zamiast w szkole uczyć to ...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 12:50
Mój syn ma 11 lat.Chodzi do podstawówki.Jest w czwartej klasie.Jestem bardzo
niezadowolona ( ciągle gdzieś wychodzą,nie ma lekcji,albo chory nauczyciel )
Nauczycielka od języka polskiego na lekcjach jest co dwa dni,i nigdy do tej
klasy nie przychodzi inny nauczyciel na zastępstwo tylko robi wolną godzinę.
jestem niezadowolona,za kilka lat będzie pisał testy ( i jak sobie poradzi???)
To samo jest z panią od historii ( tu nie może przyjść bo inne klasy
poprawiają oceny i mojego syna klasa nie ma lekci) mam nadzieję że dostanie
się do dobrego gimnazjum bo na prywatne nie mam kasy.
    • Gość: Belfer Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, dzieci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.05, 13:41
      im chorują itd.Czy Ty nie chorowałaś, nie rodziłaś, Twoja pociecha nie
      chorowała?;-)A za zastępstwo szkoła powinna zapłacić, na co często nie ma
      środków albo w danym momencie nie ma wolnych nauczycieli.I tyle!
      • Gość: Cepka Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.chello.pl 20.03.05, 14:48
        Nauczyciele "chorują" znacznie częściej niz pracownicy innych resortów, których
        nie chroni Karta Nauczyciela. Zwolnienia biorą praktycznie przy każdej okazji.
        A ciąża to już obowiązkowe 8,5 miesiąca nieobecności w szkole! Do tego dochodzi
        permanentne olewanie pracy, nierealizowanie programu, obijanie się itp.
        Wiem, że macie ciężką i mało płatną pracę, ale z jej lekceważeniem to już
        przesadzacie. Mam dzieci w wieku szkolnym. Nie ma tygodnia, aby nie było
        zastępstw. Zastępstwa sprawadzają sie do pilnowania dzieci przez osobę dorosłą,
        a nie do przerabiania materiału. Potem przychodzi nauczyciel, do zeszytu
        wpisuje się tematy, których nikt nie omawiał i wszystko jest w porządku. Żadna
        kontrola z kuratorium czy wizytacja się nie przyczepi, a że dzieci mają pustke
        w głowie, co to kogo obchodzi.
        Jedni bedą niedouczeni, innych douczą rodzice, jeszcze innych korepetytorzy .
        Testy, egzaminy zewnętrzne - to sprawa samych zainteresowanych, nie szkół ani
        tym bardziej nie nauczycieli. Jak testy wewnętrzne wypadną marnie, to zły
        nauczyciel najwyżej ponarzeka na zebraniach, "że znowu sie nie uczą..".
        Jest jeszcze inna metoda - strachu i robienia klasówek, wrzasków i poniżania.
        Z łezka w oku wspominam moje szkolne lata i w miarę normalnych nauczycieli.
        P.S. Moje dzieci mają siadectwa z wyróżnieniem, zajmuja punktowane miejsca w
        konkursach, ale jest to zasługa domu- NIGDY SZKOŁY I LENIWYCH BELFRÓW.
        • Gość: Marta Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 15:33
          Za czas na zwolnieniu też płaca nam 80% pensji, odliczają każdy dzień od stażu
          "z kredą w ręku" - więc co tu ma do rzeczy argument z KN?
        • verdiprati Re:W każdej grupie znajdzie się zgniłe jabłko 20.03.05, 15:33
          Zamiast się wymądrzać na forum proszę działać w radzie rodziców, radzie szkoły,
          dzwonić do dyrektora szkoły itd. Na pewno nie tylko pani dostrzega problemy w
          szkole, ale i inni rodzice też więc można zebrać siły i mieć realny wpływ na
          szkołę.
          Nauczyciele to lenie i idioci - tak tak. Ale rodzice z którymi nauczyciele mają
          współpracować to mądrości chodzące. A jaka kultura osobista, nie piją przy
          dzieciach, nie przeklinają, rozmawiają z dziećmi o ich problemach, nie kradną,
          nie oszukują.
          • Gość: Cepka Re:W każdej grupie znajdzie się zgniłe jabłko IP: *.chello.pl 21.03.05, 14:08
            Jestem w Radzie Rodziców, która nie ma właściwie nic do powiedzenia - co
            najwyżej możemy sobie ponarzekać ( co zresztą robimy). Dyrektor szkoły jedne
            nieprawidłowości widzi, ale nic nie robi, bo........".tylko 2 lata do
            emerytury, to zasłużony pracownik", albo "to samotna matka 2 dzieci, z czego
            będzie żyła", lub, w najlepszym pazie "porozmawiam".
            Innych nieprawidłowości nie dostrzega lub nie chce przyjąć do wiadomości.
            Rodzice są rózni - jedni piją, inni kradną jeszcze inni są normalnymi ludźmi.
            Dobrych nauczycieli jest, niestety, niewielu. W swojej rodzicielskiej karierze
            nie spotkałam jeszcze belfra, który potrafiłby się uczciwie przyznać do błędu
            czy przeprosić. Gdy ewidentnie nie ma racji, w najlepszym razie stosuje uniki,
            w najgorszym wywraca kota ogonem i kłamie.
        • agataku Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d 20.03.05, 16:24
          Ha! No jasne! Nie ma w tym żadnej zasługi, szkoły, bo szkoła jest tylko po to,
          żeby męczyć dzieci, tak? Oczywiście swoje dzieci sama nauczyłaś wszystkiego,
          czytania, liczenia, a ci straszni nauczyciele to lenie, pewnie ograniczają
          Twoje zdolne dzieco.
          Żygać mi się chce od takich bzdur.
          Powiem Ci, czego dzieci najłatwiej się uczą w domu: napuszczania swoich
          niedoinformowanych rodziców na nauczycieli. Potem taka nadgorliwa matka biegnie
          do szkoły z pretensjami, bo belfrzy "źle uczą". Jak dziecko nie chce, to się
          nie nauczy, i tyle. A zwiększ, człowieku, nawet minimalnie wymagania, to ci
          sami rodzice znowu pokażą się, powołując na prawa ucznia.
          A nauczyciele nie mają żadnych praw?
          • basia961 Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d 21.03.05, 06:56
            Nauczyciel to tylko człowiek, ma swoje problemy, choruje, chorują jego dzieci,
            czasem zepsuje mu się samochód a czasem rura w łazience pęknie. Jak każdemu z
            nas. Nie powinien przynosić swoich problemów do pracy - oczywiście, ale czy
            inni, urzędnicy, sprzedawcy, kierowcy autobusu nie robią tak - robią, wszyscy
            tak robimy. Czy nikt z was, drodzy rodzice, nigdy nie ofuknął dziecka bo w pracy
            szef miał pretensje? Nauczyciel to taki sam człowiek, nie wymagajmy od niego
            więcej niż od siebie. (nauczycielką nie jestem)
            Piotrek jest w czwartwj klasie. W ubiegłym roku, na ostatnim zebraniu,
            wychowawca poinformował nas kto będzie uczył w klasie czwartej. Poolski,
            matematyka, doszedł do historii - pani X, mamusie zamarły, najgorsza
            nauczycielka nam się trafiła. Okazało się że ta nauczycielka jest wymagająca i
            konsekwentna. Dlatego rodzice jej nie lubią. Dzieci przeciwnie, pani X chodzi po
            korytarzu "obwieszona" uczniami.
            Jak czytam posty na tym forum, jak to nauczyciele gnębią biednych uczniów,
            dochodzę do wniosku że Piotrek chodzi do super szkoły, choć wiem że poziom nie
            jest najlepszy , szkoła wiejska - podmiejska, środowisko takie sobie. Rodzice
            nie troszczą sie o naukę dzieci, najlepszy dla nich nauczyciel to ten który mało
            wymaga.
          • Gość: Cepka Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.chello.pl 21.03.05, 14:11
            Mam nadzieję, że nie uczysz języka polskiego. Słowo "rzygam"- moze niezbyt
            eleganckie i nie za często uzywane pisze sie przez "rz".
            Ale ad rem ( o ile wiesz co to oznacza). Szkoła nie uczy lub uczy minimalnie.
            Dowód - fatalne wyniki nowej bardziej obiektywnej, próbnej matury!
            • Gość: ala i as Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 21.03.05, 15:29
              Wyniki nowej matury dlatego nie zadowalają wszystkich(czytaj: media), gdyż do
              szkół z maturą poprzyjmowano tych, którzy zawsze uczyli się w szkołach
              zawodowych.Ok 10 lat temu rozpoczęła się akcja upowszechniania matur(nawet na
              kursach 9 miesiecznych).
            • basia961 Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d 21.03.05, 16:20
              Cepko, do kogo ta uwaga ortograficzna? Ja nie napisała słowa "rzygać" ani
              "żygać" - nie mam zwyczaju mówić w ten sposób(a co dopiero pisać).
            • Gość: warsaw Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 17:02
              >Szkoła nie uczy lub uczy minimalnie.
              Jasne. Wiecie, co myślę? Ta kobieta jest pełna kompleksów ze swoich szkolnych
              czasów, więc wyżywa się na szkole dziecka. Znajdzie każdy powód, żeby się
              doczepić.
            • agataku do Cepki 21.03.05, 17:10
              No proszę, i znalazła się Pani Nieomylna... Patrzy z góry ocenia, chowajcie
              się, nauczyciele, bo ona ma rację. Chcę Ci uświadomić, że nauczyciel to
              człowiek, który długo się uczył, aby robić to, co robi teraz, i wie, co ma
              robić, dużo lepiej, niż Ty.
              A jak już mamy sobie wypominać błędy (to nieładnie, ale może rodzice Cię tego
              nie nauczyli), to zapoznaj się z zasadami interpunkcji, bo nie za dobrze Ci
              idzie... Aha, a "się" pisze się z "ę" na końcu.
              P.S. Jakie masz wykształcenie?
              • Gość: Cepka Re: do Cepki IP: *.chello.pl 22.03.05, 08:17
                "Się" - oczywiście pisze się przez "ę"- jest to ewidentna literówka, która może
                się zdarzyć, gdy pisze się szybko na komputerze. Jak się chcesz przyczepić -
                przyczepisz się do wszystkiego. A co do wykształcenia muszę Cię zmartwić. Mam
                wyższe wykształcenie, doktorat . Jestem również nauczycielem akademickim i
                kończę habilitację. Wystarczy?
                • Gość: Belfer Kompleks niższości- taką diagnozę wystawi ci każdy IP: 213.241.34.* 22.03.05, 14:35
                  psycholog za takie oto "dowartościowanie" swojej osoby: Jestem również
                  nauczycielem akademickim i kończę habilitację. Wystarczy?"
            • Gość: Kazek Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.p-s-inter.net 21.03.05, 18:22
              Tak sobie przeglądam ten wątek i myślę, że aczkolwiek pewnie w niektórych
              przypadkach ma Pani rację, Cepko, jednakowoż zbyt często myli Pani przyczyny ze
              skutkami, zbyt często uogólnia i wykazuje się niestety brakiem znajomości
              tematu oraz, prosze wybaczyć, agresją.
              Jeżeli w szkole wypada nagłe zastępstwo, to trudno, aby wchodzący na nie
              nauczyciel od razu realizował program. Tak się bowiem składa, że nauczyciel do
              lekcji się przygotowuje (jak sądzę, akceptuje to Pani) i w biegu jest to
              niemożliwe. Poza tym proszę zagłosowac w najbliższych wyborach na tych, którzy
              zagwarantują szkołom pieniądze na te zastępstwa (uprzedzam, że SLD się w tym
              nie sprawdza, a AWS i jego potomkowie to już w ogóle żenada).
              Argument z maturą, jaki Pani podaje, jest niestety dobijający. A nie przyszło
              Pani do głowy, że taka matura, "obiektywna" i "porównywalna" może jest po
              prostu metodycznym absurdem i błędem? A może oprócz opinii kilku dziennikarzy
              porozmawiałaby Pani z kimś, kto zna szkolną praktykę? Choć pewnie o te rozmowę
              będzie trudno, bo z Pani wypowiedzi wynika, że wszyscy w szkolnictwie są głupi,
              tępi i leniwi. Albo ma Pani jakiegoś wyjątkowego życiowego pecha (może należało
              dziecko dawno przenieść do innej szkoły? Ja bym tak zrobił mając takie
              obserwacje, jak Pani), albo zwyczajnie jest Pani typem osoby moccno
              roszczeniowej.
            • Gość: sen Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 22:07
              > Ale ad rem ( o ile wiesz co to oznacza) (...)

              na pewno nie wie, bo tylko Ty wiesz. W końcu nauczyciele są wg ciebie (małą
              litera celowo użyta) niedouczeni.

              Poza tym - jak ci nie pasuje, przenieś dzieciaka do innej szkoły.
        • Gość: Kinga Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.ats.pl / *.radom.pilickanet.pl 21.03.05, 15:19
          Pracuję 25 rok na zwolnieniu byłam łącznie 19 dni plus dwa urlopy
          macierzyńskie, gdzie ta byle okazja? Pozdrawiam. Ps. po 5 lekcjach prawie nie
          mówię i sama się dziwię po co tak biegam do dzieciaczków, a dlaczego nie lubię
          takich jw. "Mamuś"?
          • Gość: Cepka Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.chello.pl 21.03.05, 15:53
            W ubiegłym roku w klasie mojego syna nie było ok. 50 -70 lekcji języka
            polskiego, gdyż: pani miała umierającą matkę - zwolnienia najpierw na opiekę,
            potem na sibie, potem wolne dni na pogrzeb - co jest akurat zrozumiałe-, a
            następnie znów na siebie. Po feriach myslelismy, że nauczycielka ma już
            wszystkie nieszczęścia za sobą i może zacznie uczyć , ale gdzie tam - wzięła
            kolejne zwolnienie i wyjechała w cieple kraje na 2 tygodnie ( przed sezonem
            taniej). Wróciła opalona i rozleniwiona. Zastępstwa polegały na pilnowaniu
            młodych ludzi, żeby nie pourywali sobie głów!
            Dlaczego nie lubicie "Mamusiek", ano dlatego, że czasem chcą czegoś od
            Szanownych Nauczycieli wymagać, że widzą rzeczy niewygodne, że osmielaja się
            zwrócić uwage, że próbują nie zgodzić się z tezą, że nauczyciel ma zawsze rację.
            W normalnej firmie szef zrezygnowałby ze współpracy z takim pracownikiem. W
            szkole - nie bo macie same prawa, obowiązki jedynie teoretyczne!
            P.S. Kiedys poprosiłam o pokazanie dziennika. Nauczycielka nie chciała, uparlam
            się i razem z zeszytami 4 uczniów , wspólnie z ich "Mamuskami" porównałyśmy
            zapisy w zeszytach , relacje dzieci skladane niezależnie od siebie,z tym co
            było w dzienniku. Udostępniający dziennik dyrektor był nieco zdziwiony
            rozbieżnościami. A właściwie poświadczaniem nieprawdy w dokumentach ( dziennik).
            • basia961 Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d 21.03.05, 16:39
              Masz strasznego pecha! Trzeba pamiętać że są rózne szkoły i, co ważne, różne
              gminy - "organy prowadzące". Jeśli gmina nie płaci za nadgodziny to czy można
              wymagać od nauczyciela ciągłej pracy społecznej?
              Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym dziennikiem. Do zeszytu inne oceny do
              dziennika inne? Nie mam powodu żeby nie ufać twoim słowom ale, aż wierzyć mi się
              nie chce, czyżby nauczycielka była aż tak nierozsądna? Przecież to, poza
              wszystkim innym, bardzo łatwo sprawdzić i zweryfikować. Pomiń dyrektora i pójdź
              do kuratorium, to przecież granda! Czego może nauczyć ktoś kto sam nie
              przestrzega podstawowych norm. W głowie mi się to nie mieści. W szkole mojego
              syna "wgląd" do dziennika ( do części z ocenami) jest bezproblemowy. Idę na
              konsultacje albo po prostu umawiam się z nauczycielem i oglądam oceny mojego
              dziecka. Nikt nie robi z tego problemu.
              Ale nie możesz też uogólniać - w każdym zawodzie są ludzie pożądni i "pożądni
              inaczej".
              Pozdrawiam, mamuśka czwartoklasisty i studentki :)))
              • Gość: ala i as Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 21.03.05, 18:46
                Myślę, że chodzi tu też o rozbieżności miedzy wpisanymi tematami w dzienniku a
                tymi zeszycie uczniowskim.Czasami ktoś wchodzi na zastępstwo, niby realizuje
                temat, a w zeszycie nie ma śladu, że taka lekcja się odbyła. Jeżeli takie
                zdarzenia mają miejsca, to świadczą one o braku nadzoru ze strony dyrektora.
            • Gość: mary Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 21:33
              A jakim to prawem pani Cepka żąda dziennika?? To nie jej interes, co znajduje
              sie w dokumentacji szkolnej. Są tam nie tylko informacje na temat dziecka
              szanownej pani, ale także dotyczące innych dzieci. Maja prawo do zachowania
              tajemnicy.

