Korepetycje dla studentów

    • miet.b Ten bogaty kraj gdzie matematyka stoi wysoko 11.10.05, 11:21
      Kiedyś Babilon, Chiny, Indie, Egipt, potem Persja i Gresja. W świecie
      nowożytnym Francja, Szwajcaria, Anglia, Rosja. Teraz to tylko USA stoi na
      poziomie. Prwdę mówiąc Polska matematyka zatrzymała się na XVII w. reszta jest
      przepisywana z prac matematyków zachodnich. Wyjatkiem jest moze Stefan Banach,
      który określił pewne przestrzenie. Może jeszcze Sierpiński. Reszta Polaków
      zdolnych dawno wyemigrowała i buduje gospodarkę i naukę w innych krajach.
      Dopóki w naszym kraju promuje się bezmyślne zapamiętywanie zamiast nauki
      logicznego myślenia będzie tak dalej. Nawet w pracy promuje się tych co
      wykonują tylko polecenia, a iniciatywa własna dostrzegana jest jak podkopywanie
      stanowista władzy zwierzchniej tak jakby ona (władza) nie myślała a tak zwykle
      jest.
      Prawdę mówiąc prace magisterskie , doktorskie i profesorskie publikacje to nic
      innego jak przetłumaczenie kilku pozycji z prac matematyków amerykańskich.

      • sceptyk74 Re: Ten bogaty kraj gdzie matematyka stoi wysoko 11.10.05, 18:44
        Zgadzam się z tytułem posta. Myślę, że wytłumaczenie jest proste - matematyka
        pozwala dotknąć istoty rzeczywistości. Zadziwiające jest to, że jako nauka
        teoretyczna znajduje tak wiele praktycznych zastosowań. Co więcej - nie starzeje
        się, jak wiele "humanistycznych" teorii, jako narzędzie opisywania świata. Nie
        wiem kto powiedział, że w każdej nauce jest tylko tyle prawdy ile jest w niej
        matematyki, ale zapamiętałem tę sentencję, a życie potwierdza jej prawdziwość
        każdego dnia (vide wspomniane w innych postach zastosowanie statystyki w
        socjologii, psychologii, medycynie).
        Wracając do zamożności krajów - może to będzie uproszczenie, ale czy nie jest
        tak, że większość nauk ścisłych "stosowanych" służy optymalizacji ? Jeżeli
        rządzący posługuje się narzędziami, które pozwalają mu osiągnąć założony cel
        przy minimalnych nakładach albo uzyskać maksimum korzyści przy ograniczonych
        zasobach, to z pewnością ma przewagę nad innymi, którzy podejmują decyzje
        opierając się na przeczuciach lub przekonaniu o własnej wyższości (kamyczek do
        ogródka "humanistów" piszących o wykształconych technicznie "zerach").
        Jeżeli nie chcemy zostać opłotkiem świata, matematyka musi być obecna w szkołach
        w takim wymiarze by nauczyć przyszłych absolwentów dyscypliny umysłowej i
        szacunku dla logicznego myślenia. Być może wtedy uda się stworzyć zwięzłe i
        "domknięte" prawo i zmniejszyć podatność gawiedzi na oszołomów proponujących
        "cudowne" sposoby na osiągnięcie dobrobytu.

        A teraz Panowie i Panie - zadanie dla humanistów - jak jednym zdaniem opisać
        zjawisko tak nierzeczywiste jak cud. Można używać pojęć matematycznych :-).

        Odpowiedź wkrótce...

        marzyciel
      • szowinita Najzamożniejszy na świecie jest Luksemburg, a nast 11.10.05, 20:31
        następnie Szwajcaria i Lichtenstein. Żaden z tych krajów nie miał noblisty -
        matematyka. Nie wymyślaj więc pierdołowatych teorii po(d)partych Twoim łokciem.

