Można uczyć więcej, za więcej

07.02.08, 09:04
Super! gdyby zaproponowano takie zarobki polskim nauczycielom z pewnością
godziliby się na dłuższy tydzień pracy. Czarno na białym widać, że nauczyciel
w Polsce to parias w stosunku do krajów europejskich.
Widać też wyraźnie jaką wiedzę o zarobkach nauczycieli na świeci ma pani
minister - żadną. jest wyjątkowo nieskuteczna w tym co robi
    • mietb Do roboty na 8h etat, to dostaniecie podwyżki 07.02.08, 09:12
      Obecnie nauczyciel w Polsce w przeliczeniu na godzinę pracy (dodając mu około 100-200 godzin przygotowań pozalekcyjnych rocznie) zarabia na godzinę około 35PLN brutto. Czy to mało?

      Oni by chcieli, żeby im płacono pensje co miesiąc, ale ferie, wakacje, przerwy świąteczne pracować, to gdzie tam...

      Ja będę pracować 45 lat przy komputerze (o ile dożyję i nie złapię chorób związanych z tyciem i brakiem ruchu lub tętniaka mózgu od wyższego ciśnienia, albo jakiś nowotwór się przyplącze), a nauczyciele jeszcze chcą wcześniejszych emerytur. Ja też chcę, i ktoś mi da? Nie! Nie użalać się nad sobą, socjalistycznych zasad brakuje... górnicy, nauczyciele... cholera wszyscy chcą wcześniej na emeryturę. Kiedy skończy się czas świętych krów...?
      • makabi Re: Do roboty na 8h etat, to dostaniecie podwyżki 07.02.08, 21:16
        A kto ci każe pracować 8 goidzn przy komputerze i nabawić się tych wszystkich
        schorzeń o jakich piszesz. PO prostu zostań nauczycielem i twoje kłopoty się
        skończą. Nie 8 goidzn dziennie tylko 18 tygodniowo, nie 26 dni urlopu tylko dwa
        miesiące latem i dwa tygdonie zimą. Same zalety. Dlaczego więć zamiast narzekać
        i pluć na nauczycieli sam nim nie zostaniesz? Przecież zanim siadłęś do rpacy
        przy komputerze któs musiał cię nauczyć go obsługować, a w czesńiej pisać i
        czytac. Szkoda, ze nie nauczył cię myśleć z szacunkiem o ludziach, kórzy biorą
        na siebie odpowiedzialność za wiedzę i umiejetności twoich dzieci i może ciebie tez
        • ar.co Re: Do roboty na 8h etat, to dostaniecie podwyżki 08.02.08, 08:44
          A kto każe nauczycielom pracować za tak nędzne pensje? Przecież mogą
          zająć się czymś innym i porządnie zarabiać, a nie "poświęcać się"
          dla dobra przyszłych pokoleń. Szkoda tylko, że "poświęcają się"
          głównie ci, którzy nie mają szans na żadną inną pracę - dobór
          negatywny do pracy w szkołach to już zjawisko endemiczne.
          • chilly Re: Do roboty na 8h etat, to dostaniecie podwyżki 28.05.08, 19:52
            "... dobór negatywny do pracy w szkołach to już zjawisko
            endemiczne".
            Czy nie uważasz, że przyczyną tego są jednak niskie zarobki?
          • weronika.3 Re: Do roboty na 8h etat, to dostaniecie podwyżki 08.05.09, 06:13
            W jakimś sensie racja. Podkreślam jednak znaczenie słowa "w jakimś".
            Przypuszczam, że jest całkowicie odmienne od rozumienia ar.co.
            Opowiadał mi ostatnio pewien pan, że jego chrześnica wymarzyła sobie zawód
            nauczyciela. Rodzice jej akceptowali ten wybór i wspierali jak potrafili.
            Dziewczyna ukończyła studia dzienne z bardzo dobrymi wynikami. Dodatkowo zrobiła
            jeszcze jeden kierunek, bo była zdolna i no i oba kierunki w jakimś sensie
            uzupełniały się i dawały większe pole do działania. Znalazła pracę. Po roku
            uciekła z zawodu.
            Jej chrzestny wyjaśniał mi, ze przyczyną rezygnacji było to iż jej
            wyidealizowane widzenie pracy n-la prysnęło jak bańka mydlana, ze to co na ogół
            się widzi, to jedynie czubek góry , a całe zaplecze, to czego nie widać jest
            najgorsze. Dziewczyna czuła się bezradna i bezsilna. Przygotowywała ciekawe
            lekcje, często dokładała ze swoich, bo szkoły nawet na papier do ksera nie mają.
            Była nauczycielem, wychowawcą /a uczniów miała i wspaniałych i takich, którzy
            powinni być raczej w tych specjalnych szkołach p. Giertycha/, urzędnikiem
            wypełniającym dziesiątki papierków, rubryczek, dokumentacji, tworzyła plany,
            programy, organizowała wycieczki rajdy, konkursy,prowadziła gazetki czy
            kronikę, szukała sponsorów , zabiegała o uczniów zaniedbanych i starała się im
            pomóc niczym pracownik socjalny, albo psychoterapeuta, utrzymywała kontakt z
            rodzicami /a rodzice też bywają różni/, podobnie jak każdy nauczyciel działała w
            jakiś szkolnych komisjach /bodaj inwentaryzacyjnej albo materiałowej i do spraw
            bezpieczeństwa/. Próbowała realizować oczekiwania rodziców, uczniów, dyrektora i
            władz oświatowych. Ma się rozumieć gro rzeczy robiła po lekcjach, bo inaczej się
            nie da. Ale to całe "zaplecze" ją tak dołowało, podobnie jak poczucie
            bezsilności wobec niektórych sytuacji, wymagań i postaw niektórych uczniów,
            rodziców.

            Przyznam się, że nie jestem pewna, czy do tego zawodu idą najsłabsi. Zważywszy
            na to co słyszałam, to trzeba być silnym, dobrze zorganizowanym, człowiekiem, by
            trwać w tym zawodzie i trzeba umieć poświęcić siebie i swój czas drugiemu
            człowiekowi. Mówi się przecież że najgorzej to mają dzieci nauczycieli, rodzice
            mają czas dla szkoły, dla innych dzieci, a dla własnych dzieci im czasu brakuje.
      • weronika.3 Re: Do roboty na 8h etat, to dostaniecie podwyżki 08.05.09, 05:29
        Proszę mi podać w jakiej to szkole osiągają taką średnią zarobków /uwzględniając
        cały wkład pracy n-la/. Chętnie się przeniosę do takiej placówki.
    • remik_gd A gdzie ten wykres? 07.02.08, 09:34
      A gdzie ten wykres? Coś redaktor jakiś roztargniony
      • makabi Re: A gdzie ten wykres? 07.02.08, 21:40
        Wykres jest w wersji papierowej. To nie redaktor dał plamę tylko edytor grafiki.
    • jaslon wreszcie ..... 07.02.08, 10:06
      W wielu wątkach związanych z pracą nauczycieli zwracałem uwagę, że
      zarzuty wobec nich są gołosłowne, a pisanie o "kuriozalnym" 18-sto
      godzinnym czasie pracy i "horrendalnych" zarobkach za "taką" pracę,
      to wypowiedzi złośliwe i oderwane od realiów.
      Wreszcie GW zdobyła się na coś, od czego powinna zacząć, czyli
      przedstawiła stan faktyczny. Teraz można dyskutować, ale niestety
      najpierw rozpętano nagonkę na "leniwych" nauczycieli :(

      Duża część życia społecznego, mobilności społeczeństwa i stanu
      bezpieczeństwa społeczeństwa zależy od kształcenia i wychowania
      młodzieży. Niestety w Polsce wygląda to bardzo źle. I cały ten
      proces w niewielkiej części tylko zależy od nauczycieli. Nie oni są
      organizatorami tego procesu. Ich położenie jest o wiele gorsze niż
      lekarzy, nie mają wpływu nawet na organizacje tego procesu w szkole.
      A wynagrodzenie i w porównaniu z lekarzami i w porównaniu z innymi
      profesjonalistami jest po prostu nędzne.

      Cały proces nauczania jest organizowany na poziomie centralnym,
      finansowanie tego procesu schodzi tylko częściowo do poziomu np.
      zarządu miasta. Bezpośrednio w szkole dyrektor może, co najwyżej
      zadecydować, w którym sklepie kupi papier toaletowy. Dodatkowo i
      państwo i samorząd nie wspiera w żadnym stopniu procesu nauczania i
      wychowania młodzieży poza obowiązkowymi zajęciami w szkole. Nie ma
      ŻADNYCH pieniędzy na zajęcia pozaszkolne, zajęcia sportowe, zajęcia
      kulturalne. Obowiązki w tym zakresie, jakie realizuje się w krajach
      skandynawskich są dla przeciętnego polaka nie do pojęcia.

      Zerknijcie na tabelki w GW. Czasy pracy są de facto porównywalne z
      tymi w Europie. Kiedyś nauczyciele w szkołach podstawowych pracowali
      nieco dłużej (ok. 1/3) i powrót do tej sytuacji jest realny. Każde
      inne wydłużenie czasu pracy nauczycieli będzie odmiennością w
      stosunku do sytuacji w Europie. Niestety pewnie nauczyciele się na
      to zgodzą za jakiś ochłap i ważne jest nie to ile ta grupa będzie
      zarabiać, ale to, że jest to jeden z elementów budowania
      archaicznego państwa w Polsce :((
    • entropia Re: Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 10:47

      > Czarno na białym widać, że nauczyciel w Polsce to parias w stosunku do krajów europejskich.
      Nic czarno na białym nie widać - bo nie ma odniesienia pensji nauczyciela do pensji w innych branżach w tych krajach.
      Czarno na białym widać tylko że każdy wyczyta co chce - kolega/koleżanka że nauczyciel zarabia za mało. A ja na przykład, że w gruncie rzeczy niewiele robi - mimo że uparcie argumentuje że to standard i że tak musi być. :-)

      >Super! gdyby zaproponowano takie zarobki polskim nauczycielom z pewnością godziliby się na dłuższy tydzień pracy.
      Cóż, a w wielu innych zawodach niestety ludzie musza się godzić na tydzień pracy równy temu z innych krajów, mimmo że zarobki również są niższe.
    • nelka345a Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 10:56
      Zgadzam sie ,ze sposób ujęcia w problemu jest tendencyjny.Już sam tytuł ,niestety , na to wskazuje.Domyślam się ,że i tak większość osób podłapie taki sposób myślenia i będzie sie wypowiadać jak mietb.Ja to nawet rozumiem, bo - kiedy nie byłam nauczycielka , myślałam podobnie.Teraz jednak wiem ,że są to wypowiedzi osób, które kompletnie nie znają realiów pracy w szkole,mimo,ze spędzili w niej sporo czasu - tylko,że z tej drugiej strony tablicy.

      Chcę jednak napisać o kwestiach praktyczno-technicznych.Osobiście chętnie spędzałabym więcej czasu w szkole poprawiając zeszyty ćwiczeń,testy itp.Nie dorobiłam sie samochodu i ciągłe wożenie wszystkich materiałów do domu jest po prostu męczące - i ciężkie.Mogłabym nawet siedzieć do 16 czy 17,ale..W mojej szkole jest:

      -jedna toaleta na ok.60 osób z zimną wodą,często zapchana i nie do użytku - nie można sie do niej dostać w czasie wolnej przerwy( a nie wszystkie mam wolne);
      -jeden czajnik o poj.ok. 1,5 l - zrobienie czegoś do picia to survival- udaje mi sie raz na trzy dni przeciętnie
      -brak jakiejkolwiek możliwości przechowania jedzenia i spożycia go w miarę higienicznych warunkach
      -jeden komputer w pokoju nauczycielskim
      -ok.10 miejsc do siedzenia w pokoju nauczycielskim - nawet gdybym chciała poprawiać prace to często nie mam gdzie

      itd.itp.

      Dlatego więc pracuje w domu - tu mam możliwość przygotowania materiałów,skorzystania z internetu i siedzenia przy własnym biurku.
      no i - przepraszam;) - zrobienia siusiu jak trzeba...

      Wiem, że nie w każdej szkole są tak nieciekawe warunki ,ale moja na pewno nie jest jedyna.
      • annie00 Re: Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 11:38
        nic dodać, nic ująć
      • jaslon Re: Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 13:18
        Oczywiście nie chodzi tu o arbitralne promowanie nauczycieli w
        kwestiach płacowych. Chodzi o pewien kompleks zagadnień, które są
        państwotwórcze, prospołeczne, proedukacyjne, kształtujące nowoczesne
        społeczeństwo. Nie wszystko da się zgonić od razy. Jednak ...
        - ustaliliśmy, że obowiązki polskiego nauczyciela nie odbiegają
        drastycznie od obowiązków nauczycieli w innych krajach
        - nauczyciele mają pełne prawo domagać się adekwatnej pozycji tego
        zawodu na tle innych
        - możemy jasno powiedzieć, że warunki organizacyjno-techniczne w
        szkołach są fatalne (warunki sanitarne, wypadające okna, nie
        pomalowane fasady, brak pomocy naukowych, brak środków na wszystko)
        i jedna pracownia komputerowa tego nie zmieni
        - szkoła nie daję możliwości nauczycielowi wykonywania innych
        obowiązków niż prowadzenie lekcji !!!
        - szkła dostaje środki na pensje dla nauczycieli i nic więcej, ani
        środków finansowych, ani wsparcia jakichkolwiek instytucji
        zewnętrznych !!!

