Co sądzisz o ściąganiu w szkole?

22.10.01, 19:22
Nauczyciel matematyki z Trójmiasta napisał do �Gazety�, że wyniki próbnej nowej matury z matematyki
wypadły tak źle w porównaniu ze starą maturą, bo podczas nowej matury trudniej jest ściągać - pisze
się krócej i nie wolno wychodzić z sali. Nauczyciel napisał, że w jego szkole matura to farsa.
Uczniowie powszechnie ściągają. �Czasami cała sala oblewała egzamin, gdyż tam krążyły złe ściągi,
a w innej wszyscy zdawali, bo tam krążyły lepsze� - tłumaczył. Skarżył się, że ściąganie w Polsce
traktuje się jako coś nieszkodliwego, na co można przymknąć oko.

    • Gość: .klamka. Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.pl 22.10.01, 19:44
      w moim liceum sciaganie bylo wrecz tepione,
      a na samej maturze niedopomyslenia byloby korzystanie ze sciag i porozumiewanie
      sie.
      coz zdaje mi sie,ze zalezy to w duzej mierze od poziomu i prestizu szkoly
      sredniej...
      • Gość: xxx Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.linux.tu / 192.168.1.* 15.05.02, 15:22
        Przede wszytskim sciąganie odzwierciedla inny problem a mianowicie
        niedodstosowanie programu nauczania do mozliwosci ucznia , przeladowanie
        materialem.Polski nie mozna porownywac do USA czy Australli , tam system
        naucznia jest inny (np w Usa mozna sobie wybrac przedmioty takie jak np.
        gotowanie , aerobic, szycie W Polsce natomias musze znac peferekcyjnie 13
        przedmiotow )A czy w jakims innym kraju ktos widzial pisac wypracowanie przez 5
        godzin (chodzi o mature)??Na ktorym trzeba sie wykazac doskonala znajomoscia
        postaci , problematyka?? I jak tu nie robic ściąg ???? Sami powiedzcie....
        • Gość: dsf Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.chello.pl 26.11.02, 18:36
          Gość portalu: xxx napisał:

          > Przede wszytskim sciąganie odzwierciedla inny problem a mianowicie
          > niedodstosowanie programu nauczania do mozliwosci ucznia , przeladowanie
          > materialem.Polski nie mozna porownywac do USA czy Australli , tam system
          > naucznia jest inny (np w Usa mozna sobie wybrac przedmioty takie jak np.
          > gotowanie , aerobic, szycie W Polsce natomias musze znac peferekcyjnie 13
          > przedmiotow )

          Nie wiem czy widzialaś badania, że w USA 11% uczniów LICEÓW, nie umie rozpoznać
          na mapie swojego kraju, a 83% nie wie nawet w przybliżeniu, gdzie leży Irak
          (przypominam o grożącej wojnie). Jeżeli do takiego poziomu dążysz-gratuluję!
          Jesteś na prawdę "inteligentnym, młodym człowiekiem".
          pozdr
          • Gość: Aga Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.kolbuszowa.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 00:59
            Gość portalu: dsf napisał(a):

            > Gość portalu: xxx napisał:
            >
            > > Przede wszytskim sciąganie odzwierciedla inny problem a mianowicie
            > > niedodstosowanie programu nauczania do mozliwosci ucznia , przeladowanie
            > > materialem.Polski nie mozna porownywac do USA czy Australli , tam system
            > > naucznia jest inny (np w Usa mozna sobie wybrac przedmioty takie jak np.
            > > gotowanie , aerobic, szycie W Polsce natomias musze znac peferekcyjnie 13
            > > przedmiotow )
            >
            > Nie wiem czy widzialaś badania, że w USA 11% uczniów LICEÓW, nie umie
            rozpoznać
            >
            > na mapie swojego kraju, a 83% nie wie nawet w przybliżeniu, gdzie leży Irak
            > (przypominam o grożącej wojnie). Jeżeli do takiego poziomu dążysz-gratuluję!
            > Jesteś na prawdę "inteligentnym, młodym człowiekiem".
            > pozdr

            A w Polsce niektorzy uczniowie nie wiedza co to jest linia brzegowa i nie
            potrafia wykonywac dzialan w zakresie 100 w 3 klasie gimnazjum. I wlasnie
            takich inteligentnych uczniow ksztalcimy poniewaz nie ma czasu na utrwalenie
            wiadomosci. Poglebianiu tego faktu sluzy poglad iz najwieksza porazka szkoly
            jest pozostawienie ucznia na drugi rok. Wiec bardzo prosze nie wierzyc w tak
            fantastycznie rosnaca polska inteligencje.
    • Gość: goshea Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 199.43.13.* 23.10.01, 11:19
      Ściąganie jest żenujące; i dla ściągających i dla tych co ściągi dostarczają. W
      takim przekonaniu wychowuje się dzieci i młodzież w krajach w których
      mieszkałam; w Singapurze i w Australii. Ceni się tam samodzielnie zdobytą i
      przedstawioną wiedzę i to jest tzw. "cool," a nie sprytne obejście regulaminu i
      oszukanie nauczyciela, bądź wykładowcy. Takie zachowanie uważa się za
      poniżające. Niestety wydaje mi się, że problem ściągania odzwierciedla głębszy
      problem w naszej kulturze - gwiazdą jest ten, któremu udało się
      przechytrzyć "władzę" w szerokim tego słowa znaczeniu. Anarchia przeciw władzy
      wręcz leży w naszej tradycji, a uczciwość równoznaczna jest naiwnoości i w
      związku z tym przegranej. Życzę Polsce jak najlepiej, ale wątpię w sukces jeśli
      już u podstaw życia obywateli przymyka się oczy na ewidentne kłamstwa. Ja wolę
      wyjechać...
      • Gość: Ginny Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.net.bialystok.pl 23.10.01, 16:29
        Ściągać nie należy, bo to nic nioe daje. Ale... nikt nie jest święty. A na
        próbnej w moim LO zrzynało się że aż miło i bez przeszkod, jak zwylke.
      • Gość: kpn Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 20:26
        Gość portalu: goshea napisał(a):

        > Ściąganie jest żenujące; i dla ściągających i dla tych co ściągi dostarczają. W
        >
        > takim przekonaniu wychowuje się dzieci i młodzież w krajach w których
        > mieszkałam; w Singapurze i w Australii. Ceni się tam samodzielnie zdobytą i
        > przedstawioną wiedzę i to jest tzw. "cool," a nie sprytne obejście regulaminu i
        >
        > oszukanie nauczyciela, bądź wykładowcy. Takie zachowanie uważa się za
        > poniżające. Niestety wydaje mi się, że problem ściągania odzwierciedla głębszy
        > problem w naszej kulturze - gwiazdą jest ten, któremu udało się
        > przechytrzyć "władzę" w szerokim tego słowa znaczeniu. Anarchia przeciw władzy
        > wręcz leży w naszej tradycji, a uczciwość równoznaczna jest naiwnoości i w
        > związku z tym przegranej. Życzę Polsce jak najlepiej, ale wątpię w sukces jeśli
        >
        > już u podstaw życia obywateli przymyka się oczy na ewidentne kłamstwa. Ja wolę
        > wyjechać...

        goshea nie porównuj Singapuru albo Australii do Polski, gdzie nie liczy się
        wiedza zdobyta przez młodego Polaka tylko jak wypadnie na egzaminie. Uważam, że
        ściągać wręcz należy! Gdyby system edukacji był normalny (Singapur, Australia) to
        i by nie ściągano!

        • Gość: Michal Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.ny5030.east.verizon.net 08.11.01, 03:11
          Gość portalu: kpn napisał(a):

          >
          > goshea nie porównuj Singapuru albo Australii do Polski, gdzie nie liczy się
          > wiedza zdobyta przez młodego Polaka tylko jak wypadnie na egzaminie. Uważam, że
          >
          > ściągać wręcz należy! Gdyby system edukacji był normalny (Singapur, Australia)
          > to
          > i by nie ściągano!
          >

          POPIERAM! Polski system szkolnictwa jest do du@#. Ja jakbym chcial nie robic
          sciag i sie wszystkiego nauczyc to trzebaby bylo przedluzyc dzien o ekstra 8
          godzin lub spac np. 4h na dobe, no albo zapomiec o znajomych dla ktorych po
          prostu nie byloby czasu! I do tego jeszcze stres potegowany przez ponizajace
          uwagi niektorych nauczycieli. DLA MNIE POLSKIE SZKOLNICTWO choc dobre JEST CHORE!
          (delikatnie mowiac)
          • Gość: Michal Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.ny5030.east.verizon.net 08.11.01, 03:33
            Aha, jeszcze jedno

            Masa bezsensownego kucia, na ktorym wlasnie ten system sie opiera!
            I nikt z Ministerstwa Edukacji nie moze zrozumiec, ze nie liczy sie wkuwanie
            ogromu materialu na pamiec (co jest dalekie od przyjemnosci)a jakosc zdobytej
            wiedzy, tzn dobre zrozumienie, oswojenie z tematem i co najwazniejsze -
            zdolnosc swobondego laczenia faktow, watkow. czyli po prostu logiczne myslenie.
            A tego na pewno w Polsce nie ucza.... za to jest kucie i jeszcze raz kucie. A
            Jest to najgorsza rzecza na ktora jest skazana mlodziez w polskich szkolach.
            Nie mam zamiaru robic porownac miedzy systemami nauczania, ale np. w USA (choc
            wielu bezpodstawnie wierzy ze poziom jest kiepski) na takim przedmiocie jak
            English, czyli rodzimym jezyku ucza stylow pisania, logicznego myslenia,
            sposobow laczenia faktow, aby stworzyc "pisemne dzielo sztuki", czyli
            doskonalic zdolnosc pisania, ktora jest nieodzowna czescia sukcesu w dalszej
            karierze (analfabety nikt nie zatrudni). Natomiast w Polsce, nasz rodzimy jezyk
            polski jest niczym innym jak historia literatury, a plynnego wyslawiania sie,
            czy pisania nikt juz nie uczy. A komu w przyszlosci bedzie potrzebna znajomosc
            watkow, czy postaci, lub co gorsz uwarunkowan spolecznych w "Lalce" albo "Nad
            Niemnem".
            Do wszystkich z Ministerstwa Edukacji: Opracujcie sensowny, bezstresowy,
            interesujacy sposob nauczania!!!! A wtedy nikt nie bedzie musial sciagac, a
            moze i cos wiecej w glowie pozostanie.
            PS
            Nowa matura jest krokiem w przod, ale jeszcze program nauki do "piet jej nie
            dorownuje". Zmieniac, zmieniac, poki jeszcze czas.
            • Gość: Monika Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 10.0.201.* 30.12.01, 13:25
              Gość portalu: Michal napisał(a):

              > > Do wszystkich z Ministerstwa Edukacji: Opracujcie sensowny, bezstresowy,
              > interesujacy sposob nauczania!!!! A wtedy nikt nie bedzie musial sciagac, a
              > moze i cos wiecej w glowie pozostanie.

              A jak oni mają to opracować jak tam są (tak sie wydaje przynajmniej) sami
              amatorzy,którzy chyba dostali te pracę albo po linii partyjnej albo po
              znajomosci?????? W życiu ich na to nie stać.
            • Gość: Mikey Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.02, 20:10
              nie podawaj stanów jako wzoru
              co prawda organizacja systemu szkolnictwa wygląda jak powinna, a książki super
              napisane, ale nauczyciele to naprawdę głąby
              byłem tam rok i nie cchę więcej tam chodzić do szkoły średniej

              poza tym, zgadzam się z tobą całkowicie
              tak naprawdę dokładnie wszystko co powiedziałeś kiedys już na tym forum
              napisałem, :)

              pozdrowienia
            • Gość: Mikey Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.02, 21:51
              nie podawaj stanów jako wzoru
              co prawda organizacja systemu szkolnictwa wygląda jak powinna, a książki super
              napisane, ale nauczyciele to naprawdę głąby
              byłem tam rok i nie cchę więcej tam chodzić do szkoły średniej

              poza tym, zgadzam się z tobą całkowicie
              tak naprawdę dokładnie wszystko co powiedziałeś kiedys już na tym forum
              napisałem, :)

              pozdrowienia
          • Gość: Geniusze Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.kim.pl / 10.0.4.* 29.03.02, 11:22
            My też tak uważamy! Ściągamy kiedy się tylko da!
          • Gość: Aga i Kasia Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: proxy / *.lodz.dialog.net.pl 10.10.02, 11:09
            Ściąganie w szkole jest lepsze od uczenia i wkówania bo nauka jest ulotna i
            nudna.My lubimy ściągać i mamy dobre rezultaty w nauce, bo w końcu żeby zrobić
            ściągę trzeba ją napisać i to pomaga w myśleniu i w lepszej nauce.Jest w
            porzo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: Adik02 Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.02, 20:11
              Gość: Aga i Kasia są idjotkami i hujami i lezbijkami.Sciąganie jest najgorszą
              rzecz która może być.
            • Gość: jolka Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 13:42
              Gość portalu: Aga i Kasia napisał(a):

              > Ściąganie w szkole jest lepsze od uczenia i wkówania ...

