Prywatne czy publiczne?

10.03.09, 16:17
Boze co to za pytanie. Tylko szkoly prywatne. Kazdy kto, chce zeby jego
dziecko nie zadawalo sie z porzuconymi dzieciakami z marginesu, mialo
zainteresowania i dobrze sie uczylo powinien dac rade zaplacic te marne 700 zl
miesiecznie.

Nie rozumiem jak mozna kupic np. nowy telewizor, a nie miec na prywatna szkole
dla dziecka.
    • dannyig Re: Prywatne czy publiczne? 10.03.09, 16:53
      Chodzilem do publicznej podstawowki i gimnazjum. Obecnie jestem w prywatnym
      liceum - i w zyciu nie wrocilbym juz do publicznej szkoly.
      • capellini Re: Prywatne czy publiczne? 10.03.09, 16:55
        Tak samo jak wyżej. Też chodziłem do prywatnej podstawówki,
        prywatnego gimnazjum, a teraz chodzę do prywatnego liceum i w życiu
        nie wrócę do publicznej szkoły.
        • obywatel_piszczyk pewnie, że nie wrócisz... 10.03.09, 18:00
          wystarczy postraszyć, że rodzice nie zapłacą czesnego, a promocje do następnej
          klasy ma się jak w banku.
          • titta Re: pewnie, że nie wrócisz... 10.03.09, 23:53
            Uogolnianie. Pewnie gdzies tak sie zdaza ale pewnie nie czesto.
            Chodzilam do prywatnego liceum - fakt, bylo to jedno z pierwszych i
            mlodziez jeszcze byla inna. Konczylismy bez trzech osob na
            pokladzie. Zasady byly jasne: ktos sobie nie radzi? Opuszcza szkole.
            Jesli nie dostanie promocji podobnie - regulamin nie zakladal
            powtarzania klasy i o ile wiem nadal tak jest. Oczywiscie zanim do
            takiej sytuacji doszlo, byla ofiarowana pomoc.
          • dorek3 Re: pewnie, że nie wrócisz... 12.03.09, 22:49
            Sama niedawno założyłam podobny wątek zastanawiając się co wybrać szkołe publiczną czy społeczną. Różne kewestie biorę pod uwagę ale jeśli zauważyłabym iż "kupuję" moim dzieciom oceny czy promocje to bardzo szybko bym się z taką placówką rozstała. Od szkoły niepublicznej oczekuję zangażowania, pomysłu, chęci i możliwości do pracy z dzieckim i to wcale nie dlatego że takie wybitne ale również gdy okaże się słabsze (nie umiem ocenić jakimi uczniami okażą się moje 5 latki). Odrazą wręcz napawa mnie casting do zerówki jaki np ma miejsce w najbliszej lokalizacyjnie mi szkole społecznej (3 podania na jedno miejsce) i choć to najlepsza szkoła w mojej dzielnicy od lat to nawet nie biorę jej pod uwagę. Szkoła która już na wstępie prowadzi odsiew nie budzi mojego zaufania że poradzi sobie z różnych sytuacjach, których ja dziś nie umiem przewidzieć.
            Nie zapewni mi tego żadna publiczna podstawówka w okolicy bo wszystkie są przepełnione, pracują na dwie zmiany. I to już wystarczy abe wszystko odbywało się taśmowo, po najmniejszej linii oporu. Fakt negatywnej selekcji jesli chodzi o nauczycieli tez jest nie bez znaczenia. Ale nie można oceniać tylko na podstawie podziału publiczna i niepubliczna. Wierzę że są świetne szkoły publiczne, szkoda tylko że nie w mojej okolicy
        • jimmyjazz Na studia tez prywatne??? 11.03.09, 09:51
          capellini napisał:

          > nie wrócę do publicznej szkoły.

          Ciekawe czy na studia tęż prywatne?

