W książce "Z budy. Czy spuścić ucznia z łańcuch...

28.11.05, 01:07
To wina nauczycieli. Nie znają technik negocjacyjnych, działania z grupą
przestępczą, odpowiednich procedur, nie mówiąc juz o poprawnym wypełnieniu
arkusza mierzenia jakości pracy. Za duzo czasu poświęcaja na dydaktykę i
wychowanie. Reforma się nie uda, jeżeli nie bedzie specjalnych szkoleń i
obozów treningowych, najlepiej z udziałem fachowców z zakładów karnych i
Gazety Wyborczej. Jak zwykle Polska zaściankiem Europy.
    • evita_duarte To tylko tak latwo brzmi 28.11.05, 01:10
      Nalezaloby miec jeszcze poparcie rodzicow a oni... coz. popieraja rozwydrzone
      dzieciaki
    • iam007 Re: W książce "Z budy. Czy spuścić ucznia z łańcu 28.11.05, 05:03
      zeter1 napisał:
      "fachowców z ... Gazety Wyborczej"
      ROTFL :-))))
    • danuta49 Temu panu już dziękujemy! 28.11.05, 11:28
      Pan Chętkowski po prostu chce się wylansować w koncernie medialnym Agory jako
      nieco podkoloryzowany nauczyciel-powtarzacz politporawnych mantr.Dlatego jego
      recepty nie mają żadnej wartości.A agresję w szkołach nasiliły lansowane przez
      Agorę i Chętkowskiego osobiście szkolna pajdokracja oraz reforma strukturalna
      (gimnazja!) też, mimo ostrzeżeń gorąco przez Agorę reklamowane!:-)
      • reversus9 Re: Temu panu już dziękujemy! 01.12.05, 19:38
        Muszę wyznać, że istnienie Forum daje dużo korzyści. Wypowiedzi Pana
        Chętkowskiego są dla wielu ludzi kontrowersyjne. Sądzę, że dobrze się dzieje, że
        takie i podobne głoszenie poglądów może spotkać się z reakcją ludzi. Mam
        możliwość przyjrzeć się owej szczególnej mentalności, która nie ma niczego do
        zaoferowania. Zamiast zastanawiać się - reaguje. Zamiast tworzyć - bezmyślnie
        powtarza. W sumie wychodzi z tego jedynie pchająca się pod nos, duża i bezmyślna
        porcja, czyli... kupa.

        Danuto49 - nie rób kupy. Takie wypowiedzi nic nie dają. Nie są żadną propozycją.
        Chętkowski - proponuje. Jeśli na propozycje ludzie rzucają się bezmyślnie, by je
        wykonywać, to też produkują kupę, a potem narzekają na pajdokrację. W każdym
        przypadku należy nieco zastanowienia.

        W edukacji znalazło schronienie nazbyt dużo ludzi, którzy są miernotami. Ich
        godność jest urażona, bo ktoś im to wytyka, a tymczasem oni tak pięknie i dobrze
        o sobie myślą. Buuu... Jeszcze do tego uczniowie im przeszkadzają, wsadzają kosz
        na głowę, albo każą sp...ć. Uczniowie mają też poczucie godności i nie chcą być
        kierowani przez nieudaczników. A że wśród uczniów są też i chamy (jak i wśród
        dorosłych, nieprawada?), wobec tego sytuacja im sprzyja. A ci spokojniejsi się
        uczą - złego zachowania. Nie wspomnę, że rodzice już nawet za synkiem-mordercą
        staną murem i w tej kwestii nauczyciel przegrywa już prawie w całej rozciągłości.

        Pracuję od 20 lat z trudną młodzieżą. Nie używam siły. Nie wrzeszczę. Nie grożę.
        Nie trzymam na dystans, nie dokuczam, nie obrażam, nie staję do żadnego
        pojedynku. Bo mam dużą wiedzę, którą się dzielę i wciąż się rozwijam. Bo mam
        wyrazistą osobowość. Bo jestem moralny. Bo jestem świadom swej roli. I właśnie z
        przewagi mej roli wynika, że nie mogę schodzić do niskiego poziomu. Nie myślę tu
        o poziomie uczniów, bo w koń cu... oni są ucznimi i z założenia są w gorszym
        położeniu niewiedzy i nieumiejętności. Myślę o nauczycielach - roztrzęsionych,
        wojujących o swą pozycję, pojedynkujących się wciąż na słowa i argumenty z
        każdym, kto ich wywoła - zupełnie jak przekupki bez godności. I o tę godność
        właśnie chodzi...
        • danuta49 Ty oczywiście jesteś idealny!;-) 01.12.05, 20:05
          >Pracuję od 20 lat z trudną młodzieżą. Nie używam siły. Nie wrzeszczę. Nie
          grożę.Nie trzymam na dystans, nie dokuczam, nie obrażam, nie staję do żadnego
          pojedynku. Bo mam dużą wiedzę, którą się dzielę i wciąż się rozwijam. Bo mam
          wyrazistą osobowość. Bo jestem moralny. Bo jestem świadom swej roli. I właśnie z
          przewagi mej roli wynika, że nie mogę schodzić do niskiego poziomu.<
          Gratuluję dobrego samopoczucia!Tym niemniej w moim przekonaniu są skrajne
          sytuacje i przypadki demoralizacji oraz odchyleń od normy społecznej i
          psychicznej uczniów, którzy powinni być w takiej syttuacji z normalnych szkół
          eliminowani.Zwykła szkoła nie jest i nigdy nie bedzie miejscem efektywnej
          resocjalizacji i psychoterapii - ona sie nie da prowadzic na przerwie pomiędzy
          polskim i matematyką, a nauczyciel nie jest do niej odpowiednim fachowcem (Do
          zawodu terapeuty trzeba się przygotowywac przynajmniej równie długo jak do
          bycia nauczycielem!)Natomiast Chętkowski proponuje patrzenie na dowolne(!)
          wybryki przez palce!!!I powtarza politpoprawną mantrę,że każdego bandziora
          trzeba zrozumieć i, broń Boże, za żaden czyn go nie należy efektywnie karać!!!
          • reversus9 Re: Ty oczywiście jesteś idealny!;-) 02.12.05, 22:31
            Tak... w porównaniu z tzw. ogółem nauczycieli - tak!
            Piszesz:
            > Tym niemniej w moim przekonaniu są skrajne
            > sytuacje i przypadki demoralizacji oraz odchyleń od normy społecznej i
            > psychicznej uczniów, którzy powinni być w takiej syttuacji z normalnych szkół
            > eliminowani.

            Buty zmarnowane przez durnego szewca wyrzucam do śmietnika. Produkty będące
            wynikiem durnych rodziców i durnych nauczycieli dostaję do naprawy. W ciągu 20
            lat wiele zepsutych produktów doprowadziłem do użyteczności, ale niektóre
            skończyły na śmietniku. @0 lat to pracuję tylko w jednym miejscu - zakładzie
            wychowaczym, do którego świeto..bliwi dorośli wysyłają swe spaprane produkty.

            Pisząc o bandziorach piszesz o zmarnowanych życiach, które dostały się niegdyś w
            brudne łapska wrednych dorosłych. Powtórzę jeszcze raz: DOROSŁYCH. Z perspektywy
            moich 50 lat obserwacji życia mam prawo do oceny.

            Nauczyciele, których mam wątpliwą przyjemność oglądać, widząc wybryki nie tylko
            nie patrzą przez palce, ale nie patrzą w ogóle. Powód jest prosty - widząc,
            musieliby interweniować. Ale kiedy patrzy się w inną stronę można spokojnie mieć
            z głowy interwencję w sprawie katowanego ucznia. Chętkowski nie proponuje
            patrzeć przez palce - proponuje PATRZEĆ.