              Może za dużo tego ściągania? Zacznijcie od czytania i to słownika
              ortograficznego
        • Gość: Agata Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 22:26
          Tłumaczenie, że ściąganie jest wymuszone przez nasz system jest idiotyczne. Tu
          nie chodzi o program nauki, tu chodzi o tolerancję ściagania. Niezaleznie od
          programu, nawet najlepszy, przy ogólnej zgodzie na sciaganie, nie sprawdzi się.
          Oszustwo nie moze byc podstawa do edukacji. A w Polsce jest.
          Mnie podczas matury ściagę zaproponował mój własny nauczyciel (niepotrzebnie
          zresztą). Przerażające. Tak samo, jek ostatnie reklamy - długopisu - jako
          najlepszego do pisania ściąg i proszku do prania (2+2=5).

          PS. A już ściąganie na studiach powinno byc związane z wyrzuceniem z uczelni
          (tak, jak w np. RPA - łącznie z uniemożliwieniem studiowania tego kierunku w
          całym kraju).
          • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 04.01.02, 18:36
            jakby istniala mozliwosc nauczenia sie logicznego tego co trzeba a nie wkuwania
            to nie byloby poblazania a ze nawet nauczyciele mowia czesto co mysla o takim
            programie, i mowia negatywnie wiec co sie dziwisz...
            ... jakby chcieli scisle przestrzegac regul tp nie wiem czy 1/5 by przeszedl
            caly cykl nauki
            • Gość: Agata Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 13:13
              A próbowałeś/aś?

              Nie przesadzajmy, nie jest tak źle.
              Oczywiście, zgadzam się, program powinien postawić raczej na logiczne myslenie
              i umiejętność znajdowania informacji, niż uczenia się na pamięć. Ale z drugiej
              strony parę rzeczy trzeba zakuć (obce języki na logikę ? to nie działa).

              Zostaję przy mojej opinii - z przyzwoleniem na ściąganie nikt sie niczego nie
              nauczy.
              • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 12.01.02, 21:27
                nauke jezykow odbywa sie przez rmowe a nie przez wkuwanie slowek z tematu kino
                obejmujacych wszystko do kinmeatografa po reczny odtwarzacz filmu...
                to juz powinno byc jako wlasne opracowanie tematu ale jak bedzie juz cos
                wiadomo i podstawy beda osiagniete
                z powazaniem
                • Gość: Agata Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.grzegorzki.sdi.tpnet.pl 15.01.02, 10:40
                  Zgadzam się, ale co to ma do ściągania?

                  • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 15.01.02, 22:13
                    niewiele ale ma...
                    ja np na francuskim czy na niemieckim sciagalem jak leci cale zdania
                    [poczatkujacy] dotycce ubezpieczen w niemczech czy austrii, bo program byl tak
                    zogranizowany ze musielm to umiec choc samego dogadania sie znac juz nie
                    musialem.
                    podobnie jest w kazdym innym przedmiocie:
                    - co z tego ze bede znal pietnascie praw z fizyki na klasowke kiedy tak na
                    dobra sprawe nie bede rozumial jak sie obchodzic np z pradem i jak zrobic zeby
                    robiac drobne naprawy mnie nie "pokopalo"
                    - gdzies pisalem juz - na innym chyba forum - ze ja wychodzac ze szkoly
                    powiniem miec cos w rodzaju szkileletu - formy z podsatwowych wiadomosci i
                    umiejetnosci szukania a wypelnienie to ja juz powinien toz robic wykorzystujac
                    podstawy
                    - a sciaganie bedzie i bede je popieral do momentu kiedy tak sie nie stanie
                    kiedy nadal fizyk bedzie wymagal masy twierdzen ktorych zapisu bede sie uczyl
                    "na blache" a nie w rozumiec proces, kiedy historyk bedzie wymagal dat bitew i
                    krolow, matematyk setki twierdzen itd. oni powinni dac raczej zalozenie i
                    podstawy
                    - sciagal bede kiedy za logiczne pytanie - jedne z najmadrzejszych - a dlaczego
                    - bede dostawal odpowiedz : tego nie bylo w zalozeniach lub pochodna od niej,
                    kiedy moje niesmiale - albo smiale - proby wskazania ze cos moze byc inaczej
                    udowodnione czasem lepiej beda kwitowane pala albo czyms podobnym
                    zmien system nauki i program zniknie sciaganie bo zniknie uczucie powszechne na
                    kazdym stonpiu nauki - a na cholere mi to?!
          • Gość: Szef Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.kim.pl / 10.0.4.* 29.03.02, 11:21
            Jak podlizałaś się nauczycielowi, że zaproponował ci ściąganie?
        • Gość: Zielicz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.polbox.pl / 213.241.34.* 08.11.02, 10:18
          Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.W Polsce jest wysokie bezrobocie, więc to nie
          grzech ukraść, napaść zabić itp.itd.Gdyby były normalne warunki.... W ten
          sposób wszystko można usprawiedliwić i rozwalić społeczeństwo. Dla każdego
          nagannego czynu mozna znaleźć liczne usprawiedliwienia, ale to nie znaczy, że
          przestaje on być naganny.Wyobraź sobie, że le3czy Cię lekarz, który ściagnął
          wszystkie swoje egzaminy, masz do czynienia z kierowcą , który tez wszystko
          ściągnął na egzaminie teoretycznym, z inżynierem, który .....Wyobraź sobie
          też,że pobije Cię i obrabuje bezrobotny poszukujący beznadziejnie pracy od
          dwóch lat. Lepiej ci będzie od tego?
          • Gość: Jacek Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 20:28
            Zgadzam się. U nas w kraju usprawiedliwiać się jest w dobrym tonie. BEz sensu.
            Chodzę do liceum i wiem, że nauka do jeden ciąg udręki. Materiału jest dużo
            etc. Jeśli ktoś mówi, że powinno się uczyć myślenia, to jednak pukam się w
            głowę. Bo wychodzi na to, że mnie nie uczono myślenia. Zadania, problem do
            opracowania, tematy wypracowań. Jeśli ktoś do tego podchodzi poważnie i robi
            samodzielnie to musi się nauczyć myśleć. Mnie nauczono myśleć. Nie ściągam, bo
            chcę być oceniany za to co umiem. Jestem w porządku wobec siebie i wobec
            innych, nawet wtedy gdy oni to mają w głębokim poważaniu i zrzynają równo.
            Pogodziłem się z tym, że można u nas "obchodzić" zasady. Tym jest przecież
            ściąganie. Mi jednak nie zależy na zaliczeniu, bo co się nauczę to moje.
            Dlaczego tak mało osób podchodzi do tego w ten sposób.
            Jeśli za oszukiwanie wyrzucano by ze szkoły nikt by nie zrzynał. Może też to
            by wpłynęło na nowe pokolenia i te zmieniły by schemat Polaka cwaniaka.
          • Gość: Ela Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 00:11
            Calkowicie popieram. Dlatego diagnostyka medyczna stoi na tak niskim poziomie.
            Studenci medycyny swieci nie sa, zamiast zakuwac (i myslec!) wola sciagnac i
            zaliczyc. Itd - to dotyczy wielu dziedzin.
            Sciaganie to czyste oszustwo, kradziez stopnia szkolnego, ktory ci sie nie
            nalezy, bo nie umiesz. Oszukujesz siebie, rodzicow, nauczycieli - wszystkich.
            Jaka bedzie potem twoja praca? Za duzo cwaniactwa dookola. Popieram Zielicza.
            Pozdrawiam
            Ela
    • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 01.01.02, 16:44
      a jak inaczej, co juz p[odkreslalo kilku, przejsc nasz system edukacji? nie da
      sie! encyklopedii nikt lub prawie niktn nie wykul na blache a od nas sie tego
      wymagalo lub wymaga czasem bedzie wymagac. malo gdzie nauczyciel zadaje sobie
      choc szczypte trudu by przygotoac cos innego niz nakazuje metodyka lub program,
      pytania "a dlaczego" sa bezlitosnie tepione jezeli ich skutek przeczy
      oficjalnej wersji laczenia faktow - nikt nie uczy, myslenie - podobnie. do
      wykucia myslenie nie jest potrzebne za to dobra pamiec.
      ale by to zmienic potrzeba zmiany nauczycieli i calego systemu edukacji od
      podstawowoek do szkol wyzszych a tego nikt sie nie podejmie wiec bedzie jak
      bylo....
      • Gość: martina Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.02, 18:15
        uczen to tez czlowiek! a co ma zrobic, kiedy na jutro
        ma dwie prace klasowe - jedna gorsza od drugiej;
        bedzie pytac z maty, bioli i hipy, + prawdopodobne
        kartkowki z angola i gery?
        jak mamy nadazac? trzeba sobie tez pomagac!!!
        zwlaszcza, ze czesto jest tak, ze n - el msci sie na
        uczniach, bo on sam mial kiedys w budzie tragicznie...
        nic go to nie interesuje, ze nie spimy po nocach! w
        tych momentach, kiedy robimy sciagi tez w pewien
        sposob mozemy odwzajemnic sie tej kosie...
        • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 18.01.02, 19:01
          wiem tez to przechodzilem z tym ze historie akurat kochalem... ale cala reszte
          popieram
          • Gość: Prawnicy Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.kim.pl / 10.0.4.* 29.03.02, 11:26
            Eee tam! Historia jest głupia!
        • Gość: Gnojki Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.kim.pl / 10.0.4.* 29.03.02, 11:25
          Masz świętą rację! Niektórzy nauczyciele to głupie chamy!
        • czubeek Nie zakazywać lecz uniemożliwiać ściąganie!!! 27.11.02, 13:37
          Gość portalu: martina napisał:

          > uczen to tez czlowiek! a co ma zrobic, kiedy na jutro
          > ma dwie prace klasowe - jedna gorsza od drugiej;
          > bedzie pytac z maty, bioli i hipy, + prawdopodobne
          > kartkowki z angola i gery?
          > jak mamy nadazac? trzeba sobie tez pomagac!!!
          > zwlaszcza, ze czesto jest tak, ze n - el msci sie na
          > uczniach, bo on sam mial kiedys w budzie tragicznie...
          > nic go to nie interesuje, ze nie spimy po nocach! w
          > tych momentach, kiedy robimy sciagi tez w pewien
          > sposob mozemy odwzajemnic sie tej kosie...