          Wiadomo, że na podstawie 2-3 przypadków nie można wydawać opini nt
          ogółu, ale to co się dzieje w publicznych szkołach to jest pikuś w
          porównaniu do prywatnych szkół. Tam niestety czasami działa
          zasada "płacę to sie odwalcie".
          • lol76 jimmyjaz 11.03.09, 14:00
            Absolutnie sie zgadzam. W Polsce prywatna eduakcja jest ciagle w
            powijakach i tak jak zauwazyles zasada "płacę to sie odwalcie" (a
            raczej - placisz to my cie kochamy) - ma ogromny wplyw na poziom
            nauczania. Wiem ze tutaj bede w swoim przykladzie (opartym na
            pojedynczym miescie i rejonie) uogolnial ale...
            Po skonczeniu publicznej szkoly z 'tradycjami' i potem publicznych
            studiow wzialem kilka godzin z anglika i informatyki w (jednym z
            dwoch) prywatnym liceum w moim miescie (dzienne, zaoczne i
            wieczorowe, dzieciaki jak i dorosli)...
            1) Niektorzy uczniowie z klas dziennych musieli sie pozadnie
            napracowac by wyleciec z tej szkoly. Glowna przyczyny to jednak:
            ekstremalna nieobecnosc w skali roku lub nieplacenie czesnego.
            Nie chce tutaj generalizowac ale takich 'glabow' (wiekszosc tych
            uczniow - dzienne) nie mielismy w moim publicznym ogolniaku.
            2) Kiedy 35% klasy wieczorowej oblalo egzamin semestralny z
            angielskiego zostalem wezwany do dyrektorki-wlascicielki, ktora
            delikatnie, z usmiechem na twarzy poweidziala mi, ze wszyscy maja
            zdac na poprawce :O) Nie powiedziala tego oczywiscie wprost ale dala
            mi do zrozumienia ze budzet szkoly mialby powazne klopoty gdyby tego
            typu historie dzialy sie przy okazji kazdego semestru.
            Prosze mnie zle nie zrozumiec - ja nikogo nie chcialem uwalic...
            Gdybyscie tylko widzieli te pytania z anglika... dziecko w III/IV
            klasie podstawowki by sobie z nimi poradzilo.
            3. Za granica szkoly prywatne moga pochwalic sie wysokim poziomem i
            swietnymi, wybranymi nauczycielami, ktorzy sa tam poniewaz sa lepiej
            oplacani (zwykle prawa konkurencji)... w mojej szkole 'swietni'
            nauczyliele w wiekszosci pochodzili z mojego publicznego LO, gdzie
            pracujac na pelny etat, musieli sie niezle wyginac zeby laczyc
            godziny w publicznym i prywatnym. Wiekszosc zatrudniona w prywatnym
            na pelny etat to emeryci, ktorzy cale zycie pracowali w owym,
            publicznym LO. Tak wiec nikt mnie nie przekona ze rodzice wysylajac
            dziecko do prywatnego kierowali sie tutaj jego poziomem i
            nauczycielami, poniewaz gdyby tak bylo to wyslaliby swoje dzieciaki
            do owego publicznego LO (ci sami nauczyciele na pelnym etacie).
            Prawda jest taka ze do prywatnego trafialy dzici ktore mialy sobie
            potencjalnie nie poradzic w publicznym, dzieci z 'dysleksja'
            (80%!!!), dzieci z 'problemami', wreszcie dzeci z bogatych rodzin
            ktore doskonale znajac sytuacje w publicznym i
            prywatnym, 'przekonaly' swoich rodzicow do tego drugiego.

            4. Sa oczywiscie swietne szkoly wieczorowe (w duzych miastach???)
            natomiast nie ma takowych posrod 4 istniejacych w moim miescie i
            licznych w rejonie. Rozmaite spotkania z i nieformalne rozmowy
            nauczycilami tych szkol ujawnily smutna prade - wszystko opiera sie
            o pieniadze. Jest uczen - jest czesne - jest dotacja z MEN. Nie ma
            ucznia... nie ma pieniedzy.

            Do publicznej czy prywatnej? Oczywiscie ze do publicznej
            (przynajmniej w moim miescie).

            To tyle gwoli prowincji...

