Dodaj do ulubionych

Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym

01.02.08, 07:11
Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Obserwuj wątek
        • julka.4 Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 08:48
          zarządzać szkołami od tego są ludzie po kierunkach menedżerskich,
          zarządzania. Nikt mi nie wmówi , że nauczyciel po "tajnych
          kompletach" zarzadzania placówka oświatową - jakiejś tam
          podyplomówce bedzie sprawnie zarzadzał szkołą. Do tego trzeba
          predyspozycji i ogromnej wiedzy - taki ogromnej wiedzy , bo
          zarządzanie tez jest sztuka. Znam wiele wspaniałych firm które
          popadały w wyniku fatalnego zarzadzania , bo też komus się wydawało
          że się na tym zna.
            • zdzisiek66 Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 10:28
              > królu złoty aby zarzadzac szkola trzeba znac jej specyfike
              > specjalista od excela i slupkow nie wystarczy

              Jan, czyżbyś był dyrektorem szkoły? Widzę, że wiedzę na temat
              specyfiki pracy managera masz na poziomie nauczycielskim.
              Nie myślałeś o tym, żeby iść na miesięczny kurs komputerowy i
              nauczyć się tych excelów i słupków? I potem od razu wystartować na
              prezesa banku albo spółki giełdowej?
              • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 12:05
                no juz bez przesady!!!

                moze jeszcze powiedziecie ze zeby zarzadzac osiedlowa podstawowka
                trzeba miec MBA???

                Zarzadzanie finansami liceum czy podstawowki wymaga po prostu dobrej
                organizacji i odpowiedniego wysilku, oraz uczciwosci. No i prostych
                przepisow. Nie kazdy moze to robic, nie kazdy ma smykalke do
                finansow, ale nie wymaga to specjalistycznego ksztalcenia.

                TO nie jest uniwersytet w usa, zeby okreslac zyski z zatrudnienia
                wykladowcow i wpisania ich publikacji na wlasna liste, otwierania
                nowych kierunkow, etc, etc... to jest liceum!
                  • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 16:21
                    dyrektor jest przede wszystkim od edukacji i oswiaty, od
                    kontrolowania nauczycieli i porzadku w szkole, od realizowania zadan
                    zwiazanych z oswiata i edukacja.

                    Ludzie, przypomnijcie sobie jak sami chodziliscie do liceum, do
                    podstawowki! Nie dajcie z siebie robic posmiewiska bo przyjezdza
                    jakis angol.

                    Nie widze nic zlego w tym, ze nauczyciel zostawi na ksero material
                    ktory odbija sobie uczniowie placac za ryze papieru i toner
                    polroczny ryczalt w wysokosci 20zl. Jesli nie wszystkich stac,
                    dyrektor moze kogos zwolnic od takiego ryczaltu.

                    Ja sie uczylem w liceum gdzie byla tablica, kreda, krzesla i stoly.
                    I sie czegos nauczylem. Mialem swietnych nauczycieli a nie takich
                    brytoli ktorzy siedza pietnascie minut nie w tej klasie co trzeba i
                    zbieraja material na glupie dowcipy w knajpie.
                    • smallhours Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 22:17
                      a czy ten 'angol', jak to mówisz, oczekiwał czegoś więcej niż "tablica, kreda, krzesla i stoly"? nie.

                      tak się składa, że w klasie której miał uczyć realizowany jest program międzynarodowej matury (IB), gdzie wykładowym językiem jest język angielski - może wypadałoby, by uczył tam choć jeden native speaker?

                      Znam tą sprawę bardzo dobrze, i z tego co wiem, Iain nie jest żadnym durnym brytolem z pubu, a NAPRAWDĘ ŚWIETNYM NAUCZYCIELEM, uwielbianym przez swoich uczniów - dziwne, że zna swoją wartość i oczekuje normalnego traktowania, prawda?!
                      • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 13:11
                        a ja znam te sprawe z artykulu w gazecie ktory przytacza nastepujace
                        fakty:
                        - gosc przyszedl tam do pracy na tydzien i przepracowal 3 dni. Nic
                        mu sie nie podobalo. Na ile jest wiarygodnym recenzetem szkoly i
                        dyrektorki?
                        - szkola zapewne funkcjonuje od wielu lat. Uczy nie tylko
                        angielskiego, ale innych przedmiotow. Zatrudnia wielu nauczycieli,
                        niektorzy pewnie maja wymagania odnosnie klasy, ustawienia lawek,
                        etc. Tylko jeden nauczyciel nie jest w stanie kiwnac palcem aby cos
                        sobie zalatwic i o wszystko oskarza inercje dyrekcji.
                        - mam powazne zastrzezenia co do rzetelnosci tego artykulu. Jak
                        mozna zbudowac tak negatywny obraz szkoly na podstawie relacji
                        nauczyciela ktory tam byl pare dni? Dlaczego pisze sie
                        ze "dyrektorka byla zdziwiona ze ktos chce zostac oprowadzony po
                        szkole". To bardzo subiektywne oceny. Mysle ze kazdy dyrektor
                        przedstawia nowego nauczyciela innym i oprowadza po szkole.
                        • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 13:17
                          i dziwi mnie, ze wszyscy nauczyciele moga znalezc krede tablice
                          klase i swoich uczniow a jeden czlowiek stwarza wokol wszystkiego
                          problemy. Dyrektorka szukala dla niego odpowiedniej klasy, wynikly
                          nieporozumienia, a on sie obraza i idzie do gazety.

                          Szkolom potrzeba native speakerow. Ale wielu native speakow to
                          ludzie ktorzy nie umieja nic poza swym ojczystym jezykiem. I lecza
                          swe kompleksy wyjazdem zagranica. Nie wszyscy, nie wiekszosc, ale
                          wielu.

                          A tacy ludzie ktorzy sie nie sprawdzaja powinni otrzymac odpowiednie
                          negatywne referencje. Bo wprowadzaja chora atmosfere w szkole.

                          Uwazam ze szkola powinna miec autorytet. A my sie nabijamy,
                          szydzimy, sami go podwazamy. W ten sposob uczniowie nigdy nie beda
                          mieli szacunku do nauczycila i do wlasnej szkoly, ale do brytola
                          ktory sie z niej nabija.
                          • loonatic110 Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 14:23
                            Ponieważ znam Iaina osobiście, planowałem nie komentować tego artykułu, ale musze przyznać że Twoje wypowiedzi mnie do tego poniekąd zmusiły...

                            Po pierwsze, to zrozum na czym polega sprawa - szkoła od czterech miesięcy szukała nauczyciela, który byłby wstanie poprowadzić kurs angielskiego. Oczywiście, nativów jest wielu, tylko że tu nie chodzi o zwykłą naukę języka. To jest kurs z literatury angielskiej, zawierający elementy kulturoznastwa i nie wielu nauczycieli ma odpowiednie kwalifikacje do tego. Sama znajomość języka nie wystarczy. Iain takie kwalifikacje posiada, ale to nie on się zgłosił do szkoły w poszukiwaniu pracy. Już wcześniej ktoś na forum napisał, że to uczniowie spytali go czy mógłby to zrobić i dla ich dobra podjął sie tego zadania. Robił to dla idei, a nie dla pieniędzy - porównaj cene korepetycji i płace w szkole państwowej. Mimo tego, nikt w szkole nie był w stanie zagwarantować mu normalnej sali lekcyjnej z tablicą i ławkami. Widząc brak jakiejkolwiek współpracy, odszedł ze szkoły i napisał list do dyrektorki. Do gazety zgłosili się oburzeni zachowaniem dyrektorki rodzice.

                            Tak sie przedstawiają fakty i w przeciwieństwie do Ciebie, nie widzę żeby ktoś się tutaj z czegoś nabijał... Polaczku
                            • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 14:44
                              tak jak napisalem ponizej czy powyzej w kilku postach: sam znam
                              native speakera ktory podjal sie pracy w szkole publicznej w polsce
                              mimo ze ze swoimi kwalifikacjami mogl zarabiac w londynie wielki
                              szmal. Robil to bo szukal przygody. Ale traktowal odpowiedzialnie.

                              Niestety, jak ktos przychodzi na 3 dni do szkoly i nic nie potrafi
                              zorganizowac, nie potrafi zorganizowac sobie miejsca pracy, a
                              traktuje siebie jako osobe wyjatkowa, poniewaz zgodzil sie, po wielu
                              namowach, na prace za male pieniadze, a potem odchodzi w atmosferze
                              skandalu, po 3 dniach, to wybacz, co ja mam o nim myslec?

                              W szkolach publicznych na calym swiecie sa inne warunki niz w
                              prywatnych.

                              W tej szkole uczy kilkudziesieciu innych nauczycieli. Mysle, ze
                              znalazlaby sie tam 1 zyczliwa mu osoba, ktora by mu pomogla.

                              Gdyby ten czlowiek rzeczywiscie chcial uczyc..

                              Nie znam sprawy, czytam tylko ten artykul w gazecie. Wydaje mi sie
                              bardzo naciagany. Dyrekcja ma inne obowiazki niz nianczyc 1
                              nauczyciela. Ma obowiazek mu pomoc, zapewnic niezbedne warunki,
                              sluchac jego uwag. Ale za przeproszeniem, jak ktos odchodzi poo 3
                              dniach, bo raz szkola byla zamknieta (nie mozna poprosic o klucz,
                              dogadac sie?), bo trafil do zlej klasy, bo nikt mu z honorami nie
                              wreczyl dziennika... to co mam sobie myslec?
                              • loonatic110 Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 14:51
                                Odszedł ze szkoły po cichu - atmosferę skandalu stworzyli rodzice i uczniowie

                                Odszedł po tygodniu - uważasz że coś by się zmieniło później?

                                Co do tej jednej życzliwej osoby która miałby mu pomóc - Iain nie oczekiwał pomocy, tylko normalnego traktowania na równi z innym
                                Nie chodzi tu o żadne wręczanie dziennika z honorami. Uważam że wystarczyłoby mu najzwyczajniejsze przydzielenie jednego z nich. Bez żadnych ceremonii.
                                • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 15:06
                                  od 3 lat studiuje w finlandii po angielsku i zetknalem sie z ludzmi
                                  z wielu krajow. Nie sadze abym byl durnym polaczkiem, ale rozumiem
                                  ze to jest rewanz za brytola - przesadzilem i przepraszam.

                                  Nie uwazam zeby po 3 dniach ktos mial prawo wystawiac recenzje
                                  szkole i dyrekcji.

                                  W publicznej szkole pracuje wielu nauczycieli - od ideowcow po
                                  cieniasow obibokow. Sa tam ludzie z poprzedniej epoki, aroganccy i
                                  zakompleksieni. Czesto mozna ich spotkac w sekretariatach itp. Ale
                                  sa rowniez dobzi nauczyciele, z wieloletnim stazem, ktorzy wychowali
                                  wiele pokolen. Niektorzy slabi inni lepsi.

                                  Nie da sie tego ocenic po 3 dniach

                                  W publicznej szkole panuja inne warunki niz w prywatnej. Inna
                                  jest "obsluga" nauczycieli. Nie ma ksera za darmo, nie ma sekretarki
                                  na telefon, na zawolanie. Taka jest po prostu specyfika szkol
                                  publicznych, nie tylko w Polsce. To trzeba rozumiec jak sie decyduje
                                  na taka prace.

                                  Jak sie chce cos sobie zorganizowac, trzeba sie troche bardziej
                                  wysilic. Za mniejsze pieniadze.

                                  Prosze, przejrzyj sobie program studiow na anglistyce. Moja
                                  kolezanka skonczyla anglistyke w Toruniu i uczy w liceum. Zaryzykuje
                                  ze zna lietarture angielska duzo lepiej niz anglik ktory nie ma
                                  kierunkowego wyzszego wyksztalcenia w tym kierunku - zna ewolucje
                                  jezyka i literature.