          Może i jest tego dużo, ale Pamiętaj nie jesteś pierwszą i jedyną osobą, która
          ma dużo nauki. WIele osób w tym ja, przeszło przez szkołę i po latach dobrze ją
          wspomina. Zresztą jak już ktoś na tym forum napisał, "co nauczysz się to
          Twoje". Nie potępiam ściągania, ale jestem za jego uniemożliwianiem. Jeśli
          uczeń będzie miał świadomość, że jest to ryzykowne i trudne, wtedy zacznie się
          uczyć materiału lub robienia porządnych ściąg i korzystać z nich. Obie
          umiejętności mogą mu się w życiu przydać. Przecież często zwykła rozmowa to gra
          pozorów, a ściąganie jest taką grą. Poza tym "Kłamstwa uczysz się jak
          wszystkiego innego- stopniowo"
          Jednak uważam, że nie spanie po nocach zawdzięczasz w dużej części sama sobie.
          Spróbuj kiedyś usiąść i policzyć ile czasu marnujesz na rzeczy, które niczemu
          nie służą. NAPRAWDĘ TEGO JEST DUŻO...
          PS
          ...i nie odkładaj wszystkiego na ostatnią chwilę.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Agnieszka Re: Nie zakazywać lecz uniemożliwiać ściąganie!!! IP: *.kolbuszowa.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 00:45
            Niestety ale jak dla wiekszosci osob licza sie dla Ciebie oceny a nie wiedza.
            Zostalismy nauczeni, ze to oceny sa najwazniejsze i ten kto nie ma samych
            piatek jest kims gorszym. Po to jest taka duza skala ocen aby czlowiek rozumny
            mogl wybrac i okreslic z jakich przedmiotow i w jakim kierunku chce sie
            ksztalcic. Chcesz byc prawnikiem to uczysz sie historii, j.polskiego i jezykow
            a reszte przedmiotow zaliczasz lekko na dopuszczajacy. Wiekszosc ludzi to
            przecietnie inteligentne osoby o specyficznych uzdolnieniach, wiec jesli co
            druga osoba w LO ma same bdb to albo jest to liceum tzw. elitarne albo porazka
            nauczycieli.
    • Gość: km ściąganie w szkole to ZŁO MORALNE IP: *.net-serwis.pl 29.03.02, 15:54
      Myślę, że ściąganie to przede wszystkim oszustwo, a więc ZŁO MORALNE. Ściąganie
      niszczy charakter, bo uczy, że są inne sposoby niż praca prowadzące do
      osiągnięcia sukcesu. Ściąganie jest przyznaniem sobie prawa do łamania
      obowiązujących zasad. To co napisałem wyżej nie odnosi się do przyczyn
      ściągania.
      Z całą pewnością część uczniów ściąga, bo woli mieć dobre stopnie z wszuystkich
      przedmiotów, a nie tylko z "kierunkowych" - czyli tych wybranych na maturę, czy
      egzaminy wstępne na studia.
      Jako nauczyciel myślę, że cześć winy za ściąganie ponosi szkoła. Nie chodzi mi
      tylko o "przeładowane programy" i "dwie klasówki codziennie", ale przede
      wszystkim o sposób formułowania pytań przez nauczycieli. Jeżeli na klasówkach
      pytania dotyczą wprost różnych praw czy definicji to uczeń może zamiast uczyć
      się przygotowywać ściągi. Ja natomiast preferuję " nieco zaskakujące" dla
      ucznia pytania, na które można odpowiedzieć wyłącznie jeżeli ROZUMIE SIĘ
      zagadnienie i potrafi wykorzystać swoję wiedzę do analizy zagadnienia. (uczę
      chemii)
      Niestety zdaję sobie sprawę, że jest to metoda dla ponadprzeciętnie zdolnych
      uczniów, a z takimi mam do czynienia w mojej szkole.
      Pozdrawiam
      Krzysztof Mirowski
      dyrektor LXVII LO Warszawa
      dyrmir@ids.pl
      • Gość: toms Re: ściąganie w szkole to ZŁO MORALNE IP: 217.153.60.* 10.04.02, 11:25
        a ja bym powiedzial ze sciaganie uczy wspolpracy
        ja na przyklad z kolega mielismy system ze z jednego przdmiotu ja bylem dobry i
        wtedy kolega odemnie sciagal a z drugiego kolega wiec wtedy ja od niego
        w ten sposob mielismy polowe mniej pracy i bardzo dobre oceny z przedmiotow
        ktore nas wogole nie intersowaly bo koncentrowlismy sie na tych przedmiotach
        ktore nas na prawde obchodzily i tam juz nikt od nikogo nie sciagal :-)))

        a zgadzam sie ze ze zadawanie trywialnych pyatn prosto z podrecznika prowokuje
        sciaganie bo swojego czasu na jednym przedmiocie to przed klasowka
        przygotowalem opis kolejnych tematow ktore przerobilismy i potem wystarczylo
        wyjac odpowiedni zestaw opisów i mialem juz gotowa napisana klasowke :-)))
        • Gość: trampek Re: ściąganie w szkole to ZŁO MORALNE IP: *.drano-cafe.silesianet.pl 11.04.02, 19:24
          Ty jestes złem moralnym twoi rodzice chyba sie nauczyli o sexsie tylko tyle co
          wksiazkach pisze bo takie cos napisałes
        • Gość: Buncol Re: ściąganie w szkole to ZŁO MORALNE IP: *.net-arena.pl 07.06.02, 12:56
          Sądzę, że ściąganie może być tolerowane. Piszę raczej z myślą o matematyce,
          gdyż tu wystarczy tak dobbrać zadania, aby uczeń mógł (tj. miał możliwość)
          korzystaia wręcz z własnego zeszytu. Zadania można dobrać tak, by rozwijały już
          wcześniej zdobyte wiadomości. Myślę jednak, że w praktyce uczniowie będą
          woleli wcześniej dobrze przysowić zagadnienia obowiązujące na sprawdzianie, a
          to ze względów ograniczeń czasowych.
      • Gość: pawro Re: ściąganie w szkole to ZŁO MORALNE IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 27.05.02, 09:48
        Zgadzam się panie dyrektorze! Ale muszę zadać jedno pytanie. Czy, gdyby
        dowiedział sie Pan, że nauczyciel pozwolił ściągać, to ukarałby go Pan? czy w
        ogóle słyszał Pan o takim przypadku? Moja żona chciała usunąc ucznia z matury
        za ściaganie, ale dyrektor nie pozwolił i jeszcze miała nieprzyjemności. co
        miała zrobić? Zawiadomić kuratorium i prokuraturę?
        • Gość: GoGo255 Re: ściąganie w szkole to ZŁO MORALNE IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 29.05.02, 11:47
          Gość portalu: pawro napisał(a):

          > Zgadzam się panie dyrektorze! Ale muszę zadać jedno pytanie. Czy, gdyby
          > dowiedział sie Pan, że nauczyciel pozwolił ściągać, to ukarałby go Pan? czy w
          > ogóle słyszał Pan o takim przypadku? Moja żona chciała usunąc ucznia z matury
          > za ściaganie, ale dyrektor nie pozwolił i jeszcze miała nieprzyjemności. co
          > miała zrobić? Zawiadomić kuratorium i prokuraturę?

          spoko dyrektor, czego sie nie da powiedziec o pana żonie , ktora za sciąganie na
          maturze chciala wywalic ucznia, co za bezsens!!! jestem oburzony!!!!!
    • Gość: Megi:) Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.org 09.04.02, 21:13
      Ściąganie zawsze było jest i będzie i nic tego nie zmieni. Zmieniają się tylko
      sposoby ściągania: tradycyjny rozmowa z 2 osobą (ewentualnie patrzenie jej w
      kartke),małe ściagi w piórniku, nowoczesne czyli komórki... i wiele wiele
      innych [nie będę zdradzać:)]
      Ściągać trzeba umieć ale też trzeba umieć coś na sprawdzian bo ściągać należy
      tylko gdy się czegoś zapomni!!!!
    • Gość: aRWENA Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.profinet.eu.org 24.04.02, 08:54
      Wcaale sie nie dziwię, że uczniowie ściągają. W dalszym ciągu wymaga się
      ogromnej wiedzy encyklopedycznej a nie logicznego myślenia.
      Może za 50 lat będzie normalna szkoła, taka jak na zachodzie. Tam nie muszą
      znać wszystkich rzek, nizin itp. w Polsce, a nasze dzieci muszą wykuć wiedzę o
      całym świecie. Tak jakby nie było map i nie można by w każdej chwili sprawdzić.
      NIektórzy nauczyciele wogóle nie nadają się do uczenia w szkole, nie mają
      predyspozycji do nauczania. MOże mają wiedzę, ale nie potrafią jej przekazać, a
      jeśli przekazują to tylko oni to rozumieją. NIe chce im się robić doświadczeń
      na lekcjach fizyki i chemii. Potem zdziwko dlaczego cała klasa ma jedynki ze
      sprawdzianu. A to przecież nie świadczy o nas, że jesteśmy głąbami i obibokami,
      tylko świadczy źle o nauczycielach. Gdzie ta reforma nauczania?
      NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO, BO PRZECIEŻ UCZĄ CI SAMI LUDZIE. NIE MA MIEJSCA NA NOWYCH
      PO STUDIACH, LEPIEJ WYKSZTAŁCONYCH DO ZAŁOŻEŃ REFORMY.
      • Gość: aGA Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.02, 14:08
        walcze ze sciaganiem wsrod moich studentow, powtarzajac bez konca, ze to czego
        sie nauczą i zostanie im w glowie jest ich siłą, ich narzedziem pracy, to oni
        beda to wiedzieli i mogli wykorzystac w przyszłosci; ale czasem rece mi
        opadaja, obserwując, że to co mówie jest jak rzucanie przysłowiowym grochem o
        sciane; zajecia prowadzimy metodami warsztatowymi tzn nasi studenci pracuja w
        grupach opracowujac zaproponowane przez nas problemy ( powinni wlasnie
        wtedy "wlączyć" logiczne myslenie,umiejętnośc wyciągania wniosków itp),ale aby
        to bylo mozliwe musza przyjsc przygotowani, miec merytoryczne podstawy do pracy
        (mają dokladnie podane co musza przygotowac, gdzie tego szukac (literatura)lub
        na ktorym wykladzie bylo to omawiane), aby wlasnie nie popelnic błędów
        merytorycznych ...i tu zaczyna sie problem - okazalo sie ze musze zastosowac
        nie lubiane przeze mnie metody egzekwowania tego co maja przygotowac, nagminnie
        bowiem przychodzili nieprzygotowani, albo przynosili ksero notatek innych osób,
        niestety wtedy sens zajeć warsztatowych zostaje zagubiony ; wprowadzilam wiec,
        jak juz wspomnialam, nie lubiane przeze mnie wejsciówki, ale dodatkowo musze
        stac na moimi studentami jak sęp, byc groźna , zabierac śćiągi itp, dla
        wyjasnienia tematyka, którą sie zajmujemy dotyczy człowieka,np.swiadomści tego
        co wplywa na nasze zdrowie- wydawalo by sie , że poza przydatnoscią zawodowa,
        wiedza ta przydaje kazdemu z nas... i tutaj mamy klops, mimo metod , jak sie je
        teraz nazywa, kreatywnych,które stosujemy, mimo kulturalnego, powaznego
        traktowania studentów, wiekszość nagminnie próbuje oszustwa, osobiscie mnie to
        boli i załamuje, ale problem tkwi również w tym, że studenci przychodzą już do
        nas z takim przkonaniem, że nalezy ściągać i nie widzą w tym nic złego. Ten
        trochę przydługi tekst jest również odpowiedzia na na wypowiedzi, które
        przeczytałam powyżej - mimo propozycji uczenia sie logicznego myślenia,
        wyciągania wniosków, malo kto chce z tego skorzystać, liczy sie: przerobić
        prowadzacego,ściągnąć, oszukać; to jest smutne.
        • Gość: anka Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.02, 16:15
          sciagaj kiedy musisz.czesto to ostatnia deska ratunku. oby jednak tylko
          czasami. a swoją drogą sciagi to dobra metoda nauki (sprawdziłam).pozdro
          • rodmix Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 09.03.03, 11:16
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > sciagaj kiedy musisz.czesto to ostatnia deska ratunku. oby jednak tylko
            > czasami. a swoją drogą sciagi to dobra metoda nauki (sprawdziłam).pozdro


            Ja dzieki sciagom przelazlem cale studia dzinne na Politechnice - jak sie
            pracuje i ma dom na glowie to ciezko jest wszystko pogodzic
      • Gość: Majka Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 26.05.02, 15:03
        Arweno, uczelnie jeszcze nie zauważyły, że jest reforma. Młodzi ludzie po
        studiach umieją dokładnie to samo co 10 lat wcześniej - mam na myśli kierunki
        nauczycielskie. Często prowadzę praktyki studenckie- metodyka nauczania stoi w
        miejscu od lat, praktyki są coraz krótsze i coraz mniej uczelnie wymagają.
        Dopiero podyplomowe studia, kursy, szkolenia dają jakieś pojęcie.
        Ale muszę ci powiedzieć, że mimo bezrobocia wiele osób, zorientowawszy się,
        jakie są wymagania (reguły stażu i awansu zawodowego np.) i jak się pracuje w
        szkole - porzuca pracę. Zazwyczaj po pierwszej wypłacie ;)))

        A stosunek do ściągania nie zmienił ci się po ostatnich skandalach
        gimnazjalnych? Nadal uważasz, że to szlachetna samoobrona przed natłokiem
        wiedzy, że na ściąganiu NIKT nie traci?
    • Gość: Janek Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.02, 08:35
      W moim liceum, a było to liceum prywatne... a co mi tam - Gdańskie Liceum
      Autonomiczne matura była jednym wielkim ściąganiem ... było mi przykro gdy
      osoby, które notorycznie olewały zajęcia i nic na mature nie umiały dostawały
      tak dobre oceny jak te, które nie ściągały i wykazywały się wiedzą. Oceny te
      nie wynikały z nagłego przebłysku geniuszu lecz z interaktywnej pomocy
      nauczycieli, kolegów i naturalnie ściąg. Teraz jestem na studiach i jest
      jeszcze gorzej...egzaminy to parodia...za oddanie ściąg ostatnio profesor
      dopisał po 5 dodatkowych punktów...a uczciwi w tym wypadku tyle samo stracili.
      Za ściąganie najwyżej zabierają kartke...a powinni podać do sądu...
    • Gość: Belfer Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 26.05.02, 11:40
      Ściąganie to przecież zwykłe kłamstwo. Oszukujemy siebie, innych. Szkoła, a
      także cała otoczka wokól niej niestety cicho sprzyja takim praktykom. Przecież
      jedno z ptań jakie zawsze pada w wypowiedziach prasowych brzmi: czy miałeś
      jakieś ściągi? Ostatnio jedno ze zdjęć publikowanych na łamach GW
      przedstawiało pewną uczennicę która pod spódniczką miała całe mnóstwo ściąg.
      Czy ktoś normalny zdawałby egzamin (jazdę po mieście) z kodeksem ruchu
      drogowego na kolanach. Taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. A dlaczego nie?
      Przecież to też egzamin, a i tak prawo jazdy można kupić na straganie.
    • Gość: lila Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.pl / 192.168.1.* 26.05.02, 18:32
      to jest straszne, ze istnieje tak wielki społeczne przyzwolenie na ściaganie!!
      nikt nie lubi niekompetentnych urzędników, niedouczonych lekarzy, nauczycieli
      itp. a większość nie potępia ściągania w szkole.a w szkole się to zaczyna...
      marzy mi sie wielka kampania medialna potępiajaca ściaganie jako WIELKĄ
      nieuczciwość i powszechne potępienie dla ściągania... ale to pewnie jest juz
      niemożliwe, skoro na maturze nauczyciele roznoszą ściągi.
      I jak potem wierzyć komukolwiek?
      pozdrawiam wszystkich nieściagajacych :)))
      • Gość: GoGo255 Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 29.05.02, 11:54
        Gość portalu: lila napisał(a):

        > to jest straszne, ze istnieje tak wielki społeczne przyzwolenie na ściaganie!!
        > nikt nie lubi niekompetentnych urzędników, niedouczonych lekarzy, nauczycieli
        > itp. a większość nie potępia ściągania w szkole.a w szkole się to zaczyna...
        > marzy mi sie wielka kampania medialna potępiajaca ściaganie jako WIELKĄ
        > nieuczciwość i powszechne potępienie dla ściągania... ale to pewnie jest juz
        > niemożliwe, skoro na maturze nauczyciele roznoszą ściągi.
        > I jak potem wierzyć komukolwiek?
        > pozdrawiam wszystkich nieściagajacych :)))

        Kobieto oczym Ty gadasz!!!!! nie sciągać?? Wiesz ja np uczę się to co mam się
        nauczyć a opróz tego sciągam jak cos zapomne****
        , czasami nic nie umiałem i też ściągłem. Ściąganie uczy ryzyka i kombinowania w
        życiu, a to się przyda :) nie mówie już otym że nie trzeba sie długo uczyć i
        można się spotkać z przyjaciółmi, którzy są najważniejsi!!
    • Gość: GoGo255 Re: ŚCIĄGI=ZDANIE MATURY IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 29.05.02, 11:36
      sciągi były są i bedą, na tym opiera sie polskie szkolnictwo bo uczniowie sie
      uczą niepotrzebnych bzdetow, ktore zapominają poo tygodniu, wiec lepiej
      sciągnąć i nie zasmniecać mózgu nie potrzebnymi rzeczami. Co do ściągania na
      maturze; jest to powszechne zjawisko,sam teraz skończyłem n mature i
      widziałem, korzystałem z tego typu pomocy. Nauczyciele wrecz to propagują na
      maturze, jestem świadkiem że pewna dziewczyna zdala tylko i wyłącznie dzieki
      temu że nauczyciele udali ze nie widzą jak ona ściąga!.
    • Gość: Aja Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 14:03
      Może nie powinnam wypowiadać się na tym forum, bo maturę mam dopiero przed sobą
      (tak właściwie kończę gimnazjum), ale odkąd pamiętam zawsze sciągało się na
      klasówkach. U nas w szkole jest jedna różnica- ściąga się jedynie, gdy czegoś
      nie pamiętasz... Ściągi pomagają ci przypomnieć sobie fakty, konkretne
      zdarzenia lub poprostu przebieg danej sytuacji. Ja sama zaczęłam póżno
      sciągać,ale pomaga mi to uporać się z nadmiarem nauki, sprostać wymaganiom
      nauczycieli. Tak sciągając nie szkodzimy sobie, wręcz przeciwnie uczymy się
      kojarzyć różne wydarzenia, łączyć fakty. Dlatego uważam,że ściąganie jest
      przydatne ale nie należy go nadużywać! I tej zasady będę się trzymać.
      • Gość: km Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.wawpie.ext.ids.pl 29.05.02, 14:23
        Jest tylko jeden, ale za to bardzo poważny problem, z którego chyba nie zdajesz
        sobie sprawy. Sciąganie jest oszustwem czyli złem moralnym. A osoby, które
        uważają, że w określonych sytuacjach i w pewnym zakresie można ściągać
        nabierają fałszywego poglądu, że czasem zlo jest dobre i tym samym narażają się
        na utratę zdolności rozpoznawania dobra i zła. To się nazywa realtywizm moralny.
        Pozdrawiam serdecznie
        Krzysztof Mirowski
        dyrektor LXVII LO Warszawa
        dyrmir@ids.pl
        • Gość: bigos Ściąganie - absolutnie nie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 31.05.02, 12:39
          Sam ściągałem - ostatni raz na 1 roku studiów (pisemny z ekonomii politycznej
          socjalizmu) - i uważam to za kosmiczną bzdurę - przede wszystkim oszukiwanie
          samego siebie. W moich czasach (chyba tak, jak i teraz), było to niestety
          również akceptowane przez wielu nauczycieli (moja nauczycielka sama
          podpowiedziała mi odpowiedź na maturze z matematyki, co prawda jestem jej za
          to wdzięczny - inaczej musiałbym spędzić dwa lata w Ludowym Wojsku Polskim,
          jeżdżąc na szmacie). Ze znanych mi przypadków wynika, że ściąganie w niczym nie
          pomaga - jest tylko efektem lenistwa i nic więcej - mogłem przecież nie być
          głąbem z matematyki (tzn. poświęcić kilka dni na zarycie wzorów, zamiast
          szlajać się z panną po mieście) albo nie wybierać się do do klasy ogólej
          liceum. Może zabrzmi to zgredowato - ale te kilkanaście lat szkoły warto
          zainwestować w zdobywanie wiedzy na maxa (główka wtedy jest jeszcze bardzo
          chłonna), bo potem na starość (np. w wieku 35 lat) łatwiej będzie znaleźć pracę
          lub przebranżowić się np. z doktora filozofii na hrm'a. No ale takie wnioski
          wynikają z postawienia na głowie mentalności ogólnej, zgodnie z którą szkoła
          nie jest po to, by się czegoś skutecznie nauczyć, lecz po to - by ją skończyć.
          A swoim dzieciom sugeruję obecnie by się spowiadały ze ściągania a nie np. z
          zaaplikowanych pałek.
        • Gość: Aja Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 12:45
          Jeżeli umiesz coś i jesteś z tego naprawdę dobry to ze ściąganiem czy bez dasz
          sobie radę. Jeżeli chcesz się czegoś nauczyć to nic nie jest w stanie ci
          przeszkodzić.
          We wszystkich tych wypowiedziach zatracamy fakt o wymaganiach nauczycieli.
          Myśląc takimi kategoriami, jak Pan - Panie Dyrektorze wszystko nawet
          najmniejsze przewinienie można nazwać złem.
          W dzisiejszych czasach nie liczy się to,czy zachowujesz się moralnie czy też
          nie (spójrzmy na pracę polityków).
          • Gość: J.S. LISTA!!! IP: *.zigzag.pl 05.06.02, 21:43
            Sądzę że sytaucja powinna wyglądać tak, jak w USa gdzie ściąganie jest zwykłym
            wykroczeniem!

            Jeśli też uważaci że egzamin gimnazjalny był ŹLE przeprowadzony:
            wejdźcie na adres strony.wp.pl/wp/cwiry/lista.doc
            Jest tam lista do podpisu, tylko wydrukować, zebrać w szkole podpisy i można
            wysłać do MENIS czy CKE.

            jszab@o2.pl
            • Gość: belfer Re: LISTA!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.06.02, 14:49
              Uważam, ża jeżeli nie zmieni się podejście społeczeństwa i społeczne
              przyzwolenie na ściaganie to żaden obserwator nie pomoże. Musi być moralność
              wśród nauczycieli. To, że na egzaminie gimnazjalnym nauczyciele roznosili ściągi
              to jest upadek tego zawodu. W ten sposób wychowujemy oszustów.
              Czy wiecie kto jest winien w sprawie o roznoszenie ścięg przez nauczycieli? Ci,
              którzy to ujawnili. Gdzie tu moraln
              • Gość: Aga Re: LISTA!!! IP: *.ihar.edu.pl 12.06.02, 09:27
                Gość portalu: belfer napisał(a):

                > Uważam, ża jeżeli nie zmieni się podejście społeczeństwa i społeczne
                > przyzwolenie na ściaganie to żaden obserwator nie pomoże. Musi być moralność
                > wśród nauczycieli. To, że na egzaminie gimnazjalnym nauczyciele roznosili ściąg
                > i
                > to jest upadek tego zawodu. W ten sposób wychowujemy oszustów.
                > Czy wiecie kto jest winien w sprawie o roznoszenie ścięg przez nauczycieli? Ci,
                >
                > którzy to ujawnili. Gdzie tu moraln

                Wydaje mi się, że nie ma obecnie dobrych nauczycieli. W całej naszej gospodarce
                zachodzą zmiany. Wymagania pracodawców rosną, płace maleją. Na rynku pracy jest
                olbrzymia konkurencja. No cóż zmiany te nie dotarły do szkół. Pracują tam ludzie,
                którzy tylko narzekają na niskie płace. Najgorsze jednak jest to, że nauczyciele
                tępią i niszczą talenty i indywidualności uczniów. To jest tragiczne!!!!!!!
                Co do roznoszenia ściąg przez nauczycieli - jest to niemoralne.
                Jeśli dochodzi do takiej sytuacji w szkole to ma ona na celu pomoc dzieciom
                nauczycielskim. Przecież DZIECI NAUCZYCIELSKIE bez wyjątków wszystkie - są
                utalentowane, najgrzeczniejsze i najmądrzejsze :))))))
                Pozostali uczniowie aby być dobrym muszą bardzo ciężko pracować lub podlizywać
                się. Nasze szkoły są chore :((((((((((
                • tygrys01 Dzieci nauczycielskie 16.12.02, 00:57
                  Gość portalu: Aga napisał(a):
                  Jeśli dochodzi do takiej sytuacji w szkole to ma ona na
                  celu pomoc dzieciom nauczycielskim. Przecież DZIECI
                  NAUCZYCIELSKIE bez wyjątków wszystkie - są
                  > utalentowane, najgrzeczniejsze i najmądrzejsze :))))))
                  > Pozostali uczniowie aby być dobrym muszą bardzo ciężko
                  pracować lub podlizywać się. Nasze szkoły są chore=====
                  Tak się składa, ze byłem dzieckiem nauczycielskim. Na
                  domiar złego przez wiele lat chadzałem do tej samej
                  szkoly w ktorej uczyła moja matka. Wierzcie mi albo nie
                  wierzcie ale dola dziecka nauczycielskiego jest nie do
                  pozazdroszczenia. Niestety chciałem czy nie chcialem,
                  zawsze byłem na cenzurowanym, Musiałem obkuwać się na
                  blachę aby nie narażać się na zarzut faworyzowania, Zadne
                  wagary, no bo jak wagarować kiedy matka na miejscu,
                  zaden inny wyskok bo ukryć się nie da. Stąd dzieci
                  nauczycielskie chcą czy nie chca muszą być najlepsze i
                  wcale nie jest to takie dla nich wesołe. I przy tyn
                  wszystkim, bardzo często spotykałem się z zarzutami, że
                  swoje notowania osiągam tylko dlatego, ze jestem
                  dzieckiem nauczycielskim, Bbbrrrr. Ago nie wiesz co
                  piszesz, nie zazdrość dzieciom nauczyciel, one w szkole
                  są z pewnościa pokrzywdzone, szczególnie wtedy kiedy
                  chadzają do tej samej szkoly w której rodzic uprawia
                  belferkę.
            • Gość: eM:-) Po co egzamin...i tak sciagaja IP: *.borek-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 10.01.03, 19:11
              W naszej szkole pisalismy egzaminy gimnazjalne (probne).
              Uwazam, ze sa calkowicie bez sensu , jesli i tak wszyscy uczniowie (u nas)
              sciagali...Komisja niezbyt zwracala na to uwage. Lawki byly bardzo blisko
              siebie, polowa uczniow pozmieniala numerki, a niektorzy tak sobie rozmawiali,
              ze nie mozna bylo sie skupic. Na dodatek po skonczeniu pisania ucznen mial
              wziasc swoja lawke i krzeslo i wyniesc. Takie zamieszanie...naprawde,
              wyobrazalem sobie to inaczej.Przeciez te egzaminy maja sprawdzic umiejetnosci
              ucznia, bo oceny sa czasem nieobjektywne. Natomiast teraz...mam nadzieje , ze
              na "prawdziwych" bedzie inaczej !
    • Gość: Cyklon-B Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.sbo.ma / *.sbo.ma.webcache.rcn.net 10.06.02, 05:27

      Zadania/pytania powinny być takie, aby sprawdzały umiejętność myślenia, a nie
      podręcznikową wiedzę wstukaną na blachę. Byłoby to z pożytkiem dla dzieci, bo
      szkoła powinna uczyć myślenia - wstukiwanie na pałę nie ma sensu, bo i tak po
      latach większość wstukanych na blachę szczegółów wyparowuje z głowy... Żyjemy
      przecież w czasach, w których dostęp do informacji nie stanowi problemu. Dziś
      sytuacja, w której człowiek ślęczy sam na sam z jakimś tam problemem, ani nie
      mogąc zajrzeć do podręcznika, ani nie mogąc skorzystać z własnych notatek, to
      sytuacja sztuczna, nieżyciowa. Trzeba położyć nacisk na naukę wnioskowania, i
      właśnie tę umiejętność szkolić i sprawdzać, a nie zmuszać ludzi do bezmyślnej
      wkuwaniny tysięcy nikomu niepotrzebnych faktów.
    • Gość: gitman Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.2.STABLE* / 192.168.9.* 11.06.02, 20:23
      co wy gadacie o sciaganiu to ja nie wrzystko skumal, ale nie dlogo ktos mi
      powi ze krasc czy zabijac tez nie wolno?
      wszysko wolno, byle tylko ktos nie przyuwazyl bo mogo byc problemy
      to ja wam powiem sciagajcie ile wlezie ja tak robil i zle na tym nie wyszed
    • Gość: DaDa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 15.06.02, 23:56
      Zaczne od historyjki. Kolega dal studentom zadanie do rozwiazania w domu. Mial
      to byc jeden z warunkow zaliczenia. 2 osoby rozwiazaly dobrze. Pozostale 156
      osob zle. Z tym samym charakterystycznym bledem. Kolega jest osoba starej daty.
      Do dzis jest wiec w szoku. Ja jestem bardziej dzisiejsza. Poza tym nie raz juz
      sprawdzalam jednakowe (slowo w slowo) 30 prac. Nic nie jest mnie w stanie
      zadziwic. Jaki jest moral tej historyjki? Jezeli juz sciagacie, to na Boga -
      inteligentnie. I drugi - uporczywe sciaganie przytepia umysl, wiec jesli ktos
      ceni sobie ten organ, powinien raczej ze sciagania zrezygnowac.

      Sciaganie na maturze jest jedynie efektem koncowym naszego chorego systemu
      oswiaty. Ale przeciez w szkolach sciaga sie nagminnie. I nie tylko na
      klasowkach, ale przede wszystkim na co dzien: prace domowe. Obserwuje kolegow
      syna i wiem, ze niektorzy z nich od wielu lat nie zrobili samodzielnie zadnej
      pracy domowej. Na 30 osob w klasie moze 1/3 odrabia lekcje regularnie.
      Pozostale osoby, zamiast wiedzy, opanowuja umiejetnosc maskowania sie i
      sciagania. Koncza gimnazjum nie znajac tabliczki mnozenia, nie sa w stanie
      wykonac najprostszych obliczen. Samodzielnie nie napisza zadnego tekstu. Męczą
      sie po przeczytaniu polowy strony. Sa analfabetami. Nie sa w stanie nic
      samodzielnie zrobic. I tacy dochodza az do studiow. Nie zauwazaja, ze kupowane
      gdzies tam sciagi zawieraja oczywiste bzdury. Nie sa w stanie tego zauwazyc,
      poniewaz wymaga to pewnych czynnosci umyslowych, ktore u nich juz dawno zanikly
      z powodu niuzywania. Tak wiec z moich obserwacji wynika, ze sciaganie
      najbardziej szkodzi sciagajacym. Pozdrawiam. DaDa

      • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 16.06.02, 21:25
        Gość portalu: DaDa napisał(a):

        > Zaczne od historyjki. Kolega dal studentom zadanie do rozwiazania w domu. Mial
        > to byc jeden z warunkow zaliczenia. 2 osoby rozwiazaly dobrze. Pozostale 156
        > osob zle. Z tym samym charakterystycznym bledem. Kolega jest osoba starej daty.
        > Do dzis jest wiec w szoku. Ja jestem bardziej dzisiejsza. Poza tym nie raz juz
        > sprawdzalam jednakowe (slowo w slowo) 30 prac.

        ja tez pamietam czasy z liceum i potem studium gdzie czesto powiedzmy zadania
        byly napisane nieczytelnie i wcale nie uwazalem tego za ujme sciagnac. bronilem
        sie w ten sposob przez zasmiecaniem sobie glowy jakas wiedza ktora jest mi zbedna
        wedlug mego zdania. po co np. mnie jako zapalonemu historykowi ktory wie co gdzie
        szukac potrzeba mi znac dokladne dane czegos tam [czysto techniczne szczegoly?]
        ja musze wiedziec gdzie tego szukac. musze umiec szukac informacji a nie znac
        encyklopedie na pamiec...

        Nic nie jest mnie w stanie
        > zadziwic. Jaki jest moral tej historyjki? Jezeli juz sciagacie, to na Boga -
        > inteligentnie. I drugi - uporczywe sciaganie przytepia umysl, wiec jesli ktos
        > ceni sobie ten organ, powinien raczej ze sciagania zrezygnowac.

        a po co? jak czegos nie lubie staram sie to odwalac jak najmniejszym kosztem. a
        zmiana slowa czy frazy nic nie zmieni - ta sama argumentacja itd. jak zrezygnuje
        sobie da stryczek na glowe a tak moze sie w calym tlumie kombinatorow przesliznie.

        > Sciaganie na maturze jest jedynie efektem koncowym naszego chorego systemu
        > oswiaty. Ale przeciez w szkolach sciaga sie nagminnie. I nie tylko na
        > klasowkach, ale przede wszystkim na co dzien: prace domowe. Obserwuje kolegow
        > syna i wiem, ze niektorzy z nich od wielu lat nie zrobili samodzielnie zadnej
        > pracy domowej. Na 30 osob w klasie moze 1/3 odrabia lekcje regularnie.

        co niejako wymuszaja sami nauczyciele nie majac w iwelu wypadkach iskry bozej by
        cos zrobic tylko biora durne programy do reki i leca po kolei.. a jak uczniowie
        zglaszaja problemy to sa traktowane one jak wonty i by miec spokoj wyatrczy w
        wielu wyopadkach postawic pare pal. wiec po co sie wychylac - spisac co mowil
        nauczyciel a zadko cos zmienia z programu prowadzonego przez osatnie pare lat.

        > Pozostale osoby, zamiast wiedzy, opanowuja umiejetnosc maskowania sie i
        > sciagania. Koncza gimnazjum nie znajac tabliczki mnozenia, nie sa w stanie
        > wykonac najprostszych obliczen. Samodzielnie nie napisza zadnego tekstu. Męczą
        > sie po przeczytaniu polowy strony. Sa analfabetami. Nie sa w stanie nic
        > samodzielnie zrobic. I tacy dochodza az do studiow. Nie zauwazaja, ze kupowane
        > gdzies tam sciagi zawieraja oczywiste bzdury. Nie sa w stanie tego zauwazyc,
        > poniewaz wymaga to pewnych czynnosci umyslowych, ktore u nich juz dawno zanikly
        > z powodu niuzywania. Tak wiec z moich obserwacji wynika, ze sciaganie
        > najbardziej szkodzi sciagajacym. Pozdrawiam. DaDa
        >
        gdzie tam? ja sciaglame z tego co wiedzialem ze mi do szczescia niepotrzebne albo
        zbedne i staralem sie to odwalic jak namniejszym sposobem co mi sie w 90% udalo.
        w innych sciaglem i nawet nie probowalem zrozumiec niejasnej i zagmatwanej
        argumentacji uczacego... spisywalem bezczelnie jego slowa za co on potem dal mi 3
        albo 3,5 bo na 5 umie pan bog itd.
        a da sie wygrac z takimi nauczycielami trzeba dysponowac po prostu ogromna
        znajomosci tematu ze dwa razy wieksza niz uczacy wtedy uzna wyzszosc i aby nie
        tracic autorytetu da sw. spokoj...
        caerme

        • Gość: DaDa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 17.06.02, 16:39
          caerme napisał(a):


          > bronilem
          > sie w ten sposob przez zasmiecaniem sobie glowy jakas wiedza ktora jest mi zbed
          > na
          > wedlug mego zdania.

          Po co w takim razie isc do kogos innego po nauki, jesli samemu wie sie lepiej?


          > ja musze wiedziec gdzie tego szukac. musze umiec szukac informacji a nie znac
          > encyklopedie na pamiec...

          I tu zgoda. Ale ja nie o tym pisalam. Zauwaz, ze te 155 osob nie potrafilo
          ocenic, jakiej jakosci jest ta wiedza, ktora znalezli. Wiekszosc z nich zreszta
          umialaby pewnie to zrobic, gdyby byla wdrozona do samodzielnego umyslowego
          wysilku. Ale nie przyszlo im do glowy zweryfikowac tej wiedzy. Mieli jakas dziwne
          zupelnie zaufanie do otrzymanej (kupionej?) sciagi. Bylo to zadanie domowe dosyc
          proste, dla osob studiujacych ten przedmiot (obieralny zreszta). 155 studentow
          uznalo, ze zamiast poszukac informacji w podrecznikach, zbiorach zadan czy w
          koncu na konsultacjach u prowadzacego, poszuka jej na sciadze. A wiec z
          umiejetnosci wyszukiwania informacji - pala. I jesli ktos mi mowi, ze sciaga, bo
          nie chce sobie zasmiecac glowy zbednymi szczegolami, a w razie czego to on sobie
          poradzi z wyszukiwaniem informacji - ja mu nie uwierze. Sciaga, bo nie potrafi
          inaczej. Wiekszosc nawet nie potrafi sciagac inteligentnie, ale o tym pisalam juz
          poprzednio.


          > ja sciaglame z tego co wiedzialem ze mi do szczescia niepotrzebne al
          > bo
          > zbedne i staralem sie to odwalic jak namniejszym sposobem co mi sie w 90% udalo


          Jeszcze raz pytam, po co isc na nauki do innych?


          > w innych sciaglem i nawet nie probowalem zrozumiec niejasnej i zagmatwanej
          > argumentacji uczacego...

          I o tym wlasnie pisalam. Nawet nie probowales. Moze gdybys sprobowal, to staloby
          sie to mniej niejasne i zagmatwane?

          Pozdrawiam. DaDa
          • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 17.06.02, 22:21
            Gość portalu: DaDa napisał(a):

            > caerme napisał(a):

            > Po co w takim razie isc do kogos innego po nauki, jesli samemu wie sie lepiej?

            nie oznacza to ze nie chce znac podastw, tylko jesli z iologii dajmy na to musze
            znac te slynne rozne formy postaci komorek, z fizyki mase wzorow raczej mi
            zbednych itd. a z historii ktora kocham dokladne straty w jakies tam bitwie a nie
            zrozumienie jej przyczyn to uznaje ze jest to wiedza zbedna. nalezy ona wg mnie
            do tej grupy ktorej powinienem umiec szukac. mam problem do rozwiazania: mam
            podstawy w rodzaju "co sie z czym je" i "umiejetnosc szukania szczegolow" i wtedy
            poradze sobie, ale na boga - nie dokladna budowe wszystkiego co jest w nastu
            przedmiotach! z historii z pewna pomoca nauczycielki z podstwowoki - ktorej do
            dzis jestem wdzieczy - umiem to. gorzej czy lepiej ale umiem!

