Co jest nie tak z tymi szkołami?

23.06.06, 15:06
Przypadkowo weszłam na stronę Kuratorium Mazowieckiego z ofertami pracy dla
nauczycieli i okazuje się, że niektórym szkołom brakuje osób do uczenia
niemal połowy przedmiotów, tak jest np. w Reytanie, Chałubińskim, Powstańców
Warszawy, Gimnazjum nr 23, 26 i pewnie znalazłoby się jeszcze więcej po
dokładniejszej analizie. W czym tkwi problem, przecież słyszy się, że
nauczyciele też mają kłopot ze znalezieniem pracy.
    • gdabski Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 23.06.06, 15:22
      Będę strzelał - dyrekcja :(

      /Gdabski
      • kaczuszka5555555555 Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 24.06.06, 14:30
        problem tkwi w tym, że większość belfrów nie jest dośc wykształconych.
        • ewa9717 Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 24.06.06, 19:23
          Kaczuszko, chyba nie wiesz o czym piszesz? Pracuję w gimnazjum w małym
          miasteczku, a nie ma wśród grona nikogo, kto nie ma magisterium i jakichś
          studiów podyplomowych. Do tego dochodzą co roku rózne kursy-na własny koszt,
          oczywiście. Czego jeszcze wymagasz? Może Nobla?
          • randybvain Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 26.06.06, 18:37
            Mie mowimy o papierku, ale o umiejetnosciach typu: zarzadzanie klasa,
            autorytet, wystarczajaca wiedza...
    • marta.uparta Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 24.06.06, 21:27

      Teraz zaistniała dosyć nietypowa sytuacja: mianowicie od 1 września tego roku
      dyrektorzy muszą rozwiązac umowy z nauczycielami, którzy nie mają pełnych
      kwalifikacji do nauczanego przedmiotu. Efektem tego jest duzy odpływ ze szkół
      takich własnie nauczycieli. W szkole w której uczę trzech nauczycieli na
      trzydziestu paru z tej racji pozegna się z nauczaniem. A u nas i tak jest
      niezła sytuacja, ponieważ to szkoła średnia w której zawsze zwracało się uwagę
      na pełne przygotowanie nauczyciela.
      Najfatalniejsza jest sytuacja w podstawówkach i gimnazjach, w tych szkołach
      więcej nauczycieli nie miało przygotowania i uczyło bez odpowiednich
      kwalifikacji.

      Poza tym większe kłopoty z praca mają nauczyciele w miasteczkach i małych
      ośrodkach - tam liczba szkół jest mocno ograniczona. W duzych miast jest
      większa rotacja w szkołach i łatwiej znaleźć pracę.
      • myslak uciekamy na emerytury! 25.06.06, 22:29
        Przed Giertychem!
      • zuzia.zet Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 26.06.06, 07:08
        To, co piszesz, zasadniczo ma sens, ale nadal nie uzasadnia, dlaczego ta
        sytuacja ma miejsce tylko w niektórych szkołach. Natomiast od wczoraj wiem, że
        w jednej z wymienionych przeze mnie szkół jest tak, jak już ktoś wcześniej
        napisał - dyrekcja. Smutne to trochę, bo pewnie atmosfera odbija się na
        uczniach.
        • marta.uparta Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 26.06.06, 08:42
          bywa i tak. Moja siostrzenica kończy właśnie podstawówkę, gdzie między klasą
          czwartą a szóstą nauczyciel angielskiego zmienił jej się 20(!) razy, a
          polonista w samej tylko szóstej klasie 4 razy. Z większości przedmiotów co roku
          uczył ja ktoś inny. I z tego co wiem od strony pokoju nauczycielskiego (moja
          koleżanka kiedyś też pracowała w tej szkole), to winę za to ponosi wyłącznie
          dyrektorka.
          • elunia66 Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 26.06.06, 23:11
            A może młodzi ludzie po studiach chcą zarabiać pieniądze normalne a nie
            700-800 zł i wielką papierkową biurokracją trwającą przez kilkanaście lat,
            dużym obciążeniem psychicznym i itd i itp, skoro takie same pieniądze można
            zarobić nawet w sklepie po maturze czy gdziekolwiek indziej nie mając studiów.
            Pracować, wyjść i mieć swięty spokój a nie siedzieć w domu ze stertą książek,
            konspektów i innych bzdurnych rzeczy które się wymaga od początkującego
            nauczyciela.
            • laaleczka Re: Co jest nie tak z tymi szkołami? 08.07.06, 11:23
              Przeniosłabym się do Warszawy, ale na mieszkanie tam z pensją nauczyciela
              musiałabym pracować 50 lat. :-)
              To chyba wyjaśnia, dlaczego praca nauczyciela przestaje być atrakcyjna w dużych
              i drogich aglomeracjach.
Pełna wersja