Jak to z tymi telefonami jest.....

22.09.06, 22:42
Czy szkoła (a raczej jej dyrektor) ma prawo zabrać uczniowi telefon komórkowy
(w przypadku gdy dzwoni (raz, nie wielokrotnie) lub wydaje inne dźwięki) na
czas około 2 miesięcy, nie pozwalając wyjąć karty SIM? Ja rozumiem, żeby
zabrać i oddać po kilku dniach rodzicom, ale bez przesady... Skąd wiemy co
się dzieje z tym telefonem przez 2 miesiące? Co z wszelkimi
abonamentami/utratą ważności kart? I drugie: Dlaczego w takim razie nikt nie
zabiera telefonów nauczycielom, gdy te dzwonią kilka razy w ciągu dnia na
lekcjach?

Sprawa wg mnie kontrowersyjna, bo z 1 strony: rozumiem że tel używać się na
lekcji nie powinno, ale z 2 okres 2 miesiecy jest mocno przesadzony? Są
jakieś prawa/ustawy?
    • ajala1 Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 22.09.06, 23:30
      mala_mi4 napisała:
      > Co z wszelkimi abonamentami/utratą ważności kart?
      ***Używam komórki od wielu lat /nawet nie mogę sobie przypomnieć ile/ i zawsze
      mogę zgłosić operatorowi blokadę /tak, jak w przypdku kradzieży/, zaś na
      rachunku szczegółowym mam wszelkie informacje dotyczące 'działalności'
      telefonu. Niestety to dotyczy "abonamentowców". Natomiast kartę możesz
      doładować przez internet, nie straci ważności, co najwyżej dyrcio sobie
      podzwoni na gorące linie;)
      mala_mi4 napisała:
      > Czy szkoła (a raczej jej dyrektor) ma prawo zabrać uczniowi telefon komórkowy
      > (w przypadku gdy dzwoni (raz, nie wielokrotnie) lub wydaje inne dźwięki)
      ***A jakie to dźwięki doprowadziły dyrektora do takiego rygorystycznego
      potraktowania sprawy?
      Prawo ma, jeśli jest to umieszczone w regulaminie szkoły zaakceptowanym nie
      tylko przez nauczycieli, ale również przez rodziców.
      Mnie osobiście wyprowadzają z równowagi dzwoniące telefony komórkowe
      nauczycieli, np. na zebraniu rady pedagogicznej lub podczas ważnej uroczystości
      pełnej oficjeli z zewnątrz. Zdarzyło mi się w teatrze napotkać na przypadek
      telefonu nie tylko dzwoniącego, ale i odebranego - facet normalnie toczył
      konwersację, aktorzy i reszta widowni osłupiała.
      Używanie telefonu komórkowego ma jeszcze jeden - bardzo
      niechlubny /niejednokrotnie ukazywany w mediach/ aspekt - uczniowie potrafią
      bezczelnie nagrywać nauczycieli uprzednio ich sprowokowawszy do ostrzejszej
      reakcji. Ciekawe, jak by się czuł uczeń, gdybym to ja nagrała jego "występy"
      przy tablicy i rozpowszechniła?
      mala_mi4 napisała: okres 2 miesiecy jest mocno przesadzony
      ***A dlaczego akurat na 2 miesiące?
      Może dyrektor zgubił gdzieś ten telefon?;)
      Pzdr:)
      • mala_mi4 Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 13:09
        ***A jakie to dźwięki doprowadziły dyrektora do takiego rygorystycznego
        > potraktowania sprawy?


        Dźwięk rozładowującej się baterii.
        • ajala1 Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 24.09.06, 14:33
          mala_mi4 napisała:
          > Dźwięk rozładowującej się baterii.
          No, nie! :)))))))))
          Rozbawiłaś mnie do do łez. To, po co się martwisz o dalsze "dzieje" tego
          telefonu. Przecież skoro bateria sie rozładowała, to już nikt z niego nie
          skorzysta. Chyba, że dyrcio kazał Ci podać PIN - tego jednak nie musisz robić.
          A swoją drogą dyro musiał mieć kiepski dzień /albo noc;)/ i na Tobie skumulował
          się jego gniew czy frustracja. Czy na pewno mieszkamy w tym samym kraju?:))))))
          Nie do wiary - zacznę oglądać ten program, może jest bliżej życia, niż to, co
          czytam na forum w niektórych postach. Pzdr wszystkich wyluzowanych:)) i z ...
          telefonami w kieszeni;)
          • mala_mi4 Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 24.09.06, 15:40
            Mi nie zabrali :). Pytam teoretycznie, bo koleżance zabrali własnie za ten
            dźwięk.
            • mamosz Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 25.09.06, 06:37
              Za ten dzwiek nie powinni zabierac ,chyba ze nie wiedza co to za dzwiek.A serio
              to telefon komorkowy na lekcji (dotyczy to zarowno uczniow jak i nauczyciela)
              powinien byc wylaczony i to jest chyba oczywiste dla kazdego kulturalnego
              czlowieka .A zeby nie brzmialo to tak pompatycznie to przyznam sie ze kiedys
              wyglaszalam do uczniow spicz w tym duchu i w tym momencie ...zadzwonil MOJ
              telefon ,ktory w pospiechu zapomnialam wylaczyc.Ot wpadka !!!!!
    • scher Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 22.09.06, 23:58
      Dyrektor ma prawo zabrać telefon, ale tylko czasowo. Z chwilą gdy po aparat
      zgłoszą się rodzice, musi go im bezwzględnie oddać, nie chcąc narazić się na
      zarzut przywłaszczenia.

      A uczniowi (nie za jeden przypadkowy incydent oczywiście) powininno się dać
      naganę i polecieć po zachowaniu.

      Sz.
      • playadelsol Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 01:00
        "i polecieć po zachowaniu"

        czym oczywiście dzieciaki najwięcej w obecnych czasach się przejmuja....
        • gdabski Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 01:28
          > czym oczywiście dzieciaki najwięcej w obecnych czasach się przejmuja....

          Ale i tak powinno się.

          Zresztą o czym mowa, nawet prezydentowi się zdarzyło na uroczystościach rangi
          państwowej, i to nie raz ;)

          /Gdabski
        • scher Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 10:27
          playadelsol napisała:

          > "i polecieć po zachowaniu"
          > czym oczywiście dzieciaki najwięcej w obecnych czasach się przejmuja....

          Wystarczy powiązać ocenę zachowania z pewnymi przywilejami ucznia. Wysokie
          oceny - dodatkowe przywileje. Niskie noty - brak przywilejów, wzmożony dozór,
          konsekwencje wychowawcze.

          Np. uczniowie z wysoką oceną zachowania sami mają prawo wybrać sobie miejsce w
          klasie. Uczniowie z niską siadają tam, gdzie im każe nauczyciel.
          Oczywiście panuje zasada, że każdy ma realne prawo poprawy swojej oceny
          zachowania poprzez dobre uczynki.

          Sz.
          • playadelsol Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 20:59
            no tak, moze to i jest niezły pomysł, choć moze niekoniecznie z wyboerm miejsca, moze z jakimis bardziej konkretnymi przywilejami, nie wiem np prawem wzięcia "kropki" zeby móc uniknąc odpowiedzi danego dnia

            mozna tez wliczyc ocene z zachowania do sredniej, no a nieodpowiednia mogłaby oznaczać brak promocji do następnej klasy
            • scher Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 22:54
              playadelsol napisała:

              > no tak, moze to i jest niezły pomysł, choć moze niekoniecznie z wyboerm
              > miejsca, moze z jakimis bardziej konkretnymi przywilejami, nie wiem np prawem
              > wzięcia "kropki" zeby móc uniknąc odpowiedzi danego dnia

              Też może być.

              > mozna tez wliczyc ocene z zachowania do sredniej

              To by wymagało zmiany rozporządzenia.

              Sz.
    • asia23bb Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 13:36
      Telefon w szkole ma byc wylaczony. To sie tyczy takze nauczycieli i wszyscy
      powinni tego przestrzegac. Gdzie tu kontrowersje? Jesli tel. zostanie zebrany,
      powinni sie zglosic rodzice i dopilnowac, aby to byl ostatni raz, ze nauczyciel
      jest zmuszony go uczniowi odebrac.
      A swoja droga, po co dzieciom i nastolatkom komorki???????Zeby mama mogla
      napisac, kup kilo ziemniakow?
      • scher Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 14:38
        asia23bb napisała:

        > Telefon w szkole ma byc wylaczony. To sie tyczy takze nauczycieli

        Dotyczy albo i nie dotyczy. Nauczyciel w szkole ma inne umocowanie prawne niż
        uczeń.

        Sz.
        • asia23bb Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 15:24
          >Nauczyciel w szkole ma inne umocowanie prawne niż
          > uczeń.
          Racja. Ale wole, gdy jesli prosze uczniow o wylaczenie komorek, moja tez byla
          wylaczona. I nie znosze tego, gdy nauczyciele rozmawiaja przez telefon na lekcji
          - uwazam to za brak szacunku. Wiadomo, ze czasem trzeba byc pod telefonem, ale
          mysle, ze nie zdarza sie to na kazdej lekcji, codziennie.
          • no-surprises Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 16:15
            Nie wyobrażam sobie rozmowy przez telefon na lekcji.
            • scher Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 20:48
              no-surprises napisała:

              > Nie wyobrażam sobie rozmowy przez telefon na lekcji.

              Ja też.

              Sz.
    • lineborder Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 21:57
      Jeżeli takie sytuacje stanowią problem, to sposób ich rozwiązywania może być zapisany w statucie szkoły. Zabieranie jednak własności ucznia jest bezprawne. Dlaczego problemu tego nie stara się rozwiązać samorząd szkolny - jako przedstawiciel społeczności uczniowskiej. Wydaje mi się, że uczniom łatwiej przychodzi pyskować zza węgła, niż stanąć twarzą w twarz i bronić swoich interesów. Podobno mamy wspaniałą młodzież.
      • scher Re: Jak to z tymi telefonami jest..... 23.09.06, 22:55
        lineborder napisał:

        > Zabieranie jednak własności ucznia jest bezprawne.

        Nie zawsze.

        Sz.
Pełna wersja