Dodaj do ulubionych

wróciłem z Varadero (kuba)

17.01.08, 01:14
Byłem na objeździe a potem tygodniowym pobycie. Nie kupujcie pobytu
w hotelach: puntaarena i intercontinental. Nie kupujcie pobytu w
hotelach, w których nie ma bezpośredniego dojścia do plaży, bo
możecie trafić do hotelu "w mieście". Generalnie na varadero - im
dalej na północ, tym lepszy hotel.
Obserwuj wątek
      • esscort Re: wróciłem z Varadero (kuba) 23.01.08, 20:14
        byłem z triadą. Objazd nie był najlepiej zorganizowany, a jeden
        nocleg był w zagrzybionych domkach. Mijmy nadzieję, że oni uczą się
        na błędach, ponadto pamietaj, że to kraj komunistyczny w dodatku w
        kraju łacińskim i nie można przykładać europejskiej miary. Hotel Sol
        Sirenas widziałem od zewnątrz - nie wyglądał źle (ale to niczego nie
        gwarantuje). Na pewno ma własną plaże, co jest plusem. Nie słyszałem
        też o nim żadnej opinii. W razie czego zawsze można wymusić zmiane
        pokoju, a gdy ja byłem na Kubie, to Polacy wymusili zmianę hoteli.
        Z pewnością dużo lepszy jest układ, że najpierw się jedzie na
        objazd, a potem na pobyt. Bo człowiek z gorszych warunków jedzie
        odpocząć w warunkach bardzo dobrych. Generalna uwaga jest taka, że
        (bez względu na wszystko) warto tę Kubę zobaczyć. Wymuszajcie na
        pilocie pełną realizację programu. Zakupu rób w Tryninadzie, bo tam
        najtaniej.
        • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 26.01.08, 00:52
          ja też znam ten hotel Sirenas tylko z zewnatrz. Bylem w Tuxpanie.
          Nie wszystkie pokoje są tam OK, ale recepcja nie robi problemów z
          zamianą. "Atrakcją" jest to, że niektóre pokoje są połączone
          drzwiami (co prawda podwójnymi, ale akustyka jest OK), więc
          dokladnie słychać sąsiadów. Niektórym się to podobało, ale nie
          wszystkim wink. Jedzenie w hotelu tuxpan średnie, ale za to całość
          jest bardzo przyjazna - dużo miejsc na basenie, duża plaża. Nigdzie
          nie brakuje leżaków, można przyjść o każdej porze i mieć takie
          miejsce, jakie się chce. Poza tym na plaży jest bar z drinkami,
          rybą smażoną, hamburgerami. Codziennie po południu nauka salsy, a
          wieczorem występy taneczne zespołu na przyzwoitym poziomie. Miałem
          znajomych w innym hotelu - pokoje byly chyba wieksze, nowsze, ale za
          to było tam ciasno na zewnątrz - wszyscy na kupie, hałas.
          Z objazdem różnie bywa. Spotykalismy polskie grupy na objeżdzie.
          Najbardziej byli zadowoleni ludzie jeżdżący małą grupą małym busem.
          Poza tym - jak napisł ktos wyżej - z pewnością można różnie trafić,
          i na to nie ma większego wpływu polskie biuro. Objazd jest
          zalatwiany przez kubańską agencję, która dziala tak jak każdy
          państwowy urząd wink Człowiek czasem się wkurza (my np. jedną noc
          mielismy w jakichś zagrzybionych domkach), ale potem miło się
          wspomina.
          Uwaga - karty płatnicze nie wszędzie działają. Lepiej mieć gotówkę -
          może być euro, ale chyba lepszy kurs mają franki i dolary
          kanadyjskie (ale to są raczej małe róznice).
          Zazdroszczę tym, którzy teraz tam jadą. Tylko ta podróż samolotem
          jest upierdliwa.
            • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 28.01.08, 17:57
              A co mam napisać? Z grubsza juz napisałem. Najpierw uwaga: jeżeli
              jedziesz z Triady, to w katalogu nie masz zdjęcia tuxpana lecz fotkę
              hotelu sąsiedniego zrobioną z terenu tuxpana. Tuxpan wyglada nieco
              gorzej. Hotel ma kilkanaście lat (na dole są zdjęcia z otwarcia
              przez Fidela). Czyli jak na kubańskie i w ogóle
              południowoamerykańskie standardy nie jest najnowszy. Niektóre pokoje
              (zwłaszcza na dolnych kondygnacjach) są jakieś zawilgocone. Prawie
              wszystkie pokoje mają tarasy lub balkony. Ponieważ varadero to
              półwysep, więc widok na morze jest z obu stron hotelu - z jednej na
              basen i plażę hotelową, a z drugiej na pole golfowe, za nim ulica
              (niekłopotliwa), a dalej morze. Najlepsze pokoje są na IV piętrze,
              ale np. przy jednym skrzydle budynku wychodzi niedaleko tarasu rura
              wentylacyjna z kuchni. "Atrakcją" hotelu są te drzwi między
              niektórymi pokojami, o których pisałem wyżej. Doskonale wszystko
              słychać, więc wiadomo, czy sąsiedzi mieli dobry sex itp. Mnie to nie
              przeszkadzało, ale niektórym tak. Gdy przyjechaliśmy nie było
              możliwości wyboru pokoju (wszystko było przygotowane), ale na drugi
              dzień bez problemu załatwiłem zamianę i miałem bardzo dobry pokój.
              Więc w razie czego trzeba rano łapać kierownika recepcji i apelować
              o zamianę pokoju. Najlepiej na kartce napisać, co ci nie odpowiada i
              na co chcesz zamienić. W mojej grupie wszyscy chętni zamienili pokój
              i byli generalnie zadowoleni. Nie miałem zastrzeżeń do sprzątaczki.
              W pokojach są sejfy gratis.
              W hotelu jest duża "stołówka" (polecam drugą część "w werandzie"),
              lobby bar (czynny bardzo długo), dyskoteka, internet (baaardzo wolny
              i 5 CUC za 30 minut), wymiana waluty (dobry kurs) 2 sklepy (jeden z
              rumem i cygarami, drugi z jakimis ciuchami), restauracja (raz na
              tydzień przysługuje kolacja a la carte), bar "koliber" przy basenie
              (stoliki pod dachem i na zewnątrz, punkt z sokiem wyciskanym z
              owoców (kilka godzin dziennie), barek na plaży, estrada (codziennie
              wieczorem tzw. show time). We wszystkich barkach drinki, piwo itp. W
              Kolibrze i na plaży mozliwość zamówienia ryby, hamburgera, hot-doga.
              Jedzenia na stołówce dużo, ale średnie. Mięso zawsze twarde. Na
              szczęście zawsze jest ryba i co jakiś czas krewetki. Standardowo są
              jakieś pokrojone owoce, lody. Obsługa sympatyczna. Warto dać na
              początek jakiegoś dolara, a potem zawsze siadać w tym samym rewirze -
              kelner będzie cie pamietał i dbał o ciebie. Na sniadanie zawsze
              jest facet smażący coś z jajek - możesz zamówić omlet, jajecznicę,
              jajko sadzone. Zawsze podczas kolacji grał kilkuosobowy zespół.
              Na Kubie mało sie siedzi w hotelu, więc najważniejszy jest teren
              poza hotelem. A ten jest w Tuxpanie b. fajny. Duża plaża, duzo
              leżaków, miejsc pod daszkami. Lubisz spokój, wybierasz miejsce
              spokojne, lubisz gwar - wybierasz gwar. Na plazy gratis są rowerki
              wodne i pływanie katamranem. W cenie jest jedna bezpłatna wizyta w
              restauracji. Nie daj sie w to wrobić. Jedzenie jest to samo co na
              stołówce, ale na stołówce - gdy jest niedobre, to bierzesz sobie coś
              innego - a tu raczej nie, więc wszyscy najczęściej żuli jakis
              kawałek starego mięsa.
              Coś jeszcze?
              • iwona1312 Re: wróciłem z Varadero (kuba) 28.01.08, 21:17
                Witam, bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Wybieram się z
                Itaki. Mam pytanie odnośnie waluty, bardzo dużo osób wypowiada się,
                aby zabrać ze sobą dolary kanadyjskie? Masz może jakieś zdjęcia z
                hotelu, chętnie bym obejżała.
                Iwona
                • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 29.01.08, 00:09
                  Na stronie hotelu www.hoteltuxpan.com/client/home/index.php
                  jest trochę fotek i tak to z grubsz wygląda. Jeżeli chodzi o
                  pieniądze, to na pewno nie warto brać dolrów amerykańskich. Ja
                  miałem min. 100 dolarów kanadyjskich (miałem jakieś w domu) i gdy je
                  wymieniłem, to fachowcy twierdzili, że to jest bardziej opłacalne
                  niż euro. Ale gdy zaczęto mówić o kwotach, to były to jakieś grosze
                  wiecej niż w euro. Wniosek jest chyba taki, że przy kwotach, jakie
                  tam się przeciętnie wydaje, nie ma większego znaczenia, czy weźmie
                  się dolary kanadyjskie czy euro. Weź co masz albo co ci się przyda,
                  jeśli wszystkiego na Kubie nie wydasz. Gdybym ja jechał teraz, to
                  bym kupił euro, bo do kanady się nie wybieram, więc gdyby mi jakies
                  dolary kanadyjskie zostały, to pewnie włożyłbym je w jakąś szufladę
                  i o nich zapomniał.
                  Jedziesz też na objazd? Spotkałem ludzi z Itaki - byli z objazdu
                  bardzo zadowoleni
                  • iwona1312 Re: wróciłem z Varadero (kuba) 29.01.08, 00:30
                    Jadę na pobyt, chciałam na miejscu wykupić wycieczki:Hawana, Santa
                    Clara-Cienfuegos – Trinidad, Cayo Blanco. Nie wiesz ilu dniowa była
                    wyczieczka do Trinidadu np. z Triady?
                    Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
                    Iwona
                    • esscort Re: wróciłem z Varadero (kuba) 29.01.08, 09:50
                      Do trinidadu była jednodniowa. Widzialem, że na miejscu ludzie
                      niekoniecznie jeździli na wycieczki ze "swoimi" biurami (np. z
                      Rainbow na wycieczki z triadą) - trzeba nawiazywać kontakty i
                      wybierac najlepsze propozycje. Wszyscy bardzo chwalili safari. Do
                      Trinidadu warto jechać, do Hawavany też. Jeżeli nie jedzie sie na
                      objazd to w ogóle warto jechać na wycieczki, bo Varadero to zupełnie
                      sztuczny świat.
                    • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 29.01.08, 10:26
                      Byłem na objeździe, więc nie jeździlem na wycieczki, ale też mi się
                      wydaje, że ludzie na dłużej niż na jeden dzień z hotelu nie znikali.
                      Taka trasa, jak piszesz, jest dosyć długa. Do Santa Clara jeździ sie
                      ze względu na mauzoleum Che. Dla mnie było to beznadziejne miejsce -
                      wielka betonowa budowla w ruskim stylu, zwieńczona ogromnym
                      pomnikiem, napuszenie (przy grobie Che i towaryzszy w zasadzie
                      ledwie wolno oddychać), trochę zdjęć i pamiątek po el komendante -
                      wszystko w znanym nam dobrze ruskim stylu. Wolałbym ten czas
                      przeznaczyć na zobaczenie czegoś kubańsko-karaibskiego, no ale oni
                      mają kult tego przystojnego mordercy z cygarem. Trinidad i okolice
                      polecam.
                  • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 31.01.08, 11:22
                    Ktoś w innym wątku zapytał. co w tuxpanie jest płatne, a co nie.
                    Odpowiadam tu, żeby było w jednym miejscu. W zasadzie wszystko jest
                    bezpłatne - wszystkie posiłki, drinki, jakieś przekąski, soki itp. w
                    hotelu i w barku na plaży. Napoje na zewnatrz są podawane w kubkach
                    plastikowych (kawa nie). Wewnatrz w szkle. Wyjątki (zawsze przecież
                    są) - kilka razy w barze przy basenie była langusta (za duuuże
                    zwierze - 20 cuc), można (np. z lobby baru) wziąć wodę (może inne
                    napoje też) w butelce do pokoju, wówczas dopiszą ją "na pokój" i
                    trzeba zapłacic przy wyjeździe (duza butelka 1,5 cuc). Oczywiście
                    można ten sam efekt uzyskać poprzez poproszenie o wlanie dowolnego
                    napoju do butelki (trzeba ja mieć) i zabranie do pokoju (wowczas
                    jest gratis. No ale nie zawsze jest butelka pod ręką. Płaci się
                    kaucję za ręcznik - oddaja przy wyjeżdzie
                    No i oczywiscie mile widziane sa napiwki - dla sprzataczek, dla
                    kelnerów na "stołówce" (wiele osób daje też np. osobom
                    przygotowujacym posiłki), w barku na plaży czy na basanie.
    • lagaffe Re: wróciłem z Varadero (kuba) 29.01.08, 15:33
      Podobnie jak "control" ostatnio wróciłem z objazdówki po Kubie zakończonej kilkudniowym pobytem w Varadero. Jeździliśmy małym busem (grupa była dziesięcioosobowa) a program wycieczki był następujący:

      Najpierw kilka dni w Hawanie (noclegi w hotelu Colina) + wycieczka do Vinales.

      Potem przejazd do Trynidadu - po drodze wizyta na "farmie krokodyli" w bodajże Boca (po drodze do Zatoki Świń) i w Cienfuegos. Noclegi w Trynidadzie w hotelu Ancon (nad morzem, kilkanaście kilometrów od centrum miasta).

      Na koniec przejazd do Varadero; po drodze "obowiązkowa" wizyta w mauzoleum Che Guevary. W Varadero noclegi w hotelu Los Delfines.

      W razie czego służę informacją.
        • lagaffe Re: wróciłem z Varadero (kuba) 30.01.08, 14:05
          Na farmie orchidei nie byłem.

          Co do wycieczki to kupiłem osobno przelot i osobno resztę (ta reszta to "pakiet objazdówka" czyli: noclegi, posiłki, bilety wstępu, transfery do/z lotniska, przejazdy fajnym autokarem, przewodnik. W cenie NIE było napojów poza hotelami all inclusive oraz napiwków). Lot kupiłem w Air France, "pakiet objazdówkę" kupiłem bezpośrednio w Havanatour / Transtour (na mój nos jest to kubański odpowiednik polskiego peerelowskiego "Orbisu").

          Pakiet wykupiłem w Paryżu
          • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 02.02.08, 14:06
            Mnie ta farma na kolana nie rzuciła, może dlatego, że styczeń nie
            jest najlepszym okresem do podziwiania roślin. Gdy wszystko kwitnie,
            pewnie to wygląda znacznie bardziej atrakcyjnie. Obok farmy jest
            mały wodospad, do którego prowadzone są wycieczki i tracą tam ze 2-3
            godziny (bo kawałek trzeba przejść, bo ktoś się postanawia wykąpać
            itp.) Uważam, że to nieporozumienie. Ani ta kaskada nie robi
            wrażenia, ani sąsiadujące z nią "okoliczności przyrody". Radzę
            zmusic pilota, by pojechał w jakieś inne miejsce.
            • amat1 Re: wróciłem z Varadero (kuba) 02.02.08, 15:55
              Na dobrą sprawę to na całej Kubie niestety niema nic co by na kolana rzucało. Wyspa jak wyspa, bywają piękniejsze. Miasta brudne zniszczone. Przyroda co prawda piękna ale podobna jak na Jamajce czy Margaricie. Morze i ocean ładny ale dla mnie Morze Czerwone piękniejsze. Ale Kuba ma coś co się potem z przyjemnością wspomina Takie coś niepowtarzalne co warto przeżyć Na to się łączy klimat, muzyka, ludzie i ten ich spokój ta ich maniana
              • control Re: wróciłem z Varadero (kuba) 02.02.08, 16:30
                amat1 napisał: Ale Kuba ma coś co się potem z przyjemnością
                > wspomina Takie coś niepowtarzalne co warto przeżyć Na to się łączy
                klimat, muzyka, ludzie i ten ich spokój ta ich maniana

                To prawda. Dlatego najfajniejsze są miasta i miasteczka, a tam
                ludzie (bardzo serdeczni), klimaty małych knajpek, w których gra
                zespół i nagle barmanka zaczyna tańczyc salsę, gdzie idziesz ulicą,
                a tu ktoś cię zaprasza do siebie do domu na obiad lub żebyś
                popatrzył, jak on mieszka, świetna jest Hawana w dzień i zwlaszcza
                w nocy, te fabryki cygar, w ktorych 100 lat temu zatrzymał sie czas
                itp. Wobec takich atrakcji nie powinni wozić ludzi pod jakiś
                strumyk spadający 10 m w dół, tym bardziej gdy w dalszym programie
                jest wycieczka do prawdziwego lasu z większym wodospadem. Szkoda
                lecieć kilkanaście godzin samolotem, żeby w styczniu zaprowadzili
                człowieka do ogrodu i opowiadali, że on za kilka miesięcy będzie
                pięknie wyglądal, bo wszystko zakwitnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka