disssenter Higher demand=lower quality ? 24.08.08, 17:43 Witam, Uważam, że obowiązkowa nauka angielskiego od pierwszej klasy szkoły podstawowej nie jest najlepszym pomysłem. Oczywiście zgadzam się z tym, że naukę języka warto rozpocząć jak najwcześniej, ale dlaczego tego jedynego, konkretnego języka? Czy np. niemiecki, francuski, rosyjski lub hiszpański jest gorszy? Sposób nauki angielskiego w Polskich szkołach nie należy do najlepszych. Wciąż brakuje profesjonalnych, wykwalifikowanych nauczycieli (jeśli wymogiem jest zaledwie FCE lub CAE, jest to dość zrozumiałe). Mimo lekcji angielskiego od pierwszej klasy podstawówki, w gimnazjum moja klasa zaczęła od poziomu 'starter' (sic!) Gdyby nie dodatkowe, prywatne lekcje, dzięki którym w wieku 16 lat osiągnąłem poziom Proficiency (nie, nie chcę się chwalić, tylko pokazać różnicę) , po prostu uwsteczniłbym się :/ Dodam, że nauczyciel w szkole nie należał do najlepszych. Jego wymowa (dość prostych słów, typu 'sword' czy 'knight') pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Nie jestem pewien, czy miał CAE... Pierwszego września rozpoczynam naukę w liceum- jeśli będę miał szczęście, to 'aż' od "upper-intermediate", na którym to poziomie jest matura rozszerzona. Czy nie wydaje wam się, że 12 lat to trochę za dużo, żeby od poziomu początkującego przejść do wyższego średniego (normalnie zajmuje to ok. 4 lat)? Gdzie się podziała jakość???????? Odpowiedz Link Zgłoś