              Znam taką jedną "mamuskę" - dziecko średniak, całkiem normalny chłopak, a
              kobieta nie ma co robić i lata po szkole. Taki swoisty "nadzór". :))
              • Gość: warsaw Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 22:04
                No właśnie, Mary... Czy pani Cepce przypadkiem nie za bardzo nudzi się w domu?
                Lata po nauczycielach, bo musi ich pilnować, za tępi są na jej dzieci, to
                temperuje.
                Ma chyba jakieś żale do Oświaty
            • Gość: gosc Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.05, 16:27
              Czytam te wypowiedzi i muszę powiedzieć, że zarówno jedna jak i druga strona ma
              rację. Na wstępie pragnę powiedzieć, że też jestem nauczycielką z 11letnim
              stażem i jeśli chodzi o zwolnienia lekarskie to co roku bywam ok. 1 tygodnia na
              zwolnieniu (zwykle jest to listopad lub grudzień - i zwykle jest to
              przeziębienie najczęsciej złapane od dzieci w szkole, a nie z powodu własnego
              zaniedbania zdrowia) oraz sporadycznie 2-3 dni w roku na jakiś pogrzeb, lub
              wyznaczoną wizytę u lekarza specjalisty w stolicy. Z tą różnicą, że jeżeli
              wiem, że w jakimś dniu mnie nie będzie to uprzedzam wcześnie dyrekcję i proszę
              wolnego nauczyciela o spędzenie tej lekcji z klasą (zazwyczaj wcześniej
              przygotowuję jakiś film edukacyjny, lekturę, dokument do obejrzenia) lub zadaję
              dzieciakom dodatkowe zadanie i proszę, aby zrobili je w szkole (wykorzystując
              wolną godzinę), a nie w domu.
              Nigdy bym sobie nie pozwoliła na numer w stylu wycieczka poza sezonem, bo
              umarłabym ze strachu - po pierwsze, że ktoś mógłby mnie namierzyć i donieść,
              po drugie dzieciaki byłyby "do tyłu" z materiałem, po trzecie umarłabym ze
              wstydu gdyby rodzice lub nauczyciele wiedzieliby o tym fakcie, w sytuacji gdy w
              kraju panuje takie bezrobocie i pracę należy szanować.
              Po prostu jestem zbyt uczciwa, żeby robić takie numery po drugie czułabym się
              nie w porządku wobec siebie i wobec moich uczniów.
              Jest jeszcze druga strona tego medalu - nie dziwię się, że niektórzy rodzice
              mają żal do nauczycieli często opuszczających zajęcia lub niewywiązujących się
              ze swojego obowiązku nauczania. Nie dziwię się, ponieważ wiem, że jest (zresztą
              w każdej grupie zawodowej) grupa, która nic nie robi i bierze za to pieniądze
              beż żadnych oporów. I o takich ludziach wiedzą uczniowie, wiedzą koledzy-
              nauczyciele, wiedzą rodzice i wie doskonale dyrekcja. I jest winą dyrekcji, że
              pozwala na takie patologie. Też mam koleżanki, które ledwo zaboli główka już
              lecą po zwolnienie lub jak ma ktoś kłopoty z wypróżnieniem też siedzi w domu.
              O ile pamiętam, podejmując pracę w szkole (czy wybierając specjalność
              nauczycielską na swoich studiach) musiałam mieć dobre wyniki badań lekarskich
              więc nie rozumiem skąd takie problemy zdrowotne u osób, które ledwo co
              przekroczyły trzydziestkę. Dyrekcja (gdy już u niej stawi się grupa
              odważniejszych rodziców żdających jakości nauczania) rozkłada ręce i obiecuje
              częściej hospitować nauczyciela (co się nie zdarza) lub tłumaczy swoją
              bezsilność kartą nauczyciela.
              Marzy mi się sytuacja, że ktoś kiedyś zweryfikuje tych obiboków i pokaże im
              drzwi. Szczególnie, że większość tych obiboków pierwszym rzutem zrobiła sobie
              najwyższy stopień awansu zawodowego (dyplomowany nauczyciel)pracując
              intensywnie w ciągu 9-ciomiesięcznego stażu, po czym spokojnie sobie spoczęła
              na laurach - a pieniążki płyną sobie spokojnie na konto. Ja myślałam, że taki
              tytuł do czegoś zobowiązuje, a tu się okazuje, że do niczego. Teraz już się
              trochę ministerstwo obudziło i zaostrzyło wymagania do awansu zawodowego (np.
              egzamin z języka lub minimalna długość stażu), OK .... Ale kto teraz
              zweryfikuje tych co dyplomowanie już mają,a nie znają o zgrozo nawet w stopniu
              matury podstawowej dowolnego języka obcego, mają problem z obsługą komputera
              lub poziom prowadzenia zajęć jest żenujący?

