Dodaj do ulubionych

próby grafomana - "nauka to potęgi klucz"

03.12.06, 18:11
jak wam się podoba poniższy urywek mojego
opowiadania ? jest to pełna fikcja i nie ma żadnego oparcia
w rzeczywistości .... niech tak będzie dla tych , co w bajki
wierzą

---------------------------------------------------------------

miał tę możliwość poznania prawdy obiektywnej - nie w pełni
może , ale choć w pewnym wymiarze ....

zastanawiał się latami , dlaczego probabilistyka zaważyła na
jego "karierze studenta" w Polsce . nikt nigdy się jego niczego
nie czepiał , jakieś tam trójczyny dostawał , zdarzały się
też piątki , a tu nagle ... probabilistyka - innymi słowy , rachunek
prawdopodobieństwa , tzn nauka o tym co jest , a co nie jest prawdopodobnym ,
co jest wiarygodnym a co nie ....

na przykład na chłopski rozum można wnioskować , że strona internetowa , na
której klasa wychwala jakąś lekturkę , nie jest wiarygodna . można znacznie
więcej wykazać , jeżeli intuicja naprowadza na pewne wnioski ,
ubierając w potężny argument słów nauki , któremu nie przeciwstawi
się nawet cały świat z mniej liczącymi się wyjątkami może ...

miał dosyć studowania - chciał zostać kierowcą . to klepanie
wzorów i definicji z małymi tylko przerwami na przyjemność poznania
na nielicznych wykładach ....

kolega spotkał go gdzieś na uczelni i mówi , że jeden z asystentów
jest zafascynowany jego intuicją probabilistyczną , że to się
rozeszło po innych ... nie przeżywał większych emocji - cóż ...
czasami jak nie chodził na nudne zajęcia , spędzał czas
na przemyśleniach - nic wielkiego . uzyskał najwyższy z możliwych
wyników u tego asystenta , ale .... pofesor , który prowadził
wykłady rzekł przed egzaminem ( i to przy wszystkich , bo czego
się miał obawiać :)) , że egzamin on może traktować jako sparing -
kurcze , czego on ode niego chciał ... latami nie mógł odpowiedzieć
na to pytanie . po dwóch podejściach ( nikt nie zaliczył , a on napisał
najlepiej ) profesor poprosił , aby osobno przyszedł na egzamin ,
a reszta grupy osobno . oni mieli wcześniej , powiedzili jemu jakie
mieli pytania - przedszkole pomyślał , nie ma szans by go oblał ...

zadał do udowdnienia z pozoru proste zadanie - udowodnić standardowe
twierdzenie , którego założenie dotyczyło zdarzeń niezależnych , ale jemu
kazał zrobić to samo dla zdarzeń parami niezależnych - około 70 stron
dowodu .... znał ten dowód , ale fizyczną niemożliwością było
przeprowadznie go w kilka godzin , a nie lada wysiłkiem by to
zrobić będąc przygotowanym w kilka dni ... nastąpiła wymiana zdań między
nimi ... ich spotkanie skończyło się tym , że profesor obiecał
mu , że żadnej uczelni nie skończy ... może mu skoczyć , pomyślał,
nikt nie ma takich możliwości ... zwyczajnie facet się wkurzył
i mówił co mu ślina na myśl przyniesie ... przeniósł się
na uniwerek - bajka .... że to może być aż tak trywialne ...
mija kilka miesięcy , oceny bardzo dobre ale ciągle nie miał
większych satysfakcji ... myślał o przerwaniu studiów ... na
korytarzy spotyka 'swojego profesora' -ten z bezczelnym uśmiechem
podchodzi do niego i mówi 'mówiłem panu , że ja dotrzymuję obietnic' .

dlaczego probabilistyka miała takie znaczenie i dlaczego nie miał
z nią żadnych kłopotów do momentu , aż ktoś słusznie czy nieszłusznie
stwierdził , że on ma niesamowitą intuicję w tym przedmiocie ....

po latach zaczynał rozumieć słowa , które słyszał wielokrotnie
jako dziecko - "nauka to potęgi klucz" i teraz wie , że nie każdy
może po ten klucz sięgnąć .
-------------------------------------------------------------------
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka