malowanie się w liceum

19.03.05, 13:25
Czy dziewczyny w wieku licealnym powinny się malować do szkoły? Moim zdanim
można ale nie za mocno, a paznokcie pomalowane? To chyba już przesada na
mocny kolor pomalować. A co myślicie na temat gołych brzuszków albo głębokich
dekoldów?
    • lilith18 Re: malowanie się w liceum 19.03.05, 15:52
      Witam.

      Ja, jako ja, jestem przeciwna robieniu ze szkoły dyskoteki z odpytywaniem.
      A właśnie tym wyrażają się:

      - tipsy/pomalowane paznokcie
      - makijaż.
      Ale. Dobry makijaż to podobno taki, którego nie widać.
      Więc skoro nie widać, nie razi - to czemu nie?
      Ale te cudeńka z wyskubanymi brwiami, krzykliwą szminką, zielonymi powiekami -
      ok, według gustu. Ale poza szkołą.
      - gołe brzuchy, dekolty.
      - ekstrawaganckie fryzury.

      dwa, że liczy się to, co uczeń umie, a nie - jak wygląda.
      I w tym jest sporo racji.
      Dużo mówi się o wolności wyboru (=ubioru).
      temu też nie można zaprzeczyć.

      Ale mi się nie podoba.
      I jestem przeciwna - mimo ww.
    • Gość: Jagoda Re: malowanie się w liceum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 23:35
      to już jest żenujące, kiedy siedzi sobie taka lalka na lekcji, tipsy takie
      długie, że nie umie sobie sama otworzyć torebki [bo oczywiście do szkoły nie
      pójdzie z plecakiem (obciach), musi być firmowa torebeczka (najwyżej nie
      zabierze podręczników, a co)], różowe powieki, kilogram podkładu (starannie
      ukrywane pryszcze, które nie goją się przez ciągłe noszenie tapety, błędne
      koło), nie potrafi odpowiedzieć na pytanie stawiane przez nauczyciela, bo ma
      ważniejsze rzeczy do roboty niż nauka - właśnie zmienia błyszczyk na szminkę...
    • kasiap10 Re: malowanie się w liceum 20.03.05, 11:18
      Mnie to nie przeszkadza. Przecież to już prawie dorośli ludzie. Rozumiem jeśli w
      statucie szkoły jest zapis o stroju i wyglądzie, ale jeśli go brak...Jako
      licealistka wyglądałam jakbym właśnie wstała z grobu. Czarny makijaż czarne
      ciuchy. Teraz jako nauczyciel wspominam te czasy z łezką w oku. Przypomnijcie
      sobie, jak wy wyglądałyście/liście w liceum. Zakazy nie prowadzą do niczego
      dobrego. Dajmy dzieciakom możliwość wyboru niech potem i one za 5 -10 lat
      wspominają swoje tipsy czy zielone powieki z łezką w oku
    • Gość: Belfer Im więcej zakazów tym więcej chętnych do łamania! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.05, 14:10
      Niech sobie noszą co chcą - jak widzą,że to nikogo nie obchodzi to sobie dają
      spokój!A tak realnie to nikomu nie przeszkadza - chyba, że sobie nerki
      przeziębią i sami(same!) się ukarzą!
      • Gość: Jagoda Re: Im więcej zakazów tym więcej chętnych do łama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 14:26
        tak, ale niechże robią to z jakimkolwiek wyczuciem estetyki! ja wiem, ze w tym
        wieku chce się być innym, awangardowym, ale jest na to miejsce poza szkołą. i,
        niestety, często zdarza się, że uczniowie, tórych nie stać na krzykliwe ciuchy
        znanych marek, odstają od reszty, są spychane na margines klasy... to mnie
        smuci przede wszystkim:/
        a w ogóle to marzę o szkole na wzór tej z czasów moich rodziców - z dyscypliną
        (oczywiście bez przesady!!), mundurkami (bardzo chciałabym taki nosić), z
        nauczycielami, którzy dla uczniów byliby nie belframi, trucicielami, ale
        wychowawcami i mistrzami, bez żadnej przemocy w szkole... uopia, co? niedługo
        sama zacznę uczyć w szkole, może chociaż ostatnie postulaty uda mi się spełnić
        • Gość: Belfer Re: Im więcej zakazów tym więcej chętnych do łama IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.05, 14:48
          Ci mistrzowie etc.to legenda!Tak naprawdę jest ich mniej więcej tyle samo,
          tylko warunki mają gorsze, i jeszcze chwilowo o nich nie wiadomo, że przejdą do
          legendy;-)
        • Gość: lilith18 Re: Im więcej zakazów tym więcej chętnych do łama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 14:59
          Witam w klubie konserwatywnych, Jagoda. :).
          Mam bardzo podobne uczucia nt. malowania, strojów, mundurków.
          marzy mi się szkoła z mundurkami.
          ...niestety, brak w najbliższej okolicy.
          • agataku Re: Im więcej zakazów tym więcej chętnych do łama 20.03.05, 16:12
            Tu znowu ja, Jagoda, ale od tej pory będę się podpisywać w ten sposób, bo
            założyłam konto. Wiesz, Lilith, ja myślę, ze jeszcze się do tego wróci. Teraz
            jest czas prawie bezgranicznej wolności młodzieży szkolnej, ale po jakimś
            czasie sytuacja się odwróci. Unifikacja strojów uczniowskich kojarzy się raczej
            ze spokojem, dyscypliną i bezpieczeństwem niż uciskiem, przynajmniej mnie.
            Mundurek pasuje mi do starej, dobrej angielskiej szkołą z tradycjami.
            Z drugiej strony - indywidualizm... Ciężko to pogodzić, ale jeśliby na przykład
            obowiązywała zasada, że na zajęciach nieobowiązkowych zrzucamy szkolne
            uniformy, to może wszycy byliby zadowoleni? Sztuka kompromisu...
            • Gość: joanna Re: Im więcej zakazów tym więcej chętnych do łama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 09:25
              w liceum sie maluja profesjonalnie juz bo zaczynaja w gimnazjum albo w
              podstawowkach!Tlenione blondyny z golymi brzuchami z kolczykiem,tatuaze,tapeta
              na buzi.Zastanawiam sie czy rodzice tych dziewuch sa zadowolone z ich wizerunku
              jako uczennic,szczegolnie tych z gimnazjum idacych z papierochem w zebach-
              okropnosc!
    • fan_gazety Jeśli zakażecie, to odbierzecie wolność wyboru 23.03.05, 10:32
      tego lepszego - wg zwolenników zakazu - stroju. Tym samym obniżycie wartość
      wyboru "lepszego". Naprawdę tego chcecie, zwolennicy zakazów? Czy nie lepiej dać
      ludziom popełniać błędy (jeśli to w ogóle jest błąd????)? Czy nie lepiej -
      zamiast zakazywać - potraktować to jako temat ważnej rozmowy na jakiejś lekcji?
      Jak chcecie okreslić ścisłe reguły ubierania się? Gdzie jest granica? Czy np.
      będziecie mierzyć, czy stopień prześwitywania sukienki długiej do kostek jest
      jeszcze akceptowalny? Czy może z linijką mierzyć długość spódniczki? Ale
      pytanie: czy w "pozycji stojącej", czy może "siedzącej" :-). A co z makijażem?
      Przecież są różne ; delikatne i agresywne, a pomiędzy nimi całe spektrum... Tam
      gdzie nie da się postawić jasnej granicy i tam wgdzie w niczym to nie
      przeszkadza, granic lepiej nie stawiać. Bo obniża to rangę i ważnośc granic
      naprawdę ważnych. Rozmawiać, a nie zakazywać.

