co.ty.powiesz
06.04.05, 22:17
Szczerze współczuję tym, którzy w tej chwili studiują i w najbliższej
przyszłości zostaną magistrami. A to dlatego, że ich dyplomy będą mniej warte
niż dawniej matura. Bo skoro oszustwa egzaminacyjne, a także w przedstawianiu
prac licencjackich, magisterskich, doktorskich są tak powszechne, to nikt
uzyskanych obecnie dyplomów, zwłaszcza uczelni polskich, nie będzie brał
poważnie.
Na seminarium mojego promotora mogło chodzić nie więcej niż 15 osób, razem z
doktorantami, a co roku profesor przyjmował najwyżej pięciu magistrantów.
Selekcja była więc już na wstępie. Nie będę opisywał szczegółów uczestnictwa
w seminarium, kolejnych etapów pisania prac magisterskich czy doktorskich
itp. Najważniejszy jest efekt: gdziekolwiek w Polsce nie powiem, że jestem od
profesora, nazwijmy go X., nie muszę w żaden sposób wykazywać, że coś umiem.
Także na Zachodzie kilka razy czułem się zażenowany atencją, jaką mnie
darzono, właśnie z tego powodu, że jestem uczniem tego profesora. Warto było
pomęczyć się kilka lat, bo dzięki temu teraz zbieram procenty, i to dosyć
okrągłe...;)