angrusz1
02.02.09, 19:01
Na razie na temat dość odległy od tego o czym chcę pisać .
Otóż wczoraj ( 1.02.09 ) w TVP3 pokazano migawkę jak facet -
Irlandczyk , szef
partii Libertas ( ten eurosceptycznej ) przemawiał gdzieś w
Warszawie .
I własnie o to przemówienie mi chodzi .
Mówił dość powoli , dzielił zdania na części po to , by tłumacz mógł
bez problemu tłumaczyć .
I o to tłumaczenie mi chodzi ale teraz na maturze .
Czemu ci popiep.... "fachowcy" od języka angielskiego każą
maturzystom , i to tym zdającym angielski na poziomie podstawowym
umieć tłumaczyć i zapamiętać moc szczegółów, do tego gdy tekst ,
rozmowa , jest mówiony szybko i dość bełkotliwym ( owszem może i
naturalnym , tak naturalnym jak i większość Polaków bełkocze po
polsku ) językiem angielskim .
Dlaczego tym , a i owszem powiem co myślę o nich , tym durniom ,
wydaje się , że uczeń po dwu godzinach w technikum , będzie
tłumaczem
i będzie umiał zrozumieć taką swobodną rozmowę .
Czy im już tak odbija, że są aż tak oderwani od rzeczywistości .
Toteż to zadanie ( rozumienie ze słuchu ) zwykle jest rozwiązywane
na zasadzie totolotka
( prawda/fałsz , raz tu krzyżyk a raz tam , albo na przemian , albo
wszystkie po prawej stronie , coś się trafi, 50 % szans- 30 %
wystarczy do zaliczenia )
To praktyka - ta jak pokazał ten facet z Libertas - jest inna .