        Jest ogromne pole do dyskusji na temat polskiego szkolnictwa. Ale po
        podaniu tych faktów w GW każda wypowiedź pokpiwająca z nauczycieli
        pracujących "18-godzin" świadczyć tylko może o niskim poziomie
        intelektualnym dyskutanta. Nauczyciele pracują na PEŁNY ETAT.

        I jak ktoś nie jest głuchy to argumenty rządu słyszał. Godziwych
        podwyżek dla nauczycieli nie będzie nie dlatego, że im się nie
        należą, tylko dlatego, że jest ich za dużo :)))) Ot filozofia ;)
      • nessie-jp Re: Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 18:05
        Ja w kwestii pobocznej
        • nelka345a Re: Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 18:20
          No cóż - wyłowienie tego czajnika to akurat dość zabawne.

          Po pierwsze - przepisy zobowiązują pracodawcę do zapewnienia napojów pracownikowi.

          Po drugie - nie czytasz chyba ze zrozumieniem - czajnik jest,niestety -
          technicznie nie da sie obsłużyc wszystkich w czasie przerwy , a więcej
          podłączyć nie wolno (nie wiem dokładnie dlaczego,stary budynek? stara
          instalacja? - w każdym razie zakazano)

          Rozumiem ,że w następnym poście zaproponujesz picie zimnej wody, a następnie
          przyniesienie spirali czy jak to sie tam nazywa do odtykania kibelka,bo po co
          tym obarczać pracodawce?

          Czyli generalnie brak zrozumienia o co chodzi.

          Aha - może jeszcze sobie kupie laptop i będę przychodzić z nim do pracy, zeby
          mieć na czym pracować.

          • ar.co Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 08:47
            No cóż, jestem pracownikiem naukowym i kiedy uznałem, że laptop jest
            mi potrzebny do pracy - po prostu sobie ten laptop kupiłem. I nie
            widzę w tym nic dziwnego. Chociaż oczywiście najlepiej czekać, aż to
            zrobi pracodawca, i narzekać.
            • nelka345a Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 09:29
              Drogi pracowniku naukowy! Nie tak dawno skończyłam studia i cóż - pracownicy naukowi tez są hm..różni.to zależy m.in od uczelni.Nie odbywające sie zajęcia ,wpisywanie zaliczeń kiedy w całym semestrze odbyły sie tylko 2 konwersatoria (Bo wiecie ,państwo,ja w tym czasie muszę być w .." itd.itp)i to wcale nie na uczelni dla dresomagistrów.

              Co do laptopa - na ręke mam ok.1300 zł,muszę zapłacić czynsz , rachunki, kupić jedzenie (naprawdę muszę!) - to wychodzi ok 1000 zł.Na początku studiów rodzice kupili mi komputer i na nim pracuje - w domu!!I o to chodziło w moim poście.Po pierwsze nie wiem za co miałabym kupić laptop,nawet raty są dla mnie w tej chwili za dużym obciążeniem.Zazdroszczę ci, że ciebie na to stać jako pracownika naukowego.
              Po drugie - generalnie chodziło o warunki zapewniane w miejscu pracy - gdzie nie ma na czym pracować (u mnie już nawet podłączenie rzeczonego laptopa do netu byłoby problematyczne, nie mówiąc o miejscu do pracy.

              Nauczycielką chciałam być zawsze od 7 roku życia - nie wiem czy długo wytrwam.

              Pytania kto nauczycielom każe być nauczycielami uważam za pozbawione logiki.Prawda jest taka,że nikt im nie każe.I co z tego wynika,panie - zapewne-magistrze? Że ktoś to i tak musi robić?
              • nessie-jp Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 16:06
                Cóż, nelko, w takim razie, w słusznym oburzeniu, dalej chodź w pampersie, bo
                kibelek zapchany, herbatę pij raz na 3 dni, kręć nosem na wodę mineralną, nie
                miej laptopa i unoś się gniewem na pracodawcę, że ci nie zapewnił...

                PS. Ja muszę sobie sama kupić nie tylko laptopa i oprogramowanie do niego, nie
                tylko czajnik, ale też herbatę. I zapłacić za wodę, elektryczność, wywóz śmieci
                i czynsz za pomieszczenie do pracy. Ale za to mój tydzień pracy, w
                przeciwieństwie do nauczycielskiego, to TYLKO 60 godzin! Luksus!
                • alicja2220 Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 16:55
                  Przecież 60 godzin to wbrew prawu! Dlaczego się na to zgadzasz? Może
                  płacą Ci za te dodatkowe godziny?
                  A Nelce chodziło o to, że w szkołach zazwyczaj nie ma warunków, aby
                  się przygotować do zajęć. Jeśli mam warsztat pracy w domu: komputer,
                  książki, dostęp do internetu, a w szkole nie, to dlaczego nie
                  mogłabym pracować w domu?
                  • nessie-jp Re: Można uczyć więcej, za więcej 09.02.08, 14:41
                    alicja2220 napisała:

                    > Przecież 60 godzin to wbrew prawu! Dlaczego się na to zgadzasz? Może
                    > płacą Ci za te dodatkowe godziny?

                    Alicjo, obudź się i wróć na naszą stronę lustra! :) Jak mam się zgadzać albo nie
                    zgadzać, skoro praca jest i trzeba ją wykonać? Czy mi płacą za dodatkowe
                    godziny? Płacą mi za wykonanie pracy, a że ona zajmuje akurat tyle, to już
                    nikogo nie interesuje. Jeśli mi się nie podoba, mogę zwinąć firmę i nie pracować.