                                  W szkole publicznej nauczyciel musi przygotowac program - na caly
                                  rok albo semestr, konspekt ktory musi byc zatwierdzony przez szkole.
                                  Jest wielokrotnie oceniany. Ma mnostwo papierkowej roboty, zwlaszca
                                  gdy dochodzi mu wychowawstwo.

                                  Jesli ktos nie nadaje sie do tej pracy, nie jest w stanie podolac
                                  jej wymaganiom, to niestety odchodzi.

                                  Ale ja bym nie podwazal autorytetu szkoly, dyrekcji, nauczycieli. To
                                  bardzo szkodliwe.

                                  Nie wolno przedstawiac nauczycieli i szkoly jako ludzi z poprzedniej
                                  epoki, dinozaurow wychowanych w socjalizmie. To sie odbija na
                                  postawie uczniow i ich szacunku wobec nauczyciela.

                                  Bravehart wyrosl na autorytet bo mu sie szkola nie spodobala w ciagu
                                  trzech dni. O tym jest ten artykul, dlatego tak krytycznie oceniam
                                  to cale zamieszanie i glosy dopominajace sie ukarania dyrekcji i
                                  szkoly.

                                  Problemy mozna rozwiazac. Ale nie w ciagu 2 godzin czy dwoch dni.
                                  Trzeba okazac odrobine dobrej woli i wyrozumialosci, zrozumiec
                                  specyfike. A ludzie, rodzice, powinni zrozumiec ze autorytet szkoly
                                  to nie jest cos czym mozna sobie dowolnie zonglowac.
                                  • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 15:34
                                    tak jak pisalem - jest wielu roznych nauczycieli, dobrych i slabych.
                                    Wiele sekretarek ktore sa wredne i niektore ktore sa uczynne.

                                    W tym artykule wystawiono swiadectwo tej szkole. Na podstawie wizyty
                                    jednego native speakera przez 3 dni. To krzywdzi dyrekcje, szkole.
                                    Uderza w autorytet szkoly w ogole, bo po raz kolejny przedstawia
                                    szkole polska jako relikt made in prl.

                                    Owszem, w wielu miejscach jest zacofana. Jest niedofinansowana.
                                    Pracuja tam rowniez ludzie ktorzy sie nie staraja albo wredni i
                                    zakompleksieni bossowie z sekretariatu. Tylko ze przedstawiajac taki
                                    wizerunek szkoly publicznej w polsce, zacheca sie uczniow do
                                    lekcewazania jej - brania korepetycji, bo poziom jest beznadziejny,
                                    lekcewazenia nauczycieli, bo sa malo zaradnymi cieniasami ktorzy nie
                                    umieja znalezc lepiej platnej pracy gdzie indziej. A to nieprawda.
                                    Nawet jesli szkola ma slabosci, nie wolno w ten sposob jej
                                    przedstawiac. A juz za totalnie szkodliwa paranoje uwazam
                                    wystawianie swiadectwa szkole na podstawie 3 dniowej wizyty native
                                    speakera.

                                    Na calym swiecie w szkolach prywatnych istnieja lepsze warunki niz w
                                    publicznych - lepsi nauczyciele, biblioteki, multimedia, zajecia
                                    sportowe, konkursy, wszechostronne ksztalcenie kreatywnosc, etc...
                                    Tak jest wszedzie, nie tylko w POlsce.

                                    Ale nie mozna podwazac w ten sposob autorytetu szkoly. Nie mozna
                                    przedstawiac jej jako instytucji ktora sie SAMA KOMPROMITUJE. A tak
                                    ja przedstawiono - tak przedstawiono te szkole (brak tablicy, brak
                                    sali, brak klucza, brak dziennika)... I dyrekcje jako osobe ktora
                                    mowiac sie kompromituje wyznajac ze jest rodem z poprzedniej epoki.
                                    Doprawdy? PO prostu tlumaczy problemy ze znalezieniem szkoly i
                                    twierdzi ze nauczyciel ze szkocji nie mial cierpliwosci i bardzo
                                    wysokie wymagania. Tylko tyle.

                                    Taka jest specyfika szkoly. Dyrektor szkoly publicznej to nie
                                    manager prywatnej szkoly jezykowej organizujacej kursy jezykowe. To
                                    osoba odpowiadajaca przed kuratorem za ksztalcenie. Osoba ktora
                                    czuwa by kazdy nauczyciel mial konspekt na rok, by klasa miala
                                    wychowawcow, by zapewnic w szkole bezpieczenstwo, by byla
                                    odpowiednia ilosc nauczycieli, klas, pieniedzy, komputerow, etc... A
                                    nie od dorabiania klucza jednemu Szkotowi ktory jest zdziwiony ze go
                                    nie ma, nie od przyniesienia dziennika szanownemu panu, ktory nie
                                    wie ze powinien go miec, nie od innych "skomplikowanych" spraw
                                    ktorych ten pan namnozyl w ciagu...3 dni..
                                    • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 15:41
                                      > Doprawdy? PO prostu tlumaczy problemy ze znalezieniem szkoly i
                                      > twierdzi ze nauczyciel ze szkocji nie mial cierpliwosci i bardzo
                                      > wysokie wymagania. Tylko tyle.

                                      mialo byc "ze znaleziem klasy"

                                      Chodzi mi o to, ze przedstawiono te szkole jako instytucje ktora sie
                                      sama kompromituje a dyrekcje jako osobe ktora gdy mowi i tlumaczy
                                      problemy, wystawia sobie kompromitujace swiadectwo. JA sie nie
                                      zgadzam z takim podejsciem do tej sprawy.

                                      Nie zgadzam sie z tym, ze mozna tak latwo, na podstawie wizyty 1
                                      osoby przyzwyczajonej do warunkow szkoly prywatnej, wystawiac ocene
                                      szkole i dyrekcji. Bo wowczas dzieciaki beda ja traktowaly
                                      lekcewazaco - nabijaly sie z dyrekcji, z nauczycieli, z warunkow w
                                      klasie. To prowadzi do narastania powaznych problemow.

                                      Zastrzezenia zglasza sie dyrekcji albo kuratorowi. Nie wystawia sie
                                      szkoly na posmiewisko.

                                      Z dyrektorka mozna porozmawiac. Moga to robic rodzice. Ale nikt
                                      chyba nie ma odwagi, prawda? Nikt nie umie. Duzo latwiej jest
                                      obsmiac, poszydzic, pojsc do gazety. Niz zasugerowac zmiany, wtracic
                                      sie grzecznie. Albo wyrazic swoja opinie po prostu.

                                      Szkoly nie wolno oceniac na podstawie wizyty 3 dniowej 1go native
                                      speakera, ktory bedzie ja porownywac z prywatna szkola jezykowa.
                                  • loonatic110 Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 15:36
                                    Na początku chciałem zwrócić uwagę na coś o czym zapomniałem wcześniej: Iain nikogo nie oceniał, opisał jedynie swoje warunki pracy. Wydaje mi się że taka ocena jest obiektywna.

                                    Zgadzam się, że nauczyciele są różni, jednakże to od zwierzchnika należy oczekiwać pewnych rzeczy. Zadaniem innych nauczycieli jest nauczanie uczniów, a nie zajmowanie się warunkami pracy innych.

                                    Sama praca w szkole być może trwała tylko 3 dni, ale styczność z nią trwała dużo dłużej - nie zostaje się przyjętym z dnia na dzień.

                                    W jaki sposób Iain miał sobie sam zorganizować warunki zajęć? Przecież przydział sal to nie loteria, albo wyścigi, tylko istnieje pewien grafik. Zresztą nawet jak znalazł pustą salę geograficzną to i tak musiał przeprowadzić lekcje w sali komputerowej.

                                    Co do kompetencji - właśnie chodzi o to, że Iain ma wykształcenie kierunkowe do nauczania o literaturze angielskiej i kulturoznastwie. Dlatego to własnie szkole powinno zależeć żeby u nich pracował, bo ciężko im będzie znaleść kogoś na jego miejsce. I nie chodziło tu o jakieś szczególne gratyfikacje finansowe, ale o normalne warunki pracy.

                                    Jak już pisałem wcześniej, Iain nie podważał niczyjego autorytetu - po prostu zrezygnował z tej pracy. Autrytet szkoły i dyrekcji podważyła własnie dyrektorka swoimi wypowiedziami na ten temat i podejściem do sprawy.
                                    • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 15:47
                                      w takim razie przepraszam Iain'a za swoje glupie epitety.

                                      Rozumiem jedno - ze mogl zostac potraktowany szorstko. Polacy nie sa
                                      zbyt otwarci w kontaktach z obcokrajowacami, zwlaszca ludzie
                                      starszej daty. Boja sie ich troche i unikaja czego otwarci i pogodni
                                      z reguly brytyjczycy nie bardzo rozumieja i odbieraja jako wrogosc.
                                      Zapewne tez pani dyrektor mogla mu dac do zrozumienia ze jego
                                      wymagania sa "kaprysami". To nie powinno sie zdazyc, ale sie czesto
                                      w POlsce zdarza. Tylko krytyka powinna byc prowadzona z umiarem i
                                      nie podwazac calej instytucji, nawet jesli niektorzy ludzie ktorzy
                                      ja reprezentuja dostarczaja ku temu powodow.
                                      • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 15:57
                                        dodam jeszcze tylko ze w obiegu sa rozne stereotypy - polakow w
                                        wielkiej brytani ktorzy niszcza populacje karpi, brytyjczykow w
                                        krakowie ktorzy organizuja glupie imprezy. Sa rowniez szkodliwe
                                        stereotypy - moj, w ktorym nazwalem native speakerow cieniasami, i
                                        ten stereotyp ktory przedstawia szkole publiczna w polsce jako
                                        instytucje ktora sie sama kompromituje i ktorej mozna dokopac (co
                                        sie odbija na postawie uczniow i rodzicow wobec szkoly i arogancji
                                        nauczycieli).

                                        Ja za swoj przepraszam, za nazwanie Iain'a bezrozumnym brytolem. To
                                        bylo brzydkie i jest mi glupio. Ktos kto to w POlsce od lat pracuje,
                                        jest chwalony i zyskal szacunek i sympatie ludzi, z pewnoscia
                                        zasluguje na komplementy. I jest mi glupio ze posunalem sie tak
                                        daleko. Ale prosze tez o umiar i wyrozumialosc dla szkol
                                        publicznych, bo one mimo problemow z niedofinansowaniem staraja sie
                                        wywiazac ze swej "waznej spolecznie" misji (ale mi sie powiedzialo:)
                                        Ale to prawda).
                                        • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 16:57
                                          >W Polsce od czterech lat. Uczy angielskiego w łódzkich szkołach
                                          >prywatnych, jest native speakerem. Chciał też uczyć w liceum
                                          >publicznym.

                                          a wiec "chcial" tam uczyc. Zapewne dowiedzial sie od swoich uczniow
                                          o etacie i zostal przez nich namowiony.

                                          >Po lekcji poszedłem na obowiązkowe badania lekarskie. Prywatnie.
                                          >Choć szkoła ma swojego lekarza, nie mogłem skorzystać z jego usług,
                                          >bo godziny przyjęć pokrywały się z moją pracą

                                          >Lekarz. Mamy umowę z konkretnym lekarzem i do niego Iaina
                                          >skierowaliśmy. Nie mam wpływu, kiedy przyjmuje

                                          >Przepracował w sumie osiem godzin za około 160 zł brutto i tyle mu
                                          >wypłacimy.

                                          >Iain opisał tę historię w liście do dyrektora. Pożegnał się z
                                          >uczniami i odszedł z pracy. "Moje wynagrodzenie chciałbym przekazać
                                          >szkole, gdyż jest oczywiste, że potrzebuje go bardziej niż ja" -
                                          >napisał.

