playadelsol
28.10.06, 13:31
Co sądzicie o tym, ze na przerwach za dzieci odpowiadają nauczyciele? Czy to nie jest czasem łamanie ich praw pracowniczych? skoro sami pozbawiani sa wówczas przerwy? zawód nauczyciela wymaga równiez wypoczynku psychicznego, a jak to osiągnąc na korytarzu w tym całym nieznośmym harmidrze? Podczas lekcji nauczyciel jest caly czas pod "ostrzałem", cały czas jest (powinien być) skoncentrowany, skupiony. Więc po 45 minutach takiej pracy nalezy mu się chyba te kilka minut spokoju, wewnętrznego skupienia, wypoczynku, a tu wysyłany jest jeszcze na dyzur na przerwie, co wiąze się również z odpowiedzialnością za dzieci, a jak ma o nie zadbać gdy jest przemęczony lekcją? w efekcie ani dozór nie jest taki jaki powinien byc, ani nauczyciel nie wypoczywa. Cała sytuacja wygląda mniej więcej tak jakby aktorowi w antrakcie kazano prowadzić promocje kawy albo słonych paluszków, no absurd po prostu...
dzieci nie mozna zostawić samych, ale dlaczego to akurat nauczyciel ma je pilnować? niech w tym celu zatrudnione zostaną inne osoby (kiedyś np byli woźni, choc nie wiem jaki byl w pełni zakres ich obowiązków)
w kazdym razie angazowanie nauczycieli do tych celów, to jawne naduzycie..