demi74
24.11.06, 13:06
Witam jestem tu nowa i po przeczytaniu waszych wypowiedzi o tej okropnej
chorobie przerażona.Czy nie ma na to rady?Ja zaczełam chorować na
endometrioze w 1994 roku po c.c, na początku lekarze patrzyli na mnie jak na
wariatkę bo nie umieli stwierdzić co mi jest.W końcu trafiłam na lekarza,
który powiedział endometrioza.Byłam leczona orgametrilem -nie pomogło proverą
też jak tylko przestałam brać to zaraz endometrioza zaczeła rosnąć.Znosiłam
źle te kuracje.Przez 5lat leczenia tymi hormonami przytyłam 25kg do tego bóle
kości wypadanie włosów depresja nerwowość.W końcu lekarz zaproponował drugą
ciąże.Pełna nadzieji zdecydowałam się urodziłam drugą córkę, karmiłam 2 lata.
Po roku dostałam miesiączkę i okazało się ,że znów mam to cholerstwo, które w
przeciągu 3 miesięcy było juz tak duże że nadawałam się pod noż.No i 3-cie
cięcie,trzy godz na stole.Lekarka , która mnie operowała mówiła,że było
ciężko to badziewie było wszędzie w mięśniach więzadłach nawet otrzewnej więc
powycinała mi pół brzucha. Potem oczywiście pół roku Danazolu po którym
czułam się fatalnie i 5lat Cilest bez przerw,ale od dłuzszego czasu miałam
znow dolegliwosci ten sam znany ból. No i masz ci los to samo.Znów czeka mnie
zabieg .Jestem załamana , nie mam juz sił i nie chce mi się żyć .Czy na to
nie ma skutecznej metody?Ile można dać się kroić i potem te hormony.Mam juz
takie migreny że leczę się u neurologa a ten każe natychmiast odstawić
hormony a mnie czekaja jeszcze większe dawki. Co robić pomóżcie!!!!Może ktoś
zna dobrego specjaliste w Bydgoszczy? Może są leki inne niż danazol ,provera
czy orgametril po których się nie tyje i nie czuje tak źle?I które uchronią
mnie przed 4-tym cięciem?Psychicznie jestem na dnie i błagam poradźcie coś!Bo
zwariuję!