        Pozdrawiam
        • norbertrabarbar Re: Najzamożniejszy na świecie jest Luksemburg, a 11.10.05, 23:47
          ty się chyba nawet łokciem nie możesz podeprzeć
          bo jakbyś tępa pało choć trochę się orientował to byś wiedział
          że NIE MA NOBLA Z MATEMATYKI!!!
          (czy to śmiech na sali czy twoja szara komórka umiera z głupoty???)
      • alessandro2005 Re: Ten bogaty kraj gdzie matematyka stoi wysoko 12.10.05, 00:42
        Czlowieku! O czym ty mowisz?
        Czy przeczytales jakas prace z matematyki w normalnym czasopismie?
        Czy widziales przecietny doktorat z matematyki?
        Prawda, ze nauki scisle, w tym matematyka, maja sie najlepiej w USA.
        Ale, w kazdym kraju sa naukowcy bardzo dobrzy i kiepscy. Kwestia tych proporcji.
        Prosze Cie wiec, nie wygaduj nie popartych faktami opinii nt. matematykow, bo
        nim jestem i w moim srodowisku ta wiekszosc jest naprawde przyzwoita.
        • miet.b Re: Ten bogaty kraj gdzie matematyka stoi wysoko 12.10.05, 07:45
          Podaj mi jakieś osiągnięcia matematyków polskich w ostatnich czasach. Może masz
          wśród znajomych swoich jakiś znaczących. Może nie zrozumiałeś mnie pisałem o
          matematykach nie o nauczycielach. Dobrym nauczycielem może być całkiem
          przeciętny matematyk. Przeczytaj nawet doktorat i literaturę z jakiej
          korzystano i porównaj z doktoratem niczego odkrywczego nie znajdziesz. Też
          jestem matematykiem i widzę to. Powiem tylko, że znam ją lecz niczego nie
          odkryłem co odkryli już wcześniej inni.
          • alessandro2005 Re: Ten bogaty kraj gdzie matematyka stoi wysoko 13.10.05, 00:14
            miet.b napisał:

            > Podaj mi jakieś osiągnięcia matematyków polskich w ostatnich czasach.
            > Może masz
            > wśród znajomych swoich jakiś znaczących.
            Sprawdz prace w MathSciNet
            A. Granas, K. Geba, K. Rybakowski, Cz. Olech, P. Biler, M. Mrozek
            i moge tak dalej. Kazdy z nich jest cenionym specjalista w swiecie.
            A to tylko jedna galaz matematyki.
            > Może nie zrozumiałeś mnie pisałem o
            > matematykach nie o nauczycielach.
            Zrozumialem.
            > Dobrym nauczycielem może być całkiem
            > przeciętny matematyk. Przeczytaj nawet doktorat i literaturę z jakiej
            > korzystano i porównaj z doktoratem niczego odkrywczego nie znajdziesz. Też
            > jestem matematykiem i widzę to.
            Ja tam w swoim znalazlem nowe rzeczy, nikt wczesniej nie zrobil tego co ja.
            Czesc kolegow moze to samo powiedziec o swoich doktoratach. Jak w kazdej
            dziedzinie sa lepsze i gorsze. Ale w matematyce jest wielu zdolnych ludzi,
            ktorzy bardzo ciezkich warunkow finansowych w tym zawodzie, nadal jakos sobie
            radzi. W tej dziedzinie osiagamy poziom swiatowy!
            > Powiem tylko, że znam ją lecz niczego nie
            > odkryłem co odkryli już wcześniej inni.
            No, to do dziela.
    • amhu Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 12:23
      Sadzac po postach mozna by sadzic, iz wiekszosc tzw. scislych to wybitni, wasko
      specjalizowani... debile. Co moje wieloletnie kontakty z tego rodzaju osobnikami
      potwierdzaja. Poza swoja dziedzina z zasady nie mja zadnej wiedzy, co rozni ich
      od tzw. humanistow ktorzy - chcac nie chcac - podstawy nauk scislych "lizneli".
      Owi "scisli" jako zywo przypominaja mi czesto "niebywale uzdolnione" egzemplarze
      potrafiace w pamieci przemnozyc przez siebie liczy dwudziestocyfrowe. A poza tym
      pusta, nicosc, kompletna ignorancja.
    • kontrowersyjna Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 13:22
      wspaniale!nie dość, że będąc w liceum na profilu matematycznym, mam jedną
      godzinę fizyki w tygodniu, chociaż dyrektor się 'zlitował' i dodał nam drugą.ta
      sytuacja się pogorszy w następnej klasie, bo będziemy mieć 4 w-fy w tygoniu i 5
      matematyk.więc jeżeli w-f jest ważniejszy od matmy i fizy, to o czym my w ogóle
      mówimy?w końcu wf każdy może zrobić sobie po południu, a fizykę nie.i w tym
      problem.
    • gosiacheck Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 13:41
      Nauczyciele akademiccy obwiniają nauczycieli szkół średnich o nieprawidlowe
      przygotowanie. Tymczasem mam wrażenie, ze problem leży w studentach, którzy po
      nieudanych egzaminach na wymarzony kierunek decydują się na studia zupełnie od
      czapy. Nic dziwnego, że dziewczyna nie zna fizyki skoro chciała studiować
      pedagogike. Prosze mi wierzyć, to nie wina jej nauczycieli tylko jej własna
      glupota. Nie ważne,da sobie radę czy nie, ale będzie sie nazywało, że studiuje.
      Mieszkam w Wielkiej Brytanii i przez ostatni rok studiowałam na tutejszym
      uniwersytecie. Tutaj każdy studiuje kierunek, który mu odpowiada pod względem
      programowym z prostej przyczyny. Za studia się bowiem płaci i wyrzucanie
      pieniędzy w bloto nie leży w naturze Anglików. Co więcej, tutaj już na poziomie
      odpowiadającym gimnazjum w Polsce, uczniowie wybierają te przedmioty, którymi są
      zainteresowani i kontynuują je aż do studiów. Zatem tworzenie programów
      douczających dla studentów pierwszego roku wydaje mi się dość śmieszne. Czy
      naprawde trzeba stusiować za wszelką cenę?
      --
      Gosiacheck
      • pinia1a Studia lekarstwem na bezrobocie. 11.10.05, 14:17
        W obecnej Polsce studia niestety stały się przechowalnią żeby uchronić się
        przed bezrobociem.
        Studiuje się dla samego bycia studentem a nie dla poszerzania swej wiedzy w
        ulubionym kierunku.
        Poziom szkolnictwa w tym także wyższego się systematycznie obniża aby umożliwić
        studiowanie wszystkim, bez względu na to czy się do tego nadają czy nie.
        To stwarza pozory społeczeństwa wykształconego a tak naprawdę produkuje masy
        ludzi do niczego konkretnego nie przyuczone szukające potem pracy gdziekolwiek
        byle było. A najczęściej i tak młodzież kończy na bezrobociu lub wyjeżdża za
        granicę do prostych prac a część się demoralizuje na początku dorosłego
        zawodowego życia.
        Dopóki nie zagospodaruje się rzeszy młodych ludzi angażując do pracy po
        studiach sytuacja się nie poprawi.Studia powinny być przy tym teraz płatne i
        przyjmować wybiórczo na potrzebne kierunki.Także podwyższyć swój poziom
        nauczania między innymi przywracając porządne egzaminy wstępne jak było dawniej.
    • antybudd Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 15:09
      >>Studenci fizyki nie umieją się posługiwać językiem matematyki

      !!

      NIE ISTNIEJE COŚ TAKIEGO JAK "JĘZYK MATEMATYKI"!!!!

      ISTNIEJE ZA TO "JĘZYK PIERWSZEGO RZĘDU"
      JEST TO TRÓJKA L=(Alf,Term,Form)
      GDZIE Alf=V + R + F + S + Q + Y
      V=nieskończony przeliczalny zbiór zmiennych indywiduowych
      R=zbiór skończony symboli relacyjnych
      F=zbiór skończony symboli funkcyjnych
      S=zbiór skończony stałych
      Q={negacja,implikacja,kwantyfikator ogólny}
      Y={(,)}
      Alf*=alfabet nad Alf (czyli zbiór wszystkich ciągów skończonych o elementach
      należących do Alf)
      Term=najmniejszy podzbiór Alf* taki że:
      - V + S zawiera sie w Term
      - jeżeli f jest n argumentowym symbolem funkcyjnym a napisy t1,...,tn należą do
      Term to f(t1,...,tn) należy do Term

      Można łatwo udowodnić że zbiór Term istnieje, jest wyznaczony jednoznacznie i że
      jest nieskończony i przeliczalny.

      Zmienna y jest wolna w napisie x należącym do Alf*:
      -gdy napis x=r(t1,...,tm), gdzie r jest m-argumentowym symbolem relacyjnym a
      t1,...,tm należą do Term, wówczas zmienna y jest wolna w x wtw y wystepuje w x
      -zmienna y jest wolna w napisie "nie(x)" wtw y wolna w x
      -zmienna y jest wolna w napisie "(a)implikuje(b)" wtw y wolna w (a) lub y wolna
      w (b)
      -zmienna y jest wolna w napisie "dla każdego z jest (x)" wtw y nie jest rowne z
      oraz y wolna w napisie (x)
      -zmienna y jest zwiazana w napisie x wtw w x wystepuje zapis "dla każdego y"

      Form=najmniejszy podzbior Alf* taki że:
      -każdy napis postaci r(t1,...,tm) gdzie r jest m-argumentowym symbolem
      relacyjnym a t1,...,tm są termami należy do Form
      -jeżeli (a) należy do Form to "nie(a)" należy do Form
      -jeżeli (a) należy do From oraz (b) należy do Form to "(a)implikuje(b)" nalezy
      do Form
      -jeżeli (a) należy do Form oraz x jest zmienna wolna w (a) to "dla każdego x
      jest (a)" należy do Form

      Mozna udowodnić że zbiór Form istnieje, jest wyznaczony jednoznacznie oraz że
      jest nieskończony i przeliczalny.

      Jak widać, język jest trójką zbiorów nieskończonych i przeliczalnych jak więc
      można sie nauczyć tego języka.


    • telica so 11.10.05, 16:03
      to fakt i nieporozumieniem jest to ze tzw humanisci tlumacza ze nie lapia
      matematyki bo sa humanistami wiem ze specjalizacja jest w modzie ale
      przyznawanie sie do nieumiejtnosci logicznego myslenia jest glupie nawet z
      humanistycznego punktu widzenia
    • matuszew Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 17:50
      Dużo mówi sie o tym , że nauczyciel powinien być w zawodzie z powołania.
      Oczywiście to ideał i trudno dobrać cała kadrę nauczycielską aby tak było. O
      ile nuczyciel kiepsko uczy przedmiotów humanistycznych, nie ma jeszcze tragedii
      i łatwo nadrobić wiedzę. Przeczyta sie to czy tamto, lepsze lub gorsze
      opracowanie i wszystko jasne. W przypadku matematyki nieznajomość jednego
      ogniwka w łańcuszku blokuje dalszy rozwój. Mimo, że ktoś może całkiem dobrze
      pojać logarytmy, jesli mam braki np. w ułamkach, to i tak leży.
      Dlatego nauczyciele matematyki powinni przechodzić specjalną weryfikację i to
      nie tylko pod kątem ich umiejętności, ale także pod kątem cech pedagogicznych i
      psychologicznych . Nie może byc tak, że uczeń boi się zapytać o cos czego nie
      rozumie, bo wie , że narazi się na fochy nauczyciela. Z drugiej strony
      nauczyciel powinien , że tak powiem, "on-line" kontrolować,czy
      metoda ,przykłady i podejście do zagadnienia jakie stosuje w celu wyjasnienia
      uczniom są skuteczne. Jesli nie- natychmiast szukać innego sposobu, aby uczniak
      rzecz pojął. Niestety najczęściej bywa tak, że nauczyciel jest wsciekły i
      oburzony, że "głąby nie moga pojąć tego co on do nich mówi trzeci raz z rzędu".
      Musi byc zatem człowiekiem o dużej cierpliwości i wyobraźni. Musi być zdolny
      zrozumieć, ze wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe. A dobrze byłoby, aby
      umiał przełożyć abstrakcję matematyki na zastosowanie jej w życiu. Krótkie
      przykłady dające uczniom "chwycić" zagadnienie. Najgorzej uczyć się czegoś i
      nie wiedzieć po co, bo to najprostsza droga do zlekceważenia tematu.
      Jeśli nie możemy wymagać tego od wszystkich nauczycieli, to wymagajmy chociaż
      od nauczycieli matematyki. Nie każdy matematyk nadaje się na nauczyciela!!!
    • 44i Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 19:30
      Moje dziecko miało w szkole średniej matematykę z rusycystką po 2 semestralnych
      studiach podyplomowych,więc jej wiadomości sa szokujące.Dostała się na
      politechnikę i chyba matamatyka ją wykosi, bo wszystkie inne egzaminy
      zdała.Myślę, że dzięki niekompetencji dyrektora szkoły ,który zatrudnił taką
      douczona nauczycielkę, moje dziecko zrezygnuje z wymarzonych studiów.Poza tym
      uważam, że matura powinna obowiązywać także z matematyki.
    • mysteron Wydziału Matematyki i Fizyki Uniwersytetu Mikołaja 11.10.05, 20:29
      Kopernika.
      Brak kompetencji...
      UMK nie ma takiego wydziału.
    • danzig74 II LO Gdansk - fizyka 11.10.05, 21:04
      heheh widze ze Galkowska dalej straszy :)))) 15 lat temu bylo tak samo :)))
      a Pani Solarek byla bardzo spokojna :)
    • callafior NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 11.10.05, 21:29
      Ścisłowcy są inteligentniejsi, ale nie lubią nauki na pamięć. Z kolei humaniści
      odwrotnie. I nie ma co się dziwić, że ci pierwsi są bardziej użyteczni zawodowo.
      • starybaca Po kilku latach pracy jako zawodowy matematyk... 11.10.05, 22:40
        ...dochodzę do wniosku, że całe to "nauczanie matematyki" jest trochę bez sensu.
        Dokładniej mówiąc, do matematyki niezbędny jest wrodzony talent (ściśle związany
        z ogólnym poziomem inteligencji). Nigdy nie udało mi się nauczyć matematyki
        kogoś, kto już na starcie wykazywał zupełny brak talentu.
        Najlepsi studenci, jakich miałem (mówię tu o górnym 1% populacji studentów) nie
        chodzili wcale na wykłady, albo przychodzili bardzo sporadycznie. A i tak
        zdawali egzaminy na 100%.
        Oczywiście, korepetycje, dodatkowe zajęcia, itp. itd. coś tam zmienią, ale nie
        wierzę, że ktoś, kto nie zna ułamków po szkole średniej ma JAKĄKOLWIEK szansę na
        zostanie profesjonalnym fizykiem.
        • emiliakurek Re: Po kilku latach pracy jako zawodowy matematyk 11.10.05, 23:03
          twoje osady sa pochopne i z gory zakladasz ze twoi studenci sa bentalenciem. A
          dlaczego nie potraktujesz tego jak wyzwania i sam zaoferoj lekcje douczjace
          nieodplatne jak experyment i wtedy moze zauwazysz ze niekorzy nie mieli szansy
          potraktowania jako rowny, wpedziliscie ich w kozi rog i nazwaliscie oslem.
          Jezeli brakuje podstaw zbuduj je.
          • starybaca Re: Po kilku latach pracy jako zawodowy matematyk 12.10.05, 02:00
            emiliakurek napisała:

            > twoje osady sa pochopne i z gory zakladasz ze twoi studenci sa bentalenciem. A
            > dlaczego nie potraktujesz tego jak wyzwania i sam zaoferoj lekcje douczjace
            > nieodplatne jak experyment i wtedy moze zauwazysz ze niekorzy nie mieli szansy
            > potraktowania jako rowny, wpedziliscie ich w kozi rog i nazwaliscie oslem.
            > Jezeli brakuje podstaw zbuduj je.

            Może zbyt drastycznie to wyraziłem - oczywiście sam robię co mogę, i nigdy
            nikomu nie dałem do zrozumienia, że jest beztalenciem - wręcz przeciwnie, staram
            się każdego zachęcać, i dopingować w każdym możliwym zakresie. Zresztą pracuję
            poza Polską, w kraju gdzie studenci płacą za studia, i takie zachęcanie jest
            wręcz oczekiwane (nie można zrazić klienta :-)

            Sęk w tym, że ludzie, którzy nie mają wrodzonej inteligencji, nigdy nie osiągną
            sukcesu w naukach ścisłych. Przyznam, że to trochę przygnębiająca konkluzja, i
            kiedyś wierzyłem, że jest błędna, ale z latami doświadczenia dydaktycznego coraz
            bardziej się ku niej skłaniam.

            Zresztą dotykamy tu bardziej ogólnego problemu. W krajach wysoko rozwiniętych
            inteligancja jest nagradzana - dobrym zawodem, dobrą pracą, dużymi zarobkami.
            Ludzie, którzy mieli pecha urodzić się z inteligencją poniżej przeciętnej, mają
            coraz mniejsze szanse na awans społeczny - choć przecież to nie ich wina. W
            dodatku braków w inteligencji nie można w żaden sposób nadrobić wykształceniem,
            tak więc wszystkie wysiłki państwa mające na celu stworzenie "równych szans" są
            niestety w znacznej części z góry skazane na niepowodzenie.
      • szabada Re: NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 11.10.05, 22:45
        > Ścisłowcy są inteligentniejsi, ale nie lubią nauki na pamięć.
        Z taką tezą humanista, czyli ja ;), się nie zgadza. W uczeniu się tzw.
        przedmiotów ścisłych bardzo dużo zależy od posiadania dobrej pamięci. Żeby nie
        pozostawać przy teorii, podaję nazwy dwóch gier: szachy, brydż.
        Ktoś w wątku powyżej wspominał o nauce języków obcych. Z mojego doświadczenia
        wynika, że bardzo wielu 'inteligentniejszych ścisłowców' nie potrafi słuchać, co
        sprawia, że mówią w obcym języku jak komputer ;-).
        • alessandro2005 Re: NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 12.10.05, 00:51
          > Z taką tezą humanista, czyli ja ;), się nie zgadza. W uczeniu się tzw.
          > przedmiotów ścisłych bardzo dużo zależy od posiadania dobrej pamięci. Żeby nie
          > pozostawać przy teorii, podaję nazwy dwóch gier: szachy, brydż.
          > Ktoś w wątku powyżej wspominał o nauce języków obcych. Z mojego doświadczenia
          > wynika, że bardzo wielu 'inteligentniejszych ścisłowców' nie potrafi słuchać,
          c
          > o
          > sprawia, że mówią w obcym języku jak komputer ;-).

          1. Prosz o wytlumaczenie co maja wspolnego brydz i szachy z matematyka?
          2. Brydz i szachy to owszem gry logiczne, ale tutaj wymaga sie
          pamieci "operacyjnej", ktora rowniez jest potrzebna w rozumowaniu
          matematycznym. Natomiast, poprzednikom chodzilo zapewne o pamiec polegajaca na
          zapamietaniu informacji przez dluzszy okres czasu, a to jest roznica
          zasadnicza!!! Kazdy kto ma umysk scisly wie o co tu chodzi...
          • szabada Re: NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 12.10.05, 19:49
            > 2. Brydz i szachy to owszem gry logiczne, ale tutaj wymaga sie
            > pamieci "operacyjnej", ktora rowniez jest potrzebna w rozumowaniu
            > matematycznym. Natomiast, poprzednikom chodzilo zapewne o pamiec polegajaca na
            > zapamietaniu informacji przez dluzszy okres czasu, a to jest roznica
            > zasadnicza!!! Kazdy kto ma umysk scisly wie o co tu chodzi
            Jesli chodzi o pamiec 'operacyjna' to rozumiem, ze pojecie to nalezy traktowac
            tak, jak w przypadku komputerow? Wobec tego do tej kategorii zaliczyc mozna
            brydza, bo faktycznie trzeba pamietac zgrane karty, natomiast nie szachy.
            Jezeli 'poprzednikom chodzilo [...] o pamiec polegajaca na zapemietaniu
            informacji przez dluzszy okres czasu', to mogli tak w sposob scisly napisac.
            Wtedy bym wiedzial, co maja na mysli. I znowu szachy sa dobrym przykladem.
            Szachisci ucza sie otwarc na pamiec. Podobnie jest np. z matematykami. Wiekszosc
            nie jest Banachem i nie tworzy dowodow, lecz odtwarza je z pamieci, a do tego
            musi byc ona naprawde dobra.
            • szabada Re: NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 12.10.05, 19:53
              > Szachisci ucza sie otwarc na pamiec.
              :s/otwarc/debiutow ;).
              • alessandro2005 Re: NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 13.10.05, 00:06
                Prowadze badania codziennie i bardzo bym prosil Cie o zastanowienie sie nad tym
                czy wiesz o czym piszesz. Jezeli zrozumiales dowod matematyczny, to nie uczysz
                sie go na pamiec, nigdy. Bo to nie ma sensu. Aby zrozumiec dowod, przydaje sie
                wlasnie pamiec "operacyjna", tzn. pamiec, ktora pozwala Ci przez stosunkowo
                krotki czas prowadzenia rozumowania panowac nad struktura dowodu (w tym roznymi
                obiektami, oznaczeniami itd.). Probujac udowodnic inne, moze i podobne
                twierdzenie, nie uczysz sie niczego na pamiec, lecz prowadzisz dowod ...
                A jak go prowadzic to wlasnie jest matematyka...
        • callafior Re: NIE KAŻDY JEST INTELIGENTNY 12.10.05, 20:25
          Otóż ja jako ścisłowiec z kolei z Tobą zgodzić się nie mogę, co do języków
          obcych w szczególności. Znam biegle 2 języki, a z kolei uzdolniony jestem
          zdecydowanie w kierunku nauk ścisłych.
    • emiliakurek Re: Korepetycje dla studentów 11.10.05, 22:54
      Gnebienie uczni w Polsce to tragedia z ktorej musimy sie wyleczyc jako narod,
      bo w zastraszeniu jest ciezko sie skupic i wlasciwie pamietac czego sie
      nauczylismy. Jestem obecnie studentem w stanach i ze zgroza pamietam moich
      licealnych matematykow, ich nie obchodzilo nauczenie studenta to bylo tylko
      odwalenie roboty, to same z popularna i jakze ceniona szkola Kozminskiego,
      matematyka to chyba experymentalne starania zapelnienia przedmiotowej prozni.
      Nic w niej nie uczono. Natomiast podstawowka to jest miejsce gdzie wszystko sie
      rozgrywa. Ja gnebiona w Polskim liceum zdajaca z mierna jestem korepetytorem w
      tutejszym College, gdzie bralam klasy matematyczne i jestem pod ogromnym
      wrazeniem jak ogromna pomoc to ofiaruja studentom za "darmo" bo oczywiscie
      czesne to pokrywa. Nauczyciele w Wolominie w Liceum Sasina - bardzo powazanego,
      wykladaja minimum na lekcjach aby zachecic studentow do pobierania prywatnych
      korepetycji u nich. Polska jest skorumpowana, niedouczona i niedoinformowana w
      szerz i poprzek. A do tego jeszcze tylko polowa z nas wyrazila ochote zmiany
      biorac udzial w demokratycznych wyborach. Mlodzi sa przyszloscia narodu i
      jezeli ci zadufani w sobie profesorowie nie wloza wiecej pracy i serca w
      wyklady kto bedzie oplacal ich emerytury, leczyl i utrzymywal ogolna
      infrastruktore narodu. Profesorowie macie misje do spelnienia i nie jest nia
      gnebienie ale skuteczne uczenie.
      • starybaca Re: Korepetycje dla studentów 12.10.05, 03:12
        emiliakurek napisała:

        > Gnebienie uczni w Polsce to tragedia z ktorej musimy sie wyleczyc jako narod,
        > bo w zastraszeniu jest ciezko sie skupic i wlasciwie pamietac czego sie
        > nauczylismy.

        Tutaj się zgodzę. Choć może nie "uczni", ale uczniów :-)

        > Ja gnebiona w Polskim liceum zdajaca z mierna jestem korepetytorem w
        > tutejszym College, gdzie bralam klasy matematyczne i jestem pod ogromnym
        > wrazeniem jak ogromna pomoc to ofiaruja studentom za "darmo" bo oczywiscie
        > czesne to pokrywa.

        Akurat z tego tak bardzo bym się nie cieszył. W większości college'ów w USA
        poziom nauczania jest mizerniutki. Jeżeli trafiłaś do college'u, gdzie jesteś
        gwiazdą, to niekoniecznie świadczy to o doskonałości systemu amerykańskiego :-)

        Poziom amerykańkich uczelni jest ogromnie zróżnicowany. Harvard czy Princeton
        jest zupełnie nieporównywalny z np. małym "community college" gdzieś w środkowej
        Oklahomie. Często college tego typu nie oferuje nic więcej niż dobre polskie
        liceum (a zwykle nawet mniej).

        I jeszcze jedna uwaga: Amerykanie nie są akurat żadnym, ale to żadnym wzorem
        jeżeli chodzi o nauczanie matematyki i nauk ścisłych wśród szerokiej populacji.
        Ich wyniki w tej dziedzinie są raczej mało zachęcające. Widać to nawet na
        wydziałach matematyki czy fizyki amerykańskich uczelni, gdzie z reguły większość
        wykładowców to obcokrajowcy.
    • norbertrabarbar tempaki bez matmy są trendy 11.10.05, 23:35
      Matematyka jest królową nauk bo uczy logicznego myślenia.
      Łatwo jest być "humanistą" - w TV takich poznać po tym,
      że potrafią sobie zaprzeczać w jednym zdaniu i z uśmiechem na ustach
      chwalą się, że oni w szkole z matmy to nic nie wiedzieli.
      W dzisiejszej kulturze "humanista=ignorant" bo z góry odrzuca 50% wiedzy
      jako - dla niego - niezrozumiałą i (o zgrozo) niepotrzebną! Taki jeden z drugim
      wybierają np. filozofię i dostają w pysk Traktatem logiczno-filozoficznym
      Wittgenstein'a - i ni w ząb nie wiedzą nic o tym co muszą studiować, a przecież
      sami wybrali...
    • proff Re: Korepetycje dla studentów 12.10.05, 08:00
      Od lat uczę studentów fizyki na I roku studiów politechnicznych. Stan ich
      przygotowania do studiów (po 12 latach nauki w różnych szkołach i maturze)
      dobrze ilustrują wyniki wstępnego testu. Na pytania typu:
      1. oblicz 15% z 80
      2. 2/3 - 1/2
      3. wyznacz x z równania: (ax+b)c=d
      4. log(1000)
      5. zamień 72 km/h na m/s
      6. jednostką siły jest ...
      7. symbol pierwiastka fosforu to ...
      8. cząsteczka wody składa się z ...
      nie ptrafi odpowiedzieć co 4 student (test wyboru z 4 podanych opowiedzi).
      Ciekawie wypada porównanie ze studentami zaocznymi, gdzie obok ludzi 19 letnich
      są też 40 latkowie. Ci ostatni, mimo że szkołę ukończyli już dawno mają znacznie
      większą wiedzę i umiejętności rachunkowe. Nikogo chyba niedziwi, że
      "przeżywalnośc" na studiach technicznych nie jest w związku z tym wysoka, a
      byłaby z pewnością znacznie niższa gdyby nie system ... pieniądze idą za uczniem
      i studentem
    • ja-czyli-nie-ty ja nie znam ;) 22.10.05, 21:52
      a ja zawsze byłam głąbem z matematyki i juz mi to zostanie.
      Specjalnie pokrzywdzona się nie czuję
      Na szczęśćie skończyłąm szkoe i nie musze sie bawic w bezsensowne odrabianie
      głupich zadań o pociągu co to sobie jedzie pod górę i obliczyć czas lub
      prędkość trzeba. A jak mi ktos będzie udowadniał że to do zycia mi potrzebne,
      to wyśmieje;)
Pełna wersja