            Młodzi ludzie nie nauczyli się agresji "z niczego". Nie nauczyli się
            bezczelności, obojętności, lekceważenia od kotów na dachu. Wzorcem do
            naśladowania są dorośli i ich produkty (np. programy telewizyjne, gdzie można
            czerpać pełnymi garściami chamstwo, obłudę, agresję, bezwzględność). Należy to
            wszystko dawać młodzieży do konsumpcji, patrzeć jak mutują, a potem zmutowanych
            odrzucać od siebie jak najdalej. I już z czyściutkim sumieniem można "jechać" po
            młodzieży. To już po Nowym Testamencie nazwano faryzeuszostwem. Zwłaszcza jak we
            własnym życiu pije się wódeczkę z facetem, o którym wiemy, że katuje i poniża
            swoją żonę, albo przychodzi na potężnym kacu do "świętej szkoły", albo jest
            starym złodziejem i oszustem - w każdym przypadku zachowują oni pewne pozory
            bycia przyzwoitym człowiekiem, a nawet zostali wybrani radnym albo posłem. I to
            jest miara wartości! A ta podła młodzież od razu wszystko wykrzyczy w twarz -
            jakież to autentycznie podłe, prawda? Jak każda autentyczność... droga i
            zagubiona Danuto49
            • danuta49 Bzdura!Agresja rodzi się z bezkarności,a nie ze 03.12.05, 10:39
              złego przykładu dorosłych!Poczytaj sobie chocby znaną ksiązkę Goldinga"Władca
              much".Same, pozostawione sobie, dzieci piotrafią być wyjatkowo okrutne i w tym
              okrucieństwie niesłychanie "twórcze".W czasie drugiej wojny swiatowej
              Japończycy robili w obozach dla ludności europejskiej pewien eksperyment(im
              akurat chodziło(przy ich kulturowym szacunku dla starszych) o wyjątkowe
              poniżenie dorosłych).Otóż uczynili z najmłodszych "święte krowy", którym pod
              wyjątkowo surowymi karami(do męczeńskiej śmierci włącznie!)nie wolno byłó
              zwracać uwagi, nie mówiac juz o karaniu.Okazało się, że ci najmłodsi wykazywali
              się niesłychanym zdziczeniem przy wykorzystywaniu tych swoich praw!
              Normalny rozwój społeczeństwa wymaga zarówno efektywnych kar jak i nagród w
              wychowaniu.Oraz specjalnego traktowania jednostek wyjątkowo odchylonych od
              normy!
              Czy rzeczywiście sądzisz, ze można przeprowadzić efektywną terapię duzych
              odchyleń od normy pogadanka pomiędzy polskim i matematyką?Czy rzeczywiscie może
              to robić niefachowiec jakim jest nauczyciel?To mniej więcej tak, jak zlecić
              szkolnej pielęgniarce leczenie w jej szkolnym gabinecie wykrytych przypadków
              gruźlicy,raka czy ran kłutych, cietych i postrzałowych!;-)Czy rzeczywiście w
              imię urojonego poczucia winy za "społeczeństwo" mamy jako reprezentantów tego
              społeczeństwa karać katowaniem ze strony bezkarnych dewiantów normalne,
              porzadne dzieci, zmuszane na dodatek do chodzenia do szkoły przez ...obowiązek
              szkolny???;-)
              • reversus9 Re: Bzdura!Agresja rodzi się z bezkarności,a nie 06.12.05, 08:39
                Błagam... znajdź w sobie nieco dystansu i wycisz emocje. Podpowiem Ci, że
                przeczytanie jeszcze kilku książek może skutkować zapisaniem się do Al Kaidy...
                I twierdzę to zupełnie poważnie - książki będące wizją autora poddaną naszemu
                osądowi nie stają się automatycznie przepisem na życie. Mam zresztą dwie wersje
                filmowe "Władcy much" i miałem sporo do myślenia nad pokazanym problemem nie
                ulegając różnicom między reżyserskimi wersjami książki, bo mógłbym szybko wpaść
                w roztrojenie jaźni. Zresztą każda pani, która zaczepi mnie na ulicy, mogłaby
                bez trudu zawichrować swoją pełną dramatyzmy opowieścią każdego co wrażliwszego
                na obce wpływy człowieka - trzeba jednak silić się na stoicyzm.

                Poza tym dzieci na bezludnej wyspie Goldinga (książka była w Gazecie Wyborczej,
                prawda? Ale była już kilkakrotnie wydana dużo wcześniej, u nas w latach 60-tych)
                zmieniły swe postępowanie nie z powodu swego "naturalnego zdziczenia". Ona
                zdziczały gdy ZOSTAŁY SAME, bez dorosłych stojących na czele pewnego porządku.
                To samo dzieje się z dorosłymi, kiedy pozostają na poziomie dzieci i zaczynają
                rządzić światem (porównaj: Janusz Korczak, Król Maciuś I).

                Czego obecne dzieci uczą się od dorosłych? Katowania niemowląt? Używania do woli
                Pavulonu? Wypierania się w ciągu paru dni wszystkich niemal obietnic wyborczych?
                Czego jeszcze?

                Myśl, którą przekazuję, jest najprostsza w świecie: przychodząc na świat,
                istniejąc w nim, najlepszy wpływ na rzeczywistość mamy na to, czemu przyglądamy
                się z największej bliży i co najsilniej dzierżymy w rękach - na swoje JA. Żandne
                nasze błagania do losu nie dadzą nam jednak wływania na ja CUDZE w takim samym
                stopniu. Nie róbmy wobec tego wzajemnie sobie miraży, że nasze pobożne życzenia,
                nawoływania, pienienia się, wrzaski i krzyki, szat rwanie... dadzą wynik
                pożądany. Ja wolę dawać światu siebie w postaci możliwie ułożonego wzorca i bez
                wybijania ludziom oczu tym wzorcem ;)

                Zresztą... co tu tłumaczyć... Chrystus głosił Prawdę - nie pomstował i nie
                odrzucał. On szedł pomiędzy łotrów...
                • danuta49 Czego się dzieci uczyły kiedyś od starszych?;-) 06.12.05, 12:56
                  >Czego obecne dzieci uczą się od dorosłych? Katowania niemowląt? Używania do
                  woli Pavulonu? Wypierania się w ciągu paru dni wszystkich niemal obietnic
                  wyborczych?Czego jeszcze?<
                  Kiedyś oczywiście było lepiej;-)Każde dziecko wiejskie moglo oglądać do woli i
                  w naturze katowanie i zbijania zwierzat, wyrzucanie starych ludzi z domu,
                  pijaństwa, zwłaszcza tatusiów po wypłacie, okrucieństwo w traktowaniu ludzi
                  (np.karanie leniwych chłopow pańszczyźnianych) itp.itd.W miastach też lepiej
                  nie było.Dziś to oglądają raczej w mediach(może poza tymi pijącymi tatusiami;-)
                  To złudzenie, że złe obrazki w mediach zepsuły dobre "z natury" dzieciatka.
                  Po prostu kiedyś reakcja na nieakceptowane społecznie zachowania tych
                  dzieciatek była ostra, czasem wręcz drastyczna.Czasem, zgoda, zbyt drastyczna!)
                  Dziś reakcji (jakiejkolwiek!)brak lub jest raczej śmieszna niz groźna.No i mamy
                  to co mamy!
    • gobi03 szkoła to miejsce pracy ucznia 29.11.05, 20:28
      Błędem jest odbieranie tego znaczenia szkole. Robiąc ze szkoły zakład
      poprawczy, w którym na chuliganów mają oddziaływać dzieci popełniono błąd.
      Potrzebne są specjalne szkoły o podwyższonym rygorze, szkoly z internatem dla
      ucznio zagrożonych demoralizacją i wyroki sądów rodzinnych korzystających z
      tych szkół.
      Drugi problem - głębszy - to potrzeba rewizji zadań szkolnictwa. Państwo musi
      jasno określić kto jest klientem szkoły i ocenia jej jakość, a kto zarządcą
      szkoly i odpowiada za jej działanie.
      Trzecia sprawa, to zmiany w nauczaniu, jakie wymusza postęp technologiczny,
      szczególnie cyfrowe przetwarzanie informacji. Obecnie używanie papierowych
      podręczników jest tylko spowodowane inercją odpowiedzialnych osób, a nie
      racjonalnymi czynnikami/argumentami. Papierowe podręczniki są droższe i gorsze
      od cyfrowych.
    • duch-duch7 Re: W książce "Z budy. Czy spuścić ucznia z łańcu 30.11.05, 06:55
      zeter1 napisał:

      > To wina nauczycieli. Nie znają technik negocjacyjnych, działania z grupą
      > przestępczą, odpowiednich procedur, nie mówiąc juz o poprawnym wypełnieniu
      > arkusza mierzenia jakości pracy. Jak zwykle Polska zaściankiem Europy.

      Nauczyciel to nie policjant. Ale jeśli policja chce mnie przeszkolić i jeszcze
      za to zapłaci to czemu nie. Arkusz mierzenia jakości pracy z pewnością nie jest
      obcy nauczycielom.

      Za duzo czasu poświęcaja na dydaktykę i
      > wychowanie.
      No właśnie od tego są. Niektórzy rodzice już dawno zapomnieli, że mają dzieci.

      Reforma się nie uda, jeżeli nie bedzie specjalnych szkoleń i
      > obozów treningowych, najlepiej z udziałem fachowców z zakładów karnych i
      > Gazety Wyborczej.
      No gdyby tak jeszcze zrobić użytek z tych nabytych umiejętności to zakład karny
      murowany- oczywiście z fachowcami.
    • piecykmart hipokryzja to udawanie, że da się zrobić coś 30.11.05, 12:41
      czego tak naprawdę zrobić się nie da. Skuteczność działań psychologów w szkołach
      to jakieś ok. zero procent.
      Śmiech ogarnia, jeśli z uczniem nie poradził sobie psycholog, niekiedy nawet
      psychiatra - ma sobie poradzić nauczyciel mający tych uczniów ok. 25 razem w
      klasie i jeszcze nauczyć ich konkretnych rzeczy.
      W USA, w Anglii itp. już to przerabiali i już nie oskarżają nauczycieli, że to
      ich wina gdy nie radzą sobie z uczniami zaburzonymi, czy zdemoralizowanymi.
      Tam uczeń za wulgarność, za groźby, dręczenie innych uczniów po prostu szybko
      trafia do zamkniętego ośrodka, lub specjalnej placówki.
      I co się okazało, że z ok. 20 procent uczniów robiących cyrk na lekcji
      zrobiło się ok. 5 procent. Po prostu uczniowie bez zaburzeń przestali wariować
      i naśladować tych z problemami psychologicznymi wiedząc że nikt nie będzie
      czekał aż raczą znormalnieć. U nas za to że uczeń jest agresywny czy wulgarny
      oskarża sie nauczyciela. Jeśli uczeń jest agresywny to jest to jego wina.
      Jeśli jest zaburzony to potrzeba mu lekarza, nie nauczyciela.
    • aaa9924 Re: W książce "Z budy. Czy spuścić ucznia z łańcu 06.12.05, 08:46
      kolejna ciekawa rzecz!
Pełna wersja