        • sally.3 Re: Prywatne czy publiczne? 01.04.09, 16:27
          Jeśli wybierzesz dobrą szkołę prywatną to z pewnością włożone
          pieniądze w przyszłości zaprocentują. Ja własnie kończę prywatne
          liceum i już rozglądam się za prywatną Uczelnią. Masz już może jakąś
          na oku?
        • guk-ker Re: Prywatne czy publiczne? 01.04.09, 16:30
          Hmm to co piszesz ma miejsce w wielu polskich uczelniach co nie
          znaczy że we wszystkich. Na mojej Uczelni jest jasno okreslony
          regulamin i jeśli ktoś go naruszy to zostaje skreślony chociaż z
          płatnosciami był ok. Nie jest wcale tak ze płacisz i za ładne oczy
          dostajesz dyplom. Musisz się napracować jesli chcesz mieć dobre
          wyniki. Piszesz ze dobre prywatne szkoły sa tylko zagranicą? Zajrzyj
          do rankingu Wprost. Aha ja równiez mieszkam w małym miasteczku ale
          studiuje na Uczelni z Warszawy i to bez wyjezdzania z domu:) Jesli
          zatem chcesz studiowac w duzym mieście bez wyjazdu z własnego
          miasteczka polecam wynaklazek e-learning.
    • airplanegirl Re: Prywatne czy publiczne? 10.03.09, 19:22
      A ja chodziłam do "byle jakiej" szkoły podstawowej publicznej, potem do "byle
      jakiego" publicznego gimnazjum i do "byle jakiego" publicznego liceum. Miałam
      styczność i z dzieciakami z marginesu i takimi co to bułkę przez bibułkę. Kończę
      sobie studia na UJ, znam 3 języki obce, gram na pianinie, mam dobrą pracę i co?
      I wio. Cieszę się, ze spędziłam swoje szkolne lata w rozpadających się salach
      wypełnionych po brzegi (ok 35 osób w klasie) "porzuconymi" dzieciakami. A ja nie
      rozumiem, jak można porównać szkołę do nowego telewizora. Ale ok, zdarza się i tak.
    • mali_na To art. z rodzaju kij w mrowisko:) 10.03.09, 19:30
      To nie takie proste:) Wśród i prywatnych i państwowych są szkoły dobre i złe.
      Nie należy generalizować! Dzieci ze szkół publicznych to nie margines spoleczny,
      a z prywatnych to nie rozwydrzona bananowa młodzież.
      I tu i tam trafiają się różne przypadki.
    • annika.h thegreatmongo, pomyśl zanim napiszesz 10.03.09, 20:20
      nie mam nic przeciwko szkołom prywatnym,zaznaczam. Ale ostatnie zdanie z
      twojego postu jest rozbrajające: "Nie rozumiem jak mozna kupic np. nowy
      telewizor, a nie miec na prywatna szkole
      dla dziecka." No, wyobraź sobie, że można.Prosta matematyka się
      kłania.Telewizor kosztuje np.5000 zł,natomiast 3 lata gimnazjum x 10 miesięcy x
      600 zł(to średnia, bo czesne może wynosić 400zł, ale może też to być 800, nawet
      1000 zł, zależy od szkoły)= 18 000 zł.Pominęłam miesiące wakacyjne, choć
      wiadomo, że wtedy też wnosi się opłaty, tyle że niższe, no i podliczyłam czesne
      za trzy lata gimnazjum,ale już podstawówka trwa 6 lat, co daje kwotę odpowiednio
      wyższą.Wspomnę jeszcze ,że ludzie kupują telewizory niekoniecznie za 5000.Zatem
      twoje zdziwienie jest trochę jak z dowcipu o blondynce.
    • valana Re: Prywatne czy publiczne? 10.03.09, 22:52
      thegreatmongo napisał:

      > Boze co to za pytanie. Tylko szkoly prywatne. Kazdy kto, chce zeby jego
      dziecko nie zadawalo sie z porzuconymi dzieciakami z marginesu, mialo
      zainteresowania i dobrze sie uczylo [...]

      Może to będzie dla Ciebie odkrycie, ale szkoły publiczne nie są wypełnione po
      brzegi żądnymi mordu potomkami meneli płci obojga; zapewne szkoły prywatne nie
      są również przepełnione rozpuszczonymi do granic możliwości potomkami nadzianych
      buraków (jak głosi wieść gminna).
      Mam kilkoro znajomych, którzy w różnych czasach uczyli w szkołach prywatnych;
      ich relacje są być może tendencyjne (bo z różnych względów rozstali się z tymi
      szkołami), jednak całkiem podobne. Wiem, z kilku przypadków jednostkowych nie
      można budować/ wyprowadzać wniosków natury ogólnej, jednak powtarzalność jest
      znamienna.
      Okazuje się bowiem, że szkolnictwo prywatne cierpi na podobne problemy do
      szkolnictwa publicznego- dzieci nie można przemęczać nauką, broń Boże stawiać
      złych ocen, niektóre dzieci są pod specjalną ochroną, na wybryki należy
      bezwzględnie przymykać oko... Można tak i dłużej.
      Gdyby zatem pogrzebać głębiej mogłoby się okazać, że w sumie korzyść ze szkoły
      prywatnej (małe klasy, więcej zajęć pozalekcyjnych, dłużej pracująca świetlica)
      nie jest warta swej ceny, kiedy otrzymujemy produkt niewiele różniący się od
      niezłej klasy szkoły publicznej. Oczywiście pomijam czynnik tego swoistego
      prestiżu, wiążącego się z niedbale rzuconą uwagą "mój Xawerek chodzi oczywiście
      do szkoły prywatnej", bo z korzyścią edukacyjną nie ma nic wspólnego,zaspakaja
      bowiem zupełnie inne potrzeby.

    • jan_dreptak Prywatne czy publiczne? 10.03.09, 23:05
      na liście szkoł w Wa-wie ułozonej według wyników egzaminów VI-
      klasistów pierwsza szkoła państwowa jest na początku trzeciej
      dziesiątki, co tu komentować ???
      • learning-to-fly Re: Prywatne czy publiczne? 10.03.09, 23:46
        Tylko jak te rankingi na koniec podstawówki są super miarodajne, to jak to się
        dzieje, ze w najlepszych (państwowych jakimś cudem) ogólniakach większość to
        dzieciaki z tych okropnych, państwowych fabryk analfabetów?
        • mali_na Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 18:45
          Bo po prywatnej podstawówce i gimnazjum 90% idzie do renomowanego liceum:D
          • learning-to-fly Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 23:07
            Przeczytać posta dokładnie Ci się nie chciało, czy tylko do Twojej teorii nie
            pasuje? Więc jeszcze raz, prościej: w renomowanych ogólniakach większość jest po
            państwowych gimnazjach i podstawówkach.
    • prosciu Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 09:21
      szkoda ze zapominacie o jednym aspekcie sprawy :
      rachunkach
      szkoła rejonowa zapewnia moim dzieciakom opieke do 15 :30 z czego
      połowa to oczywiście swietlica na której nic sie nie dzieje -
      sprawdzałem
      sam tak chodziłem - ale moja mama pracowała blisko i do 14
      ja pracuje do 16 i co ma dziecko w tym czasie robic ?
      do babci daleko 30 km
      wynając niańkę na cały dzien ?
      bo wiadomo lekcje zaczynają sie róznie i konczą róznie
      córki mojej siostry mają tak zajecia ze jedna je konczy a druga
      dopiero idzie do szkoły
      pamietam z mojego dzicinstwa ze moja siostra nawet na 15 czy 17 do
      szkoły chodziła ja najpózniej na 14 do 17 miałem lekcje i to w
      klasie 4 podstawówki
      szkoła którą wybralismy dla swoich dzieci zaczyna sie od 7:30 i
      najpozniej mogę odebrac o 17:30
      w tym czasie dziecko ma koła zainteresowań, basen, jezyki i karate -
      w jednym budynku (poza basenem).
      wszystko w cenie czesnego
      szkoła prywatna licząc po mojemu :
      czesne 750 zł
      policzylismy koszt opiekunki + koszt zajec dodatkowych + koszty
      dojazdu i wyszło nam ze szkoła prywatna jest po prostu tańsza
      nie mieszkam na wielkim osiedlu gdzie wszystko mam pod nosem. wiec
      mój dzien wyglądałby tak w szkole panstwowej :
      kombinowanie od rana jak mam zdązyc na 8 do pracy a dziecko do
      szkoły gdzie pracuje na drugim koncu miasta ?
      kombinowanie jak odebrac dzieci z szkoły skoro jestem jeszcze w
      pracy ? po szkole jazda od karate na jezyk na basen na skrzypce, w
      nocy odrabianie lekcji z szkoły
      - rola rodzica sprowadzi sie wtedy do szofera
      mozna oczywiście załozyc ze dziecko ma miec szczesliwe dziecinstwo i
      nic nie robić po szkole - tylko z kim skoro jestem w pracy
      wolę odebrac dziecko o 16:30 z prywatnej szkoły z odrobionymi
      lekcjami, gdy juz jest po wszystkich dodatkowych zajeciach które
      sobie wybierze i spędzic z nim resztę dnia.
    • szowinistyczna.swinia Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 09:24
      hmmm... a ja chodziłam do państwowej podstawówki na warszawskiej pradze, potem
      do państwowego ogólniaka na tej samej pradze, a na koniec na państwową
      politechnikę. jakoś nie uważam się za dzieciaka z marginesu, a i swoich kolegów
      z tamtych czasów za takich również nie uważam. oczywiście, trafiały się
      jednostki, ale nie była to reguła.