              Ja cały czas myśle o wycofaniu się z zawodu nauczyciela. Ciągle dorabiając na
              dodatkowych zajęciach w weekendy (plus codziennie 2 godziny na przygotowanie
              się do lekcji w szkole) nie mam czasu na życie prywatne. Po prostu jestem tak
              zmęczona, że nic mi się nie chce. Znam bardzo dobrze język angielski i w
              stopniu podstawowym inne 3 języki (kursy, prywatne lekcje), potrafię dobrze
              obsługiwać sprzęt biurowy, komputerowy,, generalnie jestem otwarta na nowe
              wyzwania i lubię się uczyć nowych rzeczy. Tylko, że najbardziej żal będzie mi
              opuścić dzieciaków na pastwę innych leniwych, niedouczonych nauczycieli.
              Czekałam 10 lat na reformy, podniesienie poziomu oświaty, wymagania,
              zwiększenie prestiżu nauczyciela (jeśli będziesz miał prestiż i szacunek jako
              osoba prywatna w pracy też Cię będą szanować ), wymianę dyrekcji, skruszenie
              się układów i .... nie chce już mi się czekać kolejnych 10 lat. Chyba jest
              coraz gorzej, byle jak, byleby do przodu.
              To tyle, musiałam się trochę wyżalić... I tak nie wiem czy udało mi się przelać
              wszystkie żale - jest tego zbyt dużo, jest to zbyt bolesne i zbyt
              specyficzne...
              • Gość: Belfer Zawiść, frustracja????? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.05, 16:47
                "Szczególnie, że większość tych obiboków pierwszym rzutem zrobiła sobie
                najwyższy stopień awansu zawodowego (dyplomowany nauczyciel)pracując
                intensywnie w ciągu 9-ciomiesięcznego stażu, po czym spokojnie sobie spoczęła
                na laurach "
                Żeby mieć prawo do dziewięćiomiesięcznego stażu na nauczyciela dyplomowanego
                trzeba było wcześniej spełnić określone warunki- minimum nagroda kuratora,
                studia podyplomowe, publikacje, sukcesy.I u tej pierwszej grupy to się z
                niczego nie brało.I ci nauczyciele musieli to i owo wcześniej osiągnąć.Potem
                było gorzej - rozluźniono kryteria.Więc jeśli nie mogłaś się znaleźć w
                pierwszej grupie ani po normalnym stażu nie udało ci się zostać nauczycielem
                dyplomowanym, to nie wypisuj nieprawdy o kolegach!!!To z tobą jest coś nie tak!
                • Gość: Zibi Re: Zawiść, frustracja????? IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.03.05, 17:04
                  Czyżbyś nie zauważył, że nauczyciel w czasie stażu zrobił to, co dyrektor
                  mu "podbił" a nie to co naprawde zrobił? A porównanie prawdy z
                  czynnościami "podbitymi" nie zawsze jest budujące. Po drugie: pewnej
                  nauczycielce trafiła się uczennica - kujonka z jej przdmiotu, która jako jedyna
                  w województwie dostała się do wyższego etapu olimpiady. Dyrektor wystąpił do
                  rady o opinię w sprawie przyznania jej jakiegoś ważnego medalu. Rada
                  zdecydowana większością głosów projekt poparła mimo, że nikt nie przepada za
                  nominowaną (wstrętny typ). Z drugiej strony nauczyccielka ta na miesiąc przed
                  maturą gnębi klasę kartkówkami obejmującymi bardzo duży i bliżej nieokreślony
                  zakres materiału mimo, że uczniowie nie zdają tego przedmiotu. Powodem takiego
                  postępowania jest fakt, że jedna uczennica niegrzecznie się do niej odezwała.
                  Odpowiedzialność zbiorowa. Co ciekawe różni uczniowie za te same odpowiedzi
                  otrzymują różną liczbę punktów (nie ma wątpliwości, gdyż to nie są odpowiedzi
                  pełnymi zdaniami ale np. rozszyfrowywanie skrótów literowych organizacji albo
                  podawanie jakichś nazw). Na dodatek, o ile pamiętam, reforma ta miała jedno
                  bardzo dobre założenie: odejście od wiedzy encyklopedycznej. A tu kartkówka z
                  czyctch faktów. Więc jaką wagę bedzie miała ta nagroda. Taką jak wiele
                  przyznanych przez niekompetentnego dyrektora.
                  • Gość: Belfer Co może dyrektor? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.05, 21:27
                    >Czyżbyś nie zauważył, że nauczyciel w czasie stażu zrobił to, co dyrektor
                    mu "podbił" a nie to co naprawde zrobił?<
                    Dyrektor wiele może ze stażem zrobić, ale fałszywego dyplomu nagrody kuratora
                    czy ministra, studiów podyplomowych albo komitetu olimpiady raczej nie wystawi -
                    za duże ryzyko.A to były wymagania skróconego stażu na nauczyciela
                    dyplomowanego!
              • Gość: NN Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 23:42
                "Tylko, że najbardziej żal będzie mi opuścić dzieciaków na pastwę innych
                leniwych, niedouczonych nauczycieli."
                W takim otoczeniu nie należy pracować.
                I jeszcze jedno. Skromność jest jednak wielką cnotą.
                • Gość: Zibi Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.lubin.dialog.net.pl 28.03.05, 16:50
                  Skromności najbardziej oczekuje się od ludzi lepszych. Jak jakaś miernota zrobi
                  byle co, to pozwala jej się na "chwalipięctwo". A jak ktoś wyraźnie przewyższa
                  otoczenie, to zaraz miernoty zarzucają mu nieskromność i pychę. I tak załatwia
                  się tych, co chcą lepiej i mogą więcej. Chyba, żeby nie zawyżali normy. Dwa
                  lata temu w czasie matury "profesorki" nie umiały ruszyć zadania ze
                  stereometrii. Ale gdy jeden z uczniów je zrobił, to mu poucinały punkty za brak
                  przysłowiowego przecinka. Żadna miernota nie umiała się przyznać, że ten uczeń
                  jest od niej lepszy.
                  • Gość: NN Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 04:09
                    > Skromności najbardziej oczekuje się od ludzi lepszych. Jak jakaś miernota
                    zrobi byle co, to pozwala jej się na "chwalipięctwo".
                    Zastanawiający jest ten podział na "lepszych i miernoty". Jak rozumiem ci lepsi
                    to rodzice, a miernoty to nauczyciele. Gratuluję takiego widzenia świata, choć
                    jako rodzic mam ochotę bić brawo.
                    > Skromności najbardziej oczekuje się od ludzi lepszych.
                    I tak powinno być - skromności od lepszych, wiedzy od wykształconych, kultury
                    od wychowanych, działania od niezadowolonych.
                    > A jak ktoś wyraźnie przewyższa otoczenie, to zaraz miernoty zarzucają mu
                    nieskromność i pychę.
                    A jak ktoś wyraża własne zdanie i swój pogląd na sprawę, to zaraz
                    niedowartościowani skaczą mu do oczu.
                    Zibi - wyluzuj. W wypowiedziach twoich i Cepki jest tyle jadu i nienawiści, że
                    podejrzewam tu jakieś kumoterstwo.
                    Co do nauczycieli - moje dzieci również chodziły do szkoły, więc doświadczenia
                    typu "ndst za samo nazwisko" były moim udziałem.
                    • Gość: Zibi Re: Nauczyciele też są ludźmi - chorują, rodzą, d IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.03.05, 10:30
                      > Zastanawiający jest ten podział na "lepszych i miernoty". Jak rozumiem ci
                      >lepsi to rodzice, a miernoty to nauczyciele.
                      Otóż nie, nie zrozumiałeś. Jestem i nauczycielem ponad 20 lat i rodzicem od
                      prawie 18 lat. Drażni mnie taki podział, o którym wspomniałeś. Nie sądzę, że
                      biali są pracowici a murzyni to lenie. Każdego widzę indywidualnie. W szkole
                      drażni mnie kłamliwa obrona miernego nauczyciela poplecznika przez dyrektora
                      przed rodzicami, inspektorem, wizytatorem itp. Podobnie jak wydanie na pastwę
                      tych ostatnich tego nauczyciela, który "się czepia" nieprawidłowości (czyli
                      chce coś poprawić dla dobra uczniów). Drażnią mnie nauczyciele wszechwładni i
                      wszechmogący. Uczeń dla nich jest nikim i postepują z nim, jak chcą. I drażni
                      mnie ich wzajemna solidarność, czyli nieważne, kto jest dobry a kto zły (np.
                      wyzywa uczniów, stopnie stawia za nazwisko,...) ale ważne kto swój (nauczyciel)
                      a kto nie. A siedzę w tym bagienku naprawdę wiele lat (j.w.), więc wiem, co
                      piszę.
                      Taki obrazek: rodzice uczennicy z "mojej" klasy a jednocześnie nauczyciele
                      innej szkoły siedli na studniówce obok mnie aby porozmawiać. Jedna z koleżanek
                      potem do mnie: "a co oni tu przyszli się bawić? Do stołu z nami siedli!!?"
                      Czyli wyraźnie zostali tu ustawieni w swojej roli. A jak taki rodzic śmie
                      siadać do stołu z NAUCZYCIELAMI?
                      Ta sama osoba do mnie, gdy postawiłem kiedyś jedynkę uczennicy na koniec
                      roku: "stawiasz mnie w straszniej sytuacji, jej matka jest wychowawczynią
                      mojego dziecka w przedszkolu i moja przyjaciółką. Czy mojemu dziecku tez
                      postawiłbyś jedynkę?". Ja na to: "oczywiście, gdyby nie umiało na więcej".
                      Oburzenie i gniewanie się przez kilka miesięcy było odpowiedzią. Czyli są swoi
                      (nauczyciele, których dzieci mierzy się inna miarą) i reszta. Nawiasem mówiąc
                      niedługo potem dyrektor zmienił w klasie, do której chodziła córka "omówionej"
                      PANI PROFESOR nauczyciela z pewnego przedmiotu, z którego była bardzo słaba.
                      Wiem bo to byłem ja. Niektórzy rodzice nauczyciele robią swoim dzieciom
                      niedźwiedzią przysługę załatwiając im nauczycieli i stopnie.
                      > Zibi - wyluzuj. W wypowiedziach twoich i Cepki jest tyle jadu i nienawiści,
                      >że podejrzewam tu jakieś kumoterstwo.
                      Nienawiści???????? Kumoterstwo?????? A widzisz zielone ludziki też? Albo
                      słyszysz "głosy"? Po prostu w polskiej szkole jest dużo do zrobienia, zwłaszcza
                      z nauczycielami i ktoś o tym musi mówić. Wtedy jak trafi się jakiś inteligentny
                      nauczyciel z sumieniem, który wcześniej z jakiegoś powodu robił coś nie tak, to
                      może go to ruszy i coś zmieni.
                      Pozdrawiam
    • Gość: Cepka Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.chello.pl 22.03.05, 08:26
      1. Mam prawo domagać sie dziennika - jest to jawny dokument. Jeśli szkoła nie
      chce go ujawinić, oznacza, że coś ukrywa.
      2. W szkole bywam stosunkowo rzadko, najczęściej na wywiadówkach i dniach
      otwartych.
      3. Swoją szkołe wspominam sympatycznie, dzisiejsza szkoła - nie tylko moich
      dzieci to koszmar.
      4. Forma ataku nauczycieli na moja wypowiedx ( lub bezpośrednio na moja osobę)
      swiadczy o tym z kim mamy do czynienia. To tylko umacnia mnie w przekonaniu, że
      nauczyciele są ludxmi , którzy nie znoszą krytyki, czepialskimi. Jak brakuje
      argumentów bedą czepiać się np. literówek, zamiast ustosunkowac się do zarzutów.
      5. Wiadomo, że do szkoły trafiają, m.in. ze względu na zarobki, ludzie, których
      nikt nie chce do innej pracy. Smutne.
      6. Boicie sie Nowej Matury, bo wreszcie wyjdzie szydlo z worka.
      • Gość: Der Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 11:06
        > 5. Wiadomo, że do szkoły trafiają, m.in. ze względu na zarobki, ludzie,
        których
        >
        > nikt nie chce do innej pracy. Smutne.

