co za chamica z tej wuefistki...kazała nam....

22.09.06, 18:54
...ćwiczyć;/

Dosłownie dziś taki dialog usłyszała moja mama jadąc autobusem. Mieszkam obok
liceum i codziennie można usłyszeć dość 'ciekawe' rozmowy. Ale to już mnie
rozbroiło. Młode pannice dodały, że one w gimnazjum to nie musiały nigdy
ćwiczyć, że Pani dawała piłkę a one sobie grały...albo siedziały w stroju i
nie robiły nic. A ta głupia wuefistka je męczy i zmusza do ćwiczeń.

To staje się ...chore;/ Uczyłam w gimnazjum i chyba już wiem czemu po roku mi
podziękowano... widać ja też męczyłam swoich uczniów zadając im ćwiczenia do
domu i " zmuszając" do nauki słówek.

Teraz uczę w technikum i dzieci, które przyszły do klas 1 to...tragedia. 10
zdań napisanych na tablicy to dla nich za duży wysiłek. Najczęściej słyszane
pytanie to "Prosę Pani a jesce duzo??????????";/

Nie wiem co się dzieje w tych gimnazjach, ale ktoś powinien się tym zająć ,
bo niedługo uczniowie będą przychodzili do szkoły żeby sobie posiedzieć i
pospotykać się ze znajomymi.

Załamka;/
    • playadelsol Re: co za chamica z tej wuefistki...kazała nam... 22.09.06, 19:14
      no więc mylisz się, bo juz jest tak jak piszesz ze dopiero niedługo będzie...
      • fifkaa Re: co za chamica z tej wuefistki...kazała nam... 22.09.06, 21:17
        "Nie wiem co się dzieje w tych gimnazjach, ale ktoś powinien się tym zająć ,
        bo niedługo uczniowie będą przychodzili do szkoły żeby sobie posiedzieć i
        pospotykać się ze znajomymi."

        "no więc mylisz się, bo juz jest tak jak piszesz ze dopiero niedługo będzie..."

        no niestety tak już jest...:( smutne acz prawdziwe. Mnie też uczniowie
        powiedzieli ze za duzo zrobiliśmy na ostatniej lekcji, a zawierała ona
        przedstawienie się po angielsku (w zasadzie to było przypomnienie bo w klasie
        poprzedniej juz to przerabiali!) i 6 słówek ( z których 3 już powinni byli
        umieć) niestety okazuje się ze 3 słówka do nauczenia na ZA TYDZIEŃ to za
        duuuużo!!! paranoja!!!
        • fifkaa Re: co za chamica z tej wuefistki...kazała nam... 22.09.06, 21:21
          acha zapomniałam dodać że już czekam jak wkurzone mamusie które przyjdą do mnie
          z pretensjami jak im tak mogę dzieci przemęczać;)

          A żeby absurdu stało się za dość to moja znajoma nie wróciła w tym roku do
          pracy w szkole bo w zeszłym roku starając się o stopień nauczyciela mianowanego
          dostała TAKĄ opinię od szanownych rodziców że głowa mała... a dlaczego? No otóż
          właśnie dlatego że WYMAGAŁA za dużo!!!
          • unsatisfied6 proponuję zmianę zawodu 22.09.06, 22:16
            fifkaa napisała:

            > acha zapomniałam dodać że już czekam jak wkurzone mamusie które przyjdą do
            mnie
            >
            > z pretensjami jak im tak mogę dzieci przemęczać;)
            >
            > A żeby absurdu stało się za dość to moja znajoma nie wróciła w tym roku do
            > pracy w szkole bo w zeszłym roku starając się o stopień nauczyciela
            mianowanego
            >
            > dostała TAKĄ opinię od szanownych rodziców że głowa mała... a dlaczego? No
            otóż
            >
            > właśnie dlatego że WYMAGAŁA za dużo!!!

            bajeczki sobie nawzajem opowiadacie . uczyłem w szkole i wiem jak to wygląda .
            na wf rzuca się często piłeczkę dzieciakom i w kanciapie pije się kawkę z
            kolegą albo koleżanką . nic dziwnego , że gdy jakiś nauczyciel się zjawi
            i coś chce z młodzieżą robić , to oni się dziwią .

            sam miałem bardzo dobre relacje z młodzieżą - przychodzili na zajęcia nawet
            jak już były wystawione oceny . trochę zazdrościłem innym nauczycielom ,że
            dla nich już wakacje się zaczęły i mogli posiedzieć w pokoju nauczycielskim .
            mnie młodzież wyciągała z tego pokoju na lekcje , choć oceny były już
            wystawione .

            bywa nauczyciel robi uczniom monotonny wykład , króry czy uczeń chce czy nie
            chce zmienia się w coś na kształt "blablabla.......blabla ...." . trudno
            wytrwać do końca . słówka ? nigdy uczniom słówek nie zadawałem - to nie
            jest dobra matoda nauki angielskiego . przedstawienie się po angielsku ?
            można małpę tak na okrągło uczyć z roku na rok zadając te samo pytanie
            "what's your name?" małpa w końcu zrozumie a uczeń zbaranieje .

            lekcja powinna być ciekawa . ton nauczyciela jest sygnałem dla ucznia , czy
            temat jest ciekawy czy zwyczajne "blablablabla" . jeżeli nauczyciel dostrzega
            wrogów w uczniach i rodzicach ( przeszkadają mu w zdobywaniu jego
            kwalifikacji ?) to nie rozumie kompletnie na czym polega wykonywanie usług dla
            klientów szkoły i znajdzie w nich wrogów .

            jeżeli uczniowie i rodzice są "be" to proponuję wam zmienić zawód .
            • bambolina1 Re: proponuję zmianę zawodu 22.09.06, 22:38
              Nie wie, ale odnoszę wrażenie, że jesteś jakimś sfrustrowanym człowiekiem. Po
              Twoich licznych wypowiedziach na tym forum zauważam tendencję 'Ja=Zawsze Racja,
              Inni=Zawsze Błąd".

              Są szkoły i szkoły.

              Tak się składa, że w tym liceum znajduje się także gimnazjum. A w tym gimnazjum
              uczy się moja siostra i dobrze wiem jak wygląda tam w-f (sama jestem
              absolwentką szkoły podstawowej, która jeszcze przed zmianami się tam mieściła).
              Na w-fie się ćwiczy i żaden w-fista nie siedzi tam i nie pije kawki. Szkoła
              zajmuje czołowe miejsca w wielu dyscyplinach sportowych!! Siostra po w-fach
              przychodzi zmęczona, a strój wrzuca do prania, bo był używany (czyt.
              przepocony).

              przedstawienie się po angielsku ?
              > można małpę tak na okrągło uczyć z roku na rok zadając te samo pytanie
              > "what's your name?" małpa w końcu zrozumie a uczeń zbaranieje .

              ahhahaha to rozbawiło mnie do łez. Przypomniał mi się test diagnostyczny, który
              pisały klasy 1 technikum. Było polecenie, aby się przedstawić i powiedzieć ile
              ma się lat. Oczywiście znalazły się osoby, które pisały: 'My name Tom. I have
              16 (yer old/ year/...itp). Sorry, ale jeżeli Ty uważasz, że uczeń po 3 latach
              (gimnzjum) nie powinien umieć się przedstawić to ręce opadają. A czy
              zbaranieje?? Nie rozumiem od czego...

              > bywa nauczyciel robi uczniom monotonny wykład , króry czy uczeń chce czy nie
              > chce zmienia się w coś na kształt "blablabla.......blabla ...." . trudno
              > wytrwać do końca

              Zgadzam się. Na szczęście mnie to nie dotyczy, bo mam 'dobry' głos i uczniowie
              chętnie mnie słuchają. Problem jednak jest też w czym innym. Nauczycielom
              często nie chce się przygotowywać do lekcji...rutyna, po co się męczyć. Często
              nauczyciel myśli też 'po co mam się wysilać jak oni i tak się tego nie
              nauczą'...itp. Jest też inny problem. Ostatnio przygotowałam prezentację,
              przyniosłam laptop do szkoły i potrzebowałam rzutnika. Kłopotem było
              dosłownie 'wyrwanie' go z rąk innego nauczyciela (choć jest to szkolny
              rzutnik).Potem innemu nauczycielowi było ciężko pożyczyć przedłużacz...i tak
              bez końca. Nauczyciel nauczycielowi wilkiem. Pytania w pokoju:'A co ty im tam
              wyświetlasz??A po co???' itp....same takie sytuacje zniechęcają mnie do
              przygotowania kolejnych prezentacji. Chciałam pokazać im ciekawe filmiki,ale
              świadomość, że znowu będę musiała iść prosić o ten rzutnik mnie zniechęca...bo
              przecież zaraz zepsuje.

              Nie sądzę by jakikolwiek nauczyciel wchodził do klasy od razu z
              założeniem "zniszczę te bachory'! Już nie bądź taki wyrozumiały dla uczniów
              (generalizowanie). Ostatnio na lekcji jeden uczeń przeszkadzał więc się pytam
              jak się nazywa, a on, że Sawicki, a po cichu, a może Chuiński. Z mojej strony
              nie było żadnej wrogości ani żądzy krwi w oczach. I w mojej szkole takich
              przykładów jest dużo.

              Także proponuję trochę szerzej spojrzeć poza własny czubek nosa...

              Ps. Jestem autorką postu,niestety nie pisałam pod swoim nickiem.
              • unsatisfied6 myślę , że jest w tobie potencjał 22.09.06, 22:57
                myślę , że jest w tobie potencjał - myślę , że nie powinnaś kazać uczniom
                uczyć się słówek . sama widzisz , jakie są tego efekty .

                sprawa przygotownia się na zajęcia i współpracy z innymi nauczycielami -
                większość ma to gdzieś .

                często zastanawiałem się , co będę robił na lekcji ale nigdy tak naprawdę
                nie wiedziałem , co naprawdę będę robił - nie miałem ściśle określonego planu .
                oczywiście znałem ogólny zarys tego co będę robił i wiedziałem co z pewnością
                muszę zrobić - reszta jakoś sama się układała . nigdy nie miałem przygotowanych
                definicji gdy trzeba było wyjaśnić jakąś strukturę gramatyczną - te z książki
                doprowadzały mnie do pasji i sam coś wymyślałem na poczekaniu w sposób
                "jak ja to teraz rozumiem" i jak "ja to rozumiałem gdy byłem na waszym etapie
                edukacji" . tak ogólnie , to chyba więcej myślałem o uczniach ( nie zartuję )
                niż o tym , co ja z nimi będę robił . może precyzyjniej to wyjaśnię - myślałem
                co ja dla nich mogę zrobić a nie co ja z nimi będę robił na lekcji .

                głównie uczyłem w liceum i na polibudzie , ale najbardziej w pamięci utkiwiły
                mi oczy małych dzieci wlepione we mnie gdy pierwszy raz pojawiłem się w szkole
                pdst - ich ufność w ich spojrzeniach . czułem , że nie mogę zawieść ich
                zaufania .
                • bambolina1 Re: myślę , że jest w tobie potencjał 22.09.06, 23:25
                  Wow po raz pierwszy się z Toba zgodzę:))

                  Ja też nie przygotowuję się nigdy od A do Z do lekcji. Ksiązki prawie nigdy
                  nie używam, bo jest beznadziejna, jak większość podręczników jakie do tej pory
                  miałam;/ Przynoszę dużo kserówek, ogólnie dużo szperam. Mam samych facetów (1
                  dziewczyna) dlatego szukam czegoś pod ich kątem. Mam szczęscie, że lubię piłkę
                  nożną;p Często idę na żywioł, wiem tylko o czym ma być lekcja, często uczniowie
                  sami ją prowadzą swoimi dyskusjami/pytaniami itd.

                  Nie lubię uczyć małych dzieci, bo nie lubię właśnie uczyć od podstaw. Lubię jak
                  uczeń już coś wie, dlatego nie skupiam się na przedstawianiu się itp.!!
                  Przypomnienie musi być, bo muszę zobaczyć jakie kto ma braki;/ Muszę
                  widzieć 'duże' efekty, np gdy uczeń rozumie ogólnie film bez napisów czy wie
                  jak wyrazić swoje zdanie o Radiu Maryja;))

                  Jeśli chodzi o stosunki między nauczycielami to był to dla mnie szok, jak po
                  raz pierwszy przyszłam do szkoły, że tak 'poważni' ludzie mający wykształcić
                  przyszłe pokolenia mogą być sobie nawzajem takim wrogiem;/
    • unsatisfied6 zrób test na samej sobie 22.09.06, 22:25
      chelsea_champion napisała:

      > Teraz uczę w technikum i dzieci, które przyszły do klas 1 to...tragedia. 10
      > zdań napisanych na tablicy to dla nich za duży wysiłek. Najczęściej słyszane
      > pytanie to "Prosę Pani a jesce duzo??????????";/

      niech ci ktoś na tablicy napisze 10 zdań po chińsku a ty to przepisz do zeszytu
      i zaobserwuj swoje emocje podczas wykonywanej czynności .

      w Finlandi na studiach też robiłaś obszerne notataki ? to sprzeczne z
      współczesnymi metodami skutecznej edukacji .

      ja się nie dziwię , że uczeń który nie wie jak coś powiedzieć , ma niechęć
      do zapisania tej informacji .
      • bambolina1 Re: zrób test na samej sobie 22.09.06, 22:47
        Z całym szacunkiem, ale ja nie wiem skąd Ty bierzesz te wszystkie informacje.
        Ja połowy z tych rzeczy nie napisałam i niestety, ale Twoja dedukcja Cię
        zawodzi...po raz kolejny.

        Jeżeli komuś zdanie: I........(go)to school to chiński w 1 klasie technikum to
        sorry. Nie napisane tam było ani jedno słówko, którego nie znali. A jeżeli
        komuś się zdarzyło to się pytał. Tu chodziło o coś innego: o to, że oni tyle
        zapisali w zeszycie i już za dużo. Nie rozumiem dlaczego zrozumienie pewnych
        rzeczy przychodzi Ci tak opornie. Już moi uczniowie szybciej je chwytają.

        > niech ci ktoś na tablicy napisze 10 zdań po chińsku a ty to przepisz do
        zeszytu
        >
        > i zaobserwuj swoje emocje podczas wykonywanej czynności .

        Sorry, uczyłam się włoskiego, rosyjskiego i...fińskiego, ale żadna z emocji,
        które chciałbyś nie wystąpiła.

        > w Finlandi na studiach też robiłaś obszerne notataki ? to sprzeczne z
        > współczesnymi metodami skutecznej edukacji

        Na lekcje nie piszemy ŻADNYCH obszernych notatek!!!!!!! Jedyne notatki to np
        kiedy używa się jakiegoś czasu i to podane jak najzwięźlej. W Finalndii robiłam
        notatki takie jakie były mi potrzebne, tak jak na każdych studiach. Nie
        rozumiem co to ma do rzeczy. Z gramatyki nie trzeba notatek,ale z literatury
        jakieś by się przydały;/

        > ja się nie dziwię , że uczeń który nie wie jak coś powiedzieć , ma niechęć
        > do zapisania tej informacji .

        Nie rozumiem Twojego rozumowania. Żeby coś zrozumieć trzeba najpierw to
        poznać,a nie odwrotnie!! Aby zrozumieć np użycie czasu Pres. Cont. uczeń musi
        zobaczyć jak on wygląda, no chyba, że się mylę;/
        • unsatisfied6 mylisz się 22.09.06, 23:05
          bambolina1 napisała:

          > Nie rozumiem Twojego rozumowania. Żeby coś zrozumieć trzeba najpierw to
          > poznać,a nie odwrotnie!! Aby zrozumieć np użycie czasu Pres. Cont. uczeń musi
          > zobaczyć jak on wygląda, no chyba, że się mylę;/

          tak możesz uczyć na okrągło - za dwa lata znowu będziesz się dziwiła , że
          uczniowie nie rozumieją Present Continuous i napiszą przedstawiając
          się "my name David . I have 18 years" .

          moi uczniowie o których wspomniałem ze szkoły pdst nie mieli problemu
          z żadnym czasem po 2 latach - nie potrafili tylko tych czasów nazwać ale
          używali poprawnie . mało ich faktycznie uczyłem gramatyki :)))

          jak ciebie mama uczyła mówić po polsku ? kazała ci odmieniać czasownik
          jestem w różnych czasach ?
          • bambolina1 Re: mylisz się 22.09.06, 23:16
            To Ty się mylisz. Prowadzę dalej te same klasy, które miałam rok temu.
            Wszystkie wiedzą jak używać czasu Pres. Cont. itp. Poza tym każdy umie się
            przedstawić i powiedzieć ile ma lat. Moje lekcje to nie wkuwanie na pamięć i
            robienie 30 lekcji z rzędu ćwiczen na czasy. Wszystko jest wpraktyce i jak na
            razie nikt nie narzeka, a efekty widać.

            Właśnie uczyłeś w podstawówce. Było trzeba tak od razu wtedy byłaby inna
            rozmowa. Zapraszam do technikum (lub liceum tam było to samo). Uczniowie z
            naleciałościami po podstawówce lub gimnazjum, które ciężko wyplenić. I te
            ciągłe: Bo nasza pani to kazała nam to tak, a tamto tak.... . Dzieciaki
            przychodzące z gimn. powinny już dawno wiedzieć, że nie mówi się I be Polish,
            wtedy nie byłoby problemu. Ja nie powtarzam w kółko czasów itd tak jak robiono
            to ze mną przez 12 lat szkoły. Uczniowie 2 klasy czytają gazety, fragmenty
            książek, czy oglądamy filmy/talk show'y po angielsku (bryt. i amer.).

            Jednak będę ciągle się upierać, że podstawy gramtyki są ważne i uczniowie muszą
            wiedzieć jak się odmienia:ja jestem itd....
            • unsatisfied6 w szkole pdst prowadziłem kursy 22.09.06, 23:31
              bambolina1 napisała:

              > To Ty się mylisz. Prowadzę dalej te same klasy, które miałam rok temu.
              > Wszystkie wiedzą jak używać czasu Pres. Cont. itp. Poza tym każdy umie się
              > przedstawić i powiedzieć ile ma lat. Moje lekcje to nie wkuwanie na pamięć i
              > robienie 30 lekcji z rzędu ćwiczen na czasy. Wszystko jest wpraktyce i jak na
              > razie nikt nie narzeka, a efekty widać.
              >
              > Właśnie uczyłeś w podstawówce. Było trzeba tak od razu wtedy byłaby inna
              > rozmowa. Zapraszam do technikum (lub liceum tam było to samo). Uczniowie z
              > naleciałościami po podstawówce lub gimnazjum, które ciężko wyplenić. I te
              > ciągłe: Bo nasza pani to kazała nam to tak, a tamto tak.... . Dzieciaki
              > przychodzące z gimn. powinny już dawno wiedzieć, że nie mówi się I be Polish,
              > wtedy nie byłoby problemu. Ja nie powtarzam w kółko czasów itd tak jak
              robiono
              > to ze mną przez 12 lat szkoły. Uczniowie 2 klasy czytają gazety, fragmenty
              > książek, czy oglądamy filmy/talk show'y po angielsku (bryt. i amer.).
              >
              > Jednak będę ciągle się upierać, że podstawy gramtyki są ważne i uczniowie
              muszą
              >
              > wiedzieć jak się odmienia:ja jestem itd....

              to było dwie godziny /tydzień . pracowałem wówczas w liceum
              o rozszerzonym angielskim i na polibudzie .
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=49085338&a=49100884
              nie mam takich złych naleciałości jak ty - mówisz "robiono to z tobą
              przez 12 lat " i coś musiało zostać :)) . mnie uczono w szkole amerykańskiej
              zupełnie inaczej - dlatego mam do szkoły amerykańskiej szacunek:). mimo
              wszystko uważam że masz potencjał i upieram się , że z gramatyką trzeba w
              małych dawkach i bardzo ostrożnie by lekcja języka angielskiego nie
              przekształciła się w lekcję o języku angielskim .
              • bambolina1 Re: w szkole pdst prowadziłem kursy 22.09.06, 23:41
                > nie mam takich złych naleciałości jak ty - mówisz "robiono to z tobą
                > przez 12 lat " i coś musiało zostać :))

                Właśnie w Twoich wypowieziach widzę teraz jasno i wyraźnie naleciałości amer.
                syst. ed. - NIE UMIESZ CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM!!! Masz tendencje do
                przypisywania mi rzeczy, których nigdzie nie napisałam,a o tych 12 latach moich
                doświadczeń ed. to chodziło, że w każdej klasie wszystko zaczynali z nami od
                początku, każdy czas w kółko, tak, że na nic nie było czasu.

                Moje lekcje jakbyś czytał wyeraźnie, nie są o angielskim!! Nikt tu gramatyki
                opisowej nie wykłada dzieciakom!!

                Wątek miał być o czymś innym,a przekształcił się w Twoje 'nauczanie' mnie jak
                mam uczyć, choć sama dobrze wiem.
            • playadelsol Re: mylisz się 23.09.06, 00:27
              w anglielskim gramatyka to podstawa absolutna, ale dlaczego tak jest nie napisze bo za duzo zarabaim na korepetycjach i nie potrzebna mi konkurencja :)
              jak ktoś bystry to sam do tego dojdzie, a jak nie to jego problem :)
              • unsatisfied6 mam koleżankę i też zarabia - uczy głównie 23.09.06, 00:38
                playadelsol napisała:

                > w anglielskim gramatyka to podstawa absolutna, ale dlaczego tak jest nie
                napisz
                > e bo za duzo zarabaim na korepetycjach i nie potrzebna mi konkurencja :)
                > jak ktoś bystry to sam do tego dojdzie, a jak nie to jego problem :)

                mam koleżankę i też zarabia ( bierze za korki najwyższą stawkę )- uczy głównie
                gramatyki . kiedyś zostawiłem ją samą w domu i żeby się nie nudziła włączyłem
                wideo ( nie było jeszcze dvd ) . wracam i pytam jak się film podobał a ona
                "gdyby nie te napisy , nic pewnie bym nie zrozumiała" . mówię do niej "ale
                napisy kasia są po polsku" ... "tak ?" - zapytała .

                jej angielski był mierny a większość zatruniających korepetytorów szuka
                zweryfikowanych przez nasz system fachowców , stąd jej wyska stawka a nie
                z tego co mogła nauczyć - bo nauczyć mówić nie mogła skoro sama dobrze nie
                mówiła .

                ja twierdzę , ze z grmatyką trzeba bardzo ostrożnie - to musi być lekcja
                angielskiego a nie o angielskim podobnie jak w nauce gdy na pianinie -
                więcej praktyki mniej o teorii gry na instrumencie .
                • playadelsol Re: mam koleżankę i też zarabia - uczy głównie 23.09.06, 00:56
                  nie znam Twojej kolezanki, mniejsza z nią,
                  sporo zalezy od tego kogo sie uczy, czy dorosłego czy dziecko

                  de facto nauka języka powinna być zbalansowana, tym niemniej dzieciaki które gramatyke, zgodnie ze współczesnymi metodami miały w formie cząstkowej, potem pisza własnie I have (jesli nie: I hev) 16 yers old......
                  • unsatisfied6 Re: mam koleżankę i też zarabia - uczy głównie 23.09.06, 01:04
                    playadelsol napisała:

                    > nie znam Twojej kolezanki, mniejsza z nią,
                    > sporo zalezy od tego kogo sie uczy, czy dorosłego czy dziecko
                    >
                    > de facto nauka języka powinna być zbalansowana, tym niemniej dzieciaki które
                    gr
                    > amatyke, zgodnie ze współczesnymi metodami miały w formie cząstkowej, potem
                    pis
                    > za własnie I have (jesli nie: I hev) 16 yers old......

                    czyżby :))
                    więc twierdzisz , że to gramatyka ? życzę sukcesów w nauczaniu .
                    • playadelsol Re: mam koleżankę i też zarabia - uczy głównie 23.09.06, 01:21
                      moglibysmy porównac wyniki, choc ja ucze tylko na prywatnych lekcjach, ale to porównanie niekoniecznie byłoby koryzstne dla Ciebie

                      a tak swoją droga to mam wraznienie ze chyb nie zrozumiałeś tego co napisałam w moim poście
          • playadelsol Re: mylisz się 23.09.06, 00:25
            unsatisfied6 napisał:

            > bambolina1 napisała:
            >
            > > Nie rozumiem Twojego rozumowania. Żeby coś zrozumieć trzeba najpierw to
            > > poznać,a nie odwrotnie!! Aby zrozumieć np użycie czasu Pres. Cont. uczeń
            > musi
            > > zobaczyć jak on wygląda, no chyba, że się mylę;/
            >
            > tak możesz uczyć na okrągło - za dwa lata znowu będziesz się dziwiła , że
            > uczniowie nie rozumieją Present Continuous i napiszą przedstawiając
            > się "my name David . I have 18 years" .
            >
            > moi uczniowie o których wspomniałem ze szkoły pdst nie mieli problemu
            > z żadnym czasem po 2 latach - nie potrafili tylko tych czasów nazwać ale
            > używali poprawnie . mało ich faktycznie uczyłem gramatyki :)))
            >

            a w jaki sposób ich uczyłeś? chyba ze to tajemnica? no i jacy to byli uczniowie? zapewne elitarnego liecum? takich to nie sztuka uczyć....

            > jak ciebie mama uczyła mówić po polsku ? kazała ci odmieniać czasownik
            > jestem w różnych czasach ?
            >
            >

            nie myl nauki L1 z nauką L2, to podstawowy bład metodyczny który prowadzi do gówna z jakim zmagac musi się potem np bambolina , bo uczniowie zamiast wałkowac po 1000 razy to samo, wałkuja to tylko raz do roku po kilka razy (a scislej to na poczatku każdej skzoły)...a potem zeglują sobie dalej zapominając o podstawach

            a jeśli chodzi o naukę L1 to zapewne nie pamietasz, bo to i taki okres rozwoju w zyciu dziecka któego sie potem nie pamieta, ile razy mama cie poprawiała nim zaczałes mówić poprawnie
            • unsatisfied6 powtórzę - mogłaś przeoczyć :)) 23.09.06, 00:42
              playadelsol napisała:

              > unsatisfied6 napisał:
              > > moi uczniowie o których wspomniałem ze szkoły pdst nie mieli problemu
              > > z żadnym czasem po 2 latach - nie potrafili tylko tych czasów nazwać ale
              > > używali poprawnie . mało ich faktycznie uczyłem gramatyki :)))
              > >
              >
              > a w jaki sposób ich uczyłeś? chyba ze to tajemnica? no i jacy to byli
              uczniowie
              > ? zapewne elitarnego liecum? takich to nie sztuka uczyć....
              >
              to byli uczniowie szkoły podstawowej .

              jakich metod używałem ? takich jakie stosowano wobec mnie przez kilka lat w
              USA - nie wiem jak się te metody nazywają :))

              chciałem o tym podyskutować w innym wątku ale zrobił się z niego śmieć .
              • playadelsol Re: powtórzę - mogłaś przeoczyć :)) 23.09.06, 00:53
                nie mósisz wiedziec jak sie nazywają, to nie ma znaczenia, wystarczy ze opiszesz :)
                • unsatisfied6 to nie jest temat na jeden post 23.09.06, 01:10
                  playadelsol napisała:

                  > nie mósisz wiedziec jak sie nazywają, to nie ma znaczenia, wystarczy ze
                  opiszes
                  > z :)

                  przeczytaj regulamin - nie mogę sam w wątku który zainicjowałem dyskutować
                  ze sobą . chętnie się podzielę w tamtym wątku ze swoimi obserwacjamie ale
                  gdy ktoś będzie tym zainteresowany - to nie jest temat na jeden post .

                  jak do tej pory nikt się nie zaiteresował tematem - ty coś pisałaś
                  że wystaczy "sprawny łeb" i dyskusja poszła w inną stronę :))
      • playadelsol Re: zrób test na samej sobie 23.09.06, 00:18
        unsatisfied6 napisał:

        > chelsea_champion napisała:
        >
        > > Teraz uczę w technikum i dzieci, które przyszły do klas 1 to...tragedia.
        > 10
        > > zdań napisanych na tablicy to dla nich za duży wysiłek. Najczęściej słysz
        > ane
        > > pytanie to "Prosę Pani a jesce duzo??????????";/
        >
        > niech ci ktoś na tablicy napisze 10 zdań po chińsku a ty to przepisz do zeszytu
        >
        > i zaobserwuj swoje emocje podczas wykonywanej czynności .
        >


        popełniasz fundamentalny błąd: te dzieciaki uczą się juz angielskiego przynajmniej 6 lat! Gdyby ktoś, mając zero wiedzy i zero kontaktu z językiem miał przepisywac zdania nie wiedząc co one znaczą (bo tak rozumiem twoją sugestię),k nie miałoby to sensu, choc gdyby dodac do tego polskie tłumacznie, sprawa wygladałaby inaczej. Ale i tak mówimy o sytuacji w której dzieciaki przepisywać musza zdania języka którego ucza się juz od przynajmniej kilku lat...
        > w Finlandi na studiach też robiłaś obszerne notataki ? to sprzeczne z
        > współczesnymi metodami skutecznej edukacji .
        >


        a jakie sa współczesne metody skutecznej demokracji? jasne ze robienie obszernych notatek z wykładu czesto mija się z celem bo te same informacje mozna najcześciej znaleźć w ksiązkach, ale to nie znaczy ze jest całkiem pozbawione sensu

        > ja się nie dziwię , że uczeń który nie wie jak coś powiedzieć , ma niechęć
        > do zapisania tej informacji .

        rzecz polega na tym ze pisanie, jesli dzieje sie w sposób w pełni świadomy, a nie bezmyslny, w genialny sposób potrafi usystematyzować mysli - jednym słowem pisanie moze duzym stopniu np zwiększyc precyzje gramatyczną mowy.....
    • bambolina1 Re: może my się wogóle zgadzamy :)) 22.09.06, 23:44
      Właśnie, może się nie rozumiemy;]

      Szkoła amerykanska nie była i nie będzie nigdy dla mnie żadnym wzorem.
      Nienawiści nie czuję do syst. ed., a raczej dla pewnych cech wykazywanych przez
      przedstawicieli tego kraju (ale to nie topic o tym).

      Problemy z nauczycielami?? Hmmmm pokój nauczycielski to dl amnie
      ostateczność,a z niektórymi nauczycielami w ogóle nie rozmawiam. Mamy
      swoją 'bandę' i się trzymamy razem;p Sabat czarownic już na nas czatuje ;p
      • unsatisfied6 nie rozumiem tylko 22.09.06, 23:55
        bambolina1 napisała:

        > Właśnie, może się nie rozumiemy;]
        >
        > Szkoła amerykanska nie była i nie będzie nigdy dla mnie żadnym wzorem.
        > Nienawiści nie czuję do syst. ed., a raczej dla pewnych cech wykazywanych
        przez
        >
        > przedstawicieli tego kraju (ale to nie topic o tym).
        >
        > Problemy z nauczycielami?? Hmmmm pokój nauczycielski to dl amnie
        > ostateczność,a z niektórymi nauczycielami w ogóle nie rozmawiam. Mamy
        > swoją 'bandę' i się trzymamy razem;p Sabat czarownic już na nas czatuje ;p

        nie rozumiem tylko , dlaczego te posty w których się zgadzamy są wycinane :))

        przeprosiłem ciebie w innym ale post został wycięty - zatem jeszcze raz
        przepraszam .
        • bambolina1 Re: nie rozumiem tylko 23.09.06, 00:01
          hmmm może komuś podobają się nasze ostre dyskusje i chciałby, aby trwały
          wieczność ;p Zawsze to lepiej niż czytanie po raz setny o 'romkowej amnestii';p
          • unsatisfied6 może :)) 23.09.06, 00:17
            bambolina1 napisała:

            > hmmm może komuś podobają się nasze ostre dyskusje i chciałby, aby trwały
            > wieczność ;p Zawsze to lepiej niż czytanie po raz setny o 'romkowej
            amnestii';p

            może :))

            ale zdaje się , że z tobą już nie poprowadzę tych ostrych dyskusji -
            przynajmniej dzisiaj :)) idę spać .

            dobranoc :))
    • ajala1 Re: na okrągło 23.09.06, 00:22
      Na okrągło i to niemal w każdym wątku, niezależnie od jego początkowego tematu
      i intencji autora, czytam o potwornych błędach popełnianych przez nauczycieli
      legitymujących się dyplomami polskich uczelni. I te autorytatywne stwierdzenia
      wypisują nauczyciele /ewentualnie eksnauczyciele/ o olbrzymim doświadczeniu w
      pracy z dziećmi/młodzieżą polską. Z tego, co się zorientowałam w jednym
      drastycznym przypadku - rok, w paru innych - kilka lat.
      Nie ma bardziej "niskiego" zachowania nauczyciela, niż to odwieczne zwalanie
      własnej nieudolności na karb "zaległości" z niższych etapów edukacyjnych.
      Kiedyś już pisałam, że szkoły są różne, bo różni są i uczniowie i nauczyciele.
      Bo różni są ludzie - i nie można stosować tych samych metod, form pracy i
      identycznej postawy wobec różnych grup. Inaczej pracujesz z prymusami, gdzie
      rywalizacja o średnią zaczyna przesłaniać im właściwy sens nauki, a inaczej z
      grupą dzieci z dysfunkcjami. Jeszcze inaczej z dziećmi nieśmiałymi, które
      starasz sie pobudzić do działania i aktywności na forum klasy, zaś kompletnie
      inaczej z bezstresowo wychowywanymi lub zaniedbanymi przez dom rodzinny
      łobuziakami.

      chelsea_champion napisała: niedługo uczniowie będą przychodzili do szkoły żeby
      sobie posiedzieć i pospotykać się ze znajomymi.
      *** Niestety nie tylko uczniowie.
      Jak ja sobie przypomnę, czego wymagałam 20 lat temu, to się do dziś dziwię,że
      mnie na taczkach nie wywieźli. Prosto z podstawówki mogły dzieciaki na studia
      startować;) Doświadczenie, to jest to co uczy i pokory i szacunku dla drugiego
      człowieka - a jest nim również uczeń. Konsekwencja - to drugi filar,
      dotrzymywanie dawanych obietnic /nawet mocno niekorzystnych dla uczniów/ - to
      kolejna kwestia, która "zapracuje" na Waszą markę.
      Zaś wszystko burzy - przekonanie o własnej doskonałości i nieomylności. Ja
      wiem, że jestem dobra w danej dziedzinie czy czynności;), ale dopuszczam
      ewentualność pomyłki, błędu z "konsekwencjami" również dla siebie. Potrafię
      przeprosić i uczniów i innych nauczycieli, jeśli nie miałam racji. Nie trwam w
      obłędnym uporze, tylko dlatego, żeby udowodnić innym niekompetencje ...lub to,
      że "nie jestem wielbłądem".
      A tak z innej beczki /a właściwie wątku/ - ktoś tu ma kłopoty z procentami;)
      Ale jesteśmy na dobrej drodze, bo w kolejnych postach robi się ich coraz
      wiecej:)))
      Wielonickowa kobieto z fińskim bagażem doświadczeń - dobieraj proszę trafniej,
      a właściwie "innymi słowy" temat wątku, bo zniechęca co wrażliwszych.
      Pzdr wszystkie nocne marki i szuwarki:))
      • playadelsol Re: na okrągło 23.09.06, 00:40
        "Nie ma bardziej "niskiego" zachowania nauczyciela, niż to odwieczne zwalanie
        własnej nieudolności na karb "zaległości" z niższych etapów edukacyjnych." napisała ayala


        tak, hm, probelm polega chyba na tym, ze dzieciaki nie znają podstaw które na danym etapie znać powinni, i teraz nauczyciel ma dylemat: czy uczyc zgodnie z programem, a więc gnac do przodu, czy "zmarnować" pół roku bądź nawet dłuzej, by w końcu te dzieciaki skutecznie nauczyc podstaw, i móc przejsc do zagadnień trudniejszych, przez co jednak naraza się, bo nie robi tego co powinien - czyli nie uczy zgodnie z programem

        poza tym jedynym skutecznym sposobem nauczania byłby tutorial, czyli uczenie jeden na jeden, w klasie w której jest 30 bardzo róznych dzieciaków skuteczne uczenie to tak naprawde mit, bo jedno dziecko w kilka sekund zrozumie coś czego inne nie bedzie się w stanie nauczyc sie nawet przez całem zycie..jaki jest więc sens szkoły w postaci takiej w jakiej istnieje obecnie? chyba tylko ekonomiczny....
        w takim systemie edukacji mozna de facto tylko wymagac (czy raczej mozna było, bo teraz i to jest utrudniane) określonej wiedzy na koniec roku, i jesli ktoś ją posiada, idzie dalej, a jeśli nie, zostaje na drugi rok w tej samej klasie

        bo jak tu uczyc skoro skutecznie nauczanie wymagałoby pełnego poświęcenia się konkretnemu uczniowi, a jesli jest ich 30 na raz, to mozna generalnie tylko powiedzieć co sie ma do powiedzenia, i potem na teście sprawdzić kto ile z tego zrozumiał....
      • unsatisfied6 o różnościach szkół w tym przypadku sobie daruj 23.09.06, 00:50
        ajala1 napisała:

        > Nie ma bardziej "niskiego" zachowania nauczyciela, niż to odwieczne zwalanie
        > własnej nieudolności na karb "zaległości" z niższych etapów edukacyjnych.
        > Kiedyś już pisałam, że szkoły są różne, bo różni są i uczniowie i nauczyciele.
        > Bo różni są ludzie - i nie można stosować tych samych metod, form pracy i
        > identycznej postawy wobec różnych grup. Inaczej pracujesz z prymusami, gdzie
        > rywalizacja o średnią zaczyna przesłaniać im właściwy sens nauki, a inaczej z
        > grupą dzieci z dysfunkcjami.

        o różnościach szkół i różnych predyspozycjach uczniów w tym przypadku sobie
        daruj - angielski jest mierny w niemalże każdej szkole i faktycznie po pdst i
        gimnazjach uczniowie często nic nie umieją . bywa , że uczeń klasy maturalnej
        nie ma zielonego pojęcia jak opisać swój pokój lub nie potrafi cokolwiek
        powiedzieć po angielsku - na korkach wówczas nadrabia w ciągu roku lata
        niezwykle miernego naucznia w szkole by jakoś tam przejść przez maturę .
        • ajala1 idziemy spać 23.09.06, 01:01
          Nie będę polemizować - nigdy nie uczyłam j. angielskiego i raczej nie
          przewiduję takiej ewentualności.
          A co do korków z czegokolwiek - na ogół jak się za coś płaci żywą gotówką, to
          się człowiek do tego przykłada zupełnie inaczej. Motywacja zarówno ucznia , jak
          i korepetytora jest nieco inna, niż w szkole. Może i generalizuję, ale to
          zupełnie inna historia na zupełnie inny wątek i czas. Teraz idziemy spać - dziś
          zaczyna się jesień. Myślałam, że Ty już od godziny śpisz;)
          Pzdr:)
      • bambolina1 Re: na okrągło 23.09.06, 01:06
        ajala1 wybacz tytuł wątku,ale to był cytat tego co usłyszała dziś moja mama w
        autobusie z ust uczennicy liceum;/Jesteś tyle lat nauczycielką i dalej jesteś
        wrażliwa na takie słowa ;

        > Nie ma bardziej "niskiego" zachowania nauczyciela, niż to odwieczne zwalanie
        > własnej nieudolności na karb "zaległości" z niższych etapów edukacyjnych.
        > Kiedyś już pisałam, że szkoły są różne, bo różni są i uczniowie i nauczyciele.

        Wybacz moje niskie zachowanie,ale niestety takie są fakty i tego nie zmienisz.
        Kolejny rok z rzędu dostaję 1 klasę, w której uczniowie wymawiają :ansŁer,
        łoczED, pelinG, czy with czytają jak łicz. O ile te ostatnie mogłabym
        zrozumieć, że się myli to do pozostałych przykładów już inaczej podchodzę.
        Rozumiem, żeby to zdarzyło się w 1-2 przypadkach, ale mam 5 klas pierwszych i w
        każdej połowa klasy właśnie tak wymawia. Moja siostra uczy sie w gimnazjum i
        też muszę poprawiać po jej nauczycielce.

        Także, z całym szacunkiem, dla Pani, ale ja piszę o konkretnych przykładach,
        nie generalizuję.Choć patrząc na pewne moje koleżanki, które uczą w szkołach
        lub dają korki to mam prawo tak mówić.

        Znowu pojawia się zarzut?, jacy to my nie jesteśmy źli itd., bo 'kalamy własne
        gniazdo". Ale prawda jest taka,że są tacy nauczyciele, którzy nie nadają się by
        uczyć angielskiego, bo go nie umieją. I mam siedzieć cicho, gdy to widzę??
        Lepiej zamknąć oczy i udawać, że nic się nie dzieje.

        Inaczej pracujesz z prymusami, gdzie
        > rywalizacja o średnią zaczyna przesłaniać im właściwy sens nauki, a inaczej z
        > grupą dzieci z dysfunkcjami. Jeszcze inaczej z dziećmi nieśmiałymi, które
        > starasz sie pobudzić do działania i aktywności na forum klasy, zaś kompletnie
        > inaczej z bezstresowo wychowywanymi lub zaniedbanymi przez dom rodzinny
        > łobuziakami.

        To jest raczej logiczne i wydaje mi się, że każdy nauczyciel wiedzieć to
        powinien.

        Ja się nie skarżę na zaległości, bo to da się jeszcze przeżyć. Mam dość
        poprawiania błędów innych nauczycieli, które chąc nie chcąc utkwiły w głowach
        uczniów.

        Co gorsze, mam w jednej klasie 2-3 uczniów, którzy nie wiedzą jak jest
        dziewczynka czy książka po 3 latach nauki w gimnazjum!!!!!! To już nie
        jest 'zaległość' tylko zaniedbanie.

        Powracając do głównego wątku: uważam, że niski poziom nauczania jest po części
        winą nauczycieli, którym się nic nie chce. Potem takie dziewczynki mają żal do
        całego świata, że ta niedobra pani w-fistka kazała im ćwiczyć,a zapisanie
        tematu w zeszycie będzie dla chętnych, o ile w ogóle ktoś go przyniesie;/
        • playadelsol Re: na okrągło 23.09.06, 01:26
          w ogóle mieszanie ćwiczeń fizycznych z nauką to absurd, potrafie zrozumiec osoby które nienawidza wf-u, w gruncie rzeczy te zajecia powinny być nieobowiązkowe
      • unsatisfied6 to znaczy co ? 23.09.06, 10:29
        ajala1 napisała:

        > Na okrągło i to niemal w każdym wątku, niezależnie od jego początkowego
        tematu
        > i intencji autora, czytam o potwornych błędach popełnianych przez nauczycieli
        > legitymujących się dyplomami polskich uczelni. I te autorytatywne
        stwierdzenia
        > wypisują nauczyciele /ewentualnie eksnauczyciele/ o olbrzymim doświadczeniu w
        > pracy z dziećmi/młodzieżą polską. Z tego, co się zorientowałam w jednym
        > drastycznym przypadku - rok, w paru innych - kilka lat.
        > Nie ma bardziej "niskiego" zachowania nauczyciela, niż to odwieczne zwalanie
        > własnej nieudolności na karb "zaległości" z niższych etapów edukacyjnych.

        nie można skrytokować ? a jak już nie powienien krytykować nauczyciel ?
        albo jeżeli już ten nauczyciel może krytykować to na zasadzie "jaki
        ja jestem beznadziejny a reszta jaka świetna" ?

        jak chcesz kształtować oświatę lub cokolwiek bez uzasadnionej krytyki ?
        to jest jak 2+2= 4 , że skuteczność nauczania angielskiego jest mierna .
        widać na innych przedmiotach brak pragmatyzmu nauczania w szkołach .
        mierna gospodarka której parametry są coraz bliższe paramtrom najbiedniejszych
        krajów świata też źle świadczy o kształceniu potencjału ludzkiego naszej
        ekonomii .

        "niskie zachowanie" to moim zdaniem udawanie , że wszystko jest ok i podąża
        w dobrym kierunku . to przymykanie oczów na fakt , że zajmujemy coraz
        gorsze miejsca na konkursach przedmiotowych w porównaniu z innymi krajami
        i że w Polsce odnotowano najwyższy spadek IQ w świecie od 1974 roku , gdy
        wówczas zajmowaliśmy pod tym względm czołowe miejsca .

        polska szkoła jest wylęgarnią taniej siły roboczej - taki jest fakt i żadne
        elaboraty i przykłady sukcesów polskiej oświaty w stylu propagandy
        sukcesu tego nie zmienią . polska szkoła jest bardzo trudna i bardzo
        nieskuteczna .

        jak autorka tego wątku zauważyła , że mimo że nie jest dobra z matematyki
        w USA wydawało jej się , że jest prymusem z tego przedmiotu - właśnie
        w edukacji o to powinno chodzić . ma się uczniowi wydawać że jest dobry ,
        a dobremu , że jest wyśmienity a nie jak to się robi w polskiej oświacie -
        zaniżać ich self-esteem od samego początku edukacji niszcząc ich potencjał
        poznawczy i entuzjazm do zodbywania wiedzy .

        na pierwszej lekcji nauczyciel który powie "dziewczynki są gorsze od
        chłopców " , nic innego nie zrobił jak zaniżył self-esteem dziewczynek
        tej klasy - one tam się znalazły , bo na to zasłużyły i nie ma
        prawa taki belfer zasiać w nich wątpliwość we własne możliwości - sorry ,
        nie powinien mieć takiego prawa .
    • playadelsol Re: rozumiesz różnicę między "wydawało się" a ... 24.09.06, 01:08
      rozumiesz róznicę pomiędzy "wydawało się komus ze był dobry" a "wydawało się komus ze jest prymusem"? rozumiesz w ogle znaczenie słowa prymus? prymus czyli primus zanczy pierwszy, lepszy od innych, a więc prymusem mozna być tylko w porównaniu do innych, dlatego to nie moja logika jest błędna, a twoja, gdyby pisało, ze "wydawało się jej ze jest dobra", wówczas nalezałoby przyjac twoją interpretacje, niestety dla ciebie fakty sa jednak inne, więc schyl czoła i posyp głowe popiołem, miej resztki przyzwoitości....
Pełna wersja