            > I tu zgoda. Ale ja nie o tym pisalam. Zauwaz, ze te 155 osob nie potrafilo
            > ocenic, jakiej jakosci jest ta wiedza, ktora znalezli. Wiekszosc z nich
            zreszta
            > umialaby pewnie to zrobic, gdyby byla wdrozona do samodzielnego umyslowego
            > wysilku. Ale nie przyszlo im do glowy zweryfikowac tej wiedzy. Mieli jakas dziw
            > ne
            > zupelnie zaufanie do otrzymanej (kupionej?) sciagi. Bylo to zadanie domowe dosy
            > c
            > proste, dla osob studiujacych ten przedmiot (obieralny zreszta).

            bo nikt ich tego nie uczyl. nikt. za samodzielne myslenie w wielu miejscach
            uczniowie sa tepieni w ten czy inny sposob - bo burza zbudowalna lepiej czy
            gorzej budowle nauczyciela co i ja.
            a co do jakosci to swiadczy o jednej z dowch rzeczy: albo program jest do
            wyrzucenia bo napisany conajmniej niejasno itd, albo ci ktorzy sie tam znalezli
            dokonali wyboru negatywnego w rodzaju: tu nic nie umiem, tej podpadlem a z tego
            jestem noga. co przeklada sie najczesciej na w tym czuje sie niezle a wtym
            nienajgorzej, co nie jest wcale rownoznaczne ze zrozumieniem tematu /
            przedmiotu / tematyki

            155 studentow
            > uznalo, ze zamiast poszukac informacji w podrecznikach, zbiorach zadan czy w
            > koncu na konsultacjach u prowadzacego, poszuka jej na sciadze. A wiec z
            > umiejetnosci wyszukiwania informacji - pala. I jesli ktos mi mowi, ze sciaga, b
            > o
            > nie chce sobie zasmiecac glowy zbednymi szczegolami, a w razie czego to on sobi
            > e
            > poradzi z wyszukiwaniem informacji - ja mu nie uwierze.

            to mozna latwo sprawdzic wziac delikwenta na konsulatacje i zadac pytania na
            zrozumienie przyczyc te,matu itd zadac pytanie : co ty o tym myslisz i dlaczego:
            najlatwiejsze i najtrudniejsze pytanie na swiecie. jesli gosc przedstaw2i spojny
            obraz z danymi "rzedu wielkosci" to on umie szukac danych, jesli bedzie podawal
            to wyczytane z podrecznika to nic nie umie.
            a co do zdolnosci wyszukiwania. ja np pomijajac tereny gdzie sie czulem super
            pewnie to powtarzalem [poza jednym czy woma wyjatkami] poglady prowadzacego po
            kilku ciezkich alzuzjach i odpowiedziach na moje -i nie tylko watlpiwosci - "tego
            nie bylo w zalozeniach" wraz z wyrazna zloscia proawadzacego. to po co po takich
            dosiwacdczeniach myslec? jesli wyklady z roku poprzedniego sa "tocka w toczke
            podobne" to po co robic wlasne mozna dac 10 groszy moze 20 i miec sciage...

            Sciaga, bo nie potrafi
            > inaczej. Wiekszosc nawet nie potrafi sciagac inteligentnie, ale o tym pisalam j
            > uz
            > poprzednio.

            zgadzam sie z tym, ja roznie robilem jak mialem jakies pojecie w temacie to
            mialem wypisane pubnkty jak nie jechalem po "mysli uczacego" bo dostalem pare
            razy za szukanie dziury w calym. wiec scigabnie odbywa sie czesto metoda "slowo w
            slowo wyklad" nawet bez zmiany szyjku i budowy zdania.
            >
            > Jeszcze raz pytam, po co isc na nauki do innych?

            pytanie: czym sie rozni 19 definicji marketingu rozbudowanych po 10 linijek
            naprawde rozniacych sie przeinkiem w wymienienu cech? dla mnie niczym dla
            wykladowcy wszystkim... to po co sie mordowac z tym wyklady te same wiec.. co
            bylo rozne sam oracowalem i pewne podsuyumowanie wykresow tez...

            >
            > I o tym wlasnie pisalam. Nawet nie probowales. Moze gdybys sprobowal, to stalob
            > y
            > sie to mniej niejasne i zagmatwane?

            przychodzi wykladowca ktoray wszystkim mowi : ludzie o mnie mowia ze jestem
            ch..em i maja racje jestem ch..em! to jak go traktowac? jak traktowac osobe ktora
            w lo mowi o wypracowaniu na dany szczegolowy temay: ja wiem ze ty i tak tego nie
            bedziesz umial bo tyle szczegolow dales [wiedzialem gdzie szukac szczegolow!] po
            kilku zdziwieniach wykladowcy ze to np pod wzgledem dajmy na to wojskowym jest
            niemozliwe i solennym opieprzeniu mnie, czy wypowiedziach typu : tego nie bylo w
            zalozeniach "watpliowosci itd" ito stwierdzilem ze ptrzy pewnym tie wykladowycy
            sie nie wychylac co jest wazne zapamietac reszte zapomniec - i pomocowo sciagnac,
            jesli tepota kompletna nie robic wlasnej jesli zmiania wykl;ady - wlasna.

            > Pozdrawiam. DaDa

            i wzajmnie taka mila pania adversarz
            ps. co sz. p. wyklada?
            • Gość: DaDa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 18.06.02, 12:04
              Ja i kolega wykladamy dziedziny techniczne. Żadne z nas, jak rowniez nikt w
              okolicy, nie żąda definicji "toczka w toczke". O definicje to sie pyta, jesli
              ma to byc ostatnia deska ratunku. Raczej sprawdzamy zrozumienie problemu i
              opanowanie umiejetnosci. Czyli - rozwiazywanie zadan. Konkretnie w mojej
              dziedzinie, w kursie podstawowym, do rozwiazania zadan wystarczy znajomosc moze
              6 prostych wzorow. Kazdy, kto samodzielnie zrobil w trakcie semestru choc kilka
              zadan, nauczy sie tych wzorow niejako przy okazji ich rozwiazywania. Zreszta,
              na ostatnich terminach wypisuje je na tablicy. Mimo wszystko - nie pomaga. Bo
              sama znajomosc wzorow ( czy definicji) nic nie znaczy. Nalezy wytrenowac w
              sobie pewne umiejetnosci. Tym latwiej to przychodzi, im wiecej zadan robilo sie
              w szkole.

              Obserwuje, ze wielu moich studentow dopiero u mnie na konsultacjach po raz
              pierwszy w zyciu samodzielnie probowalo rozwiazac proste zadanie. Po 12 latach
              edukacji. Tak byli nieporadni w prostych przeksztalceniach matematycznych i tak
              nieprzyzwyczajeni do myslenia. Obserwujac kolegow syna, ktorzy tak skutecznie
              migaja sie od samodzielnego wysilku umyslowego, widze, ze to wina rodzicow, bo
              nie interesuja sie dziecmi, i szkoly, bo udaje, ze uczy. Z rozmow z dzieciakami
              wiem, ze tacy migajacy sie, to nie sporadyczne przypadki, ale znaczacy procent
              uczniow. Oni przez cale swoje zycie jada wylacznie na sciagach. Kazdemu z nich
              potrzebny jest indywidualny korepetytor. Zeby przypilnowal odrabiania
              samodzielnego lekcji. Niestety,te tysiace nieodrobionych slupkow msci sie
              pozniej w zyciu.

              Ja w semestrze "obsluguje" ok 300 studentow. Kolega moze troche mniej. Nie
              jestesmy w stanie cackac sie ze studentami w sesji. Mozemy zajac sie nimi w
              trakcie semestru. Ale na konsultacje przychodzi 1 osoba, w porywach - 3 osoby
              w ciagu calego semestru. Dlaczego tak malo? Nie wiem. Nie chce im sie. Na
              konsultacjach trzeba troche pomyslec. Myslenie meczy nieprzyzwyczajonych do
              myslenia. Kiedys sama wezwalam na konsultacje studentke. Zal mi sie jej
              zrobilo, ze tak nie potrafi rozwiazywac zadan. Wygladala tak, jakbym ja
              molestowala seksualnie. Od tego czasu, nie wzywam, ale czekam. Nadaremnie.

              Ja osobiscie rozgrzeszam sciagajacych, jezeli egzaminujacy zada znajomosci
              wielopietrowych wzorow, a nie ich wyprowadzenia, albo tysiecy dat. Ale kazdy
              powinien sie zastanowic, czy sciaga sporadycznie, czy czesto. Jesli czesto, to
              cos jest z nim nie tak. Pozdrawiam. DaDa
              • caerme Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 18.06.02, 22:24
                Gość portalu: DaDa napisał(a):

                > Ja i kolega wykladamy dziedziny techniczne. Żadne z nas, jak rowniez nikt w
                > okolicy, nie żąda definicji "toczka w toczke". O definicje to sie pyta, jesli
                > ma to byc ostatnia deska ratunku. Raczej sprawdzamy zrozumienie problemu i
                > opanowanie umiejetnosci. Czyli - rozwiazywanie zadan. Konkretnie w mojej
                > dziedzinie, w kursie podstawowym, do rozwiazania zadan wystarczy znajomosc moze
                > 6 prostych wzorow. Kazdy, kto samodzielnie zrobil w trakcie semestru choc kilka
                > zadan, nauczy sie tych wzorow niejako przy okazji ich rozwiazywania. Zreszta,
                > na ostatnich terminach wypisuje je na tablicy. Mimo wszystko - nie pomaga. Bo
                > sama znajomosc wzorow ( czy definicji) nic nie znaczy. Nalezy wytrenowac w
                > sobie pewne umiejetnosci. Tym latwiej to przychodzi, im wiecej zadan robilo sie
                > w szkole.
                >
                albo poza nia... a poza tym chcialbym zlozyc ci gratulacje - oby wiecej takich
                nauczycieli, przepraszam z gory za brak duzych liter i innych "polskich znaczkow"
                nawyk z irca.

                > Obserwuje, ze wielu moich studentow dopiero u mnie na konsultacjach po raz
                > pierwszy w zyciu samodzielnie probowalo rozwiazac proste zadanie. Po 12 latach
                > edukacji. Tak byli nieporadni w prostych przeksztalceniach matematycznych i tak
                nieprzyzwyczajeni do myslenia. Obserwujac kolegow syna, ktorzy tak skutecznie
                > migaja sie od samodzielnego wysilku umyslowego, widze, ze to wina rodzicow, bo
                > nie interesuja sie dziecmi, i szkoly, bo udaje, ze uczy.

                inaczej uczy tego by sie myslec... i sie nie "wychylac" czyt. zadawac klopotliwe
                pytania itp

                Z rozmow z dzieciakam
                > wiem, ze tacy migajacy sie, to nie sporadyczne przypadki, ale znaczacy procent
                > uczniow. Oni przez cale swoje zycie jada wylacznie na sciagach. Kazdemu z nich
                > potrzebny jest indywidualny korepetytor. Zeby przypilnowal odrabiania
                > samodzielnego lekcji. Niestety,te tysiace nieodrobionych slupkow msci sie
                > pozniej w zyciu.

                msci sie w jednym wypadku kiedy trafuia na takiego nauczyciela jak ty kiedy
                wymagasz myslenia i uzywania tych szarych komorek. w innym wypadku jest to po
                prostu najmniej bolesna droga przez ta papake ktora niektorzy wykladowcy nauka zwa


                > Ja w semestrze "obsluguje" ok 300 studentow. Kolega moze troche mniej. Nie
                > jestesmy w stanie cackac sie ze studentami w sesji. Mozemy zajac sie nimi w
                > trakcie semestru. Ale na konsultacje przychodzi 1 osoba, w porywach - 3 osoby
                > w ciagu calego semestru. Dlaczego tak malo? Nie wiem. Nie chce im sie. Na
                > konsultacjach trzeba troche pomyslec. Myslenie meczy nieprzyzwyczajonych do
                > myslenia. Kiedys sama wezwalam na konsultacje studentke. Zal mi sie jej
                > zrobilo, ze tak nie potrafi rozwiazywac zadan. Wygladala tak, jakbym ja
                > molestowala seksualnie. Od tego czasu, nie wzywam, ale czekam. Nadaremnie.

                i nie doczekasz sie. ja tez nie chodzilem na konsultacje nigdy nawet jak nic nie
                rozumialem. poza wypadkiem kiedy musialem cos oddac a w terminie "ustawowym" nie
                moglem z roznych wzgledow

                > Ja osobiscie rozgrzeszam sciagajacych, jezeli egzaminujacy zada znajomosci
                > wielopietrowych wzorow, a nie ich wyprowadzenia, albo tysiecy dat. Ale kazdy
                > powinien sie zastanowic, czy sciaga sporadycznie, czy czesto. Jesli czesto, to
                > cos jest z nim nie tak. Pozdrawiam. DaDa

                ja jeszcze bymrozgrzeszyl jesli dajmy na to w zwaizku z modami trzeba uczyc sie
                przedmiotow ktore z kierunkiem studuiow maja malo jaki zwiazek a sie ma zapalenca
                i fanatyka...
                dziekuje i wzajemnie!
                caerme
    • Gość: delta35b Nieuczciwość IP: *.rybnik.net.pl / *.rybnik.net.pl 19.06.02, 00:26
      Ściąganie to czysta nieuczciwość. Narzekamy na polityków, że oszukują, że widzą
      tylko własny czubek nosa, że są cwaniakami. No, ale co się dziwić skoro w
      młodym wieku uczą się oszukiwania, cwaniactwa i egoizmu poprzez właśnie
      ściąganie. I kolejny raz sprawdza się stare powiedzenie "Czym skorupka za
      młodu ..."
      • Gość: ulcia Re: Nieuczciwość IP: *.MAN.atcom.net.pl 03.07.02, 16:16
        chodzilam do miedzynarodowej szkoly za granica. uwazam ze system nauczania w
        polskiej szkole jest beznadziejny. wszystko trzeba wkuc na pamiec- chemia,
        matma, fizyka, biologia, historia, te wszystkie przedmioty u nas sa osobno i
        czesto jest po 5 sprawdzianow dziennie jak nie wiecej. czy jest mozliwosc
        nauczenia sie na 5 sprawdzianow jednego dnia?? dlatego tyle osob pisze sciagi
        bo wymagania sa za duze. czy nie mozna miec w polsce tak prowadzonych lekcji
        jak w innych krajach? niby chcemy byc tacy dobrzy we wszystkim ale sadze ze
        przez ta nasza dume niczego sie nie nauczymy no bo przeciez jak sie nauczyc
        sciagajac? w innych krajach przynajmniej ludzie czegos w szkole sie naucza bo
        nie ma takiego stresu w szkole. sadze ze warto by to bylo przemyslec.
    • Gość: Zielicz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 213.241.34.* 17.07.02, 17:02
      Na świecie nie ściąga się i nie pozwala ściągać nie ze względu na wyższą
      moralność(co by sugerowała ta dyskusja) tylko dlatego, że konsekwencje są
      drakońskie. Dla nauczycieli to śmierć zawodowa, a dla ucznia też klęska.Dal
      szkoły to również może być koniec. U nas min.Łybacka urządziła konferencję
      umoralniającą.Okonsekwencjach dla szkół , dyrektorów,nauczycieli i uczniów
      gdzie wykryto ewidentne ściąganie(np.20 identycznych matur z matematyki na 21)
      cisza. Podobno nawet mamy takie prawo, że wszystkim im można ...
      • Gość: Yoda Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 19.07.02, 03:43
        Ucze angielskiego w technikum i liceum. Na moich testach na ogol mozna
        korzystac z wiadomosci zawartych w zeszycie (wlasnym, czyli zero kserowek) i
        slowniku. Za sciaganie z innyc zrodel wylatuje sie bez zadnego "ale". I co? I
        ludziesciagaja. Chociaz kiedy z nimi rozmawiam- widza ze jest OK,lekcje
        ciekawe, jestem lubianym nauczycielem chociaz za nieuczciwosc nie ma przebacz,
        i na lekcjach tez za miekka nie jestem. Ale to silniejsze od nich- przeciez
        trzeba sciagnac z tych malych karteczek, inaczej jakby testu nie bylo nie?
        • Gość: DaDa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 21.07.02, 22:22
          Gość portalu: Yoda napisał(a):

          > Ucze angielskiego w technikum i liceum. Na moich testach na ogol mozna
          > korzystac z wiadomosci zawartych w zeszycie (wlasnym, czyli zero kserowek) i
          > slowniku. Za sciaganie z innyc zrodel wylatuje sie bez zadnego "ale". I co? I
          > ludziesciagaja.

          Tez to zauwazylam. Mam dwa wytlumaczenia tego zjawiska:
          - po pierwsze: maja wieksze zaufanie do sciag niz do swoich notatek;
          - po drugie: wiedza, ze moga skorzystac z notatek, wiec sie kompletnie nie
          ucza; do tego stopnia, ze nie znaja zawartosci wlasnych zeszytow; nie potrafia
          wiec znalezc odpowiedzi na twoje pytania; nie potrafia przeprowadzic selekcji
          materialu itp.,itd.

          Jedyna umiejetnoscia, ktora nabyli w szkole jest umiejetnosc sciagania; zreszta
          bardzo nikla, bo jak juz pisalam wczesniej, rzadko kto potrafi sciagac
          inteligentnie; do sciagania inteligentnego potrzebna jest inteligencja, a tej
          sie nie nabedzie droga sciagania i koleczko sie zamyka.

          > Ale to silniejsze od nich- przeciez
          > trzeba sciagnac z tych malych karteczek, inaczej jakby testu nie bylo nie?

          Swieta prawda. Niektorzy moi studenci, maja taki nalog sciagania, ze majac w
          glowie wiecej niz na sciadze, mimo wszystko sciagaja. Moze to nie honor po
          prostu umiec? Moze ich koledzy wysmieja, jesli im nie udowodnia, ze sciagneli?

          Pozdrawiam i zycze jeszcze wielu obserwacji. DaDa
          • Gość: Kosa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.acn.waw.pl 22.07.02, 20:37
            Polska to kraj bez wyraźnych zasad moralnych. Większość ściąga i w ogóle nie
            czuje wstydu? Lecz co się dziwić, jeśli 90% elit politycznych i kulturalnych z
            ujmującą szcerością przyznaje, że ściągali na maturze z matematyki!!! Należy
            widocznie do dobrego tonu, ten sposób załatwiania spraw. Taki kraj, takie
            obyczaje i takie później osiągnięcia.
            Czytałem z rozbawieniem, wypowiedzi nauczycieli akademickich, którzy
            przyznawali, że można ściągać, ale tylko ze swojego zeszytu?! System
            współczesnego, płatnego nauczania akademickiego, to zwykła produkcja, a ściślej
            edukacyjna gangrena.
            Pozdrawiam.
            • Gość: DaDa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 23.07.02, 10:04
              Gość portalu: Kosa napisał(a):

              > Polska to kraj bez wyraźnych zasad moralnych. Większość ściąga i w ogóle nie
              > czuje wstydu?

              Nawet wiecej! Powodem do dumy jest to , ze ktos potrafil cos "skombinowac",
              zalatwic po znajomosci lub "posmarowac" gdzie trzeba. I to na wszystkich
              szczeblach spoleczenstwa. Przyklad idzie co prawda z gory, ale doly wcale nie
              sa lepsze. Maja tylko mniejsze mozliwosci.

              > Czytałem z rozbawieniem, wypowiedzi nauczycieli akademickich, którzy
              > przyznawali, że można ściągać, ale tylko ze swojego zeszytu?!

              Tu bym moze polemizowala. Przynajmniej w dziedzinach scislych, korzystanie z
              notatek lub podrecznikow mozna dopuscic. Ja osobiscie raz tak zrobilam.
              Zauwazylam jednak, ze taki system pomaga ludzim inteligentnym, odciazajac ich
              pamiec i pozwalajac im skupic sie na rozwiazaniu problemu. Jednak takich ludzi
              jest moze 20% ogolu. Calej reszcie niestety to zaszkodzilo. Sadzili, ze jesli
              moga skorzystac z materialow, to wogole moga sie nie uczyc. Byli do tego
              stopnia nieprzygotowani, ze wygladalo jakby wlasne notatki otwierali po raz
              pierwszy dopiero na egzaminie. Dlatego zrezygnowalam, chociaz widzialam zalety
              takiego systemu, zwlaszcza na studiach zaocznych.

              System
              > współczesnego, płatnego nauczania akademickiego, to zwykła produkcja, a
              ściślej edukacyjna gangrena.
              > Pozdrawiam.

              Nie tylko platnego. Niestety kazdego. Z powodu masowosci. Nadmiernego
              obciazenia dydaktyka nauczycieli akademickich. Ich pauperyzacji wymuszajacej
              dodatkowa dzialalnosc gospodarcza. I braku zainteresowania wladz uczelni
              jakoscia nauczania.

              Pozdrawiam


    • Gość: Pop Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.dabrowa-gornicza.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 12:28
      Jeśli chodzi o mnie to być może jestem naiwniakiem i kim tam jeszcze
      chcecie,ale przez 4 lata liceum nie zdarzyło mi się chyba ni razu ściągnąć na
      klasówce,bynajmniej na dzień dzisiejszy nie przypominam sobie takiego
      zdarzenia.A średnią 5,13 na świadectwie maturalnym niewielu ściągających może
      się pochwalić.Bynajmniej nie jestem aniołem,gdyż skaziłem swą reputację na
      tegorocznej maturze - tematy z polskiego,których się nie spodziewałem, sprawiły
      że siedząc w ostatniej ławce na sali gimnastycznej miałem pełne pole do
      popisu.W ściąganiu oczywiście.Dlaczego? Ponieważ gdybym pozostał w zgodzie z
      moralnością to cały mój czteroletni wysiłek poszedłby na marne - co z tego,że
      przez cały ten czas miałem na koniec roku jako jedyny piątkę z polskiego,a w 4
      klasie nawet szóstkę,skoro przez jedną pracę mogłem spaprać sobie świadectwo
      maturalne jakimś dopem,że o pożegnaniu z moimi wymarzonymi studiami na MISH nie
      wspomnę.Dlatego właśnie ściągałem.I dostałem 5.Ale następnego dnia na historii
      wylosowałem dla odmiany miejsce w pierwszej ławce więc o ściąganiu nie było
      mowy.I choć myślałem że się naprawdę zaraz popłacze,okazało sie że w 100%
      samodzielna praca została lepiej oceniona niż ściągnięta w 75% praca z
      polaka.Dostałem 6.
      Ciąg dalszy moich przygód ze ściąganiem to egzaminy na studia.Tu postawiłem
      całkowicie na uczciwość,w końcu o jedno miejsce walczyło 10 osób.Ale nie
      wszyscy.Kolega siedzący przede mną był wręcz obładowany ściągami,postanowiłem
      więc się go pozbyć.Gdy akurat intensywnie przeglądał na ławce ściągi,postarałem
      się zwrócić na siebie uwagę pilnujących profesorków swym zachowaniem,co
      sprawiło że rychło pojawili się oni koło mnie i przyłapali mego kolegę
      przepisującego ściągę.Oczywiście wyleciał z sali,a po jego przykładzie chyba
      mało kto zdecydował się skorzystać ze swych pomocy naukowych.
      Ktoś powie - "świnia".Ale ja nie mam żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu.
    • Gość: Lulu Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.08.02, 13:11
      Na egzaminie testowym z historii gospodarczej (studiuje na Akedemii
      Ekonomicznej) miałam m.in. takie pytania: Jaki był stan armii austriackiej pod
      koniec XIX? W którym roku i kto wynalazł śrubę okrętową? Na egzaminie z
      geografii ekonomicznej pytania były jeszcze lepsze: Który kraj produkuje
      najwięcej mięsa? Który kraj przoduje w produkcji ryb solonych? itd. Jak mi ktoś
      wyjaśni sens wkuwania podobnych bzdetów to może przestanę ściągać i się tego
      nauczę. Póki co mojego przyszłego pracodawcę nie będzie interesować co wiem o
      produkcji butów na świecie czy o hodowli kurczaków. Pracy nie dostanę za TAKĄ
      wiedzę. Pozdrawiam!!
      • Gość: DaDa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 21.08.02, 22:01
        Gość portalu: Lulu napisał(a):

        > Na egzaminie testowym z historii gospodarczej (studiuje na Akedemii
        > Ekonomicznej) miałam m.in. takie pytania: Jaki był stan armii austriackiej
        pod
        > koniec XIX? W którym roku i kto wynalazł śrubę okrętową? Na egzaminie z
        > geografii ekonomicznej pytania były jeszcze lepsze: Który kraj produkuje
        > najwięcej mięsa? Który kraj przoduje w produkcji ryb solonych? itd. Jak mi
        ktoś
        >
        > wyjaśni sens wkuwania podobnych bzdetów to może przestanę ściągać i się tego
        > nauczę. Póki co mojego przyszłego pracodawcę nie będzie interesować co wiem o
        > produkcji butów na świecie czy o hodowli kurczaków. Pracy nie dostanę za TAKĄ
        > wiedzę. Pozdrawiam!!

        Ja cię rozgrzeszam. Pamiętam, że jeszcze w liceum musialam wiedzieć, ile
        produkujemy kwasu siarkowego. Brrrr. I ... wiedziałam. Jeszcze dzisiaj się tego
        wstydzę.

        Myślę, że miałaś takie durne pytania egzaminacyjne, ponieważ egzamin był
        testowy. Trudno ułożyć sensowne pytania typu testowego. Bardzo łatwo wpada się
        wtedy w niepotrzebną szczególowość. A egzamin był testowy z
        powodu "przeludnienia". Na pewno jest was dużo. I trzeba egzaminatora
        zrozumieć.

        Problem jest w tym, czy ty w ogóle coś umiesz? I skąd wiedziałaś, co umieścić
        na ściądze? Normalny człowiek przeciez by tego nie wymyślił.

        Pozdrawiam. DaDa
        • m-p Re: przykład dobrego wykładu i dobrych testów: 26.08.02, 20:26
          >Dada:
          >Myślę, że miałaś takie durne pytania egzaminacyjne, ponieważ egzamin był
          >testowy. Trudno ułożyć sensowne pytania typu testowego. Bardzo łatwo wpada się
          >wtedy w niepotrzebną szczególowość. A egzamin był testowy z
          >powodu "przeludnienia". Na pewno jest was dużo. I trzeba egzaminatora
          >zrozumieć.

          Tak, można go zrozumieć. Do pewnego stopnia. Jego motywację, jak każdego
          głupka, który znalazł sobie ciepłą synekurę na uczelni. Obawiam się, że nigdy
          nie miałaś(eś?)szczęścia być na wykładzie, do którego wykładowca się
          przygotował, ani nie pisałaś przemyślanego testu.
          Gorzej, jeśli cytaowane przez Ciebie pytania odpowiadają tematyce wykładów, to
          z treści tych pytań można wnioskować, że to studiowanie na tej 'uczelni' jest
          stratą czasu.
          Lepiej od razu zacząć nosić talerze w knajpie.

          Dla kontrastu i przykładu że można inaczej, podam link do wykładów na
          pewnej uczelni amerykańskiej, które to wykłady kończą się testami. W wykładach
          nie ma zbędnego słowa i jest wszystko, co niezbędne. Taka 'kawa na ławę' - aż
          denerwujące dla Polaka zdemoralizowanego wymogami pisania 6-cio stronicowych
          wypracowań (mogą być nie na temat, przecież nauczyciele wymagający 'pracy' nie
          mają czasu ich czytać).
          Testy są istotne - sprawdzają tę wiedzę. Niestety, są merytorycznie dostępne
          tylko dla informatyków władającym angielskim, a i to nielicznym....

          www.eb.uah.edu/~jovanov/
          Nota bene - większość moich kolegów ze studiów też płaci podatki za granicą,
          tak jak ten Serb(?), który jest autorem tych wykładów. To się nazywa brain
          stealing(?) - kradzież mózgów. Smutne, prawda? Tym co zostali w kraju, na
          emeryturkę pracować będzie tylko PKP, górnictwo, hutnictwo i Stocznia
          Szczecińska.
          Upaść może nie tylko Stocznia Szczecińska, Państwo Polskie też. Któryś z kolei
          raz, zresztą.

          Pozdrawiam
          • Gość: DaDa Re: przykład dobrego wykładu i dobrych testów: IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 28.08.02, 21:58
            m-p napisał:

            > Tak, można go zrozumieć. Do pewnego stopnia. Jego motywację, jak każdego
            > głupka, który znalazł sobie ciepłą synekurę na uczelni. Obawiam się, że nigdy
            > nie miałaś(eś?)szczęścia być na wykładzie, do którego wykładowca się
            > przygotował, ani nie pisałaś przemyślanego testu.
            > Gorzej, jeśli cytaowane przez Ciebie pytania odpowiadają tematyce wykładów,
            to
            >
            > z treści tych pytań można wnioskować, że to studiowanie na tej 'uczelni'
            jest
            > stratą czasu.

            Właściwie nie bardzo wiem, czy te uwagi odnoszą się do mnie czy do mojej
            poprzedniczki, ale odpowiem.

            Nie przesadzajmy, każde z nas kiedys uczestniczyło w dobrym wykładzie. Dowodem
            na to są przecież ci twoi koledzy, którzy płacą podatki gdzie indziej.

            Przejrzałam podany link i nic nadzwyczajnego tam nie znalazłam. U nas też mozna
            już znależć przyzwoite wykłady udostępnione w internecie. Szkoda, że nie
            podałeś bardziej szczegółowego linku do wspomnianych testów, ponieważ ich nie
            znalazłam, a nie chciało mi się przeglądać wszystkiego. Znalazłam natomiast
            treść zadań egzaminacyjnych tego pana i nie są to testy:

            www.eb.uah.edu/~jovanov/CPE355/CPE355F98MTsol.pdf
            www.eb.uah.edu/~jovanov/CPE355/CPE355F98Fsol.pdf
            Jestem przeciwniczką testów. Głownie z powodu ogłupiania studentów. Studenci
            (lub uczniowie) wiedząc, że egzamin będzie testowy, przygotowują się do niego w
            specyficzny sposób. Rozpracowują (lub uczą się na pamięć) zagadnienia
            szczegółowe. Co najwyżej znają ileś tam zagadnień przykładowych nie mając
            zupełnie pojęcia o studiowanej dziedzinie. Testy na pewno nie uczą myślenia.
            Mają tylko jedną zaletę. Szybko się je sprawdza. Zwłaszcza, gdy się dysponuje
            skanerem.

            Rozumiem jednak tych nauczycieli, którzy je stosują. Robią tak z powodu
            olbrzymiej ilości studentów, których muszą obsłużyć (zwłaszcza na studiach
            ekonomicznych czy prawniczych).

            Pozdrawiam. DaDa

    • Gość: Zielicz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 213.241.34.* 22.09.02, 09:59
      Ściąganie nie jest kwestią moralną, jak sądzi p.Łybacka organizując konferencje
      na ten temat, z udziałem takich "autorytetów" jak niejaki prof.Muszyński.To
      sprawa organizacji (przynajmniej część prowadzących egzamin nie może być
      zainteresowana w jego "pozytywnym " wyniku, oraz ostrych sankcji za naruszenie
      reguł gray - na bardzo moralnym Zachodzie jest to np. śmierc zawodowa czy
      odpowiedzialność sądowa).W kraju takim jak Polska, gdzie w edukacji prawie
      wszystko jest fasadowe i stanowi grę pozorów, ściąganie ułatwia utrzymanie tych
      pozorów. Mozna wtedy łatwo utrzymywać różne mity i fikcje.
    • Gość: Rybcia Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.lwowek-slaski.sdi.tpnet.pl 02.10.02, 14:45
      Moim zdaniem ściąganie jest niemądre, ponieważ czasami żle ktoś napisać,
      czasami jest trudno zobaczyć, co jest napisane.
    • Gość: coolturwa Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 18:42
      Ściąganie jest spox, ale tylko do pewnych granic. trzeba we wszystkim zachować
      umiar, granice przyzwoitości i kulturwę. jeśli się zastosujecie będzie bez
      przypału. Peace!
    • ka24 Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 03.10.02, 18:52
      Od razu przyznaję, że nie czytałam całego wątku, więc może sie będę
      powtarzać... Jestem młodą nauczycielką w szkole podst. i gimnazjum, pierwszy
      rok jako stażysta, oprócz tego pracowałam w trakcie studiów. Jestem przerażona
      tym, co dzieje się w szkołach, przyznaję, że ja w czasach liceum też
      korzystałam z ściąg ale z perspektywy czasu widzę ogrooomne braki z tych
      dziedzin wiedzy, czego można było się spodziewać. Jednak najbardziej dziwi mnie
      reakcja moich koleżanek i kolegów - nauczycieli - którzy moje uwagi na temat
      ściągania ich wychowanków kwitują najczęściej uśmieszkiem. Dodaję od razu, że
      nie jestem jakąś belferzycą-maniaczką, która nie zdaje sobie sprawy z tego jak
      przeładowany jest nasz program nauczania - sama pamiętam wykuwanie ilosci
      mieszkańców 10 największych miast w USA i tym podobnych głupot... UCzę języka
      obcego i jeżeli ktoś po 3 latach nauki nie potrafi odmienić czasownika "być"
      albo "mieć" to tylko się załamać.
      • Gość: Hermi 13 Ściągi są SPOKO!!! IP: *.lezajsk.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 15:43
        Pisząc sciągi ucze się treści podręcznika, a skoro ocena jest dla nas (uczniów) to nikogo nie powinno obchodzić to czy sciągam czy nie. To sprawa sumienia.
    • Gość: yola Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 09:32
      Ściąganie jest po prostu nieuczciwe. Dlaczego ktoś ma korzystać z mojej pracy i
      mojego wysiłku? Kazdego stac na nauczenie się tego, co trzeba. A nauczyciele,
      którzy pozwalają ściągac, to zupełne dno, serdeńko, dno.
      • Gość: mamosz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 04.10.02, 21:33
        Wpadłam na genialny pomysł (nie calkiem świeży) i zeby uniknąć oszustwa
        pozwalam korzystać z notatek (własnych) i co...Jak ktoś jest malo przygotowany
        lub mało inteligentny to i tego nie potrafi.Zysk- lepiej prowadzone
        notatki,rozwijanie umiejetności czytania ze zrozumieniem i korzystania ze
        żrodeł,test przestaje być narzedziem tortury,a staje sie jednym ze sposobów
        uczenia się.I tyle,Problem polega mom zdaniem na tym,ze wynikami w nauce
        wykazują sie nauczyciele, a nie uczniowie,ci ostatni nie mają żadnego poczucia
        odpowiedzialności za własna naukę,a nauczyciele podpowiadają ze strachu,że
        okaże sie iz niczego nie nauczyli i basta.
      • Gość: fajermen Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 15:07
        Gość portalu: yola napisał(a):

        > Ściąganie jest po prostu nieuczciwe. Dlaczego ktoś ma korzystać z mojej pracy
        i
        >
        > mojego wysiłku? Kazdego stac na nauczenie się tego, co trzeba. A nauczyciele,
        > którzy pozwalają ściągac, to zupełne dno, serdeńko, dno.
        Dodam do tego swoja diagnozę wyników testów gimnazjalnych. Gdy spojrzymy na
        przedruk
        mapy w wyborczej i nałożymy na obszary byłych zaborów, to wg mnie nasuwa się
        taka uwaga: zabór pruski to przestrzeganie prawa - utrudniano ściąganie,
        kongresówka to kombinowanie i obchodzenie prawa - przymykanie oka na te sprawy.
        Rezultat - jak pokazują mapy. Pokrywa się to z odpowiedzią na dowcip "Dlaczego
        w Wielkpolsce nie było partyzantki? .......... ;-)
        Fajermen
        • Gość: Plama Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.tele2.pl 13.10.02, 18:09
          Racja! Robić ściągi...O.K. Ponieważ przy ich robieniu też się uczysz. Ale
          ściągać na sprawdzianie, klasówce, itp.? Niedopuszczalne! W mojej szkole
          wylatuje się ze szkoły (to nie bujda!). Naprawdę! Taki regulamin i już 2
          wyleciało.
        • Gość: Żabuś Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 08.11.02, 08:31
          To jest normalne i nigdy się tego nie pozbędziemy
    • vaniteux Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 19.10.02, 13:29
      Ściganie z przedmiotów z których wiedzę powinno się posiadać to oszukiwanie
      samego siebie, ale po co przyszłemu lekarzowi dogłębna wiedza o histerezie
      pola magnetycznego? Ściąganie z takich bzdur to edług mnie oszczędność czasu.
      • Gość: Zielicz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.polbox.pl / 213.241.34.* 19.10.02, 16:39
        Przypadkiem większość nowoczesnych technik diagnostycznych opiera się na fizyce
        i to dosyc zaawansowanej.Znam paru lekarzy po dobrych matfizach.Twierdzą
        zgodnie, że byli w stosunku do kolegów ze studów przynajmniej o rok do przodu.
        • vaniteux Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 26.10.02, 18:00
          Naprawdę? Nie znam się na nowych technikach diagnostycznych, ale np. prawnik
          nie musi tego znać.
          • Gość: Zielicz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.polbox.pl / 213.241.34.* 27.10.02, 07:07
            To niech prawnik idzie do klasy humanistycznej.Jeśli jednak prawnik zostanie
            np. adwokatem albo prokuratorem to współczesna kryminologia też jest oparta na
            fizyce, chemii informatyce, biologii etc.I trzeba przynajmniej mniej więcej
            orientować się o czym mówią ekspertyzy biegłych!!!!
            • vaniteux Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? 27.10.02, 12:46
              A co to znaczy mniej więcej orientować się? Albo coś wiesz albo nie. A sprawa
              profili to co innego, bo one istnieją tylko teoretycznie.
              • Gość: Zielicz Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: 213.241.34.* 27.10.02, 13:26
                Profile istnieją , a jak to już zależy od szkoły!!!
        • Gość: uczeń 16 Re: Co sądzisz o ściąganiu w szkole? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.03, 13:40
          ściąganie jest normalną rzeczą, która była jest i będzie. i nauczyciele nigdy z
          tym nie
          wygrają!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja