To, co teraz czuję

24.11.05, 13:55
No i niestety koszmar powrócił. Było tak pięknie przez rok a teraz jak spod
ziemi na kolejnym USG kontrolnym wyszła cysta na jajniku, 3cm. W planie
kolejne laparo, najpierw badania. Wszystko się wali. Miałam plany na
najbliższy rok, ciężko pracowałam a teraz znowu trzeba będzie przechodzić
przez to piekło, rzucić wszystko w cholerę.
TO już drugi zaatakowany jajnik. Czy mam jeszcze szansę na dziecko? Pewnie
wyrok padnie po laparoskopii. Trzeba sprawdzić jak daleko posunęła się
choroba, w jakim stanie są jajowody.

Czuję się kaleką. Ta choroba odebrała mi pewność siebie, odebrała mi młodość,
doprowadziła do nerwicy, depresji, zniszczyła moje plany. Co będzie z życiem
osobistym, czy pogodzę się losem jeśli nie będę mogła mieć dzieci... Ile
jeszcze operacji przede mną? Ile stresów? Jak długo można w ten sposób żyć!
Czy finałem tego wszystkiego będzie wycięcie macicy??
Kiedyś cieszyłam się życiem. Teraz czuję, że usycham od środka. Stałam się
bezbarwna, mroczna, uśmiecham się do ludzi dla niepoznaki. Nie chcę martwić
najbliższych, chociaż są ze mną, wspierają. Nie nawidzę tej atmosfery. Wkurza
mnie, że jestem słaba, chora, taka bezradna.
Kiedyś miałam w sobie tyle pasji, byłam duszą towarzystwa. Teraz nie mam siły.

Wczoraj płakałam długo. Sama. Nie było nikogo. Dziś zastanawiam się na ile mi
jeszcze starczy sił.
    • asiaku Re: To, co teraz czuję 24.11.05, 15:26
      Starczy Ci sił.
      Zaciśnij zęby i do przodu.
      Nie jesteś kaleką. Masz tylko laparo przed sobą. 3cm torbiel to pikuś, nie
      będzie żadnych zrostów. I zapomnij o wycinaniu macicy.
      Możesz sobie przez chwile popłakać ale sił starczy Ci na znacznie dłużej niż
      podejrzewasz.
      A potem dostaniesz nagrodę. W momencie, kiedy najmniej będziesz sie tego
      spodziewać.
      Wiem o tym, bo byłam w takiej sytuacji.
    • anna_122 Re: To, co teraz czuję 24.11.05, 17:04
      wiem |e nie jest Ci teraz latwo, ostatnio te| dowiedzaBam si ze znów mam
      torbiel i czeka mnie laparo, od roku jestem caBy czas na chormonach, jestem
      mezatkom ale moj maz pracyje za granicom i naprawde za czesto sie nie widujemy,
      jestemsama ze swoja chorob ale nie trace nadzieji ze kiedy to sie skonczy ze
      bede zdrowa i bede mogla miec dzieci
      glowa do gory pamietaj nie jestes sama, wiecej wiary
      pozdrawiam
    • mimoooza Re: To, co teraz czuję 24.11.05, 23:08

      Niestety życie bywa bardzo okrutne, atakując często wtedy, gdy najmniej się
      tego spodziewamy... Mi teraz też bardzo dokuczyło, najpierw dając nadzieję, że
      wszystko będzie ok, a potem wszystko odbierając jednego dnia i stawiając mnie
      przed ogromną niewiadomą co dalej... Doskonale Cię rozumiem...

      Nie mamy innej możliwości, niż zacisnąć zęby mimo wszystko i iść do przodu,
      wierząc, że nadejdą lepsze dni i życie będzie dla nas łaskawsze, może dla
      odmiany zaskoczy nas pozytywnie wtedy, gdy nie będziemy się tego spodziewały?

      Przytulam Cię bardzo mocno. Bądź dobrej myśli, a sił Ci nie zabraknie. Życzę Ci
      dużo słońca mimo jesienno-zimowej pogody :-))
      • 56at Re: To, co teraz czuję 25.11.05, 07:35
        Wypłacz się ,wywsciekaj a potem głowa do góry i do boju bo jest o co walczyć
        Będzie dobrze ściskam mocno Ania
      • spczolka Re: To, co teraz czuję 25.11.05, 14:23
        Dziękuję wam wszystkim za słowo zrozumienia i pocieszenie. Naprawdę było mi to
        potrzebne. Dziś czuję się już odrobinę lepiej. Jestem strasznie zabiegana, mam
        dużo obowiązków, więc dzięki Bogu nie mam czasu na czarne rozmyślania.

        Cieszę się, że Was mam, dziewczyny. Wasze wsparcie wiele dla mnie znaczy. Skoro
        wy dajecie sobie radę to ja też na pewno potrafię! Dizękuję Wam raz jeszcze.
Pełna wersja