A ja postanowiłem wrócić do szkoły.

IP: 80.51.244.* 17.09.03, 19:36
Jak postanowiłem tak zrobiłem, poszedłem jeszcze raz do szkoły, żeby
przekonać się, dlaczego jestem takim zajadłym przeciwnikiem rzeczywistości,
którą kreuje szkoła. To szkoła dała nam dresiarzy, szkoła
wychowała "nauczycieli", których sztuczny posłuch zepsuł tak doszczętnie, że
niepokornych uważają za chorych psychicznie i wysyłają do psychologów,
psychiatrów i wszelkiej maści psychoterapeutów. Postanowiłem wrócić, chciałem
przekonać się, czy cokolwiek się zmieniło. Byłem tam i teraz nie wiem,
rzeczywiście manipulują nieświadomymi niczego "uczniami", kreują się na
autorytety. Wmawiają, że to, co robisz jest głupie, kiedy tego nie rozumieją,
udają, że nie słyszą uwag na ich temat, a potem mszczą się beznadziejnie. Ale
teraz nie wiem, bo mam wrażenie, że nie mam racji, ale nie potrafię obronić
szkoły, w moich oczach szkoła to coś złego, coś co rozbija naszą
indywidualność, wpycha w paranoję i choroby psychiczne, często robi z nas
bezmyślne marionetki, którymi manipulują inni. Ciekawe, czy ktoś w wieku 70
lat powie: tak, szkoła to jest najlepsze co cię może w życiu spotkać,
dzieciaku. Chyba tylko ktoś, kto przegrał swoje życie. Bla, bla, bla, szkoła
to gówno, "nauczycielu" przejrzyj na oczy. Pozdrawiam wszystkich ludzi,
których szkoła doświadczyła w szczególny sposób! Cześć!
    • Gość: Majka Re: A ja postanowiłem wrócić do szkoły. IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 20:03
      W jakiej roli wróciłeś do szkoły?
      Napisz coś więcej. Bardzo mnie zaciekawił twój post.
      • Gość: nauczyciel Re: A ja postanowiłem wrócić do szkoły. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.09.03, 22:00
        Też jak poprzednika interesuje mnie jak postanowiłeś wrócić do szkoły. Ciekawe
        czy masz już dzieci. Proponuję rozwiązanie problemu w skali globalnej. Jeżeli
        szkoły są takie złe to najlepiej, żeby każdy sam uczył swoje dzieci. Można
        wtedy pozwolić na indywidualność, być dla nich autorytetem, zauważyć wszystkie
        ich problemy.
        Sądzę, że rodzice pzrestali wychowywać własne dzieci i myślą, że zrobi to za
        nich szkoła. Żadna, nawet najlepsza szkoła nie jest w stanie tego zrobić.
        Dziecko jest obrazem swojej rodziny, w szkole widać czy jest kochane,
        doceniane w domu. Przemoc, o której ostanio tyle się mówi dziecko poznaje poza
        szkołą.Ono z nią niestety do szkoły przychodzi, przekazuje innym. Jedyną
        szczepionkę przeciw złu mogą zaszcepić dzieciom rodzice, to oni kształtują
        oobowość, wskazują ideały.
        • Gość: plotkarz Re: A ja postanowiłem wrócić do szkoły. IP: 80.51.244.* 18.09.03, 01:10
          No cóż, panie nauczycielu, skoro uważa pan, że pan nie jest nauczycielem to kim
          pan jest, specjalistą do spraw ogłupiania "uczniów"? Czym się pan różni od
          członka grupy rock'n'rollowej? Tym, że nie piszesz sobie tekstów, człowieku
          (zresztą są również rockmani nie tworzący sobie repertuaru). Jesteś dogłębnie w
          swojej "pracy pedagoga" odtwórczy. Dostajesz program zajęć, którego sam nie
          wymyśliłeś. Przyjrzyj się sobie, jesteś jak aktor odgrywający nie napisany
          przez siebie kawałek sztuki, jak piosenkarz, któremu ktoś podsunął osobowość i
          repertuar. Jak komik udający poważnego urzędnika. Jak postać z koszmaru, która
          wmawia sobie bez przerwy, że wszystko jest złe oprócz tego, co ona robi. Z tego
          twojego pisania wynika, że nie jesteś dobrej jakości nauczycielem. Jesteś kukłą
          nawet nie zdającą sobie sprawy do jakich jest wykorzystywana celów, która
          racjonalizuje swoje zachowanie do granic możliwości. Proszę pana, to straszne
          co pan robi, pana tekst jest przepełniony przewalaniem winy na wszystkich,
          tylko nie na siebie. I ma w sobie potworny ładunek agresji, z pewnością
          doświadczanej przez pana często, z ogromnym zdumieniem obserwowanej (bo skąd
          się mogła wziąć, ja przecież nic nie zrobiłem, oni są nienormalni,
          nieprawdaż?). Kończąc tekst, pozostawię pana w niepewności, w jakiej roli
          wróciłem do szkoły.
          • Gość: Aga Wizytatora? IP: *.wp3.ptc.pl 19.09.03, 15:32
            Mogę pokazać swoje plany tworzone przeze mnie w oparciu o:
            program nauczania,
            podstawę programową (ścieżki edukacyjne),
            szkolny program profilaktyki,
            podręcznik,
            zeszyt ćwiczeń,
            standardy egzaminacyjne,
            znajomośc problemów moich uczniów.
            Czy nie robię błędów? Robię. Czy się nie mylę? Mylę się. Czy wiem wszystko? MOi
            uczniowie świetnie wiedzą, że nie, bo im o tym przypominam.
            Dobrze, że mamy pana Wizytatorze, bo dla tych, co w Boga nie wierzą nie byłoby
            postaci wszystkowiedzącej. Po jednej wizycie w szkole.
            Pozdrawiam. (A nie muszę. Mama mnie tak wychowała, a i w szkole coś o tym
            mówili).

            • Gość: 2222 Re: Wizytatora? IP: *.chello.pl 19.09.03, 17:52
              też trzy litery........??? I Tak na marginesie
              I
              I
              I
              I
              I
              I
            • Gość: 2222 UFO???????? IP: *.chello.pl 19.09.03, 17:53
              też trzy litery........??? I Tak na marginesie
              I
              I
              I
              I
              I
              I
          • Gość: nauczyciel Re: A ja postanowiłem wrócić do szkoły. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 21:37
            Drogi plotkarzu.
            Dziękuję za odpowiedź. Zupełnie nie rozumię jak można wyciągać tak daleko
            idące wnioski na podstawie tak krótkiegolistu. Z Twojej wypowiedzi drogi
            plotkarzu widać, że rzeczywiście Ciebie szkoła niczego nie nauczyła ponieważ
            nie zrozumiałeś napisanego tekstu.
            Jeżeli nie chcesz ujawnić po co wróciłeś do szkoły, to twój problem. Mnie ta
            informacja nie jest potrzebna.
            • Gość: czarownik Re: A ja postanowiłem wrócić do szkoły. IP: 80.51.244.* 22.09.03, 22:06
              Stanowczo zaprzeczam, że szkoła niczego mnie nie nauczyła. Nauczyła mnie
              kłamstwa, oszustwa i odtwórczości. Gdybyś zajrzał głębiej w znaczenie
              słowa "nauczyciel" twój tekst wyglądałby inaczej. Chociaż właściwie, tak, nie
              zrozumiałem twojego tekstu. W ogóle mam trudności ze zrozumieniem pracowników z
              aparatu państwowego. A zmiana atmosfery szkolnej jest nie na rękę sprzedawcom
              środków zmieniających świadomość, ponieważ rynek drastycznie by się skurczył.
              Tak więc lepiej nic nie zmieniajmy, bo kto wtedy będzie ćpał i lądował na
              ulicy? "Nauczyciele", którzy prejrzeli na oczy?
Pełna wersja