Ile lekcji z wychowawcą??

06.09.06, 21:52
Witam,
proszę mi powiedzieć czy są jakieś przepisy regulujące ile godzin powinno
mieć dziecko z wychowawcą klasy?
Moje dziecko zaczęło naukę w czwartej klasie szkoły podstawowej. Wychowawcą
jest nauczyciel języka obcego.
Cała klasa ma z wychowawcą zaplanowaną jedną godzinę wychowawczą.
Poza tym klasa została podzielona na dwie grupy, które w jedym czasie będą
uczyły się języka obcego. Połowa klasy będzie miała lekcje z wychowawcą,
natomiast druga połaowa z innym nauczycielem.
Wniosek z tego taki, że połowa klasy (15 osób) będzie spotykało wychowawcę
tylko raz w tygodniu w grupie 30 dzieci.
Na czym polega funkcja wychowawcza takiego wychowawcy??
Przecież on nawet dobrze nie pozna tych dzieci z którymi nie będzie miał
języka. Moim zdaniem wychowawca to Ktoś z kim dziecko ma się zaprzyjaźnić,
zaufać.. przy Kim będzie czuło się bezpiecznie i w razie kłopotów (i oby jak
najczęściej w razie radości) będzie mogło zwierzyć się, pożalić..
Czy są jakieś przepisy regulujące tę kwestię?

    • lenka_style Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 06.09.06, 21:59
      nie ma takich przepisów
      możecie Państwo najwyżej jako rodzice /Rada Rodziców wystąpić do dyrekcji
      szkoły z wnioskiem (na piśmie, rzecz jasna) o zmianę zaistniałej sytuacji
      argumentując tak jak Pani to opisała - niestety, prawo w tej sprawie nie stoi
      za Państwem, jest to raczej dobra wola dyrekcji
      • playadelsol Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 01:27
        lenka_style napisała:

        > nie ma takich przepisów
        > możecie Państwo najwyżej jako rodzice /Rada Rodziców wystąpić do dyrekcji
        > szkoły z wnioskiem (na piśmie, rzecz jasna) o zmianę zaistniałej sytuacji
        > argumentując tak jak Pani to opisała - niestety, prawo w tej sprawie nie stoi
        > za Państwem, jest to raczej dobra wola dyrekcji


        przepraszam ale o jakiej dobrej woli Ty mówisz? Lekcje są w tym samym czasie nie bez powodu, a nauczyciel się przeciez nie rozdwoi! NIe da się też zrobic tak , zeby w jednym tygodniu miał lekcje z jedną grupą a w drugim z drugą...

        wniosek: nauczyciele języków nie powinni byc wychowawcami :P
    • no-surprises Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 07.09.06, 14:38
      Na temat przepisów nie wiem nic, ale zdrowy rozsądek każe przyznać Ci rację.
      W mojej szkole językowcy mają wychowawstwo z podziałem na grupy, ale uczą w
      obydwu grupach.
      Poszłabym porozmawiać z dyrekcją i to jak najszybciej.
      • playadelsol Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 01:27
        a grupy maja lekcje w tym samym czasie? :P
        • no-surprises Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 16:20
          ;)
          Informatyka/ technika i wf też są dzielone. Istnieje oprócz tego możliwość
          lekcji dla 1. grupy przed lekcjami całej klasy,a np.2. po lekcjach wspólnych,
          nieprawdaż?
    • magdaszek Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 07.09.06, 16:29
      Witam!
      Jestem własnie w takiej nieszczęsnej sytuacji jako wychowawca i anglista
      zarazem. Moja klasa liczy ponad 30 uczniów. Uczę tylko połowę z nich! Nie wiem
      w jaki sposób mam nawiązywać kontakt z całą klasą? Przy 1 godzinie wychowawczej
      nie jest mozliwe poznanie wszystkich wychowanków w równym stopniu. Nie wyobrażam
      sobie również spotkań wywiadowczych. Jak prowadzic rozmowy z rodzicami uczniów,
      których nie zdążę poznać? A powinnam, bo to mój obowiązek!
      Przepisy tego nie regulują, ale zdrowy rozsądek powinien, jak najbardziej!!!!
      • playadelsol Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 01:29
        a w ogóle co to za pomysł zeby w klasach było ponad 30 dzieci.... 10 to już absolutne maksimum, i wtedy można coś zdziałać z perspektywy dydaktyczno-wychowawczej.
    • ajala1 Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 07.09.06, 18:57
      ewa.joanna napisała:
      > Na czym polega funkcja wychowawcza takiego wychowawcy??
      > Przecież on nawet dobrze nie pozna tych dzieci z którymi nie będzie miał
      > języka.
      Zgadza sie, masz rację. Nie pozna swoich wychowanków, jeśli skupi się tylko na
      dokumetacji. Natomiast pozna i "wychowa", jeśli ta szkoła ma jakis
      program/strategię wychowawczą. Wówczas nauczyciel - wychowawca musi zaplanować
      na cały etap edukacyjny różnorodne działania pozwalające na jego realizację. I
      tu jest miejsce zarówno na integrację klasy i wychowawcy z klasą nie w ramach
      jednostek dydaktycznych, jak np. j. angielski, czy jakikolwiek inny przedmiot,
      ale poza nimi.To są spotkania, wycieczki, wyjścia do kina, teatru, galerii,
      klasowe imprezy i uroczystości /np. tradycyjne - wigilia, lub inne -
      walentynki, Dzień Chłopaka/, dyskoteki, wspólne projekty klasowe lub
      ogólnoszkolne, także spotkania z udziałem rodziców /w młodszych klasach np.
      Dzien Matki, w starszych niestety już sie raczej od tego odchodzi/. Równiez w
      planie pracy wychowawczej powinna zawierać się współpraca z innymi
      nauczycielami uczącymi w danej klasie, ze szkolnym pedagogiem, psychologiem
      itd.
      Rozumiem Twój niepokój, w klasach I - III dzieci są cały czas pod opieką
      wychowawcy, maja nieustanny kontakt / po 3-5 godzin dziennie/. Niestety już od
      klasy 4 codzienny kontakt z dziećmi mogą mieć najwyżej poloniści i matematycy,
      bo mają po 5-6 godzin zajęć w tygodniu ze swoją klasą. W ten sposób rozumując
      nie mógłby być wychowawcą historyk, informatyk, muzyk, plastyk, a w szkołach
      ponadpodstawowych chemik, fizyk, geograf, biolog - bo mają 1-2 godz. zajęć
      tygodniowo z daną klasą. Co więcej są przedmioty, które kończą się po 2 latach
      i w 3 roku wychowawcy zostaje tylko ... godzina wychowawcza. Niestety w żadnej
      szkole nie ma aż tylu polonistów i matematyków, by obsadzić nimi wychowawstwa
      wszystkich klas. Nauczyciele języka i tak mają dobrze, bo jest od 2 do 4 / czy
      nawet 5/ godz. tygodniowo z daną klasą. Wychowawcą może i powinien być każdy
      nauczyciel, nawet katecheta.
      Rzeczywiście dyrekcja powinna przemyśleć sprawę - zapewne było to spowodowane
      problemami z ułożeniem planu. Jeśli klasa jest dzielona tylko na j. obcym,
      lekcje musiałyby odbywać się na początku lub na końcu. Jeśli każdą grupę ma
      inny nauczyciel mogą równolegle odbywać się zajęcia w obydwu grupach.
      Jednak w przypadku klasy wychowawczej, lepiej pogłówkować nad planem, niż
      ograniczać kontakt wychowawcy z połową klasy. No chyba, że są inne niezwykle
      istotne przyczyny takiego przydziału godzin.
      Rodzice są potęgą w podstawówkach - spróbuj wraz z innymi poruszyc tę kwestię
      na spotkaniu z wychowawcą lub udaj sie bezpośrednio ze swoimi wątpliwościami i
      sugestiami do dyrekcji. Potrzebna jest DOBRA WOLA wszystkich stron /czy też
      zainteresowanych/. Pzdr:)
      • danuta49 Widzę teoretyzowanie pańci z nadzoru! 07.09.06, 20:15
        >Natomiast pozna i "wychowa", jeśli ta szkoła ma jakis
        program/strategię wychowawczą. Wówczas nauczyciel - wychowawca musi zaplanować
        na cały etap edukacyjny różnorodne działania pozwalające na jego realizację. <
        Albo wychowawca chce(!) poznac swoją klasę (oczywiście dyrekcja powinna w tym
        pomagać, również układając plan!!!), albo nie chce i wtedy żadne
        papierowe "programy wychowawcze" nic nie pomogą!
        • ajala1 Re: 07.09.06, 20:37
          danuta49 napisała > Albo wychowawca chce(!) poznac swoją klasę (oczywiście
          dyrekcja powinna w tym
          > pomagać, również układając plan!!!), albo nie chce i wtedy żadne
          > papierowe "programy wychowawcze" nic nie pomogą!
          Zgadza się. Niestety większość nauczycieli - wychowawców zajmje się
          tylko "papierami".
          Nawet nie wiesz, jak bardzo sie mylisz również w kwestii mojej osoby:))
      • playadelsol Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 01:31
        Natomiast pozna i "wychowa", jeśli ta szkoła ma jakis
        program/strategię wychowawczą. Wówczas nauczyciel - wychowawca musi zaplanować
        na cały etap edukacyjny różnorodne działania pozwalające na jego realizację.


        tak naprawde to brednie.........
        • ajala1 Nic tu po mnie 08.09.06, 21:25
          Niestety przeliczyłam się. to nie jest wątek, a może całe forum dla mnie.
          Pracuję w szkole już ponad 20 lat zarówno jako nauczyciel
          przedmiotu /matematyki;)/, jak i wychowawca. Praowałam przez kilka lat w małej
          wiejskiej szkole, zaś od kilkunastu lat pracuję w bardzo dużej miejskiej
          szkole /około 100 nauczycieli/. No, ale co ja wiem o wychowaniu?:)))

          playadelsol napisała:

          > Natomiast pozna i "wychowa", jeśli ta szkoła ma jakis
          > program/strategię wychowawczą. Wówczas nauczyciel - wychowawca musi
          zaplanować
          > na cały etap edukacyjny różnorodne działania pozwalające na jego realizację.
          >
          >
          > tak naprawde to brednie.........
          W tych "bredniach" mieści się wszystko, co wychowawca robi przez wszystkie lata
          opieki nad klasą. A przypominam, że jeszcze niedawno nie były to 3 lata, ale w
          lo - 4, w sp - 5 /od czwartej do ósmej klasy/. i nie oznajmiam klasie: a teraz
          dzieci będę wdrażała taką a taką procedurę, czy np. działanie profilaktyczne,
          tylko po prostu to robię. Jeśli nie mam żadnego planu pracy to idę na żywioł,
          czy też spontan, czyli wypełniam dziennik, zbieram usprawiedliwienia, zapełniam
          godzinę wychowawczą tematami "marynistycznymi', organizuję dyskoteki - bo to
          żaden wysiłek intelektualny z mojej strony, tylko trochę czasu zabiera. Jeśli
          taki obraz wychowawcy jest bardziej przystajacy do rzeczywistości, jaka ty
          znasz, to faktycznie wszystko o czym wcześniej pisałam to brednie.
          Oczywiście plan, to jest tylko plan, czyli może i musi podlegać modyfikacjom.
          Jeśli zaplanowałam sobie realizację zajęć poświęconych np. profilaktyce
          uzaleznien, czy poszukiwaniu wartości, czy integracji z osobami
          niepełnosprawnymi, czy obrzędom i tradycjom świątecznym...etc., a nagle
          wyskakuje mi w klasie bardzo jaskrawy przejaw ksenofobii, antysemityzmu,
          rasizmu, powielania stereotypów zaobserwowanych u dorosłych /mam na myśli
          negatywne wzorce/, agresji, znęcania się czy też cokolwiek innego, to
          oczywiście nie prowadzę zgodnie z planem przyjemnej lekcji na temat wcześniej
          zaplanowany, tylko reaguję natychmiast, opracowując adekwatną do zaistniałej
          sytuacji tematykę i formę zajęć. Problem niekoniecznie zostanie rozwiązany
          natychmiast, ale na pewno nie będzie wyciszony, czy też tylko zasygnalizowany
          głośnym krzykiem, uwagami, czy jałowym moralizatorstwem.
          W pracy z młodzieżą trzeba być elastycznym, umieć dostosować się do zaistniałej
          sytuacji, nie forsować niczego na siłę, ale również nie rezygnować ze swoich
          zamierzeń i planów.
          Najciekawsze jest to, że pewnie wszyscy forumowicze przyznają mi rację, jeśli
          będę używać języka zrozumiałego dla nie-nauczycieli, np. zamiast sfera
          opiekuńczo - wychowawcza - opieka nad uczniem, wycieranie nosów młodszym ,
          wyjście do kina lub wyjazd na biwak ze starszymi etc.
          A "papiery" cóż - bez nich bywa za bardzo spontanicznie u zbyt wielu
          wychowawców.
          Kończę działalnośc w tym wątku, gdyż moją intencją była tylko pomoc autorce w
          formie przekazania dostępnych mi informacji /zarówno z zakresu uregulowań
          prawnych, mechanizmów jakie funkcjonują w szkołach, jak i własnego doświadczenia
          nauczyciela i wychowawcy - od ponad 20 lat/. Niestety moja odpowiedź wzbudziła
          najwidoczniej kontrowersje w szerszym aspekcie - zadań i roli wychowawcy, a nie
          ilości godzin DYDAKTYCZNYCH, podczas których spotyka się on z klasą w murach
          szkoły.
          playadelsol
          - niemożliwe, żebyś poza siedzeniem w szkolnej ławce miał/ miała coś wspólnego
          z edukacją. Jeśli jest inaczej, nie eksperymentuj na żywych ludziach i zmień
          zawód jak najszybciej:))))
    • playadelsol Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 01:24
      no tak, ale to tylko Twoje zdanie. Piekne, idealistyczne i zupełnie pozbawione kontaktu z rzeczywistością....
    • kkokos Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 11:05
      zadawała m to pytanie już w ubiegłym roku, kiedy to w czwartej klasie
      wychowaczynią mojego dziecka zostałą.... psycholog szkolny. Liczba godzin w
      tygodniu, kiedy spotykała się ze swoją klasą: jeden (godzina wychowawcza). Tak
      jak się spodziewaliśmy, kontakt z dziećmi ma beznadziejny (co wynika też z
      tego, że jest kiepskim psychologiem, ale to inna sprawa). Rodzicom wyznacza
      ścisłe godziny, kiedy mają się stawić na rozmowę: między 9 a 12. Bo ona, jako
      psycholog szkolny nie ma ruchomego planu zajęć (takiego, że w poniedziałki
      pracuje od 8 i może umówić się z matką 15 minut wcześniej, a w czwartki ma
      siedem godzin i może umówić się z matką o 14.30)... Ona pracuje tylko w godz.
      9-12 - to kolejna wada sytuacji, gdy wychowawcą nie jest nauczyciel uczący w
      klasie.

      > Moim zdaniem wychowawca to Ktoś z kim dziecko ma się zaprzyjaźnić,
      > zaufać.. przy Kim będzie czuło się bezpiecznie i w razie kłopotów (i oby jak
      > najczęściej w razie radości) będzie mogło zwierzyć się, pożalić..

      Naiwna :))) też tak myślałam. Ale pani psycholog-wychowawca palnęła kiedyś na
      zebraniu rodziców: "bo rola wychowawcy i psychologa szkolnego bardzo się
      różni. Psycholog to ktoś, kto musi bronić dzieci w różnych sytuacjach". Ktoś
      wtedy zapytał: "A wychowawca klasy to nie???" "No niezupełnie" - odpowiedziała
      i zmieniła temat.

      W tym roku niestety mamy tę samą wychowawczynię.., A tak było miło w tej szkole
      w klasach I-III !!!
    • ewa.joanna Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 22:26
      Dla klasy mojego dziecka zaplanowano 2 godziny języka tygodniowo. W pierwzej
      chwili problemem wydało mi się, ze połowa klasy nie będzie miała możliwości
      poznać się ze swoim wychowawcą, że ta jedna godzina to naprawdę mało.
      Nie zgadzam się, że podczas wyjść do kina czy teatru będzie taka sposobność.
      Jak często mogą być takie wyjścia? I jak to wygląda? Wyjścia w ramach godzin
      lekcyjnych (bo przecież nie po południu), dojazd, nadzór, by wszyscy dotarli i
      wrócili bezpiecznie. W kinie czy teatrze ogląda się film, eksponaty, spektakl..
      I szybki powrót do szkoły. W moim odczuciu to wciąż za mało.
      A co do imprez i wyjść to kiedy to wszystko zaplanować, ustalić i przygotować??
      Na tej jednej godzinie wychowawczej? Ja wiem, że polski ma być polskim, ale
      wiadomo, że załatwienie kilku spraw wychowawczych w tygodniu gdy tych lekcji
      jest 5 nie spowoduje jakichś olbrzymich zaległości w realizacji materiału.
      Poza tym spodziewam się, że Pani stosunek do dzieci z którymi będzie spędzać
      więcej czasu z pewnością będzie inny niż do reszty klasy. Czy dzieci nie będą
      tego odczuwały?
      Inna sprawa to "swoja" klasa w sensie pomieszczenie.
      Zajęcia wychowawcze odbywać się będą w klasie udostępnionej przez nauczyciela
      innego przedmiotu. W klasie do języka wszystkie dzieci nie zmieszczą się.
      Dzieci zastanawiają się już gdzie one będą robiły swoje gazetki ścienne i inne
      wystawy.
      W szkole jest kilka klas czwartych. Wszystkie mają wychowawców, którzy uczą
      polsjkiego, matematyki bądź przyrody (3lekcje tyg.).
      W pozostałych klasach (znajome dzieci się w nich uczą) dzieci pierwszego dnia
      dostały kluczyki do szatni, mają do wychowawców dziesiątki pytań (czwarta klasa
      to jednak całkiem nowy etap w życiu ucznia). Moje nie ma klucza do dziś, nosi
      po całej szkole kurtkę i cały majdan (strój w-f, basen..). Już po tych kilku
      dniach wychodzi niezręcznośc całej sytuacji.
      Nie udało mi się w tym tygodniu porozmawiać z Dyrektorką, ale mam nadzieję na
      spotkanie w poniedziałek.
      • ajala1 Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 08.09.06, 23:45
        ewa.joanna napisała:
        Nie zgadzam się, że podczas wyjść do kina czy teatru będzie taka sposobność.
        > Jak często mogą być takie wyjścia? I jak to wygląda? Wyjścia w ramach godzin
        > lekcyjnych (bo przecież nie po południu), dojazd, nadzór, by wszyscy dotarli
        i
        > wrócili bezpiecznie. W kinie czy teatrze ogląda się film, eksponaty,
        spektakl..
        >
        > I szybki powrót do szkoły. W moim odczuciu to wciąż za mało.
        ***Ale właśnie w takich sytuacjach i miejscach poznaje się wychowanka dużo
        wszechstronniej niż w ławce szkolnej. A filmy, spektakle, eksponaty
        rzeczywiście sie oglada, ale potem powinno sie z klasa porozmawiac na ten
        temat. Chodzenie do kina tylko po to, by przepadły jakies lekcje w ogóle nie ma
        sensu. A dlaczego nie po lekcjach, albo w sobotę /rajdy PTTK odbywaja sie na
        ogół w soboty/. Ale zgadzam się, że częśc nauczycieli tylko "odpala' kolejna
        imprezę i robi odpowiedni wpis w dzienniku. Niestety nic na to nie poradzę w
        kwestii ogółu, natomiast mogą poradzić dyrektorzy szkół /tylko pytanie, czy mu
        się chce?/ i rodzice, np. nie wyrażając zgody na uczestnictwo dziecka w
        imprezach wg nich nic nie wnoszących do rozwoju pociechy.

        > Poza tym spodziewam się, że Pani stosunek do dzieci z którymi będzie spędzać
        > więcej czasu z pewnością będzie inny niż do reszty klasy. Czy dzieci nie będą
        > tego odczuwały?
        ***Znów się zgadzam, aczkolwiek mnie osobiście taki problem raczej nie będzie
        dotyczył z racji nauczanego przedmiotu. Nadal proponuję rozmowę z dyrekcją,
        póki mamy początek roku i jeszcze można wiele zmienić w przydziale godzin.
        Mam pytanie, czy osoba, która została wychowawcą nie może w tej kwesii również
        monitować do dyrekcji? Moim zdaniem powinna, chyba, że jest nowa, zahukana, boi
        się o posadę w ogóle lub ... miałaby w ten sposób za dużo okienek.
        Czyli albo jest niezaradna, albo uwikłana w jakieś układy - roszady, albo cwana.
        > Inna sprawa to "swoja" klasa w sensie pomieszczenie.
        > Zajęcia wychowawcze odbywać się będą w klasie udostępnionej przez nauczyciela
        > innego przedmiotu. W klasie do języka wszystkie dzieci nie zmieszczą się.
        > Dzieci zastanawiają się już gdzie one będą robiły swoje gazetki ścienne i
        inne
        > wystawy.
        *** To jest problem dużych szkół /w sensie liczby oddziałów - klas/ z
        niewystarczającą bazą lokalową. Pracuję w takiej szkole - niestety nie każdy
        nauczyciel ma "swoją" pracownię. Ale do każdej pracowni są "przypisane"
        określone klasy - często po dwie, mają swój "teren" do zagospodarowania zarówno
        na tablicach ściennych, jak i w szafkach. No i oczywiście powinna to być sala,
        w której dzieci i nauczyciel najczęściej mają lekcje. Ale znów muszę użyc słowa
        niestety - nie zawsze tak jest, bo np. nauczyciel wf wchodzi do sali "swojej"
        klasy tylko raz w tygodniu - na godzinie wychowawczej.
        Każdy problem można rozwiązać, trzeba tylko umiejętnie do niego podejść.
        Jeśli mogę poradzić coś jeszcze - proszę użyć w rozmowie z dyrekcją rzeczowych
        argumentów i wesprzeć się również innymi rodzicami z tej klasy. Dyrektor, który
        zaproponuje Pani przeniesienie dziecka do innej klasy /lub nawet szkoły/,
        stwierdzi, że nie widzi żadnych możliwości rozwiązania tego problemu,
        zlekceważy Panią lub poprosi o zrozumienie - nic w zamian nie dając, nie
        powinien pełnić tak odpowiedzialnej funkcji. Natomiast zapewniam Panią, że nie
        zrobi nic, by problem rozwiązać, jeśli ton rozmowy i argumenty
        będą "jarmarczne" i z pogranicza szantażu /typu "kuratorium", "władze miasta"
        itp./
        Czy jeśli dyrekcja jest tak niedostępna nie można się umówić na konkretny
        termin przez sekretariat? Chociaż to pewnie tylko w niewielu szkołach jest
        możliwe. Sama miałam problem z przedarciem się przez "zaporę" sekretarek w
        innej szkole. Nawet jak poprosiłam o umówienie mnie w dowolnym terminie -
        choćby za miesiąc - niestety panie sekretarki nie mogły tego zrobić. Pewnie
        szybciej bym się do ministra dostała:))
        Dyrektorzy niezwykle cenią swój czas /zwłaszcza jak pracują w kilku
        placówkach/, niestety niekoniecznie szanują czas petentów.
        W niektórych wątkach wpisując informacje, które opieram zarówno na swoim
        doświadczeniu, jak i przede wszystkim na obowiązujących przepisach, jestem
        często wyśmiewana przez innych forumowiczów, jako osoba oderwana od realiów
        szkolnych. Otóż nie, ja bardzo głęboko w nich tkwię i bardzo dobrze znam nie
        tylko swoje obowiązki, ale i prawa. Co więcej - potrafię podeprzeć się
        wykładnią prawną /niekoniecznie tylko z prawa oświatowego/ i dlatego osiągam
        to, co chcę. Nie dlatego, że ja znam przepisy i się do nich stosuję, ale
        dlatego, że większość osób /w tym nauczycieli, a czasem nawet zwierzchników/ich
        nie zna lub świadomie ignoruje. Jak wiadomo powszechnie - ciemnym narodem
        łatwiej rządzić. I z tego założenia wychodzą też często dyrektorzy.
        Proszę dokładnie zapoznać się ze swoimi prawami w tej szkole /statut szkoły,
        ewentualnie regulaminy czy inne ustalenia rady szkoły czy rady rodziców/.
        Życzę powodzenia w negocjacjach i dobrej woli w dochodzeniu do kompromisu. Nie
        zawsze musi być wygrany i przegrany. Optymalnie bywa tylko jeśli jest wygrany -
        wygrany. Pzdr:)


        • ewa.joanna Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 09.09.06, 14:52
          Statut szkoły w zakresie roli wychowawczej jest przecudny!! Własnie wybieram
          się na rozmowę z dyrekcją z tą częścią statutu w ręku i w głowie. Marzę, żeby
          wychowawca realizował chociaż część przypisanych mu zadań.
          Z wychowawcą jescze nie rozmawiałam chociaz sama zastanawiam się czy Jemu takie
          wychowawstwo odpowiada. W poniedziałek biorę urlop i mam nadzieję, ze uda mi
          się porozmawiać z dyrekcja i z wychowawcą.

          Do tej pory nie było problemu, ze porozmawiać na temat widzianego filmu czy
          wystawy, ale dzieci miały ze swoją panią kontakt ciągły. W tej sytuacji na
          pewno nie będzie to mozliwe (na tej jednej godzinie wychowawczej??)

          A co do klas - pomieszczeń, to sytuacja taka boli gdyż pozostałe cztery klasy
          czwarte mają swoje klasy tylko dla siebie.

          • ajala1 Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 19.09.06, 00:05
            ewa.joanna napisała:
            > Z wychowawcą jescze nie rozmawiałam chociaz sama zastanawiam się czy Jemu
            takie
            >
            > wychowawstwo odpowiada. W poniedziałek biorę urlop i mam nadzieję, ze uda mi
            > się porozmawiać z dyrekcja i z wychowawcą.
            I jakie efekty osiągnęłaś?
    • simera Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 19.09.06, 14:11
      Nie ma żadnych przepsów mówiacych o tym. Ktos proponuje o zmiane
      wychowawcy...Nie wiem jak duża jest ta szkoła ale czy wystarczy wówczas
      nauczycieli? Wg tego co piszesz to wychowawcami mogliby byc tylko nauczyciele
      jezyka polskiego i matematyki, bo tych przedmiotów jest najwięcej w tygodniu i
      nie są dzielone na grupy.
      • ewa.joanna Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 19.09.06, 16:21
        Jest jeszcze przyroda (4 godz).
        W efekcie podjętych działań obie grupy mają lekcje języka z wychowawcą.
        Niestety moje dziecko za to oberwało:-(
        Dzieciom zdecydowanie lepiej przypadł do gustu drugi nauczyciel i głośno
        wyrazali swoje niezadowolenie gdy dowiedzieli się ze uczył je również bedzie
        wychowawca. Wygląda na to, że wyświadczyłam im niedźwiedzią przysługę.
        Z mojego punktu widzenia stało sie dobrze, bo teraz wszyscy z wychowawcą będą
        się spotykać 3 razy w tygodniu. I całe szczęście. Wychowawca stwierdził na
        zebraniu z rodzicami, ze z każdej wychowawczej potrzebuja dla siebie (sprawy
        związane z papierkami) ok. 15-20 minut. Czyli tej drugiej grupy właściwie nie
        miałby okazji podać.
      • ewa.joanna Re: Ile lekcji z wychowawcą?? 19.09.06, 16:27
        Nie miałby okazaji poznać.

        Ten drugi nauczyciel jest równocześnie matematykiem i bardzo szkoda, ze nie
        został wychowawcą gdyż wówczas mieli by tych godzin wspólnych zdecydowanie
        więcej. A dodam, że matemtyk nie ma w tym roku żadnego wychowawstwa. W zeszłym
        roku "wypuścił" klasę ze znakomitymi wynikami. Nauczyciel niesamowicie lubiany
        przez dzieci i bardzo aktywny i zaangażowany (wycieczki, ciekawe wyjścia,
        sponsorzy..)
        Dlatego dzieciakom tak żal. W Na zakonczenie III klasy ktoś podał im info ze
        własnie tego wychowawcę dostaną.
        Nie wiem w jaki sposób, ale dzieci dowiedziały się "kto był sprawcą
        zamieszania", czyli kto rozmawiał w sprawie małego kontaktu z wychowawcą. I
        moje dziecko "oberwało" za mnie.
        Czuję jakiegoś kaca moralnego.. :-(
    • ajala1 Re: Sukces miewa gorzki smak 21.09.06, 00:17
      Czyli dyrekcja nie jest zła, może coś przeoczyła wcześniej.
      Wychowawcy trzeba dać szansę, a matematykowi przyda się odpoczynek. Mało jest
      nauczycieli, którzy zabijaliby się o wychowawstwa. Wręcz przeciwnie, to bardzo
      czasochłonne i często niewdzięczne zajęcie /no i oczywiście płatne tylko
      symbolicznie/.
      Czyli mamy model wygrana - wygrana. A że nie najwyższa, to już inna kwestia.
      Pzdr:)
Pełna wersja