Dodaj do ulubionych

Czy to się kiedyś uda??

23.04.07, 11:55
Witam wszystkich, muszę się trochę wyżalić bo wtedy chyba lepiej mi będzie.
Robiłam dzisiaj test, nie mogłam wytrzymać i zamiast zrobić normalnie czyli w
dniu spodziewanej @ zrobiłam dzisiaj a to dopiero 8dpo ale i tak wyszedł
negatywny, tak jak zresztą myślałam. Mam endo II st i jestem po leczeniu
diphereliną, to jest dopiero pierwszy cykl starań po leczeniu, ale mam jakieś
takie czarne myśli, jak czytam forum to widzę że wielu sie udaje, ale tak samo
wielu się nie udaje. Ze mną jest już chyba wszystko ok, byłam na badaniach i
myślałam, miałam cichą nadzieję że się uda, ale tak to jest niestety że jak
komuś zależy to się rzadko udaje. Teraz znowu tyle czekania cały długi
miesiąc....Pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • jula1232 Re: Czy to się kiedyś uda?? 23.04.07, 13:32
      Edytko kiedys i nam sie uda. :-)))Ja po laparoskopii brałam danazol przez 3
      miechy i od gry=udnia sie staram i na razie sa to bezskuteczne starania. ja juz
      podchodze do @ normalnie. JUz mnie nie rozczarowuje. Jakos tak spokojnie. Moze
      to juz z tej bezsilnosci odpuszczam. Po prostu co bedzie to bedzie. Buziaki i
      duzo siły w dalszej walce i oczywiście spełnienia najwiekszego marzenia:-))))
    • edi_t Re: Czy to się kiedyś uda?? 23.04.07, 19:37
      Uda się :) Przy II stopniu endo, to nawet często się udaje.
      Dziewczyny, rozumiem, że staracie się naturalnie ?
      Ja wprawdzie nie jestem najlepszy przykładem do pocieszenia, bo jak mi lekarze
      po 1-szej laparo kazali się starać, to mi przez 5 lat nic nie wyszło :(, a endo
      wróciło w 6 roku i już w III stopniu, niestety.
      Teraz ginekolog twierdzi, że po 2-giej laparo znów jest szansa ale najlepiej ją
      zwiększyć, proponuje IVF lub IUI. Niiestety ja nie mogę z tego skorzystać, ale
      za to zrobiłam HSG i jak są drożne jajowody, to można chociaż spróbować
      stymulacji jajeczkowania - co 2 czy 3 jaja to nie jedno ;).
      Dziewczyny może spróbujcie trochę pomóc naturze, bo taka szansa jak do 6 m-cy
      po laparo to się nie powtórzy.
      Trzymam kciuki za udane starania
      Edit
      • edyta_p1 Re: Czy to się kiedyś uda?? 23.04.07, 20:02
        Mój gin powiedział że jak przez następnych kilka miesięcy się nie uda to wtedy
        trzeba bedzie sprawdzić drożność jajowodów, wydaje sie być logiczne, tylko nie
        wiem jak zniosę te kilka miesięcy to po pierwsze a po drugie im dłuższy czas
        czekania tym większa szansa że end wróci, no a tego bym nie chciała.Na razie
        staramy się więc naturalnie, ale jak się nie będzie udawało to wtedy sie pomyśli
        co dalej.
          • anetkaanetka1 Re: do edi_t 24.04.07, 10:57
            Witajcie
            Mam endo II stopnia, bardzo chciałabym mieć dzieci, jeśli sie uda, ale uważam,
            ze jeśli sie nie uda to też będzie dobrze. Żyć trzeba dalej i układac sobie
            życie mimo wszystko.Nie wszyscy mają dzieci i tacy też są szczęśliwi. Nie chcę
            dostawać obsesji na punkcie dziecka. Nie żyję tylko po to ,żeby być w ciąży.
            Pozdrawiam,życzę spokoju i bez przesady z tym spełnianiem sie jako matki.
          • leila78 Re: do edi_t 24.04.07, 11:26
            względy religijne czy widzi mi się;) A może namów go na badanie nasienia, że
            niby lekarz tak kazał. Jak się raz zaprzyjaźni z kubkiem to następny nie będzie
            taki straszny;)
            • edi_t Re: do edi_t 24.04.07, 18:35
              Niestety to widzi mi się :). Ale ja obstawiam, że on się boi tego badania.
              Powiedziałam mu już, że lekarz kazał mu zrobić badanie, bo nie wie jak mnie
              leczyć (zresztą mój gin wymyślił, żeby mu tak właśnie powiedzieć). Nawet mu
              kubek z Novum przyniosłam :) Niby mówi, że zrobi, ale na razie nic :(
              Ja to bym bardzo chciała ICISI co mi tam, nawet bym się sklonowała jakby tylko
              było można :)
              Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję
              Edit
    • leila78 Re: Czy to się kiedyś uda?? 23.04.07, 21:14
      przepraszam, ale czy Tobie się wydaje, że mi nie zależało??? Od lipca 2005 roku
      nie miałam ani jednego bezczynnego cyklu. To właśnie w lipcu miałam
      laparotomię - endo IVst., zostało mi pół jednego jajnika i 1/4 drugiego, potem
      dipherelina przez 3 miesiące. w grudniu monitoring na cyklu nat., w styczniu 06
      zaczęły się tworzyć torbiele czynnościowe po clo, w lutym laparoskopia second
      look, w marcu pierwsza IUI, w kwietniu znów torbiele po stymulacji clo i
      menopurem i tak dalej jeszcze dwie IUI - diagnoza: zespół niepękającego
      pęcherzyka. zostało in vitro. w październiku histeroskopia. w listopadzie
      stymulacja do in vitro. kiepsko się wystymulowałam. na początku grudnia udaje
      się uzyskać tylko jedno jajko i tylko jedno poddają zapłodnieniu (ICSI),
      transfer. dziś 23 tc i nie mów proszę, że komuś nie zależy.
      • edyta_p1 Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 19:07
        Ja napisałam, że często tak jest że jak komuś bardzo na czymś zależy i się
        bardzo stara to wtedy nie wychodzi. Na przykład ja bardzo się staram, dbam o
        siebie i bardzo mi zależy żeby zajść w ciążę i niestety nic z tego nie wychodzi.
        A znam osoby, które piją, palą,śpią z kim popadnie, mają wszystko gdzieś, nie
        dbają o siebie zupełnie,nawet w ciąży do lekarza nie chodzą a w ciążę zachodzą
        bez problemu, najczęściej nieplanowaną zresztą.Czasem myślę i jest mi przykro że
        jest taka niesprawiedliwość.
    • melila Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 11:45
      edyta_p1 napisała:
      > Witam wszystkich, muszę się trochę wyżalić bo wtedy chyba lepiej mi będzie.
      Może uświadom sobie, w jak dobrej sytuacji jesteś: mając obok siebie mężczyznę,
      z którym chcesz (i który też chce) mieć dziecko. Co miesiąc możesz mieć
      nadzieję, że jesteś w ciąży.
      W ogóle wszystkie dziewczyny narzekające pomyślcie sobie, o ile gorsza jest
      sytuacja osoby samotnej chorej na endo, która równie rozpaczliwie pragnie
      dziecka jak wy, nie może się o nie starać, a widzi jak szansa na ciążę oddala
      się coraz bardziej.
      Połowa postów na tym forum dotyczy prób zajścia w ciążę, a ja czytając je czuję
      się coraz gorzej. Nie czytałam nawet o żadnym planie leczenia, który nie miałby
      w sobie pomysłu na ciążę jak najszybciej, po laparo czy po braniu konkretnego leku.
      Naprawdę dziewczyny, zauważcie plusy w swojej sytuacji !
      • paolka84 Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 14:23
        witaj Melila :) zgadzam sie z tym co napisalas.Mam endo od 4 lat, lekarz
        powiedzial mi, ze w ciagu najblizszych 5 lat powinnam jak najszybciej zajsc w
        ciaze,bo potem bedzie juz za pozno, zostal mi wiec juz tylko rok... Powiedzial
        takze,ze po 30stce nie mam juz co myslec o dziecku. no coz.. slowa pana doktora
        wzielam sobie do serca, bo marze o dziecku, ale trudno sie o nie starac, gdy
        nie ma odpowiedniego kandydata ;) poki co jestem dobrej mysli, moze gdzies tam
        czeka na mnie ten jedyny ksiaze ;)ale przyznaje ze miewam chwile zalamania i
        mysle sobie wtedy, ze po co to wszystko, to cale leczenie, skoro nie mam nawet
        mozliwosci sprobowania,czy cos by z tego bylo.. mam nadzieje, ze kiedy juz
        ksiaze przybedzie do mnie, nie bedzie za pozno na staranie sie o dzidziusia ;)
        pozdrawiam :):)
        • edi_t Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 19:05
          Cześć dziewczyny,
          nie myślcie o tym w ten sposób tzn. że będzie za późno. Z tym, że po 30-tce
          będzie za późno to ginowie przesadzają, jasne statystycznie trochę spadną
          szanse, ale IVF robią w Polsce do 45 roku życia. Sama tak się pocieszam, bo mam
          już 37 lat :)
          U mnie też nie jest tak słodko, że "tylko" endo. Mąż nie jest zainteresowany
          leczeniem, ani jakimkolwiek wsparciem w temacie dzieci - raczej przyjął postawę
          jak się zdarzy to ok., a jak nie to nie.
          I co tu robić jak ginekolog twierdzi, że na endo najlepsza ciąża ?
          Ja dobrze wiem, że nic na siłę się nie da. Przez kilka lat nie naciskałam na
          wspólną diagnostykę i leczenie, bo zalerzało mi na moim małżeństwie.
          Teraz też, jak się nie uda, to trudno. Za jakieś 2-3 miesiące zaczynę 6 -
          miesięczne leczenie endo. Mam brać inhibitory aromatazy.
          Nie wiem teraz co będzie dalej. Tyle lat żyję bez dzieci, że nawet nie wiem czy
          potrafiłabym żyć z dziećmi.
          Mam jakąś małą szansę, przez chwilę, to próbuję, żeby później nie żałować. A co
          po leczeniu endo ? Cóż, będę jeszcze starsza.
          Dziewczyny po prostu leczcie endo i szukajcie swojego "księca" podobno na
          każdego czeka gdzieś jego druga połówka :)
          Pozdrawiam
          Edit
          • edyta1011 Re: Czy to się kiedyś uda?? 25.04.07, 09:49
            Dziewczyny zapewniam Was, że warto mieć dziecko bo to jedyna istota oprócz
            matki, która Was będzie zawsze kochała. Czasami jest strasznie, szczególnie jak
            jesteś chora, zmęczona, obolała, a dziecko wrzeszcy, domaga się uwagi,
            jedzenia, zabawy, ale warto bo to jest Twoje dziecko, ciało z Twojego ciała i
            to się czuję. Nie jestem przeciw adopcji, bo cudzie też można kochać, ale to
            jest co innego. Ja mam endo po cesarce w bliźnie i prawdopodobnie jak usuną to
            będzie spokój, ale wiem co to znaczy obsesyjnie chcieć dziecka. Przeżyłam
            martwą ciążę 6-miesięczną, musiałam urodzić naturalnie martwe dziecko leżąc z
            innym rodzącymi kobietami. Wyłam. a potem to już tylko chciałam być znowu w
            ciąży. Nic się nie liczyło. Mąż zaczął wtedy zapijać ból w sercu, ale ja
            myślałam tylko o dziecku i kiedy nie współżyliśmy, a miałam dni płodne, to
            wpadałam w depresję. I zaszłam, ale wcale nie wtedy, gdy wypadały mi dni płodne
            i gdy się staraliśmy. Mam 3-letniego synka. Więc życzę Wam, abyście robiły to
            bardziej spontanicznie i nie licząc kiedy, bo wtedy bardziej się uda. A jeżeli
            chodzi o mężczyzn, to często, chociaz chcą dziecka, później zostawiają kobietę
            bez oparcia i to ona musi sobie ze wszystkim radzić. Mój zaczął szukać
            bliższego kontaktu z dzieckiem dopiero niedawno, chciaż był zadowolony, że ma
            syna i tylko zadowolony. Zero pomocy, on się boi, on nie wie jak. Więc ja
            jestem zadania, że 1. warto mieć dziecko, ale nie za wszelką cenę, żeby nie
            było, że ja się dla ciebie tak poświęcałam, a ty jesteś niegrzeczny, nie
            szanujesz mamusi itp.
            2.mąż nawet najlepszy, może stać się obcym człowiekiem, może odejść, a dziecko
            będzie kochać zawsze,
            3. Po co żyć, jak nie ma dla kogo?
      • isza7 Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 18:44
        Melila, o jakich plusach mówisz? Jakie znaczenie ma to czy masz czy nie masz faceta jeśli i tak ciąży brak mimo leczenia? Ja też jestem samotna i do tego mam już 35 lat, usunięte prawe przydatki i niedrożny lewy jajowód i nie pogodziłam się jeszcze z tym że nigdy nie będę matką chociaż powinnam bo na pewno nie będę. I morze łez już wylałam. Ale nie wydaje mi się że ból jest mniejszy tylko dlatego że jest facet. Tym bardziej że oni często nie wytrzymują tej sytuacji i kobieta jest sama ze swoim problemem. Myślisz że mężatki nie mogące zajść w ciąże wylewają mniej łez od Ciebie bo mają męża? To przecież dramat dla KAŻDEJ kobiety, nie tylko mężatki. Nie każdej się udaje mimo leczenia.
        • melila Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 18:55
          isza7 napisała:
          > Melila, o jakich plusach mówisz? Jakie znaczenie ma to czy masz czy nie masz
          > faceta jeśli i tak ciąży brak mimo leczenia?
          Takie, że z facetem można chociaż PRÓBOWAĆ. Dziewczyny mają szanse, mogą robić
          dodatkowe badania, podjąć leczenie. A u mnie lekarz z fałszywym uśmieszkiem
          mówi, że jak pani spróbuje w sposób naturalny i nic z tego nie będzie, to
          zobaczymy.
          Oczywiście ja z kolei mogę się łudzić, że zaciążę od razu w noc poślubną, gładko
          donoszę i urodzę.
          Dziewczyny mają motywację do leczenia, a ja mam coraz więcej wątpliwości, bo
          jeśli nie będę miała szansy na małżeństwo, to po co hołubić moje niesforne
          narządy rozrodcze ?
          • isza7 Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 19:11
            Zgadza się że brak motywacji do leczenia komplikuje sprawę. Ja właśnie dlatego straciłam prawe przydatki. Z powodu braku motywacji nie leczyłam się wcale przez 11 lat po "własnoręcznie" przerwanej przed czasem kuracji danazolem. Dlatego nie popełniaj mojego błędu. Zmień lekarza na takiego który będzie miał inne podejście. Ja Cię doskonale rozumiem. Sama chwilami nienawidzę wszystkich szczęśliwych mężatek, zwłaszcza w ciąży. Ale Twój post zieje goryczą, a hodowanie goryczy przyniesie szkodę przede wszystkim Tobie. I wcale nie jest łatwo się z tym uporać. Ale musisz. Pozdrawiam i zacznij szukać plusów również naszej sytuacji.
            • melila Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 20:05
              isza7 napisała:
              > Zgadza się że brak motywacji do leczenia komplikuje sprawę. (...)
              > Dlatego nie popełniaj mojego błędu.
              Ja się leczę, przynajmniej na tyle, na ile mogę. Zastanawiam się natomiast nad
              pogodzeniem jednoczesnego leczenia hormonalnego i szukania przyszłego ojca
              mojego dziecka. Zimą brałam przez jakiś czas duphaston, który miał koszmarne
              skutki uboczne - miałam złe wyniki wątrobowe, nie mogłam spać, pracować,
              siedziałam w domu i płakałam. Zza zgodą lekarza przestałam to brać, w maju
              wybieram się na laparo. W dodatku przytyłam 5 kg i nawet mimo diety i ćwiczeń
              nie udało mi się tego zrzucić. O ile wyobrażam sobie, że zakochany mężczyzna
              jest w stanie znieść jakieś przejściowe wahania nastrojów czy wzrost wagi u żony
              podczas starań o ciążę (moi koledzy znoszą to podczas ciąży), to czarno widzę
              możliwość uwiedzenia księcia z bajki przez smutnego hipopotama ;-)

              > Sama chwilami nienawidzę wszystkich szczęśliwych mężatek, zwłaszcza w ciąży.
              Ja nie nienawidzę szczęśliwych mężatek w ciąży. Najwyżej im zazdroszczę. Po
              prostu uważam, że dziewczyny, które starają się o dziecko nie doceniają samej
              możliwości starania się.

              > Zmień lekarza na takiego który będzie miał inne podejście.
              Tak zupełnie poważnie - dziewczyny, które nie możecie na razie starać się o
              dziecko - jak jesteście leczone ? czy jest w ogóle jakiś zachowawczy tryb leczenia ?
              Czy czeka mnie po prostu laparo, kontrolne USG co jakiś czas i znowu laparo jak
              endo odrośnie ?
              • isza7 Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 20:34
                Sierota jestem bo nie umiem odpowiadać z cytatem.:(
                Myślę, że jak trafisz na tego właściwego to nic nie będzie miało dla niego znaczenia, ani Twój wygląd ani smutny nastrój, po prostu go trafi na miejscu.
                Jeśli chodzi o zazdrość, to u mnie też od niej się zaczęło ale to już prosta droga do gorszych stanów i ledwo z tego wyszłam żywa, wierz mi (miałam depresję z myślami samobójczymi). Nie podam Ci recepty jak z tą zazdrością wygrać bo sama bym chciała. A tego czy mężatki nie doceniają samej mozliwości starania, nie wiesz tego.
                Co do leczenia to mój lekarz mimo że wiedział że nie staram się o dziecko leczył mnie tak jakbym się starała. Zrobił sam od siebie badanie drożności jajowodów i nawet zaproponował próbę udrożnienia tego pozostałego. Natomiast ponieważ mam endo tym razem nie potwierdzone histopatologicznie i nie stwierdzono ognisk poza usuniętym jajnikiem nie jestem leczona i mam się zgłosić do kontroli za pół roku. Myślę, że każdy przypadek jest traktowany indywidualnie i nie ma jednego przepisu na leczenie kobiet które na razie nie planują dziecka. Trzymaj się.
          • edi_t Re: Czy to się kiedyś uda?? 24.04.07, 19:17
            Oj meila, hołub swoje narządy rozrodcze, bo nie znasz dnia i godziny :)
            A co będzie, jak za tydzień, miesiąc, a nawet rok spotkasz swojego wymarzonego
            i będziesz chciała z nim powiększać rodzinę ? Przydadzą Ci się jeszcze te
            narządy chociażby po to żeby spróbować je wykorzystać :)
            Zresztą dziewczyny co tu dużo mówić endo się rozrasta i coraz bardziej boli, to
            też jest spora motywacja żeby się leczyć :)
            U mnie w każdym razie taka motywacja ma duże znaczenie, a narządy mam zamiar
            zachować w możliwie najlepszym stanie do menopauzy - nigdy nie wiadomo co po
            drodze jeszcze może się wydarzyć.
            Edit

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka