ocenianie w liceum

27.05.07, 13:31
witam, chodzę do II klasy ogólniaka i moja wycho od angielskiego sobie wymysliła że teraz każdy sprawdzian/kartkówke trrzeba zaliczyc na conajmniej 3 by powtórnie tego nie psiac i tak w kółko póki uczen nie dostanie 3, dodam ze piszemy bardzo duzo teraz, w cholere czasów, strona bierna, czasowniki itd i przez to połowa grupy ma duże problemy, pozdrawiam i oczekuje odpowiedzi czy tak można.
    • astrid88 Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 13:49
      Jeżeli uczeń dostanie przykładowo 2 i nie chce już tego popawiać to nauczyciel
      nie ma prawa go do tego zmuszać tylko wpisać taką ocenę jaką uczeń otrzymał i
      dać mu już spokój. To sprawą ucznia jest czy zechce to poprawiać czy nie,
      nauczyciel nie ma nic do tego.
      Nie wiem jednak w jaki sposób można by było to powiedzieć nauczycielowi żeby
      zmienił swoje zachowanie wobec was (które jest fakycznie niesprawiedliwe). Za to
      wy możecie łatwo zmienić swoje nastawienie do j.angielskiego - dostenie minimum
      3 z byle kartkówki nie jest niczym trudnym. Wbrew pozorom czasów itp. wystarczy
      się raz a dobrze nauczyć a później już się ich automatycznie używa (wiem coś o
      tym). Jeżeli olewacie naukę angielskiego to ja się nie dziwię ,że macie słabe
      oceny i przeszkadza wam nowy system wprowadzony przez nauczyciela.
      • randybvain Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 15:12
        Ja tam sie nie dziwie. Mieszkam w UK i widze, jaka strata czasu jest uczenie
        sie gramatyki bez uczenia poslugiwania sie jezykiem. Duzo osob tu przyjechalo
        po maturze, znalo wszystkie mozliwe konstrukcje gramatyczne a mialo problemy z
        porozumiewaniem sie. Uzywa sie tutaj okolo 20% phrasal verbs i idiomow, ktore
        sie uczylem na kursie na przyklad.
        • gdabski Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 16:55
          A ja z kolei mam dosyć nauczycieli uczących niby to metodą komunikacyjną,
          generalnie olewających gramatykę. Co kto woli.

          /Gdabski
          • randybvain Re: ocenianie w liceum 30.05.07, 15:20
            A ja z kolei mam dosyć nauczycieli uczących niby to metodą komunikacyjną,
            > generalnie olewających gramatykę. Co kto woli.

            Metod jest wiele. NIBY metody nie sa skuteczne.
        • kociamama Re: ocenianie w liceum 31.05.07, 21:13
          Wlasnie phrasal verbs uzywa sie bardzo duzo w jezyku codziennym, tyle, ze jak
          ich sie uczysz w kontekscie to zapominasz, ze ich uzywasz.

          A co do gramatyki, skupienie sie na samej gramatyce na zasadzie robienia
          cwiczen, jest strata czasu, ale uczenie sie jej w kontekscie i cwiczenie jej
          ustnie jest bardzo pomocne. Szczegolnie jezeli chodzi o uczenie sie struktur
          czesto uzywanaych przez native speakerow a roznych od polskich struktur, przez
          co polacy ich unikaja/nie rozumieja.

          PZdr,
          kociamama.
      • scher Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 18:06
        astrid88 napisała:

        > Jeżeli uczeń dostanie przykładowo 2 i nie chce już tego popawiać to nauczyciel
        > nie ma prawa go do tego zmuszać tylko wpisać taką ocenę jaką uczeń otrzymał i
        > dać mu już spokój. To sprawą ucznia jest czy zechce to poprawiać czy nie,
        > nauczyciel nie ma nic do tego.

        Mylisz się. Za wyniki nauczania odpowiada nauczyciel i ma prawo zmuszać ucznia
        do nauki wszelkimi zgodnymi z pedagogiką metodami.
    • rabbani Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 17:44
      Nie można nikogo zmuszać do poprawiania oceny dopuszczającej. Jest to złamanie
      Rozporządzenia o ocenianiu. Nauczyciel może dawać możliwość poprawienia dopa,
      ale nie może zmusić.
      A co do zakomunikowania nauczycielce tego - najlepiej wysłać jedną mądrą i
      asertywną osobę i spróbować przekazać to w rozmowie w cztery oczy. Jeśli to nie
      poskutkuje, idźcie do dyrekcji.
      • scher Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 18:01
        rabbani napisał:

        > Nie można nikogo zmuszać do poprawiania oceny dopuszczającej. Jest to złamanie
        > Rozporządzenia o ocenianiu.

        A którego zapisu?
        • rabbani Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 23:25
          Wynika to z samej idei oceniania stopniami, nie musi być to zapisane w dokładnym
          brzmieniu. A jak macie wątpliwości i uważacie, że nie mam w tej materii racji,
          to wyślijcie pytanie do kuratorium - dostaniecie dokładnie taką samą odpowiedź.
          Ocena dostateczna, jak sama nazwa wskazuje jest oceną pozytywną i wystarczającą.
          • scher Re: ocenianie w liceum 28.05.07, 07:29
            rabbani napisał:

            > Wynika to z samej idei oceniania stopniami, nie musi być to zapisane w
            > dokładnym brzmieniu.

            Moim zdaniem musiałoby, bo z ustawowych uprawnień nauczyciela wynika, że może
            on uczniów moblizować do nauki najrozmaitszymi metodami.

            > Ocena dostateczna, jak sama nazwa wskazuje jest oceną pozytywną
            > i wystarczającą.

            Jak wynika z pierwszego postu, nauczycielka autorki wątku też tak uważa.

            Poza tym nie chodzi o to, że ona nie promuje do następnej klasy ucznia, który
            otrzyma na koniec dopuszczający. Chodzi o to, że w ciągu roku pyta ucznia aż do
            skutku - czyli zdobycia wiedzy na ocenę dostateczną. Krzywdy dla ucznia jakoś
            nie potrafię w tym dostrzec.
            • rabbani Re: ocenianie w liceum 28.05.07, 10:53
              Ups... Rzeczywiście - dwója z postu "przerobiła" mi się na trzy przez nieuwagę...
              Ale to nie zmienia problemu - jeśli w WSO szkoły jest skala ocen 1-6, to nie
              można uznawać, iż dwa "nie istnieje" i jest oceną równą jedynce (bo trzeba
              poprawiać). Jeśli nauczycielka chce być ambitna, niech po prostu podwyższy próg
              procentowy punktów, które trzeba zdobyć na dwa.
              • scher Re: ocenianie w liceum 28.05.07, 11:40
                rabbani napisał:

                > nie można uznawać, iż dwa "nie istnieje" i jest oceną równą jedynce (bo trzeba
                > poprawiać).

                Nie sądzę, że nauczycielka nie uznaje oceny dopuszczającej. Sądzę, że
                zapowiedziała uczniom, iż nie da im spokoju i będzie tak długo pytać, aż uczeń
                nauczy się na ocenę minimum dostateczną. To jej święte prawo.

                Teraz uczeń ma wybór: nauczyć się albo być ciągle pytanym - i ocenianym - z
                tego samego materiału.
                • gdabski Re: ocenianie w liceum 28.05.07, 22:49
                  > Teraz uczeń ma wybór: nauczyć się albo być ciągle pytanym - i ocenianym - z
                  > tego samego materiału.

                  Zakładając, że otrzymanie oceny 2 oznacza, że uczeń się nie nauczył.

                  Mimo wszystko wolałbym, żeby dla jasności nauczycielka stawiała ocenę 1, jeśli
                  praca / odpowiedź nie jest na zadowalającym poziomie.

                  /Gdabski
    • scher Re: ocenianie w liceum 27.05.07, 18:04
      zim_dp napisał:

      > teraz każdy sprawdzian/kartkówke trrzeba zaliczyc na conajmniej 3 by
      > powtórnie tego nie psiac i tak w kółko póki uczen nie dostanie 3

      Bardzo dobry sposób, żeby zmobilizować uczniów do nauki. Nauczyciel ma bardzo
      szerokie uprawnienia w tym względzie.
      • randybvain Raczej nie dobry sposob 30.05.07, 15:25
        Zaklada bowiem, ze uczen MUSI sie podporzadkowac zalozeniu nauczyciela, ze
        uczen umie na ocena dostateczna. Jesli uczen nie chce, to mamy problem:
        nauczyciel pyta na tyle dlugo, ze mozna to uznac, za znecanie sie nad uczniem,
        a uczen staje sie coraz bardziej uparty w udowadnianiu, ze nie chce miec oceny
        dostatecznej.

        Przedluzony konflikt tego typu u szczegolnie wrazliwych jednostek mobilizuje do
        samobojstwa, a nie nauki.

        Scher, uczen nie moze byc przedmiotem!
        • scher Re: Raczej nie dobry sposob 30.05.07, 21:39
          randybvain napisał:

          > Zaklada bowiem, ze uczen MUSI sie podporzadkowac zalozeniu nauczyciela, ze
          > uczen umie na ocena dostateczna.

          Zakłada, że uczeń powinien włożyć maksimum wysiłku i współpracować z
          nauczycielem, aby nauczyć się na ocenę co najmniej dostateczną.

          > nauczyciel pyta na tyle dlugo, ze mozna to uznac, za znecanie sie nad
          > uczniem

          Naprawdę nie widzisz absurdu w tym, co napisałeś? Odpytywanie w szkole jako
          przejaw znęcania się nad uczniem? - mój Boże!

          > a uczen staje sie coraz bardziej uparty w udowadnianiu, ze nie chce miec
          > oceny dostatecznej.

          Gdyby moje dziecko aktem upartej woli odmawiało opanowania wymaganej przez
          nauczyciela wiedzy, zacząłbym się zastanawiać, czy dobrze wychowałem dziecko. I
          raczej skutki tego ojcowskiego procesu myślowego nie byłyby dla mojego dziecka
          przyjemne.

          > Przedluzony konflikt tego typu u szczegolnie wrazliwych jednostek mobilizuje
          > do samobojstwa, a nie nauki.

          Po pierwsze samobójstwo jest objawem tchórzostwa i słabości charakteru, nie zaś
          godnym pochwały i promowania na ogólnodostępnym forum internetowym sposobem
          rozwiązywania życiowych problemów.

          Po drugie jeżeli dziecko myślałoby o samobójstwie z powodu błahej różnicy zdań
          między nim nauczycielem, świadczyłoby to tylko o tym, że nie jest ono w ogóle
          przygotowane do normalnego życia. Co to biedactwo zrobi, jak zacznie się
          prawdziwe życie i prawdziwe problemy?

          Jak dowodzą obserwacje psychologów, tendencje do użalania się nad sobą i
          nieumiejętność znoszenia czasowej frustracji mają dziś dzieci wychowywane przez
          rodziców o nastawieniu pajdocentrycznym. Królestwem takiego dziecka staje się
          jego najbliższe otoczenie, kurczowo trzyma się ono swojej władzy nad bliskimi,
          gotowe bronić się przez każdą próbą podważenia jego dominującej pozycji nawet
          krzykiem, manipulacją czy groźbą samobójstwa. Dziecko wychowywane w takiej
          rodzinie ucieka przed najmniejszymi problemami i wymaganiami świata, reagując
          agresją, wagarami, ucieczką z domu albo próbą samobójczą, bo nie zostało w
          mądry sposób, stopniowo przyzwyczajone do zmagania się z realnym życiem i jego
          problemami.
          • randybvain Re: Raczej nie dobry sposob 31.05.07, 18:00
            Naprawdę nie widzisz absurdu w tym, co napisałeś? Odpytywanie w szkole jako
            > przejaw znęcania się nad uczniem? - mój Boże!

            Powiedzmy: dziecko jest odpytywane czesciej niz inne. Odpytywane, nie uczone.
            Nauczyciel jest egzekutorem czy mentorem?


            Gdyby moje dziecko aktem upartej woli odmawiało opanowania wymaganej przez
            > nauczyciela wiedzy, zacząłbym się zastanawiać, czy dobrze wychowałem dziecko.
            I
            >
            > raczej skutki tego ojcowskiego procesu myślowego nie byłyby dla mojego
            dziecka
            > przyjemne.
            >

            Wspolczuje twojemu dziecku, ze w takim przypadku stajesz nie po jego stronie,
            ale po stronie pana wladzy nauczyciela. Mowisz mu w ten sposob: sluchaj sie
            obcych ludzi, a nie mnie. Odbierzesz tego rezultaty.

            Po drugie jeżeli dziecko myślałoby o samobójstwie z powodu błahej różnicy zdań
            > między nim nauczycielem, świadczyłoby to tylko o tym, że nie jest ono w ogóle
            > przygotowane do normalnego życia. Co to biedactwo zrobi, jak zacznie się
            > prawdziwe życie i prawdziwe problemy?


            Dla dziecka to jest prawdziwe zycie i prawdziwe problemy. Dla mnie czy dla
            ciebie, jak sadze, glupota jest robienie wielkiego halo z jakiejs oceny, ktora
            po paru latach nie ma zadnego znaczenia. Ale dla ucznia jest to caly swiat.
            Jezeli tego nie rozumiesz, to nie wiem, co robisz na tym forum? Szkola to nie
            fabryka robotow podporzadkowanych prawu. Chyba zapomniales, ze liczy sie
            czlowiek.
            • aka10 Re: Raczej nie dobry sposob 31.05.07, 20:50
              > nauczyciel pyta na tyle dlugo, ze mozna to uznac, za znecanie sie nad
              > uczniem

              Naprawdę nie widzisz absurdu w tym, co napisałeś? Odpytywanie w szkole jako
              przejaw znęcania się nad uczniem? - mój Boże!


              Ja bym to raczej mobbingiem nazwala.
              • scher Re: Raczej nie dobry sposob 01.06.07, 00:26
                aka10 napisała:

                > Ja bym to raczej mobbingiem nazwala.

                Mobbing to jest pojęcie z zakresu prawa pracy.
            • kociamama Re: Raczej nie dobry sposob 31.05.07, 21:19
              Wychowanie dziecka w ten sposob, ze ocena jest dla niego calym swiatem jest
              moim zdaniem razacym bledem. Chodzi, przeciez, o to, zeby wyrobic w ludziach
              ciekawosc swiata, chec do uczenia sie i czerpania z tego satysfakcji, a nie
              kladzenia nacisku na ocene. ocena jest tylko informacja dla ucznia, nauczyciela
              i rodzicow, a propos jego postepow w nauce, a nie celem.

              Pzdr,
              Kociamama.
            • scher Re: Raczej nie dobry sposob 01.06.07, 00:25
              randybvain napisał:

              > Powiedzmy: dziecko jest odpytywane czesciej niz inne.

              I jaką krzywdę w związku z tym ponosi?

              > Wspolczuje twojemu dziecku, ze w takim przypadku stajesz nie po jego stronie,
              > ale po stronie pana wladzy nauczyciela.

              Ten nauczyciel jest przedłużeniem mojego rodzicielskiego ramienia.

              > Odbierzesz tego rezultaty.

              Nie ucz księdza pacierza. Kto nie ma dzieci, wie guzik na ich temat.

              > Dla dziecka to jest prawdziwe zycie i prawdziwe problemy.

              Owszem. Prawdziwe, ale dla normalnego, dobrze wychowanego i przygotowanego do
              życia nastolatka nie przekraczają one jego możliwości.
              • randybvain Re: Raczej nie dobry sposob 02.06.07, 15:25
                scher napisał:

                > randybvain napisał:
                >
                > > Powiedzmy: dziecko jest odpytywane czesciej niz inne.
                >
                > I jaką krzywdę w związku z tym ponosi?
                >
                > > Wspolczuje twojemu dziecku, ze w takim przypadku stajesz nie po jego stro
                > nie,
                > > ale po stronie pana wladzy nauczyciela.
                >
                > Ten nauczyciel jest przedłużeniem mojego rodzicielskiego ramienia.
                >
                > > Odbierzesz tego rezultaty.

                Rece mi opadaja. Juz naprawde nie moge nic dopisac, bo musialbym przejsc na
                wycieczki osobiste. Po prostu nie zgadzam sie. Jezeli nie widzisz nic zlego w
                zapytywaniu ucznia czesciej niz innych (nazwanego tu mobbingiem, z czym sie
                zgadzam) oraz, ze uwazasz, ze cokolwiek robi nauczyciel, jako rodzic temu
                nalezy przyklasnac, to nie mam nic do powiedzenia.
    • switonemsi Re: ocenianie w liceum 01.06.07, 09:53
      Można a czemu nie?
      • bambolina1 Nie rozumiem... 01.06.07, 22:43
        Nie rozumiem kilku rzeczy.

        Po pierwsze: czy ta kobieta jest 'sadomasochistką' i nie ma czym się w domu
        zajmować?? Przecież sprawdzanie takiej ilości testów jest torturą. Jak ona z
        tym wszystkim zdąża:przygotować lekcje, testy i jeszcze je ocenić? O spaniu nie
        wspominam;/

        Po drugie: czy jeżeli każdy uczeń musi zaliczyć test na 3 to czy jest to
        jednoznaczne z tym, że najniższą oceną wystawianą na koniec w tej klasie jest
        3??? Przecież jak uczeń zaliczy 1/2 na 3 to nie bierze się tamtych ocen pod
        uwagę??

        Po trzecie: zgadzam się częściowo z scher. Uczeń powinien dostosować się do
        wymagań nauczyciela. Jednak problem w tym, że niestety nie każdy uczeń jest w
        stanie nauczyć się języka angielskiego. Nie oszukujmy się, ale niektórzy po 5-
        10 latach nauki nadal nie znają podstawowych czasów!! Nie mówiąc już o stronie
        biernej czy mowie zależnej, które niestety są nieprzyswajalne dla wielu osób.

        Myślę, że najlepszym sposobem byłoby porozmawianie z nauczycielką. Myślę, że aż
        tak strasznym potworem nie jest:)

        Pozdrawiam:)

        Ps. Już zaraz wakacje, więc sobie odpoczniecie. Pomyślcie też jak będziecie
        super przygotowani do matury ;p
        • randybvain Re: Nie rozumiem... 02.06.07, 15:27
          Po pierwsze: czy ta kobieta jest 'sadomasochistką'

          ? Nie wiadomo, moze ma "misje"? Nalezy sie cieszyc, ze minimalna ocena nie jest
          cos wyzszego.
Pełna wersja