      wyobraź sobie, że są rodziny które nie stać na wydanie 700 zeta miesięcznie na
      prywatną szkołę dla pociechy, ale potrafią tę pociechę wychować na porządnego
      człowieka. a argument o telewizorze jest bzdurny. sprzęt można kupić za 600
      złotych i jest to wydatek jednorazowy. jak to już ktoś tu napisał - matematyka
      się kłania.
      • szowinistyczna.swinia Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 09:26
        wypowiedź była kierowana do thegreatmongo.
        • pasqda1 Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 11:19
          Chodziłam do państwowej podstawówki, a potem do prywatnego liceum, mam więc
          porównanie. w obydwu szkołach czułam się świetnie i powiem tak: choć
          rzeczywiście nauka w prywatnej szkole jest mniej stresująca (ale to nieprawda,
          że nie trzeba się tam uczyć), to jednak szkoła państwowa uczy bardzo potrzebnej
          w życiu umiejętności życia w społeczeństwie - dostosowywania się do panujących
          warunków, rozumienia zachowań i potrzeb zarówno tych "z marginesu", tych
          normalnych, choć uboższych od nas, tych nam podobnych i tych jeszcze
          zamożniejszych. Człowiek uczy się po prostu życia, bo w takim zróżnicowanym
          społeczeństwie znajdzie się po opuszczeniu szkoły czy ukończeniu uczelni. I co
          zrobi wtedy, jeśli będzie nieprzystosowany zupełnie? Dlatego postanowiłam posłać
          swoje dzieci do państwowej szkoły podstawowej, a co potem - zobaczę. Szkoła
          podstawowa wcale nie oznacza gorszego przygotowania ucznia do egzaminów, do tego
          wystarcza ambicja samego dziecka, a tę powinni u niego wykształcić rodzice,
          aktywnie się niem zajmując "od małego". Dodam, że po państwowej podstawówce
          dostałam się do najlepszego liceum w swoim mieście (państwowego) i do liceum
          prywatnego, które wybrałam z ciekawości (wtedy była to jeszcze rzadkość). Po
          liceum dostałam się na renomowany kierunek na renomowanej uczelni państwowej
          oraz na uniwersytet zagraniczny. Też miałam wybór. Dlatego nadal uważam, że to
          nie szkoła decyduje o naszej przyszłości, a nasza własna chęć nauki wyniesiona z
          domu rodzinnego.
          • ulapopow Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 11:42
            święta prawda - nic dodać, nic ująć.
            • mali_na Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 18:50
              No nie tak bardzo. Bo jeśli po sprawdzeniu statystyk widzę,że z okolicznego
              państwowego liceum nikt nie dostał się w ciągu ostatnich lat
              na studia dzienne, to jakie szanse ma moje dziecko?
              Czy naprawdę sama własna chęć nauki wystarczy?
              • pasqda1 Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 20:56
                Może to słabe liceum państwowe, do którego poszły dzieci, które do lepszych
                liceów się nie dostały? Z braku chęci do nauki w podstawówce właśnie? I
                nauczyciele "równają w dół"? Sama szkoła raczej nigdy nie jest winna. Jak ktoś
                jest ciekawy świata, dużo czyta i stara się zawsze opanować cały materiał,
                którego wymaga nauczyciel, to sobie poradzi. Są licea i licea. I to nie prywatne
                i państwowe, tylko po prostu mniej lub bardziej wymagające. I te dwa podziały
                nie muszą się pokrywać.
          • hela6 Re: Prywatne czy publiczne? 11.03.09, 15:28
            pasqda1, z ust mi to wyjęłaś.
            Moje dziecko posyłam do publicznej, bo w życiu i o margines trzeba się otrzeć i
            umieć z nimi żyć. Bo czasem w życiu trzeba się ubrudzić i nie ma bata. Bo w
            publicznej jest prawdziwe życie i nikt nic nie udaje.

            Swoja drogą znajoma dyrektorka prywatnej szkoły, szybciutko z funkcji
            zrezygnowała, twierdząc że nie była w stanie spełnić pobożnych życzeń rodziców.
            I ja jej wierzę.
    • jan_dreptak Prywatne czy publiczne? 12.03.09, 07:57
      średnia (dla całej klasy) z egzaminu najlepszej (oczywiście
      niepublicznej) szkoły podstawowej w wa-wie 39,5 na 40, najlepsza
      państwowa to coś koło 33 pkt i trzecia dziesiątka szkół, ani jedna
      państwowa szkoła nie ma wyniku w pierwszej dwudziestce szkół,
      takie są cyfry dla dwumilionowej aglomeracji, jak dla mnie jest to
      jakiś miarodajny wynik a nie tylko co się komuś wydaje


      analiza wyników egzaminów ujawnia zresztą jeszcze jedną prawidłowość
      początek tabeli i koniec to szkoły niepubliczne, środek tabeli
      państwowe, wnioski są dosyć oczywiste

      szkoły niepubliczne płacą nauczycielom o 30-100% więcej niż
      państwowe, oczywiście w biedronce pewnie można kupić coś dobrego a w
      almie chłam ale jakoś przyjemniej robić zakupy w tej drugiej,

      i ostatnia refleksja, szkoła to także rodzice, po pierwsze szkoła
      niepubliczna, przynajmniej moich dzieci bardzo angażuje rodziców, po
      drugie wsród rzeczonych rodziców jakoś nie widziałem solarek,
      tipsiar i dresiarzy, ponieważ widuję takie typy na ulicy zakładam,
      że ich dzieci chodzą do jakiejś innej szkoły
      • pasqda1 Re: Prywatne czy publiczne? 12.03.09, 11:23
        Oczywiście, liczby są miarodajne, ale tu trzeba się zastanowić, czy nie myli się
        skutku z przyczyną.
        Może być tak, że prywatna (więc załóżmy na chwilę, że dobra) szkoła "kształci"
        uczniów znakomicie i dlatego cała klasa ma wysoką średnią. A publiczna - niby
        kiepska - kształci gorzej i dlatego klasa ma wyniki słabe.
        Ale z drugiej strony - kto idzie do prywatnej szkoły? Najczęściej dzieci, o
        które rodzice dbają, więc - z założenia - zadbali też o ich edukację
        przedszkolną, dostarczają im pozaszkolnych możliwości nauki (nawet najlepsza
        lekcja geografii o klimacie śródziemnomorskim nie zastąpi wakacji z rodzicami
        np. w południowej Francji czy Włoszech). I dlatego uczniowie ci są po prostu
        lepsi, bo stanowią pewną wyselekcjonowaną grupę społeczną, która ma np. lepsze
        warunki do nauki - choćby dostęp do Internetu w domu (tylko 48% gospodarstw
        domowych miało w 2008 r. dostęp do Internetu!), dobre (a niestety drogie)
        słowniki, encyklopedie, książki.
        Tak więc to bardzo prawdopodobnie nie zasługa szkoły, że uczniowie mają wysoką
        średnią, tylko szczęście szkoły, że uczęszczają do niej uczniowie z większym
        potencjałem umysłowym, którzy, reprezentując ją, są niby "dowodem" jej
        świetności. Ucznia z "marginesu", z niskim potencjałem umysłowym (którego nie
        rozwijali w dzieciństwie rodzice, bo traktowali dziecko jak "żywca", którego się
        po prostu "hoduje" - dostarcza mu się jedzenie i ubranie, a nie "wychowuje" -
        dba o rozwój intelektualny, kulturę itd.) nawet najlepsza prywatna szkoła nie
        byłaby w stanie przygotować do egzaminów, bo nie chciałoby mu się uczyć. Ale
        tacy uczniowie do szkół prywatnych nie są zapisywani, bo ważniejszy jest
        telewizor czy inne równie "wyrafinowane" potrzeby rodziców...
        Nie oszukujmy się, że umieszczenie dziecka w prywatnej szkole automatycznie
        zagwarantuje mu miejsce na studiach, a umieszczenie go w szkole państwowej -
        skaże na porażkę życiową. Jeżeli nasze dziecko ma potencjał, a prawdopodobnie ma
        (skoro rodzice dostrzegają potrzebę inwestowania w edukację i interesują się
        jego wykształceniem na tyle, żeby rozważać umieszczenie go w prywatnej szkole),
        to naprawdę dobra szkoła publiczna wystarczy. Pod warunkiem, że będzie to DOBRA
        szkoła publiczna, a nie po prostu przechowalnia niezdecydowanych - "studiować
        czy nie studiować?" I to nie jest tak, że "coś mi się wydaje" - jak pisałam, po
        zwykłej, osiedlowej podstawowej szkole publicznej dostałam się do renomowanego
        liceum publicznego w czołówce listy - z tak dobrym wynikiem, że zwolnili mnie z
        obowiązkowego wtedy (ze względu na dużą liczbę ubiegających się) egzaminu
        ustnego. Wybrałam w końcu co prawda liceum prywatne, ale nie mogę powiedzieć,
        żeby to ono "zapewniło mi" miejsce na wyższej uczelni. Prawdę mówiąc, materiał w
        szkołach jest tak okrojony, a nauczyciele tak wiele czasu poświęcają na
        "dociąganie" słabszych, że inteligentny uczeń sam opanuje materiał wymagany i
        jeszcze ten dodatkowy, którego wymaga przyszła uczelnia, bez problemu, jeżeli
        tylko chce i na tym "chceniu" się u niego nie kończy.
        Ogromna jest przy tym rola rodziców we wczesnym dzieciństwie - im więcej czasu
        rodzice poświęcą przedszkolakowi (np. ucząc go czytać ZANIM pójdzie do szkoły),
        tym większą będzie miało przewagę nad innymi dziećmi, tym mniej stresujące będą
        dla niego wymagania nauczyciela i tym łatwiej będzie przychodzić mu nauka.
        Przecież jeżeli ktoś nie potrafi poprawnie przeczytać tekstu, to jak ma się
        nauczyć tego, co ten tekst zawiera??? A według najnowszych danych - 20%
        kończących podstawówkę nie potrafi poprawnie czytać i pisać...Wiem, że to ci,
        kończący szkoły publiczne, ale to też ci, których nawet szkoła prywatna nie
        nauczyłaby niczego - oni po prostu nie chcą się uczyć, bo nie mają przykładu "z
        góry" - od rodziców.
      • genny1 Re: Prywatne czy publiczne? 12.03.09, 12:26
        Oczywiście przesadziłeś. Najlepsza w ub roku, katolicka szkoła podst
        miała powyżej 37
        • monnie92 Re: Prywatne czy publiczne? 14.03.09, 21:36
          po przeczytaniu opinii zwolenników szkół prywatnych nasuwa mi się jedno pytanie:
          jeżeli dziecko ma matkę "tipsiarę" to jest gorsze od waszego wychuchanego,
          wydmuchanego dzieciaka, które już w podstawówce zdało FCE? Chyba nie, bo w
          gruncie rzeczy niczym się nie różnią. Syn dresiarza nie może być lekarzem, bo
          nie skończył prywatnego liceum.
          Czy jeśli chodziłam do państwowej SP i miałam z, nikomu niepotrzebnego, testu
          kompetencji marne 29/40 pkt to znaczy, że mam dać sobie spokój z dalszą edukacją
          i od razu iść sprzątać ulicę? OTÓŻ NIE, bo trzy lata później w dosyć kiepskim
          REJONOWYM gimnazjum PRZY tejże PODSTAWÓWCE napisałam egzamin gimnazjalny na,
          sumując, 88/100 (co, wg CKE należy do przedziału wyników, o ile sie nie mylę,
          wysokich). I wcale nie byłam wyjątkiem. Dziwne, biorąc pod uwagę, że nigdy nie
          chodziłam na dodatkowe zajęcia, korepetycje itp, a moja klasa gimnazjalna
          liczyła 29 osób.
          Chyba, że "takie rzeczy to tylko w Bydgoszczy" x/
          Pewnie muszę być strasznie zdegenerowana, bo byłam świadkiem bójek między
          kolegami z różnych klas albo raz w tygodniu nie chodziłam do szkolnej kaplicy na
          modlitwę.
          I nieprawdą jest, że do najlepszych szkół średnich idą tylko ludzie ze szkół
          niepublicznych - chodzę do jednego z najlepszych liceów (publicznych) w mieście
          - na jakieś 140 osób przyjętych w czerwcu 2008, ludzi z gimnazjów prywatnych
          mogę policzyć na palcach jednej ręki.