                                          ...przepracowal tam 8 godzin... i na tej podstawie wystawia szkole
                                          ocene. Przez ten czas nie znalazl dziennika, klucza, siedzial
                                          demonstracyjnie 15min w pustej sali... i na koniec opisal swoje
                                          doswiadczenia w liscie do dyrekcji...

                                          Fajna sobie urzadzil zabawe.

                                          W prywatnej szkole zapewne bylo tak, ze przychodzil i mowil
                                          sekretarce prosze mi to skserowac 20 razy a ona pytala czy moze w
                                          czasie jak ona kseruje nie wypilby kawy i nie zapalil papieroska.

                                          Ale w publicznej tak nie jest. I chyba nigdzie w publicznej szkole
                                          tak nie jest. A w polskiej jest bardzo biednie. Ale to nie wina
                                          dyrekcji.

                                          Mozna sobie w ten sposob szydzic, ale to nic nie zmieni a tylko
                                          pogorszy sytuacje nauczycieli i instytucji.
                                          • hecer Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 02.02.08, 19:34
                                            serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,51505,4662966.html
                                            to o o chlopaku ktory zamienil szkole w newcastle na liceum w Lodzi.

                                            nie chce bronic dyrekcji przed zarzutami Iain'a. Jesli czuje sie
                                            pokrzywdzony, to moze ma racje, a moze nie.

                                            Ale wkurzaja mnie takie wypowiedzi na forum - pelne pogardy wobec
                                            zacofanych nauczycieli i biernej, aroganckiej dyrekcji. Problemow
                                            nie rozwiaze niszczenie autorytetu szkoly, obsmiewanie jej
                                            niedofinansowania i szyderstwo.
                • hugow za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 01.02.08, 13:44
                  To jest wlasnie klopot, ze co jakis czas jakis niedoinformowany
                  glupek opowiada bajki ze w Polsce mamy za duzo absolwentow ZiM
                  (zarzadzanie i marketing) i generalnie magistrow kierunkow
                  menedzerskich... a stanowiska menedzerskie takie jak dyrektor
                  szkoly, dyrektor przedszkola, rektor uniwersytetu, liczne stanowiska
                  w gminnych, powiatowych, wojewodzkich strukturach zajmuja ludzie
                  nikompetentni, zamiast absolwenci szkol biznesu, a absolwentow szkol
                  biznesu kieruje sie na pomywaki.
                  Czas z tym skonczyc - i wymagac aby w publicznych panstwowych
                  szkolach dyrektor mial minimum licencjat ze szkoly biznesowej o
                  profilu ekonomia lub zarzadzanie (finanse i bankowosc, finanse i
                  rachunkowosc lub zarzadzanie i marketing).
                  Inna sprawa jest sama szkola - czas zniesc obowiazek szkolny.
                  Jak nauczyciel sobie nie radzi - niech zmieni prace.
                  Moje dzieci pod grozba przymusu karnego pod moim adresem jako
                  rodzica - zmusza sie do uczeszczania do szkoly. Skoro nie daje mi
                  sie wolnosci wyboru jako rodzicowi to bede upierdliwy i tego samego
                  dyrektora ktory nie pozwolil mi realizowac obowiazku szkolnego w
                  domu bede rozliczal za kazde zlo jakie wyrzadzi mojemu dziecku lub
                  za kazde zlo na jakie je narazi (najchetniej nie posylalbym dziecka
                  do szkoly, bo szkola oglupia i zabiera cenny czas, to czego
                  dziecka "ucza" w szkole w rok, w domu uczylem go przed przymusem
                  szkolnym w 1,5 miesiaca przy krotszym czasie poswiecanym na
                  codzienna nauke). Sanepid, prokuratura - wszystkie skargi dziecka
                  traktuje powaznie i zawsze wszystkie lekcje dzieci moje nagrywaja na
                  dyktafon mp3.
                  Czas zniesc przymusowy obowiazek szkolny - to niepotrzebnie marnuje
                  zasoby i potencjal. Jesli szkola jest dobra - to ludzie beda posylac
                  dzieci bez przymusu - a jesli nie jest dobra - to pozwolcie ochronic
                  dzieci przed zlem patologii zwanych "szkola"
                  • realgniot Re: za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 01.02.08, 14:28
                    hugow napisał:

                    Na mózg człowieku upadłeś, zastanów się co piszesz. Jeżeli szkoła nie będzie przymusowa to ilu rodziców wykształci swoje dzieci. Niech będzie np. 50%, a co z resztą, chcesz mieć wtórny analfabetyzm, taki jaki był np. zaraz po wojnie. Same brednie piszesz i to nie koniec.
                    Czy myślisz, że jak ktoś skończy szkółkę srania i pierdzenia, czy nawet będzie po kursie MBA to będzie się nadawał na dyrektora szkoły. Tu trzeba coś więcej, nie tylko liczy się sprawozdanie finansowe, ale do tego dochodzi umiejętność kontaktu z młodzieżą i rozumienie jej potrzeb, a czy debil po jakiejś szkółce bez uprzedniego doświadczenia pedagogicznego będzie się do tego nadawał?
                    Przepisy (na szczęście) nie pozwalają nawet na to, by ktoś po szkółce srania mógł być dyrektorem przedszkola, a co mówić o liceum.
                    • randybvain No i co z tego? 01.02.08, 17:29
                      Przejmujesz się, że ktoś kogo nie znasz będzie analfabetą? Że stada
                      Janków Muzykantów będą zapędzane do pracy zamiast siedzieć kilka lat
                      w ławce? Ludzi zatrudnia się podług zdolności i znajomości, a
                      papierek ze szkoły to ma coraz mniejsze znaczenie.
                    • lugner.bakayaro Re: za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 01.02.08, 22:43
                      imho hugo ma 100 racj . sam fakt ze ktos zmusza kgoso do czegos jest imho
                      nieonstytucyjny jako ze kazdy czlowiek ma prawo decydowac o sobie i o tm jak
                      wychowuje WLASNE dziecko w wielu krajach bardzo zaawansowanych technologicznie
                      cos takiego jak obowiazek szkolny nie istnieje jestnatomiast bardzo
                      rozpowszechniony system nauczania prywatnego . powiedz mi szczerze czy uwarzasz
                      ze 14 latek ktorego zmusza sie do czytania bezsensownych nudnych archaicznych
                      lektor siegnie w domu po ksiazke ?? nie ma nawet takie opcji . albo czy
                      uwarzasz ze npo nauka chemi jest niezbedna do codziennego zycia ? mi sie
                      wydaje ze nie . jak wiadomo ludzki mozg ma ograniczona zdolnosc zapisu i
                      magazynowania informacji
                      wpajanie dzieciom bezsensownych niepotrzebnych faktow jest jedynie zasmiecaniem
                      ich umyslow i zamykaniem ich na sciezke samodoskonalenia przez poszukiwanie
                      wiedzy . nie nauczysz sie myslec w szkole gdzie podaja ci regulki na tacy masz
                      sie ich wykuc i nie wazne ze wiekszsoc z nich nie jest ci przydatna . w ten
                      sposob nie dosc ze dziecko nie potrafi samodzielnie tworzyc tez nabiera
                      maniery antyuczenia sie poniewaz szkola niezmiennie wywoluje oduch buntyu w
                      mlodzierzy
                      okres nauki powinien byc do 18 roku rzycia samodzielny a w wieku 18 lat wybrany
                      jakis kierunek szkoly wyrzszej z koniecznoscia zdania gruntownych egzaminow na
                      dany kierunek .. np jesli ktos jest z zamilowania biologiem naprawde bardzo
                      wiele o tym wie i ma to w malym palcu ale oblewa mature 2 razy pod rzad ze
                      wzgledu na matematyke ktora jest mu do niczego nie potrzebna to to jest dla mnie
                      parodia sprawiedliwosci . mlodzi ludzie sa zmuszani do nauki tematow ktore sa
                      zbedne a nawet bym okreslil to mianem idiotyczne .. zasada jest prosta licea
                      ucza po trochu wszsytkiego .. a jak kazdy wie jak cos jest do wszystkiego to
                      jest do niczego . potencjalny biolog jesli od 9 roku zycia do 24 zajmowal by sie
                      tylko biologia nie muszac skupiac sie na matematyce histori czy fizyce (
                      chemia takiemu raczej byla by potrzebna rowniez) to w wieku 24 lat by byl
                      swiatowej klasy expertem w tej dzeidzinie .. ksztalcenie scislo kierunkowe jest
                      tym co profesor steven hawkings okreslil mianem swietego graala 21 wieku
                      aktualnie np przecietny abslowent liceaum jest idiota , mowie calkiem serio .
                      ma wyuczone jakies tam fakty i sie ich trzyma ale nie ma szans wykroczyc poza
                      zakres tego czego go wykuto bo to truudno nazwac nauka w szkole wedlog statystyk
                      w zyciu realnym tylko okolo 9 % populacji wykorzysta matematyke ktorej sie
                      nauczlylo w szkole tzn mowie o wyrzszej matematyce , osoby te sa z zawodu
                      nauczycielami czasami informatykami i naukowacami zajmujacymi sie
                      zagadnieniami fizyki i matematyki . wiekszsoc innych osob nigdy nie wykorzysta
                      tej wiedzy tak samo na co matematykowi np wiedza chemiczna ?? chyba ze sobie
                      bombe bedzie budowal :P
                      • jkpztorunia Re: za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 02.02.08, 08:18
                        lugner.bakayaro napisał:

                        > imho hugo ma 100 racj . sam fakt ze ktos zmusza kgoso do czegos
                        jest imho
                        > nieonstytucyjny jako ze kazdy czlowiek ma prawo decydowac o sobie
                        i o tm jak
                        > wychowuje WLASNE dziecko w wielu krajach bardzo zaawansowanych
                        technologicznie
                        > cos takiego jak obowiazek szkolny nie istnieje jestnatomiast
                        bardzo
                        > rozpowszechniony system nauczania prywatnego . powiedz mi szczerze
                        czy uwarzasz
                        KONKRETY POPROSZĘ, W JAKIM KRAJU?

                        > ze 14 latek ktorego zmusza sie do czytania bezsensownych nudnych
                        archaicznych
                        > lektor siegnie w domu po ksiazke ?? nie ma nawet takie opcji .
                        CÓŻ, KAŻDY KTO MA WIĘCEJ JAK 14 LAT SAM SOBIE ODPOWIE NA TO PYTANIE.
                        JA CZYTAŁEM W TYM WIEKU BARDZO DUŻO.

                        albo czy
                        > uwarzasz ze npo nauka chemi jest niezbedna do codziennego
                        zycia ? mi sie
                        > wydaje ze nie .
                        NO WŁAŚNIE - WYDAJE CI SIĘ. DLATEGO PEWNIE MYŚLISZ ŻE SÓL TO JEST
                        TEN BIAŁY PRSZEK O SŁONYM SMAKU, ZASADA TO INACZEJ REGUŁA ALBO
                        NAZWISKO PEWNEGO ŻDZIŚKA, A KWAS TO JEST TO CO POWSTAJE JAK LUDZIE
                        SIĘ ZE SOBĄ NIE ZGADZAJĄ.

                        jak wiadomo ludzki mozg ma ograniczona zdolnosc zapisu i
                        > magazynowania informacji
                        A SKĄD TO WIADOMO? JAKA TO POJEMNOŚĆ? W JAKI SPOSÓB "MÓZG ZAPISUJE I
                        MAGAZYNUJE" INFORMACJE? CO TO JEST INFORMACJA?

                        > wpajanie dzieciom bezsensownych niepotrzebnych faktow jest
                        jedynie zasmiecanie
                        > m
                        > ich umyslow i zamykaniem ich na sciezke samodoskonalenia przez
                        poszukiwanie
                        > wiedzy .
                        TAK, TAK I POWTARZAC PARĘ WIEKÓW ROZWOJU CYWILAZCJI. BRAWO!

