Korepetycje dla studentów

06.10.05, 19:49
To skandal!
To własnie przez p.Gałkowską, która obrzydza fizykę, ludzie idą na studia
humanistyczne.
    • prof-antoni URz w lutym przyjmuje na fizyke "spady" z PRz 10.10.05, 01:54
      Super nabytek. W Polsce zamiast douczac studentow, mozna zastraszyc
      wykladowcow. Czasami to wystarcza.
      • elibre Re: URz w lutym przyjmuje na fizyke "spady" z PRz 10.10.05, 19:39
        skoro taka ilosc ludzi garnie na studia to co sie dziwic, ze jakas czesc z nich
        nie bedzie czegos wiedziec lub znac perfekt. W Polsce nie powinno byc tylu
        studentow, rynek zmusza i rozpuszcza pracodawcow, al w koncu to sie zmieni :)
        oby!
        • a1nd2 -------------------------moatematyka to przyszlosc 10.10.05, 21:39

          nie wiem co zamnierzaja robic ludzie ktorzy ida na psychologie albo socjologie. tam z reszta - w nowoczesnej socjologii - matematyka tez jest potrzebna. amerykanie (albo - jak kto woli - europejczycy i azjaci na amerykanskich uczelniach), korzy wyznaczaja kierunek nauki zaczynaja matematyke (szczegolnie statystyke i teorie gier) wykorzystywac doslownie WSZEDZIE.

          Dla niezorientowanych podam przyklad obecnych wyborow - wystarczy zaplacic firmie GFK Polonia za dane zebrane przez nia z okregow wyborczych i zrobic z nich taka analize, ze poparcie dla konkretnych pomyslow i posuniec politykow bezie mozna prognozowc na 6 miesiecy w przod. Gdyby miec doladne dane za 10 ostatnich lat, zbudowac dobry model preferencji wyborczych i pobudowac dobre modele charakterologiczne glownych polskich politykow, mozna by sprowadic polityke niemal do gry komputerowej. wyobraz sobie - matematycy i socjologowie tworza te modele i prognozuja jaka bedzie reakcja spoleczenstwa na konkretne posuniecia. co wiecej - progozuja (z mniejsza juz dokladnoscia) jaka bedzie reakcja innych politykow, i jak wyorcy zareaguja na taki rozklad opinii wsrod politykow - kto na tym zyska, a kto straci. nie bedzie to co prawda big brother (mam na mysli tego oryginalnego :) ale byloby to doskonale narzedzie wspomagajace decyzje polityczne. wszystko to jednak nie jest mozliwe bez matematyki.

          dlatego matematyka to przyszlosc - w kazdej dziedzinie zycia. za chwile w literaturze zaczna byc prowadzone badania przy uzyciu metod statystycznych (o ile jeszcze nie sa). w perspektywie 10 lat tan kraj, ktory wyksztalci/przyciagnie do siebie lepszych inzynierow (bez matematyki nie ma dobrego inzyniera), zaczynie wygrywac globalna konkurencje.

          i po co ci ludzie tak pchaja sie na psychologie?
          • magikal Re: -------------------------moatematyka to przys 10.10.05, 22:50
            A znasz program uniwersytecki psychologii? Bo wydaje mi się, że nie masz o nim pojęcia, przynajmniej jeśli chodzi o psychologię na UW, którą studiowałem. I jest tam dość dużo wiedzy statystycznej, można również zdobyć wiedze pozwalającą na prowadzenie badań marketingowych (a w szczególności analize ich wyników). Zresztą, nieomal cała współczesna psychologia naukowa to statystyka, statystyka, statystyka (co prawda nie na najwyższym poziomie, ale nic co jest popularne nie jest na najwyższym poziomie). I szczerze mówiąc, ja mam duże watpliwości odnośnie matematyków zajmujących się socjologią czy psychologią, fizyków i informatyków zajmujących się ekonomią, itd. Moim zdaniem w interpretacji wyników z modeli (a także, może nawet bardziej przy ich konstrukcji) konieczna jest wiedza merytoryczna, której nie mozna zdobyc szybko sie dokształcając.
            A dlaczego ludzie idą na psychologię? Bo mogą znaleźć dobrze płatną i ciekawą pracę po psychologii, proste (choć może nie łatwo i nie od razu, ale na wszystko co dobre trzeba pracowac;) ). Gorąco zachęcam do zgłębienia tematu przed komentowaniem.
            • bellicose Re: -------------------------moatematyka to przys 10.10.05, 23:09
              A ja pare lat temu dawałem korepetycje ze statystyki kolezance na socjologii z
              UJ. No i wystartowałem z kopyta ze zmiennymi losowymi, rozkladem chi po to by po
              15 minutach stwierdzic ze musze sie cofnac do (a+b)(a-b) = a^2 - b^2.
            • alessandro2005 Re: -------------------------moatematyka to przys 11.10.05, 21:00
              I tu sie mylisz. Bedac matamatykiem (a mam doktorat z matematyki i nadal
              pracuje naukowo), ma sie otwarta postawe do problemow, nie ma strachu przed
              zlozonoscia problemow i, co najwazniejsze, zachowuje sie pokore do
              analizowanych problemow. Wiedze merytoryczna jest bardzo latwo nabyc, bo nie
              jest to nie ma tu barier typu zlozony aparat formalny. Takze, nie ma sensu
              bronic sie w ten sposob.
              Prawda jest taka, ze najefektywniejsza metoda pracy nad modelowaniem zjawisk sa
              jednak zespoly interdyscyplinarne, gdzie jest czlowiek z b. dobra znajomoscia
              matematyki i ludzie merytorycznie znajacy modelowane zjawisko (najlepiej jak
              jeden ma pojecie o pracy drugiego i odwrotnie).
          • jmwaw Re: -------------------------moatematyka to przys 11.10.05, 06:59
            tia... a myslenie tez ma kolosalna przyszlosc. Jak mawiali studenci UW. Ale to
            bylo dawno.
          • xtrin Re: -------------------------moatematyka to przys 11.10.05, 21:18
            Absolutnie nic nie ujmując matematyce i statystyce, nie do końca się zgodzę z
            tym potępieniem psychologów. Pozatem nie jest to tak do końca wymienne (mniej
            psychologów - więcej inżynierów). Znałam dość sporo studentek psychologii i
            żadna z nich na inżyniera by się nie nadała.
            Być może kształci się ich zbyt wielu, ale niewątpliwie są potrzebni. Chociażby w
            Twoim przykładzie z wyborami - analitycy wszelkiej maści mogą dość dokładnie
            określić preferencje wyborców, ale to psycholog będzie odpowiedzialny za
            odpowiednie przygotowanie kandydata, by wpasował się w te oczekiwania.
            Niewątpliwie matematyka jest podstawą w większości nauk niezbędnych postępowi,
            ale dzisiejszy świat to przede wszystkim działania interdyscyplinarne i
            odrzucanie jakiejkolwiek dziedziny jest błędnem.
            • norbertrabarbar Re: -------------------------matematyka to przyszł 11.10.05, 23:03
              Psychologowie to tylko inżynierowie społeczni.
              Całość ich wiedzy opiera się na statystyce
              - każdy pacjent psychologa jest przystawiany
              do szablonu wcześniej zarejestrowanych zachowań
              takiego typu. W psychologii nie da się nic odkryć,
              wywnioskować itp. Psychologia to próba opisu
              zachowań jednostki na podstawie statystyki zachowań ogółu.
              Precz z psychologią!
      • szowinita Co to jest URz i PRz, czy to Uniwersytet Rzeszowsk 11.10.05, 20:27
        Rzeszowski?? Czy w Rzeszowie jest uniwersytet???
      • s.o.a.d Re: URz w lutym przyjmuje na fizyke "spady" z PRz 12.10.05, 20:00
        Ja poszedłem na studia techniczne po tym jak nie dostałem sie na uniwersytet, matmy na maturze nie zdawałem ale głabem z tego przedmiotu niebyłem i na luzie wyciagałem 4 i 5.
        Na 1 semstrze z matma były problemy nie powien, troche sie meczyłem, ale udało sie, 2 semestr poszedl juz łatwo, i te wszytskie liczbe zespolone, macierze, wyznaczniki, bazy wektorow, różniczki, całki, funkcje wielu zmiennych i cała reszta zagadnien teraz sprawiaja mi radosc z nauki.Moja siostra studiuje administracje i jak widze ile ona musi zakuć na pamiec, to ciesze sie ze jestem na politechnice :)

        a jesli chodzi o braki wsrod studentow, to to jak skumaja dany material zalezy glownie od wykladowcy, który potrafi dobrze wytłumaczyc,albo tak zekrecic ze nauka z ksiazki nic nie pomoze, bo matma to przeciez nie historia, gdzie mozesz sobie studiowac ksiazki samemu w domu...a teraz ide porozwiazywac całki eulera :))))
    • prof-antoni Jak wyglada myslenie matematyczne wg. MEN. 10.10.05, 01:57
      1/(a+b+c)=1/a + 1/b + 1/c
      • inzynier2 Jak wyglada myslenie matematyczne wg. MEN. 12.10.05, 02:16
        prof-antoni napisała:
        > 1/(a+b+c)=1/a + 1/b + 1/c

        Jasne, ze to prawda. Wystarczy podstawic a = b = 1, c = -1
        L = 1/(1+1-1)=1
        P = 1 + 1 - 1 = 1
        L = P
        • sokolgw Re: Jak wyglada myslenie matematyczne wg. MEN. 12.10.05, 08:23
          inzynier2 napisał:

          > prof-antoni napisała:
          > > 1/(a+b+c)=1/a + 1/b + 1/c
          >
          > Jasne, ze to prawda. Wystarczy podstawic a = b = 1, c = -1
          > L = 1/(1+1-1)=1
          > P = 1 + 1 - 1 = 1
          > L = P

          Prawda dla "Istnieje a, b, c, że..."
          Ale co z "Dla każdego a, b, c..." ?
          :D
    • ciotka_zenobia Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 02:07
      > To skandal!
      > To własnie przez p.Gałkowską, która obrzydza fizykę, ludzie idą na studia
      > humanistyczne.

      Co w tym nowego? Tak bylo zawsze: na studia humanistyczne szli ci ktorzy byli
      za glupi na studia prawdziwe.