          Nie skreślajmy publicznych szkół, bo to w głównej mierze to od dziecka zależą
          jego wyniki w nauce. Ono ma się uczyć dla własnej satysfakcji, a nie dlatego, że
          tatuś płaci czesne.
          • edyta540 Re: Prywatne czy publiczne? 25.03.09, 12:19
            Przede wszystkim nie mozna uogólniać!!!
            Sa świetne szkoły publiczne, gdzie uczy się np. w liceum po 34-36
            osób w klasie i większość (bez chodzenia na korepetycje) zdaje
            bardzo dobrze egazminy, maturę. Są też beznadziejne np. XXXVIII L.O.
            w Warszawie,nie dlatego, że nauczyciele się nie starają itd.
            =kwestia poziomu szkoły to przede wszystkim kwestia uczniów, jakie
            osoby przyjdą, takich trzeba uczyć:(((Często jedna czy dwie osoby
            psują całą klasę, trzeba pół lekcji ich uspokajać itd. Na tym
            niestety inni tracą...Niestety nie można ich najczęściej wyrzucić,
            bo
            a)ma wpływowych rodziców
            b)niech chce dyrekcja, bo ...przecież są statystyki, raporty , a
            pieniedze przecież są liczone na ucznia, im mniej uczniów, tym mniej
            pieniędzy dostaje szkoła od gminy itp.
            c)treba mu szukać innej szkoły, a która zechce przyjąć ucznia
            słabego, z nagannym zachowaniem
            Podobnie jest za szkołami prywatnymi - są świetne, gdzie jest.
            dyscyplina, wysoki poziom itd., ale są tez takie, gdzie przepuszcza
            się głąbów, no bo płacą:)))
            Takie jest życie..
Pełna wersja