                        > nie nauczysz sie myslec w szkole gdzie podaja ci regulki na tacy
                        masz
                        > sie ich wykuc i nie wazne ze wiekszsoc z nich nie jest ci
                        przydatna .
                        PEWNIE. NA CO KOMU WIEDZA, ŻE ZIEMIA JEST "OKRĄGŁA"? ALBO, ŻE ZIEMIA
                        OBIEGA SŁOŃCE A NIE NA ODWRÓT? CZY CO SPRAWIA, ŻE WIDZIMY KOLOROWO?
                        JAK POWSTAJE TĘCZA? CZEMU DESZCZ SPADA W POSTACI KROPEL A NIE LEJE
                        SIĘ CIURKIEM? CZEMU CUKIER ROZPUSZCZA SIĘ W WODZIE A PIASEK NIE?
                        DLACZEGO W NOCY WIDZIMY "MONOCHROMATYCZNIE"? JAK POLICZYĆ ILE LITRÓW
                        FARBY POTRZEBUJEMY DO POMALOWANIA POKOJU? CZY PRZYKUPOWANIU TEJ
                        FARBY NIE OSZUKALI NAS W SKLEPIE?

                        w ten
                        > sposob nie dosc ze dziecko nie potrafi samodzielnie tworzyc tez
                        nabiera
                        > maniery antyuczenia sie poniewaz szkola niezmiennie wywoluje
                        oduch buntyu w
                        > mlodzierzy
                        > okres nauki powinien byc do 18 roku rzycia samodzielny a w wieku
                        18 lat wybrany
                        UFF :-)

                        > jakis kierunek szkoly wyrzszej z koniecznoscia zdania gruntownych
                        egzaminow na
                        > dany kierunek .. np jesli ktos jest z zamilowania biologiem
                        naprawde bardzo
                        > wiele o tym wie i ma to w malym palcu ale oblewa mature 2 razy pod
                        rzad ze
                        > wzgledu na matematyke ktora jest mu do niczego nie potrzebna to to
                        jest dla mni
                        > e
                        > parodia sprawiedliwosci .
                        WASZMOŚĆ PAN ZAPEWNE ZUPEŁNIE NIE MA POJĘCIA CO JEST POTRZEBNE DO
                        NAUKI BIOLOGII - CHEMIA, FIZYKA, MATEMATYKA.

                        mlodzi ludzie sa zmuszani do nauki tematow ktore sa
                        > zbedne a nawet bym okreslil to mianem idiotyczne .. zasada jest
                        prosta licea
                        > ucza po trochu wszsytkiego .. a jak kazdy wie jak cos jest do
                        wszystkiego to
                        > jest do niczego . potencjalny biolog jesli od 9 roku zycia do 24
                        zajmowal by si
                        > e
                        > tylko biologia nie muszac skupiac sie na matematyce histori czy
                        fizyce (
                        > chemia takiemu raczej byla by potrzebna rowniez) to w wieku 24 lat
                        by byl
                        > swiatowej klasy expertem w tej dzeidzinie .. ksztalcenie scislo
                        kierunkowe jes
                        > t
                        > tym co profesor steven hawkings okreslil mianem swietego graala
                        21 wieku
                        STEPHEN HAWKING TO RACZEJ MIAŁ NA MYŚLI FIZYKĘ I MATEMATYKĘ NA
                        POZIOMIE STUDIÓW UNIWERSYTECKICH A NIE SZKOŁY ŚREDNIEJ.


                        > aktualnie np przecietny abslowent liceaum jest idiota , mowie
                        calkiem serio .
                        > ma wyuczone jakies tam fakty i sie ich trzyma ale nie ma szans
                        wykroczyc poza
                        > zakres tego czego go wykuto bo to truudno nazwac nauka w szkole
                        wedlog statysty
                        > k
                        > w zyciu realnym tylko okolo 9 % populacji wykorzysta matematyke
                        ktorej sie
                        > nauczlylo w szkole tzn mowie o wyrzszej matematyce ,
                        PANIE, PANIE - W JAKIEJ TO SZKOLE UCZĄ MATEMATYKI WYŻSZEJ?
                        RÓWNANIA CAŁKOWE, RÓŻNICZKOWE, TOPOLOGIA, ALGEBRA LINIOWA, TEORIA
                        GRUP ITP. CZY MOŻE CHODZI JEDNAK O MATEMATYKĘ ELEMENTARNĄ
                        (ARYTMETYKA, GEOMETRIA, ELEMENTY TRYGONOMETRI, ELEMENTY GEOMETRII
                        ANALITYCZNEJ, POZNANIE PODSTAWOWYCH FUNKCJI, ROZWIĄZYWANIE PROSTYCH
                        RÓWNAŃ, PODSTAWY RACHUNKU RÓŻNICZKOWEGO EW. CAŁKOWEGO, PODSTAWY
                        RACHUNKU PRAWDOPODOBIEŃSTWA ITP.)

                        osoby te sa z zawodu
                        > nauczycielami czasami informatykami i naukowacami zajmujacymi
                        sie
                        > zagadnieniami fizyki i matematyki . wiekszsoc innych osob nigdy
                        nie wykorzysta
                        PEWNIE - NA CO TA WIEDZA BANKOWCOM, EKONOMISTOM, INŻYNIEROM
                        ROZMAITEJ MAŚCI (BUDOWLANYM, ELEKTRYKOM, ELEKTRONIKOM, CHEMIKOM,
                        LEKARZOM, GEOGRAFOM), TECHNIKOM ITP. ITD.
                        > tej wiedzy tak samo na co matematykowi np wiedza chemiczna ??
                        chyba ze sobie
                        > bombe bedzie budowal :P
                        A NA CO JAKAKOLWIEK WIEDZA PREMIEROWI CZY PREZYDENTOWI? - CHYBA ŻE
                        GO ZNOWU NIE WYBIORĄ

                        SZCZERE WYRAZY WSPÓŁCZUCIA
                      • rozowykot Re: za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 02.02.08, 14:01
                        Polska szkoła jest zła , bo ma zły program i BARDZO WIELU złych
                        ludzi uczących /bo to nie nauczyciele/ dowodem jest Twoj tekst .
                        Błędy ortograficzne na poziomie klasy 4. A matematyki nie
                        lubisz /tak wynika z twego tekstu/ to co umiesz porządnie??????????
                        Niestety muszę się z Tobą zgodzić ,że szkoła jest żle zarządzana i
                        dzieci żle uczone, ale nikt nie pyta nauczycieli o program!!!!!!
                        Takie decyzje podejmują ludzie , którzy nigdy tego programu nie
                        realizują . np doświadczony polonista z Liceum pisze recenzję do
                        programu klasy pierwszej podstawówki.Ale polska szkoła to nadal
                        poziom Ferdydurke Gombrowicza.No ale jeśli nawet Minister Edukacji
                        nie umie przeczytać groteskowego tekstu ze zrozumieniem , to potem
                        mamy w szkole wiedzę na poziomie "Słowacki ma was zachwycać , bo
                        był wielki i był poetą , i ja wam to mówię . "Takich nauczycieli
                        należy izolować od młodzieży dla ich bezpieczeństwa , bo współczesny
                        uczeń to nie przerażony Gałkiewicz ze wspomnianej Ferdydurke i może
                        zareagować agresją na próbę odmóżdżenia.
                  • krissey Re: za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 01.02.08, 17:35
                    hugow napisał:

                    > (najchetniej nie posylalbym dziecka
                    > do szkoly, bo szkola oglupia i zabiera cenny czas, to czego
                    > dziecka "ucza" w szkole w rok, w domu uczylem go przed przymusem
                    > szkolnym w 1,5 miesiaca przy krotszym czasie poswiecanym na
                    > codzienna nauke)

                    Powinienes podrecznik na ten temat napisac.
                    "Podstawowka w 10 miesiecy dla przedszkolakow".
                    Wybacz, ale opowiadasz banialuki.
                  • mabmab Re: za malo absolwentow zarzadzania i marketingu 02.02.08, 00:46
                    >i zawsze wszystkie lekcje dzieci moje nagrywaja na
                    > dyktafon mp3.

                    Gratuluję obsesji!
                    Boże, uchroń moje dzieci przed takimi kolegami, co to do szkoły przychodzą z dyktafonem i tylko czyhają na "podknięcie się" nauczyciela, tylko dlatego, że rodzic ma jakąś głęboką traumę szkolną (delikatnie mówiąc)
                  • jkpztorunia hugow - odrobina pokory 02.02.08, 07:41
                    hugow napisał:

                    > To jest wlasnie klopot, ze co jakis czas jakis niedoinformowany
                    > glupek opowiada bajki ze w Polsce mamy za duzo absolwentow ZiM
                    > (zarzadzanie i marketing) i generalnie magistrow kierunkow
                    > menedzerskich... a stanowiska menedzerskie takie jak dyrektor
                    > szkoly, dyrektor przedszkola, rektor uniwersytetu, liczne
                    stanowiska
                    > w gminnych, powiatowych, wojewodzkich strukturach zajmuja ludzie
                    > nikompetentni, zamiast absolwenci szkol biznesu, a absolwentow
                    szkol
                    > biznesu kieruje sie na pomywaki.
                    Pewnie, że nie ma ich za dużo, brakuje dla nich jedynie miejsc pracy.
                    Dyrektor szkoły i przedszkola to może mieć ew. do pomocy takiego
                    absolwenta MiZ, a najlepiej posłać go na studia MBA (zapłacić za
                    nie). W końcu nawet w USA chodzi opinia że "When you put a quarter
                    into one of those things at the grocery store, half the time you get
                    an MBA" - dużo łagodniej po polsku "Nie święci garnki lepią".
                    Co do rektorów to Waćpan chciałbyś zmienić ustawę o Szkolnictwie
                    Wyższym - a czy wiadomo Panu jak długo powstawała ostatnia?

                    > Czas z tym skonczyc - i wymagac aby w publicznych panstwowych
                    > szkolach dyrektor mial minimum licencjat ze szkoly biznesowej o
                    > profilu ekonomia lub zarzadzanie (finanse i bankowosc, finanse i
                    > rachunkowosc lub zarzadzanie i marketing).
                    Ale przedtem był fachowcem nauczycielem - rzeby nauczyciele nie
                    musieli mu tłumaczyć na czym polega ich praca i co jest w niej
                    najważniejsze. U nas oczywiście uczyć każdy potrafi - po co studia.

                    > Inna sprawa jest sama szkola - czas zniesc obowiazek szkolny.
                    > Jak nauczyciel sobie nie radzi - niech zmieni prace.
                    Co ma obowiązek szkolny do tego czy nauczyciel sobie radzi czy nie?
                    Zna Pan cywilizowany kraj w którym nie ma obowiązku szkolnego?

                    > Moje dzieci pod grozba przymusu karnego pod moim adresem jako
                    > rodzica - zmusza sie do uczeszczania do szkoly. Skoro nie daje mi
                    > sie wolnosci wyboru jako rodzicowi to bede upierdliwy i tego
                    samego
                    > dyrektora ktory nie pozwolil mi realizowac obowiazku szkolnego w
                    > domu bede rozliczal za kazde zlo jakie wyrzadzi mojemu dziecku lub
                    > za kazde zlo na jakie je narazi
                    Ma Pan pełne prawo, jedynie zwracam uwagę, że obowiązek szkolny
                    nakłada nie dyrektor szkoły tylko RP mocą ustawy. A wolność Pan ma -
                    wyboru szkoły (oczywiście w ramach możliwości organizacyjnych).

                    > (najchetniej nie posylalbym dziecka
                    > do szkoly, bo szkola oglupia i zabiera cenny czas,
                    Aż chciałoby się powiedzieć: "Czego Pan wydaje się najlepszym
                    przykładem" - ale przepraszam to nie eleganckie.

                    > to czego
                    > dziecka "ucza" w szkole w rok, w domu uczylem go przed przymusem
                    > szkolnym w 1,5 miesiaca przy krotszym czasie poswiecanym na
                    > codzienna nauke). Sanepid, prokuratura - wszystkie skargi dziecka
                    > traktuje powaznie i zawsze wszystkie lekcje dzieci moje nagrywaja
                    na
                    > dyktafon mp3.
                    Brawo, brawo - edukuje pan dziecko w stylu, za który Polacy ostatnio
                    dali kopa pewnej partii. A co do tych zdolności pedagogicznych -
                    polecam pracę w szkole.

                    > Czas zniesc przymusowy obowiazek szkolny - to niepotrzebnie
                    marnuje
                    > zasoby i potencjal. Jesli szkola jest dobra - to ludzie beda
                    posylac
                    > dzieci bez przymusu - a jesli nie jest dobra - to pozwolcie
                    ochronic
                    > dzieci przed zlem patologii zwanych "szkola"
                    Obowiązku szkolnego nikt rozsądny nie zniesie z tego powodu, że
                    pewien obywatel własne dziecko w 1,5 miesiąca nauczył tego czego w
                    szkole uczyli go przez rok. Dziecko może wybitnie zdolne (może
                    powinno pójść rok wcześniej do szkoły, a może zrobił mu
                    Pan "niedźwiedzią przysługę". Może przez Pańską edukacyjną
                    działalność dzieciak będzie uważał, że szkoła to wielkie g.. i w
                    efekcie na wyższym poziomie nauki odpadnie bo będzie przekonany o
                    tym, że taki świetny i szkoła mu na nic? Ciekawe do jakiego poziomu
                    może Pan wykształcić własne dziecko? Podstawówka, gimnazjum, matura?

                    Nie pomyślał Pan, że może wysiłek trzeba było skierować na
                    poszukanie dla dziecka lepszej szkoły?
                    A swoją drogą, czy wszystkie dzieci w tej szkole miały takie fory? A
                    może część nie dawała sobie rady przy tym tak wolnym tempie nauki?
                    Może w końcu warto się zastanowić czy opinie o systemie oświaty
                    można formułować na podstawie nauki jednego dziecka przez 1 rok?
                • hugow mylisz sie 01.02.08, 13:51
                  Mialem kilkusemestralna przyjemnosc wykladac przedmiot "ekonomika i
                  finanse oswiaty" na polskiej wyzszej uczelni na Slasku.
                  Studenci to przyszli nauczyciele i choc w panstwowych szkolach tego
                  przedmiotu nie ma - na dobrych prywatnych uczelniach przyszlych
                  dyrektorow szkol uczy sie przedmiotow zarzadzania.

                  Dyrektor powinien miec pelna wiedze menedzerska - albo niech nie
                  nazywa sie dyrektor a np. sekretarz, lub podobnie. Dyrektor to z
                  definicji menedzer.

                  To jest wlasnie klopot, ze co jakis czas jakis niedoinformowany
                  glupek opowiada bajki ze w Polsce mamy za duzo absolwentow ZiM
                  (zarzadzanie i marketing) i generalnie magistrow kierunkow
                  menedzerskich... a stanowiska menedzerskie takie jak dyrektor
                  szkoly, dyrektor przedszkola, rektor uniwersytetu, liczne stanowiska
                  w gminnych, powiatowych, wojewodzkich strukturach zajmuja ludzie
                  nikompetentni, zamiast absolwenci szkol biznesu, a absolwentow szkol
                  biznesu kieruje sie na pomywaki.
                  Czas z tym skonczyc - i wymagac aby w publicznych panstwowych
                  szkolach dyrektor mial minimum licencjat ze szkoly biznesowej o
                  profilu ekonomia lub zarzadzanie (finanse i bankowosc, finanse i
                  rachunkowosc lub zarzadzanie i marketing).
            • y.y Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 11:35
              jandalf napisał:

              > królu złoty aby zarzadzac szkola trzeba znac jej specyfike
              > specjalista od excela i slupkow nie wystarczy

              Królu nie do końca złoty, aby pisać o managerach, trzeba najpierw
              wiedzieć kim są i co umieją, wtedy nie myli ich się z księgowymi od
              słupków i arkuszy w Excelu ergo mniej się bredzi, kpw?:)
            • hugow Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 13:56
              Jak bedzie sprawny - to zarobi nie 3k a 43k.
              Choc poruszyles sluszna kwestie - aby wymagac, trzeba placic, bo
              tylko dobre place przyciagna dobrych fachowcow, ktorzy wygryza
              opierdzielaczy i nieudacznikow.

              Kluczem do tego jest zniesienie przymusowego obowiazku szkolnego.

              Mialem kilkusemestralna przyjemnosc wykladac przedmiot "ekonomika i
              finanse oswiaty" na polskiej wyzszej uczelni na Slasku.
              Studenci to przyszli nauczyciele i choc w panstwowych szkolach tego
              przedmiotu nie ma - na dobrych prywatnych uczelniach przyszlych
              dyrektorow szkol uczy sie przedmiotow zarzadzania.

              Dyrektor powinien miec pelna wiedze menedzerska - albo niech nie
              nazywa sie dyrektor a np. sekretarz, lub podobnie. Dyrektor to z
              definicji menedzer.

              To jest wlasnie klopot, ze co jakis czas jakis niedoinformowany
              glupek opowiada bajki ze w Polsce mamy za duzo absolwentow ZiM
              (zarzadzanie i marketing) i generalnie magistrow kierunkow
              menedzerskich... a stanowiska menedzerskie takie jak dyrektor
              szkoly, dyrektor przedszkola, rektor uniwersytetu, liczne stanowiska
              w gminnych, powiatowych, wojewodzkich strukturach zajmuja ludzie
              nikompetentni, zamiast absolwenci szkol biznesu, a absolwentow szkol
              biznesu kieruje sie na pomywaki.
              Czas z tym skonczyc - i wymagac aby w publicznych panstwowych
              szkolach dyrektor mial minimum licencjat ze szkoly biznesowej o
              profilu ekonomia lub zarzadzanie (finanse i bankowosc, finanse i
              rachunkowosc lub zarzadzanie i marketing).
          • hugow masz racje 01.02.08, 13:58
            Mamy duzo magistrow ZiM. Dlaczego w Polsce nie zajmujemy sie tym co
            znamy - tylko kazdy robi to na czym sie nie zna?

            Mialem kilkusemestralna przyjemnosc wykladac przedmiot "ekonomika i
            finanse oswiaty" na polskiej wyzszej uczelni na Slasku.
            Studenci to przyszli nauczyciele i choc w panstwowych szkolach tego
            przedmiotu nie ma - na dobrych prywatnych uczelniach przyszlych
            dyrektorow szkol uczy sie przedmiotow zarzadzania.

            Dyrektor powinien miec pelna wiedze menedzerska - albo niech nie
            nazywa sie dyrektor a np. sekretarz, lub podobnie. Dyrektor to z
            definicji menedzer.

            To jest wlasnie klopot, ze co jakis czas jakis niedoinformowany
            glupek opowiada bajki ze w Polsce mamy za duzo absolwentow ZiM
            (zarzadzanie i marketing) i generalnie magistrow kierunkow
            menedzerskich... a stanowiska menedzerskie takie jak dyrektor
            szkoly, dyrektor przedszkola, rektor uniwersytetu, liczne stanowiska
            w gminnych, powiatowych, wojewodzkich strukturach zajmuja ludzie
            nikompetentni, zamiast absolwenci szkol biznesu, a absolwentow szkol
            biznesu kieruje sie na pomywaki.
            Czas z tym skonczyc - i wymagac aby w publicznych panstwowych
            szkolach dyrektor mial minimum licencjat ze szkoly biznesowej o
            profilu ekonomia lub zarzadzanie (finanse i bankowosc, finanse i
            rachunkowosc lub zarzadzanie i marketing).
            • hecer Re: masz racje 01.02.08, 16:46
              moze dlatego ze magister ZiM nie ma pojecia o realizowaniu zadan w
              oswiacie a uczy sie marketingu, zarzadzania ryzykiem i plynnoscia i
              pisania strategii?

              Moze dlatego, ze dyrektor to manager w niewielkim zakresie? Od
              zarzadzania oswiata jest samorzad, od realizacji programu nauczenia
              w placowce edukacyjnej zas - dyrektor szkoly.

              Zastanowcie sie zanim zaczniecie plesc glupoty o tym jakie to
              nieprzecietne kwalifikacje i wyksztalcenie powinien posiadac
              dyrektor szkoly.

              Czy w wiejskiej szkole z 10 klasami ma sie znajdowac absolwent
              studium biznesu??
          • sjp Re: problem jest w tym że nauczyciele nie powinni 01.02.08, 20:56
            Menago w szkole! Dobre sobie! Dziecinko, w szkole nadal jest komuna!
            Każdej placówce przyznaje się bardzo małą, określoną sumę, którą
            dyrektor przeznacza na z góry określone cele (pensje, zusy, skromne
            zakupy sprzętowe i inne skromnizny). A wszystko pod ścisłym nadzorem
            Wydziału Oświaty. Wielkiej ekonomii w tym nie ma. Natomiast ogrom
            czasu poświeca dyrektor na rozwiązywanie problemów biurokratycznych:
            statystyki "na wczoraj", wizytacje i naloty, organizacja pracy
            szkoły, matury, bieżąca korespondencja. Menedżer w szkole? Być może
            tak, ale na razie nie w tych warunkach!
          • lbig Re: problem jest w tym że ... 02.02.08, 11:33
            Problem jest w tym, ze autor opisuje tak jakby mu odpowiadalo, ze przyjezdza
            gostek i chce od razu zeby mu uslugiwano, a przeciez mozna od razu zauwazyc ze
            nie chce uczyc tylko rozerwac troche mlodziez znudzona nauka
    • nibywroclawianin Jaki z niego Braveheart? 01.02.08, 07:18
      Żaden z niego braveheart (po angielsku: dzielneserce). Po prostu
      mięczak.

      Z drugiej strony, to żałosne że niektóre szkoły są tak źle
      zorganizowane jak opisane licemu. Pani dyrektor też by się więcej
      wyobraźni przydało - przesuwanie stołów/ławek na potrzeby konkretnej
      lekcji nie jest niczym nadzwyczajnym na tzw. zachodzie, i zwykle nie
      zajmuje więcej niż minutę.
        • hecer Re: Jaki z niego Braveheart? 01.02.08, 12:17
          bez przesady!! Dajecie sobie wmowic jakies kompleksy!!

          Gdyby Iain poszedl uczyc w brytyjskim liceum pewnie trafilby do
          klasy, ale mialby jej dosc po 15 minutach.

          Ten koles po prostu chce sobie zrobic zabawe naszym kosztem, nie
          widzicie? Taki ma styl - poszedl do publicznej szkoly w Polsce po to
          aby pogwiazdowac i miec co opowiadac w domu. Tylko ze historyjka
          jest prymitywna, szyta grubymi nicmi, naciagana i pozbawiona
          refleksji.

          Jesli cos drazni mnie w brytolach, to wlasnie ta ich demonstracyjna
          szyderczosc wobec innych. Czasem jest bezrozumna, nietaktowna,
          niegrzeczna.

          Nabijaja sie w ten sposob z Niemcow, z Francuzow, z Afrykanow,
          Arabow... ze wszystkich.

          Na usprawiedliwienie mozna im dac to, ze nabijaja sie tak rowniez z
          siebie. Tylko ze jest to czesto bezrozumne i powierzchowne (rzadko
          tak glebokie jak monty python).

          W brytyjskiej szkole dostalby wycisk o wiele gorszy niz w polskiej
          (przeciez byl w renomowanym liceum, a nie w gimnazjum gdzie by mu
          kosz na glowe zalozyli - ciekawe czy wtedy by przyszedl do gazety
          opowiedziec jak bylo smiesznie...)
          • hecer Re: Jaki z niego Braveheart? 01.02.08, 16:59
            ja spotkalem w Toruniu native speakera po prawie, zdaje sie na
            Cambridge. Stwierdzil ze nudno mu w zawodzie prawnika. Chcial uczyc.

            Pracowal w szkolach jezykowych i przykro mu bylo ze przychodza tam
            dzieciaki ktorych zapisuja rodzice a ktore zupelnie nie maja ochoty
            czegolwiek sie uczyc. Ale chwalil sobie niektorych swoich fajnych
            uczniow.

            Po jakims czasie zalatwil sobie etat w gimnazjum w Brodnicy. Byl
            przerazony tym co sie dzieje na zajeciach - rozrubami, pyskowkami,
            rekoczynami, telefonami nagrywajacymi go na zajeciach bez zgody i
            wiedzy i wlaczonymi dyktafonami.

            Robil to z czystej filatropii.

            I udalo mu sie zaponowac nad klasa. Zdarzalo mu sie wrzasnac, albo
            zmusic dzieciaki do dyscypliny - "podnies te krede ktora we mnie
            rzuciles" - i jakos zmuszal delikwenta by to zrobil. Surowym
            spojrzeniem, grozba wizyty dyrektora, policji, rodzicow - nie wiem.

            Opowiadal ze ta praca sprawila mu troche satysfakcji. Nie dal sie
            zlamac, udalo mu sie wymusic na uczniach dyscypline i jakas
            elementarna motywacje do nauki, odrabiania zadan domowych.

            To jest gosc ktory sobie poradzil z czyms o wiele trudniejszym niz
            zamknieta szkola o 7 rano czy brak klucza do pokoju nauczycielskiego
            czy niedzialajce ksero. Jest w dodatku gejem, wcale sie z tym nie
            kryje. A jednak odniosl sukces.

            Nie chce mowic ze nasza obowiazkowa oswiata swietnie dziala i ma
            pieniadze. To bzdury. Ale takie historyjki jak "bravehart" ze
            szkocji nic nie wnosza a wrecz sa szkodliwe - bo kieruja nasza uwage
            w zlym kierunku. Zatrudnianie managerow na stanowiskach
            kierowniczych nie zmieni wiele.
            • obrazoburca Re: Jaki z niego Braveheart? 01.02.08, 17:57
              > Jest w dodatku gejem, wcale sie z tym nie kryje.

              I pewnie tylko dlatego: "odniosl sukces".

              Poprostu zdążył sie przyzwyczaic do tego, ze ktos w niego rzuca kredkami, czy nie traktuje 'z nalezytym szacunkiem' - w koncu jego dzieciństwo było lepsza szkoła przetrwania niz partyzantka na niejednej wojnie.

              Róznica jest taka, że teraz potrafi zmusić dzieciaka do podniesienia tej kredki - i założe sie, że ma z tego niezły ubaw.

              Nie zmienia to wszystko jendak faktu, że wyżej wzmiankowana pani dyrektor nie powinna byc pania dyrektor, a nauczyciel miał rację - bez wzgledu na to, jakby nie był 'rozpieszczony' i 'nieprzystosowany' do przetrwania w warunkach polskiego szkolnictwa publicznego.
              • hecer Re: Jaki z niego Braveheart? 01.02.08, 19:33
                troche sie zle wyrazilem i bez sensu wrzucilem ten watek o jego
                orientacji.

                Nie zmienia to mojego zdania nt tego goscia ze Szkocji. Uwazam ze
                dyrektorka nie popelnila zadnego bledu i rozumiem jej tlumaczenia.

                Takie rzeczy jak klucz do pokoju nauczycielskiego, czy klucz do
                szkoly by przychodzic rano - to przy dobrej woli mozna zalatwic.

                Poszukiwanie odpowiedniej klasy dla tego pana rowniez bylo, a
                nieporozumienia dotyczace wymagan tego nauczyciela i mozliwosci
                szkoly z pewnoscia dawalyby sie pogodzic. Przy odrobinie dobrej
                woli, ktorej gosciowi ze Szkocji zabraklo.

                To ze za ksero sie placi, chocby symbolicznie, albo na pokrycie
                czesci kosztow, zapobiega marnowaniu papieru. To dla mnie naturalne.
                Tak jest wszedzie. W Finlandii, gdzie studiuje, tez mamy na uniwerku
                karty na ksero do maszyny (bardzo drogie nawiasem mowiac).

                Jakie sa jeszcze argumenty tego pana native speakera, bo nie
                rozumiem?

                Blazenada. Wszyscy chodzilismy do takich szkol albo gorszych. Maja
                swoje niedociagniecia, niedogodnosci. Ale nie odczytalem w
                zachowaniu i wypowiedziach dyrektorki nic, co by wskazywalo na jej
                zla wole i arogancje.

                W ramach istniejacych mozliwosci mozna sie dogadac lub robic
                problemy jak z igly widly. I ten caly pan bravehart to taki wlasnie
                koles/

          • sowca Re: Jaki z niego Braveheart? 02.02.08, 00:42
            hecer napisał:
            Jesli cos drazni mnie w brytolach, to wlasnie ta ich demonstracyjna
            > szyderczosc wobec innych. Czasem jest bezrozumna, nietaktowna,
            > niegrzeczna.

            Oczywiście, Ty jesteś wybitnie grzeczny wobec innych, prawda? To, że
            nazywasz kogoś "brytolem" wcale nie jest objawem demonstracyjnego
            szyderstwa, no ależ skąd! Ty po prostu mówisz to, co myślisz, bo
            masz do tego prawo, tak? Masz prawo obrażać innego człowieka,
            człowieka innej narodowości, ale jeśli on obrazi Ciebie - coż za
            bezczelnośc! Za draństwo! Szyderstwo! Zastanów się nad tym, zanim
            zaczniesz krytykować Iana i nazywać go "brytolem". Naprawdę da się
            wyrazić krytycznie, ale z szacunkiem o innym człowieku (bierz
            przykład: nie nazwałam Cię załosnym polaczkiem, prawda?) Tylko że
            tego nie uczą w polskiej szkole. Szkoda
            Co do Iana: ten człowieku uczył już w polskich szkołach. Prywatnych.
            Był native - speakerem w szkole, do której chodziło wielu moich
            znajomych i wszyscy bardzo go sobie chwalili, uważany był tam za
            równego gościa i świetnego nauczyciela. Tam nie narzekał na klasy,
            na tablice. Czemu? To proste. Bo to wszystko tam było, a nauczyciele
            z prywatnej szkoły językowej robili, co w ich mocy, żeby pomóc mu
            się przystosować. W IV LO zabrakło nie tylko sprzętów i przyzwoitych
            klas, zabrakło dobrej woli dyrektorki. Czy naprawdę takim strasznym
            fochem "nauczyciela z Zachodu" jest przestawienie ławek na środek
            klasy?
            Polska szkoła ( doskonałe łódzkie liceum!!!) po raz kolejny
            wystawiła swoje świadectwo. Z zachowania widnieje tam
            wielkie "naganne". Może warto brać korepetycje, tak jak to robi 99%
            uczniów polskich... Tylko kto by ich udzielił? Może wezwać z
            Wielkiej Brytanii specjalistów?
            • hecer Re: Jaki z niego Braveheart? 02.02.08, 15:20
              owszem, mam prawo oskarzac kogos ze jest rozkapryszonym brytolem i
              zgrywusem jesli w artykule jest przedstawiany jako bravehart ze
              szkocji a po 3 dniach zrezygnowal z pracy w publicznej szkole, w
              ktorej uczy oprocz niego kilkunastu innych nauczycieli.

              Mam takie prawo, po oburza mnie jak latwo jest podwazyc autorytet
              szkoly co odbija sie na postawie i motywacji do nauki uczniow.

              Mam takie prawo rowniez dlatego ze autor tego artyklulu przedstawia
              szkole i dyrekcje jak relikt socjalizmu, ludzi zacofanych, zgola
              niezyczliwych i aroganckich.

              A w tresci nie znajduje wystarczajacego potwierdzenia. To ze
              specyfika polskiej szkoly jest niedofinansowanie nie powinno sluzyc
              za argument do podwazania jej, jako instytucji, na podstawie
              doswiadczenia native speakera ktory przepracowal tam 3 dni.

              Moim zdaniem dyrekacja potraktowala go normalnie, jak kazdego innego
              nauczyciela. Nie byl otoczony wszechobecna zyczliwoscia, ale mysle
              ze przy DOBREJ WOLI, mogl sobie zalatwic klucz do szkoly, do pokoju
              nauczycielskiego, klase o jakiej marzyl.

              Nie od razu, nie w ciagu 3 dni. Czemu winic dyrekcje za to ze nie ma
              laboratorium jezykowego czy klasy z takim ukladem krzesel jaki by
              sobie zyczyl ten facet? Czy za to ze nie ma swojej wlasnej klasy??

              To ze dyrektor ma inne obowiazki niz pilnowac czy gosc ze Szkocji ma
              wszystko czego potrzebuje jest dla zrozumiale. Mysle, ze dyrekcji
              mozna bylo dac choc miesiac na spelnienie niektorych jego oczekiwan.
              A nie rozpetywac burze.

              Tak, nazywam go brytolem ale nie mam satysfakcji z tego powodu.
              Irytuje mnie ze tak latwo podwazyc od najgorszej strony autorytet
              szkoly i dyrekcji. TO nie rodzice sa od ustalania programu
              nauczania, od zatrudniania nauczycieli, od ich oceny. Maja prawo
              wyrazic swoje zdanie i oczekiwania, ale dyrekcji, nie gazetom. Nie
              obsmiewac wlasna szkole i wmawiac dzieciakom ze uczy ich zacofane
              grono podegogiczne made in prl.
    • venetia Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 07:23
      no tak, spotkaly sie dwie kultury...niestety w Polsce nie jest idealnie, nie
      jest tak zorganizowane jak na zachodzie, moze kiedys...Rozumiem oba punkty
      widzenia, jednak jesli Szkot zdecydowal sie przyjechac do innego kraju, to
      niestety...niech nie oczekuje ze jest to jak w jego kraju. Jesli pojedzie do
      Niemiec - jest inaczej, w Rosji - inaczej a Chinach jeszcze inaczej. Nikt nie
      zmusza ich do przyjazdu tutaj, oni sami to wybieraja, bo chca przygody lub
      maja inne powody. Niech sie adeptuja do innych warunkow. To niepowazne
      oczekiwac tego samego co sie mialo w swoim kraju. Troche cierpliwosci i checi.
      Dzieciaki ich potrzebuja. Powinni ich wiecej uczyc co to znaczy uczyc w innym
      kraju i kulturze.
      • eol77 Re: Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 10:45
        Venetia, nie żartuj. Co oczekiwania mają tu do rzeczy? Mam doświadczenie pracy w
        liceum koncie. Każdy nauczyciel ma klucz do pokoju nauczycielskiego. To po
        pierwsze. Po drugie, danie nauczycielowi języka klasy komputerowej gdzie stoi za
        plecami uczniów to czysta głupota. Po trzecie, tablica jest potrzebna, bez
        tablicy można odbywać tylko rady pedagogiczne. Przestawianie stołów na zajęciach
        języka to standard, przecież chodzi o pracę w grupach, parach czyli o
        konwersacje. Często nauczyciele innych przedmiotów tego nie rozumieją.
        Nie rozumiem też dlaczego gość nie znał szczegółowego planu z rozpiską sal. To
        bardzo dziwne. Niezrozumiałe jest też zdziwienie, że nauczyciel przychodzi do
        pracy dużo wcześniej przed lekcjami. Tak robi wielu nauczycieli.
        Dlaczego nikt go nie wprowadził w to jak szkoła funkcjonuje? Przecież można
        wszystko wyjaśnić, choćby to że papier do ksera jest reglamentowany i że
        uczniowie płacą za ksero. Nie znam nikogo kto chciałby pracować u takiej pani
        dyrektor,chyba bidulka nie słyszała o budowaniu nastroju w zespole i motywowaniu
        pracowników. Nie powinna zarządzać ludźmi, po prostu się do tego nie nadaje.
        Niech uczy matematyki.
        • ineznegra Re: Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 11:33
          niestety przezyłam to samo, moja pierwsza praca to praca w szkole i
          trzymam sie jak najdalej od tego syfu - brud, smród, ubóstwo, tak
          samo byłam zszokowana tym ze nie mozna kserowac, nie ma papieru, ale
          tez ksera nie mozna korzystac bo sie toner zuzywa, uczyłam
          angielskiego, a nie mogłam korzystac z kompa ani netu w pracy (w
          domu nie miałam - była to moja pierwsza praca i miałam zarobic
          dopiero na luksusy tego typu), klucz do pokoju na portierni
          oczywiscie, a portierka 3 pietra wyzej albo w niebycie:)). w pokoju
          nigdy nikogo nie było, wazne info przechodziło droga plotkarska po
          kanciapach pan 50tek, 30 lat stazu w oswiacie, nie miałąm mozliwosci
          zrobic sobie kawy, bo w pokoju nie było ani kranu ani czajnika, ani
          szafek:)))
          klasa szkolna- za mało ławek, dzieci sie nie mieszcza:)) do tego
          tak ciasna, ze nie jestes w stanie przejsc pomiedzy ławkami zeby
          pilnowac spokoju,
          a zarabiałam na półtora etatu około 800 złotych - koszmar i stracony
          rok, trzeba było zrobic jak ten Szkot - wiac jak tylko pierwszy syf
          sie ukazał zza rogu (tylko nie miałam wtedy co jesc i musiałam
          zostac, czego cały czas załuje)
    • slos Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 07:25
      W Polsce wszędzie tak nie jest.Babsko, które się wypowiedziało,
      potwierdza wersje Iana. U mnie w szkole nie popracowałaby taka
      larew minuty. To takie babofony są jedna z przyczyn, że oświatę źle
      się widzi, a nauczycielom mało płaci. Iana zapraszam do Szczecina -
      tu wiele szkół mu zapewni normalne warunki. PS Przestawianie stołów
      w zależności od potrzeb lekcji to normalność.
    • leszek240266 Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 07:29
      Cóż oczekiwać od tego kraju.
      Moja bratanica studiuje medycynę. Standardem jest, że jadą 50km do
      Kliniki, na której dowiadują sie, że nikt tam nie wie, że mają
      zajęcia. Prowadzący wyżywają się na studentach, "którzy" raczyli
      zwrócić uwage, że należy poprawić organizację. Tak samo było, jak ja
      studiowałem 15 lat temu. Dramat!
      • perepalkin Re: Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 13:11
        I tak samo bylo gdy ja studiowalem ponad 40 lat temu (Uniwersytet
        Wroclawski): zajecia (cwiczenia) z botaniki. Wszyscy studenci
        otrzymuja stare (poniemieckie) preparaty dla ogladu pod mikroskopem.
        Prowadzaca asystentka wyjasnia, co bedzie sie widzialo. Patrze - ale
        pod mikroskopem nie widac tego co byc powinno. Podchodzi asystentka
        i wmawia mi, ze to co widze, to to samo co byc powinno (widzisz
        bracie na ten przyklad parasol, ale masz powiedziec, ze to maszyna
        do szycia). Gdy obstaje przy swoim, jest to subordynacja i w ogole
        skandal. Sprawa toczy sie az po profesora. Ten podczas wykladu gani
        nieprzystojne zachowanie, sprzeciw, bezczelne obstawanie przy swoim.
        Zadnej proby nawet zrozumienia o co chodzi. Absurdalny autorytaryzm.
        Sciana glupoty ... to jest Polska i to sa Polacy ... tak bylo i tak
        bedzie i nie pomoze tu zadna zmiana ustroju ...
    • panikira Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 07:30
      (...)Poprosił, by oprowadzić go po szkole. Chciał wiedzieć, gdzie
      jest jego sala, palarnia, skąd się bierze klucze. Nigdy wcześniej mi
      się to nie zdarzyło.

      No faktycznie - dziwne wymaganie chcieć wiedzieć jak wyglada miejsce
      w ktorym sie pracuje. Pewnie gdyby Pani Dyrektor poświeciła mu
      troszke wiecej czasu, oprowadziła po szkole i opowiedziała o
      panujących w niej zwyczajach np o tym od ktorej można wziąść klucze
      od pokoju nauczycielskiego, czy o tym, że za papier do ksero placa
      uczniowie nie byłoby problemu. Ale... po co komu elementarne zasady
      dobrego wychowania.
      • mikronezja Jak by go oprowadziła, to by się okazało, że zna 01.02.08, 13:46
        angielski i szkołę na poziomie:

        "Tu CHYBA siedzieć dozorca, ale nie być pewna, bo rzadko go widzieć,
        a dokładnie raz jak on iść po piwo"

        "My nie mieć tablica a ja chalka nie nosić, co za kredyńskie
        pytanie?"

        "Tak, my być native spikerami polskiego ale tylko polonistka mieć na
        to papiery, ona zdać matura zdaje się ale tej akurat ja nie widzieć"

        "Tak, klucze do pokoju nauczycielskiego są u sprzątaczki ale ona od
        pół roku jest na zwolnieniu z powodu narastającej niechęci do praca,
        normalnie my wchodzić przez okno ale ono być otwarte od 8:35 jak
        przyjdzie dozorca i on znaleźć siekiera"
        "My nie oprowadzać, nowych nauczyciel po miejscu pracy, bo ostatni
        jak zobaczył brak ławek i tablica, to uciekł z krzykiem i musieli go
        szukać przez policja oraz podać mu środki uspokajające"

        Dla mnie to ta pani dyrektor to się i instytucję, którą kieruje
        ośmieszyła do stopnia niesłychanego.
    • makbyt Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 07:34
      Dziwię się że wytrzymal aż tydzień. Ja osobiście na 3 dzień
      wku..ona na maksa bym odeszla. Straszne! Jak można w ten sposób
      pracować. Dlaczego nikt mu nie pomógl? Dlaczego u nas nic nie może
      być jasne i być załatwiane normalnie? Dlaczego kuźwa każdego o
      wszystko trzeba prosić? Niekompetencja przelożonych i brak
      zainteresowania ze strony współpracowników.
      Mam to szczęście że od początku pracuję samodzielnie.
      Albo , nieszczęście bo w taki sposób jak opisany wyżej bym nie
      umiała pracować i ku..ca na "dzień dobry" by mnie wzięła.
    • gobi03 dałeś się ogłupić 01.02.08, 07:37
      To teza carycy Katarzyny (o ile wiem), że Polska
      nie ma racji bytu. Historia dowodzi jej pomyłki.

      To co dzieje się w naszych szkołach to sytuacja
      z Kafki, nie z Mrożka i jest zasługą władzy
      przyniesionej ze wschodu.
      Arogancja władzy prowadzi do takich efektów
      jak zaliczenie klitki bez tablicy do sal lekcyjnych
      albo wykorzystanie pracowni komputerowej na pracownię
      językową. To nie powinno dziwić skoro parlament i rząd
      wciąż działają według zasady "rząd się sam wyżywi".
      A my jak idioci żywimy tych darmozjadów,
      którzy swoją pozycję zawdzięczają ordynacji wyborczej
      zafundowanej nam przez dyktatora Jaruzelskiego.

      Iain nie wytrzymał podobnie jak setki tysięcy Polaków
      tutaj urodzonych, którzy przy pierwszej okazji
      wyjechali do normalności.
      • olias Re: dałeś się ogłupić 01.02.08, 07:49
        ta, jasne. My świetlani, nic tylko w ramki wsadzić. Obcy winni.
        Rosja winna.
        A może po prostu Polska to taki dziwny kraj gdzie o awansie np. na
        dyr szkoły decydują zawsze względy niemerytoryczne? zawsze i
        wszędzie w Polsce. Może ta pani dyrektor jest doskonałym
        matematykiem. Ale organizator pracy - wartość zerowa. Nul. Tyle że
        nie wybija się z tłumu innych "dyrektorów". Tylko dobry,
        zorganizowany manager rzucałby się w oczy wśród miernot jak tablica
        odblaskowa.
        • jas_wedrowniczek2 Szkot dał bezpłatną lekcję dyrektorce 01.02.08, 09:21
          Szok. Dyrektorce do głowy nie przyszło by z którgoś ze spostrzeżeń
          coś w szkole poprawić.
          Może na matematyce się zna ale jest niestety przeżarta obojętnością
          i brak jej jakiejkolwiek inicjatywy. Zresztą jeśli dane szkoły są
          prawdziwe to ja bym się jak najszybciej do dymisji podał.
          Druga sprawa iż w takiej szkole żaden nauczyciel sam nie odwazy się
          wykazać inicjatywy. Kto spróbuje od razu w towarzystwie będzie
          podejrzany. Współczuje uczniom.
          Trzeba piętnować takie niedbalstwo Potem absolwenci także będą ślepi
          i głusi.
          Myślę , że ten Szkot dał niezłą bezpłatną lekcję całemu gronu
          pedagogicznemu IV LO .
        • gobi03 Re: dałeś się ogłupić 04.02.08, 11:55
          Ja nie awansowałem tej dyrektorki, nie finansuję
          tej szkoły i nie ustalałem zarobków nauczyciela
          na poziomie hobbysty. Nie czuję się odpowiedzialny
          za żadne patologie w szkolnictwie.

          Gdybyś popracował w jakimś zespole szkół z wiecznym
          niedostatkiem sal lekcyjnych, karuzelą pracowników
          powodującą co dzień nowe zastępstwa, brakiem pieniędzy
          na pomoce naukowe, remonty itp., to byś nie pisał
          o dyrektorze szkoły "nieudacznik".
          Nie bronię jej, a formalnie zapewne jest w porządku,
          bo przydzieliła opiekuna stażu, starała się dopasować
          salę do życzeń nauczyciela (zgodnie z możliwościami),
          nie odpowiada za ksenofobię księgowej, itd.

          Manager by nie ogarnął wszystkich niuansów
          związanych z działaniem szkoły większej
          niż podstawówka w bardzo małej wsi.
          Koszt jego pracy w związku z ciągłym zlecaniem
          a to planu zajęć, a to regulaminów, a to
          ekspertyz zgodności z prawem jego decyzji
          administracyjnych byłby OGROMNY.
          Ale może i byłoby lepiej gdyby polscy nauczyciele
          działali jak francuscy? Tam nauczyciel frekwencji
          nie liczy, bo od tego jest administracja szkolna.

          Tragiczna sytuacja w szkolnictwie (i nie tylko)
          nie jest moją winą. Rządziły Polską najrozmaitsze
          ugrupowania: lewica (czyli kapitaliści), liberałowie
          (czyli sitwa), prawica (czyli socjaliści), narodowcy
          (czyli fundamentaliści religijni), partia chłopska
          (czyli plastelina polityczna) i partia wiejska (czyli
          latyfundyści) a po każdych rządach jest wciąż więcej
          roboty dla prokuratury. Dlaczego ja miałbym być
          odpowiedzialny skoro ordynacja wyborcza pozostawiona
          przez Jaruzelskiego nie dopuszcza ludzi przyzwoitych
          do polityki?
    • kielecki_scyzoryk To gdzie jest normalnie? U nas czy w Szkocji? :) 01.02.08, 07:47
      Polska jest już tak nasycona patologią, że przestaliśmy ją dostrzegać.
      Codziennie powtarzająca się "nienormalność" stała się normą do tego stopnia, że
      gdy nawet zdarzy się sposobność do przywrócenia stanu normalnego to ludzie nie
      chcą się na to zgodzić bo to "nienormalne".
      Trzeba się do tego przyzwyczaić skoro nie można tego zmienić. To smutne.
      • eti.gda Re: To gdzie jest normalnie? U nas czy w Szkocji? 01.02.08, 10:02
        kielecki_scyzoryk napisała:

        > Polska jest już tak nasycona patologią, że przestaliśmy ją
        dostrzegać.
        > Codziennie powtarzająca się "nienormalność" stała się normą do
        tego stopnia, że
        > gdy nawet zdarzy się sposobność do przywrócenia stanu normalnego
        to ludzie nie
        > chcą się na to zgodzić bo to "nienormalne".
        > Trzeba się do tego przyzwyczaić skoro nie można tego zmienić. To
        smutne.

        Modlitwa św. Franciszka:
        "O Panie! Daj mi siłę, abym mógł zmienić to, co zmienić mogę. Daj mi
        cierpliwość, abym mógł znieść to, czego zmienić nie mogę. I wreszcie
        daj mi mądrość, abym mógł odróżnić jedno od drugiego".
      • swistak336 Re: Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 13:07
        omega1967 napisał:

        > "Nauczyciele nie przychodza wczesniej - przygotowuja sie w domu!!" Ten
        > argument mnie zabil, akurat ktos w to uwierzy, ha - oto to cala polska
        > oswiata. A Szkot i tak byl cierpliwy. Zenada.

        Tak - nauczyciele przygotowują się do lekcji w domu. W pracy nie mogą, bo nie
        mają gdzie usiąść, gdzie książek położyć i nie mogą przyjść do szkoły przed
        zajęciami, bo nie dostaną klucza do żadnego pokoju (woźna pracuje w ustawowych
        godzinach:P)
    • o90 przygody szkockiego trepa 01.02.08, 07:56
      klasyczne przygody z zyciem szkockiego przymula.
      brytole na codzien sa zdziwieni zyciem, zaskoczeni jego zmiennoscia
      sa jak dzieci, zero samoobslugi.
      sama znajomosc angielskiego to za malo zeby egzystowac

      dlatego wlasnie polacy sa doceniani jako pracownicy w UK
      polak potrafi, polak zalatwi, polak zorganizuje.
      • kemer2 Re: przygody szkockiego trepa 01.02.08, 08:48
        Gość bez wyobraźni, który przyjechał do Polski i wpadł jak gó.. w
        wentylator? A może polskie stosunki pracy nie miszczą się w żadnych
        standardach? Patologia zawsze jest zaskakująca.
      • critto Re: przygody szkockiego trepa 01.02.08, 13:46
        o90 napisał:

        > klasyczne przygody z zyciem szkockiego przymula.
        > brytole na codzien sa zdziwieni zyciem, zaskoczeni jego zmiennoscia
        > sa jak dzieci, zero samoobslugi.

        tja, pewnie, nieważne, to nie (k)Lechistan ma pełno błędów i wypaczeń,
        tylko wszyscy z zewnątrz mają spaczone podejście :D
        Tyle, że takie myślenie jest typowe dla psychotyków, szczególnie paranoików
        i schizofreników. Wszyscy są źli i głupi, to ich wina, ja jestem idealny.

        > dlatego wlasnie polacy sa doceniani jako pracownicy w UK
        > polak potrafi, polak zalatwi, polak zorganizuje.

        owszem, "Polak potrafi", ale także "Polak jest tańszy"...
        Co ciekawe, to Polacy w UK potrafią być świetnie zorganizowani i uprzejmi -
        NAWET kierowcy autobusów. Ciekawe, prawda??
    • incipit Toż ta szkoła mieni się być prawie 01.02.08, 08:03
      najbardziej światowa w Łodzi.
      A dyrektorka niestety o mentalności nie wiem: mongolskiej czy mongoloidalnej ? I
      całe jej otoczenie takie samo.
      A potem pretensje do świata.
      Miałem z tą Panią do czynienia i stwierdzam, że również dawne dzieje i ludzie
      tej szkoły nikogo w tym, podobno zasłużonym miejscu dziś już nikogo nie interesują.
      Taka natura niewolnicza, byle przetrwać, nie narobić się i za bardzo nie podpaść.
      I pewnie wielkie dążenie do podwyżek za nasze ....
      • el-slawek Ta szkoła to wiocha 01.02.08, 08:19
        ... niestety, wypowiedzi dyrektorki i jej swiatopoglad (dlaczego n.p. nie
        zlaczyc lawek, uczniowie maja bezposredni kontakt z nauczycielem i vice versa),
        nauczyciel ten, podobnie jak wielu innych na Zachodzie ( w Polsce chyba tylko
        nauczyciele w szkolach prywatnych i lektorzy jezykow obcych) chce czegos nauczyc
        (dlatego kontakt z uczniami, dlatego przychodzi wczesniej, dlatego do lekarza
        nie idzie w porze lekcji itp), a nie pracuje tylko dla pieniedzy, ale glupia i
        sredniowieczna (inaczej tego niestety nie moge okreslic) dyrektorka, uwaza, ze
        Szkot jest dziwakiem. Kiedy wreszcie w szkolach zacznie sie uczniow traktowac po
        ludzku? Chyba dopiero wtedy, kiedy mlode pokolenie dorosnie i przejmie wszystkie
        urzedy, a starzy udadza sie na zasluzona emeryture. Albo, gdy rzeczywiscie
        wszyscy mlodzi wyjada - ja mialem takie szczescie (musialem na to sam ciezko
        zapracowac, rowniez fizycznie), ze czesc mojej edukacji miala miejsce zagranica
        i poznalem naprawde, jak powinno byc w szkole lub na uczelni.
        • hecer Re: Ta szkoła to wiocha 01.02.08, 16:40
          bez przesady - po raz kolejny to powtorze...

          Dyrektorka tlumaczy sie bardzo normalnie. Zrobila duzo aby mu
          pomoc "odnalezc sie". Ale od razu widac ze pojawil sie tam po to aby
          sie "zagubic", obsmiac polska szkole publiczna, pokrytykowac...

          Wiele rzeczy mozna zorganizowac jesli sie chce, przy odrobinie
          dobrej woli. A przy odpowiedniej dozie zlej woli mozna szyderczo
          obsmiac wszystko.

          Nie jest perfect w tej szkole, ale nie jest tragicznie. Mozna ja
          zmieniac, mozna probowac. Trzeba determinacji, misji, checi i
          entuzjazmu. Za to wszystko naleza sie porzadne wynagrodzenia
          oczywiscie.

          O tym ze oswiata jest niedofinansowana wiedza wszyscy. Nie trzeba
          takich brytoli ktorzy wpadaja tam z "misja" nabijania sie z warunkow
          jakie w niej panuja...

          Ten czlowiek sam nie wiedzial czego chce a na koniec robil sobie
          jaja.

          Jasne, mozna wszystkie klasy wyposazyc w projektory, przygotowywac
          zajecia a power poincie czy pdf, wydac mnostwo kasy na windowsy i
          komputery... I kiedys to trzeba bedzie zrobic. Ale mozna tez uczyc
          za pomoca kredyty i tablicy. Wiele ludzi w ten sposob sie wychowalo.

          kazdemu dziecku potrzebny jest komputer i internet do nauki. Tego
          nie da sie zmienic. Ale tez nie nie wszystkiego mozna sie nauczyc
          dzieki komputerom - czytelnego pisma wolnego od bledow
          ortograficznych, poprawnej interpunkcji, rozwiazywania problemow z
          matematyki i fizyki...

          Ale jesli kierunkiem reform maja byc opinie zarozumialego brytola,
          to daleko nie zajedziemy...
          • droch Re: Ta szkoła to wiocha 01.02.08, 19:08
            No tak, to normalne, że nie można zmienić ustawienia ławek. A
            nienormalne, że koleś chciałby poznać swoje miejsce pracy, itp. Bez
            urazy, ale pani dyrektor beton wylewa się uszami :-(
          • smallhours Re: Ta szkoła to wiocha 01.02.08, 22:39
            no jasne. to był wielki plan Iain'a - ZATRUDNIĆ SIĘ W POLSKIEJ SZKOLE I ZWOLNIĆ ZA 5 DNI TYLKO PO TO BY OBNAZYC ULOMNOSC POLSKIEGO SYSTEMU EDUKACJI...
            hecer, twoje teorie spiskowe są ŻAŁOSNE.

            a może własnie trzeba takich ludzi? bo żaden nauczyciel w tej szkole nie odważy się podpaść p. Dyrektor, a moze warto by było zauważyć ten KOMPLETNY BRAK ORGANIZACJI?

            i jeszcze coś: pisałeś w którymś z poprzednich postów, że jesteś świetnie wyedukowany- szkoda, że nie nauczyłeś się CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM....
            Wszystko co było potzrebne Iainowi do lekcji to:
            krzesła, ławki, tablica, kreda, kilka kserówek i zaangażowanie uczniów
            - nikt nie mówi o żadnych komputerach....:/
      • kato28 Re: Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 10:49
        Żartujesz! Ani 5 ani 50 pokoleń nic nie da. Z resztą nie wiem czy
        jest taka potrzeba. My po prostu jako naród jesteśmy trochę nie
        poskładani i wielu sprawach byle jacy. Często przystajemy na
        dziadostwo a wręcz sami je robimy. W tym przypadku zwiał ze szkoły
        nauczyciel. Przyczyna - miejsce jego pracy mijało się z jego
        wyobrażeniami o nim. W XVI wieku szlachta wymysliła sobie że króla
        będzie wybierać spośród siebie. No i wybrali. Ten jak się połapał
        jakim państwem przyszło mu rządzić wziął i uciekł. Kilka
        dziesięcioleci wcześniej Bona mocno się napociła by w Polsce
        zaprowadzić jakiś ład. Udało jej się zaledwie po części. Śmiem
        przypuszczać że takim oto sposobem w XVIII wieku lepiej poukładane
        nacje po prostu skasowały nam państwo. Teraz nam to oczywiście nie
        grozi ale nie miejmy złudzeń, do poziomu życia narodów germańskich
        nigdy nie doczłapiemy.
    • piotrgm Re: Braveheart w IV liceum ogólnokształcącym 01.02.08, 08:06
      Odkąd się znalazłem i przyzwoicie zaaklimatyzowałem w Kanadzie namawiam moich
      kanadyksjich przyjaciół do zagarnięcia Polski jako naszej zamorskiej kolonii...
      Mówią źe dobrze byłoby mieć europejską kolonię, ale Polska to jednak nie to. "W
      przeciwieństwie do szkockiego, polskiego nauczyciela nie trzeba oprowadzać za
      rączkę?" Czyli polski nauczyciel w Szkocji od razu by się we wszystkim w
      tamtejszej szkole orientował, tak? Boźe, co za bezmyślna pani, ta tzw.
      dyrektorka IV LO w Łodzi.
    • hamsterek Załosna polska rzeczywistość 01.02.08, 08:14
      Żałosna dyrektorka. Zastanów się kobieto co zrobić aby poprawić ten burdel jaki
      masz u siebie i doprowadzić ten bajzel do normalności a nie zrzucaj winy na
      normalnego człowieka, który chciał by uczyć w normalnych warunkach!
      • perepalkin Re: Załosna polska rzeczywistość 01.02.08, 13:29
        Sluchaj, krytyczny"hamsterku":
        Piszesz po rosyjsku "posdrawljaju" i myslisz, ze wszystko jest w
        jezykowym porzadku. W rosyjskim nie ma samego posdrawljaju, tylko
        jest posdrawljaju z tshem nibud (s prasdnikom, s dnjem roshdenjia,
        so swadboj itd). Mimo wszystko - rosyjski to nie polski i dla Polaka
        pelno w rosyjskim pulapek, gdzie mozna sparzyc sobie paluchy. Tak,
        ze widzisz, czego nie wiesz na pewno, tego nie chwytaj, bo moze
        okazac sie goracym kartoflem ...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka