Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy

21.10.06, 13:39
Jest sobie klasa, w ktorej jest uczen X. Na jednej z lekcji ma byc opracowane
zagadnienie Z. Temat zostaje wpisany do dziennika.
1. Zagadnienie nie zostaje opracowane, bo nauczyciel opowiadal historie z
zycia wziete.
2. Zagadnienie nie zostaje opracowane, bo nauczyciel musial uciszac i
uspokajac klase.
3. Zagadnienie nie zostaje opracowane, bo nauczyciel byl nieobecny, a
zastepujacy go przeprowadzal swoj przedmiot.
4. Zagadnienie zostaje opracowane, ale uczen X byl nieobecny na lekcji.
Obecnosc zostaje pozniej usprawiedliwiona.
5. Zagadnienie zostaje opracowane, ale uczen X byl nieobecny na lekcji.
Obecnosc nie zostaje pozniej usprawiedliwiona.

Pytanie: w ktorym z tych przypadkow nauczyciel ma prawo wyegzekwowac wiedze z
zagadnienia Z wobec ucznia X? Za kazdym razem uczen nie zostal nauczony.
    • bambolina1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 21.10.06, 13:54
      Odpowiem tylko na dwa ostatnie pytania, bo pozostałe mnie nei dotyczą.

      4. Zagadnienie zostaje opracowane, ale uczen X byl nieobecny na lekcji.
      > Obecnosc zostaje pozniej usprawiedliwiona.
      > 5. Zagadnienie zostaje opracowane, ale uczen X byl nieobecny na lekcji.
      > Obecnosc nie zostaje pozniej usprawiedliwiona.
      >
      Zasada jest prosta:jeżeli ucznia nie było na lekcji, kontaktuje się z kolegami
      z klasy, ew. nauczycielem i pyta co było/przepisuje zeszyt/odbija xero itd.
      Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek nauczyciel powtarzał temat specjalnie dla
      jednego ucznia. Może oczywiście to ucznić, jeżeli cała/większość klasy ma
      problem ze zrozumieniem tematu lub zostawić ucznia po lekcji czy wezwać na
      konsultacje i wytłumaczyć. Gdym musiała powtarzać dla każdego ucznia, którego
      nie było na lekcji temat ciągle byłabym w pierwszym temacie.

      Po drugie: dlaczego miałabym nie pytać ucznia z tej lekcji na której go nie
      było?? Tłumaczenia: ale mnie nie było, ale my siedzieliśmy na dyżurze,
      ale...ale... są śmieszne i są tylko wymówkami.

      Miałam taki przypadek, gdy uczeń powiedział, że musi siedzieć na dyżurze.
      Chwile potem widziałam chłopaka jak szedł sobie do domu. Dla mnie była to
      ucieczka plus oszustwo nauczyciela. Matka nie chciała mnie słuchać, wolała mnie
      zwyzywać itd. Ale w dzienniku usprawiedliwienie stało. Takie przykłady można
      mnożyć.

      Wyjątek stanowi, gdy uczeń był w szpitalu lub ciężko chory i nie było go
      tydzień lub dłużej w szkole. Wtedy daje się mu jakiś czas na przygotowanie.

      Powyższe 3 punkty: hmmm nie powinien, ale znając życie...
      • scher Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 21.10.06, 15:09
        bambolina1 napisała:

        > Miałam taki przypadek, gdy uczeń powiedział, że musi siedzieć na dyżurze.
        > Chwile potem widziałam chłopaka jak szedł sobie do domu. Dla mnie była to
        > ucieczka plus oszustwo nauczyciela. Matka nie chciała mnie słuchać, wolała
        > mnie zwyzywać itd. Ale w dzienniku usprawiedliwienie stało.

        Czyli usprawiedliwiłaś mu tę nieobecność??

        Sz.
        • bambolina1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 21.10.06, 16:00
          Nie, ja w życiu bym nie usprawiedliwiła czegoś takiego. Usprawiedliła
          wychowawczyni.
      • randybvain Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 23.10.06, 18:41
        Zasada jest prosta:jeżeli ucznia nie było na lekcji, kontaktuje się z kolegami
        > z klasy, ew. nauczycielem i pyta co było/przepisuje zeszyt/odbija xero itd.
        > Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek nauczyciel powtarzał temat specjalnie dla
        > jednego ucznia. Może oczywiście to ucznić, jeżeli cała/większość klasy ma
        > problem ze zrozumieniem tematu lub zostawić ucznia po lekcji czy wezwać na
        > konsultacje i wytłumaczyć. Gdym musiała powtarzać dla każdego ucznia, którego
        > nie było na lekcji temat ciągle byłabym w pierwszym temacie.
        >

        Naturalnie. Jednak z pewnoscia slyszalas o wypadkach, w ktorych nauczyciel
        odmowil uczniowi wyjasnienia zagadnienia, np. na takich konsultacjach. A ksero
        czy przepisanie do zeszytu tez nie zastapi slow nauczyciela. Niezawsze.

        Gdym musiała powtarzać dla każdego ucznia, którego
        > nie było na lekcji temat ciągle byłabym w pierwszym temacie.

        To juz przesada. A czy powtarzalabys kazdemu uczniowi, ktory zglosilby sie do
        ciebie, ze ma problem ze zrozumieniem tematu? Jaki procent klasy musialby
        optowac za tym, zebys powtorzyla temat?



        Miałam taki przypadek, gdy uczeń powiedział, że musi siedzieć na dyżurze.
        > Chwile potem widziałam chłopaka jak szedł sobie do domu. Dla mnie była to
        > ucieczka plus oszustwo nauczyciela.

        I tu dochodzimy do sedna mojego pytania.

        Na ile przepytywanie z poprzedniej lekcji, wzywanie do odpowiedzi itd. jest
        normalna czynnoscia wynikajaca z ksztalcenia, a na ile jest czynnoscia
        egzekucyjna, KARA za nieobecnosc, niedyscyplinarne zachowanie itp?

        Pozostali forumowicze tez podkreslaja, ze odpytywaliby z nienauczonych rzeczy w
        przypadku 2 (niezdyscyplinowanej klasy), albo ucznia, ktory sobie poszedl na
        wagary tudziez zostal przyuwazony na nich (jak u ciebie).
        • bambolina1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 23.10.06, 23:47
          > Naturalnie. Jednak z pewnoscia slyszalas o wypadkach, w ktorych nauczyciel
          > odmowil uczniowi wyjasnienia zagadnienia, np. na takich konsultacjach. A
          ksero
          > czy przepisanie do zeszytu tez nie zastapi slow nauczyciela. Niezawsze.

          Nie, nigdy nie słyszałam o takim przypadku. To raczej uczniowie rzadko o to
          proszą.

          > To juz przesada. A czy powtarzalabys kazdemu uczniowi, ktory zglosilby sie do
          > ciebie, ze ma problem ze zrozumieniem tematu? Jaki procent klasy musialby
          > optowac za tym, zebys powtorzyla temat?

          Na szczeście nigdy mi sie nie zdarzyło, aby klasa prosiła o powtorzenie tematu.
          Jeżeli omawiam jakiś czas to mają na to tysiące ćwiczeń i często powtarzam im
          pewne rzeczy do znudzenia.
          Jeżeli na początku roku mówię uczniom, że jeżeli mają problem ze zrozumieniem
          tematu i mogą przyjść do mnie na konsultacje lub podejść po lekcji to
          dotrzymuje słowa. Powtórzę tyle razy i tylu uczniom z osobna ile będzie trzeba.
          Kiedyś miałam ucznia w gimnazjum, któremu różnicę między dwoma czasami
          tłumaczyłam 3 dni z rzędu. Nie jest to dla mnie wielki problem...jeżeli uczeń
          chce zrozumieć to tym bardziej trzeba docenić te chęci:)

          Na ile przepytywanie z poprzedniej lekcji, wzywanie do odpowiedzi itd. jest
          > normalna czynnoscia wynikajaca z ksztalcenia, a na ile jest czynnoscia
          > egzekucyjna, KARA za nieobecnosc, niedyscyplinarne zachowanie itp?
          >
          Problem w tym, że nigdy nie będziesz pewiem czy ucznia nie było bo był
          rzeczywiście chory czy mu się nie chciało. Nie rozumiem dlaczego mam nie pytać
          ucznia jeżeli go nie było na lekcji?? Wydaje mi się (choć mogę się mylić), że
          uzupełnienie lekcji jest obowiązkiem ucznia;/ Wielu z nich traktuje nieobecność
          na lekcji jak super wymówkę i ja osobiście walczę z takim zachowaniem. Na
          każdej lekcji miałam takiego co podchodził i mówił:nie umiem,bo nie było mnie
          na lekcji, a jak zapytam czy ma zeszyt choć uzupełniony zawsze odpowiedź jest
          jedna: nie! Jest to wyraz ignorancji i pokazuje, że uczeń myśli, że się uda.
        • scher Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 24.10.06, 21:29
          randybvain napisał:

          > Na ile przepytywanie z poprzedniej lekcji, wzywanie do odpowiedzi itd. jest
          > normalna czynnoscia wynikajaca z ksztalcenia, a na ile jest czynnoscia
          > egzekucyjna, KARA za nieobecnosc, niedyscyplinarne zachowanie itp?

          Jakie to ma znaczenie praktyczne?

          Sz.
        • mariusz_d1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 26.10.06, 13:28
          randybvain napisał:
          >
          > Na ile przepytywanie z poprzedniej lekcji, wzywanie do odpowiedzi itd. jest
          > normalna czynnoscia wynikajaca z ksztalcenia, a na ile jest czynnoscia
          > egzekucyjna, KARA za nieobecnosc, niedyscyplinarne zachowanie itp?
          >
          Zajrzyj najpierw do podręczników o metodyce nauczania - tam znajdziesz ogniwa
          lekcji.
          Nie chce mi się wszystkiego przepisywać.
    • kazek100 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 21.10.06, 14:26
      Uczeń powinien być przygotowany z przypadku 2 i 5, w przypadku 4 też, ale tu
      należy dac uczniowi ściśle określony czas na nadrobienie materiału (i
      konsekwentnie sie tego trzymać).
    • danuta49 Złe pytanie! 21.10.06, 15:04
      Jesli szkolna wiedza jest uzyteczna to w interesie ucznia(!) jest nie szukac
      wymówek, tylko starac się ją opanowań.To o czym piszecie to typowa postawa
      chłopa pańszczyźnianego!!!Oczywiście jak nauczyciel źle uczy - trzeba
      interweniować, ale to nie może byc wymówka żeby się nie uczyć
    • gazunia Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 21.10.06, 22:26
      Jeżeli zagadnienie nie mogło być omówione ze względu na zachowanie klasy
      (zdarzyło mi się raz), egzekwuję! Klasa wie już doskonale, że lepiej jak będzie
      uczestniczyła w lekcji
    • jazalogowana Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 25.10.06, 12:49
      Jeżeli nauczyciel z jakichś względów nie poprowadził zajęć, powinien to
      nadrobić i po sprawie. Natomiast uczeń ma obowiązek znać temat, nawet jeżeli
      był nieobecny - sprawiedliwony. Jak sądzisz, czy nauczyciel ma tłumaczyć
      wszystkie tematy dziecięciu, ktore przez tydzień było chore na anginę? Czy w
      klasie pierwszej powinien wprowadzać od początku literkę b, bo dziecko było
      nieobecne ? A może darować mu znajomość tej literki ? Jeżeli w klasie jest
      uczeń sprawiający kłopoty, egzekwować wiedzę najpierw od niego, reszta uzyska
      przynajmniej spokój.
    • marta.uparta Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 25.10.06, 17:33
      Jeżeli chodzi o punkt 4 i 5, to dla mnie sprawa jest prosta. Uczen ma możliwość
      zgłosic raz w ciągu semestru nieprzygotowanie do zajęć, które, teoretycznie
      rzecz jasna, powinien zachować na taka właśnie okazję. Natomiast uczniowie
      wykorzystują to masowo na pierwszych zajęciach, i później płaczą, że są
      nieprzygotowani do zajęć bo ich nie było. Oczywiście biorę pod uwagę przypadki
      indywidualnie, bo wiadomo, że różne sa sytuacje życiowe i zdrowotne.
      Natomiast jezeli chodzi o przypadek, kiedy temat nie zostaje dokończony - to
      zależy od zagadnienia. Jezeli jest proste, zadaję w postaci zadania domowego, i
      tutaj wiedzę oczywiście egzekwuję. Jeżeli zagadnienie jest trudne - omawiam na
      następnych zajęciach i nie pytam z tego. Podobnie, jeżeli w ogóle zajęcia nie
      odbyły się.
    • gosia.iza Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 26.10.06, 11:23
      Punkt 2,4,5 - nauczyciel ma prawo wyegzekwować wiedzę
      punkt 1,3 - nie.
      Ja jako nauczyciel podeszłabym inaczej do tego - wymagam tego, co było na
      lekcji, nie pozwalam sobie na wspomniane historie z życia wzięte, czy inne
      tracenie czasu na lekcji. Jeśli nauczyciel był nieobecny i ktoś inny
      przeprowadzał swoją lekcję, to nie należy wpisywać do dziennika tematu,
      którego nie było.
    • ajala1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 28.10.06, 00:38
      Może nudzę znowu odwołując się do uregulowań zamieszczonych w dokumentach
      szkolnych /WSO, PSO/, ale nie byłoby problemu, gdyby każdy nauczyciel je znał i
      stosował. Wiedza ta dotyczy równiez uczniów. Jeśli mam wyraźnie określone w
      PSO, iż uczeń, który przychodzi pierwszy dzień po nieobecności /nieważne jak
      długiej/ nie musi być przygotowany, ani mieć pracy domowej, to przypadki 4 i 5
      nie występują NIGDY. Jeśli będzie przychodził co drugą lekcję, to będzie
      najprawdopodobniej nieklasyfikowany /50% nieobecności i brak ocen/. Ale tu już
      wcześniej powinien zadziałać wychowawca i pedagog/psycholog szkolny wespół z
      rodzicami. Jeśli uczen przychodzi po dłuższej nieobecności, to są ściśle
      określone terminy /np. tydzień nieobecności - 3 dni itd/, w czasie których może
      uzupełnić wiedzę i umiejętności. Jeśli zwróci się do nauczyciela, ten ma
      obowiązek mu pomóc. Do dziennika wpisuje się tylko tematy zrealizowane, totez
      przypadki 1-3 też nie mają prawa występować. Jeśli nauczyciel nie przeprowadził
      nowego tematu ze względów 1-2, to może wpisać ponownie temat poprzedni,
      rozszerzając go np. o słówko - ćwiczenia. Fikcja jest modna /tak śpiewa
      Myslovitz:)/, ale nie do zaakceptowania w tej postaci przez
      normalnych/prawdziwych/rzetelnych nauczycieli.
      No ja to w ogóle z Księżyca jestem, w dodatku nigdy nie zadaję na weekendy.:)
      • randybvain Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 28.10.06, 15:28
        No widzisz - mechanizmy sa, system nie ejst atki zly, jak sie niektorym wydaje.
        • bambolina1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 29.10.06, 07:44
          Tak. T powiedz mi jak Twoje obliczenia wyglądają w takiej sytuacji: 3 lekcje
          tyg. z czego 2 pod rząd. Tu jeżeli uczeń opuści 1 lekcje co tydzień nie ma mowy
          o niekwalifikacji, a na nast. lekcji mówi, że nie był więc nierzygotowanie
          obejmuje 2 godziny pod rząd.

          Życie swoją drogą, a przepisy swoją. Gdybym stosowała Twój system moi uczniowie
          nic by się nie nauczyli, bo by ciągle zgłaszali nieprzygotowania,a oceny to z
          kosmosu trzeba byloby brać. Nie rozumiem jednej rzeczy: jak ta Twoja zasada ma
          się do osób, które uciekły z mojej lekcji, a na nast. przyszły. Też mam ich nie
          pytać??

          Musisz uczyć w jakiejś bardzo dobrej szkole, bo w mojej miałabyś rozpasanie i
          dzieciaki na głowie.
          • randybvain Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 29.10.06, 16:15
            To chyba nie do mnie, bo jestem rodzaju meskiego:^>
            • bambolina1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 29.10.06, 22:47
              Przepraszam nie do Ciebie:) Zapomniałam cofnać stronę;/
    • ajala1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 30.10.06, 23:09
      Rzeczywiście uczę w dobrej, ale olbrzymiej /państwowej, rejonowej, nie
      szczególnie dobranej pod względem uczniów/ szkole i uczę ... matematyki:)) Ten
      uśmiech to wiadomo dla kogo - dla mojego sympatycznego adwersarza, który mnie
      tu nie opuszcza na krok.
      Każdy przedmiot ma PSO, zgodny z WSO, opracowany przez zespół nauczycieli
      uczących danego przedmiotu i stosowany jednakowo przez wszystkich /przynajmniej
      teoretycznie/. Ale środowisko, w którym jest szkoła odznacza sie niezwykłą
      roszczeniowością /delikatnie rzecz ujmując/. Może dlatego jesteśmy
      tacy "przepisowi", bo rodzice dali i ciągle dają nam nieźle popalić przy każdym
      drobiazgu. Głupotą byłoby wciąż narażać się na nieprzyjemności, "wydzieranie"
      się, czy skargi rodziców w różnych formach i do różnych instancji. Dlatego
      dokonujemy wciąż ewaluacji WSO /zarówno pso, jak i kryteriów ocen zachowania/
      uwzględniając wszelkie zgłaszane sugestie zarówno nauczycieli, rodziców, jak
      i ...uczniów. Nie wyrywkowo - 1 - 2 osób, tylko większej
      populacji /ankietujemy/. Oczywiście modyfikacje muszą być realne i zgodne z
      Rozp. MEN. Jak Ci ktoś dokopie 10 razy, to przy jedenastym już się odpowiednio
      ustawisz.
      Ja wiem, że język, którym się posługuję, nie trafia do wszystkich, ale
      zakładam, ze dyskutuję w większości z nauczycielami.
      To beznadziejnie masz plan ułożony, chyba, że miało to czemuś służyć.
      Ustalcie sobie szczegółowo w pso, kiedy i w jakiej formie możecie kontrolować
      wiedzę i umiejętności uczniów, a kiedy nie. To naprawdę pomaga - chroni
      nauczyciela zarówno przed pomówieniami i oskarżeniami rodziców, jak i wyrabia u
      uczniów pewne nawyki. Buntują się na początku, ale jeśli się jest
      konsekwentnym, to po paru miesiącach kończy się szarpanina. Uczeń też nie jest
      głupi i wie, co mu sie opłaci, a co nie.
      Wagary nikogo nie zwalniają z konieczności przygotowania się do lekcji. Tylko,
      skąd wiesz, że to wagary? U nas uczniowie po powrocie do szkoły mają tydzień na
      dostarczenie zwolnienia /a w poprzednich latach były nawet dwa tygodnie/. Wtedy
      trudno na następnej lekcji jednoznacznie określić, czy to były wagary,
      zwłaszcza, że wielu rodziców usprawiedliwia je dla "świętego spokoju" i lepszej
      oceny zachowania.
      Nie myśl, że nie miewam tzw. kłopotów z uczniami, czy rodzicami. Owszem, miewam
      i wypracowałam sobie już wiele metod radzenia sobie z nimi. Ale nie było
      jeszcze roku, żeby znowu mnie coś nie zaskoczyło i to bardzo niesympatycznie.
      W tym roku przemyśliwałam w ogóle zmianę zawodu i ... może bym to zrobiła,
      gdyby nie to, że ja naprawdę lubię dzieci i lubię je uczyć, odkrywać przed nimi
      nie tylko tajniki matematyki, ale życia w ogóle. Przez kilka lat nie miałam
      wychowawstwa, w tym roku znowu mam i... bardzo się cieszę, bo najwyraźniej
      jestem do tego stworzona, a nie do "papierologii stosowanej".
      Jesli mogę w czymś pomóc innym na forum, służąc swoim doświadczeniem, to
      dobrze, jeśli nie, to sądzę , że przynajmniej nie szkodzę.
      Najlepszą metodą we wszystkim jest wygrana - wygrana.


      • bambolina1 Re: Czy nauczyciel moze wyegzekwowac wiedze gdy 02.11.06, 21:01
        Po pierwsze:

        > To beznadziejnie masz plan ułożony, chyba, że miało to czemuś służyć.
        > Ustalcie sobie szczegółowo w pso, kiedy i w jakiej formie możecie kontrolować
        > wiedzę i umiejętności uczniów, a kiedy nie. To naprawdę pomaga - chroni
        > nauczyciela zarówno przed pomówieniami i oskarżeniami rodziców, jak i wyrabia
        u
        >
        > uczniów pewne nawyki. Buntują się na początku, ale jeśli się jest
        > konsekwentnym, to po paru miesiącach kończy się szarpanina. Uczeń też nie
        jest
        > głupi i wie, co mu sie opłaci, a co nie.

        Plan nie jest beznadziejnie ułożony, wręcz przeciwnie (zwłaszcza jeśli chodzi o
        tę klasę). Jest to klasa maturalna z 3 godzinami angielskiego w tyg. 2 lekcje
        są pod rząd i bardzo dobrze bo mogę więcej zrobić niż żebym miala rozbite te 3
        godz. na 3 dni tak jak miałam w zeszłym roku. Pod względem językowym jest
        inaczej niż w przypadku matematyki.
        Wiesz z tym 'ustalcie' sobie to nie jest tak łatwo, bo ja ucząc 2 rok w tej
        szkole i będąc w rzeczywistości nikim mogę ustalić sobie co najwyżej w jakim
        zeszycue mają pidać dzieci:w kratkę czy linie. W całych tych wewnątrzszkolnych
        przepisach nie ma nic co podchodziłoby pod moją sytuację więc jeżeli czegoś nie
        ma to dla mnie jest to równoznaczne z tym,że sama ustalam swoje zasady. Tak też
        robię co roku i na moich lekcjach jest zawsze najwyższa frekwencja w porównaniu
        z innymi. Gdybym stosowała Twoje propozycje połowy uczniów do dziś bym nie
        widziała na oczy.

        Po drugie:
        Głupotą byłoby wciąż narażać się na nieprzyjemności, "wydzieranie"
        > się, czy skargi rodziców w różnych formach i do różnych instancji

        Nie stanowi to dla mnie problemu, jak ktoś chce gdzieś pisać proszę bardzo
        nawet sama mu pomogę, bo nie łamię prawa ani nikogo nie krzywdzę tym, że uczen
        ma być w szkole na lekcji i ma być do niej przygotowany. Co roku na samym
        początku podaje zasady też dotyczace obecności i przygotowania do lekcji. Przez
        jakiś miesiąc muszę ciągle to samo powtarzać, bo niektórzy mają problemy ze
        zrozumieniem, że ja się z nimi nie będę bawić, tym bardziej jeżeli jest to
        maturzysta. Jeżeli syn nie rozumie,a matka tym bardziej to proszę do zawodówki
        tam matury nie trzeba zdawać.

        Po trzecie:
        Wagary nikogo nie zwalniają z konieczności przygotowania się do lekcji. Tylko,
        > skąd wiesz, że to wagary?

        Wiem stąd, że mieszkam obok szkoły w której pracuję i dobrze wiem gdzie kto
        stoi. Jeżeli idę i widzę ucznia na osiedlu, który potem nie pojawia się na
        lekcji lub jeżeli uczeńjest na lekcjach wcześniej a u mnie nei ma lub gdy uczeń
        ten w poprzednich latach postępował podobnie itd to dla mnie to są wagary.

        U nas uczniowie po powrocie do szkoły mają tydzień na
        >
        > dostarczenie zwolnienia /a w poprzednich latach były nawet dwa tygodnie/.

        Mam taką samą zasadę jeżeli uczeń był nieobecny tydzień lub dłużej.

        Poza tym, jeżeli jesteś tak doświadczoną nauczycielką od razu zorientujesz się
        kiedy uczeń 'wciska Ci kit'.

        Nie myśl, że nie miewam tzw. kłopotów z uczniami, czy rodzicami. Owszem, miewam
        >
        > i wypracowałam sobie już wiele metod radzenia sobie z nimi. Ale nie było
        > jeszcze roku, żeby znowu mnie coś nie zaskoczyło i to bardzo niesympatycznie.

        U mnie na szczęście wtym roku jeszcze spokój i oby tak dalej:) Ale ja tam
        nie 'cackam' się z rodzicami. Jak ostatnio mieliśmy okazję zoabczyć liczą, że
        będziemy uczyć i wychowywać ich dzieci, a oni to są tylko od ich robienia.

    • randybvain Moj komentarz 01.11.06, 19:27
      Przede wszystkim dziekuje wszystkim za wypowiedzi.

      Jak to napisala ajala1, mechanizmy sa, mozna wszystko ustalic i potem
      egzekwowac.
      Nie podobaja mi sie sugestie, ze to, czy uczen jest egzaminowany, czy nie,
      zalezy od oceny jego zachowania przez nauczyciela. Jezeli nauczyciel uzna, ze
      uczen zle sie zachowuje, albo, ze jest na wagarach - wzywa go do odpowiedzi.
      Jaki jest tego cel? Nauczyciel musi zdawac sobie sprawe, ze w kazdym z
      przypadkow 1,2,3,4,5, uczen najprawdopodobniej nie zna zagadnienia, wiec
      najprawdopodobniej wykaze sie niewiedza, wiec otrzyma ocene negatywna. Ergo,
      nauczyciel wzywajac go do odpowiedzi robi to w celu postawieniu mu oceny
      negatywnej, a wiec w celu ukarania.

      A tak nie powinno byc. Preferowanie pytania uczniow, ktorzy nie byli na lekcji
      jest forma kary, moim zdaniem.

      Niektorzy tutaj sprowadzali nieobecnosci i zglaszanie przez ucznia
      nieznajomosci zagadnienia do absurdu, sugerujac, ze uczniowie dreczyli by ich
      nachodzeniem i proszeniem o wyjasnienie albo wiecznie zglaszali
      nieprzygotowanie i w ten sposob unikali egzaminowania. Ajala1 twierdzi, ze sa
      mechanizmy i regulacje, ktore temu zapobiegaja. Nie widze problemu.
      • bambolina1 Re: Moj komentarz 02.11.06, 21:11
        A Ty tak nawiasem mówiąc masz do czynienia ze szkołą, bo jakoś chyba tylko z
        nazwy??

        Pewnie, że są mechanizmy,ale nie wydaje Ci się, że DWIE strony muszą się do
        niej zastosować. Przepisy swoją stroną, a życie swoją.

        Ps. Widzę, że nawiązujesz do mojej sytuacji, w której uczniowie mogą przyjść i
        poprosić o wytłumaczenie. To jest takie coś jak konsultacje, na których ja jako
        nauczyciel jestem do dyspozycji ucznia i nawet gdyby ten uczeń przychodził sto
        razy i chciał żebym wytłumaczyła mu te same zagadnienie, to moim obowiązkiem
        jest to zrobić. Nie jest to żadne dręczenie. Nie rozumiem co to za
        określenie 'dręczenie';/

        Po drugie, gdyby były szczegółowe 'mechanizmy' odnoszące się do każdej
        sytuacji, w której uczeń może być pytany a w której nie przepisy wyglądałyby
        jak encyklopedia. Przepisy są ogólne a nie szczegółowe. I tak jak napisałam
        wyżej: jaki mechanizm mam zastosować jeżeli mam 3 godziny w tyg. z jedna klasą
        z czego 2 godziny są pod rząd. Stosując propozycję ajala1 wyglądałoby to tak:
        na 1 lekcji ucznia nie ma, a na 2 nast. jest, na nich zgłasza, że go nie było
        więc nie mogę go pytać przez 2 godz. I tak jest co tydzień,a nieklasyfikowany
        być nie może, bo na większości lekcji jest. Także nie znalazłam żadnych
        przepisów regulujących taką sytuację, więc Twój mechanizm ma się nijak.

        Ciągle nie rozumiem takiego podejścia, że nauczyciele wyżywają się na uczniach,
        specjalnie stawiaja im 1 itd. Może skończmy wreszcie z tym klepaniem w pupcie
        uczniów, bo to zaczyna być żenujące.
        • randybvain Re: Moj komentarz 03.11.06, 18:32
          Z nazwy, albo raczej z zainteresowania.

          Fajnie, ze do ciebie na konsultacje mozna przyjsc, ale np, zaden z nauczycieli
          dzieci, ktorymi sie zajmowalem jako korepetytor takowych nie udzielal, co
          wiecej odmawial udzielenia informacji, ktorych uczen szukal.

          Odnosnie nieklasyfikowania. Widze, ze sie tym tak przejmujesz, wiec chyba ci
          bardziej zalezy na tym, by ocenic ucznia, niz jemu by miec jakies potwierdzenie
          wiedzy. Oczywiscie masz racje co do nieklasyfikowania, jakby sie dzialo, jak
          piszesz, to w rezultacie uczen sam poprosilby cie o pytanie, chyba, ze mu nie
          zalezy, wiec o co chodzi?
        • randybvain Re: Moj komentarz 03.11.06, 18:34
          Ciągle nie rozumiem takiego podejścia, że nauczyciele wyżywają się na uczniach,
          >
          > specjalnie stawiaja im 1 itd. Może skończmy wreszcie z tym klepaniem w pupcie
          > uczniów, bo to zaczyna być żenujące.


          Oczywiscie. Ale od jakiegos czasu, jak bywam na tym forum, to zastanawiam sie,
          czy szkola istnieje po to, by uczen zdobyl wiedze, czy jako zaklad pracy dla
          nauczycieli, w ktorym uczen jest przedmiotem, a nie podmiotem.
          • marta.uparta Re: Moj komentarz 04.11.06, 19:08
            no dobrze, skoro uczeń unika lekcji, i jego nieobecności są powodem
            nieprzygotowania, a nieprzygotowanie jest powodem, aby od ucznia wiedzy nie
            egzekwować, to powiedz mi, jak takiego ucznia ocenic? Niestety, sprawdzanie
            wiedzy i jej ocenianie jest takim samym obowiązkiem nauczyciela jak jej
            przekazywanie.
            • randybvain Re: Moj komentarz 05.11.06, 17:28
              Nieprzygotowanie nie jest powodem do niepytania ucznia.

              Nie podoba mi sie taka sytuacja, w ktorej uczniowie, o ktorych wiadomo z dosc
              duzym prawdopodobienstwem, ze nie zrozumieli zagadnienia (bo ich nie bylo, albo
              sie zle zachowywali), maja priorytet w odpytywaniu.
Pełna wersja