Prawie robi wielką różnicę...

01.09.06, 21:28
Oto treść ogłoszeń w wielu szkołach w Polsce na dzień 4 września, czyli rozpoczęcie roku szkolnego (godziny przykładowe):


Przebieg uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego
1. 9.00 - 10.00: Msza Święta
2. 10.30 - 11.30: uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego w auli szkoły
3. 11.45-13.00: spotkanie w klasach

I prawie to samo:
1. 10.30 - 11.30: uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego w auli szkoły
2. 11.45-13.00: spotkanie w klasach

Uwaga: dla chętnych Msza Św. odbędzie się o godzinie 9.00 w ...



Dlaczego ta druga forma jest tak rzadka, skoro rozpoczęcie roku szkolnego to uroczystość świecka, bo świeckiej szkoły publicznej ?

Prawie robi wielką różnicę...
    • ajala1 Czyżby niedopatrzenie? 02.09.06, 09:50
      Właśnie zdałam sobie sprawę, że w mojej szkole nie wisi żadne z tych ogłoszeń.
      Oczywiście jest mowa o rozpoczęciu poszczególnych poziomów klas - są podane
      miejsca i godziny, ale nie ma NIC na temat mszy. Proboszcz zawsze przychodzi na
      rozpoczęcie roku i w ogóle na większe uroczystości, ale jeśli już zabiera
      głos /tylko wywołany przez dyrekcję - sam nigdy się nie wyrywa/, to mówi krótko
      i konkretnie. Sądzę, że ogłoszenia na temat mszy wiszą w kościele /a raczej
      przed/, bo odkąd pracuję w tej szkole /ponad 10 lat/ nigdy czegoś takiego nie
      zauważyłam. Co więcej - nawet nadając szkole imię czy obchodząc jej okrągłe
      rocznice - nigdy ani uczniowie, ani zaproszeni goście nie byli obowiązkowo
      ciągani do kościoła na mszę. Proboszcz owszem uczestniczył w tych
      uroczystościach, ale jako gość i jak ww bez zbytniego epatowania kwestiami
      religijnymi.
      Ja chyba mam szczęście i do rozsądnej dyrekcji i do elastycznego, potrafiącego
      dostosować się do realiów szkolnych - proboszcza.
      • kazek100 Re: Czyżby niedopatrzenie? 02.09.06, 09:59
        No to Twoja szkoła jest szczęśliwa.
        Ja swoją dyrekcję uważam za dość rozsądną, ale jednak msza jest. I to w czasie
        lekcji! (a więc właściwie obowiązkowa). Odbywa się to w czwartek czy piątek,
        podczas pierwszych lekcji. Oczywiście uczeń teoretycznie może nie przyjść, ale
        wtedy musi miec zwolnienia etc. Albo siedzi i czeka bez sensu w szatni... A
        najgorsze, że ten stan uważany jest juz za normalny. Ja tez włóczę sie bez
        sensu po korytarzu, zamiast pracować.
        • fan_gazety Re: Czyżby niedopatrzenie? 03.09.06, 23:15
          kazek100 napisał:

          > No to Twoja szkoła jest szczęśliwa.
          ** Zgadzam się :-)

          > Ja swoją dyrekcję uważam za dość rozsądną, ale jednak msza jest. I to w czasie lekcji!
          ** Jak to? Jaka msza? Gdzie?

          (a więc właściwie obowiązkowa). Odbywa się to w czwartek czy piątek, podczas pierwszych lekcji. Oczywiście uczeń teoretycznie może nie przyjść, ale
          > wtedy musi miec zwolnienia etc.
          ** Dlaczego musi mieć zwolnienie? Jak to jest? Msza jest w rozkładzie zajęć szkolnych ??

          Albo siedzi i czeka bez sensu w szatni... A
          > najgorsze, że ten stan uważany jest juz za normalny. Ja tez włóczę sie bez
          > sensu po korytarzu, zamiast pracować.
          ** Może stwarzacie atmosferę przyzwolenia? Może nikt z decydentów nie wie, że to nie jest w porządku ? Były jakiekolwiek dyskusje?
          • kazek100 Re: Czyżby niedopatrzenie? 04.09.06, 16:01
            > ** Jak to? Jaka msza? Gdzie?

            no jak to jaka i gdzie? Normalna, katolicka, w kościele. W czasie lekcji.

            > ** Dlaczego musi mieć zwolnienie? Jak to jest? Msza jest w rozkładzie zajęć
            szk
            > olnych ??

            No przecież powiadam Ci - msza jest w czasie lekcji, i dlatego poniekąd jest
            obowiązkowa. Chyba, że uczeń ma zwolnienie z lekcji. Czyli normalnie. Prawie.

            > ** Może stwarzacie atmosferę przyzwolenia? Może nikt z decydentów nie wie, że
            t
            > o nie jest w porządku ? Były jakiekolwiek dyskusje?

            A tu masz dużo racji. Akurat dyskusji to chyba nie było, bo w momencie jak
            zacząłem pracować w tej szkole, to już tak było i wcześniej uznali to
            za "normalne" (podkreślam cudzysłów). A co do atmosfery przyzwolenia to masz
            rację, ale takowa jest w całym naszym kraju. Z kim nie gadam prywatnie, to poza
            niewielkimi wyjątkami, większośc uważa, że nasz kraj oszalał i Kościół jest
            głównym składnikiem tego szaleństwa, ale oficjalnie wszyscy są "za".
            Póki co w ubiegłym roku szkolnym bohatersko ;-)) nie dałem powiesić krzyża w
            mojej klasie (a niby z jakiej racji? Tu sie uczą i pracują nie tylko katolicy).
            Zobaczymy co będzie dalej.
      • fan_gazety Re: Czyżby niedopatrzenie? - Chyba nie :-) 03.09.06, 23:11
        Dobrze, że i tak bywa. To znak, że nie wszędzie różnica między świeckim i kościelnym jest zamazywane. To cieszy.
    • annuka Re: Do trzech razy sztuka 02.09.06, 11:43
      U mnie w LO jest tak samo, mało tego, zdarza się, że dyrektorka nakłania
      nauczycieli do chodzenia na msze, bo chodzi mało osób i proboszcz siędopytuje,
      ale w sumie nikt nie może zmusićdo tego, nie?
      • scanner2 Re: Do trzech razy sztuka 03.09.06, 00:24
        nie, tylko Ci mogą umowy o prace nie przedłużyc (chyba że masz tam mianowanego czy dyplomowanego, nie zanm sie na tym), z powodów "innych" i jak najbardziej "obiektywnych"
      • fan_gazety Uważam, że to od reakcji nauczycieli dużo zależy 03.09.06, 23:19
        Wg mnie to rolą nagabywanego w tej dziwnej sprawie nauczyciela jest dać odczuć dyrektorowi (dyrektorce), że przekracza swoje kompetencje.
        I tu nie chodzi, że nie może zmusić, bo nie może, tylko żeby jej (jemu) przez myśl nie przeszło wtrącać się w sprawy religii, światopoglądu, praktyk religijnych swoich pracowników.
    • nomenia Re: Prawie robi wielką różnicę... 02.09.06, 14:10
      Uczę w dwóch szkołach. W mojej macierzystej nie ma informacji o mszy, dyrekcja
      podkreśla świecki charakter szkoły (może dlatego, że wywodzi się z bardzo
      katolickiej rodziny,jej brat jest i wujek są księżmi, ten drugi to jakaś szycha
      w tym "świecie")Poza tym u nas są dzieci różnych wyznań.O mszy kosztem lekcji
      nie może być mowy. Religii uczy świecki katecheta o nastawieniu prawie
      antyklerykalnym. Natomiast w drugiej szkole jest dokładnie odwrotnie, tam
      ważniejszą rolę niż dyrektor ddgrywa miejscowy proboszcz. Mam wrażenie,że uczę
      w katolickiej szkole. Na szczęście tylko kilka godzin, które tracę na ciągłe
      uroczystości religijne. Wszystko zależy od ludzi. Komunizm trwał długo, dzięki
      takim samym ludziom ,którzy teraz tworzą nam jakiś nowy -IZM. Mam na myśli
      mentalność onych. Czy nowa ideologia by się tak panoszyła, gdyby nie
      przyzwolenie społeczne i ....lizusostwo?
      • fan_gazety Re: Prawie robi wielką różnicę... 03.09.06, 23:24
        > Uczę w dwóch szkołach. W mojej macierzystej nie ma informacji o mszy, dyrekcja podkreśla świecki charakter szkoły (może dlatego, że wywodzi się z bardzo katolickiej rodziny, jej brat jest i wujek są księżmi, ten drugi to jakaś szycha w tym "świecie") Poza tym u nas są dzieci różnych wyznań.O mszy kosztem lekcji nie może być mowy.
        ** No, czyli jest zgodnie z prawem. Powiało optymizmem :-)

        Religii uczy świecki katecheta o nastawieniu prawie
        antyklerykalnym. Natomiast w drugiej szkole jest dokładnie odwrotnie, tam
        > ważniejszą rolę niż dyrektor ddgrywa miejscowy proboszcz. Mam wrażenie,że uczę
        > w katolickiej szkole. Na szczęście tylko kilka godzin, które tracę na ciągłe
        > uroczystości religijne. Wszystko zależy od ludzi. Komunizm trwał długo, dzięki takim samym ludziom ,którzy teraz tworzą nam jakiś nowy -IZM. Mam na myśli mentalność onych. Czy nowa ideologia by się tak panoszyła, gdyby nie
        > przyzwolenie społeczne i ....lizusostwo?
        ** A właśnie, w kolejnym poście jest sygnał o przyzwoleniu społecznym - czyli "nie wychylaniu się, tak na wszelki wypadek". Czy u siebie, w tej drugiej szkole zrobiliście coćm, by pokazać, że jest to łamanie regułu rozdzielności państwa i Kościoła?
    • toolkien Re: Prawie robi wielką różnicę... 02.09.06, 14:33
      hmmm, rzeczywiście PRAWIE robi wielką różnicę :). Moja szkoła nie ma takich
      problemów, księża ZAPRASZAJĄ CHĘTNYCH na wszelkie msze celebrowane w różnych
      intencjach. Na stronce liceum jest jedynie powiadomienie, kiedy rozpoczyna się
      uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego, na które i tak większość przychodzi bez
      zapraszania :), tradycją już są odwiedziny naszej szkoły przez absolwentów,
      którzy ustawiają się w szeregu z uczniami, jako "starsze klasy" :).
      Pozdrawiam cieplutko :)
      • fan_gazety Dzięki za odpowiedź :-) 03.09.06, 23:27
        Oj, chciałoby się, żeby taki był właśnie wzorzec relacji szkoła-religia. I jeszcze przy pełnym poszanowaniu wyborów uczniów i nauczycieli, a także przy ostrożności, by nie łamać zasady prawa do milczenia w sprawie przekonań.
    • no-surprises Re: Prawie robi wielką różnicę... 02.09.06, 14:36
      U mnie podano godziny rozpoczęcia akademii. I tyle.
      Czy to nienormalne? Dodam, że w naszej szkole uczniów klas II uczy ksiądz
      proboszcz, bardzo hołubiony przed dyrekcję.
      • fifkaa Re: Prawie robi wielką różnicę... 03.09.06, 00:00
        na konferencji w szkole w której właśnie rozpoczęłam pracę hehe podano godzinę
        mszy o apelu nic nie wpomniano poza stwierdzeniem dyrektora: "ja tam powiem
        potem coś krótko, tak z 15min";)
        • fan_gazety Zareagował ktoś, że to nie w porządku? 03.09.06, 23:31
          No, chyba, że wszyscy uznają, że to jest w porządku :-)
      • fan_gazety Re: Prawie robi wielką różnicę... 03.09.06, 23:30
        > U mnie podano godziny rozpoczęcia akademii. I tyle.
        > Czy to nienormalne?
        ** Pożądane, a nie tylko normalne - bo nie jest sprawą dyrekcji szkoły intersować się czy i kiedy uczniowie i nauczyciele chodzą do koscioła.

        Dodam, że w naszej szkole uczniów klas II uczy ksiądz
        > proboszcz, bardzo hołubiony przed dyrekcję.
        ** A co to znaczy "hołubiony" ?
    • e.arden Re: Prawie robi wielką różnicę... 03.09.06, 14:19
      Uczę w trzeciej szkole (właściwie zaczynam pracę w trzeciej) i dotychczas było
      tak, że pójście na msze przed rozpoczęciem roku było dobrowolne, a o obowiązku
      pójścia wychowawcy z klasą do kościoła nie było mowy. Tymczasem teraz pójście z
      wychowankami na mszę jest obowiązkowe, przyznaję, że jestem zdziwiona opisanym
      faktem tym bardziej, że część uczniów jest innego wyznania.
      • fan_gazety Re: Prawie robi wielką różnicę... 03.09.06, 23:33
        A nie można by jakoś dać znać dyrektorce, że szkoła nie jest od organizowania uczniom mszy świętej?
        • kazek100 Re: Prawie robi wielką różnicę... 04.09.06, 16:03
          A można by jakoś dać znać władzom, ża państwo nie jest od organizowania ludziom
          mszy świętych (i życia religijnego w ogóle ;-)) )
          • apluzina Re: Prawie robi wielką różnicę... 04.09.06, 20:48
            W Gimnazjum, w którym uczę, powitanie roku szkolnego nie jest połączone z mszą.
            Nabożeństwo dla uczniów odbywa się w godzinach popołudniowych ale jest zupełnie
            oderwane od działań szkoły - Ksiądz ogłasza to na niedzielnej mszy świętej..
            • kazek100 Re: Prawie robi wielką różnicę... 05.09.06, 11:38
              I tak być powinno.
              ale coraz rzadziej jest (z tego, co słyszę :-(( )
Inne wątki na temat:
Pełna wersja