tomekzhp Re: amfa w liceach- czy to prawda? 18.11.03, 21:59 Jedyne czego jestem pewien to to, że w LXVII LO (Mokotowska, wydział pedagogiki UW) nie ma. Słyszałem że w innych szkołach są. Lecz wątpię w ich szeroką dostępność i popularnośc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxxxxxxxxxx Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.03, 05:47 Nikt nigdy nie ma pewnosci! Amfa jest w liceach, narkotyki w gimnazjach i podstawowkach i nie ma co chowac glowy w piasek. Kazdy teraz bedzie pisal, ze nie wie jak jest gdzie indziej ale u niego w szkole to na 100% nie. A problem pozostanie problemem. Od lat np.wiadomo, ze w Batorym kroluje amfa ale to przeciez takie "swietne" liceum.:)) Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: amfa w liceach- czy to prawda? 19.11.03, 09:02 Zgadzam sie z przedmowca. Narkotyki sa dostepne w szkolach i nie tylko w liceach. Moze szczegolnie w renomowanych szkolach, bo uczniow stac na zakup, przy tym maja ambicje, zeby miec dobre wyniki w nauce. Jest to spowodowane albo moda, albo tez nadmiernym zwracaniem uwagi na same oceny (to do was rodzice). Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama-lekarz Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.chello.pl 19.11.03, 12:53 Narkotyki są we wszystkich ( sic) szkołach. Tylko w jednych bardziej w innych mniej jawnie. A w tych renomowanych czyli wymagających wielogodzinnego sleczenia nad podręcznikami są one powszechne. Wiem coś na ten temat, bo kilku kolegów mojego syna rozmawiało ze mna na ten temat. Wszyscy mieli mniejszy lub większy kontakt z narkotykami. Organizmu nastolatka nie da się oszukac, domaga się on swoich praw. Jesli po 7-8 godzinach w szkole trzeba uczyc sie kolejne 4- 5 , zeby nie zaliczyć pał, to nie mozna tego robic bez amfy. Oczywiście jest to działanie na krótka mete, ale ambitni uczniowie tak robią. W szkole mojego syna ( nie powiem której, ale znanej) tez są narkotyki. I bardzo wielu uczniów je bierze. Oboje z mężem mamy z synem umowę, ze uczy się tyle ile może, ale bez wspomagania. Zreszta od zawsze rozmawiamy z nim o narkotykach, ich szkodliwości i nieszczęściach, które są spowodowane choćby jednorazowym kontaktem. Gdy syn jest zmęczony, ja, mąż lub któryś z kolegów wypisujemy mu usprawiedliwienie, które nauczyciele muszą honorować. Wolę gorsze oceny od narkotyków. I piszę to także pod rozwagę rodziców! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.acn.pl 22.11.03, 03:09 Jest.Mój syn uzależnił sie w LO na Hirszfelda gdzie "ależ skądże...." a doprawil w "Kącie" gdzie "owszem,ale pomagamy,walczymy,jestesmy z NIMI..." wyszedl z tego szczesliwie po dluzszej walce i zakończeniu edukacji na poziomie srednim za co codziennie NA i dobrym ludziom dziekuję,ale AMFA W SZKOŁACH JEST i będzie poki panować tam bedzie przedziwny teatr hipokryzji,półprawd,niekompetencji i działań pozornych pt program przeciwdzialania narkomanii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: 213.241.34.* 19.11.03, 09:52 Każdy narkotyk mozna kupić na telefon w dowolnym miejscu, wystarczy się umowić.Więc ci co chcą - kupują!Nie ma tu już zadnego znaczenia czy transakcja odbywa się przed szkołą, na dyskotece czy w parku i skąd wykonano telefon! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.1.* 19.11.03, 21:52 w TVN Uwaga poruszono problem narkotykow w renomowanych liceach. Przeraziło mnie to, gdyz mam syna w takim wlasnie najlepszym liceum w mieście - osrodku akademickim. Patrzac na zachowanie profesorów w tym liceum, ktore przypomina pastwienie sie kaprala nad szeregowcem i nie ma nic wspolnego z podejsciem pedagogicznym oraz na ciezka i najczesciej bezsensowna prace mojego syna nie dziwi fakt, ze mlodziez bez wsparcia rodzicow,nie wytrzymuje. Jest to idiotyczna presja nieudacznikow nauczycieli, z ktorych kazdy uwaza swoj przedmiot za najważniejszy. W klasie o profilu humanistycznym pastwi sie chemik i fizyk zapełniajac jedynkami dziennik i zmuszając uczniów do korepetycji i poświęcaniu czasu na przedmioty , które nie będą im w przyszłości potrzebne w takim stopniu. Licea renomowane podnoszą swój prestiż nie nauczaniem podastaw nauki, logiki myślenia, ale szczegółowym informacjom, które trudno przyswoić na dłużej no i po co ? Wspomagajmy nasze dzieci w "dobrych" szkołach, skoro już tam są. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: 213.241.34.* 20.11.03, 10:49 Gość portalu: matka napisał(a): > w TVN Uwaga poruszono problem narkotykow w renomowanych liceach. > . Licea renomowane podnoszą swój prestiż nie nauczaniem podastaw > nauki, logiki myślenia, ale szczegółowym informacjom, które trudno przyswoić na dłużej no i po co ? Wspomagajmy nasze dzieci w "dobrych" szkołach, skoro już tam są. Niepotrzebnie Pani uogólnia - są różne szkoły, również różne licea są uchodzace za renomowane. Poza tym kazdy kij ma dwa końce - w innych szkołach(z malymi wymaganiami) uczniowie są za to terroryzowani przez grupy osiłków - swoich kolegów.Nie wiem co lepsze(gorsze) - być codziennie bitym, zmuszanym do wkladania głowy do muszli klozetowej("żartowniś" spuszcza wodę) oraz ponizanym w inny sposób czy uczyc sie nieco wiecej nielubianych przedmiotów.Teoria , że uczeń zaczyna uzywać amfetaminy bo za duzo od niego wymagają jest naciagana - 20 lat temu wymagano znacznie wiecej , a uczniowie jakoś sobie z tym radzili bez amfetaminy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inna matka Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.chello.pl 20.11.03, 12:50 Wiem coś na ten temat. Idiotycznych lekcji, które NIC LITERALNIE NIC nie daja uczniowi bezmyslni nauczyciele tzw. renomowanych szkół, ale nie tylko renomowanych, zadaja dużo. Bezsensowne referaty, których nikt nie słucha, opracowania na poziomie akademickim, których nikt nie rozumie- przykładów można mnożyć. My wpadliśmy na sposób, żeby syn cos umiał i nie zwariował, a że jest ambitny nie pomagał sobie amfa. Bzdurne lekcje po prostu ja za niego odrabiam! I niech mi nikt nie opowiada, ze robie mu krzywdę. Nie . Po prostu oszczędzam czas. Wole, aby syn poszedł na pływalnię, wyspał sie, pouczył niemieckiego niz pisał kretyńskie referaty o wizji przyszłych losów Polski w świetle utworów i własnych przemyśleń. I tak na maturze nie będzie zdawał historii. Oczywiście syn odrabia lekcje, a nawet robi sporo wiecej z przedmiotów, które bedą mu w przyszłości potrzebne ( maturalne, języki), ale na bzdury nie wytraca czasu. A ponieważ ma wykształconych rodziców i dziadków prace domowe w liceum wychodzą nam całkiem dobrze. Syn je czyta, czasem o cos zapyta i oddaje do oceny. Nie uważam tego ani za nieuczciwe, ani niewychowawcze. Nieuczciwe jest zadawanie głupot, a niewychowawcze - oj to temat na długi list. Odpowiedz Link Zgłoś
zooms Re: amfa w liceach- czy to prawda? 20.11.03, 21:09 Inna mamo, zaadoptuj mnie! W mojej szkole 90 % tematów z j. polskiego jest idiotyczne. Historia na poziomie uniwersyteckim. Gdybym chciała się wszystkiego nauczyć i zrobić wszystkie zadanuia, nie starczyłoby mi trzy tygodnie czasu na wykonanie zadań z jednego tylko tygodnia. Z amfy nie skorzystam, ale jak się pozbyć ambicji ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natka Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.topole.waw.pl 20.11.03, 21:26 a czemu amfę łączycie z nauką...? beeeez przesady, ja jestem tuż po liceum,renomowanym, wcale jakoś wyjątkowo nie musiałam zapieprzać, jedyne co, to przed maturą i ciężkimi egzaminami na studia (notabene sie dostałam). Ale ani ja ani moi znajomi nie ćpali po to, żeby się uczyć!!!bynajmniej nie po to! są inne powody, zapewniam Was. A co do ambicji-niezdrowej ambicji...to jest choroba gorsza niż uzależnienie od narkotyków. i w 80% przypadków jest spowodowana działaniami rodziców.gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
myslak czy to prawda? 20.11.03, 21:25 Mam pytanie do "innej matki": uczelnie wyższe jeszcze nie podały wymagań dotyczących zakresu matury i przedmiotów, jakich oczekują od kandydatów. Skąd wiesz, jakie przedmioty będzie zdawało twoje dziecko, że z taką pewnością dokonujesz selekcji ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inna matka Re: czy to prawda? IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.11.03, 08:56 Wiem na jaki kierunek studiów zdawać będzie mój syn. Wiem, że potrzebna mu będzie biologia, chemia, fizyka i języki obce. Polski i matematyka także bo to matura, ale w mniejszym zakresie. Nie musi natomiast zakuwać idiotyzmów z historii na poziomie uniwersyteckm, z geografii ( ze szczególnym uwzglednieniem geografii gospodarczej) itp.Nie jest mu niezbędnie potrzebna historia sztuki ( nie musi dokładnie wiedziedzieć co to jest tympanon czy poliptyk), albo histria muzyki (ze szczególnym uwzględnieniem życiorysów muzyków rockowych). Można, znakomicie funcjonować w społeczeństwie, nie znając zasad gry w siatkówkę ( czyt. teorii)- lepiej w nią zwyczajnie, rekreacyjnie grać. Mój syn, podobnie jak wszyscy uczniowie, NIE MUSZĄ robić plakatów, modeli, pomocy naukowych, pisać referatów- wystarczy, że sie nauczą np. sporządzania notatek, umiejętności korzystania ze źródeł, szybkiego czytania, zapamiętywania. Słowem uczenia sie a nie odklepywania w myśl zasady : zakuć, zaliczyć, zapomnieć. Wiem cos o tym, znam wymagania uczelni, jestem nauczycielem akademickim. Uważam, że nadmierne obciążenie uczniów rzeczami ZBĘDNYMI jest absurdalne i prowadzi do frustracji, a stad juz tylko krok do brania narkotyków. Ktoś pytał dlaczego łaczę naukę z narkotykami. Bez" wspomagania" mozna pracować do określonej granicy. Powyżej organizm się buntuje. Chce spac, odpocząć, poruszać się. Powiem więcej - nawet bardzo zdolny osobnik nie jest wstanie nauczyć się na 5 lub 6 wszystkiego ze wszystkich przedmiotów, a przy obecnym wyścigu szczurów- generowanym przez nauczycieli i rodziców - a podsycanym przez media, wielu tak chce. Jest ped do tego, aby być najlepszym, aby pokonać konkurencję. Tak myslący młodzi ludzie siedza nad książkami dniami i nocami. Piszą bzdurne dodatkowe prace, zeby przypodobać sie nauczycielom, dostac dobry stopień i zająć liczące się miejsce w wyścigu. A tego nie da sie zrobić pracujac w sposób fizjologiczny, normalny. Jest, zatem, kilka rozwiązań: - Zakuwać, zakuwać, zakuwać , a gdy już braknie sił "pomóc" sobie amfą - działa na krótką(?) mete, ale skutki uzależnienia sa fatalne. Taki osobnik zdaje celująco ( najczęściej) egzaminy, jest pierwszy przy wykonywaniu dodatkowych zadań , a po kilku latach staje się wrakiem człowieka. Na studia się dostaje, ale nie zawsze je kończy. Jeśli uda mu się tak funkcjonować na dłuższą mete po 2-5 latach wypali sie, zrujnuje zdrowie i pada na całej linii. - Selekcjonować czego się uczyć a czego nie. Wydawałoby sie, ze rozsądne rozwiązanie, ale taki osobnik spotykając na swojej drodze ambitnych nauczycieli z mniej potrzebnych mu przedmiotów łapie złe oceny i w wyścigu ma niższą pozycję. A to moze skutkować gorszym startem np. studia płatne( w sytuacjach ekstremalnych). - Stosować "złoty środek", ale do tego potrzebna jest albo pomoc rodziny, albo sensowni nauczyciele. Złoty środek, to przeznaczanie na nauke tyle czasu, aby nie zwariować i zachować równowage miedzy praca, rozrywka, uprawianiem sportu. Wybranie do "Głębszej" nauki potrzebnych przedmiotów, a resztę znać jako tako. Gdyby nauczyciele stosowali zdrowe zasady ocen- tzn. zdawali sobie sprawę z tego , że nie każdy musi umieć wszystko, nie zadawaliby kretyńskich referatów z geografii gospodarczej uczniom zdającym np. na medycyne, nie obnizając im przy tym końcowych ocen. A tak dochodzi do konieczności pomocy dzieciom. Znam te wyścigi, przerost ambicji i skutki. Jeśli ktoś kto był najlepszy musi poznać gorycz porażki odreagowuje sie. Najczęściej na imprezie i przy pomocy narkotyków. Od wielu lat mam do czynienia z młodzieżą. I jako matka, i matka kolegi i nauczyciel akademicki. Nie zliczę telefonów do rodziców kolegów mojego syna, kiedy tłumaczyłam im , że jednorazowa wpadka to nie koniec świata i co robic, aby do kolejnych nie dopuścić. I znam reakcje rodziców - mało kto przyjmował do wiadomości moje argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Niech Pani kieruje żale we właściwą stronę!!!!!!!! IP: 213.241.34.* 21.11.03, 15:32 Gość portalu: inna matka napisał(a): > Powiem więcej - nawet bardzo zdolny osobnik nie jest wstanie > nauczyć się na 5 lub 6 wszystkiego ze wszystkich przedmiotów, a przy obecnym > wyścigu szczurów- generowanym przez nauczycieli i rodziców - a podsycanym przez media, wielu tak chce. Jest ped do tego, aby być najlepszym, aby pokonać konkurencję. To nie nauczyciele wymyslają programy i nie oni stworzyli i utrzymują sytuację (jest nawet stosowna ideologia!), w której w jednej klasie spotykają się uczniowie, którzy potrzebują dobrej znajomosci różnych przemiotów(kazdy innych!).Tak nie jest w żadnym "cywilizowanym" kraju!!!!To nie nauczyciele stworzyli sytuację, w ktorej uczeń liceum ma 13-15 przedmiotów(jego kolega z USA czy Wielkiej Brytanii -5-6) i kazdy na niewielkiej ilości godzin(a więc zadnego nie można sie porządnie nauczyć!).Nie każdy musi miec same 5 i 6 - wręcz jest to nienormalne! Niech więc Pani kieruje swoje żale we właściwą stronę - decydentów oswiatowych i tzw. specjalistów od pedagogiki którzy z różnych doktrynerskich powodów zwalczają klasy sprofilowane i inne formy specjalizacji na poziomie liceum! Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Niech Pani kieruje żale we właściwą stronę!!! 21.11.03, 18:04 Amerykanie chca odejsc od swojego systemu ksztalcenia i trabia ze potrzeba reform. Bo analfabetyzm sie szerzy. Akurat Usa nie jest idealem. Mozna by przejac niektore wzorcy, np. tepic surowo sciaganie i plagiaty, bo to oszustwo i lepiej skonstruowac programy. Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: Niech Pani kieruje żale we właściwą stronę!!! IP: 213.241.34.* 23.11.03, 13:30 Nie słyszałam żeby Amerykanie chcieli akurat zwiększać liczbę przedmiotów, których uczy się jednoczesnie ich uczeń, ale może Pani wie lepiej od nich samych ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: amfa w liceach- czy to prawda? 21.11.03, 17:58 Dziwne, ja bylam w renomowanym liceum i ani po amfe nie siagalam, chociaz wiem ze byli tacy (nawet to bylo modne przed matura) Nikt sie nie pastwil nade mna (moze mialam fuksa przez te 4 lata) Nauczylam sie dobrze mowic po angielsku. Prac bezsensownych nie odrabialam a jak czulam sie zmeczona to sobie wagarowalam. Po co ta ambicja rodzicow i dzieci, zeby zawsze odrobic zadanie domowe uznane za durne? Tak jak piszesz, jezyki, czy przedmioty maturlane maja sens. A inne olac, po najmniejszej linii oporu. Tylko chyba niektorym zalezy na czerwonym pasku, tudziez szostce z WOSu, czy PO lub religii, ale to juz jego wybor. Co do gadania, ze kazdy nauczyciel sadzi, ze jego przedmiot jest najwazniejszy... To jakies powtarzanie glupot. Jak ktos chce sie dobrze czegos nauczyc to musi to niestety cwiczyc. Jak uwaza, ze to umie, to nie wyobrazam sobie po co ma to pisac w kolko. Moze lepiej pojsc do nauczyciela i z nim porozmawiac, zamiast robic z synka maminsynka, gdzie mamusia nawet lekcje odrabia, zeby sie biedaczek nie przemeczyl. A moze mamusia ma chora ambicje? I sama lepiej chce zrobic zadanie? A moze zabrac synka ze zlej renomowanej szkoly jak mu zle? Odrabianie prac za uczniow to jakis absurd Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natka Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.topole.waw.pl 21.11.03, 18:18 Kociamamo, w pełni się z Tobą zgadzam. Mam te same doświadczenia po szkole średniej, o czym już zresztą pisałam. Raz sie chodziło, raz nie, ale zawsze te 4 i 3 były. A tego, czego potrzebowawałam na maturę i studia-po prostu się uczyłam. a co do reszty...zdaj zakuj zapomnij, po co mi w końcu znajomość np. budowy lancetnika.. Moze lepiej pojsc do nauczyciela i z nim > porozmawiac, zamiast robic z synka maminsynka, gdzie mamusia nawet lekcje > odrabia, zeby sie biedaczek nie przemeczyl. A moze mamusia ma chora ambicje? I > sama lepiej chce zrobic zadanie? > A moze zabrac synka ze zlej renomowanej szkoly jak mu zle? nieprawdaż? zgadzam sie w pełni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zosia Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.acn.waw.pl 21.11.03, 19:34 No wlasnie, moze ja bylam w jakims innym renomowanym licem?? To liceum ciagle jest w pierwszej trojce w Warszawie. Nie przypominam sobie, zeby ktos mnie katowal. Owszem wszyscy byli dobrzy, nie lapalo sie raczej pal ale jak wspominam liceum to raczej przejechalam przez nie bez wiekszego wysilku, zdalam mature i pojechalam dalej. Po szkole chodzilam sobie na zajecia z jezykow, trenowalam kosza i mialam jeszcze czas dla siebie. Nikt ode mnie z klasy raczej nie uzywal wspomagaczy i nie pamietam , zeby byly w ogole modne w tym liceum. Ale przyznam, ze w 92r widzialam goscia, ktory sprzedawal cos drugiemu. Gosc wylecial po pol roku ale wcale nie za dealerke. Rodzice to chyba przesadzaja jednak ze swoimi ambicjami. Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: amfa w liceach- czy to prawda? 21.11.03, 21:00 Właśnie, bardzo interesująca uwaga. Też kończyłam renomowane liceum, jedno z tych których podobno nie da się przejść bez wspomagania i jakoś nie sięgałam po prochy. Nie kułam po nocach, oceny miałam niezłe, po szkole życie towarzyskie kwitło. Nie miałam szkolnej fobii ani nie byłam szczególnie zestresowana. Może jak dziecko ma aż takie problemy z nauką rodzice powinni zastanowić się nad zmianą szkoły? Obecnie do liceów trafia zbyt wielu uczniów dla których opanowanie materiału jest po prostu za trudne. Nie wszyscy są zdolni i rodzice powinni się z tą prostą prawdą pogodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inna matka Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.chello.pl 21.11.03, 22:24 Materiał w szkołach jest ogromny, i trzeba by byc człowiekiem Renesansu, zeby WSZYSTKIEGO DOBRZE SIĘ NAUCZYĆ. Nie twierdze, że mój syn jest geniuszem, jest normalnie zdolnym, pewnie trochę wiecej niż przeciętnie młodym człowiekiem ( w klasie maturalnej ma zdane 3 certyfikaty językowe- 2 z jęz angielskiego i 1 z niemieckiego). I będę się upierała, że nauczanie się rzeczy idiotycznych nie ma sensu. Bezcelowe są także dysputy z większością nauczycieli, którzy uważają, że ICH przedmiot i jego perfekcyjna znajomość jest najważniejsza. Nie wiem kiedy znalazłaś czas na gry w kosza i bujne życie towarzyskie- doba nie jest z gumy. W szkole 7-8 godzin, dojazd kolejne trzy kwadranse, obiad pół godziny, elementarne prace domowe, kolejne pół- robi się ok. 18.00. Odrobienie, powtarzam odrobienie a nie odwalenie lekcji na następny dzień - 7-8 różnych przedmiotów MUSI zająć 3 godziny. Licząc lekko pół godziny na przedmiot.Potem kolacja i elementarne kontakty z rodziną i robi się 22.00 tj. czas, kiedy młody rozwijający sie organizm powinien już leżeć w łóżku. No chyba, że u Ciebie w domu jada się na stojąco kanapki i wymienia komunikaty a nie rozmawia, a talerzyki po Tobie sprząta służąca. Ale nawet wtedy oszczędzisz góra 1,5 godziny. I nie są to tylko moje obesrwacje - widzę co robi i jak pracuje młodzież- z renomowanych szkół, kiedyś ( gdy ja chodziłam do liceum) i teraz. I powiem więcej - kiedyś nie było takiego wyściugu szczurów, pędu do jak najlepszych stopni.Pamiętam 2 chłopców z podstawówki mojego syna, którzy zdolni byli do największego świństwa byle tylko wyprzedzić innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ręka kata amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: 81.210.119.