prawa ucznia?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.03, 12:41
Czytając ostatnie wypowiedzi na temat praw ucznia (Rzecznika, kuratoriów,
itd.) do nauki, postuluję o natychmiastowe uwolnienie społeczeństwa
polskiego od ww. urzędników, poprawiaczy z za biurka. Zapominają bowiem o
najważniejszym - o wychowawczej roli szkoły. NIE MOŻNA USUNĄĆ UCZNIA ZE
SZKOŁY!! Nawet, jeśli uniemożliwia naukę innym. Szczyt głupoty! Widocznie o
coś tu chodzi, bo nie wierzę, że o dobro ucznia. A jeśli o dobro - to jakie?
Jakie instrumenty daliście szkołom - poprawiacze, by mogły funkcjonować w
zakresie im przypisanym. By mogły przeciwstawiać się patologiom wśród
młodzieży?
Dziwię się, że brak na forach wypowiedzi nauczycieli, fachowców od
wychowania i nauczania. Widocznie sa zastraszeni i wolą milczeć - jeśli
nawet idiotyzm przekracza wszelkie granice. Gdy rozum śpi, rodzą się
demony!- ktoś to już powiedział. I to już mamy, niestety.
    • Gość: M Re: prawa ucznia? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.03, 16:17
      Jako belferka mogę stwierdzić, że głupota takich interpretacji praw ucznia może
      rodzić się w głowach tylko takich ludzi, którzy NIGDY nie przepracowali dużo
      czasu w szkole,a zaraz za to załapali się na urzędnicze fotele.Jakoś nikt
      takiego totalnego luzu, pajdokracji nie łączy ze spadkiem (gwałtownym i
      rażącym) jakości nauczania.Wyniki egzaminów biją na alarm, widzę, kogo po
      gimnazjum "dostaję" w liceum,cała patologia szkoły zaczyna się niestety w
      gimnazjach, a tam jedyną "karą" dla ucznia jest ocena nieodpowiednia ze
      sprawowania (śmiech bierze!), a na przeniesienie musi wyrazić zgodę inna
      szkołą.Ale zobaczcie sami, jak bardzo jest ciągle z siebie i swoich urzędników
      zadowolona pani minister.Blisko wybory, przygotujcie się jeszcze na
      inne "urozmaicenia" i podlizuchy.
    • Gość: JK Re: prawa ucznia? IP: *.acn.pl 29.11.03, 20:02
      Na każdy post nauczyciela, który pisze coś w tym stylu co ty, pojawia się
      mnóstwo postów rodziców, którzy na nauczycieli zrzucają wszystkie niepowodzenia
      swoje i swoich dzieci. Myślę, że nauczyciele już mają dość wyjaśniania ciągle
      tych samych rzeczy, które i tak docierają tylko do garstki rozsądnie myślących.
      • Gość: M Re: prawa ucznia? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.03, 20:55
        Ależ ja nie mam wątpliwości,że czasem wina leży po stronie nauczyciela, który
        nie ma czasem wystarczających umiejętności panowania (bez zamordyzmu!)nad
        grupą,a bez takiej umiejętności leży całe nauczanie.Myślę,że urzędnicy
        oświatowi zamiast podlizywać się łobuzom (nikt nie zawiesza ucznia ot
        tak),winni stwarzać normalną bez zastraszania i wzajemnego napuszczania na
        siebie nauczycieli, rodzoców, uczniów.Normalna, czyli dobrze ucząca i
        przygotowująca szkoła, może działać tylko w takich warunkach.Mam jedną
        zasadę:swioch ucznió traktuję tak, jak sama chciałabym być traktowana i -jak
        dotąd od 13 lat -to nieźle działa.
        • Gość: Amo Re: prawa ucznia? IP: *.crowley.pl 29.11.03, 21:39
          I znowu dyskusja sie rozmtwa.
          Rzecznik interpretujac prawo oswiatowe w ten sposob, ze zabrania faktycznie
          zawieszac ucznia w prawach potwierdza tym samym, ze jest wielkim SZKODNIKIEM
          polskiej oswiaty.
          Sakzuje polska szkole na eksperyment, czy mozna rozną mlodziez uczyc w masowej
          szkole bez zadnych powaznych represji, w czassach gdy statystyki policji
          notuja zastraszajacy wzrost przestepst wsrod nieletnich?
          Moze eksperyment mialby szanse powodzenia gdyby szkola gimnazjalna byla
          nieliczna, do 300 uczniow, klasy nieliczne, ok. 10 osob - najwiecej, w szkole
          do dyspozycji psycholog i pedagog non stop.
          Jezeli ktos zna szkole, wie, ze ten eksperyment nie ma szans. Szkoda, ze
          urzędnicy zaplaco za swoja nieznajomosc szkoly dopiero wtedy, gdy w gimnazjum
          uczniowie zaczna strzelac do siebie i nauczycieli, jak bylo na Zachodzxie.
          Zaluje, ze nauczyciele są jak tak bierni tolerujac Szkodnikow.
    • Gość: belfer Re: prawa ucznia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.03, 22:29
      M., napisałaś bardzo trafną diagnozę sytuacji w szkole. Do ogólnego obrazu tej
      instytucji dodać jeszcze trzeba przeładowane klas (ok. 35 osób -
      indywidualizacja procesu nauczania to pobożne życzenie!), bo MEN i gminy tną
      koszty utrzymania szkół, roszczeniową postawę sporej części młodzieży i ich
      rodziców, ogólne zmiany społeczno-obyczajowe, które bezpośrednio wpływają na
      zachowania uczniów ( błędne rozumienie przez część młodzieży pojęcia wolności,
      zanik tzw. kindersztuby, o wiele bogatsza oferta spędzania czasu wolnego niż
      np. 15-20 lat temu). Współczesna polska szkoła jest anachroniczna.Lekcje
      zazwyczaj sa nudne, mało atrakcyjne dla mlodzieży, bardzo rzadko wykorzystuje
      się inne poza podręcznikiem pomoce dydaktyczne, programy nauczania są
      przeładowane (Często wymuszają na nauczycielu podawanie wiedzy
      encyklopedycznej, werbalizm, ale oczywiście przygotowują je "fachowcy" z
      uniwersytetów, którzy w szkołach niższego szczebla bywają sporadycznie,
      pracownicy WOMów, urzędnicy MENu itp. - osoby, ogólnie rzecz biorąc, rzadko
      goszczące w szkołach.Propozycje programów nauczania, jakże by
      nie,są "konsultowane" ze środowiskiem nauczycielskim, ale to pic, bo głos
      praktyka to wołanie na puszczy, jakieś pretensje "nieoświeconego" belfra,
      który nie zna swego miejsca w szeregu i nie przyjmuje z pokorą propozycji ex
      cathedra jaśnie oświeconych specjalistów od sylabusów, ewaluacji,
      monitorowania, drzew decyzyjnych itp.), brak oferty ciekawych zajęć
      pozalekcyjnych i - co moim zdaniem szczególnie niepokojace - przekazywana
      wiedza jest zazwyczaj niepragmatyczna i niefunkcjonalna( widać to dobrze na
      przykładzie biologii, geografii, częściowo fizyki i chemii). Oczywiście jedną
      z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest notoryczny brak pieniędzy, np.na
      laboratoria przedmiotowe (biologia, chemia, fizyka), na doposażenie szkół w
      komputery, video, rzutniki itp.czy wynagrodzenie dla pedagogów prowadzących
      kółka zainteresowań, koła przygotowujace do olimpiad przedmiotowych itp.,więc
      szybko się nic nie zmieni.Prawa ucznia są w tym wszystkim tylko cześcią -
      trudną do jednoznacznej oceny- nieuzdrowionego systemu oświaty polskiej.
      • Gość: M Re: prawa ucznia? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.03, 11:33
        Mnie w szkole najbardziej przeraża fikcyjność szkoły,ta
        papierologia,kwitologia,która jest jedynym miernikiem pracy placówki!Papier
        zniesie wszystko!Nawet najbardziej wydumane,wybujałe słowa,że kaganek
        oświaty,że wychowuje,że podmiotowość ucznia,że Europa itp.Założę się o
        wszystko,że słynna szkoła z Torunia miała niezwykle szlachetny w założeniach
        program wychowawczy.ALE to nie działa!Nie uleczy się szkoły,podlizując się
        łobuzom,ale tylko wtedy, kiedy zrozumie się,że wyraźnie artykułowane i
        PRZESTRZEGANE wymagania,klasy do 25 uczniów,noramlne,nieukładane przez
        teoretyków programy są szansą na rzeczywistą,a nie pozorną zmianę!Na razie
        przede mną nowa matura i kłus, by zdążyć z tzw.materiałem,który radośnie
        zamieszczono w informatorach maturalnych (robionych chyba pod wirtualnego
        ucznia). Z jednym się zgadzam na pewno: SZKODNICY ubierają się w skórę obrońców
        naszej wspaniałej młodzieży,a tak naprawdę trwa triumf pajdokracji.Ilu koszów
        na ilu nauczycielskich głowach trzeba jezcze, ilu samobójstw uczniów z powodu
        paskudnego nienadającego się do zawodu nauczyciela, by podjęto dyskuję,która
        przestanie być tylko biciem piany.
        • mamosz Re: prawa ucznia? 30.11.03, 23:23
          Nic dodać, nic ująć.
Pełna wersja