Anglista nie-filolog

06.09.05, 20:12
Mam taki dylemat: uczę w gimnazjum angielskiego - pierwszy rok, jako stażysta
oczywiście. Sęk w tym, ze nie jestem po filologii - mam tylko certyfikaty
Cambridge i przygotowanie pedagogiczne. Słyszałam, że od przyszłego roku ma
się wszystko zmienić - będą podwyższone wymagania wobec nauczycieli języków,
podobno nie-filologowie będą mieli zamkniętą drogę awansu zawodowego. Zdobyłam
informację, ze w mojej sytuacji wystarczy ukończyć Kurs Kwalifikacyjny
Przedmiotowo-Metodyczny z zakresu jęz. angielskiego (roczny), na uniwerku, w
ODN-ie lub w jakiejś innej placówce doskonalenia nauczycieli. Orientujecie się
może, czy to faktycznie wystarczy? Aha - oczywiście magistra oczywiście mam,
tyle, że z zakresu kulturoznawstwa...
Z góry dziękuje za pomoc, pozdrawiam!
    • aspinia Re: Anglista nie-filolog 07.09.05, 07:36
      Powiedz gdzie o tym slyszalas, czy masz jakas postawe prawna na ten temat, czy
      jesli skonczysz np podyplomowe z ang to tez jestes niefilologiem? Czy ktos po
      licencjacie bedzie lepiej traktowany niz Ty z mgr i certyfikatem i kursem met?
      Jakos mi sie nie chce w to wierzyc patrzac na to ze np obecnie brakuje tylu nli
      do uczenia angielskiego. Osoby po filologiach wcale nie rwa sie do pracy w
      szkole.
    • tropicana Re: Anglista nie-filolog 08.09.05, 09:24
      Kocurku, trzeba zapytać u źródeł - właściwe miejscowo Kuratorium Oświaty lub
      infolinia menowska.
      • cytryna76 Re: Anglista nie-filolog 08.09.05, 12:52
        Obawiam się, że na dzień dzisiejszy nikt nie udzieli na to pytanie wiążącej
        odpowiedzi. Sama jestem w podobnej sytuacji - magister filologii polskiej z CAE
        i kwalifikacyjnym kursem metodycznym. Na dzień dzisiejszy mam pełne
        kwalifikacje do nauczania angielskiego i z koniecznosci uczę tylko języka, bo
        już drugi rok nie ma dla mnie godzin z polskiego. Podobno (powtarzam podobno)
        są plany by od roku 2006 angielskiego w szkołach mogli uczyć wyłącznie
        posiadacze co najmniej licencjata z filologii angielskiej. Jakieś
        tam "certyfikaty" to zdaniem ministerstwa za mało, by nauczać. To nic, że
        posiadacz dyplomu CPE pod wględem znajomosći języka najcześciej bije na głowę
        posiadacza licencjata nauczycielskiego kolegium językowego. Jeśli tak się
        stanie, prawo w Polsce zadziała wstecz, bo to oznacza odebranie z dnia na dzień
        uprawnień czynnym nauczycielom, ktorzy posiadają odpowiednią wiedzę i
        umiejętnosci. Znając polskie realia i głupotę ministerstwa edukacji jest to
        dość prawdopodobne. Z drugiej strony ciagle odczuwalny jest deficyt
        nauczycieli angielskiego, zwłaszcza w gimnazjach, bo każdy kto tam popracował
        czas jakiś, zrobi wszystko, by się jak najszybciej wydostać, wyłączając może
        jedynie jednostki szczegolnie odporne psychicznie i pasjonatów. Już widzę, jak
        ktoś, kto zna jezyk i ma możliwość dorabiania da się wciagnąc na dłużej w takie
        bagno. Już widzę, jak w 2006 magistrowie filologii angielskiej tłumnie i
        ochoczo pędzą do szkół użerać się za marne 800 złotych.
        Skończy się pewnie tak, że oficjalnie z certyfikatem i kursem metodycznym uczyć
        nie będzie wolno, ale w praktyce i tak takie osoby będa zatrudniane, tyle że o
        przyznaniu godzin dowiedzą się najwcześniej 31.08, dyrektorzy będą mieli
        papierkową robotę wysyłajac prośby do kuratoriów o "uznanie kwalifikacji".
        Innymi słowy znów bałagan, nerwówka, niepewność jutra.
        • ewcianat Re: Anglista nie-filolog 08.09.05, 15:10
          Jestem magistrem nauczania początkowego i mam tytuł licencjata filologii
          angielskiej. Kosztowało mnie to trzy lata ciężkiej pracy. Współczuję wszystkim,
          którzy teraz zastanawiają się czy mają potrzebne kwalifikacje. Chociaż sama
          takie kwalifikacje uzyskałam, uważam, że pomysły MENiS są typowym przejawem ich
          radosnej twórczości. Teoretycznie są one bardzo mądre, tylko kompletnie
          nierealne. Myślę, że narazie nauczyciele bez formalnych kwalifikacji mogą byc
          spokojni,ale ponieważ chodzi o kasę (czyli, żeby nauczyciel mniej zarobił) będą
          na pewno próby obniżenia pensji "za brak kwalifikacji". Radzę nie wierzyc w
          żadne kursy kwalifikacyjne. Na moje wyczucie jest to wyciąganie pieniędzy za
          papier, który za dwa, trzy lata nie będzie miał żadnej wartości
          • mike-great Re: Anglista nie-filolog 09.09.05, 09:02
            Już się cieszę! Mniej nauczycieli w szkołach (bo MEN sam ich "wykosi") = niższy
            poziom, i... rozpaczliwe poszukiwanie korepetytorów! (matura, egzaminy wstępne,
            potrzeby w pracy, i te sprawy, a czas ucieka...).
            Pomysł totalnie bzdurny - ale znowu jakiś "urzędas" chciał się wykazać (może
            nawet dostał premię za "pomysł"), tylko dlaczego tysiące normalnych ludzi musi
            mieć z tego kłopoty???

            ewcianat napisała:

            > Jestem magistrem nauczania początkowego i mam tytuł licencjata filologii
            > angielskiej. Kosztowało mnie to trzy lata ciężkiej pracy. Współczuję
            wszystkim,
            >
            > którzy teraz zastanawiają się czy mają potrzebne kwalifikacje. Chociaż sama
            > takie kwalifikacje uzyskałam, uważam, że pomysły MENiS są typowym przejawem
            ich
            >
            > radosnej twórczości. Teoretycznie są one bardzo mądre, tylko kompletnie
            > nierealne. Myślę, że narazie nauczyciele bez formalnych kwalifikacji mogą byc
            > spokojni,ale ponieważ chodzi o kasę (czyli, żeby nauczyciel mniej zarobił)
            będą
            >
            > na pewno próby obniżenia pensji "za brak kwalifikacji". Radzę nie wierzyc w
            > żadne kursy kwalifikacyjne. Na moje wyczucie jest to wyciąganie pieniędzy za
            > papier, który za dwa, trzy lata nie będzie miał żadnej wartości
    • aspinia Re: Anglista nie-filolog 09.09.05, 14:22
      boje sie tylko jednego ze za kilka lat ktos madry powie ze licencja to zamalo,
      potem ze uniwrek lepszy niz koledge czy prywatna wyzsza filologiczne itp. a
      najgorsze w tym ze wszedzie trabia o tym ze uczen ma byc tak przygotowany do
      nowej sytuacji, rynku pracy by szybko i elastycznie sie przekwalifikowal. jak
      to sie ma do rzeczywistosci. A tak ze ja mam 5 letnie studia z pedagogiki,
      podyplomowe edukacja zintegrowana, ale nie mam pracy w zwiazku z czym chcialam
      wykorzystac to ze znam na przyzwoitym poziomie ang i co i nic. W najlepszym
      wypadku powinnam ukonczyc co najmiej 3 letnie studia. tyliko kto ma za to
      zaplacic i mnie utrzymywac kolejne lata. to wszytsko tylko po to by potem
      pracowac za wiecie sami zreszta ile. smutna ta nasza rzeczywistosc.
      • nothing.special Re: Anglista nie-filolog 09.09.05, 17:57
        aspinia napisała:
        [...] koledge [...]
        [...] znam na przyzwoitym poziomie ang [...]
    • randybvain Smutna nasza rzeczywistosc... 09.09.05, 15:35
      Jako nauczyciel angielskiego in spe, nie wyobrazam sobie nauczania dzieci tego
      jezyka bez co najmniej CAE i skonczonej filologii angielskiej.
      Jezeli moi drodzy przedmowcy chca dalej kreowac tzw polish english to niech
      dalej narzekaja na podwyzszanie poprzeczki przez ministerstwo.
      Jako rodzic tez wolalbym, by obcego jezyka uczyl fachowiec, najlepiej
      oczywiscie native speaker, a nie podksztalcona osoba po nie wiadomo czym z
      kursikiem przygotowawczym, nie posiadajaca wlasciwej wymowy(!!!!!) i wiedzy.
      • aspinia Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 09.09.05, 16:07
        Do "nauczyciela in spe" ja pisze o tym ze ososba z CAE mogla uczyc np w szkole
        podstawowej i powiedzmy w przedszkolach i byla spokojna o swoja przyszlosc. Czy
        naprawde do tego zeby uczyc dzieci w przedszkolu czy w powiedzmy 4 klasie
        trzeba byc po skonczonej filologii???? Ciekawa jestem jak taka osoba sobie
        poradzi z grupa wrzeszczacych maluchow.
        • randybvain Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 10.09.05, 13:27
          Nie interesuje mnie MOJA spokojna przyszlosc, ja bym chcial uczniow NAUCZYC a
          nie znalezc sobie zimowisko do emerytury. Roznimy sie widac podejsciem.
      • aspinia Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 09.09.05, 16:18
        a co do native speakerow widzialam roznych i nie chcialabym bo oni (ci ktorych
        widzialam) uczyli moje dziecko - jeden z nich byl po architekturze a drugi
        uczyl w szkole w taki sposob ze pozal sie Boze. JA WOLE jak ucza ludzie
        porzadnie do tego przygotowani niekoniecznie native.
      • aspinia Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 09.09.05, 16:50
        Idac randybwain Twoim tokiem myslenia dlaczego naszych dzieci nie ucza
        doktorzy i profesorowie???? Przepraszam ale zdenerwowales mnie i to bardzo.
        A jak to sie ma do postulatow by w szkole podstawowej nauczyciel byl w stanie
        prowadzic zajecia z kazdego prazedmiotu? W koncu uczen musi sie uczyc
        wszytskiego.
        • randybvain Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 10.09.05, 13:26
          Widze, bo az trzy posty napisalas. Native speaker idac moim tokiem rozumowania
          musi miec skonczona filologie polska przynajmniej. Znam wielu ludzi, ktorzy
          mieli piatki z angielskiego w liceum albo gimnazjum, a jak przyjechali do UK,
          do robili wielkie oczy, bo mieli fatalna wymowe, slownictwo na poziomie dziecka
          angielskiego 12 letniego i malo rozumieli. Wyjatki to osoby, ktore uczyly sie
          prywatnie, albo mialy native speakerow za nauczycieli - rzadzily sobie o wiele
          lepiej.

          Tak, uwazam, ze nauczyciel uczacy danego przedmiotu musi miec najwyzsze mozliwe
          wyksztalcenie z tego przedmiotu niezaleznie od poziomu. Nie potrzeba chyba
          panstwu miernot tworzacych nowe miernoty, bo sa miernotami.
      • kociamama Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 10.09.05, 10:28
        NIestety ani filologia angielska, ani CAE nie gwarantuje wysokiej jakosci
        nauczania. Lpeszymi nauczycielami (generalnie) sa ludzie po kolegiach, bo tam
        jest nacisk glwonie na metodyke, z metodyki sie pisze prace, podczas, gdy
        filologia to studia bardziej akademickie, poszerzajace horyzonty itd.,
        umozliwiajace zdobycie wiedzy o kulturze i literaturze, co naturalnie jest
        bardzo istotne w rozwoju wlasnym, ale nie czyni z nikogo automatycznie dobrego
        nauczyciela.

        PO drguie, poziom jezykowy po filologiach, kolegiach i ludzi z CAE jest rony. A
        jezeli chodzi o wymowe, to niestety, malo kto, ma akcent, ktory jest nie-
        polish, jak piszesz. Ale nawet nauczyciel bez super akcentu, nie oznacza, ze
        Twoje dzieci nigdy sie poprawnej wymowy nie naucza, bo to nie jest stracone.
        MOzna ogldac TV, wyjechac do kraju, gdzie mowi sie po ang. i jakis tam akcent
        podlapac. MOzna bys ei ejszcze zatsanowic, ktory to akcent jest fajny;) Bo
        speakerow ang na swiecie jest bardzo duzo, a oprocz british i american, jest
        cala masa innych akcentow, wiec ktory wybrac?

        Jezeli chodzi o nauczanie innych aspekto jezyka, oprcz akcentu, to prpoponuje
        jednak POlaka. ANtive, co przyjezdzaja do POlski czesto nie maja pojecia o
        uczenia, sami niegdy nie uczycli sie jzyka obcego, juz ne mowiac o polskim. Ich
        gramatyka jest inna, i nie maja pojecia, jakie trudnosci ma polak w nauce ang.
        Samam mialam do czynienia z wieloma native speakerami, na uczelni, uczacych w
        szkolach panstowych i jezykowych, i powiem, ze jeszcze nie spotkalam naprawde
        kompetenentego:( Zapeniam Cie tez, ze ludzie nauczani przez Kanadyjczyka, z
        ktorym pracowalam, wcale nie podlapali akcentu kanadyjskiego, ale
        mieli "chamski" polski.

        PZdr,
        KOciamama.
        • randybvain Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 10.09.05, 13:30
          Dobrze zatem, zamienmy filologie angielska na najwyzsze mozliwe wyksztalcenie w
          tej dziedzinie. Nativi tak samo by nauczac powinni miec najwyzsze mozliwe
          wyksztslcenie z polskiego.
          Co do akcentu - to czlowiek nabiera wlasciwej wymowy w kontakcie z ludzmi sie
          nim poslugujacym - w klasie jest najczesciej to polisz inglisz, gdy wyjada za
          granice czeka ich dluga droga odzwyczajania sie od wymawiania r, g w ing albo
          zys ys.
        • unsatisfied6 łżesz jak pies - kociamamo 10.09.05, 20:14
          kociamama napisała:

          > NIestety ani filologia angielska, ani CAE nie gwarantuje wysokiej jakosci
          > nauczania. Lpeszymi nauczycielami (generalnie) sa ludzie po kolegiach, bo tam
          > jest nacisk glwonie na metodyke, z metodyki sie pisze prace, podczas, gdy
          > filologia to studia bardziej akademickie, poszerzajace horyzonty itd.,
          > umozliwiajace zdobycie wiedzy o kulturze i literaturze, co naturalnie jest
          > bardzo istotne w rozwoju wlasnym, ale nie czyni z nikogo automatycznie
          dobrego
          > nauczyciela.
          >
          > PO drguie, poziom jezykowy po filologiach, kolegiach i ludzi z CAE jest rony.
          A
          >
          > jezeli chodzi o wymowe, to niestety, malo kto, ma akcent, ktory jest nie-
          > polish, jak piszesz. Ale nawet nauczyciel bez super akcentu, nie oznacza, ze
          > Twoje dzieci nigdy sie poprawnej wymowy nie naucza, bo to nie jest stracone.
          > MOzna ogldac TV, wyjechac do kraju, gdzie mowi sie po ang. i jakis tam akcent
          > podlapac. MOzna bys ei ejszcze zatsanowic, ktory to akcent jest fajny;) Bo
          > speakerow ang na swiecie jest bardzo duzo, a oprocz british i american, jest
          > cala masa innych akcentow, wiec ktory wybrac?
          >
          > Jezeli chodzi o nauczanie innych aspekto jezyka, oprcz akcentu, to prpoponuje
          > jednak POlaka. ANtive, co przyjezdzaja do POlski czesto nie maja pojecia o
          > uczenia, sami niegdy nie uczycli sie jzyka obcego, juz ne mowiac o polskim.
          Ich
          >
          > gramatyka jest inna, i nie maja pojecia, jakie trudnosci ma polak w nauce
          ang.
          > Samam mialam do czynienia z wieloma native speakerami, na uczelni, uczacych w
          > szkolach panstowych i jezykowych, i powiem, ze jeszcze nie spotkalam naprawde
          > kompetenentego:( Zapeniam Cie tez, ze ludzie nauczani przez Kanadyjczyka, z
          > ktorym pracowalam, wcale nie podlapali akcentu kanadyjskiego, ale
          > mieli "chamski" polski.
          >
          > PZdr,
          > KOciamama.

          spotkałaś wielu nauczycieli z innych krajów i nie spotkałaś naprawdę
          kompetentengo - ty jesteś genialna i cała rzesza polskich nauczycieli
          lepiej uczy i kompetntnie a wszyscy obcokrajowcy niekompetetnie -
          jak wytłumczysz zatem fakt , że ci sami obcokrajowcy w innych krajach uczą
          lepiej z tymi samymi kompetencjami a u nas są mniej kompetentni od
          naszych wspaniałych pedagogów , którzy ewidentnie mają wspaniałe
          wyniki nauczania w szkołach .

          znałem osobiście Irene i wielu innych o wysokich kwalifikacjach natiwów-
          nie byli mile widziani przez "rodzimą konkurencję"-jesteś wybitnym tego
          przykłade . Irene miała wysoki ranking w nauczaniu , sama znała
          kilka języków , szybko uczyła się polskiego - w Afryce odnotowano ją
          jako dobrego pedagoga ( i wielu innych krajach ) u nas spotkały ją
          same przykrości ze strony złośliwych kolegów i koleżanek po fachu -
          zwinęła manatki i wyjechała - nic w tym środowisku po prawdziwych
          fachowcach od nauczania języków, jak ktoś tak wrednie jak ty łże i
          jeszcze próbuje wmówić , że nasza szkoła ma sukcesy w nauczaniu
          języków obcych ( brak akcentu , ale akcent jest nieważny - co
          kociamomo , jest ważne w języku - to co ty uważasz za ważne ,
          czy to co faktycznie jest ważne ? ) .

          jedno z najlepszych liceów miało ( III LO w Gdyni ) zatrudniało
          wielu natiwów - i okazuje się z bardzo dobrym skutkiem , sam
          chciałbym , żeby moje dzieci chodziły do takiej szkoły w której
          nauczają "niekompeteni obcokrajowcy" .
          • kociamama Re: łżesz jak pies - kociamamo 10.09.05, 21:26
            Napisalam o doswiadczeniach wlasnych.

            Co do III Lo w Gdyni, to jestem absolwentka tej skzoly, klasy z ang wykladowym
            i jakos zaden native mnie nie uczyl. Byl podobno jeden fajny w IB. Jednego
            native'a poznalam pozniej, jak ju skonczylam szkole. Byl super czlowiekiem na
            gruncie towarzyskim, jednak nie wiem jakim byl naucycielem, ale tez nie ku
            niemu zwrocila sie moja krytyka.

            MIalam za to ucznia z II LO, ktorego wlasnie w skzole uczyl Kanadyjczyk, i
            uczen na lekcjach sie niczego nie uczycl, wiec musial doszkalac sie u mnie,
            glupiej wg Ciebie, i do niczego zuplenie Polki, ktora łze, jak pies, bo nie
            zdałby matury.

            PZdr,
            KOciamama.
            • unsatisfied6 wyrzuć kociamamo tych partaczy - nativów 11.09.05, 10:29
              kociamama napisała:

              > Napisalam o doswiadczeniach wlasnych.
              >
              > Co do III Lo w Gdyni, to jestem absolwentka tej skzoly, klasy z ang
              wykladowym
              > i jakos zaden native mnie nie uczyl. Byl podobno jeden fajny w IB. Jednego
              > native'a poznalam pozniej, jak ju skonczylam szkole. Byl super czlowiekiem na
              > gruncie towarzyskim, jednak nie wiem jakim byl naucycielem, ale tez nie ku
              > niemu zwrocila sie moja krytyka.
              >
              > MIalam za to ucznia z II LO, ktorego wlasnie w skzole uczyl Kanadyjczyk, i
              > uczen na lekcjach sie niczego nie uczycl, wiec musial doszkalac sie u mnie,
              > glupiej wg Ciebie, i do niczego zuplenie Polki, ktora łze, jak pies, bo nie
              > zdałby matury.
              >
              > PZdr,
              > KOciamama.

              z twoich "doświadczeń" wynika , że należaloby wyrzuć tę resztkę natiwów
              z III i wtedy szkoła będzie najlepsza w świecie - te nativy tylko
              przeszkadzają w doskonałej edukacji prowadzonej przez super wykwalifikowaną
              kadrę polskich nauczycieli .

              twoje historyjki są g.. warte i biased . podajesz "przykłady" na świadczące
              ewidentnie na korzyść jednej grupy w kontekście swojech skrzywionych
              doświadczeń szkolnych gdzie wkuto ci do twojego ptasego móżdżku , że
              nasze najlepsze i resta jest do bani - a fakty świadczą o czymś innym ,
              ale twój ptasi móżdżek nie dostrzega tych faktów .

              jeśli chodzi o twój angielski , to jest on mierny - bo styl
              w jakim piszesz jest polski - styl niepopartego faktami brukowowca .
              • kociamama Re: wyrzuć kociamamo tych partaczy - nativów 11.09.05, 11:38
                NIe wiem, czy zauwazyles, panie ziejacy agresja, ze pisalam po polsku.

                PZdr,
                KOciamama.
                • unsatisfied6 nie dostrzegasz swojej agresji 11.09.05, 12:36
                  kociamama napisała:

                  > NIe wiem, czy zauwazyles, panie ziejacy agresja, ze pisalam po polsku.
                  >
                  > PZdr,
                  > KOciamama.

                  nie mam tak dużej agresji jaką ty posiadasz w stosunku do innych -
                  ich tutaj nie ma na tym forum ( nativów ) i możesz pisać co ci się
                  podoba - a w tym kontkście pisząc o wielkich sukcesach - w podtekście
                  zapewne chodzi o twoje sukcesy .

                  ogólnie rzecz biorąc piszesz bzdury o kwalifikacjach nativów - nie
                  potrafisz obiektywnie ocenić ich kwalifikacji i w tym jest problem .

                  po uszy mam tego -"nasza wspaniała lepsza od innych edukacja z
                  naszymi super wykwalifikowanymi specjalistami " - specjalistami
                  od czego ? od prania mózgów tak , że przeciętny Kowalski nie dostrzega
                  oczywistych faktów i nie potrafi obiektywnie ocenić miernoty tej
                  edukacji w całokształcie ?
                • unsatisfied6 pisałaś po polsku i w polskim stylu 11.09.05, 13:00
                  kociamama napisała:

                  > NIe wiem, czy zauwazyles, panie ziejacy agresja, ze pisalam po polsku.
                  >
                  > PZdr,
                  > KOciamama.

                  pisałaś po polsku i w poskim stylu- stylu brukowca bez szacunku dla
                  nieobecnych . po angielsku twój styl musi być podobny - skąd
                  możesz wiedzieć co to znaczy poparty racjonalnym przykładem argument i
                  kontruktywna dyskusja lub krytyczne myslenie - ty używasz krytykanctwa ,
                  nie szanujesz nieobecnych ( nativów na tym forum ) i korzystając z ich
                  nieobecności wychwalasz swoje kwalifikacje kosztem ich krytykanctwa .

                  błędnie rozumiesz pojęcie "patriota" - utożsamiasz to z szowinizmem i
                  solidarnością grupową , hermetycznym zamknięciem się przed innością i
                  pluralizmem .

                  powszechnie wiadomo , że kształci się w Polsce bezrobotnych a kwalifikacje
                  zdobyte w szkołach okazują się mało pragmatyczne - ty usilnie starasz
                  się swoimi wywodami dowieść , że nativy to miernoty - co to oznacza
                  w podtekście .

                  od lat słyszy się o porażkach w innych gospodarkach - nic o ich
                  sukcesach i żadnych lekcji z ich ekspertyz - oni są do dupy a
                  my jesteśmy wspaniali - "oni biją Murzynów" i nie wiedzą jaka
                  jest stolica Polski .
                  • kociamama Re: pisałaś po polsku i w polskim stylu 11.09.05, 15:18
                    Nie che mi sie z toba klocic, bo to nic nie wnosi.

                    Co do krytykanctwa, to nasiakniete sa nim nie tylko twoje posty, ale sam dobor
                    nika - pan Zrzęda, wiecznie niezadowolony juz o nim swiadczy.

                    Piszesz o wszystkim i o niczym wylewajac swoja frustracje. POdejmij jakies
                    konkretne kroki, zatrudnij sie w szkole, zacznij uczyc, jak juz pisalam i
                    dowiedz jak dobrym nauczycielem mozna byc (uzyskaj porzed tem konieczne
                    kwalifikacje, jezeli na uczeniu ci zalezy).

                    PZdr,
                    KOciamama.
                    • unsatisfied6 co ty chrzanisz? 11.09.05, 15:49
                      kociamama napisała:

                      > Nie che mi sie z toba klocic, bo to nic nie wnosi.
                      >
                      > Co do krytykanctwa, to nasiakniete sa nim nie tylko twoje posty, ale sam
                      dobor
                      >
                      > nika - pan Zrzęda, wiecznie niezadowolony juz o nim swiadczy.
                      >
                      > Piszesz o wszystkim i o niczym wylewajac swoja frustracje. POdejmij jakies
                      > konkretne kroki, zatrudnij sie w szkole, zacznij uczyc, jak juz pisalam i
                      > dowiedz jak dobrym nauczycielem mozna byc (uzyskaj porzed tem konieczne
                      > kwalifikacje, jezeli na uczeniu ci zalezy).
                      >
                      > PZdr,
                      > KOciamama.

                      jak mi zależy na uczniu to...

                      jak komuś ma zależeć to władzy , która została wybrana by reprezetnować
                      interesy obywateli i samym obywatelom , ale ci ostatni w tym państwie
                      faktycznie nic nie mają do gadania - od władzy zależy czy te kwalfikacje ,
                      które są wysoko cenione w USA ( w Niemczech również , sprawdzałem ) są
                      w Polsce traktowane poważnie czy jak w twoim przypadku kabaretowo -
                      doszkolić to sama się możesz , a ja nie muszę uczyć w szkole i nie chcę
                      uczyć w towarzystwie tobie podobnych .
                    • unsatisfied6 mylisz się-mam powody do zrywania boków 11.09.05, 16:02
                      kociamama napisała:
                      > pan Zrzęda, wiecznie niezadowolony juz o nim swiadczy.
                      >

                      teraz jestem wybitnie usatysfakcjonowany - zrobiłaś prawdziwy
                      kabaret z polskiej edukacji języków obcych - to naprawdę śmiechu
                      warte . nie mam powodów do narzekania - mam powody so śmiechu .

                      narzekać , to widzieć szanse na to , że druga strona zrozumie -
                      że coś się zmieni - ja nie wierzę , że ty rozumiasz o czym ja
                      piszę i nie wierzą w jakiekolwiek zmiany w tym postkomunistycznym
                      systemie edukacyjnym , w którym dużo i byle jak znaczy dobrze i zawsze
                      lepiej od innych . więc ja nie narzekam , to dla mnie to swoisty kabaret .
            • unsatisfied6 testy maturalne okazały się do dupy 11.09.05, 11:07
              kociamama napisała:

              > Napisalam o doswiadczeniach wlasnych.
              >
              > Co do III Lo w Gdyni, to jestem absolwentka tej skzoly, klasy z ang
              wykladowym
              > i jakos zaden native mnie nie uczyl. Byl podobno jeden fajny w IB. Jednego
              > native'a poznalam pozniej, jak ju skonczylam szkole. Byl super czlowiekiem na
              > gruncie towarzyskim, jednak nie wiem jakim byl naucycielem, ale tez nie ku
              > niemu zwrocila sie moja krytyka.
              >
              > MIalam za to ucznia z II LO, ktorego wlasnie w skzole uczyl Kanadyjczyk, i
              > uczen na lekcjach sie niczego nie uczycl, wiec musial doszkalac sie u mnie,
              > glupiej wg Ciebie, i do niczego zuplenie Polki, ktora łze, jak pies, bo nie
              > zdałby matury.
              >
              > PZdr,
              > KOciamama.

              i w zeszłym roku je zmieniono - ty do której matury przygotowywałaś tego
              ucznia , który nie byłby przygotowany przez Kanadyjczyka do tej sprawdzającej
              nie wiadomo co matury czy do tej z zeszłego roku ?- to są zasadniczo inne
              matury , przyznasz .

              ponadto jest inna sprawa - kłamiesz , że uczeń nic nie umiał -
              albo ten uczeń był cymbałem - chodził na zajęcia i bulił
              szmal ( uczeń szkoły średnij przypuszczam , nie dziecko )
              i cały czas nie zorientował się , że niczego się nie uczy ?
              przeszedł do ciebie i w ciągu roku z kompletnie niczego zrobiłaś
              coś , co zdało maturę- gratuluję .
              • natalia.brzeska usatisfied, 11.09.05, 11:37
                W UK potrzebni sa matematycy, napisz na priv, to Ci wiecej opisze.
                Zloz tez podanie do European Schools, sa w calej Europie (nabor jednak jest
                chyba zazwyczaj w lutym).

                Co do uczenia angielskiego przez native speakerow, to moglabym sporo napisac.
                Ucze obecnie angielskiego w Anglii, w dosyc dobrej szkole, gdzie wszyscy oprocz
                mnie oczywiscie sa Anglikami. Gdy slysze, jak ucza, co mowia przed lekcjami, to
                wlosy jeza mi sie na glowie. Wiekszosc tych nauczycieli ma tylko CELTA albo
                TEFL Trinity. Sa to najczesciej weekendowe, lub czasami tygodniowe kursy, po
                ktorych od razu mozna uczyc.

                Relative Clauses - pomijaja, bo nie maja pojecia jak wytlumaczyc, nie potrafia
                wyjasnic roznicy miedzy roll, a bun, nie maja pojecia, ze istnieje cos takiego
                jak wedding band, z wymowa tez maja niesamowite problemy. Mysla, ze jak beda
                mowic baaardzooo wooollllnnnoo, to wszyscy beda rozumiec. Nie potrafia zastapic
                trudnych slow latwiejszymi, nie maja pojecia jak wytlumaczyc znaczenie danego
                slowa. To tylko kilka przykladow, jak chcecie moge podac wiecej.
          • kociamama Re: łżesz jak pies - kociamamo 10.09.05, 21:29
            Aha, jezeli chcesz skzoly w ktorej ucza native speakers, poslij sowje dzieci do
            British Council na kursy. Tam sa, i to kompetentni (choc nie tak kompetentni
            jak jedna nauczycielka z trojki- polka, dzieki ktorej wiekszosc klasy zdala CPE
            bez kursów dodatkowych w ostatniej klasie liceum lub na pierwszym roku studiow.

            PZdr,
            KOciamama.
            • unsatisfied6 generealizujesz kociamamo 11.09.05, 10:39
              kociamama napisała:

              > Aha, jezeli chcesz skzoly w ktorej ucza native speakers, poslij sowje dzieci
              do
              >
              > British Council na kursy. Tam sa, i to kompetentni (choc nie tak kompetentni
              > jak jedna nauczycielka z trojki- polka, dzieki ktorej wiekszosc klasy zdala
              CPE
              >
              > bez kursów dodatkowych w ostatniej klasie liceum lub na pierwszym roku
              studiow.
              >
              > PZdr,
              > KOciamama.

              mam pytanie kłamczucho - ta ucząca z trójki , której wszyscy uczniowie
              zdali CPE , to nie uczyła przypadkiem w zespole , w którym znajdowali
              się również natiwy - a ty przypisujesz cały sukces jednemu czlowiekowi ,
              pomniejszając osiągnięcia innych ?

              kociamomo - pokazując grupę i wskazując na "lepszego" z innej grupy , to
              generalizowanie mające na celu udowdnienia twojej tezy - ty jesteś
              najlepsza . tak samo można tego "lepszego" wskazać z grupy którą krytykujesz i
              dowodzić tezę przeciwną do twojej , że polskie kwalifikacje w nauczaniu
              angielskiego są zdecydowanie wyższe od kwalifikacji obcokrajowców .
              • kociamama Re: generealizujesz kociamamo 11.09.05, 11:43
                W trojce uczyla mnie (i cala klase) tylko POlka. W wiekszosci klas faktycznie
                uczy dwoch nauczycieli, ale wyjatkowo nasza uczyla tylko jedna babka, z czego
                sie bardzo ciesze, bo nie bylo czasu straconego.

                NIe wiem o co ci chodzi. PIsze o dsowiadczeniach wlasnych, od poczatku to
                zaznaczajac, ze ja nie spotkalam sie z kompetentnym nativem. DLaczego ciebie to
                tak boli i denerwuje? Byc moze, do czego sei przyznajesz, bo sam nie mzoesz
                znalezc pracy. JEzeli tak Ci na uczeniu zalezy, to zrob polskiego licencjata
                zaocznie i juz bedziesz mogl nauczac. W czym problem?

                Pzdr,
                KOciamama.
                • unsatisfied6 Re: generealizujesz kociamamo 11.09.05, 12:42
                  kociamama napisała:

                  > W trojce uczyla mnie (i cala klase) tylko POlka. W wiekszosci klas faktycznie
                  > uczy dwoch nauczycieli, ale wyjatkowo nasza uczyla tylko jedna babka, z czego
                  > sie bardzo ciesze, bo nie bylo czasu straconego.
                  >
                  > NIe wiem o co ci chodzi. PIsze o dsowiadczeniach wlasnych, od poczatku to
                  > zaznaczajac, ze ja nie spotkalam sie z kompetentnym nativem. DLaczego ciebie
                  to
                  >
                  > tak boli i denerwuje? Byc moze, do czego sei przyznajesz, bo sam nie mzoesz
                  > znalezc pracy. JEzeli tak Ci na uczeniu zalezy, to zrob polskiego licencjata
                  > zaocznie i juz bedziesz mogl nauczac. W czym problem?
                  >
                  > Pzdr,
                  > KOciamama.

                  ja sram na tą szkołę i jestem już zmęczony dowodzeniem , że mam
                  kwalfikacje - ucz i wciskaj ciemnotę ale nie zmuszaj mnie bym
                  po UCSD chodził do jakiejś szkółki i zdobywał to , co nazywasz
                  "kwalifikacjami" . możesz sobie bzdury gadać swoi uczniom (
                  chociaż to powinno być zakazane , bo to po prostu wulgarne i prymitywne ) , ale
                  nie mów tych bzdur obcokrajowcom , których możesz spotkać wżyciu - to po
                  prostu nieprzyzwoite .

                  w takim środowisku ( a ty jesteś tego przykładem ) nie
                  jestem w stanie normalnie i efektywnie pracować nawet jeśli
                  miałbym rekomendacje samego ministra edukacji - zakraczą
                  mnie takie Wielkie Pedagogi twojego pokroju .
            • unsatisfied6 polska szkoła lepsza od niemieckiej 11.09.05, 10:50
              kociamama napisała:

              > Aha, jezeli chcesz skzoly w ktorej ucza native speakers, poslij sowje dzieci
              do
              >
              > British Council na kursy. Tam sa, i to kompetentni (choc nie tak kompetentni
              > jak jedna nauczycielka z trojki- polka, dzieki ktorej wiekszosc klasy zdala
              CPE
              >
              > bez kursów dodatkowych w ostatniej klasie liceum lub na pierwszym roku
              studiow.
              >
              > PZdr,
              > KOciamama.

              kociamomo , słyszałaś zapewne , że powstaje coraz więcej szkół anglojęzycznych
              w Niemczech . faktem jest ponadto , że te szkoły chętnie zatrudniają natiwów .
              czy z twoich wypowiedzi i powyższego faktu nie wynika to , ze polska szkoła
              jest lepsza od niemieckiej szoły pod względem nauczania angielskiego , bo
              każdy native jest gorszy od Polaka ?
              czynniki decyzyjne w Niemczech okazuje się robią poważny błąd - powinni
              zatrudniać polską kadrę a nie natiwów do swoich szkół anglojęzycznych .
              • kociamama Re: polska szkoła lepsza od niemieckiej 11.09.05, 11:51
                Bredzisz.
                NIe pisze, ze kazdy native jest gorszy od POlaka, ale ze ja, jako uczennica i
                studentka spotkalam sie z samymi niekompetentnymi nativami, ktorzy nauczali
                jezyka. Spotkalam tez niekompetenych polakow, ale akurat w podstawowce i liceum
                mialam farta bo uczyly mnie kompetente nauczycielki ( o dziwo jedna przez 4
                lata w podst i jedna przez 4 lata w LO) Niekompetenntnych nauczycieli - polakow
                tez spotkalam, gdy rpobowalam sie uczyc na kursie na poczatklu podstawowki, ale
                sobie darowalam, jak zaczelismy miec ang. w panstwoej szkole.
                BYli tez na studiach, widzialam ich na praktykach, slyszalam opowiesci.

                Bardzo kompetentnych nativow (dwóch) spotkalam jedynie na kursie
                przygotowujacych przyszlych nauczycieli do zawodu, pracujacych obok kilku
                kompetentncyh polakow (ludzi z British Council jak mniemam, autorow
                podrecznikow do nauki,po porstu profesjonalistow.

                Nie przekrecaj moich slow,
                Pzdr,
                KOciamama.
                • unsatisfied6 skąd tymasz kwalifikacje do oceniania innych 11.09.05, 12:45
                  kociamama napisała:

                  > Bredzisz.
                  > NIe pisze, ze kazdy native jest gorszy od POlaka, ale ze ja, jako uczennica i
                  > studentka spotkalam sie z samymi niekompetentnymi nativami, ktorzy nauczali
                  > jezyka. Spotkalam tez niekompetenych polakow, ale akurat w podstawowce i
                  liceum
                  >
                  > mialam farta bo uczyly mnie kompetente nauczycielki ( o dziwo jedna przez 4
                  > lata w podst i jedna przez 4 lata w LO) Niekompetenntnych nauczycieli -
                  polakow
                  >
                  > tez spotkalam, gdy rpobowalam sie uczyc na kursie na poczatklu podstawowki,
                  ale
                  >
                  > sobie darowalam, jak zaczelismy miec ang. w panstwoej szkole.
                  > BYli tez na studiach, widzialam ich na praktykach, slyszalam opowiesci.
                  >
                  > Bardzo kompetentnych nativow (dwóch) spotkalam jedynie na kursie
                  > przygotowujacych przyszlych nauczycieli do zawodu, pracujacych obok kilku
                  > kompetentncyh polakow (ludzi z British Council jak mniemam, autorow
                  > podrecznikow do nauki,po porstu profesjonalistow.
                  >
                  > Nie przekrecaj moich slow,
                  > Pzdr,
                  > KOciamama.

                  "spotkałam dwóch..." wg ciebie kotku , oni mieli kwalifikacje , a cała
                  reszta ich nie miała - nie masz żadnych kwalifikacji do oceniania
                  innych belfrów , zwłaszcza tych spoza granic państw poskomunistycznych .

                  dobry , to dla ciebie dobry wg twoich norm i nie masz zielonego
                  pojęcia , jakie są inne normy .
                  • kociamama oceniam z punktu widzenia ucznia 15.09.05, 03:50
                    Jak w temacie.

                    ZPdr,
                    KOciamama.
      • mike-great Re: Smutna nasza rzeczywistosc... 15.09.05, 00:58
        Z tą wymową to przesadziłeś - jak będziesz miał jednego nativa z niechlujną
        wymową, to tak też niechlujnie się tego języka nauczysz. A sam przecież wiesz -
        jak uczysz - że najgorzej "oduczyć" uczniów nawyków-złych-które sobie
        utrwalili. Sprawa dotyczy nie tylko j.angielskiego. Ponadto rozważ fakt -
        dzieci uczą się danego języka od rodziców - niekoniecznie nauczycieli, ale
        innych zawodów także - i w wieku 6, 7 lat (a nawet wcześniej, ale to okres
        pójścia do szkoły) gadają super - choć nie miały styczności z mgr filologiem,
        metodykiem, itp. Kwestia co, i kto, jest potrzebny do nauki - dobrej - języka
        jest dużo szerszy.

        randybvain napisał:

        > Jako nauczyciel angielskiego in spe, nie wyobrazam sobie nauczania dzieci
        tego
        > jezyka bez co najmniej CAE i skonczonej filologii angielskiej.
        > Jezeli moi drodzy przedmowcy chca dalej kreowac tzw polish english to niech
        > dalej narzekaja na podwyzszanie poprzeczki przez ministerstwo.
        > Jako rodzic tez wolalbym, by obcego jezyka uczyl fachowiec, najlepiej
        > oczywiscie native speaker, a nie podksztalcona osoba po nie wiadomo czym z
        > kursikiem przygotowawczym, nie posiadajaca wlasciwej wymowy(!!!!!) i wiedzy.
    • unsatisfied6 ja mam też problem 10.09.05, 19:25
      w tym bałaganie tworzonym przez beton z MEN okazuje się , że
      nie mam uprawnień do nauczania matematyki w języku angielskim -
      wg przepisów musiałbym przejść przez kilkuletni proces nostyfikacji ,
      bo moje uprawnienia zdobyte na University of California in San Diego
      ( skończyłem matematykę ) są niewystarczające by uczyć w polskiej klasie
      anglojęczynej . takie uprawnienia mam do nauczania w USA
      w każdej szkole średniej i ewnetualnie kolegium.

      wysłałem kilka e-maili do podobnych szkół w Niemczech - na 5 uzyskałem
      3 propozycje interview , dwie pozostałe odpisały , że mają już kadrę
      na ten rok szkolny .

      w ubiegłym roku szkolnym pojawił się wolny etat dla matematyka w szkole
      anglojęzycznej w moim mieście - dyrektor szkoły nie była zainteresowana
      moją osobą i kwalifikacjami - podobno , by uczyć matematyki w języku
      angielskim , wystarczy mieć kwalifikacje pedagogiczne ( oczywiście zdobyte
      w Polsce - żadne Oxford , Yale itp. , może być ewentualnie dyplom uczelni
      rumuńskiej albo innej z krajów postkomunistycznych .) i FCE -wg mnie to
      kompletna utopia i męczenie dzieciaków a nie nauczanie matematyki w języku
      angielskim z takimi "kwalifikacjami" .
      • maksimum DLACZEGO SZKOLA NIE DECYDUJE O PRZYDATNOSCI NAUCZY 11.09.05, 20:29
        Przeciez dyrektor szkoly jest najlepiej zorientowany w umiejetnosciach
        nauczycieli i on powinien decydowac,ktorego zatrzymac.
        Testy mowia o jakosci szkoly,a o jakosc nauczycieli dba dyrektor.
        • baba67 Re: DLACZEGO SZKOLA NIE DECYDUJE O PRZYDATNOSCI N 13.09.05, 23:00
          Skoro Polacy musza w Stanach latami nostryfikowac swoje dyplomy, nie rozumiem
          dlaczego ich dyplomy nie powinny byc nostryfikowane w Polsce.
          Moze to absurd to nostryfikowanie, ale nie badzmy jeszcze wiekszymi dupolizami
          wobec USA niz jestesmy.
          A ktos, kto konczyl jakikolwiek wydzial w USA nie musi byc automatycznie dobrym
          nauczycielem, choc oczywiscie moze nim byc.
          Poza znajomocia jezyka i umiejetnoscia przekazywania wiedzy trzeba jeszcze miec
          silna , zrownowazona osobowosc, ktorej niektorym forumowiczom niestety nie
          staje.Jesli ktos wylewa tony zolci na uprzejmie i rozsadnie dyskutujaca osobe
          tylko dlatego, ze ma inne zdanie, to co by bylo w szkole wobec ponad dwudziestki
          nastolatkow, ktorzy potrafiliby nieraz i swietego doprowadzic do szalu?
          Az strach sie bac.
          Pozdrawiam, kociamamo
      • mike-great Re: ja mam też problem 15.09.05, 02:36
        Totalna załamka. Lepiej wybierz te szkoly w Niemczech, bo przy MEN-ie w Polsce
        to można zwariować !
        Pozdrawiamy San Diego i Santa Monica !!!
Pełna wersja