wyrównywanie szans edukacyjnych

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.03, 13:00
Stefan Wlazło
50-552 Wrocław
Borowska 94 m. 31
Tel/fax 0 – 71- 3361450
Email: swlazlo@ poczta.onet.pl



Sz. Pan Redaktor Zbigniew Pendel,


W Gazecie ..” z dn. 07. stycznia na s. 2 znalazła się informacja
zatytułowana „Dzielą uczniów”. Stwierdzono tam, że wedle Instytutu Spraw
Publicznych w polskiej oświacie nadal nie ma wyrównywania szans
edukacyjnych , gdyż tworzy się np. klasy wedle uzdolnień uczniów.
Otóż, w takie pojmowanie wyrównywania szans oznacza stawianie
takich samych wymagań edukacyjnych wobec wszystkich uczniów, bez względu na
ich uzdolnienia. Na pewno takie same mamy żołądki, ale nie głowy. Gdyby tak
pojmować wyrównywanie szans edukacyjnych, jak widzi to Pani Prof. Elżbieta
Putkiewicz, to oznaczałoby to ustalenie poziomu wymagań edukacyjnych do
możliwości słabszych uczniów. W konsekwencji oznaczałoby to też obniżenie
wymagań wobec uczniów najzdolniejszych, aby nie wyróżniali się nad innymi,
ale równali do reszty. Postulatu o większym absurdzie edukacyjnym trudno
sobie wyobrazić. Czy Pani Profesor ma świadomość, że w ten sposób zniszczymy
polską inteligencję, która ma tworzyć przyszłość tego kraju?
Wyrównywanie szans edukacyjnych oznacza wyłącznie to – że każdy
uczeń ma mieć dostęp do edukacji na poziomie jego potencjalnych możliwości a
nie takiej samej edukacji dla wszystkich. W związku z tym – nie ma żadnych
pedagogicznych i humanistycznych przeciwwskazań, aby uczniowie uzdolnieni w
jakichś dziedzinach uczyli się w ciągach klas , w których w tych dziedzinach
stawia się znacznie wyższe wymagania. Obok mogą istnieć klasy nie
sprofilowane, w których jednak nauczyciele i tak muszą realizować dwa a
nawet trzy równoległe programy edukacyjne, to znaczy te same treści ale o
różnych poziomach trudności wedle możliwości poszczególnych uczniów. Temu
służą m.inn. wewnętrzne systemy oceniania.
To, o co apeluje Instytut Spraw Publicznych, to postulat nieznany
nawet w oświacie komunistycznej, gdzie również uznawano, że „od każdego
wedle jego możliwości”.

Stefan Wlazło







    • Gość: km Re: wyrównywanie szans edukacyjnych IP: 217.119.66.* 07.01.03, 17:08
      W pełni się zgadzam z moim przedmówcą.

      To co robimy w LXVI LO w Warszawie to niezależne dzielenie na grupy
      miedzyklasowe z wielu różnych przedmiotów (angielski, niemiecki, polski,
      matematyka, historia) oraz organizowanie zajęć fakultatywnych z innych
      (geografia, wiedza o społeczeństwie, informatyka) tak, aby każdy uczeń mógł
      dokonać swojego indywidualnego wyboru kombinacji grup i zajęć z różnych
      przedmiotów (o zróżnicowanym wymiarze godzin i poziomie wymagań) - w zależności
      od swoich zainteresowań i możliwości, a także przewidywanego kierunku studiów.

      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII Liceum Ogólnoksztalcącego przy Wydziale Pedagogicznym UW
      00-561 Warszawa, ul. Mokotowska 16/20
      tel.: (22) 629-70-63
      dyrmir@ids.pl
    • Gość: Zielicz Re: wyrównywanie szans edukacyjnych IP: 212.160.235.* 07.01.03, 19:12
      Pełna zgoda.Niw wierzę w lansowany przez Stefana Wlazło pomiar jakości szkoły
      jako narzędzie porawy jej jakości - wolę ocenę poprzez efekty.Natomiast w tej
      sprawie pełna zgoda!!!Skądinąd to chyba jakaś akcja - w aktualnym "Tygodniku
      Powszechnym" w tym samym duchu co prof.Putkiewicz produkuje się niejaki Piotr
      Legutko.Moim skromnym zdaniem chodzi o to, by jedyną(!) drogą do wysokich
      kwalifikacji intelektualnych i bezpiecznej szkoły była slono płatna szkoła
      niepubliczna(bo one przecież tym doktrynom nie będą podlegać, skutki tego
      doktrynerstwa dotkną szkół publicznych i ich uczniów)!!!I o takie "wyrównywanie
      szans" tutaj chodzi!!!Tekst Legutki nie pozostawia co do tego żadnych złudzeń!
      • Gość: Stefan Wlazło Re: wyrównywanie szans edukacyjnych - Pan Zielicz, IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.03, 18:28
        Byłbym wdzięczny za nawiązanie kontaktu, chętnie dowiedziałbym się o Pana
        wątpliwościach co do wewnętrznego mierzenia (nie pomiaru - ten jest
        zarezerwowany do pomiaru dydaktycznego) jakości pracy szkoły. Każda dyskusja o
        mierzeniu jest dla mne ważna - mój emil: swlazlo@poczta.onet.pl. Pozdrawiam
        • Gość: Zielicz Re: wyrównywanie szans edukacyjnych - Pan Zielicz IP: 213.241.34.* 14.01.03, 07:58
          Dyskutowaliśmy już o tym w Kaliszu!!!
        • Gość: Zielicz c.d. Re: wyrównywanie szans edukacyjnych - Pan Zielicz IP: 213.241.34.* 17.01.03, 11:41
          Oddziaływanie dydaktyczne i wychowawcze jest zbyt złożoną czynnością żeby dała
          się ona pokawałkować i dać ocenić przez urzędnika z zestawem pytań.Te pytania
          odzwierciedlają czyjąś idealną wizję szkoły i nauczyciela oraz ich pracy, a
          efektywnych podejść jest wiele.Bardzo dużo zależy od kontaktu czlowiek-
          człowiek, ktory w obecności osoby z zewnątrz przebiega zupełnie inaczej.Żaden
          program ani system nikogo nigdy nie nauczył ani nie wychował.Dlatego szkoły i
          nauczyciele powinni być oceniani za efekt(mierzalny) ich pracy - inaczej
          grzęźniemy w subiektywizmie.Dio dyskusji jest sposób i treść pomiaru tego
          efektu!
        • Gość: Zielicz c.d. Re: wyrównywanie szans edukacyjnych - Pan Zielicz IP: 213.241.34.* 17.01.03, 11:43
          Oddziaływanie dydaktyczne i wychowawcze jest zbyt złożoną czynnością żeby dała
          się ona pokawałkować i dać ocenić przez urzędnika z zestawem pytań.Te pytania
          odzwierciedlają czyjąś idealną wizję szkoły i nauczyciela oraz ich pracy, a
          efektywnych podejść jest wiele.Bardzo dużo zależy od kontaktu czlowiek-
          człowiek, ktory w obecności osoby z zewnątrz przebiega zupełnie inaczej.Żaden
          program ani system nikogo nigdy nie nauczył ani nie wychował.Dlatego szkoły i
          nauczyciele powinni być oceniani za efekt(mierzalny) ich pracy - inaczej
          grzęźniemy w subiektywizmie.Dio dyskusji jest sposób i treść pomiaru tego
          efektu!
        • Gość: Zielicz c.d. Re: wyrównywanie szans edukacyjnych - Pan Zielicz IP: 213.241.34.* 17.01.03, 11:45
          Oddziaływanie dydaktyczne i wychowawcze jest zbyt złożoną czynnością żeby dała
          się ona pokawałkować i dać ocenić przez urzędnika z zestawem pytań.Te pytania
          odzwierciedlają czyjąś idealną wizję szkoły i nauczyciela oraz ich pracy, a
          efektywnych podejść jest wiele.Bardzo dużo zależy od kontaktu czlowiek-
          człowiek, ktory w obecności osoby z zewnątrz przebiega zupełnie inaczej.Żaden
          program ani system nikogo nigdy nie nauczył ani nie wychował.Dlatego szkoły i
          nauczyciele powinni być oceniani za efekt(mierzalny) ich pracy - inaczej
          grzęźniemy w subiektywizmie.Dio dyskusji jest sposób i treść pomiaru tego
          efektu!(wzielicz@poczta.onet.pl)
    • Gość: Marek Pleśniar Re: wyrównywanie szans edukacyjnych IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 00:40
      i ja dostrzegam tęsknotę za zrównaniem .... w dół
      wszyscy równi, mało wymagający i nie zadajacy trudnych pytań
      dobry.. elektorat dla populistycznych polityków

      mam natomiast jedną wątpliwość co do "segregacji". Zastanawia mnie
      fakt "okradania" środowiska z jednostek wybitnie uzdolnionych - dla ich
      lepszego edukowania. A co z resztą? Czy nie spowoduje to efektu zwiększenia
      przepaści między grupami lepiej i gorzej kształconych? Obecność uczniów
      zdolniejszych jest, moim zdaniem, katalizatorem rozwoju reszty. A co bez
      katalizatora? Umysły ciężkie jak ołów? :-)I inteligencja nie mająca pojęcia o
      reszcie społeczeństwa?
      Zastanawiam sie czy nie ma mozliwości różnicowania wymagań bez rozdzielania
      uczniów (bo w konieczność różnicowania w ogóle nie wątpię i widzę konieczność
      wspierania zdolnych). Co więc z tym?
      • Gość: Zielicz Re: wyrównywanie szans edukacyjnych IP: 213.241.34.* 08.01.03, 10:21
        1.To nie jest tylko kwestia wymagań.Jeśli spora część populacji ma(a ma) na
        wejściu do gimnazjum problemy z pisaniem, czytaniem i czterema działaniami to
        trzeba ich tego uczyć - nie są oni w stanie poczynić postępu bez opanowania
        tych umiejętności.Spora część populacji ma jednak wchodząc do gimnazjum te
        umiejętności już opanowane.Jak w trzydziestoparoosobowej klasie uczyć tego
        czego się powinno w gimnazjum a jednocześnie czytania, pisania i liczenia???
        2.Jest również problem postaw.Znajomy dyrektor gimnazjum, które zdominowane
        jest przez uczniów ambitnych o dobrych podstawach edukacyjnych, ma dziesiatki
        podań o przyjęcie.Motywacją podstawową nie jest bynajmniej poziom - większość
        podań zaczyna się tak :"Moje dziecko jest dobrym uczniem i jest za to
        szykanowane, dręczone i bite przez bezkarnych kolegów i koleżanki(tak!).Czy
        mamy prawo zmuszać tych co chcą się uczyć i mają ambicje(to się po pewnym
        czasie przekłada na poziom umiejętności) z tym , którzy do szkoły chodzą pod
        przymusem,a osoby o innych postawach prześladują!!!Szkoła jest tu bezsilna -
        młodocianym chuliganom nic zrobic nie może!!!
        • Gość: Stefan Wlazło Re: wyrównywanie szans edukacyjnych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.03, 18:24
          Jak pracować w klasie o zróżnicowqaym poziomie uczniów? Są w świecie znane
          przykłady, np. taki: nauczyciel uczący w danej klasie tworzy dwa-trzy różne
          programy nauczania (z uwzględnieniem podstawy programowej) w stosunku do
          potencjalnych możliwości swoich uczniów. Następnie - uczniowie wybierają,
          który program chcą realizować; bardzo trudny: powyżej podstawy programowej,
          średni: podstawa programowa na poziomie pełnych umiejętności i wiedzy, łatwy:
          podstawa programowa na poziomie minimalnych wymagań. Po wyborze przez uczniów -
          nauczyciel nie pracuje z całą klasą, tylko z dwoma-trzema grupami uczniów -
          dostają karty zadań, tworzą projekty, wytwory itd.
          • caerme Re: wyrównywanie szans edukacyjnych 13.01.03, 23:55
            witajcie,
            pewnie wloze kijka w mrowisko no ale..
            caly czas piszecie, nauczyc piec poziomow dwa jezyki trzy typu uczenia... a
            moze to nie ta droga? moze lepiej powinnismy przedstawiac zadania problemowe.
            nauczyc ludzi uczyc sie szukac materialow wlanych dochodzic do weryfikacji
            zawartych gdzies tam informacji, a potem testem sprawdzenia ich informacji
            byloby zadanie: np 60 stronowe opracowanie problemowe nt "...." gdzie musieliby
            wykorzystac wszystkie swoje wiadomosci ktore powinni opanowac.
            w2. tzw test sprawdzajacy: prostsze zadania ale tez problemowe.
            ale ze nie wszyscy sa biologami to dla tych "niebiologow przekazac naprawd
            tylko bardzo podstawowe informacje" bo ja wole swietnego lekarza nie znajacego
            szekspira niz kiepskiego lekarza z rownie kiespki szekspira... zaden czlowiek
            [poza moze jednostkami] nie ma lba jak sklep by w nim wszytsko pomiescic
            pozdr
            piotrek
          • Gość: Zielicz Re: wyrównywanie szans edukacyjnych IP: 213.241.34.* 14.01.03, 07:56
            Widziałem jak to działa na matematyce w Wielkiej Brytanii.To nauczanie wklasach
            łączonych do kwadratu.Uczniowie w poszczególnych grupach mieli nawet odrębne
            książki.Nauczyciel biegał od jednej grupy do drugiej i był tylko w stanie
            sprawdzić w kluczu poprawność odpowiedzi. Nie był w stanie wniknąć w pracę
            żadnej grupy ani jej efektywnie pomóc.Po co popełniać cudze błędy!!!!!
Pełna wersja