* 22.11.03, 00:02 Nie można wejść do toalety żeby nie potknąć się o brauniarza! To naprawdę straszne! Wedle moich obserwacji ok. połowy licealistów pali heroinę! A amfetamina to już codzienność. Każdy uczeń wciąga ją przed wyjściem do szkoły i przed snem! Ma na to wpływ ogólna dostępność narkotyków.Pod szkołami roi się od dilerów, można ich poznać po ubiorze tzn. ciemnych okularach, kapeluszach i długich czarnych, skórzanych płaszczach! Pierwszą dawkę dają za darmo. W swej przebiegłości mówią że to cukierki. Wiele dzieciaków się na to nabrało. Tej plagii nie da się powstrzymać. Policja nic nie robi, a nauczyciele to w znaczącej części również narkomani, głównie zażywający LSD. Rodzice apeluję do was!!! Nie posyłajcie swoich dzieci do siedliska zła jakim są szkoły! Bo jeśli wyślecie tam swoją pociechę, możecie rezerwować sojemu synowi lub córce miejsce w monarze. I nie każcie im się zbyt często myć, bo częste mycie skraca życie! Odpowiedz Link Zgłoś
kwiat_paproci Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! 22.11.03, 15:54 ja nie biorę amfy,ale prawda jest taka,że gdybym tylko chciała,to jeszcze tego samego dnia mogłabym ją mieć.Ale oczywiście szanowna dyrekcja mówi od zawsze to samo:Narkotyki???-To nie u nas.Smutne,ale prawdziwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ręka kata Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: 81.210.119.* 22.11.03, 18:23 a nie mówiłem!!! dyrekcja tak się zachowuje bo sama jest zaćpana!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zooms Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! 23.11.03, 10:04 Co proponujesz "ręko kata" zamiast szkoły ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natka Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.topole.waw.pl 23.11.03, 17:14 przesadzacie w stopniu maksymalnym. Jeżeli odrobienie lekcji zajmuje komuś dziennie 3 godziny...?!? Bez przesady, z opisu Innej_matki wynika, że człowiek będący w szkole średniej nie ma prawa do własnego życia! a kto powiedział, że wszystkiego trzeba sie dobrze nauczyć?jeżeli ktoś myśli mądrze to wie, że niektóre przedmioty nie będą mu już nigdy więcej potrzebne. Dlatego tak naprawde może je sobie odpuścić, prawda?Ja naprawdę współczuję Twojemu synowi, jeżeli opisany przez Ciebie plan dnia tyczy się jego. A gdzie spotkania ze znajomymi, dziewczyną, czytanie książek, dobry film?? Ja powtarzam, na to wszystko + imprezy w sobotę miałam czas. A chodziłam do renomowanego liceum, na koniec miałam średnią 4.3 i dostałam się na studia dzienne, gdzie było 11 osób na miejsce. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! 24.11.03, 00:24 Swiete slowa-nic dodac nic ujac.Jestem nauczycielka i z przerazeniem obserwuje przeambicjonowanych rodziców wędzajacych swoje srednio lub niezbyt zdolne dzieci w wyscig szczurow zamiast im pozwolic zostac szewcem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: c.c Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.chello.pl 24.11.03, 08:41 I zasilających szeregi bezrobotnych........ Tzw. zdolnych mamy 3-5% pozostałych 80% to w miare lub przeciętnie zdolni i bardziej lub mniej pracowici, 15-17% to niezdolni lub upośledzeni. Ci ostatni zasilą szeregi klientów pomocy społecznej i margines. Pozostałym dajmy szansę. Ze średnia 4,3 natka miała zerowa szansę dostania się na kierunek , na który było 11 kandydatów. Po prostu kłamie. Tam dostawali się ludzie ze średnimi powyżej 5. Wyścig szczurów jest czy się to komuś podoba czy nie. A będzie jeszcze gorzej.Z moich obserwacji wynika, że odrabianie lekcji 2-3-4 godziny po południu jest normą. I robia to nawet barrrrrrrrrrrrdzo zdolni i ambitni uczniowie. Tylko tacy są niszczeni przez nauczycielki typu mamosz. Wszak belfer jak nie lubi ucznia zawsze go ujaji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: UFO Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: 213.241.34.* 24.11.03, 10:03 Kto liczy średnią na kierunkach, gdzie jest 11 kandydatów na miejsce.Tam decyduje egzamin z paru przedmiotów!Ta srednia nie ma więc żadnego znaczenia! Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! 25.11.03, 13:09 Gość portalu: c.c napisał(a): > I zasilających szeregi bezrobotnych........ Tzw. zdolnych mamy 3-5% pozostałych > > 80% to w miare lub przeciętnie zdolni i bardziej lub mniej pracowici, 15-17% to > > niezdolni lub upośledzeni. Ci ostatni zasilą szeregi klientów pomocy społecznej > > i margines. Pozostałym dajmy szansę. > Ze średnia 4,3 natka miała zerowa szansę dostania się na kierunek , na który > było 11 kandydatów. Po prostu kłamie. Tam dostawali się ludzie ze średnimi > powyżej 5. Wyścig szczurów jest czy się to komuś podoba czy nie. A będzie > jeszcze gorzej.Z moich obserwacji wynika, że odrabianie lekcji 2-3-4 godziny po > > południu jest normą. I robia to nawet barrrrrrrrrrrrdzo zdolni i ambitni > uczniowie. Tylko tacy są niszczeni przez nauczycielki typu mamosz. Wszak belfer > > jak nie lubi ucznia zawsze go ujaji. Na wiekszosc kierunkow (szczegolnie tych bardzo obleganych) sa organizowane egzaminy wstepne, a srednia sie po prostu nie liczy. Nawet jezeli srednia sie liczy, to nie jest to srednia wszystkich przedmiotow, ale wybranych (ok od 3-5). Ja nie posadzam natki o klamstwo, bo ja tez dostalam sie na wybrany przeze mnie dosc oblegany kierunek (ok 6-7 osob na miejsce) ze srednia gora 4.2. Wiem, ze na UG przyjmowano z konkursu swiadectw wtedy na rusycystyke i naprawde nikt nie bral pod uwage oceny z wf, plastyki czy PO. Zaufaj tym, co juz przeszli przez liceum i sa na studiach, a nie posadzaj ich o klamstwo. Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel akademi Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 06:45 Powiem krotko pieprzysz. Pomylily wam sie czasy. Tkwicie w stereotypach sprzed lat a moze tak po prostu jest wygodniej? Jest koziol ofiarny problem z glowy! Dzisiaj normalny nauczyciel wcale sie nie wstydzi, ze uczen wie o niektorych sprawach wiecej od niego. Nauczyciel to nie encyklopedia, nie slownik to ktos kto powinien wskazac kierunek, zaciekawic a nie wszystko wbic do glowy! O tym chyba wie mama pracujaca na uczelni? Tam tylko wskazuje sie punkty do rozwiniecia a potem student UCZY SIE SAM. Bo STUDIUJE nie wkuwa. Na uczelniach tez jest pelno niepotrzebnych przedmiotow i mamusia bedzie sie uczyc za synka? Smiesza mnie te wasze schematy, ze wszystkiemu winna szkola i nauczyciele. Jesli ktos wybiera liceum OGOLNOKSZTALCACE to musi sie uczyc i o muzyce i o plastyce i o pantofelku bo taki program narzuca MEN. Jesli do przyszlej kariery zawodowej synkowi potrzebna jest tylko znajomosc jezykow obcych proponuje zakonczyc nauke na gimnazjum bo dalsze ksztalcenie nie jest obowiazkowe. Jest wyborem. Malo to w kraju kursow jezykowych czy ekonomicznych? A przecietnie zdolny uczen ma oprocz szkoly rowniez czas na znajomych i balangi. I na studia tez sie dostanie jesli systematycznie uczyl sie w szkole. I czesto jest tak, ze na uczelnie zdaja i dostaja sie ci, ktorzy nie mieli czerwonego paska ale sa inteligentni a odpadaja ci niby "wybitni" majacy wylacznie wiedze ksiazkowa. Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Re: Szanowna cc 27.11.03, 23:18 Czytam ten Twój wściekły atak na mnie i oczy ze zdumienia przecieram.Ja chciałam DOBRZE!!! Dlaczego odsądzasz mnie od czci i wiary, nikogo nie gnoję, nie mam ambicji udowodnienia dzieciakom,że są głupie,ani nie jestem ograniczonym matołem z rozdętym ego,Ponieważ z trudem nadążasz PISZĘ DO CIEBIE W O L N O . Nie nalezy przejmować sie średnią, tylko rozwijać się w dziedzinach, które człowieka interesują w miare mozliwosci rozszerzajac swoja wiedzę,a reszte olać- zaliczać , nie dopuszczać do sytuacji podbramkowych i tyle.W 100% zgadzam się z nauczycielem akademii-najwyższym stopniem satysfakcji zawodowej nauczyciela jest gdy uczeń prześcignie mistrza,z przyjemnościa uczę się od moich uczniów i zapewniam Cię,że mój autorytet na tym nie ucierpiał ani przez moment, takze od młodszych kolegów- ja im mogę sluzyć doświadczeniem oni mi nowym podejsciem do wielu spraw.Bolączką naszej młodzieży jest brak samodzielności i twórczego podejscia do zdobywania wiedzy,a powoduje to stres wywołany trzaskaniem owej średniej i nietety mamy , krtóre tej histerii ulegają- odrabiają lekcje, rysują, szlaczki i poganiają,Ja moja droga w odroznieniu (chyba) od Ciebie obserwuje młodziez z bliska i widze ile krzywdy mozna zrobić tracac tzw zdrowy rozsadek.A ten szewc ,jesli nie zrozumialas ,to byla przenośnia.Uff- no teraz to na prawdę wyszła ze mnie wredna belfrzyca.Ale to nie ja zaczęłam.Pozdrawiam mimo wszystko-i nie siedz za długo przy lekcjach życia szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: c.c Re: Odpowiedź c.c IP: *.chello.pl 28.11.03, 12:48 To moje życie i co ja z nim robie to moja sprawa! Przenośnię zrozumiałam, ale staram się także rozumiec dzieci/ młodziez, które są gnojone przez belfrów, bo gorzej biegają - lepiej postawic pałę, osmieszyć przy całej klasie, ponizyc niż zrozumieć, że jeden szybciej biega a inny ma zdolnoci matematyczne. To samo robią nauczyciele muzyki, plastyki z uczniami mniej uzdolnionymi w tych dziedzinach. Dziecko nie potrafi, choć bardzo się stara, zagrać czy zaśpiewać. Pała! A jesli jest to uczeń dobry z innych przedmiotów to przy okazji chamskie uwagi. Sporo dziecięcych łez ( i to nie tylko mojego dziecka) wycierałam z tego powodu! A jak fajnie mozna posmiać się np. z dyslektyków - nauczyciel może bezkarnie wysłać ich właśnie do szewca, krawca, nawymyslac od Downów, kretynów, imbecyli. W klasie mojego syna, gdy jeszcze chodził do podstawówki, była dziewczynka uzdolniona humanistycznie, która słabo radziła sobie, mimo korepetycji, z matematyka. Pani od tego przedmiotu wysilała cały swój intelekt, aby dopiec temu dziecku. Tumanka, bezmózgowiec to określenia, które padały na każdej lekcji. Oczywiscie dziewczynka została wysłana na pastwisko, albo w przyszłosci miała nadawac się tylko do prania mężowi brudnych gaci. To nie przesada. Taki jest poziom wielu nauczycieli. Tak motywuja do pracy. Tak szanuja godność. Rodzice tej dziewczynki słowa nie odwazyli sie powiedzieć w szkole, aby tylko nie narazic się nauczycielce i nie spowodować, u słabej z matematyki uczennicy, jeszcze większych szykan nauczycieli. P.S. Jesli znajde się w towarzystwie ludzi których nie znam i będzie tam nauczyciel poznam go w 90%. Przemądrzały, wszystko wie najlepiej i kocha pouczać innych. Odpowiedz Link Zgłoś