        wiesz co? to, co wypisujesz, jest ŻENUJĄCE!!! Ludzie, których nikt nie chce w
        innej pracy? No, ciekawe. Może to jest dla Ciebie nie do pomyślenia, ale
        ludzie, którzy idą na pedagogikę, chcą pracować z dziećmi.
        Znają się na tym o wiele lepiej, niż Ty, i to Cię denerwuje.
        Jak widać, Cepka wszystkich pracujących w oświacie uważa za nieudaczników.

        Pewnie studenci Cię nie znoszą, nic dziwnego. Z takim podejściem do ludzi.
        Współczuję dzieciom. Wyrosną na rozmazgajone ofermy, z wieczną postawą
        roszczeniową wobec innych, bez szacunku do ludzi. Przykre.
      • Gość: verdiprati Re: Przyczyna braku szacunku do nauczycieli IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.03.05, 11:46
        Sposób myślenia Cepki - nauczyciele gó.. zarabiają więc są nic nie warci -
        człowiek jest tyle wart ile mu płacą za jego pracę. Dlatego nauczyciele nie
        mogą być dobrzy w tym co robią, bo gdyby byli mądrzy, pracowaliby gdzie indziej
        i zarabiali więcej.



        • Gość: Jagódka Re: Przyczyna braku szacunku do nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 12:25
          Vertipati, ale to jest straszne, że są ludzie, którzy myślą w taki prymitywny
          sposób...:/
          dołuje mnie to, bo sama jestem człowiekiem z pasją do uczenia, a praca w
          szkole była moim marzeniem od zawsze. Bardzo dużo trudu włożyłam w to, żeby być
          tym, kim jestem, nauka, czas, zaangażowanie...
          Taka matka, jaką jest Cepka, przekazuje swoim dzieciom kalsyfikację ludzi wg
          pieniędzy. "Nie przejmuj się, synku, pani jest głupia" - skoro rodzice w taki
          sposób podchodzą do mojej pracy, to jak uczniowie mają nauczyciela słuchać,
          szanować?
          • Gość: Cepka Re: Przyczyna braku szacunku do nauczycieli IP: *.chello.pl 22.03.05, 16:17
            Znów się mylicie Drodzy Belfrzy. Nigdy moim dzieciom nie przekazywałam
            podobnych tresci, co więcej próbowałam tłumaczyć nauczycieli, ale do czasu.....
            Dzieci w wieku lat -nastu są na tyle dojrzałe, że doskonale wiedzą kto jak
            podchodzi do swoich obowiązków. Trudno, żeby uczeń szanował nauczyciela, który
            totalnie olewa swoją pracę.
            • Gość: uczennica co za kobieta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 17:59
              Niedaleko pada jabłko od jabłoni... Jeśli powtarzasz w domu, że nauczyciele są
              leniwi, głupi, nie przygotowują się, to trudno, żeby dziecko uważało inaczej. A
              takiemu dzieciakowi jest z tym dobrze: nie muszę się uczyć, bo to moi
              nauczyciele są beznadziejni. Jest kogo obwinić.
              A może to twój dzieciak nie jest wybitnie zdolny, nie chce współpracować na
              lekcji? Miałam takich w klasie, ich matki też były wielce zbulwersowane, bo "to
              przecież mój syn".
              A co do uwagi, że nauczycielami zostają ludzie, którzy nie nadają się nigdzie
              indziej - jest to stwierdzenie nie na poziomie. Człowiek po studiach powinien
              mieć trochę zersze horyzonty.
              • Gość: Ja Re: co za kobieta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 18:46
                ja nie pisze że nauczyciele są głupi ja tylko chcę pokazać to co się dzieje w
                szkole mojego dziecka
      • agataku nic nie rozumiesz 22.03.05, 12:34
        Gość portalu: Cepka napisał(a):

        > 5. Wiadomo, że do szkoły trafiają, m.in. ze względu na zarobki, ludzie,
        których
        >
        > nikt nie chce do innej pracy. Smutne.
        Aha, świetnie. Mało zarabiają = nie zasługują na szacunek?
        Wpajaj tak swoim dzieciom, gratuluję postawy.

        > 6. Boicie sie Nowej Matury, bo wreszcie wyjdzie szydlo z worka
        A co ma wyjść? Tylko to, że nowa matura to pomyłka pedagogiczna ministerstwa.
        Popatrz na program nauczania, jaki jest obecnie, i pomyśl, ile może zrobić
        nauczyciel. Bo on MUSI iść programem, jeżeli nie wiedziałaś.
        • basia961 Re: Nie skaczcie sobie do gardeł! 23.03.05, 06:25
          W każdym zawodzie są ludzie dobrzy i źli, mądrzy i głupi, z pasją i
          przypadkowi... Im mój staż "mamuśki" jest dłuższy, tym bardziej rozumiem że
          nasze cele, moje i nauczycieli, są zbieżne - chcemy nauczyć dziecko. Przestańmy
          na siebie warczeć a zacznijmy współpracować, dla naszych dzieci.
          Pozdrawiam obie strony sporu, Basia
          • agataku Re: Nie skaczcie sobie do gardeł! 23.03.05, 12:47
            tak, Basiu, ja też wiem, że najważniejsze jest dobro dziecka, ale nauczyciele
            nie wpajają uczniom braku szacunku do rodziców, przeciwnie, uczą dobrego
            postępowania wobec starszych, w tym rodziny. A co zrobić, jeśli rodzice
            podkopują autorytet nauczyciela, i to nie jednego, a wszystkich pracowników
            oświaty? Jak skutecznie uczyć, jeśli rodzic pogardza nauczycielem? Co zrobić,
            jeśli dziecko śmieje się nauczycielowi w twarz, bo jest on nikim w oczach tego
            ucznia? I jaki ma być, jeśli matka uważa, że nauczycielem zostaje się wtedy,
            jeśli nie można mić żadnej innej pracy?
            Należy zmienić podejście...
            • basia961 Re: Nie skaczcie sobie do gardeł! 23.03.05, 20:31
              Może nie byłam precyzyjna ale właśnie o to mi chodziło. Zamiast wrogości -
              współpraca. A szacunek - nie można nauczyć szacunku w taki sposób. Ty to wiesz i
              ja to wiem. Ta dyskusja poszła za daleko, zacietrzewiliśmy się. Wesołych świąt,
              Agato
              • Gość: Agataku Re: Nie skaczcie sobie do gardeł! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.05, 00:37
                Wesołych świąt, Barbaro.
        • Gość: s Re: nic nie rozumiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 13:18
          co w tak na siebie skaczecie tak jak jakieś bydlaki co nie umieją ze sobą
          rozmawiać Kultury trochę kultury ludzie!!!
          • Gość: wero Re: nic nie rozumiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 21:06
            > co w tak na siebie skaczecie tak jak jakieś bydlaki
            no to ty się teraz pochwaliłaś kulturą...
      • Gość: mary Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.05, 14:13
        Odpowiedzi dla Cepki:
        >1. Mam prawo domagać sie dziennika - jest to jawny dokument. Jeśli szkoła nie
        chce go ujawinić, oznacza, że coś ukrywa.<

        Niestety, nie masz prawa się domagać.

        2. W szkole bywam stosunkowo rzadko, najczęściej na wywiadówkach i dniach
        otwartych.

        Skąd więc ta Twoja wyrobiona opinia o nauczycielach?

        3. Swoją szkołe wspominam sympatycznie, dzisiejsza szkoła - nie tylko moich
        dzieci to koszmar.

        No cóż......żyłas w czasach, gdy łożono na oświatę.

        4. Forma ataku nauczycieli na moja wypowiedx ( lub bezpośrednio na moja osobę)
        swiadczy o tym z kim mamy do czynienia. To tylko umacnia mnie w przekonaniu, że
        nauczyciele są ludxmi , którzy nie znoszą krytyki, czepialskimi. Jak brakuje
        argumentów bedą czepiać się np. literówek, zamiast ustosunkowac się do zarzutów.

        To nie atak - to odparcie ataku, czyli obrona.

        5. Wiadomo, że do szkoły trafiają, m.in. ze względu na zarobki, ludzie, których
        nikt nie chce do innej pracy. Smutne.

        A do tego wykształceni. A Ty ile masz studiów podyplomowych?


        6. Boicie sie Nowej Matury, bo wreszcie wyjdzie szydlo z worka.

        Poczytaj..poczytaj sobie o nowej maturze, i nie gadaj byle czego.

        :)))))



        • Gość: Cepka Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.chello.pl 29.03.05, 15:16
          Ad 1. W Kuratorium otrzymałam informację, że dziennik lekcyjny jest dokumentem
          j a w n y m - więc każdy rodzic ma do niego dostęp. Nauczyciele utrudniaja
          wgląd wtedy gdy mają coś do ukrycia.
          Ad 2. Nie należę do matek, które 2 razy dziennie chodzą do szkoły.
          Moje "stosunkowo rzadko" - to chodzenie do szkoły na każde dzien otwarty i
          wywiadówkę. Gdy mam do nauczyciela sprawę nie mam szans na rozmowę, mimo, że
          dyrektor na pierwszym zebraniu obiecywał, że po umówieniu telefonicznym
          nauczyciele będą do naszej dyspozycji. Akurat!
          Ad 3 Dziś też łozy się na oświatę- może relatywnie mniej. Ale w czasach, gdy ja
          chodziłam do szkoły ( nie" żyłam" , droga Mary, bo jeszcze nie jestem
          nieboszczką) klasy były przepełnione, a część nauczycieli nie legitymowała się
          wyższym wykształceniem tylko SN. ALE CHCIAŁO IM SIĘ UCZYĆ.
          Ad 4 Cóż punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Moim zdaniem jest to atak.
          Jeżeli w podobny sposób "bronisz się" przed uczniami mającymi odmienne zdanie
          to tylko kolejny dowód, że mam rację.
          Ad 5. Tendencyjnie ustosunkowujesz się tylko do jednej części mojej wypowiedzi.
          Mam ukończone studia, specjalizację, doktorat i habilitację na ukończeniu. W
          moim zawodzie awans nie polega na zdobywaniu kolejnych papierków na studiach
          podyplomowych ( kształcenie podyplomowe przebiega nieco inaczej).
          Większość młodych ludzi np. po polonistyce wybiera pracę w redakcjach,
          pozostaje na uczelniach, szuka swego miejsca w instytutach naukowych czy PR. Do
          szkół trafiaja tacy, którzy mają problem ze znalezieniem pracy gdzie indziej.
          Ad 6. O Nowej Maturze wiem sporo - czytałam, widziałam wyniki matur próbnych.
          P.S. Jeżeli do uczniów zwracasz się podobnie jak do mnie- w tym przypadku " nie
          gadaj byle czego" - to tylko po pierwsze wystawiasz sobie odpowiednie
          świadectwo, a po wtóre tylko utrzymujesz mnie w przekonaniu, czego warta jest
          duża grupa nauczycieli.
          RZUCACIE SIĘ NA NOWĄ MATURĘ, BO BOICIE SIĘ, ŻE WYJDZIE SZYDŁO Z WORKA.
          • Gość: mama licealistki Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 15:51
            > RZUCACIE SIĘ NA NOWĄ MATURĘ, BO BOICIE SIĘ, ŻE WYJDZIE SZYDŁO Z WORKA.

            a co takiego ma wyjśc? i co o niej wiesz? nie masz dziecka w liceum, żeby
            wiedzieć, jaki ono ma program nauczczania, jak wiele rzeczy zostało okrojoych,
            jak mało godzin mają nauczyciele na przygotowanie tych młodych ludzi. ciekawe,
            czy twoje dzieci w ogóle zdadzą maturę. wszysycy się boją nowej matury, bo jest
            ona czymś nowym i tak naprawdę źle przygotowanym, nie przemyślanym. widzę co
            się dzieje w klasie córki, wiem, że nauczyciele wychodzą z siebie, aby wszystko
            dopiąć na ostatni guzik, i w przciwieństwie do ciebie, szanuję za to tych
            ludzi. żeby było jasne: nie jestem nauczycielką, bo uważasz, że tylko oni mogą
            nawzajem się doceniać. nie. podejrzewam, że w twoim domu rodzinnym nie nauczono
            cię szacunku do innych i ogłady, a ty tego samego uczysz własne dzieci. aż
            żal...
            • Gość: Cepka Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.chello.pl 29.03.05, 16:00
              Powtarzam, wiem o maturze sporo. Czytałam, widziałam testy, słuchałam
              wypowiedzi ludzi, którzy ją przygotowywali. Można o niej mówić wiele
              niepochlebnych rzeczy, ale jedno jest pewne - JEST OBIEKTYWNA, obnaża
              niewiedzę . Czy nauczyciele wychodzą ze skóry żeby nauczyć, przygotować do
              Nowej Matury? Zapewne tak, ale NA KOREPETYCJACH. Skąd wiem? Od sąsiada-
              nauczyciela.
              Trudno, żebym szanowała ludzi leniwych, złośliwych, przekonanych o swojej
              nieomylności.
              • Gość: Mała_Rybka Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 22:48
                nie no, ty to masz jakąś obsesję

                > Trudno, żebym szanowała ludzi leniwych, złośliwych, przekonanych o swojej
                > nieomylności.
                lecz się, zanim będzie za późno, NN ma rację - to nie jest alergia, to coś
                więcej... ty jesteś pełna jadu, nienawiści nie do konkretnych osób, ale do
                całej grupy zawodowej...
                a nie wszysycy nauczyciele udzielają korepetycji. niektórzy wychodzą ze skóry
                w szkole. nie przyznasz, że tak jest, bo chcesz widzieć tylko złe strony
                nauczycieli. chodzę do liceum, za rok mam maturę. i znam szkołę i nauczycieli
                lepiej, niż ty.
          • Gość: NN Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 16:12
            > Większość młodych ludzi np. po polonistyce wybiera pracę w redakcjach,
            pozostaje na uczelniach, szuka swego miejsca w instytutach naukowych czy PR.
            A ile osób liczy ta większość?
            > Do szkół trafiaja tacy, którzy mają problem ze znalezieniem pracy gdzie
            indziej.
            A może nie chcą do szkoły, bo boją się takich rodziców?
            Cepko, to już nie alergia, to coś więcej....
            • Gość: NN Re: Do wszystkich atakujących mnie.......... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 16:15
              Zibi, odezwij się proszę. Teraz widzę białe myszki.
    • Gość: fun próba rozwiązania tego problemu (kłótni) IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.03.05, 18:13
      Nauczyciele to też ludzie, a wśród ludzi, jak wiadomo, może się trafić tak
      śmierdzący leniem tłuk, jak zdolny pracuś z powołaniem, jak i każdy typ
      spomiędzy tych dwóch. Dlatego powyższa dyskusja (kłótnia) nie ma sesnu, bo
      Cepka mówi o jakieś leniwej polonistce a potem nieuczciwie uogólnia i twierdzi,
      że nauczyciele to lenie. Obrońcy zaś nauczycieli mając na uwadze siebie
      (prawdopodobnie leniwi nauczycciele tu nie zaglądają, bo im i tak
      wszystko "wisi") twierdzą, że nauczyciele to pracowity i pełen poświęcenia
      ludek. Jak byłem młodym nauczycielem, to też tak reagowałem na wszystkie obrazy
      ludzi z mojego zawodu. Ale potem zobaczyłem w swoim gronie i pracowite
      dziewczyny (pracowite są głównie kobiety), które sprawiają wrażenie, jakby nie
      miały domu rodzinnego (przykład: jedna z koleżanek ma tylko 11 godzin
      lekcyjnych, bo jej strasza koleżanka - nawiasem mówiąc tłuk, judasz i osoba
      bardzo zakłamana idzie na emeryturę i musi "mieć godziny" - a do tych 11 godzin
      prowadzi za darmo konsultacje dla wagarowiczów i innych leni, kółko dla
      zainteresowanych i kółko dla maturzystów) i takie, co bez przerwy chorują albo
      dziecko im choruje (w domu jest ktoś , kto mógłby się nim zająć ale skoro można
      dostać L4...). Albo inny przykład: wuefistka (nie może mieć wychowawstwa z
      racji tego, że nie miałaby kontaktu z połową klasy) gdy z kimś coś robi
      (prowadzi samorząd, przygotowuje imprezę), to przeważnie z miłym proszącym
      uśmiechem zrzuci obowiązki na tę drugą osobę a po fakcie z miłym
      usmiechem : "dziękuję ci". Dyrektorowi nie powie, że to ta druga osoba (prawie)
      wszystko zrobiła i przyjmie równorzędne podziękowanie i wpisze do listy zasług.
      Wiem dokładnie, bo kiedyś gdy trzeba było przygotować imprezę zajmujacą młodsze
      klasy gdy starsze miały maturę, poszła na L4 a ja zrobiłem wszystko. Innym
      razem gdy dostała zastępstwo wychowawstwa za dugotrwale chorującą koleżankę,
      chciała zrzucić ten obowiazek na mnie, do czego mi się przyznała z miłym
      uśmiechem.
      Podsumowując: są nauczyciele i nauczycieliska. Każde uogólnianie opinii o nich
      na całą grupę zawodową będzie krzywdzące dla kogoś. A cała wina za różne złe
      sytuacje w szkole spada na dyrektora, bo gdy dzieje sie źle to najczęściej za
      jego wiedzą a on broni złego nauczyciela - swego poplecznika (organ prowadzący
      i nadzorujacy zasięgają opinii rady pedagogicznej, gdy np. kończy się kadencja
      dyrektora i powstaje problem, czy go pozostawić na stanowisku).
      • Gość: Agataku Re: próba rozwiązania tego problemu (kłótni) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.05, 21:14
        wiadomo - są ludzie z powołaniem, a są tacy, którym wszystko "wisi". ale tych
        drugich nie ma znowu tak dużo, żeby zarzucać lenistwo wszystkim bez wyjątku.
        i nie o to mi chodzi, że nauczyciele to anioły, bo każdy z nich jest tylko
        człowiekiem. chodzi mi o to, żeby żadna ze stron (rodzice i nauczyciele) nie
        podkopywała na wzajem swojego autorytetu, bo to jest niekorzystne dla ucznia.
        ja za każdym razem staram się dzieciom przypominać, że powinni być wdzięczni
        rodzicom, pomagać im, bo oni zawsze chcą ich dobra. że rodziców trzeba szanować
        i słuchać. ale oczekuję też, że rodzic powie dziecku "słuchaj pani, ona chce
        cię czegoś nauczyć", a nie będzie pogardliwie mówić przy uczniu, jacy to
        nauczyciele są głupi i leniwi, bo tym samym działa na niekorzyść dzieciaka...
        w moim rodzinnym domu zawsze był szacunek dla pracy nauczyciela. ale teraz to
        nie te czasy...
        • Gość: Ktoś Ale rozmowa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 15:03
          Teraz Wy się zachowujecie jak dzieci.Nie można o niczym napisać bo zaraz ci
          wszyscy po gardle skaczą.
          • Gość: aaaa Wariat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 15:37
            Ty chyba jestes wariat!!! i zostales skrzywdzony za mlodu...lub masz male
            poczucie wlasnej wartosci...To sa wlasnie ci nowoczesni rodzice...poprostu
            pozal sie panie boze...zobaczycie niedlugo dzieciaki beda latac w szkolach z
            bronia i beda takie same przypadki masakr co w USA...
            • Gość: szuru buru Re: Wariat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 16:57
              albo jeszcze gorzej...
              niestety, do tego prowadzi bezstresowe wychowanie i dawanie dziecku
              wszystkiego, a także usprawiedliwianie na zasadzie: mój syn nie jest leniwy,
              tylko nie miał ochoty zrobić tej pracy. moja córka jest bardzo zdolna, a że
              dostała 1 z klasówki? nauczyciel nie umie uczyć!
              • mist3 Re: Wariat 28.03.05, 22:42
                Jestem młodą nauczycielką, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale cóż...
                1. Nauczyciele 'chorujący' lub chorujący - wydaje mi się że trudno od dyrektora
                wymagać, by bawił się w sędziego śledczego i podważał zwolnienia lekarskie.
                Niestety tak to już jest w tym kraju, że na 'państwowym' można sobie 'chorować'.
                2. Nauczyciele nie prowadzący lekcji - akurat tak się składa, że uczniowie mają
                do mnie zaufanie i czasem mówią mi co się dzieje na innych lekcjach. Nie
                zrozumcie mnie źle - nie wypytuję dzieci ani nie prowadzę lekcji w stylu 'no to
                powiedzcie co tam jeszcze słychać i jakoś nam 45 minut upłynie' - po prostu
                czasem coś im się wymknie. Młodzież ma problem z jednym panem - pan na lekcji
                siedzi, świetnie się bawi, a potem na sprawdzianach wymaga cudów, które
                niewiadomo skąd się biorą. Co z tym zrobić? Porozmawiać z panem - dzieci się
                boją (chodziłam do szkoły - wiem jak to jest), porozmawiać z wychowawcą - nic
                nie daje. Więc im mówię - niech się rodzice zorganizuja, pójdą do dyrektora i
                porozmawiają. Dyrektor nie pomoże - są organy prowadzące (gmina, powiat) czy
                organy sprawujące nadzór pedagogiczny (kuratorium) - przecież można coś
                zrobić!!! To nie te czasy, gdy nauczyciel był Bogiem - teraz jest niż
                demograficzny, zaczyna się konkurencja i w końcu kiedyś tym dyrektorom powinno
                zacząć zależeć. Kwestia zakończyła się tym, że nauczyciel nadal nie uczy ale i
                nie wymaga. Moim zdaniem, nie o to chodzi - ale trudno.
                3. Nowa Matura - dużo tu pisano o tym, jak to nam nowa matura pokaże co jesteśmy
                warci. Akurat mnie to 'dotknie' na pewno - uczę bowiem języka angielskiego, czly
                przedmiotu, który w lo był obowiązkowy tylko w części ustnej a w szkołach
                profilowanych był nieobowiązkowy. Szkoła elitarna nie jest, wręcz przeciwnie. W
                pierwszej klasie problemem dla części uczniów jest odmiana czasownika być i mieć
                (co oni na miły Bóg w podst. i gimnazjum robili ?? co robili ich nauczyciele??),
                nie mówiąc już o bardziej skomplikowanych sprawach. Maturę poszerzoną wybierają
                w szkole jednostki - o resztę naprawdę, naprawdę się boję. Być może jest to też
                moja wina (choć moim w zdaniem w szkole średniej powinnam na angielskim wiedzę
                doskonalić i poszerzać a nie ją dopiero wprowadzać), choć naprawdę się staram.
                Widzę jednak jeszcze kilku winnych:
                a) dyrekcja przyjmująca do szkoły kończącej się maturą uczniów, którzy się do
                tego po prostu nie nadają (słabe, słabiutkie wyniki egzaminów gimnazjalnych mogą
                być jednym z wyznaczników),
                b) rodzice, którzy pchają na siłę swoje dzieci do takich szkół - też czasem
                pytam uczniów, jakimi motywami kierowali się idąc do tej szkoły - 'ja chciałem
                do zawodówki, ale mama stwierdziła, że to wstyd' - to nierzadka odpowiedź.
                Rodzice przychodzący z pretensjami - pani to za trudne sprawdziany daje (zaiste
                zapowiedziany sprawdzian ze słówek to szczyt złośliwości), pani to za dużo
                wymaga. Rodzice 'łaszący' się o korepetycje (nikt się nie dowie, itp.) - nie
                przyjmujący grzecznych uwag, że ja za uczenie ich dzieci biorę pieniądze tylko
                raz. Pracowałam wcześniej w innym zawodzie ponoć jednym z najbardziej
                skorumpowanych, ale to tylko tu spotkałam się już kilkakrotnie z propozycją
                łapówki za ocenę. Jako że sprawę nagłośniłam - teraz rodzice z 'prezentami' mnie
                już omijają.
                c) młodzież - mająca pretensję o wszystko, a przyznająca się że do matury to oni
                się uczą 1 (słownie: jedną) godzinę dziennie!!! Ja się za jakoś szczególnie
                tępą nie uważam (choć zgodnie z teorią, że do szkoły idą uczyć tylko tępaki,
                pewnie jestem nieskromna), ale przypominam sobie, że jakoś więcej czasu nad
                książkami spędzałam. Dzieci twierdzące, że nauczyć to się można tylko na
                korepetycjach, niewierzące w to, że jak ktoś się nie chce uczyć to mu
                korepetytor do głowy wiedzy łopatą nie nałoży. Więc ja się martwię, a moje orły
                sokoły mimo kiepskich wyników matur próbnych twierdzą, że jakoś to będzie.
                Jestem zwolenniczką nowej matury. Jak obleje pół Polski to wykształcenie średnie
                znowu zacznie coś znaczyć, matura będzie znowu miała swoją rangę. Tylko błagam -
                nie zwalajcie całej winy na nas, nauczycieli. Proszę jedynie o odrobinkę
                obiektywizmu.

                I przepraszam za długi post.
    • Gość: Quentin Cepka powinna się leczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.05, 23:04
      Nie lubię, kiedy ktoś uogólnia w sposób krzywdzący.
      Nie lubię, kiedy ktoś wymyśla sobie jakąś zupełnie głupią opinię i z uporem
      maniaka broni jej - nie docierają do niego żadne argumenty.
      Nie lubię ludzi, którzy mają fobię na punkcie jakiejś grupy (nieważne,
      Murzynów, metali, nauczycieli...) i cechy negatywne przypisują wszystkim osobom
      z tej grupy.
      A populistyczne hasła w stylu: wszyscy nauczyciele to lenie, głąby,
      nieudacznicy to po prostu żenada.
      Z wszystkich wypowiedzi Cepki (czytałem ten wątek i jeszcze jeden) wynika, że
      żywi ona jakąś dziwną nienawiść do wszytskich pracowników Oświaty... To chyba
      nie jest zdrowe.
      Pozdrawiam,
      Quentin (osoba niezwiązana z Oświatą)
      • Gość: sekretareczka Re: Cepka powinna się leczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 11:32
        zgadzam się w zupełności - ta Cepka jest jakaś nie do końca zdrowa na umyśle
Pełna wersja