      Ciotka Zenobia.
      • irek.gorczok Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 18:53
        A może po prostu nie wszyscy widzą SENS wyliczeń matematycznych. Ja np. nie
        wyobrażałem sobie studiowania matematyki, bo do ku.. nędzy nikt nigdy nie
        potrafił mi wytłumaczyć jakie PRAKTYCZNE zastosowanie mają dane obliczenia. Jak
        sobie przypomnę nauczycielki matematyki, to były to zazwyczaj pozbawione cienia
        emocji roboty, wygłaszające formułki "to jest tak bo tak" a w domu zróbcie
        zadania ze stron od 122 do 126 :)
        • hetmansauron Co się dzieje Polska głupieje 10.10.05, 20:57
          Wiesz, jak nie umiesz liczyć to Cię nawet w sklepie orżną, więc nie zadawaj
          głupich pytań. Inna sprawa jak chcesz np. zaprojektować głupi piec miałowy do
          centralnego ogrzewania, bez obliczenia mocy cieplnej,wydajnośći, sprawności,
          policzenia powierzchni potrzebnej do przekaznai mocy? Oj Igorku Igorku, to
          wszystko całeczki, różniczki, funkcyjki, równanka. To przykład prymitywny, ale
          mogę podać wiele więcej np: strumień pola elektrycznego jest całką powierzcniową
          zorientowaną, i jego wartość jest równa ładunkowi wewnątrz tej powierzchni. To
          jedno z praw Maxwell'a. A prawa Maxwell'a to podstawa współczesnych technologii
          bezprzewodwych, i gdyby ludzie tego nie odkryli to nie miałbyś bezprzewodowego
          internetu, komórki, ba nawet głupiego radia. No to na tyle. Pozrdawiam.
          • irek.gorczok Teraz mi to mówisz??? 10.10.05, 21:43
        • xtrin Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 21:36
          irek.gorczok napisał:

          > A może po prostu nie wszyscy widzą SENS wyliczeń matematycznych. Ja np. nie
          > wyobrażałem sobie studiowania matematyki, bo do ku.. nędzy nikt nigdy nie
          > potrafił mi wytłumaczyć jakie PRAKTYCZNE zastosowanie mają dane obliczenia. Jak
          >
          > sobie przypomnę nauczycielki matematyki, to były to zazwyczaj pozbawione cienia
          >
          > emocji roboty, wygłaszające formułki "to jest tak bo tak" a w domu zróbcie
          > zadania ze stron od 122 do 126 :)

          No i to co piszesz jest dokładnie dowodem na to, że matematyki uczy się w
          szkołach źle. Matematyczne wyliczenia oczywiście są niezwykle ważne, to świetne
          narzędzie w codziennym życiu, w nauce, w technice, ale to nie cała matematyka, a
          raczej tylko jej skromna cząstka. Zbyt wiele uwagi w szkole poświęca się właśnie
          tym wyliczeniom, pomijając to co w matematyce najważniejsze - logika,
          umiejętność wywodzenia, zdolność abstrakcyjnego myślenia, wyobraźnia. Dla 90%
          absolwentów szkół matematyka to zbiór regułek, troche równań i twierdzenie
          Pitagorasa, to nieomal zbrodnia wyrządzana tej dziedzinie.
    • starybaca Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 02:24
      W całym zachodnim świecie spada zainteresowanie studiowaniem nauk ścisłych.
      Oczywiście z prostej przyczyny - są to studia za trudne i wymagające zbyt wiele
      wysiłku.
      Np. na moim uniwersytecie (nie w Polsce, lecz "za wielką wodą") najbardziej
      popularnym kierunkiem jest... "sports management". Natomiast wydziały matematyki
      czy fizyki mają poważne trudności, aby przyciągnąć wystarczającą ilość
      studentów. Pojawia się w związku z tym problem braku specjalistów - np.
      specjaliści w statystyce matematycznej, zwłaszcza ci z podyplomowym
      wykształceniem, mogą w chwili obecnej przebierać w ofertach pracy.
      Jeżeli więc miałbym polecić komuś wybór ścieżki kariery zawodowej, to tylko w
      naukach ścisłych i technicznych. W najbliższych latach nie zanosi się na zbyt
      wielką konkurencję w tych dziedzinach, a zapotrzebowanie rośnie.
      • pele12 Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 10.10.05, 04:24
        "(...):na studia humanistyczne szli ci ktorzy byli
        za glupi na studia prawdziwe." I vice versa, ciotko zenobio; za moich
        studenckich czasow z pozalowaniem patrzylismy na fizykow, matematykow i chemikow
        probujacych rozgrysc arkana lingwistyczne obcych jezykow. Latami zastanawialismy
        sie nad tym, jak mozna byc ciemniejszym od tabaki w rogu i wymyslac cuda po
        niemiecku czy angielsku, na ktore my, tzw. humanisci, nie wpadlibysmy nawet po
        pijanemu. A gdy obserwowalem meki tychze "prawdziwych' studentow za granica,
        dochodzilem do wniosku, iz glupota ludzka jest bezmierna. Podobnie jak w twym
        komentarzu.
        • fawad Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 10.10.05, 04:50
          Rozumiem, ze chodzi ci o poslugiwanie sie jezykiem obcym. Nie wiedzialem, ze na
          studiach humanistycznych umiejetnosc ta uchodzi za jakies "arkana".

          TomiK
          • margonik Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 10.10.05, 20:55
            A ja nie wiedziałam, że znajomość języków obcych jest utożsamiana z
            wykształceniem humanistycznym ;-)
            Swoją drogą podejrzewam, że na takiej fizyce ma się większy kontakt z językami
            obcymi niż chociażby na takich kierunkach humanistycznych, jak pedagogika,
            socjologia, filozofia, filologia polska etc. Kończyłam akurat fizykę i około
            2/3, jak nie więcej materiałów, to były publikacje anglo lub rosyjskojęzyczne.
            Niektóre wykłady odbywały się także po angielsku.
            • amhu Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 11.10.05, 11:54
              Przetlumaczysz Joyca? Do tego trzeba czegos wiecej niz znajomosc angielskiego
              zargonu technicznego.
              • gadery Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 11.10.05, 14:51
                Śmiem twierdzić, że do tłumaczenia Joycea nawet ukończenie anglistyki to za mało.
        • maruda.r Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 10.10.05, 07:33
          pele12 napisał:

          > "(...):na studia humanistyczne szli ci ktorzy byli
          > za glupi na studia prawdziwe." I vice versa, ciotko zenobio; za moich
          > studenckich czasow z pozalowaniem patrzylismy na fizykow, matematykow i chemiko
          > w
          > probujacych rozgrysc arkana lingwistyczne obcych jezykow. Latami zastanawialism
          > y
          > sie nad tym, jak mozna byc ciemniejszym od tabaki w rogu i wymyslac cuda po
          > niemiecku czy angielsku, na ktore my, tzw. humanisci, nie wpadlibysmy nawet po
          > pijanemu. A gdy obserwowalem meki tychze "prawdziwych' studentow za granica,
          > dochodzilem do wniosku, iz glupota ludzka jest bezmierna. Podobnie jak w twym
          > komentarzu.

          *****************************

          Potwierdzasz jedynie prawdę z moich czasów studenckich, że na studia
          humanistycznie szli ci, którzy nie nadawali się na żaden przyzwoity kierunek.

          "rozgryść arkana"


          • zigzaur Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 10.10.05, 14:15
            No, jeszcze można zapytać o motywację studiowania, np. znalezienie męża czy
            ucieczka od wojska.
            • orchidee Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy-zalosne!!!! 11.10.05, 12:26
              to forum, czy targowisko prózności ??? Od kiedy wyznacznikiem inteligencji są
              zainteresowania i predyspozycje? Idę popełnic samobójstwo. Mam ćwierć mózgu...
              tylko jak w tej ćwiartce zmieściły sie trzy języki obce? Moje prawo
              administracyjne pewnie zajmuje ze trzy komórki mozgowe... jak ja to
              przezyje?????? Ktos chyba zapomniał dopisać, że są różne rodzaje inteligencji..
              a np. tzw. "humanistyczy" kierunek jak filozofia wymaga wiecej wnioskowania i
              logicznego myślenia niż niejedne techniczne studia... a biorac pod uwagę
              epidemię dysgrafii- zwiększyłabym ilość godzin polskiego do 15 w tygodniu.


              Cwierćinteligentka

              • alessandro2005 Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy-zalosne!!!! 12.10.05, 00:13
                Jestem matematykiem. Jesli nie jestes zdolna do logicznego myslenia, do analizy
                zlozonych systemow itd., to masz racje, ze jestes bezuzyteczna. Ale jesli masz
                jedynie fobie przed matematyka, to nie jest zle. Fobia wynika, ze zlego
                nauczania w szkolach, przez malo atrakcyjnych intelektualnie i zyciowo ludzi,
                ktorzy byli bardzo czesto kiepskimi i zakompleksionymi studentami matematyki.
                Ich bledy objawiaja sie fobiami na tle matematyki u uczniow. Tu trzeba duzo
                zmienic, tzn. sprawic by nauczyciel matematyki byl pewnym siebie czlowiekiem,
                otwartym na swiat i potrafiacym pokazac prawdziwe znaczenie matematyki w
                cywilizacji, ale i w szerszej kulturze.
                Pozdrawiam
                • bazyrek Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy-zalosne!!!! 25.01.06, 15:40
                  nie jest bezużyteczna, tylko nie posiada zdolności logicznego myślenia,
                  ale może jest fajną koleżanką..??
                  to tyle, jak już chcemy tak ściśle to ując Panie Matematyk,
                  gdzie logika w Pana rozumowaniu??
                  od kiedy to "bezużyteczny" jest równoważny "niezdolny do abstrakcyjnego
                  myślenia"??
        • ppmaj4 Buahaha studia humanistyczne 11.10.05, 19:33
          Wybaczcie że tak jade po studiach humanistycznych według mnie to tzw 3
          kategorii. Uczniowie jak papugi muszą jedynie powtarzać co im wykładowca
          wtłoczy do głowy, nauczyć się durnych regułek i później kryć swoją głupote
          mądrymi słowami. Popatrzcie na wszystkich sławnych matematyków każdy był
          również genialnym humanistą m.in Arytoteles, Pascal, Leonardo da Vinci. Studia
          ścisłe to wykroczenie poza suche wtyłaczanie wiedzy do głowy to nauka
          logicznego myślenia wnioskowanie faktów dochodzenie prawdy metodami małych
          kroków. Polecam lekture przemyśleń Pascala i podział inteligencji na
          matematyczną i "naturalną" zwaną również bystrością. Człowiek bystry potrafi z
          szeregu szerszych zasad wywnioskować prawde Człowiek z inteligencją
          matematyczną potrafi przy pomocu wąskiego zakresu wiedzy dojść (przyjętych za
          prawde tzw Aksjomaty) do prawdy. Pytanie jest jedno jak dopasować studia
          humanistyczna do któregoś z tych sposobów myślenia :>
        • norbertrabarbar Re: ciotka zenobia, glupi i madrzy 11.10.05, 23:13
          co to za bzdury gadacie.
          Matematyka jest królową nauk i basta.
          Taki niedorobiony humanista nawet będąc w swoim żywiole
          np. analizując jakiś niebywale piękny wierszyk o kwiatkach i ptaszkach
          potrafi w jednym zdaniu sam sobie zaprzeczać bo logika jest dla niego
          czymś zbyt "abstarkcyjnym" i "odhumanizowanym". Nikt nie każe uczyć
          na jakiejś filologii rozwiązywania całek ale to nie zwalnia od logicznego
          myślenia.
      • chilly Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 20:24
        Zapotrzebowanie na ścisłowców może i rośnie, ale pensje nie. W wielu firmach
        wykonujący najbardziej istotne prace chemik czy fizyk zarabia mniej niż "spece"
        od zarządzania czy reklamy.
        Prawnicy dawno już temu potrafili wmówić ogłupiałemu społeczeństwu, jak
        niebywałej wiedzy i kwalifikacji etycznych :) wymaga ich zawód. Dlatego muszą
        być niebotycznie opłacani a wstęp do zaawodu - tylko dla pociotków (równie
        genialnych jak oni sami). Sprywatyzowali się stomatolodzy i mimo istnienia (?)
        państwowej służby zdrowia chyba już tylko bezrobotni z niej korzystają. Udało
        się niektórym informatykom. Przykładów karierty, także finansowej, wśród
        fizyków czy chemików pracujących w swych zawodach - brak.
        • aneczka996 Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 21:59
          Skończyłam matematykę na UW i mogę podzielić się kilkoma moimi przemyśleniami:
          1.znajomość języków obcych, to przywilej humanistów. Umysły "ścisłe" łatwo
          przyswajają sobie regułki gramatyczne, słówka...
          2.szanuję bardzo prawdziwych humanistów i bardzo cenię sobie ich towarzystwo,
          3.prawdziwa matematyka wyższa nie jest dla każdego,
          4.po tych trudnych,"wyplutych" z humanizmu studiach, mam dość. Człowiek do
          szczęścia wcale nie potrzebuje kolejnych robotów. Rozwój nauk tecnicznych wcale
          nie czyni człowieka szczęśliwszym.
          5. to czego pragnę,to zielony, niezabetonowany świat, czyste powietrze,ptaki...
          mam dość słuchania warkotu samochodów...
          • aneczka996 użyteczność, to sprawa względna 10.10.05, 22:05
            Skończyłam matematykę na UW i mogę podzielić się kilkoma moimi przemyśleniami:
            1.znajomość języków obcych, to nie przywilej humanistów. Umysły "ścisłe" łatwo
            przyswajają sobie regułki gramatyczne, słówka...
            2.szanuję bardzo prawdziwych humanistów i bardzo cenię sobie ich towarzystwo,
            3.prawdziwa matematyka wyższa nie jest dla każdego,
            4.po tych trudnych,"wyplutych" z humanizmu studiach, mam dość. Człowiek do
            szczęścia wcale nie potrzebuje kolejnych robotów. Rozwój nauk tecnicznych wcale
            nie czyni człowieka szczęśliwszym.
            5. to czego pragnę,to zielony, niezabetonowany świat, czyste powietrze,ptaki...
            mam dość słuchania warkotu samochodów...


            • darr.darek użyteczność, to sprawa względna ... TAK ??? 11.10.05, 17:16
              aneczka996 napisała:
              >5. to czego pragnę,to zielony, niezabetonowany świat, czyste powietrze,ptaki...
              >mam dość słuchania warkotu samochodów...

              Gdybyś egzystencję swoją i rodziny spędziła na harówce w trudzie i znoju przy
              użyciu tak zaawanswanych technicznie narzzi jak sierp i młot, wśród "zielonego,
              niezabetonowanego świata, czystego powietrza, ptaków i...
              bez warkotu samochodów", to może pomyślałabyś inaczej.

              Cbyba nie interesowałaś się historią, produktywnoscią, warunkami życia i
              zależnością tychże od rozwoju technologii, prawda ?

              • aneczka996 Re: użyteczność, to sprawa względna ... TAK ??? 12.10.05, 07:28
                "Gdybyś egzystencję swoją i rodziny spędziła na harówce w trudzie i znoju przy
                użyciu tak zaawanswanych technicznie narzzi jak sierp i młot, wśród "zielonego,
                niezabetonowanego świata, czystego powietrza, ptaków i...
                bez warkotu samochodów", to może pomyślałabyś inaczej"

                Jest ogromna róznica pomiędzy sierpem i młotem, a tym co mamy teraz.
                Ludzie zapomnieli się po co to wszystko robią. Popadają w skrajności. Betonują
                parki, kolekcjonują sobie samochody i jeżdzą nimi po
                zanieczyszczonym,zakorkowanym mieście.
                W pewnym momencie trzeba się zatrzymać i zastanowić w jakim kierunku to idzie.
                Niestety, tutaj humaniści maja więcej rozumku niż umysły ścisłe.
                • darr.darek Re: użyteczność, to sprawa względna ... TAK ??? 12.10.05, 09:51
                  aneczka996 napisała:
                  > ... kolekcjonują sobie samochody i jeżdzą nimi po
                  > zanieczyszczonym,zakorkowanym mieście.
                  > W pewnym momencie trzeba się zatrzymać i zastanowić w jakim kierunku to idzie.
                  > Niestety, tutaj humaniści maja więcej rozumku niż umysły ścisłe.

                  A kto Ci każe uczestniczyć w tym cyrku wyścigu szczurów ?
                  Ja widzę, że to właśnie "humaniści" rządzą dziś, próbują sprawować "rządy dusz"
                  i wyznaczać jakichś popapranych lewicowców na "autorytety moralne". Środkiem
                  działania jest NIEPOTRZEBNE wciąganie całego społeczeństwa w ogłupiające
                  uczestnictwo w głupawych akcjach promocyjnych, wyborczych itp..

                  Ja, za przeproszeniem, olewam ten cyrk. Cieszę się, że korzystam ze światowych
                  technologii i mogę żyć lepiej niż poprzednie pokolenia, denerwują mnie lewicowi
                  durnie, począwszy od tysięcy działaczy partyjnych skończywsszy na wrzeszczących
                  antyglobalistach, którzy chcąc zrobić swoją karierkę zawodową lub medialną
                  przeszkadzają mi w życiu i w korzystaniu z dobrodziejstw globalizmu.
                  Przeszkadzją i realnie sprawiają, że ja i moja rodzina żyje z większymi
                  wyrzeczeniami niż mógłaby żyć.

                  Czy będąc takim "wrogiem" tego żałosnego wyścigu szczurów mam jakoweś poparcie
                  w kaście rządzących "h**manistów" ? Skądże !
                  Jako jeden z setek tysięcy podobnych mi zwolenników konserwtywnego liberalizmu
                  widzę szmatławe zabiegi mediów publicznych prowadzonych przez naszych
                  h**manistów, aby nie dopuścić tej opcji do polityki.
                  Jako wybierajacy samodzielnie co chcę kupować, jestem zmuszany przez kastę
                  tępych h**manistów do sponsorowania TVP i innych mediów publicznych. Jestem
                  zmuszany do ograniczenia wyboru przy korzystaniu z telefonu i wielu innych
                  produktów towarowych i usługowych.

                  Gdybyż ci rządzący h**umaniści reprezentowali jakąś klasę - a to tylko durna
                  post-bolszewicka swołocz, która nie potrafi liczyć, nie zna podstaw logiki i
                  nie zna podstaw strategicznego myślenia.

                  Jeśli mam się "zatrzymywać i pomyśleć dokąd idę" wolę to zrobić sam z rodziną.
                  Nie potrzebuję do tego pseudointelektualistów.

            • alessandro2005 Re: użyteczność, to sprawa względna 12.10.05, 00:19
              A jaka mialas srednia na tych studiach? Obawiam sie, ze na tych studiach nic
              nie zrozumialas, ze nie zobaczylas tego co moglas zobaczyc. To tak jak byc w
              Paryzu na lotnisku, wrocic i twierdzic, ze Paryz nie jest zbyt ciekawym
              miastem...
              zawodowy matematyk
              • aneczka996 Re: użyteczność, to sprawa względna 12.10.05, 07:20
                średnią miałam niestety tylko 4(ale poziom na UW jest b.wysoki).
                Matematyka była i ciągle jest moją pasją, ale studia ścisłe "wypierają"
                człowieka z wielu pozytywnych rzeczy. Przebywam teraz w środowisku osób
                ścisłych i widzę jakie ich wypowiedzi są ubogie, potrafią odpowiadać tylko w
                sposób bardzo zwięzły. Nie radzą sobie ze swoimi emocjami bo ciągle mówiło im
                się, że mają mózgi do myślenia jak maszyny.
              • aneczka996 Re: użyteczność, to sprawa względna 12.10.05, 07:34
                acha, skoro pani tak mnie zaatakowała, to też proszę wyjaśnić co to znaczy, że
                jest pani zawodowym matematykiem.
                • alessandro2005 Re: użyteczność, to sprawa względna 12.10.05, 23:51
                  Jestem Pan. Jestem adiunktem na jednym z uniwersytetow. Mam nadzieje, ze Pani
                  nie obrazilem swoim komentarzem.
                  Mysle, ze w zyciu trzeba odnalezc (a przynajmnie szukac) harmonie. Jesli ktos
                  dal sie ograniczyc, tak jak Pani znajomi, to przykre ... Ale to nie jest
                  problem matematyki. Mam bardzo wielu znajomych w swoim srodowisku, sa wsrod
                  nich ludzie ciekawi swiata, o szerokich zainteresowaniach. Mysle, ze typ
                  scislej maszyny to stereotyp.
                  Pozdrawiam
    • fawad Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 04:47
      > Na ćwiczeniach włos się jeży na głowie. Żeby to były jeszcze tylko problemy z
      > całkami, ale zdarzają się nawet braki w ułamkach. Widać, kto teraz studiuje
      > fizykę, gdy nie ma konkurencji wśród kandydatów. Są to ludzie bez szans na
      > innych kierunkach - mówi Jerzy Zioło, prorektor ds. finansów i rozwoju UŚ,
      > wykładowca wydziału matematyki, fizyki i chemii.

      Z tego wniosek, ze wydzialow fizyki jest za duzo i nalezy je likwidowac tworzac
      w ich miejsce takie, na ktore studenci chca sie zapisac i sie nadaja. Ale
      oczywiscie uczelnie panstwowe kieruja sie wlasna logika: skoro na niektore
      wydzialy jest za duzo chetnych to nalezy nadmiar skierowac na wydzialy, na ktore
      nie ma chetnych. Sztuka jest sztuka.

      TomiK
      • maruda.r Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 08:07
        fawad napisał:

        > Z tego wniosek, ze wydzialow fizyki jest za duzo i nalezy je likwidowac tworzac
        > w ich miejsce takie, na ktore studenci chca sie zapisac i sie nadaja.

        **********************************

        Może kierunki sprzątania ulic i obsługi kasy fiskalnej w warzywniaku? Pewno
        będzie dużo chętnych. Tylko czy o to chodzi?

        • zigzaur Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 14:17
          Znam przypadek uruchomienia kierunku studiów "obsługa celna podmiotu gospodarczego".
          Czyli, trywialnie mówiąc, wypełnianie SAD.
          Zresztą, nie jest to łatwe...
          Głównym wykładowcą jest były właściciel agencji celnej.
      • zkoza Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 10:22
        > Z tego wniosek, ze wydzialow fizyki jest za duzo i nalezy je likwidowac tworzac
        > w ich miejsce takie, na ktore studenci chca sie zapisac i sie nadaja.

        Cytat z prasy:
        "Dyskusja
        o pieniądzach to jednocześnie dyskusja o poziomie
        nauczania na wrocławskim prawie. Na studia zaoczne
        dostają się wszyscy, którzy gotowi są płacić. Na każdym
        roku studiuje po kilka tysięcy studentów, a grupy ćwiczeniowe
        liczą kilkaset osób. Można studiować nawet trzy lata,
        nie zdając ani jednego egzaminu. Krytycy mówią wprost, że
        to wyłudzanie pieniędzy od tych, którzy na normalnych
        studiach odpadliby już po pierwszym roku."
        (Mariusz Urbanek, Polityka, nr 47/2002).

        Od siebie dodam:
        Studia fizyki sa bezplatne i mozna sie na nie dostac bez egzaminu.
        Wszyscy absolwenci zeszlorocznej wrocławskiej fizyki (komputerowej)
        znalezli prace, niektorzy z pensja na stazu przekraczjaca pensje profesorska.

        • fanatic4you stypendium, alimenty - poradza potrzebna 10.10.05, 15:40
          Studia fizyki sa bezplatne i mozna sie na nie dostac bez egzaminu.
          ---------
          Czy to znaczy, ze mozna po oblaniu 1-szego roku zapisac sie tam jeszcze raz i
          dalej studiowac ?
          Chodzi mi o stypendium socjalne i jednoczesnie o alimenty od rodzica.
          Ptosze o porade ludzi oblatanych bo potrzebuje na wydatki a na to aby skonczyc
          jakiekolwiek studia nie bardzo mam czas i glowy tez chyba nie mam.
          • harry1983 Re: stypendium, alimenty - poradza potrzebna 10.10.05, 20:32
            anatic4you napisał:

            >Czy to znaczy, ze mozna po oblaniu 1-szego roku zapisac sie tam jeszcze raz i
            >dalej studiowac ?

            Można

            >Chodzi mi o stypendium socjalne i jednoczesnie o alimenty od rodzica.

            Socjalnego nie płacą na pierwszym roku, więc taki numer nie przejdzie.
            Za dużo cwaniaczków by było.
            ------------------------------------------

            Ciotka Zenobia :
            >Tyle w temacie ze fizyka to studia sfeminizowane.

            Na 70 osób na pierwszym roku było u mnie może 8 dziewczyn, na 4tym zostało ok 38 osób w tym 5 kobiet.

            Fizyka Techniczna, PCZ

            ------------------------------
            Irek.Gorczok napisał :
            >A może po prostu nie wszyscy widzą SENS wyliczeń matematycznych. Ja np. nie
            >wyobrażałem sobie studiowania matematyki, bo do ku.. nędzy nikt nigdy nie
            >potrafił mi wytłumaczyć jakie PRAKTYCZNE zastosowanie mają dane obliczenia. >Jak
            >sobie przypomnę nauczycielki matematyki, to były to zazwyczaj pozbawione >cienia
            >emocji roboty, wygłaszające formułki "to jest tak bo tak" a w domu zróbcie
            >zadania ze stron od 122 do 126 :)

            I to jest najlepszy z możliwych komentarz - jak na pierwszym roku wprowadzano nam liczby zespolone, to facet robił to w taki sposób, że wszyscy tylko chodzili i mówili po ch... nam to potrzebne, i nikt nic nie rozumiał. DO czasu, aż na 3cim roku na Miernictwie Elektrycznym Dr Inż J.Ś. pokazał do czego to można wykorzystać i do czego BĘDZIEMY to wykorzystywać - wszyscy opanowali w mgnieniu oka.

            --------------------------------------

            Natomiast nie bardzo rozumiem jaki sens ma dowalenie obecnie na moim kierunku Fizyka Techniczna ze spec Fizyka Komputerowa 4 Godzin ekonomii tygodniowo - juz po pierwszym wykładzie wiadomo, ze frekwencja na nim będzie w granichach 25% stanu. Po co tracić czas i pieniądze na przedmioty nikomu niepotrzebne, kiedy można spożytkowac go na inne, bardziej przydatne?

            Również kolejność przedmiotów na poszczególnych latach to debilizm - na 4tym roku mamy metrologię, czyli generalnie z tego co się dowiedzieliśmy, przedmiot o tym jak robic pomiary głównie w elektrotechnice, jak obliczać błędy, itp - szczegół, że jesteśmy na 4tym roku, mając za sobą 3 lata ćwiczeń laboratoryjnych, i ten przedmiot w tym czasie nie ma największego sensu - pownien być na pierwszym roku.

            Podobnie było z całkami - na 70 osób może ze 4 miały całki w liceum - ja byłem w liceum profilowanym o profilu elektronicznym i całek nie miałem wogóle, podobnie liczb zespolonych, co mnie lekko dziwi bo kumple z technikum z tej samej szkoły zespolone mieli.

            A co do poziomu nauczania fizyki w szkołach średnich - miałem szczęście trafić na człowieka, który potrafił nauczyć, i wytłumaczyć po ludzku o co chodzi, a nie na kretyna który powie ma być tak bo tak, zróbcie sobie notatke z podręcznika i na jutro to i to zadanie.
        • agatha1986 Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 23:48
          Wszyscy absolwenci zeszlorocznej wrocławskiej fizyki (komputerowej)
          znalezli prace, niektorzy z pensja na stazu przekraczjaca pensje profesorska.

          ------------------

          pytanie tylko ilu tych absolwentow bylo?
          5 ze 150 przyjetych na owy kierunek?
          moze 10?
    • amdrzej11 Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 09:26
      Zachodnioeuropejska szkola wchodzi do Polski drzwiami i oknami!
    • toja3003 obowiązkowa matura z matmy musi być 10.10.05, 09:31
      na wysokim poziomie!
      • rs_gazeta_forum Re: obowiązkowa matura z matmy musi być 10.10.05, 10:21
        Nie załamuj spadkobierców tych 80% maturzystów, dla których zdobycie w tym roku
        na maturze podstawowej z matematyki 30% punktów (czyli zdanie matury) byłoby
        tożsame z nabyciem wiary, że warto grać w totolotka.
      • angels_dont_kill Re: obowiązkowa matura z matmy musi być 10.10.05, 22:29
        w sumie popieram.
        w ogole kto wpadl na ten porabany pomysl uczynienia reformy oswiaty?
    • olgierd.tomczorek to niesprawiedliwe 10.10.05, 10:41
      w demokratycznym państwie każdy ma prawo studiować co mu się podoba. to
      oburzające że nie chcą dopuszczać studentów nie umiejących matematyki. przecież
      nie są oni wcale gorsi od tych którzy umieją matematykę.
      • titta Re: to niesprawiedliwe 10.10.05, 18:42
        tak? A potem placz i biadanie, ze dyplom takiej to uczelni to mozna sobie
        tylko...oprawic.
      • alessandro2005 Re: to niesprawiedliwe 12.10.05, 23:57
        Nie masz racji... Oni sa gorsi i do niczego sie nie nadaja.
        Elementem demokracji jest konkurencja, ktora mowi, ze jesli jestes leniwy albo
        niedostatecznie madry, to Cie "wytna" i koniec. A demokracja jest tu o tyle
        humanitarna, ze zyjesz i mozesz szukac szczescia w innych dziedzinach, no i
        nadal masz prawo do glosowania, mimo, ze jako jednostka matematycznie
        uposledzona, nie zawsze jestes zdolny do podejmowania odpowiedzialnych decyzji.

        Oczywiscie odpowiedz jest w konwencji zartu, ale za takie mozna uznac Twoje
        pytanie.
        Pzdr
    • plomax Szkolnictwo jako całość jest od wielu lat..... 10.10.05, 10:44
      opanowane jest przez mafię intelektualną. Onegdaj, wiele lat temu też miałem
      możliwość studiowania. Dałem sobie spokoj. Po co mi ćwiczenia z ekonomii,gdy
      asystent ma nie pokolei w głowie? Studia w Polsce? To balanga, kostka masła -
      obecnie to znajomości i kasa - duża kasa! Dosyć często mam być okazję w
      Warszawie, unikam oprowadzając gości z USA czy Kanady Nowy Świat i śmietnisko
      przed UW. Dosłownie. Wstyd. Akademiki? Brak kultury to bardzo delikatne
      stwierdzenie. Poziom nauczania? Moja propozycja jest tylko jedna - uczmy się
      gdzie indziej. Poziom nauczania w 95 % - po prostu brak jego! Co najbardziej
      interesuje profesorow, doktorkow, magisterkow? Tylko i wyłącznie kasa. Efekt?
      Wynik indbredu jaki zapanował na polskich uczelniach to mentalność leniwca
      studenta, a jakoś to "bede", praca? A co to takiego? Szukam pracy? Ano szukam,
      ale musi być najnowszy model BMW, sekretarka ( może być III Miss Polski ),
      mieszkanie ( tylko bez tandety typu wykładziana czy panel ), zarobki 5 000 zł
      netto no i możliwość dorabiania na boku, a i żadnego mobbingu! Student otwiera
      własną firmę? Żadnych ZUS-ow, żadnych Pit-ow i kontroli do końca życia, żadnych
      kas fiskalnych i żadnego prokuratora jak prowadzę interesy z politykami czy
      gangsterami!
      Tak Moi mili wychowujemy młode społeczeństwo. Ochrona rodzicielska musi do tego być.
      Szkoły średnie? Podobne badziewie. Nielmalże żadnych wymagań, nauczyciele boją
      się uczniow!!!!???? Dyrektor musi lizać pośladki swoim zwierzchnikom jeśli chce
      się utrzymać. Fachowcw coraz nmniej i ludzi zaangażowanych. jak się taki
      znajdzie - daleko nie zajedzie. Zawiść, złość, arogancja i zarozumialstwo to
      typowe przymiotniki obecnego nauczyciela. Żadnego zaangażowania. W MEN praca to
      wydawanie nowych zaleceń, narzucanie podręcznikow jakie akurat uzgodnił urzędnik
      z wydawnictwem wyniku mafijnego porozumienia.
      W naszym szkolnictwie nie ma polotu, wyobraźni, ludzi ktorzy coś chcą zrobić,
      zostawić jakiś ślad po sobie. Jest tumiwisizm, ignorancja, inbred, strach przed
      myśleniem. Kadrę nauczycielską zarowno w szkołach średnich i wyższych cechuje
      jedno - Boże jaki ja WIELKI! Tak zwany prymitywny alfaomeganizm. Żaden z nich
      nie ma pojęcia co znaczy zdolny uczeń i jak szlifować diamenty.
      Bo i po co......
      • j_uk Re: Szkolnictwo jako całość jest od wielu lat.... 10.10.05, 21:22
        Dokładnie tak to wygląda w naszym kochanym kraju :((, ale wielu młodych to
        widzi i jedynej szansy szukają w wujeździe :((((. Co będzie dalej?
      • pstradomski Re: Szkolnictwo jako całość jest od wielu lat.... 10.10.05, 23:16
        > Studia w Polsce? To balanga, kostka masła -
        > obecnie to znajomości i kasa - duża kasa!

        Dziękuję bardzo w imieniu wszystkich studentów zarywających noce, żeby nauczyć
        się na następne kolokwium czy egzamin; piszących projekty zaliczeniowe itp.

        Prawdopodobnie istnieją kieunki, gdzie rzeczywiście można się niewiele uczyć,
        ale np. u mnie (informatyka UJ) pracy jest całkiem sporo.
    • krzysztof3 Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 13:20
      Artykul jedynie potwierdza starą prawdę, że na fizykę idą ci, ktorzy się
      obawiają zmierzyć z wyzwaniami studiów politechnicznych. A w dodatku często są
      to dziewczęta, co to nawet fizyki na maturze nie zdawały, ale z pewnością
      zasilą sfeminizowane szeregi pań od fizyki w szkolnictwie "niższym". Wreszcie,
      te panie (no i czasmi panowie) nie znają matematyki, wręcz nie widzą związków
      fizyki z tą królową nauk.
      • ciotka_zenobia Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 16:11
        > Artykul jedynie potwierdza starą prawdę, że na fizykę idą ci, ktorzy się
        > obawiają zmierzyć z wyzwaniami studiów politechnicznych. A w dodatku często są
        >
        > to dziewczęta, co to nawet fizyki na maturze nie zdawały, ale z pewnością
        > zasilą sfeminizowane szeregi pań od fizyki w szkolnictwie "niższym". Wreszcie,
        >
        > te panie (no i czasmi panowie) nie znają matematyki, wręcz nie widzą związków
        > fizyki z tą królową nauk.


        Siegnelam po telefon i obdzwonilam moich dawnych znajomych ktorzy po latach
        poszli w profesory na roznych unwerytetach. Zapytalam ich czy to prawda, ze na
        fizyke ida dziewczeta, ktore nie zdawaly fizyki na maturze.

        Najlepsza byla odpowiedz Profesora B. "Dziewczeta ? Na fizyce? Kobieto o czym
        ty mowisz? Jakie dziewczeta? U nas dziewczat jak na lekarstwo, moze jedna
        studentka na dziesieciu chlopakow...".

        Inni odpowiadali podobnie.

        Tyle w temacie ze fizyka to studia sfeminizowane.

        Ciotka Zenobia.
        • colage Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 19:28
          Zalezy, jaki kierunek. Na UMK w Toruniu jest np. specjalnosc Fizyka medyczna,
          na ktorym odsetek studentek dobija IMHO nawet do 50 %.
          • joetf Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 19:32
            Na matmie jest kolo 40%. ale ogolenie na kierunkach fizycznych, płeć piękna nie
            istnieje. Ot co.
            • droga2 Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 20:11
              Masz rację. U mnie na matmie jest na roku teraz 120 dziewczyn i 150 chłopców.
              róznica nie aż tak wielka.

              a na fizykę przeważnie idą ci, którzy się nie dostali nigdzie indziej i bardzo
              czesto osoby których niestety niespełnione kierunki są dość odległe od fizyki
              czy matematyki. chocby dziewczyna co się nie dostała na pedagodikę. albo
              kolezanka co się nie dostała na geografię.

              a co do braków, głownie z fizyki to stwierdzam, że 1 godzina tygodniowo to
              zdecydowanie za mało, żeby się coś w ogole nauczyć. Ta 1 godzina powoduje
              także, że fizyka jest przedmiotem nielubianych. Wybierając LO chciałam iśc do
              klasy matematycznej, jednak z jak najmniejszą ilością fizyki. poszłam do klasy
              mat-inf, gdzie tak czy siak trafiło mi się mieć 3 godziny fizyki tygodniowo +
              godzina wychowawcza (wychowawcą był fizyk, wiec na GDW mielismy fizykę). i te 4
              godziny spowodowały, że miałam czas ją zrozumieć i polubić.

              dlatego moim zdaniem na przedmioty ścisłe dużo godzin powinno się poświęcać w
              podstawówce. Jeśli wtedy dzieci nie zrozumieją podstaw, nie opanują
              póżniejszych trudniejszych zagadnien. A przedmiotów humanistycznych zawsze da
              się nauczyć. Tu nie trzeba miec tak solidnych podstaw.
        • krzysztof3 Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 22:01
          Ciotka
          To skąd sie biorą te panie przy tablicy? Czyżby tajne komplety nadal
          funkcjonowały? A może SitaLearning już robi kursy fizyki na bezdechu?
          • ssierota Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 22:10
            > To skąd sie biorą te panie przy tablicy?
            Mylisz Wyzsze Szkoly Pedagogiczne i (ostanio) roznego rodzaju trzyletnie
            licencjackie studia przygotowujace nauczycieli, produkujace niedouczone
            nauczycielki z normalnymi uniwersyteckimi i (czasami) politechnicznymi (UJ, UW,
            UMK, UŁ, UWr, UMCS, PW, PŁ) Wydzialami Fizyki i Astronomii przygotowujacymi do
            dzialania w nauce...
            • asia8325 Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 11.10.05, 10:49
              Ludzie, czemu tak się czepiliście akurat pań od fizyki??? To nie jest kwestia
              przedmiotów ścisłych, ale przykrego faktu że uczyć w szkole idą w 80%-90% osoby,
              które nie mają szans na żadną inna pracę, bądź uważają ze posada nauczyciela to
              praca lekka łatwa i przyjemna.
              Wynajmowałam kiedyś mieszkanie z dziewczyną, która po studiach dostała dobrą
              pracę z perspektywami, w swoim zawodzie, z niezłą jak na początek pensją. Po pół
              roku zrezygnowała i poszła uczyć w szkole. Dlaczego? Jej argumenty: "bo to taka
              prosta praca, dużo wolnego, ferie, wakacje itp. a jak ci się nie chce prowadzić
              zajęć to każesz dzieciom czytać sobie rozdział z podręcznika" !!!!!!!
              Rozumiecie?? To nie chodzi o fizykę! Przez całą edukację szkolną spotykałam
              polonistów robiących błędy ortograficzne, historyków nie orientujących się w
              aktualnej sytuacji społecznej, biologów twierdzących że ewolucja to bzdury... I
              tak będzie dokąd ktoś nie ruszy lobby nauczycielskiego i karty nauczyciela.
              Przepraszam osoby które studiują na studiach pedagogicznych, bo naprawdę chcą
              się zająć nauczaniem młodzieży, mają na to pomysły, jakieś powołanie do zawodu.
              Ale niestety na razie takie osoby wśród naszych pedagogów stanowią znaczącą
              mniejszość.
      • ssierota Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 18:34
        > Artykul jedynie potwierdza starą prawdę, że na fizykę idą ci, ktorzy się
        > obawiają zmierzyć z wyzwaniami studiów politechnicznych.
        Myslisz sie:
        ludzie po politechnice wiedza JAK, a po fizyce rowniez DLACZEGO wlasnie TAK.

        Fizyk
        • joetf Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 19:33
          Jak ją zdadzą. Ale z moich doświadczeń z ludzmi z fizyki wynika, ze to
          najwieksze kosy na polibudzie. ZAdna informatyka czy inne taltajstwo nawet nie
          zbliza sie poziomem:D
      • gls1 Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 10.10.05, 22:25
        a ja ci powiem ze konczylem fizyke na ug i z cala powaga poswiadcze ci ze
        wudzial fizyki i matematyki stosowanej na pg to przedszkole!!!! Politechniki to
        takie zawodowki a universytety to licea....
      • jmwaw Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 11.10.05, 07:22
        krzysztof3 napisał:

        > Artykul jedynie potwierdza starą prawdę, że na fizykę idą ci, ktorzy się
        > obawiają zmierzyć z wyzwaniami studiów politechnicznych. A w dodatku często

        >
        > to dziewczęta, co to nawet fizyki na maturze nie zdawały, ale z pewnością
        > zasilą sfeminizowane szeregi pań od fizyki w szkolnictwie "niższym".
        Wreszcie,
        >
        > te panie (no i czasmi panowie) nie znają matematyki, wręcz nie widzą związków
        > fizyki z tą królową nauk.

        Dodam tylko, ze "i kolko sie zamyka". Te panie ucza kolejne pokolenia, ktore
        maja alergie na matematyke i fizyke. A co przeszkadzaloby humaniscie nie bac
        sie ulamkow i znajomosci prawa powszechnej grawitacji?
        Mialem to szczescie, ze fizyki (i chemii) uczyl mnie w podstawowce pasjonat,
        ktory nie robil klasowek, nie stawial dwoj a potem przez cale liceum malo co
        sie uczylem, to co zostalo mi w glowie po jego arcyciekawych lekcjach,
        wystarczylo na pomyslne zdanie matury.
      • maheda Co za bzdury 11.10.05, 16:15
        jestem po informatyce na Polibudzie, bo wystraszyłam się egzaminów na matmę na
        UJ - w porównaniu z UJ, wstępne na PŚl były śmiesznie proste.
        Fizyka, to już w ogóle kosmos, i tam bym nawet nie śmiała składać papierów po
        maturze! Zresztą - mój mąż jest po fizyce właśnie na UJ i jak widzę/słyszę,
        jakich terminów używa w pracy, to mi się włosy jeżą - chociaż już trochę
        przywykłam...
      • ppmaj4 Re: Przez selekcję negatywną do nauczania 11.10.05, 19:13
        Aż mi się śmiać zachciało nad twoim poziomem wiedzy na ten temat buahaha....
        Człowiku chyba Ty nigdy nie miałeś kontaktu z Osobą studuiującą na UW fizyke. W
        rzeczywistości studia te same w sobie posiadają tak szeroki zakres nauczania
        który zawiera w sobie Wukłady z Fizyki teoretycznej + Fizyka praktyczna mocno
        powiązana z matematyką ( wektory całki itepe) + Analiza matematyczna (metoda
        myślenia matematycznego przez algorytmy oraz umiejętnosć ich tworzenia) +
        Podstawy progroamowania w C++ + Algebra + Rachunek błędu ( umiejętność
        przedstawiania danych fizycvznmych) + język Angielski na poziomie Cae
        obowiązkowy po 3 roku studiów + Specjalnośći od 4 roku które odpowiadają tym na
        politechnice ... Według Ciebie to mało moi znajomi mają po 22 h na politechnice
        u mnie szykuje się koło 30-40 na 2 roku ? A o nauczyclkiach to może mylisz ze
        studiami podyplowanymi które są na prowadzone na najprostszym poziomie A w
        którym układ Kartezjański w 3 wymiarach to największa sztuka myślenia
        matematycznego... Jeżeli nadal nie wierzysz w studia fizyczne to z danych
        statystycznych moge Ci powiedzieć że żaden były absolwent poprzedniego rocznika
        204/2005 nie trafił do szkolnictwa stąd też deficyt Fizyków w całym
        województwie Mazowieckim.
    • tytus62 Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 15:41
      Jakie studia? Palanty po prostu są na poziomie "krzywej" podstawówki.Nie znają
      matematyki to się nie dostaną.Koniec dyskusji.Gdy studiowałem,wykładowca mówił:
      my inżynierowie,nie możemy się mylić,most albo hala ma dwie wersje-stoi albo
      leży.Jeśli leży, to nad nami stoi prokurator. I tak powinno zostać.
      • tytus62 Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 16:22
        Nie mam sklerozy ale tak dla spokoju duszy podziękuję panu Krzysztofiakowi
        (wtedy dziekan WBL),Wołowickiemu (urlopy dziekańskie i bardzo duża
        cierpliwość),wtedy doc.Przystańskiemu (mechanika gruntów i fundanentowanie).To
        se ne vrati...
      • johnny_p Inżynier w leżącej hali 10.10.05, 18:22
        Kiedyś ponoć podczas inauguracji mostu inżynier stał pod nim. W przypadku błędu
        prokurator był niepotrzebny.

        A kto mówił robotnikom, że przewody nie są pod napięciem, chwytał je dla
        poparcia swej tezy najpierw rękami. Swoimi. Bo albo jest TRUE albo FALSE.

        BTW lubię podziwiać zmagania dziennikarzy (i innych) z procentami. Np. piszą, że
        cena spadła o 200% itp.
        • colage Re: Inżynier w leżącej hali 10.10.05, 19:25
          No i ten Wydzial Matematyki i Fizyki na UMK w Toruniu. Baran nie sprawdzil, ze
          w rzeczywistosci sa dwa wydzialy: (1) Matematyki i Informatyki oraz (2) Fizyki,
          Astronomii i Informatyki Stosowanej. To tyle w temacie wyzszosci humanistow nad
          reszta gawiedzi.
          • droga2 Re: Inżynier w leżącej hali 10.10.05, 20:15
            wiesz... co do wydziałów to nalezy sie przyzwyczaic. jeszcze nigdy w GW nie
            widziałam poprawnej nazwy wydziału. To ja nawet studentka na UWr wiem jakie
            wydziały sa przynajmniej na PWr i AE ;-)
    • felippo Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 16:42
      polaczmy ze soba 3 rzeczy:
      1. na fizyke zwykle nie ma za duzo chetnych, w zwiazku z tym kazdy chetny jest
      przyjmowany.
      2. nie kazdy dostaje sie na studia na ktore chce (archeologia,
      germanistyka, ...)
      3. wojsko wzywa...

      no i pozniej mamy na fizyce ludzi, ktorzy nigdy nie umieli matematyki, bo
      wybierali sie na studia humanistyczne na ktore sie nie dostali i uciekajac
      przed wojskiem trafili (na semestr) na fizyke (na niektore wydzialy jest tez
      nabor w lutym - to dla tych, ktorych wyrzucili po semestrze skad innad:) - oto
      cala zagadka
    • piesek.leszek Ważne,że jest dwie religie tygodniowo 10.10.05, 18:07
      A patrząc na polityczne preferencje wyborców- szykuje się z jeszcze jedna
      dodatkowo
    • o0o0o0 Re: Korepetycje dla studentów 10.10.05, 18:24
      Bez przesady:)Mnie obrzydzenie brało na lekcjach z historii (pani Tyś...) i
      polskiego (Eagle). Gała tylko trochę wsiowa jest:)
    • joetf STEK BZDUR 10.10.05, 18:39
      Jej, co za GŁUPI SKU..EL wpadł na pomyśl by wylogowywać ludzi po 2 minutach?

      No coż, było ładnie i kwieciscie, będzie szybko i dosadnie.

      Pierwszy semestr matematyki to nic innego jak powtórka z liceum. Te same
      granice, ciągi, geometria i trygonometria. Jeżeli tylko prowadzącemu zależy na
      *nauczeniu* studentów, to każdego nauczy. No, ale lepiej jechać z materiałem i
      tylko dziwić się że nie umieją...
      Sam tytuł artykułu jest durny. ci którzy niepotrafią "posługiwać się językiem
      matematycznym"* odpadają po pierwszytm roku/semestrze i fizykami nie zostają.
      Proste.

      Całek nie ma w programie liceum. Od nauczenia ludzi całek jest pan profesor. To
      że całki pojawiają sie już na pierwszym wykładzie fizyki, gdy na
      matematyce/analizie wprowadzane są w njalepszym przypadku pod koniec pierwszego
      semestru, to juz jeden z idiotyzmów uczelenianych, a nie wina studentów.




      *czymkolwiek to jest
      • 12x1 Re: STEK BZDUR 10.10.05, 19:28
        humanisci
        nauki scisle to....
        komputer, faks,
        zwykly rower, twoj budynek mieszkalny
        rakieta i rower
        mam wymieniac
        a humaniz...pozwala nam troche odfrunac w inny swiat
        histori,poezji porozumiewania sie np j,obcy i
        itd
        wiec zacznijcie troche inaczej patrzec
        bo naprawde bez matematyki,fizyki i wszystkich nauk scislych nie klikalbys teraz
        i nawet nie jechal tramwajem
        az tak wam brak wyobrazni pozdrawiam :D
        • joetf Re: STEK BZDUR 10.10.05, 19:30
          eeee?
          chyba od całkownaia pomyliły ci się posty pod którymi odpowiadasz:D
        • 12x1 Re: STEK BZDUR 10.10.05, 19:33
          wracajac do studiow
          chlopcy coraz mniej garna sie na studia
          czemu

          to juz inny problem...zlozony
          stad na studiach...juz i w liceach jest wwiecej wspanialych
          madrych dziewczat
          • erpe Re: STEK BZDUR 10.10.05, 22:06
            Bo dziewczyny są mądrzejsze i łatwiej uczą się języków obcych . A wnuczki mają
            pod reką dziadków inżynierów na emeryturze, którzy w małym palcu mają
            matematykę, fizykę i chemię. I umieją swą wiedzę przekazać w bardzo prosty i
            zabawny sposób. Zobaczycie kto będzie mocny z nauk ścisłych i technicznych za
            10 lat.
      • prudent1 Re: STEK BZDUR 10.10.05, 20:48
        Drogi Joetf! W zeszlym roku bylem "na troche" w kraju. Jak tylko sie
        dowiedzieli, ze jest "stary matematyk" od razu rozdzwonily sie telefony. I
        wiesz czego Ci mlodzi ludzie z LICEUM potrzebowali? Wlasnie calek, Oczywiscie
        tych prostych, bo w liceum chodzi o informacje na ten temat,o sens tego, a nie
        o jakies duze umiejetnosci.No to, jak jest: sa te calki w liceum, czy nie? Moze
        Ty ich po prostu nie zauwazyles, co? Inna sprawa jest to, ze nauczyciele
        matematyki niestety sami czesto sa na zalosnym poziomie.A poza tym, jak sie
        mlodziez po prostu, po ludzku, czyli normalnie lubi i chce sie ja nauczyc
        czegos, to MOZNA !!! Skad sie bierze to, ze czesto mowia, bardzo fajny facet,
        chociaz wymaga, my go lubimy. Nie rzuca jakimis wzorami, tylko uczy, co to jest
        i jak sie tego uzywa, a dopiero potem mozna te wzorki troche wykuc! Sam znalem
        kilku nauczycieli, ktorzy kochali wprost dowartosciowywac sie poprzez
        chorobliwe uzywanie tzw. wyrazow gornolotnych! Tak wiec jedna pani nigdy nie
        powiedziala "obrot", tylko napawala sie, wrecz prawie dostawala orgazmu, kiedy
        mowila "rotacja". Inny, facet tym razem, mawial zawsze "translacja" plawiac sie
        w swojej nieskonczonej madrosci, zamiast jak nazwyklej "przesuniecie
        rownolegle".Moglbym tak jeszcze dlugo, tylko po co? Czy to cos zmieni?
        Oczywiscie, ze powinnismy znac takie, tfu "gornolotne okreslenia", ale nie
        robic z siebie zalosnego pajaca, tylko wyrazac sie przede wszystkim zrozumiale.
        Moze ktos z Poznania pamieta jeszcze faceta, ktory w Zamku, wiele lat temu,
        prowadzil pracownie matematyki dla utalentowanych od wowczas osmej klasy do II
        roku szkoly wyzszej? To wlasnie akurat ja, tylko juz "cokolwiek stary". Czy Wy
        wiecie, iz dyrektor tego Zamku byl zszokowany, ze ja nie sprawdzam obecnosci?!
        Powiedzialem mu dobitnie, iz: jesli mlody czlowiek z wlasnej woli przychodzi
        tutaj do mnie, zamiast na piwo, na impreze itp,to ja go po prostu SZANUJE!
        Skoro nie byl, to widocznie nie mogl i tyle! Facet zlekka spurpurowial,ciezko
        sapnal, rozgladnal sie bezradnie dokola, znikad pomocy, wiec .... wykrztusil,
        ze chyba mam racje! To tylko taki maly odprysk tej dziwnej rzeczywistosci...
        Koncze juz te przydluga gadke, bo co za duzo, to...jest niestrawne.
        Czesc Wam mlodzi gniewni....
    • nicrux Za malo FIZYKI, a za duzo LITERATURY... 10.10.05, 19:45
      Polska zajmuje drugie od konca miejsce w Europie pod wzgledem PKB (w
      procentach) na badania naukowe. Wszystko zaczyna sie w liceum, gdzie nawet
      uczniowie w klasach matematyczno-fizycznych zmuszani sa do 5 godzin "jezyka
      polskiego", gdzie ucza sie wielu ZBEDNYCH i nigdy przez nich nie
      wykorzystywanych wiadomosci z literatury, a fizyki maja tylko 3 godziny.
      Rozumiem, ze Polacy powinni umiec poslugiwac sie jezykiem polskim. Niestety
      socjalistyczne wladze edukacyjne orzekly, ze przyszli fizycy musza i tak wkuwac
      zyciorysy "slynnych poetow" albo " co chcial wyrazic autor w... " (na ktore to
      pytanie tylko tenze autor znal odpowiedz). Natomiast przyszli humanisci maja
      wiedze w zakresie matematyki taka jak opisana w artykule GW.
      Najwyzszy czas, aby polski rzad uswiadomil sobie, ze o rozwoju cywilizacyjnym
      decuduja nauki scisle i przyrodnicze, a nie humanistyczne. USA zronily to juz
      bardzo dawno, i jak na razie Polsce daleko do amerykanskiego poziomu...

      Nikodem Poplawski, fizyk teoretyk, Indiana, USA

      PS. 99% mojej wiedzy w zakresie literatury z liceum bardzo szybko zostalo
      zastapione przez pozyteczniejsze dla researchu wiadomosci, np. z astronomii.
      • wiesiex Re: Za malo FIZYKI, a za duzo LITERATURY... 10.10.05, 20:12
        Przesada, popatrz tylko na to co piszą młodzi ludzie w sieci - aż w zębach
        zgrzyta od chumorów, chamulców, żądzenia etc. :)
        I co z tego, że ma zaświadczenie od dysleksji czy dysgrafii?
        Przecież jeszcze używamy pisma jako środka komunikacji?
        Telepatia jest jeszcze w powijakach i nie można na nią liczyć:))))
        • roomzeiss Re: Za malo FIZYKI, a za duzo LITERATURY... 10.10.05, 20:24
          to nie jest przesada; TO PRAWDA.
          skonczylem w liceum w 1985 roku, profil matematyczo-fizyczny. Swoja opinie nt.
          lekcji j. polskiego i przerabianego tam materialu od poczatku jasno wyrazalem i
          mialem troche problemow z tego powodu. Mimo tego pisze bezblednie - po 17
          latach zycia za granica. Analfabetyzm, ktory krytykujesz ma zupelnie inne
          przyczyny- jest nia zalew mediow elektronicznych, podajacych wszystko gotowe,
          nie wymagajacych ani chwili koncentracji, w gruncie rzeczy po prostu
          oglupiajacych odbiorce.

          Sorry za brak polskich liter. Pisze po polsku niewiele i nie chcialo mi sie
          instalowac polskich czcionek
        • margonik Re: Za malo FIZYKI, a za duzo LITERATURY... 10.10.05, 21:15
          A czy z tych 5h/tygodniowo języka polskiego w liceum, wiele miałeś lekcji
          dotyczących ortografii?

          Nie twierdzę, że literatura, poezja etc sa zbędne, ale dysproporcja pomiędzy
          językiem polskim a matematyką jest porażająca. A matematyka i fizyka to
          przedmioty, które nie tylko wciskają suchą wiedzę do głowy, ale które są jak WF
          dla mózgu. Z matematyką na poziomie 1h tygodniowo, szkołę kończą ludzie
          upośledzeni umysłowo i z reguły nie mają już później szans tego nadrobić.
      • j_uk Re: Za malo FIZYKI, a za duzo LITERATURY... 10.10.05, 21:34
        Literatura, "co autor chciał przez to ... - to brzmi raczej śmiesznie. Można
        mówić o humanizmie, sztuce jako całości, jako o pewnej sferze aktywności
        człowieka - ważnej sferze, ale datyczącej jego odczuć, wrażliwości. To można
        kształtować wyrabiać w człowieku w okresie edukacji szkolnej, ale to nie jest
        wiedza. Jeżeli tak to ma być tarktowane - jako wiedza - to szkoda czasu.
        W życiu potrzebna jest także wiedza i to rzetelna, gruntowna i taką trzeba
        przekazywać w szkole w zakresie nauk ścisłych, przyrodniczych i ekonomii, a to
        wszystko w wydaniu odpowiednio praktycznym i sensownej dawce aby mogło być z
        przyjemnością przyswojone przez umysł chłonny i otwarty umysł młodego
        człowieka. Jak to zrobić? Kto to potrafi?
        • kruszynka161 Re: Za malo FIZYKI, a za duzo LITERATURY... 13.10.05, 18:00
          Ja wiem, jaka to jest szkoła-MOJA SZKOŁA.Chodzę do LO nr 1 w Łodzi do klasy
          1,można powiedziedzieć specyficznej(rozszerzona matematyka(4h tygodniowo
          wywalczona przez kofanego:>prosesorka Kopczyńskego)i ukochana historia,
          geografia też,ale taki "efekt uboczny")-nazywa się prawno-ekonomiczna.I tak
          sobie myśle,że jesli ktoś po matmie i chemii na AGH laduje jako nauczyciel w
          szkole to jest cienki i tępawy. Chodzi mi o panią Annę K., moja wychowawczynie
          z gimnazjum pojeba jakich mało...Gnębiła mnie przez trzy lata tylko dlatego, że
          była najlepsza.I tu pragnę nawiązać do wypowiedzi jednego z internautów o tym,
          iż polska szkoła nie promuje najlepszych ,bo taka jest prawda-genialna pani K.
          robiła klasówkę zawsze przed kolejnym etapem olimiady ,żeby mnie zgnębić. A
          teraz to ja jestem GÓRA. Pozdrawiam panią!!! Mam nadzieje, że pani to
          przeczyta. Bo zycie toczy sie dalej, w innych miejscach z tymi samymi
          ludzmi...
    • ben_shaprut Debilizm i kretynizm! Chowamy ćwierćinteligentów. 10.10.05, 22:46
      Człowiek musi mieć jakąś wiedzę po studiach! Byłem w klasie humanistyczno-
      językowej, ale rachunek różniczkowy i całki wpruwaliśmy. Wtedy myślałem, że to
      nonsens, ale po latach przyjemnie mi było skontatować, że jestem w stanie (co
      prawda ciężko się zastanawiając...) przeczytać ze zrozumieniem Scientific
      American (w naszej edycji "Swiat nauki"). Jeśli języków się nie uczą, biologię
      i chemię zlewają; matematyka za trudna - czego gównażeria się spodziewa od
      zycia poza łopatą i kilofem? Spadku po nieznanym wujku z "Hameryki"?
    • heraldek Pokolenie JPII nie bedzie sobie glowy zawracalo... 10.10.05, 23:25
      ...jakimis matematykami...to marnosc nad marnosciami...
      A oni sa stworzeni do wyzszych celow....do beatyfikacji
      matematyka jest zbedna, wystarczy byc aktorem jak JPII....
      • runek Re: Pokolenie JPII nie bedzie sobie glowy zawraca 10.10.05, 23:40
        widziałem kiedyś świadectwa K.Wojtyły.
        Zapewniam cię,że z matematyki miał bardzo dobre oceny.
        • johnny_p Pokolenie MTV to juz na pewno nie bedzie 11.10.05, 08:31
    • gobi03 Reforma wkroczyła na wyższe uczelnie ;-) 11.10.05, 02:13
      "- Spór o to, kto zawinił, że wykładowca/asystent jest źle przygotowany, nigdy
      nie będzie rozstrzygnięty"
      Będzie rozstrzygnięty, kiedy zadbamy o drożność i spójność naszych studiów ze
      studiami na zachodnich uczelniach.
      Obecnie Państwo Profesorstwo idzie na łatwiznę żądając od studentów poziomu
      wiadomości bez uzasadnienia. Powinni sobie - lesery z tytułami - wziąć
      podręczniki i podstawy programowe z liceum i popatrzeć, czego mogą wymagać. Mogą
      wymagać znacznie mniej, niż 10 lat temu. To jest źródło ich frustracji.
      Co do nieznajomości ułamków: proszę zrobić pierwszą sesję ezaminacyjną już w
      listopadzie i odrzucać... Za dwa lata kandydaci się nauczą, że "tu trzeba
      umieć". Za trzy lata kandydaci będą wiedzieli, że "tu jest wysoki poziom".
      Bolesny przepis? Takie jest życie.
    • losiu4 Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 07:21
      "Pomysł zorganizowania zajęć wyrównawczych studenci przyjęli entuzjastycznie. -
      Na pewno z nich skorzystam, chociaż w szkole miałam czwórki i piątki z tych
      przedmiotów - mówi Aleksandra"

      Jezus Maria... co sie dzieje w tych liceach...

      Pozdrawiam

      Losiu
    • miet.b Braków nauczania z matematyki nie da się odrobić 11.10.05, 08:36
      W wieku 19-20 lat jest juz za późno. Jak ktoś nie umie ułamków a idzie na
      studia gdzie trzeba realizować program na wyższym etapie nie poradzi sobie,
      nawet gdyby brał korepetycje na okrągło. Będzie co najwyżej przeciętnym
      studentem.
      Winę przede wszystkim ponosi system oświaty, który promuje tzw. awans zawodowy.
      Polega to na tym, ze na każdym etapie nauczania nauczyciel zamiast uczyć zadaje
      i pisze sobie rózne sprawozdania potrzebne do awansu (czyt. wyższego
      uposażenia). Druga sprawa to zatrudnianie do nauczania przedmiotów ścisłych
      kobiety całkowicie pozbawione logicznego myślenia. Z regułu przekazują same
      wzory i definicje. Jeśli uczeń zacznie uczyć się tylko pod wymagania takiej
      nauczycielki owszem zdobędzie dobrą ocene ale matematyki nie pozna. Wtedy
      trzeba samemu zacząć pracować nad różnymi problemami, a definicje, czy
      twierdzenia przełożyć na swój język. Przekona się, ze jego rozumowanie jest
      czasem lepsze od definicji czy twierdzenia książkowego. Kiedy nie uczyły
      nauczycielki nic poza podręcznik nie potrafiły wymyśleć. Często były zdiwione,
      że w podręczniku wystąpił jakiś bład starały się na siłę doprowadzić do
      rozwiązania podręcznikowego. 50% przypadków dobrego rozwiazania zadania innym
      sposobem niz zna nauczycielka zaliczanych jest jest przez nie jako
      niepoprawnych. Uczeń się zniechęca i zaczyna robić tak jak nauczycielka, czyli
      przestaje myśleć logicznie. Znam absolwentki matematyki, które nie potrafią
      zrobić podstawowego zadania z gimnazjum, nie mówiąc o liceum. Dostaje potem
      pracę zwykle po znajomoci w liceum i uczy definicji, twierdzen i dowodów z
      pisząc ze swego zeszytu na tablicę. Podobnie rozwiązuje zadania również
      przepisując z zeszytu.
      Jestem magistrem matematyki z 25 letnim stażem i widziałem już rózne cuda
      przekazywane dzieciom. W ten sposób mozna uczyć się historii czy biologii nigdy
      matematyki.
    • lancelott Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 09:31
      Nawet w najlepszych uczelniach technicznych USA występował ten sam problem. Ale
      można sobie z tym poradzić w stylu w jakim robił to Noblista R.Feynman. W
      swoich wykładach z fizyki przed wykorzystaniem pewnych dziedzin sam robił
      niezbędny wykład z teorii matematyki, ilustrując zastosowania aparatu
      matematycznego do opisu zjawisk przyrodniczych. Tak, że było wiadomo po co
      wprowadza się równania różniczkowe. Teorię drgań i strun ilustrował grając na
      wykładzie na bongosach. Bardzo dobre pod względem dydaktycznym są również
      podręczniki rosyjskie z fizyki, mechaniki, elektrotechniki o matematyce nie
      mówiąc. W Polsce kiedyś na kierunkach mechanicznych był popularny podręcznik
      Pana Wrony, który dobrze opisywał na przykłądach możliwość zastosowania aparatu
      matematycznego do rozwiązania poszczególnych problemów w mechanice czy obwodach
      elektrycznych.
      Mnie uczono akurat czystej biegłości w rozwiązywaniu zadań (np. w 2 semestry
      rozwiązywaliśmy zadania z Bermana i Dymidowicza. W jednym podręczniku ok. 3
      tys. całek, w drugim ok. 4,5 tys. aby uzyskać zaliczenie trzeba było rozwiazać
      przynajmniej połowę tych trudniejszych całek, a wykładowcy z innych przedmiotów
      kierunkowych i tak z tej naszej wiedzy nie korzystali na wykładach, bo szukali
      prostszych opisów zjawisk, lub przepisywali teorię opracowane przez innych,
      gdyż sami mieli braki w zastosowaniach matematyki.
      Ale przyznaję, aby odkryć coś nowego w dziedzinach technicznych i
      przyrodniczych matematyka jest niezwykle przydatna, w biologii i medycynie,
      badaniach zjawisk społecznych nie sposób dzisiaj obejść się choćby bez
      statystyki.
      Wydaje mi się, że w szkołąch zbyt mało ćwiczą i rozwiązują zadań, a nie ma
      lepszego utrwalenia i zrozumienia matematyki, jak poprzez pokazanie na
      konkretnych przykładach, że matematyka jest pomocna w życiu - choćby przy
      projektowaniu domu, urządzaniu pokoju, planowaniu rozmieszczenia instalacji
      elektrycznych, mierzeniu i szacowaniu ile materiału konieczne jest na zasłonki
      lub ile trzeba kupić przewodów do telewizji satelitarnej/ kablowej, nie mówiąc
      już o obliczaniu odsetek od kredytu i planowaniu finansowym nawet małego
      biznesu, przeliczaniu jednostek miar, przeliczaniu walut przy okazji wyjazdów
      zagranicznych, obliczaniu czasu przejazdu komunikacją lub samochodem, czasu
      przylotu na miejsce, przy przekraczaniu stref czasowych, itp. Jak się pokaże,
      że matematyka przydaje się w życiu, to przeciętnie zdolne dzieciaki zaczną się
      jej uczyć, a te nie mające za grosz talentu do arytmetyki, wyobraźni
      przestrzennej i rozumienia rysunków, nauczą się podstawowych zastosowań
      nieżbędnych w codziennym życiu. To co napisałem jest być może banalnym
      problemem dla osób znających matematykę, dla osób o wysokim IQ i zdolności do
      samodzielnego rozwiązywania problemów, cały czas się uczących. ALe w trakcie
      swojej inżynierskiej praktyki, a później studiów ekonomicznych i pracy w banku
      niejednokrotnie doświadczałem, że ekonomiści, księgowi, inżynierowie, mają
      problem ze zrozumieniem podstawowych problemów kredytowych, odsetkowych, kosztu
      pieniądza. To samo dotyczyło przeszacowania lub niedoszacowania wydatków na
      budowę domu, zbilansowania środków swoich i pożyczonych, uwzględnienie w swoich
      obciążeniach kosztu odsetkowego. Jak przed złożeniem wniosku o kredyt
      próbowałem zmusić ludzi do wysiłku intelektualnego, który wymagał zestawienia
      pełnych kosztów inwestycji i drobnych obliczeń, to wywoływało to przerażenie.
      Jak tylko spokojnie i rzeczowo pokazałem jak się to da zrobić, to większość
      ludzi potrafiła to zrobić i co najważniejsze z ochotą to robiła, aby później
      nie dać się oszukać wykonawcom, żądającym materiału jak na dwie budowy.
      nawet jesli Państwo nie uważacie, iż matematyka jest królową nauk, to
      niewątpliwie jest przydatna, a do pewnych metod obliczeń można samemu dojść.
    • gandalph Ale Amerykę odkryli!!!!! 11.10.05, 10:02
      "Każdy musi umieć pracować z wykorzystaniem technologii cyfrowych i uczyć dwóch
      pokrewnych przedmiotów, np. matematyki i fizyki."
      Przecież kiedyś to było oczywiste, że nauczyciel fizyki uczył też matematyki
      lub odwrotnie, nauczyciel chemii uczył też fizyki itd.
    • pinia1a Nadmiar wolności i rozpasanie. 11.10.05, 10:04
      Dawniej szkoła czegoś uczyła. Programy nauczania chyba były lepsze, więcej
      wymagano od młodzieży. Nauczyciele też byli pedagogami i znali
      przedmiot,którego uczyli, poziom autorytet i kultura nauczyciela była wysoka.
      Dyscyplina uczniów do nauki była inna.Wymagano regularnej obecności w szkole.
      Nie stosowano ulg i wymagano od ucznia. Mówię o szkole lat 1960 - 1975, kiedy
      ja się uczyłam.
      Dzisiaj uczeń ma swobodę. Niedługo będzie łaskę robił, że chodzi do szkoły.
      Uczniowie zasłaniają się Kartą Praw Ucznia a nauczyciele mają Kartę Nauczyciela.
      Ciągle strajkują i narzekają jak mają trochę więcej pracy.
      Oczywiście nadal są nauczyciele z powołania, którzy poświęcają się bez reszty
      uczniom, ale to dziś rzadkość.
      Teraz wybuchła znów dyskusja czy 18 letni uczeń może i powinien sam
      usprawiedliwiać swoją nieobecność w szkole,/bo przecież ma prawo bo jest
      pełnoletni!/, a obowiązków się nie egzekwuje.
      Jak będzie chciał to wogóle nie będzie chodził do szkoły i nikt mu nic nie
      zrobi, bo jest pełnoletni! To jakaś paranoja!
      Jak my chcemy kształcić tą młodzież?! W urzędach i fabrykach będą pracować
      przygłupy o ile wogóle tam się dostaną do pracy. Co z tego, że coraz więcej
      ludzi studiuje jak poziom nauczania w szkołach i na studiach się systematycznie
      obniża. Magister inżynier, ma tytuł ale nie umie dobrze pisać i
      liczyć,zredagować pisma czy napisać doktoratu.Nie umieją kojarzyć ani wyciągać
      wniosków, po prostu nie myślą! RATUJMY POLSKĄ OŚWIATĘ I NAUKĘ BO IDZIEMY NA
      DNO!
      • tarzynka Re: Nadmiar wolności i rozpasanie. 11.10.05, 10:55
        Uwielbiam takie: "jak ja byłam/em młody, to było dobrze, a teraz... ci młodzi
        ludzie, ta szkoła itd. tacy okropni". Zawsze byli nauczyciele z powołaniem,
        którzy potrafili nauczyć, pokazać piękno wykładanego przedmiotu i buraki, którzy
        klepali formułki i kazali przerobić z podręcznika.
        Świat się zmienia i szkoła też. Jak uczeń nie chodzi do szkoły, to nie zalicza
        klasy, niezależnie od tego, czy go usprawiedliwiają dorośli, czy on sam. Jeśli
        powodem nieobecności są rzeczy poważne (np. choroba), to jest nieklasyfikowany.
        Nie widzę powodu, żeby dorosły człowiek nie mógł sam się usprawiedliwiać. Od
        nauczyciela zależy, czy uzna to usprawiedliwienie. Można mieć nierozsądnego
        rodzica i nauczyciel wcale nie musi uznawawać wszystkich głupich usprawiedliwień
        od innych dorosłych. Pani po prostu myli możliwość usprawiedliwiania się, z
        możliwością niechodzenia do szkoły.
        Co do schodzenia na psy nauki polskiej: kilkanaście lat temu kończyłam MIM na UW
        (matematyka,informatyka i mechanika). Już wtedy był to wydział o wysokim
        poziomie nauczania. Teraz jest w czołówce światowej, studenci wygrywają
        międzynarodowe konkursy. Poszybował w górę!!!
        • pinia1a Re: dla tarzynki 11.10.05, 14:40
          tarzynka napisała:

          > Uwielbiam takie: "jak ja byłam/em młody, to było dobrze, a teraz... ci młodzi
          > ludzie, ta szkoła itd. tacy okropni". Zawsze byli nauczyciele z powołaniem,
          > którzy potrafili nauczyć, pokazać piękno wykładanego przedmiotu i buraki,
          którz
          > y
          > klepali formułki i kazali przerobić z podręcznika.
          > Świat się zmienia i szkoła też. Jak uczeń nie chodzi do szkoły, to nie zalicza
          > klasy, niezależnie od tego, czy go usprawiedliwiają dorośli, czy on sam. Jeśli
          > powodem nieobecności są rzeczy poważne (np. choroba), to jest
          nieklasyfikowany.
          > Nie widzę powodu, żeby dorosły człowiek nie mógł sam się usprawiedliwiać. Od
          > nauczyciela zależy, czy uzna to usprawiedliwienie. Można mieć nierozsądnego
          > rodzica i nauczyciel wcale nie musi uznawawać wszystkich głupich
          usprawiedliwie
          > ń
          > od innych dorosłych. Pani po prostu myli możliwość usprawiedliwiania się, z
          > możliwością niechodzenia do szkoły.
          > Co do schodzenia na psy nauki polskiej: kilkanaście lat temu kończyłam MIM na
          U
          > W
          > (matematyka,informatyka i mechanika). Już wtedy był to wydział o wysokim
          > poziomie nauczania. Teraz jest w czołówce światowej, studenci wygrywają
          > międzynarodowe konkursy. Poszybował w górę!!!

          To skąd Ci niedouczeni studenci na politechnice skoro poziom nauczania taki
          duży?
          Ja kończyłam studia przed 1980r na UAM. I nawet większość swojej pracy
          zawodowej nie przepracowałam w wyuczonym zawodzie. Jestem geografem.
          W różnych biurach dawałam sobie świetnie radę. Oprócz wiedzy wyuczonej trzeba
          mieć jeszcze inteligencję. Szkoła też teraz niestety nie uczy myślenia i
          kojarzenia faktów.
          Dzisiaj pracuję w PAN-e i widzę jacy są młodzi "naukowcy".
          Z dyplomami a jak maja napisać zwykle pismo to maja problemy, nie mówiąc już o
          rozwijaniu pracy naukowej.
          Istnieje też selekcja negatywna. Promuje się często miernoty a wobec
          niepokornych stosuje sie mobbing "w białych rękawiczkach" i to nie od dzisiaj.
          Wybijaja się tylko wybitni i odporni na stres.

          Wczorajszy program "Warto rozmawiać" p.Pospieszalskiego, poruszał problem
          samodzielnego usprawiedliwiania się przez uczniów.
          Uważam, że nic nie zaszkodzi jeśli szkoła zostanie przy starym systemie
          usprawiedliwiania uczniów przez rodziców.
Pełna wersja