Wychowanie prorodzinne - o seksie ani słowa

07.01.06, 08:29
W szkole podstawowej przewidziano dla mojej klasy aż 30 godzin lekcyjnych z
wychowania seksualnego. Została w tym celu zatrudniona specjalistka. W ciągu
owego cyklu zajęć zdążyliśmy jedynie omówić uczucia i więzi międzyludzkie,
objawy dojrzewania oraz przebieg ciąży. O seksie ani słowa. W gimnazjum
moja "edukacja" w tym zakresie wyglądała jeszcze bardziej interesująco i
profesjonalnie. Na świadectwie ukończenia klasy pierwszej znalazła się
rubryka "wychowanie prorodzinne - zaliczony". Wszystkich uczniów ogarnęło
zdziwienie, bo nikt nie przypominał sobie, abyśmy mieli takie zajęcia.
Wychowawca wyjaśnił nam, że jest to dział tematyczny przedmiotu WOS, który
zostanie omówiony w drugiej, bądź trzeciej klasie. Owszem, półtora roku
później zarezerwował on godzinę tygodniowo przeznaczaną tradycyjnie na WOS,
aby zrealizować lekcje z tej dziedziny. Był skądinąd znamienitym historykiem,
lecz nie ukończył żadnego kursu przygotowawczego do nauczania o życiu
seksualnym. W jego wykonaniu ograniczyło się ono do kilku pogadanek o
genetyce i płodzie. No to mamy wychowanie seksualne czy płodowe?
Na lekcjach biologii, przy omawianiu płciowości człowieka, dostąpiliśmy
inicjacji zobaczenia w podręczniku grafu z przekrojem mężczyzny i kobiety w
czasie stosunku seksualnego. Nie objaśniono jednak jego przebiegu,
posuwistych ruchów przy nim zachodzących. To dziwne, ale w efekcie
takiej "informacji" długo pozostawałem w przekonaniu, że seks polega na.
nieruchomym leżeniu na sobie dwojga partnerów. Tak wyglądała moja
formalna "edukacja" seksualna. Nie inaczej niż w większości innych polskich
szkół.
Znam przypadki, kiedy pod presją księży odwoływano zajęcia z propedeutyki
seksualnej. Choć w niektórych placówkach oświatowych ma ona miejsce w
umiarkowanie godziwej formie, to w przeważającej ich części jest zaniedbana
lub praktycznie nieobecna.
    • koracz7 Re: Wychowanie prorodzinne - o seksie ani słowa 07.01.06, 11:29
      cieszę się, że ktoś napisał na ten temat. Ja juz podnosiłam tutaj wątek o
      edukacji seksualnej. Jestem położną i kończę studia mgr na Akademii Medycznej.
      Pisze pracę na ten temat i bardzo bym Ciebie w takim układzie prosiła abys mi
      wypełniła ankietę. Mam zamiar na ich podstawie napisać autorski program
      edukacji seksualnej. Każda uwaga jest naprawde cenna.
      Odezwij się na koracz7@gazeta.pl przeslę Ci ankietę.
      Dzięki wielkie.
      Pzdr,
      Karolina
    • fan_gazety Protestujcie, angażujcie rodziców, 07.01.06, 21:20
      nie czekajcie. Myślę, że to jest dobra okazja do skorzystania praw Waszych i
      rodziców do wpływu na to, co się w szkole dzieje, jak realizowane są programy itd.
      • yamadam2 Re: Protestujcie, angażujcie rodziców, 17.01.06, 11:18
        ja myślę, że przede wszystkim powinni być zatrudniani odpowiedni i
        odpowiedzialni nauczyciele tego przedmiotu, bo trudno wziąść za coś pieniadze a
        młodzież zostawić samą sobie.Prawdę mówiąc jest na ten temat wiele ciekawych
        publikacji, książek tylko gdzie ta młodzież ma zadawać pytania jeśli dom i
        szkoła zawiodą.Również jestem zainteresowana tematem, bo moja latorośl rośnie i
        za nie długo będe miała nastolatkę w domu.
        • fan_gazety Te zagadnienia można omawiać i na biologii :-) 03.02.06, 19:44
          W końcu jest cały blok tematów związanych z rozmnażaniem się człowieka. Ja tam tłumaczę (a bywa, że i uczniowie się włączają) zarówno cykl hormonalny i - dajmy na to - rolę najądrzy, jak i znaczenie stref erogennych, rolę oksytocyny podczas orgazmu kobiety itd. itp., a także elementy psycho-seksuologii.
    • jack1971 Re: Wychowanie prorodzinne - o seksie ani słowa 02.02.06, 19:36
      Niestety to co piszesz jest kolejnym potwierdzeniem, że szkoły generalnie źle
      wywiązują się z tego zadania. Edukacja seksualna wzbudza dużo kontrowersji.
      Znacząca liczba wpływowych (w skali lokalnej i ogólnopolskiej) środowisk
      kwestionuje potrzebę jej prowadzenia. Dlatego wielu dyrektorów i nauczycieli
      woli się nie wychylać i prowadzić te zajęcia rozmawiając z uczniami o
      wartościach i pokazując ilustracje rozwijającego się płodu. Dziwić się jednak
      nie ma czemu. Szkoły, generalnie, nie są instytucjami wprowadzającymi innowacje
      w sferze normatywnej, służą raczej podtrzymywaniu status quo. Dlatego nie można
      liczyć na to, aby kadra pedagogiczna, bez odgórnego
      przyzwolenia/rozporządzenia, w wystarczającym zakresie edukowała młodzież w
      zakresie seksualności.
      Pozdrawiam
      Jack
      • billy.the.kid Re: Wychowanie prorodzinne - o seksie ani słowa 02.02.06, 21:18
        a wielu tu obrażało sie gdy pisałem o PROGRAMOWEJ PRODUKCJI GŁĄBÓW.
Pełna wersja