      PS. Chyba, że ktoś świadomie wybiera taką szkołę z jasnym statutme na ten temat.
      Wtedy mi juz nic do tego. To jest właśnie wolność wyboru.
    • truten.zenobi to kwestia kultury 23.03.05, 11:35
      Jest sprawą oczywistą że w tym wieku zaczynają „brać górę hormony" i żadne
      biadolenie nic tu nie zmieni. Trzeba wychowywać – to znaczy nauczyć
      odpowiedniego ubierania się stosownie do okazji. Czyli przydały by się lekcje z
      savoir vivre. Ale ważniejsze są lekcje religii. Zmuszanie dziewczyn do tego
      żeby wyglądały jak kocmołuchy jest tylko odreagowywaniem własnych kompleksów i
      czyni im wielką krzywdę.


      > PoLacy Nie Gęsi, Swój JęzyK Mają SŁowniK SŁów NiecenzuraLnycH Na WyrywKi Znają

      obawiam się że ten słownik jest bardzo mały (żeby przeciętny Polak ze swoim
      niezwykle kumatym mózgiem mógł zapamiętać to 1 słowo) i dotyczy tylko wydania
      z późnego PRL’u lub jakiegoś aktualnego wznowienia!
      ;)
      • agataku Re: to kwestia kultury 23.03.05, 13:01
        Nie zrozumieliśmy się. nie chodzi mi o to, żeby dziewczyny ubierały się jak
        zakonnice. Ja kończyłam liceum wcale nie tak dawno i wiem, że gdyby nagle
        wprowadzono taki zakaz, to pierwsza pewnie podniosłabym bunt. Chodzi mi o coś
        innego, właśnie o pokazanie młodzieży, że niektóre okazje wymagają innego
        stroju, niż dyskoteka. O rozmowy na ten temat, o lekcje dobrego wychowania.
        Wiadomo, ze każdy ma inny styl, ale gdyby szacunek do miejsca, jakim jest
        szkoła, był inny, to i ubiór byłby inny.
        A moim postulatem jest szkoła z mundurkami, do której z całą świadomością
        przyjdą młodzi ludzie, bo ta szkoła będzie dla nich samych lepsza, będzie
        przykładem dla innych.
        A mundurki nie muszą być okropne - można po prostu ustalić, że spódniczka musi
        zakrywać pupę, ze dwa fasony spodni - niech nawet będą wśród nich dzwony, i np.
        bluzka, granatowa, czarna, lub biała do wyboru, dopasowana marynarka - to tylko
        przykłady. I odpada wieczny problem - co ja mam na siebie włożyć?
        Chodzi mi o to, że gdyby prestiżowe szkoły miały maundurki, które w dodatku nie
        byłyby obciachowe, to młodzież chętnie je założy. O ile będzie dumna ze swojej
        placówki.
        Ale - oczywiście - nic na siłę. Nie jestem zwolenniczką zakazów. Wszystko jest
        kwestią dogadania się.
        • Gość: Vp Re: to kwestia kultury IP: 195.117.30.* 23.03.05, 18:29
          > A moim postulatem jest szkoła z mundurkami
          > A mundurki nie muszą być okropne - można po prostu ustalić, że spódniczka
          musi
          > zakrywać pupę, ze dwa fasony spodni - niech nawet będą wśród nich dzwony, i
          np. bluzka, granatowa, czarna, lub biała do wyboru, dopasowana marynarka - to
          tylko przykłady. I odpada wieczny problem - co ja mam na siebie włożyć?
          > Chodzi mi o to, że gdyby prestiżowe szkoły miały maundurki, które w dodatku
          nie byłyby obciachowe, to młodzież chętnie je założy.

          Tak, to prawda, ale... Moje renomowane liceum bardzo poważnie podeszło do
          postulatu mundurków, były sondaże wśród uczniów i ogromna większość była za (ja
          nie, ale dlaczego to za chwilę). Sprawa rozbiła się jak zwykle o pieniądze i
          kwestie ściśle praktyczne. Czy te mundurki mają być własnością szkoły czy
          uczniów? Czy szkoła ma zlecić uszycie kilkuset mundurków, a uczniowie mieliby
          je wypożyczać, a może kupić od szkoły? Kto za to zapłaci i komu? Ogłosić
          przetarg? To wszystko kosztuje, na pewno szkoła musiałaby przerzucić część
          kosztów na rodziców, a co będzie gdy ktoś się nie zgodzi z braku pieniędzy (to
          były jeszcze te czasy gdy do renomowanego liceum mogły się dostać także
          biedniejsze ale zdolne dzieci)? Więc jak jeden się nie zgodzi, to ktoś będzie
          pokrzywdzony bo nie będzie miał mundurka, a może ktoś spośród reszty się
          zbuntuje na zasadzie - on nie ma, a dlaczego ja muszę mieć, ja wolę żeby mi
          rodzice kupili coś innego... A gdy się mundurek komuś szybciej zniszczy, to
          znowu kto za to zapłaci, będzie śledztwo czyja to wina - ucznia a może jakiejś
          wady? A ktoś może jeszcze szybko rosnąć, albo utyć. A co zrobić w zimie gdy
          trzeba się ciepło ubierać, czy te mundurki mają być tak obszerne, żeby się pod
          nimi zmieściły swetry, jak to będzie wyglądać, czy może zrobić dwie wersje, kto
          za to zapłaci? I tak dalej. I tak dalej.
          A ja dlatego nie chciałam, że należę do osób niewymiarowych. Gdy szkoła zleci
          ileś mundurków takich, ileś owakich, to na mnie nie będzie żaden pasował. Czy
          tacy "niewymiarowi" musieliby sobie szyć te mundurki indywidualnie? I znowu kto
          za to zapłaci? A może byliby zwolnieni z obowiązku ich noszenia - to będzie
          jeszcze większe napiętnowanie odmieńca. Dlatego ja byłam przeciw, choć wszyscy
          sądzili, że to z biedy (uchodziłam za straszną biedulę, bo ubierałam się wciąż
          w te same rzeczy, a nikt nie pomyślał, że na moją niewymiarowość w czasach
          końcowego PRL-u nie było co kupić).
          Wniosek - niemożliwe do realizacji tam, gdzie o przyjęciu do szkoły decyduje
          wiedza i umiejętności, a która szkoła przyzna się do tego, że przyjmuje według
          zasobności rodzicielskiego portfela.
          • agataku Re: to kwestia kultury 24.03.05, 12:17
            niestety, wiem o tym i nie umiem Ci odpowiedzieć, bo zwyczajnie nie znam
            rozwiązania, co zrobić z biedniejszymi uczniami... to jest istotny problem...
            myślę, że argumentem "za" mundurkiem mogłoby być to, że nie trzeba wydawać
            potem pieniędzy na ileś tam kompletów ubrań - ale wiem, że to nie wyjdzie w
            praktyce;-)
      • agataku to także kwestia fantazji 23.03.05, 13:10
        Ja myślę, że dzięki ubiorowi dajemy upust własnej wyobraźni. Często w sposób
        awangardowy ubierają się twórcze osoby. Ale można wyrażać siebie na wiele
        innych sposobów.
        Nie chcę zakazywać, bo na mnie przez całą szkołę zakazy działały jak płachta na
        byka.
        A gdyby, w ramach zajęć pozaszkolnych, prowadzić warsztaty różnorodnej
        twórczości? Zabawy z teatrem, plastyką, makijażem (a jakże!) - możnaby zaprosić
        jakąś panią wizażystkę, jakieś zajęcia z projektowania, możliwość pokazania
        później owoców pracy - pokazy itp., specjalne dni ubioru awangardowego - np. co
        drugi piątek, takie rzeczy mogłyby rozwiązać sprawę.
        Jeśli "ciało" podejdzie do tego z humorem, też może wziąć udział w zabawie.
        Kwiestia dogadania, nie narzucania.
      • truten.zenobi Re: to kwestia kultury 23.03.05, 14:34
        masz rację.
        Z tym że jak to w polsce bywa przeskakujemy z jednej skrajności w drugą.
        Albo "obciachowe mundurki" albo pełna swoboda, ale niestety nikt nie tłumaczy
        młodzieży jakie są zasady dobory stroju tylko chce się narzucać zakazy i nakazy.
        Tak naprawdę i elegancki garnitur może być niestosownym strojem, elegancki
        wygląd wcale nie musi oznaczać że wszyscy muszą się ubierać tak samo.
        • Gość: ala i as Re: to kwestia kultury IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 23.03.05, 17:23
          Młody człowiek nie wie, jak ubrać się do pracy/szkoły, na uroczystości szkolne,
          rodzinne, bo nikt ich tego nie uczy.Skoro TV/prasa pokazują gwiazdy w takim
          stroju to myślą, że tak należy się ubierac wszędzie.A w Szkole Rycerskiej juz w
          XVIII wieku uczono tańców, zasad konwersacji, zachowania się przy stole.Obecnie
          jest jeszcze pytanie, kto i jak powinien to robić skoro...
          • truten.zenobi skoro... 23.03.05, 17:40
            szkoła przestała być miejscem rozwoju kulturalnego i osobowościowego i jest
            miejscem tworzenia armi bezrobotnych
            • Gość: Marta wszyscy zgłupieli :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 01:10
              Wielkie gwiazdy na Wielkich Uroczystościach w podkoszulkach, politycy na ulicy w
              muszkach, poranne spotkanie w TV - suknia wieczorowa...a w prasie młodziezowej
              gło i wesoło :)
              No to chodza jak chcą.
              Albo dres czy pory z klinem po kostki, albo wieczorowy makijaż i kolczyk w
              języku :))))
              Pięćdziesiąt takich na korytarzu szkoły obok siebie i to się dzisiaj nazywa
              INDYWIDUALIZM i "wyrażanie siebie":)))))
              To raczej wyrażanie programów, które oglądają ;)
            • agataku Re: skoro... 24.03.05, 12:23
              truten.zenobi napisał:

              > szkoła przestała być miejscem rozwoju kulturalnego i osobowościowego i jest
              > miejscem tworzenia armi bezrobotnych
              To prawda, chociaż nie należy uogólniać. Trzeba się zastanowić, co zrobić, aby
              tym miejscem rozwoju kulturalnego szkoła jednak była... Są pedagodzy, którzy
              mają wykształcenie odpowiednie właśnie do tego, ale to jeszcze nie jest na tyle
              popularne:-/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja