Angielski, francuski w przedszkolu?

13.08.08, 23:27
Witam,

Mam nadzieję, ze trafiłam na właściwe forum :-))) Otóż, moje 3,5 letnie
dziecko wkrótce trafi do przedszkola. To rzecz jasna nasze pierwsze
przedszkolne doświadczenie. Byłam ostatnio na spotkaniu rodziców w owej
placówce. I tam dowiedziałam się, ze dzieci mogą brać udział w lekcjach
angielskiego i francuskiego i masie innych kosmicznych rzeczy. Trochę się
zszokowałam bo nie wiem jak inne dzieci w tym wieku, ale mojemu jeszcze daleko
do poprawnej polszczyzny, a tu angielski i francuski. Ale pomyślałam, ze może
ma to sens-dzieci przynajmniej osłuchają się z dźwiękami, co zwłaszcza w
przypadku francuskiego jest niegłupim pomysłem.
Jak to jest? Czy jest to przerost formy nad treścią rodziców, czy faktycznie
malec przez zabawę będzie miał ułatwiony start w "dorosłej" nauce? Dzięki za
komentarze i informacje
    • protozoa Re: Angielski, francuski w przedszkolu? 14.08.08, 15:30
      Wszystko zależy od nauczyciela i sposobu prowadzenia zajęć.Napiszę
      Ci jak było z moimi dziecmi. Otóż były to czasy ( synowie maja 18
      lat), gdy w telewizji na anglojęzycznych kanałach były pierwsze
      kreskówki w wersji oryginalnej. Tak więc chcąc niechcąc je oglądali.
      Wyszlismy bowiem z założenia, ze jesli juz telewizja to po angielsku.
      Gdy chłopcy skończyli 3 lata poszli do przedszkola i trafili na
      fantastyczną nauczycielke angielskiego ( rzadkość 15 lat temu, dzis
      już chyba nie).
      Pani "zadawała" do domu słuchanie piosenek ( moglismy przegrać je na
      kasety)i w domu bawiąc się razem słuchaliśmy, spiewaliśmy.
      W efekcie dzieci złapały nie tylko "melodię" języka,ale także o
      wiele łatwiej niż nieuczący się w przedszkolu koledzy zdobywali
      kolejne sprawności językowe. Dziś obaj maja zdany CAE i ZMP (
      niemiecki), chociaz w 100% nie będa studiować żadnej filologii.
      Warto więc juz w przedszkolu inwestować w nauk języków pamietajac,
      że jest to dla dziecka taka sama zabawa jak każda inna, takie same
      poznawanie nowych rzeczy. Tylko, zeby był gwarantowany efekt musisz
      SYSTEMATYCZNIE, CODZIENNIE CO NAJMNIEJ 20 MINUT w domu bawic się z
      językiem. Dziś jest bardzo duzo książeczek, plansz, gier, piosenek,
      kreskówek, wierszyków.
      Boże Narodzenie - fajnie - niech dziecko osłucha się z
      angielskimi/francuskimi/niemieckimi kolendami.
      P.S. Tylko nie ucz naraz 2 lub więcej języków!
    • protozoa Re: Angielski, francuski w przedszkolu? 14.08.08, 15:31
      Sorry, oczywiście kolędami. Mea culpa!
      • mist3 Re: Angielski, francuski w przedszkolu? 14.08.08, 20:20
        Oczywiście, że uczenie małych dzieci języków obcych ma sens - ważne jednak by
        robił to wykwalifikowany nauczyciel. Jestem anglistką, ale nie mam kwalifikacji
        do uczenia przedszkolaków - do tego trzeba ogromnej wiedzy i podejścia, ale w
        rękach właściwych nauczycieli to naprawdę działa.
        Nawet jeśli nie widzisz efektów od razu - to jeśli nauczyciel jest odpowiedni,
        dziecko nabędzie odpowiednich umiejętności - akcent, słownictwo - i w
        przyszłości to zaprocentuje.
        Moi znajomi - małżeństwo anglistów - mówili w domu jedynie po angielsku (mimo,
        że mieszkają w Polsce) i ich dzieci są teraz dwujęzyczne, to samo jest w
        małżeństwach mieszanych.
        Dodam jeszcze, że istnieje teoria lingwistyczna, że jeśli dziecko zacznie się
        uczyć jakiegoś języka do 12. roku życia to ma większe szanse nauczyć się go
        biegle. Co nie znaczy, że potem to w ogóle nie ma sensu - jednak w młodszym
        wieku jesteśmy bardziej elastyczni i łatwiej przyswajamy odpowiednią wymowę,
        gramatykę traktujemy bardziej naturalnie (potem pojawia się skłonność do
        porównywania jej z naszym rodzimym językiem).
        Na koniec - należy sprawdzić, jak dziecko reaguje na lekcje (w tym wieku to
        będzie zapewne zabawa słowami, piosenkami, gry a zdecydowanie NIE wkuwanie
        słówek na pamięć) - jeśli ich nie lubi, traktuje z niechęcią to oczywiście nie
        warto go przymuszać (żeby nie zniechęcić do nauki języków obcych).
        • przedszkolanka_anka Re: Angielski, francuski w przedszkolu? 30.08.08, 14:48
          Dodam tylko,ze 80 procent nauczycieli jezykow nie ma uprawnien lub
          mie chce pracowac z malymi dziecmi w przedszkolach i w zwiazku z
          nowa podstawa programowa ma to zostac radykalnie zmienione (zjecia w
          szkole)
          Pozdrawiam
          Anka
          • savo1000 Re: Angielski, francuski w przedszkolu? 30.08.08, 22:16
            Szczerze mówiąc, nie przyszło mi do głowy zapytać czy pan nauczyciel ma
            uprawnienia do pracy z takim kajtkami. Powinien mieć studia pedagogiczne? Jak to
            jest? Czy lepiej po prostu obserwować dziecko-czy dobrze się bawi na zajęciach i
            czy faktyczne chociaż troszkę załapuje język?

            rzedszkolanka_anka napisała:

            > Dodam tylko,ze 80 procent nauczycieli jezykow nie ma uprawnien lub
            > mie chce pracowac z malymi dziecmi w przedszkolach i w zwiazku z
            > nowa podstawa programowa ma to zostac radykalnie zmienione (zjecia w
            > szkole)
            > Pozdrawiam
            > Anka
        • alva_alva Do mist3. 01.09.08, 07:23
          Mist, przepraszam, że jeszcze coś dopisze z tym 12 rokiem życia. Nie chodzi o
          nauczenie się języka biegle, bo biegle można się nauczyć języka będąc także w
          wieku 50 lat , lecz chodzi o proces lateralizacji, tzn. ukształtowania się
          szczęki i narządów mowy celem posiadania odpowiedniej wymowy.
          W każdym języku kształtuje się inaczej szczeka i ktoś kto wychował się w Polsce
          np. do tego 12 roku życia, ma ukształtowaną szczękę
          " na polską modłę" i jak będzie chciał się uczyć np. niemieckiego, to bez
          problemu może się go nauczyć biegle ( np. wyjeżdżając do Niemiec), ale nie da
          się już dokształcić odpowiednio szczęki i zawsze będzie słychać , ze to
          obcokrajowiec.
          Także tutaj nie chodzi w ogóle o możliwość nauczenia się języka biegle, lecz o
          proces formowania się szczęki, dzięki któremu to słychać czy ktoś jest rodowitym
          czy obcokrajowcem.

          Jest wiele filologii obcych , gdzie przez pierwszy rok studiów ludzie uczą się
          języka od postaw, a od drugiego roku zaczynają już zajęcia w tym języku obcym.
          Potem są świetnymi tłumaczami , choć w ich akcencie i wymowie słychać , ze są
          obcokrajowcami, bo zaczęli naukę języka z już mając szczękę uformowaną do innego
          języka.
Pełna wersja