kociamama Re: Odpowiedź c.c 28.11.03, 16:50 Droga c.c., slyszalam o nauczycielach takie historie jak opisujesz, ale ja nigdy nie mialam stycznosci, z takimi osobami. Wiadomo, ze znajdowali sie nauczyciele lespi i gorsi, zawsze byla jakas baba w szkole. ktora mnie nie lubila (byc moze nawet nauczyciele dzielili sie pol na pol, ci co mnie lubile, i ci, ktorzy mnie nie znosili), ale nikt mnie inwektywami nie obrzucal publicznie. To, ze wychowawczyni w podstawowce mnie nie lubila bynajmniej nie powodowalo mich lez, moze zlosc czasami, ale generalnie mialam to w dupie, i jezeli uwazalam ze nislusznie ma do mnie pretensje, to wdawalam sie w dyskusje i nie pozostawalam dluzna. W liceum ta sama sytuacja przez 2 lata. Jezeli uwazasz, ze szkola naprawde krzywdzi Twoje dziecko, przenies je do innej, idz pogadaj z nauczycielem. Nawet jezeli sytuacja przez Ciebie opisana nie jest przejaskawiona, to dziecko moze wyniesc z tego korzysci, mianowicie nauczyc sie walczyc o swoje. Dlaczego nie uczysz dziecka, zeby nie pozwolilo sie nauczycielowi obrazac przygadujac mu w jakis sposob? Np. mowiac, ze nauczyciele nie maja prawa obrazac uczniow. Robisz z dzieci sierote jedynie ocierajac im lzy, narzekajac i nic z trudna sytuacja nie robiac. Poza ty,. nawet jezeli poszczegolnie nauczyciele sa tacy, jak opisujesz, to i tak nie mozna stosowac generalizacji. Pozdrawiam, Kociamama. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: c.c Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.chello.pl 24.11.03, 08:51 A Ty z radością stawiasz pałę, już widzę Twój uśmiech na twarzy, dziecku mniej zdolnemu, za to pracowitemu, i mówisz rodzicom, że zamiast pakować syna/córke do liceum powinno wysłać je do terminowania u szewca. Czasem pracowitościa można zyskać dużo więcej niż tzw. zdolnościami. Moja matka jest profesorem ( belwederskim) matematyki. Studiowała dawno temu . Pochodzi z niewielkiego miasteczka na południu Polski. Czy jest bardzo zdolna - nie wiem. Myśle, że Ty widziałabyś ja jako najwyżej sklepową albo krawcową. Nie ma zdolności językowych - jednak dzięki ogromnej pracowitości mówi w miarę poprawnie po angielsku i francusku, dogaduje się po niemiecku i rosyjsku ( z błędami, ale dogaduje). Pracując osiągnęła bardzo wiele- doktorat, habilitację liczne prace, które przynoszą jej prestiż i pieniądze. Jest ceniona w swoim środowisku. Jest profesorem wyższej uczelni, nie nauczycielką, jak niewątpliwie uzdolniony wybitnie mamosz. I nie udziela rad swoim studentom, ze ci mniej utalentowani maja co najwyżej naprawiać buty! Ja również ukończyłam studia. Przszło mi to lżej, jestem niewątpliwie zdolniejsza, ale nie odważyłabym się mniej utalentowanych mieszać z błotem, a tym bardziej ich rodziców. Cóż, robią to, niestety, nagminnie, niektórzy nauczyciele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel akademi Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 06:50 Moze i mama jest cenionym profesorem i napisala wiele wybitnych prac ale w tym czasie wyraznie c.c zaniedbala nauki dobrego wychowania swojego dziecka. Wlasnie zgnoilas swoja przedmowczynie a taki chyba zarzut postawilas nauczycielom I ta niebywala skromnosc cyt: Ja również ukończyłam studia. Przszło mi to lżej, jestem niewątpliwie > zdolniejsza Czy jestes tego pewna?:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: c.c Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.chello.pl 28.11.03, 12:52 Tak- jestem tego pewna. A nauczycielowi "akademi" brakuje znajomości zasad polskiej pisowni. Akademii - w dopełniaczu pisze sie przez dwa i na końcu. P.S. Nie jestem polonistka, ukończyłam "Akademię". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cija Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.1.* 24.11.03, 10:50 A czemu to wspaniale uzdolniona mamosz została nauczycielką? To nie najwyższy wynik, ktory tak naprawdę nie upoważnia do kwalifikowania młodzieży i ustalania ich miejsca w zawodach. Może pani nauczycielka poczytałaby kilka życiorysów ludzi, których osiągnięcia są wyższe niż posada profesorska w liceum, a którzy koszmarnie wspominają okres licealny i niektórych profesorów. Mam dziecko w renomowanym liceum i poziom niektórych profesorów woła o pomstę do nieba , ale potrafią dać w kość, potrafią wyżywać się na mniej śmiałych, uboższych. Chwalą swoją pozycję społeczną jako profesorów modnego liceum a poza swoim przedmiotem z jakimikolwiek wiadomościami marniutko! A tak naprawdę na ocenę liceum w większym stopniu wpływają uczniowie, ich ambicje i pracowitość. Wydaje mi się, że w tej dyskusji chodzi o to, że w liceach renomowanych, mimo podziału na profile, niepotrzebnie niektórzy gorliwi nauczyciele liceów stawiają na swoim zmuszając uczniów do nauki przedmiotów pozakierunkowych w stopniu rozszerzonym. I tak humanista zadeklarowany ślęczy nad matematyką , fizyką i chemią a w efekcie na j. polski nie ma czasu przeczytać lektury i korzysta z bryków. Bardziej ambitny z braku czasu i przy zmęczeniu da się namówić na cudowny środek - narkotyk, a potem drugi raz itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nauczyciel akademi Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 06:53 Nastepna hehehe. Twoim zdaniem nauczycielem wzostaje ktos kto jest przyglupem? Gratuluje dobrego samopoczucia i tak totalnej glupoty. Dziecku twojemu jednak wspolczuje pogladow mamusi. Jesli przejal od ciebie taki brak szacunku dla innych trudno sie dziwic ze ma klopoty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cija Re: amfa to nic! jest jeszcze gorzej! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.03, 23:00 Niezbyt dokladnie czytasz i z wyciaganiem wnioskow tez masz problemy! Nie wkladam wszystkich nauczycieli do jednego worka z negatywna ocena. Jest wielu wspanialych, pracujacych z poswieceniem, a nawet podchodzacych do nauczania jak do misji. Mam dla nich wielki szacunek. Ale jest prawda rowniez fakt, ze wielu znalazlo sie wsrod nich osob przypadkowych. Moze nie pamietasz, ale dlugo trwal okres negatywnej selekcji do zawodu nauczyciela. Kto nie dostal sie na studia, szedl na SN (Studium Nauczycielskie), potem zaoczne WSP, magisterium dostawalo sie tam bez wysilku i w ten sposob pasowal sie na profesora w szkole sredniej. Nie znasz takich? A to wlasnie tacy "profesorowie" najczesciej zastepuja psychologow i wysylaja uczniow na szewca, do magla, do lopaty ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natka Re: amfa w liceach- czy to prawda? IP: *.topole.waw.pl 24.11.03, 13:10 c.c. obrażasz mnie. nie kłamię, nie mam ku temu powodów. zdawałam na kierunek gdzie egzamin był z historii, wosu, logiki i ogólnej wiedzy o społeczeństwie i polityce. Te tematy nie mają nic wspólnego z np. chemią, fizyką, biologią. Jeżeli z wosu i historii (czyli najważniejszych przedmiotów dla mnie)miałam piątki, a z reszty przedmiotów głównie czwórki....to dlaczego nie miałabym dostać się na ten kierunek???wszyscy zresztą doskonale wiedzą, jakie de facto znaczenie w rzeczywistości ma średnia ocen. żadnego! nikt nie patrzy na egzaminie wstępnym na studia (przynajmniej moje) na świadectwo. liczy się co umiesz.zwłaszcza, że pytania na tym egzaminie miały się nijak do wiedzy, która mi została przekazana w szkole. a średnią podałam po to, żeby pokazać, że z odpowiednim podejściem i nie zażynając się można coś w szkole osiągnąć. c.c., Twoja wypowiedź świadczy o Twoich kompleksach. Obraziła mnie ona i zdenerwowała. mimo wszystko-pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamosz Cija to do Ciebie 30.11.03, 23:01 Uderz w stół a nozyce sie odezwą.Mówiac W PRZENOŚNI "pozwól swojemu dziecku zostać szewcem jesli ma na to ochotę" miałam na mysli a) to,ze dziecko nie jest geniuszem nie swiadczy,że jest GORSZE tylko,ze moze niekoniecznie musi spelnic sen rodzicow o karierze b) niektórzy rodzice zamiast tworzyć chór pod tytulem "osiagaj najwyzsza średnia" powinni raczej zastanowic się co na prawde interesuje ich dziecko - Maciek Kuroń został super kucharzem - bo mial do tego talent ,a nie naukowcem bo do tego nie miał.Lepiej być wybitnym i szcześliwym krawcwm niż nieszczęśliwym bankowcem c) jeśli jest parcie na to, żeby być świetnym ze wszystkiego ,na ogół nie ma sie czasu na rozwijanie prawdziwych pasji i talentów i zostaje sie nijakim kujonem z poczuciem kleski już na starcie. Tyle chcialam powiedzieć Nie chciałam nikogo obrazic urazić ani odesłać na terminowanie u szewca (nawiasem mowiac gatunek wymierajacy) A swoja droga kim byli Twoi nauczyciele skoro masz tak trwale urazy,ze musisz psychoterapie uporawiac na forum GW. Nie jestem nauczyczielka "z braku laku" tylko dla tego że lubie.I NIGDY w zyciu nikomu noie powiedzialam.że nie ma w LO czego szukać z powodu zauwazonych przeze mnie np.niekoniecznie wybitnych zdolności z mojego przedmiotu. Wielokrotnie obserwuję ofiary chorych ambicji rodziców,ktorzy,jak ty,zamiast wysluchac życzliwej opinii kogos kto ma pewne doświadcvzenie i nie jest zaangazowany emocjonalnie,wola sie obrazic i uznac ,ze to niedouk i sadysta. To by było na tyle.I błagam nie czepiaj się interpunkcji,literówek i braku polskich znaków.Sprawdziłam tonę klasówek,przygotowalam 10 lekcji,przygotowalam sie na zebranie z rodzicami i jestem strasznie zmeczona-nie chce mi sie czytać tego co napisalam.Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś