uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szkole

IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.03, 12:57
witam serdecznie niewiem czy dobrze trafiłam jestem tutaj dzisjaj po raz
pierwszy i bardzo chciałabym sie z wami podzielic mojim problemem . Jestem
matką 14 letniego syna, syn po dwukrotnym badaniu w poradni- pedagogiczno -
psychologicznej ma orzeczenie o uposledzeniu w stopniu lekkim, bardzo
martwie sie jak poradzi sobie w gimnazjum które własnie rozpoczął w tym
roku. Syn ma powazne trudnosci w nauce, powtarzał 6 klase szkoły
podstawowej, boje sie jak podoła sobie z nauka w gimnazjum. Bardzo prosze o
pomoc jak mozna pomóc mojemu synowi aby pozostał w obecnej szkole.
    • Gość: Wawa Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.09.03, 02:47
      To jest poważna sprawa. Szkoda, że doszło do pozostawienia dziecka w tej samej
      klasie w podstawówce. Spotkałam się z podobną sytuacją w mojej szkole. Żaden
      nauczyciel nie dał chłopcu oceny ndst. Skończył szkołę podstawową - wtedy ósmą
      klasę i zaczął się problem. Poszedł do szkoły specjalnej a tam okazało się, że
      z niczym sobie nie radzi. Przez litość nauczycieli z podstawówki (ulegli
      prośbom rodziny i pozwolili dziecku chodzić do zwykłej szkoły) chłopiec
      jeszcze bardziej cofnął się w rozwoju. Nie dorównywał swoim kolegom po szkole
      specjalnej. Stał się niezaradny życiowo i stracił wiele. Decyzja należy do
      Ciebie.
      • Gość: gonga Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.03, 10:55
        ja wiem że to jest poważna sprawai zdaje sobie sprawe że podjęcje decyzji
        bedzie dlamnie bardzo trudne. Ale wiem że musze mu pomóc chcę mu jakos
        pomóc . Dziwie sie tylko dlaczego zakładasz z góry że bedzie żle , że nie
        poradzi sobie w szkole masowej . Syn naprawde stara sie dorównac klasie a my
        mu pomagamy w tym jak możemy , córka pomaga bratu w matematyce tłumaczy
        cierpliwie, ja równiez staram sie mu poswięcac jak najwięcej czasu. Myśle że
        przy odrobinie dobrej woli wszystkich zainteresowanych , syn miałby szanse
        pozostac i skończyc to gimnazjum tzn masowe.
        • Gość: Aga Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.wp3.ptc.pl 19.09.03, 15:19
          Są tu dwie racje. Wyboru musisz dokonać sama i wiem, że to nie jest proste.
          Każdy rodzic pragnie szcęścia dla swego dziecka i już to,że szukasz pomocy
          bardzo dobrze o Tobie świadczy.
          Jestem nauczycielem i mam już jakieś doświadczenie, dlatego przedstawię Ci moje
          obserwacje.
          Miałam w swojej klasie chłopca, który również miał orzeczoną szkołę specjalną.
          Rodzice - ludzie prości nie godzili się na tę szkołę, bo to wstyd. Chłopak
          często był prowokowany i reagował agresją. Nauka sprawiałą mu wiele trudności
          i nie miał mu kto pomóc. Powtarzał klasę drugą, ale nic to nie dało. Nie radził
          sobie.
          Obserwowłam go potem, gdy poszedł do gimnazjum - zupełnie się zagubił. Nie
          dawał sobie rady, ale jakoś namówiono rodziców na gimnazjum specjalne. Chłopak
          odżył. Przynosił lepsze oceny, nie czuł się gorszy tak, jak wcześniej. Zdał
          test i przyuczają go do zawodu.
          Powód, dla którego namawiano matkę (bo dla nauczycieli taki uczeń to problem -
          nie mamy przygotowania do pracy z takimi dziećmi)- chłopak będzie mógł starać
          się później o rentę. Nie znam dokładnie przepisów, ale to można sprawdzić.
          Drugi przypadek - chłopak nieco starszy, rodzice dobrze wykształceni, mądrzy,
          dbający o syna bardzo dużo z nim pracowali. Chłopak skończył ósmą klasę i
          poszedł do zawodówki (gdzie pójdzie Twój syn po gimnazjum i terstach, które
          wyznaczają przyszłą szkołę?), a tam go poniżano. Zawodówka - wiadomo.
          Perspektywy pracy?
          Nie wiem, co się z nim dzieje, ale ...
          Jeśli Twój symn może liczyć na zatrudnienie w rodzinnej/ zaprzyjaźnionej
          firmie, nie musisz się zastanawiać. Jeśli nie - przemyśł swą decyzję. On staje
          się dorosły. Musisz nauczyć go samodzielności.
          Jakkolwiek wybierzesz życzę Ci i Twemu dziecku, by wybór okazał się trafny i
          przyniósł to , co dobre.
          Agnieszka, polonistka w SP,matka gimnazjalisty (I kl.)


          • Gość: gonga Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.03, 18:35
            Szkoda ze decyzje które musza podejmowac rodzice dzieci z lekkim uposledzeniem
            umysłowym muszą byc tak niesamowicie trudne . Okupione niejednokrotnie
            samodzielnym błądzeniem po róznych , rozporządzeniach nie zawsze przez nich
            samych rozumianych . A co dopiero z wdrażaniem ich w zycje. A co ze szkołami
            integracyjnymi dlaczego jest ich tak niewiele a nawet rzec mozna
            sporadycznie, przeciez tak takie dzieci by sie mogły znakomicje realizowac,
            po co odrazu takie dziecko ma byc odsyłane do szkoły spejalnej. DlaCZEGO W
            NASZYM SPOŁECZEŃSTWIE TAK MAŁO TOLERANCJI WRAŻLIWOSCI . Może w koncu Ktoś
            wyda stosowne decyzje aby takie dzieci nie musiały byc naznaczane nieraz na
            całe życje niestety.
            • fidelity Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk 23.09.03, 12:15
              Piszesz, że u Twojego dziecka stwierdzono uposledzenie lekkiego stopnia.Kiedy
              je stwierdzono? Jak do tej pory dziecko sobie radziło w szkole? Z czym ma
              najwieksze problemy? Co było powodem tego, że udałaś się z nim do poradni?
              Jak Ty, jako matka, oceniasz jego rozwoj i sznase na dalsza edukacje?
              W jaki sposób diagnozowano dziecko? Jakie stwierdzono IQ, jakie obszary są
              szczególnie zaburzone? CZy na pewno jest to lekkie uposledzenie, może dziecko
              znajduje się w dolnej granicy normy?
              Możesz wysłac dziecko do szkoły specjalnej, gdzie inne bedzie do niego
              podejscie. Kieruj sie tylko!! dobrem dziecka, szkola specjalna nie jest gorsza
              od innych szkół.Jeśli Twoje dziecko nie będzie dawało sobie rady w gimnazjum,
              może to mieć jeszcze gorszy wpływ na jego rozwój emocjonalny.Frustracja
              spowodowana brakiem osiągnięć i docenienia przez innych może prowadzić do
              agresji, czy też poczucia bezradnośći. A nie o to chodzi.Z drugiej strony może
              warto więcej z dzieckiem pracować, nie podejrzewam Cię o zaniedbanie
              edukacyjne dziecka, ale być może warto dać mu szansę na normalną szkołę.
              Co Ci sugerowali w poradni?
              Trzymaj się.
              • Gość: Ila Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 12:16
                Witam zadałas mi duzo pytan fidelity ,i dałes duzo do myslenia .Ale odpowiem
                Ci tak jak tylko potrafie opierając sie głównie na opiniach z poradni
                pedagiczno - psychologicznej , oraz własnych jako matka dziecka. Tak więc syn
                po raz pierwszy trafił do poradni w 1999 roku z powodów trudnosci w nauce. I
                o to badanie wystąpiła wówczas szkoła. Następne badanie w poradni syn miał juz
                w 2001 roku (podobno takie badania wykonuje sie co 2 lata)i wtedy ja
                wystąpiłam o takie badanie równiez spowodowane trudnosciami w nauce. A teraz
                moze o opinii która wydała poradnia w 2001 roku. Przyczyną obserwowanych
                trudnosci w nauce sa głównie obnizone mozliwosci umysłowe dziecka.Po badaniu w
                1999 roku oraz w czerwcu w 2001 roku dziecko wykazuje uposledzenie w stopniu
                lekkim funkcji spostrzeżeniowo - praktycznych. Nasuwa to podejrzenie
                mikrouszkodzeniaCUN. Inteligencja werbalna jest lepiej wykształcona choć i tu
                chłopiec wymaga obniżenia wymagan szkolnych. Sym może nie radzic sobieze
                zrozumieniem dłużyszych polecen nauczyciela. Pracuje wolno wykazując
                niepewnosc i brak wiary w siebie.Słabo opanowana umiejętnosc czytania
                głosnegoi cichego ze zrozumieniem. Podczas pisania występują błędy
                wynikającez niewycwiczonej percepcjisłuchowej oraz typowo ortograficzne.Syn
                ma trudnosci z wykonywaniem działan artmetycznychi rozwiązywaniem zadan
                tekstowych. To tyle opinia wydana przez poradnie oraz jeszcze wymagania które
                sugeruje poradnia to :- dostosowanie wymagan do indywidualnych potrzeb i
                mozliwości ucznia - zapewnienie dodatkowej pomocy w nauce o charakterze
                dydaktyczno- wyrównawczej, - branie pod uwagę niekiedy złego stanu
                psychicznego dziecka. To tyle jesli chodzi o poradnie wydana ostatnia opinię
                która tak brzmi jak opisałam . Ale rzeczywistosc jest niekiedy zgoła inna,
                chodzi tutaj o nauczycieli uczących syna .nie powiem że wszystkich ale
                jednak , np w tamtym roku syn równiez miał obnizone wymagania szkolne ale nie
                każdy nauczyciel chciał przestrzegac tych wymagań .Więc pytam sie po co to
                wszystko czyli co porzdnia sobie opinie badania a szkoła i tak swoje. Myśle że
                niektórzy nauczycjele nie radzą sobie poprostu z tzmi dziecmi jak mój syn .
                Dobrze jest jak dziecko sie uczy nie sprawia kłopotów ale jak sie pojawiaja
                trudnosci wtedy juz to przekracza jakby ich mozliwosci i komeptencje. A może
                poprostu tak jest im wygodniej pozbyc sie takiego ucznia i po kłopocie.
                przeciez po to sa szkoły specjalne. A gdzie jakies szanse dla takiego
                ucznia , przeciez to decyzje niejednokrotnie na całe dalsze życje Pani ucżąca
                syna jezyka polskiego powiedziała do mnie w ten sposób : - a co wstyd pania
                że dziecko pójdzie do szkoły specjalnej. Nie nie jest mi wstyd to raczej jej
                powinno byc wstyd że tak mało jeszcze rozumie a przecież powinna służyc pomoca
                i dobrze wykonywac swój zawód . Także sam widzisz nie wszystko jest takie
                proste i łatwa dla rodziców takiego dziecka. i jego samego ale czy tak byc
                powinnn......?.
    • Gość: mianowana Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 16:40
      Pracuję w gimnazjum i uczę chłopca z upośledzeniem lekkim. Ale nasza szkoła,
      wstyd mówić, nie jest szkołą przygotowaną do prowadzenia takich dzieci. Zespoły
      klasowe są bardzo liczne, wielu uczniów traktuje dzieci upośledzone w
      sposób "tragiczny", nauczyciele nie są pzrygotowani do uczenia takich dzieci
      ani nawet wspierani przez pedagoga, czy dyrekcję. Ten chłopiec czuje się coraz
      bardziej zagubiony, a ja szczerze mówiąc nie wiem jak mu pomóc.
      Myślę, że zanim podejmiesz decyzję, musisz się dobrze zorientować, czy szkoła,
      do której chcesz posłać swoje dziecko jest przygotowana do przyjęcia dzieci
      upośledzonych, tzn, czy ma wykwalifikowaną kadrę, organizuje klasy
      integracyjne, itp. Jeśli nie, poszukaj dobrej szkoły specjalnej, gdzie Twoje
      dziecko będzie mogło nauczyć się zaradności i tego co mu się w życiu przyda
      najbardziej, bo zwykłe szkoły go tego nie nauczą.
      POzdrawiam.
      • Gość: dyplomowana Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 17:50
        Noz mi sie w kieszeni otwiera jak Was czytam. Dziecko z uposledzeniem w
        stopniu lekkim do szkoly specjalnej? I to wszystko w trosce o jego "dobro"?
        Pedagodzy z bozej laski. A nie przepraszam jacy pedagodzy wylacznie
        nauczyciele. Bo jesli nie wiesz jak postepowac nauczycielu to sie ucz! Nie cale
        zawodowe zycie bedzie ci dane uczyc same madrale. Takie dziecko kfalifikuje sie
        do klasy integracyjnej w zwyklej szkole. Sadze, ze wlasnie takie jest
        orzeczenie poradni. Czy tam gdzie mieszkasz sa takie szkoly i klasy? Od lat
        spotykam takie dzieci. Wymagaja ogromu pracy ale jaka to radosc gdy potrafia
        sie rozwijac. Polecam artykul o dziewczynce uznanej za uposledzona, wyslanej do
        szkoly specjalnej. Wlasnie nagrala pierwsze demo, swietnie daje sobie rade,
        lubi ludzi i jest lubiana.
        Uczniowie traktuja dzieci w sposob tragiczny? A gdzie Wy jestescie, czego ich
        uczycie bo tolerancji chyba jednak nie. ganga walcz o klase integracyjna dla
        dziecka nie o szkole specjalna. Nie poddawaj sie. Jesli moge jakos pomoc to sie
        polecam.
        • Gość: Ewa Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.chello.pl 23.09.03, 18:59
          Z moim synem chodzi do jednej klasy chłopiec upośledzony w lekkim stopniu. To
          horror. Oprócz mojego syna nikt w klasie nie akceptuje kolegi bo jest inny,
          sprawny inaczej ( uzdolniony plastycznie, bardzo sprawny ruchowo). To co są
          wstanie zrobić dzieci ( 6 klasa) nie mieści się w głowie. Dokuczają ile się da,
          śmieja się z jego nieporadnych odpowiedzi, epitety "Down", "przygłup"- należą
          do najdelikatniejszych. Nauczyciele, stawiają oceny dopuszczające, żeby
          mieć "problem" z głowy. Kiedyś na zebraniu próbowałam, a mogę sobie na to
          pozwolić jako matka bardzo dobrego ucznia i lekarz, apelować do rodziców, aby
          poskromili swoje własne potomstwo, wytłumaczyli, że dzieci z lekkim
          upośledzeniem też mają prawo zyć wśród ludzi, godnie żyć! Skończyło sie na
          olbrzymiej awanturze, bo ja jestem pyskata, a miałam przeciwko sobie
          ponaddwudziestoosobową rozwrzeszczaną tłuszczę i bezradna nauczycielkę. No i
          jeszcze matkę chłopca ze łzami w oczach.
          Radzę dobrze wybrać gimnazjum ( raczej małe, może integracyjne) i nastawić się
          na ludzką podłość, brak tolerancji i bezwzględność.
          Pozdrawiam serdecznie- Ewa
        • Gość: Ila Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 13:26
          a własnie a może tu jest problem że nie wszyscy nauczyciele umia poprostu
          uczyc takie dziecko jak moje np z lekkim uposledzeniem albo porostu nie chcą
          uczyc takich dzieci i zajmowac sie nim .Praca z takim dziecmi wymaga dużego
          zaangazowania, dostosowania wymagan do mozliwosci takiego ucznia porad a
          czsem dłużego wytłumaczenia. Ale po co oni maja to robic od tego sa szkoły
          specjalne, tak jak w ubiegłym roku pani uczaca języka polskiego powiedziała do
          mnie że nie chce wysłac syna do szkoły specjalnej bo sie wsydze. Myślę ze to
          ona powinna sie wstydzic wogóle cos takiego powiedziec i oczym to świadczy
          jakich mamy niektórych nauczycieli .Po co te wszystkie opinie z poradni
          zaswiadczenia jesli nie ma żadnej współpracy między szkoła a poradnią a
          uczniem jesli te opinie w szkole nie przez wszystkich nauczycieli sa
          egzekwowane. Najlepiej pozbyc sie problemu i z głowy .
    • Gość: Aga Raz jeszcze. IP: *.wp3.ptc.pl 23.09.03, 19:46
      I w tym jest problem - nauczyciele w zwykłych szkołach nie są przygotowani.
      I niech dyplomowana nie mówi "to się ucz". Nie każdy nauczyciel (bo jestem
      nauczycielem - wychowawcą) ma predyspozycje, by z takimi wymagającymi wiele
      troski i czasu uczniami pracować. Musi się jeszcze mieć świadomość, jak pomóc.
      Bycie nauczycielem to powołanie (śmieszne?), ale miejmy odwagę przyznać się do
      tego, że są sprawy, które nas przerastają. Wtedy szukamy pomocy.Moje obserwacje
      pochodzą z czasów przedintegracyjnych. Nie rozumiem dyplomowanej, dlaczego nam
      coś zarzuca. Staramy się, a czasem tylko tyle można zrobić.
      • Gość: dyplomowana Re: Raz jeszcze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:23
        Bycie nauczycielem to nie jest zadne powolanie, to jest zawod ale zawod, ktory
        wymaga okreslonych predyspozycji takich, ktore pozwola pomoc uczniowi slabszemu
        a dobremu rozwinac sie jeszcze bardziej. Cel jest jeden nauczyc ale pod tym
        slowem kryje sie rowniesz "nauczyc jak zyc", "jak sobie radzic".
        Nie rozumiem Twojego zdziwienia Ago. A gdyby to dziecko przyszlo bez
        orzeczenia, z rodziny zaniedbanej i Ty jako nauczyciel wychowawca mialabys z
        nim klopoty to staralabys sie rozpoznac jego problemy, douczyc sie, zasiegnac
        opini i rady fachowcow i pomoc czy zstosowalabys metode spychopterapi: nie
        radzi sobie oddac go do szkoly specjalnej? Jesli dlugo uczysz to gwarantuje Ci,
        ze mialas takich uczniow, skonczli "normalna" szkole a Ty do dzisiaj nie wiesz,
        ze gdyby ktos z nimi poszedl do poradni dostaliby orzeczenie. Przyjrzyj sie
        swoim wychowankom. Moze masz takich, ktorym ktos ciagle dokucza, wysmiewa sie z
        nich bo sa wolniejsi, bo sobie gorzej radza. Przyjrzyj sie i pomoz im. Miedzy
        innymi po to jestes nauczycielem!
        • Gość: Ila Re: Raz jeszcze. IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 13:49
          Myśle że dyplomowona ma duzo racji nauczyciele nie chcą takich dzieci i
          nieumja z nimi poprostu pracowac. Niepowiem że wszyscy bo sa i tacy którzy
          naprawde barzdo wile robia w tym kierunku aby pomóc takkiemu dziecku ale
          niestety takich wciąz jest za mało.Czy pozostawienie takiego dziecka na drugi
          rok w tej samej klasie to jet rozwiązanie , bo pani z języka polskiego
          stwierdziła że przez ten rok syn nadrobi zaległosci , a on poprostu ma takie
          mozliwosci intelektualne a nie że sie nie chce uczyc bo jest len . A dziecko
          praktycznie nie zdało własnie tylko z tego przdmiotu bo pani mu chciał i
          postawiła ocene ndst , a potem mówi że jest za pózno ze dziecko juz nie może
          sie poprawic bo ona juz wystawiła 1 a poza tym w klasie 6 nie ma egzaminu
          poprawkowego uważacje że to jest fer. Syn do konca sie starał uczył na jego
          mozliwosci ze mna z córka poprawiał sobie matematyke , ale pani z języka
          polskiego powiedziała nie , niewiem co chciała osiągnąc zostawijąc go w tej
          samej klasie , ale napewno nie miała na mysli dobro dziecka.
        • Gość: Aga Mogę się z Tobą zgodzić, IP: *.wp3.ptc.pl 24.09.03, 20:09
          Masz rację, rzeczywiście nie uczę pierwszy rok i obserwowałam wielu uczniów.
          Mam też takich z orzeczeniami i naprawdę przyglądam się ich funkcjonowaniu w
          klasie, staram się reagować, kiedy coś w klasie nie gra. Pracuję z kilkoma
          dyslektykami, jeden prawie nie czyta, inny widze, jak cofa się w rozwoju, bo
          tak często i poważnie choruje, jeszcze inny - jeden z czternaściorga rodzeństwa
          wymaga też uwagi i opanowania. Nie piszę o tym, by się wyżalić, bo do głowy mi
          nie przychodzi, że uczeń, który sprawia problemy, albo sobie ze wszystkim nie
          radzi, powinien iść do szkoły specjalnej.
          Zgodzę się z Tobą - mam nauczyć tego jak żyć i naprawdę staram się to robić.
          Jednak uczniów z orzeczeniem o upośledzeniu w stopniu lekkim miałam dwóch w
          swojej pracy i wydaje mi się, że nasza poradnia nie orzeka tak sobie.
          Ci moi uczniowie naprawdę wymagali profesjonalistów, a ja nie czułam się
          kompetentna, by im pomóc tak, jak tego potrzebowali.
          Dlatego, by była jasność - napisałam to, co widziałam, bo Gonga prosiła o radę.
          Napisała o upośledzeniu, nie o problemach z nauką.
          Mam nadzieję, że mnie rozumiesz teraz, jeśli kogoś uraziłam - przepraszam, nie
          tego chciałam.
          • Gość: ila uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szkole IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.03, 15:08
            mam pytanie czy jako matka mogę przebywac razem z synem podczas badania w
            poradni pedagogiczno - psychologicznej. matka
    • Gość: mena Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 25.09.03, 18:34
      Droga Gongo!Pracuję w szkole specjalnej z uczniami lekko uposledzonymi
      umysłowo i wiem , że nawet najlepsza szkoła specjalna - troskliwa, z kadrą ,
      rehabilitacją itp. jest zawsze szkołą specjalną. Uczniowie wstydzą się jej i
      często czekają przed furtką, żeby ich nikt nie zauważył, że wychodzą z tej
      szkoły.Do szkoły specjalnej przyszłam ze szkoły masowej i dopiero tu nauczyłam
      się rozumieć te dzieci.Moim celem w pracy z nimi jest umożliwić im najlepszy z
      mozliwych przyszły komfort życia. Dla mnie tym komfortem jest pozbycie się
      przez nich etykiety "esa".Udało mi się doprowadzić do poniżej przeciętnej 6
      osób z mojej byłej klasy,ale tylko 2 osoby postanowiły kontynuować naukę w
      szkole normalnej.Tylko dwie dały psychicznie radę.Reszta mimo normy poddała
      się i poszła do zawodówki specjalnej.Kiedy czytam wypowiedzi forum , rozumiem
      nauczycieli, którzy nie umieją w tzw. masówkach pracować z
      upośledzonymi.Przecież trzeba skończyć specjalne studia z zakresu
      oligofrenopedagogiki albo kursy kwalifikacyjne , a i to okaże się za
      mało.Dlatego jako specjalista ( w podwójnym znaczeniu) radzę ci zostaw dziecko
      w masówce. Przy twojej pomocy, a może jeszcze korepetycji na pewno na
      dopuszczających poradzi sobie. Potem jakoś przebrniecie przez zawodówkę, a
      jeśli chodzi o pracę , to dla wszystkich z normą czy bez niej jest ciężko.Twój
      syn jako lekko upośledzony w świetle prawa nie ma żadnych przywilejów. Renta
      należy się tylko upośledzonym w stopniu głebszym , więc tak czy tak musi
      równać do tzw. normalnych. Pozdrawiam i życzę ci wiele sukcesów Mena
      • Gość: dyplomowana Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 20:45
        Aga mysle, ze nikt tutaj nie czuje sie urazony bo to by nie mialo sensu.
        Rozmawiamy, dyskutujemy, wyrazamy opinie aby pomoc. Czasem ponosza nas emocje,
        czasem piszemy ostro ale nie zeby sie wzajemnie obrazic. Widac, ze ta sprawa
        nas interesuje.
        mena dziekuje Ci za Twoja wypowiedz. Od lat walcze, zeby nie przekreslac takich
        dzieci w szkole masowej. Od lat wierze, ze udaje sie im pomoc. Jesli nawet
        tylko 3 na 10 to, to i tak jest sukces. Od lat ucze sie i douczam zeby moc im
        pomoc. Ja tez jestem za masowka dla dziecka gangi. Wszystkich pozdrawiam.
        • Gość: mianowana Re: uczen z uposledzeniem w stopniu lekkim w szk IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 16:18
          Nie czuję się urazona chociaż ostro mnie zaatakowałaś, tak to jest w
          dyskusjach. Nie mam nic przeciwko dzieciom upośledzonym w zwykłych szkołach.
          Chciałam jedynie podkreślić, że mnóstwo szkół nie pomaga takim dzieciom,
          przynajmniej nie w takim stopniu jak powinna. W mojej szkole uczniowie z
          uposledzeniem nie uczęszczają do klas integracyjnych, bo takie zespoły w ogóle
          nie istnieją. Ucz dziecko upośledzone w klasie , która liczy 27 uczniów ( a
          powinno być najwyżej 20). Kiedy znależć czas na lekcji dla takiego dziecka?
          Poświęcam więc jeszcze dodatkowo przerwy, bo nie mam innego wyjścia. Na moje
          sugestie kierowane do dyrekcji słyszałam tylko, że brakuje pieniędzy. A fakt,
          że niektórzy uczniowie (nie wszyscy)wyśmiewają się z dzieci upośledzonych
          wynika z tego, że w szkołach do których wcześniej uczęszczali nie mieli
          kontaktu z takimi dziećmi, a rodzice lub nauczyciele nie edukowali ich w tym
          kierunku. Kiedy nauczyciel na prawdę chce pomóc uczniowi, ale nie nie może
          liczyć na pomoc i współpracę ze strony pedagoga, dyrekcji czy nawet samych
          rodziców, jak może nie czuć się bezsilny?
          A co do powołania, kompletnie się z Tobę nie zgadzam. Nauczyciel ma nie tylko
          wpajać wiedzę, powinien mieć jeszcze to COŚ, co nazywa się właśnie powołaniem.
Pełna wersja