                    Nauczyciele w szkole muszą walczyć o swoje. Pisać pisma do dyrekcji, do
                    kuratorium, do cholernego ministerstwa wreszcie. Ale nie w koło wojtek o
                    podwyżki, tylko właśnie: o zapewnienie stanowisk pracy w szkole do sprawdzania
                    prac domowych uczniów (i żeby pensum wzrosło o godziny spędzane w szkole nad
                    tymi pracami!), o zapewnienie właściwych warunków sanitarnych (to do Sanepidu),
                    o skrócenie wakacji (żeby więcej zarabiać), itd., itp. Tylko o ten czajnik nie
                    bardzo się jest do kogo przyczepić, bo żaden pracodawca nie ma chyba obowiązku
                    pojenia pracowników herbatką.
                    • nelka345a Re: Można uczyć więcej, za więcej 09.02.08, 15:17
                      nessie-jp napisała:

                      > alicja2220 napisała:
                      >
                      > > Przecież 60 godzin to wbrew prawu! Dlaczego się na to zgadzasz? Może
                      > > płacą Ci za te dodatkowe godziny?
                      >
                      > Alicjo, obudź się i wróć na naszą stronę lustra! :) Jak mam się zgadzać albo ni
                      > e
                      > zgadzać, skoro praca jest i trzeba ją wykonać? Czy mi płacą za dodatkowe
                      > godziny? Płacą mi za wykonanie pracy, a że ona zajmuje akurat tyle, to już
                      > nikogo nie interesuje. Jeśli mi się nie podoba, mogę zwinąć firmę i nie pracowa
                      > ć.
                      >
                      Czyli masz zadaniowy czas pracy - podobnie jak częściowo nauczyciele.Nikogo nie interesuje ile czasu sprawdza wypracowania i pisze im recenzje polonista,a ile czasu zajmuje geografowi poprawienie kartkówek - zapewne dużo , dużo mniej.Nikogo tez nie interesuje ile czasu przygotowuje sie pomoce w domu,wycina,koloruje ,pisze, redaguje itp.To po prostu trzeba zrobić.Wiadomo,że jedni poświęca temu mniej , inni więcej czasu.Może u ciebie są też bardziej doświadczeni czy sprawniejsi od ciebie pracownicy wykonujący te sama prace w 10 godzin mniej?
                    • nelka345a Re: Można uczyć więcej, za więcej 09.02.08, 15:28
                      nessie-jp napisała:

                      Tylko o ten czajnik nie
                      > bardzo się jest do kogo przyczepić, bo żaden pracodawca nie ma chyba obowiązku
                      > pojenia pracowników herbatką.

                      Wklejam ci fragment kodeksu pracy:


                      Art. 232.
                      Pracodawca jest obowiązany zapewnić pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnie uciążliwych, nieodpłatnie, odpowiednie posiłki i napoje, jeżeli jest to niezbędne ze względów profilaktycznych. Rada Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, rodzaje tych posiłków i napojów oraz wymagania, jakie powinny spełniać, a także przypadki i warunki ich wydawania.


                      Tu chodzi o napoje,oczywiście a nie o posiłki.Od kilku lat studenci kierunków nauczycielskich maja obowiązkowy przedmiot :HIGIENA I EMISJA GŁOSU.W jego ramach potencjalni nauczyciele powinni uczyć sie jak chronić głos przed różnymi chorobami foniatrycznymi, które są uznawane za chorobę zawodową nauczycieli.Jednym z podstawowych,oficjalnie uznawanych zaleceń( oprócz prawidłowego oddechu i tym podobnych podstaw) jest spożywanie ciepłych napojów(niekoniecznie herbatki).To zalecenie - zgodnie z prawem podlega kontroli.Niestety, nie wszyscy nauczyciele wiedzą o tym i nie wszystkie szkoły przestrzegają tego przepisu.

                      Ileś tam tego typu przepisów dotyczy osób pracujących przy komputerze- może powinnaś je sprawdzić i zawalczyć o swoje, zamiast dawać innym porady w widoczny sposób nieoparte na znajomości realiów polskiej szkoły(pisma do sanepidu itp.).
                      • nessie-jp Re: Można uczyć więcej, za więcej 10.02.08, 23:14
                        > Ileś tam tego typu przepisów dotyczy osób pracujących przy komputerze- może pow
                        > innaś je sprawdzić i zawalczyć o swoje, zamiast dawać innym porady w widoczny s
                        > posób nieoparte na znajomości realiów polskiej szkoły(pisma do sanepidu itp.).

                        Ale z kim mam zawalczyć? Ja pracuję na własny rachunek i sama sobie muszę zrobić
                        herbatkę. Mam złożyć na siebie donos?

                        A Wy, nauczyciele? Czy WY walczycie o swoje, domagacie się dostępności toalet,
                        ciepłych napojów, czy chociażby termosu dla każdego? Czy tylko ograniczacie się
                        do narzekania na forum?

                        Wiesz, wydaje mi się, że większość ludzi w takiej sytuacji jednak poradziłaby
                        sobie, a nie roniła rzewne łzy, że dyrektor nie daje czajnika i gniazdka. W
                        pracy nauczyciela naprawdę są chyba dużo poważniejsze problemy.

                        Natomiast brak zaplecza sanitarnego w szkole nadal uważam za problem sanepidu.
                        Tylko że znowu
                • ama_ama Rada dla nessie-jp 08.02.08, 20:59
                  Skoro nauczyciel ma lepiej od ciebie, to rzuć swoja prace i zostań
                  nauczycielem.Co za problem?
                  • nessie-jp Re: Rada dla nessie-jp 09.02.08, 14:45
                    ama_ama napisała:

                    > Skoro nauczyciel ma lepiej od ciebie, to rzuć swoja prace i zostań
                    > nauczycielem.Co za problem?

                    Ależ amo, ja jestem
                • nelka345a Re: Można uczyć więcej, za więcej 09.02.08, 08:39
                  Nessie.Alicja ma racje - chodziło mi oto ,że tak - de facto - to ja nie mam
                  swojego stanowiska pracy.Moja szkoła jest jaka jest - nauczyciele są raczej
                  młodzi i dynamiczni w większości , dużo sie dzieje,to nie jest rejonówka więc i
                  młodzież jest bardzo ok.ale budynek jest stary , zniszczony,pewne techniczne
                  rzeczy są niewykonywalne.
                  Z tego co ty piszesz wynika,ze masz małą ,ale swoja firmę.Ja nie rozumiem co ty
                  sugerujesz ,że mam kupować te wszystkie rzeczy do szkoły?Ale za co?Za 1300
                  miesięcznie muszę się utrzymać w dużym mieście(czynsz
                  ,rachunki,jedzenie).Rozumiem ,że ty masz za co zapłacić za prąd,komórkę itd.itp
                  i tego typu rzeczy wrzucasz sobie w koszty.Zdajesz sobie chyba sprawę,że w
                  Polsce jest kilka różnych typów zatrudniania ludzi? Np. na etat?Niesie to ze
                  sobą pewne konsekwencje.
                  Twoje zgryźliwe uwagi robią wrażenie, że chyba żałujesz , że założyłaś firmę,bo
                  jest ci ciężko.Tylko nie rozumiem po co się wyżywasz na innych,bo twoje
                  argumenty nic merytorycznego nie wnoszą do tej dyskusji.

                  Ja osobiście najbardziej bałabym,że ktoś wprowadzi zwiększenie godzin spędzanych
                  w szkole, które w mojej szkole będą totalnie fikcyjne,a i tak swoje będę musiała
                  odsiedzieć w domu,żeby się przygotować.
            • gozal jajagłowy, nie bądź taki mądry 19.02.08, 18:11
              1500 zł z nadgodzinami w tłustych miesiącach, a za mieszkanie (kredyt + opłaty)
              płacę 1000 miesięcznie. gdyby nie zarobki męża (dorabianie już w tym roku
              rzuciłam, bo już zmęczona byłam tym niedosypianiem przez 9 lat), to zęby w
              ścianę (jak zresztą połowa społeczeństwa w tej chorej polsce). za co kupiłabym
              laptoka? że się tak kolokwialnie wyrażę, aby przemówić ci do wyobraźni: z gaci
              pieniędzy nie naskrobię. puknij się w swój łepek, jajogłowy. pewnie albo więcej
              kasy trzepiesz, albo siedzisz jeszcze na karku u mamusi i się mądrzysz.
              poza tym chciałabym nadmienić, że o ile można w budynku szkoły korzystać z
              laptopa, o tyle nie zawsze jest możliwość podłączenia do internetu, a to też
              nieraz jest potrzebne (darmowe słowniki, materiały, maile do rodziców, jak ktoś
              się tak wkopał w to jak ja).
              Zgadzam się z koleżanką - chętnie bym siedziała ten cały etat w budzie, gdybym
              miała swoją salę lub na ten cel dzieliła salę z innym nauczycielem, ewentualnie
              dwoma, gdzie mogłabym opracowywać zajęcia, przygotowywać testy i je sprawdzać.
              już pal licho tego kompa. a u nas każda niemal sala jest wykorzystywana do zajęć
              dziennych i popołudniowych (wypożyczanie sal i wieczorówka). poza tym brakuje
              sal - prawie 60 nauczycieli, sal - 37 (odpadają chemiczne i informatyczne czyli
              -4).w pokoju nauczycielskim nie ma warunków.
              p.s. proszę nie oburzać się na tak kolokwialny język, ale czasem muszę. zresztą
              jestem po pracy i pełen luz. na lekcjach oczywiście inaczej się wyrażam.
    • mist3 Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 15:12
      Kiedyś pisałam już do Gazety list na ten temat i napiszę to jeszcze raz:
      Ja i wielu moich znajomych nauczycieli możemy więcej czasu spędzać w szkole -
      robiąc tam to, co robimy w domu.
      Ale dajcie nam warunki, godne warunki pracy!!!!
      Ostatnio w Waszej gazecie pojawił się artykuł "Braveheart w IV LO", w którym
      użalaliście się nad warunkami pracy, jakie zaproponowano pewnemu Szkotowi.
      Takie warunki panują w większości szkół - ja uczę najczęściej w klitkach albo w
      salach informatycznych (jako anglistka mam podział na grupy, więc z założenia
      chyba mogę się gnieździć z grupką byle gdzie), ba - zdarzało mi się uczyć na
      korytarzu. Do przydzielonej mi sali mam wstęp 2 razy w tygodniu.
      W pokoju nauczycielskim siedzimy na krzesłach po dwoje albo na zmiany.
      O komputerze do mojej dyspozycji, o słownikach z prawdziwego zdarzenia, a nie
      tych najtańszych nie mam nawet co marzyć (o miejscu na to, żeby sobie swoje
      domowe słowniki postawić i z nich korzystać - także nie ma mowy).
      Wywiadówki mamy na zmiany - godzina dla jednego nauczyciela, godzina dla
      drugiego. Jak rodzice chcą (a chcą) porozmawiać ze mną indywidualnie - to stoimy
      na korytarzu i 'przyjmuję' ich na stojąco - no bo muszę ustąpić miejsca w klasie
      kolejnemu wychowawcy.

      Znam warunki pracy w Holandii (o innych krajach nie będę się wypowiadać, bo nie
      znam ich z autopsji) - tam każdy nauczyciel ma swoją pracownię i dzięki temu
      rzeczywiście może w pracy spędzać codziennie 8 godzin albo i więcej - tam
      poprawia prace, konsultuje się z rodzicami i uczniami, może sobie klasę
      udekorować świetnymi pomocami naukowymi, bo wie że to jest jego biuro, miejsce
      pracy czy jak to nazwać.

      Jak każecie nam w małych szkółkach siedzieć po 8 godzin dziennie to może
      najpierw pomyślcie o higienie naszej pracy, o minimalnych standardach!!! Ludzi
      takich jak wspomniany Braveheart jest w polskich szkołach wielu.

      • boryska Re: Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 18:51
        Chciałam tylko powiedzieć, że nauczyciele nie dostali jeszcze
        podwyżki nawet o grosz. A w gazetach już nas z niej rozliczają i
        całe społeczenstwo zazdrości mi tych 200 niedostanych złotych.
    • makabi Można uczyć więcej, za więcej 07.02.08, 21:10
      "Polscy nauczyciele zarabiają dużo mniej niż ich koledzy w Unii Europejskiej, a
      nawet w Meksyku czy Chile. Ale też często mniej pracują w szkole"
    • ar.co Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 08:52
      Nauczyciele bardzo chętnie podkreślają te godziny pracy spędzane w
      domu na przygotowywaniu, układaniu, sprawdzaniu itp. i oczywiście
      uznają za normalne, że wszystkie te godziny wliczają się im do
      pensum. Ciekawe, że pracownik naukowy uniwersytetu, któremu w ramach
      umowy o dzieło płacą np. za 30 godzin wykładu w ramach tej zapłaty
      musi nie tylko się do zajęć przygotować, ale również
      przeeegzaminować - w związku z czym oprócz 30 h spędzonych na
      wykładzie co najmniej drugie tyle traci na przepytywaniu (o ile ma
      szczęśćie i niewielką grupę). I jakoś nie słychać masowych
      protestów. Może dlatego, że na uczelniach zostają ci, co chcą (i
      mogą ze względu na predyspozycje intelektualne), a do szkół idą ci,
      co muszą.
      • jaslon Kuriozalne manipulowanie faktami :))) 08.02.08, 09:13
        Napisz jasno ile godzin dydaktycznych ma pracownik etatowy
        uniwersytetu. Wtedy się pośmiejemy :)))) Oczywiście nie z
        pracowników naukowych, tylko z ciebie!

        Przeczytaj jeszcze raz artykuł, którego dotyczy ten wątek i przyjmij
        do wiadomości, że wymiar pracy nauczycieli w Polsce nie odbiega
        drastycznie od tego w Europie. Przeczytaj jeszcze raz wypowiedzi w
        tym wątku. Piszemy, że nędzne płace nauczycieli są JENYM z elementów
        składających się na obniżanie poziomu szkolnictwa.

        Niestety tak to już jest, że są w społeczeństwie ludzie uważający
        się depozytariuszy prawd jedynych i objawionych, którzy wbrew
        faktom, albo obok nich, albo poprzez manipulacje jak ty, usiłują
        wtłoczyć Polskę na jakąś trzecią, piątą czy siedemdziesiątą drogę.
        Bo oni wiedzą lepiej!
      • sialka Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 10:46
        czy ten wymiar godzin jest do zrealizowania w ciągu jednego tygodnia, czy może
        miesiąca????
        • jaslon ar.co: "umowy o dzieło" 08.02.08, 10:51
          To jedna z tych manipulacji ;)
          Można oczywiście zapytać, jaki to ważny pracownik naukowy taką umowę
          podpisał :)))
          • chilly Re: ar.co: "umowy o dzieło" 28.05.08, 20:31
            Myślę, że ar.co jest jeszcze bardzo młodym nauczycielem
            akademickiem. I pora, by już zmienił pracę, bo w ogóle nie rozumie
            co to znaczy byc nauczycielem, a nauczycielem akademickim w
            szczególności. Też nim jestem. I uważam, że w ramach mojej skromnej
            pensji, oprócz prowadzenia zajęć dydaktycznych mam też obowiązek
            egzaminowania. Choc nieraz psiocze na nowe "siatki studiów", gdzie
            mam np. 10 czy 15 godzin wykładu, a potem sto osób do
            przeegzaminowania. Ale to również dlatego (oprócz czasu na pracę
            naukową) moje pensum dydaktyczne liczy zaledwie 240 godzin. Rocznie!
            Plus dwie godziny konsultacji co tydzień.
            A nauczyciele mają rację. Także Ci, którzy piszą nie tylko o
            zarobkach, ale o fatalnych warunkach pracy w szkole, z której chce
            się jak najszybciej wrócic do domu (żeby dalej pracowac w spokoju).
      • ama_ama DO ar.co. 08.02.08, 21:15
        Widać, ze nie studiowałaś chyba. Nauczyciel na uczelni wyższej egzaminuje raz na
        pól roku lub raz na rok!Gdybyś skończyła studia, to byś o tym wiedziała.Ale może
        brak możliwości intelektualnych?Zdarza sie.
        Czasem , jak są ćwiczenia, to robi jakieś zaliczenie, a przy wykładzie, to jest
        raz na rok egzamin, na który poświęca ok. kilku godzin rocznie.
        Pracownik naukowy nie ma wychowawstwa, nie ma rodziców na głowie, nie musi
        organizować dzieciom wycieczek i studniówek ani jeździć z dziećmi na wymiany
        szkolne, nie siedzi regularnie na radach pedagogicznych itd. Właśnie teraz
        zajmuje sie organizowaniem wymiany szkolnej z innym krajem i powiem szczerze, ze
        praktycznie cale dwa miesiące, każde popołudnie spędzam nad szukaniem kontaktów
        w internecie, odpisywaniem na e-maile, ustalaniem wszystkich szczegółów, tysięcy
        szczegółów i nikt sie mnie nie pyta kiedy ja to robie i czy ja to robie zamiast
        ten czas poświecić rodzinie.

        Chcę zaznaczyć, ze bez mojego własnego kompa i internetu za który sama place, to
        w ogóle można pomarzyć o jakiejś wymianie czy nawiązywaniu kontaktów
        międzynarodowych.

        Chętnie będę to wszystko załatwiać na terenie szkoły, jak dostane dostęp do
        internetu, gdzie będę mogla spędzić kilka godzin w spokoju!
        U nas w ogóle nie ma kompletnie warunków do tego.

      • mefs Re: Można uczyć więcej, za więcej 11.02.08, 14:49
        Widac, ze nie znasz zadnych realiow panujacych na uczelniach. Pracownik
        naukowo-dydaktyczny na uczelni ma do zrealizowania co najwyzej 240 godzin (nie
        zegarowych, ale lekcyjnych, czyli takich po 45 min) w ciagu roku akademickiego.
        Jak ma ulozone te godziny, to juz zalezy od osob ukladajacych plan, badz tez od
        niego samego. Pracownik majacy tylko pensum dydaktyczne ma do zrealizowania co
        najwyzej 360 godzin w ciagu roku akademickiego.

        Naturalnie, do tych zajec nalezy sie przygotowac, przeprowadzic kolokwia (i
        czasami) egzaminy, ale zapewniam ciebie, ze praca na uczelni jest o niebo
        prostsza i wygodniejsza, niz praca w LO. O gimnazjach i podstawowkach
        wypowiedziec sie nie moge.
    • alicja2220 Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 14:53
      Ciekawe, co na ten tekst powie pan Mordasiewicz, który stwierdził,
      że polski nauczyciel jest bardzo leniwy w porównaniu z nauczycielami
      z innych krajów? Ten pan miał też inny pomysł - aby nauczyciel
      pracował codziennie 8 godzin, bo przecież ma długie wakacje. Okazuje
      się, że polski nauczyciel nie jest aż takim leniwcem, za to jeśli
      chodzi o zarobki to jest pariasem. Bardzo dziwne, że GW, niby
      sprzyjająca wykształciuchom, nigdy nie zdobyła się dotychczas na
      rzetelne poinformowanie społeczeństwa, jakie obowiązki ma nauczyciel
      poza owymi 18 godzinami pensum. Co więcej, teksty w GW były tak
      napisane, aby, broń Boże, nikt nie pomyślał, że nauczyciel robi
      cokolwiek poza tymi 18 godzinami. I tu nagle taki tekst, z którego
      wynika, że nie taki ten polski nauczyciel leniwy. Jednak, żeby nie
      było tak różowo tekst został odpowiednio zatytułowany "Można uczyć
      więcej za więcej". Ale biorąc pod uwagę treść należałoby go
      zatytułować "Można uczyć tyle samo za dużo, dużo więcej". Nie wiem,
      jaki interes mają media w tym, aby społeczeństwo utrzymywać w
      przeświadczeniu, że nauczyciel to darmozjad. Wysłałam wiele listów
      do wielu mediów z propozycją rzetelnego sprawozdania z mojej pracy -
      ile godzin w tygodniu i na co przeznaczam, ile wydaję na doszkalanie
      się, itd. nikt nie był zainteresowany takimi informacjami. Dlaczego?
      Jako nauczycielka nie mam nic przeciwko temu, żeby mieć zwiększone
      pensum, ale na pewno nie powyżej 30 godzin tygodniowo, bo nie jestem
      wołem roboczym, aby pracować całą dobę. Absurdem jest też nakaz
      przygotowywania się do pracy w szkole, bo cały warsztat pracy mam w
      domu: komputer, drukarkę, książki i dostęp do internetu. Kto mi go
      dostarczy do szkoły? Tym bardziej, że warsztat pracy mam imponujący.
      A samochodu nie mam, bo z 1000 zł trudno mi uzbierać nawet na rower.
      • mist3 Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 19:02
        Do 'pracownika naukowego' - tak się akurat składa, że mam kilku znajomych,
        którzy po skończeniu studiów magisterskich zostali na uczelni robić karierę
        naukową i naprawdę nie zaharowują się na śmierć za marne pensje, choć oczywiście
        to co nam i wam proponują to śmieszne pieniądze są.
        Czemu my - ludzie zajmujący się nauką (na wyższym czy niższym poziomie, ale
        jednak nauką) nie możemy być wobec siebie SOLIDARNI i razem, jednym głosem mówić
        o tym, że polska nauka jest finansowana, zarządzana skandalicznie.
        Jak strajkują lekarze to strajkują wszyscy - z powiatowych szpitali i
        uniwersyteckich klinik.
        Jak mowa jest o szkolnictwie podstawowym i średnim, to zawsze znajdzie się
        'pracownik naukowy', który będzie pisał takie rzeczy jak ty powyżej.
        Czy nie widzisz związku między marną kondycją oświaty na szczeblu podstawowym a
        tym co się dzieje później, kiedy uczeni przez nas uczniowie trafiają pod twoje
        skrzydła? Czy to naprawdę się ze sobą nie wiążę.
        Zgadzam się, i nikt nie napisał tutaj inaczej, że są marni nauczyciele, którzy
        odbębnią te 18 godzin, sprawdziany robią rzadko albo wcale. Jednak i oni,
        jakkolwiek by się opędzali od roboty, muszą poświęcać część swojego czasu po
        tych mitycznych 18-godzinach na wypełnianie papierów, spotkania z rodzicami,
        rady pedagogiczne oraz inne obowiązki (np. wycieczkę ze swoją klasą, studniówkę,
        itp. - nawet jak bardzo ale to bardzo nie chcą, to muszą).

        I jeszcze jedno. Kilka osób (w tym i ja) pisało tu o warunkach pracy. Ja często
        zastanawiam się nad jednym - przecież na tragicznych warunkach lokalowych, braku
        pomocy naukowych, obskurnych salach nie cierpimy tylko my, ale przede wszystkim
        dzieci. Większość rodziców potrafi tygodniami wybierać biurko do pokoju swojej
        pociechy, chcąc im zapewnić coś najlepszego, oszczędza miesiącami, żeby dziecku
        zapewnić godne warunki. Tymczasem fakt, że ich dzieci spędzają kilka godzin
        dziennie w strasznych warunkach jakoś nie mobilizuje ich by w gminie czy w
        powiecie zapytać, dlaczego tak się dzieje. Ba, miałam w klasie radnego
        powiatowego i sama go zapytałam czy on nie widzi tego, w jakich warunkach
        przebywać musi jego dziecko (taka odważna jestem, bom anglistka, a to w polskich
        szkołach towar deficytowy). I jak się tłumaczył - coś na kształt słynnego
        'wicie, rozumicie...'

        Jak nawet żal wam drodzy rodzice tego, by takie darmozjady jak my zarabiały te
        parę złotych więcej to choć zacznijcie protestować przeciwko temu, jak wyglądają
        polskie szkoły. Tym bardziej że pieniędzy na to jest coraz więcej, tylko po co
        dać na szkołę jak można na coś 'ważniejszego.' Ja nie wiem co jest ważniejszego
        od edukacji, ale ja jestem inna (bo kto normalny po 2 fakultetach i biegłą
        znajomością 2 języków siedzi jeszcze w szkole za 1080 zł - to moja ostatnia
        wypłata).
        • ama_ama Re: Można uczyć więcej, za więcej 08.02.08, 21:21
          Jesteś normalna. Po prostu lubisz ta prace, lubisz dzieci, niesienie im pomocy,
          doradzanie czasem za rodzica.
          Ja tez moją prace lubię i dlatego jeszcze jestem nauczycielem.
    • gomoku.gomoku mam wrażenie ze media dostały nakaz kreowania..... 09.02.08, 16:14
      Mam wrażenie i to nie pierwszy raz iż media dostały nakaz czy jak to
      nazwac wykreowania wizerunku polskiego nauczyciela na tzw nieroba ,
      lenia. Z zawódu który kiedys był prestiżowy, szanowany zrobiło sie w
      Polsce szmatę!( i to za sprawa mediów które wpływaja na opinie
      publiczną )
      Znam wielu nauczycieli i są to ludzie wartościowi, wykształceni
      wszechstronnie którzy z zapałem podchodza do swojej pracy i uczonych
      dzieci kosztem własnej rodziny ba nawet ośmiele sie stwierdzić
      kosztem własnych znajomych - bo kiedy ja pije piwo w pubie po pracy
      to znajomi-nauczyciele sprawdzaja cos tam badz sie dokształcają.
      Wcale nie zazdrosze im wolnego czasu tzn wakacji itp.
      Ludzie szanujcie osoby które wychowuja wasze dzieci , bo czesto to
      własnie nauczyciele rozmawiaja z waszymi dzieścmi o sprawach naktóre
      wy nie macie czasu i zreszta wiele by mowic na ten temat........
    • gomoku.gomoku mam wrażenie ze media dostały nakaz kreowania..... 09.02.08, 16:14
      Mam wrażenie i to nie pierwszy raz iż media dostały nakaz czy jak to
      nazwac wykreowania wizerunku polskiego nauczyciela na tzw nieroba ,
      lenia. Z zawódu który kiedys był prestiżowy, szanowany zrobiło sie w
      Polsce szmatę!( i to za sprawa mediów które wpływaja na opinie
      publiczną )
      Znam wielu nauczycieli i są to ludzie wartościowi, wykształceni
      wszechstronnie którzy z zapałem podchodza do swojej pracy i uczonych
      dzieci kosztem własnej rodziny ba nawet ośmiele sie stwierdzić
      kosztem własnych znajomych - bo kiedy ja pije piwo w pubie po pracy
      to znajomi-nauczyciele sprawdzaja cos tam badz sie dokształcają.
      Wcale nie zazdrosze im wolnego czasu tzn wakacji itp.
      Ludzie szanujcie osoby które wychowuja wasze dzieci , bo czesto to
      własnie nauczyciele rozmawiaja z waszymi dzieścmi o sprawach naktóre
      wy nie macie czasu i zreszta wiele by mowic na ten temat........
    • zetaa1 Nauczyciel nauczycielowi nie równy! 10.02.08, 14:53
      Wszyscy nauczyciele, mający jednakowe stopnie awansu, mają takie same stawki. Należałoby się zastanowić, czy jednak tyle samo pracują. Polonista musi przeczytać lektury, przygotowac lekcje, testy, sprawdziany, dyktanda, a potem to wszystko sprawdzić. Wuefiści natomiast - mimo że w szkole mają nadgodziny (bo lekcji wf jest 4 godziny tygodniowo!), mają czas, żeby wziąć godziny w sąsiedniej szkole. Młodzież się skarży, że nie mają zajęć SKS, ale tłumaczenie jest jedno - pracują w innej szkole. Poza tym nigdy ich nie ma na konferencjach, na przerwach nie dyżurują, zebrań dla rodziców nie przeprowadzają, bo nie mają wychowawstwa. Nie znam wuefisty, któremu wystarczyłoby 26 godzin w jednej szkole. Żeby chociaż w zawodach mieli sukcesy, ale gdzie tam - na to już czasu nie starcza, bo trzeba biegiem do drugiej szkoły. Powinni tego zakazać!
      • mist3 Re: Nauczyciel nauczycielowi nie równy! 10.02.08, 17:17
        No cóż, w mojej szkole są SKS-y, wf-iści mają wychowawstwa i dyżury. Faktem
        jest, że sprawdzianów nie poprawiają i tego im zazdroszczę (jestem anglistką). W
        naszym regionie wf-iści nie pracują też w kilku szkołach, ponieważ władze mają
        nieformalną umowę, by starać się zatrudnić jak największą liczbę nauczycieli
        (lepiej żeby więcej ludzi miało pracę). Wf-iści też siedzą przy maturach (w
        komisjach przy egzaminach pisemnych), też uzupełniają różnego rodzaju papierki.
        Ja też ubolewam nad tym, że mam więcej pracy niż wuefista, ale cóż - nie każdy
        może wf-u uczyć :(
        Nie podoba mi się, że znowu wytykamy sobie nawzajem w ramach TEJ SAMEJ grupy
        zawodowej, kto się musi więcej napracować.
        Lekarze i pielęgniarki tego nie robią. Nikt w tych grupach zawodowych nie mówi -
        'dajcie więcej pieniędzy nam, a nie radiologom (czy komuś innemu), bo my się
        bardziej musimy męczyć' czy 'my w klinice mamy gorsze przypadki, więc nam dajcie
        podwyżkę a tym z prowincji nie.' Wszyscy strajkują solidarnie.
        Dopóki my nie będziemy szanować siebie nawzajem i wspierać dopóty inni nie
        zaczną nas szanować i poważać nasze postulaty. Solidarność - jakie to piękne
        słowo i jak wypaczone jego zrozumienie w ostatnich latach.
        • dopamina2 Re: Nauczyciel nauczycielowi nie równy! 10.02.08, 18:48
          Zgadzam się. Nie dajmy się skłócić między sobą. To tylko woda na
          młyn MEN-u. Nie zazdroszczę w-fistom, bo jeżdżą zawody sportowe
          ( często po południu i w weekendy). Nie zazdroszczę polonistom, bo
          sprawdzają ogrom prac. Nie zazdroszczę językowcom , choć mają
          podział na grupy. I nie zazdroszcze sobie, bo uczę przedmmiotu w
          wymiarze 1 godz/ tyg., co daje 18 klas na pensum. Wszyscy jedziemy
          na tym samym wózku.
    • krociech Nająłeś się na psa, to szczekaj. 13.02.08, 15:14
      Jak mawiała moja teściowa.

      A poważnie - ciekawe, kto nas będzie utrzymywać na emeryturze, jeżeli "wiedzę" (cudzysłów celowy) naszym dzieciom będą przekazywać TĘPE BABY. Nie oszkujmy się - 15% to pasjonaci i pasjonatki, 85% to ludzie TĘPI, a taka a nie inna pensja ODPOWIADA ich wiedzy i umiejętnościom.
      • posnania1 Re: Nająłeś się na psa, to szczekaj. 19.02.08, 20:34
        Drogi Krociechu, skąd wziąłeś tak dokładne dane procentowe o liczbie nauczycieli
        "tępych" i "pasjonatów" w Polsce? Chętnie poczytam te badania. Bo wiesz moje
        wrażenia są totalnie odmienne. Choć wynikają jeno z własnych obserwacji. Nie
        odważyłabym sie zatem szafować żadnymi liczbami. Jak w każdym środowisku
        zawodowym są lepsi i gorsi, pasjonaci i średniacy. Sądząc po ciele pedagogicznym
        mojej szkoły te proporcje są diametralnie inne. Oczywiście nie mogę uogólniać
        moich jednostkowych obserwacji na całą Polskę. Z tym większym zainteresowaniem
        przeczytam badania, na których opierasz swój jakże odważny osąd. Podaj proszę
        jakieś namiary na nie.
        Pozdrawiam cieplutko :)
        • x2468 Re: Nająłeś się na psa, to szczekaj. 28.05.08, 08:09
          Nie licze ile jest tepych bab,lecz pokaz mi polskie dziecko ktore skonczylo
          szkole srednia i poszlo na studia bez korepetycji?Czy znasz JEDNEGO absolwenta
          polskiej szkoly sredniej ktory dostal sie na wyzsza uczelnie bez pomocy
          koreperytytorow? Ja o takim nie slyszalem.(Wyjatkow, nie wykluczam).
          Wiedz ze u naszych sasiadow nauczyciel ktory nie nauczyl dziecka na tyle,aby
          uczen nie musial korzystac z pomocy z zewnatrz,dostaje opinie malo przydatnego
          do zawodu nauczyciela.I albo powaznie podejdzie do swoich obowiazkow,albo nie
          bedzie dluzej nauczycielem.
          • chilly Re: Nająłeś się na psa, to szczekaj. 28.05.08, 20:40
            x2468 napisał:
            > Nie licze ile jest tepych bab,lecz pokaz mi polskie dziecko ktore
            skonczylo > szkole srednia i poszlo na studia bez korepetycji?Czy
            znasz JEDNEGO absolwenta > polskiej szkoly sredniej ktory dostal sie
            na wyzsza uczelnie bez pomocy > koreperytytorow? Ja o takim nie
            slyszalem."

            No to zgłaszam sie na ochotnika. Dostałem sie na studia bez
            korepetycji i bez korepetycji je okończyłem. Podobnie, jak wszyscy
            koledzy z mojej klasy. Co prawda, dawno temu to było :(
    • lineborder Re: Można uczyć więcej, za więcej 28.05.08, 20:27
      Ja tam się nie przejmuję ujadaniem przeróżnej maści intelektualnych
      nieudaczników czy pożal się Boże byznesmenów lub byzneswómenów. Każdy ma prawo
      strajkować i mam zamiar z tego korzystać. Jeżeli będzie trzeba to nawet
      tygodniami. Dacie podwyżki to dobrze, nie dacie to szukajcie innych frajerów lub
      uczcie sobie swoje pociechy sami. Amen.
Pełna wersja