Gdy dzwoni samobójca..

15.12.06, 22:29
Kurcze dziwny telefon odebrałam właśnie. Koleś mówił że siedzi na Zagórzu na
dziesiątym piętrze i zaraz skoczy bo dziewczyna go zdradziła. Mówi że skoczy.
Ja że nie warto i te pe a on ciągle że skoczy, ale nie powie że gdzie
dokładnie jest. W trakcie rozmowy przestałam w to wierzyć bo chciał żebym
opowiadała coś o sobie a ja nie zamierzam zwierzać się obcym w środku nocy.
Zdenerwowałam się bo nigdy nie wiadomo co w takich sytuacjach robić i czy są
chociaż prawdziwe. Na koniec koleś powiedział "no to skaczę": normalnym
głosem, potem zrobił (moim zdaniem udawane) "oOoOO" i i słyszałam stuknięcie
(zmarkowane bo koleś lecący z 10-go piętra nie osiąga betonu w 10 sekund jak
to by wynikało z tej "rozmowy". Połączenie też nie zostało przerwane, tylko
na moje "halo" była cisza i to ja się rozłączyłam.
To jakaś moda i ktoś sobie żarty na tej podstawie urządza czy jak?
    • kelo Re: Gdy dzwoni samobójca.. 15.12.06, 23:55
      No, niezłe. Sam byłbym w tarapatach po takim telefonie. Zobaczymy jutro w gazecie.
      • iselle Re: Gdy dzwoni samobójca.. 16.12.06, 13:17
        Myślisz, że o tym napiszą? Po napisaniu posta policzyłam ile to 10 sekund i
        okazało się że za dużo, stawiam na 5 sekund. Poza tym nie było żadnych odgłosów
        tła, które na dworze zawsze są. Jak pytałam o rodzinę to powiedział że nie wie
        gdzie jest czyli nie był na to przygotowany. Żałuję że nie zaczęłam wypytywać o
        więcej to może by się spłoszył i zdemaskował.
        Moja rada po czasie: zawsze spisać numer; jak samobójca to namierzą i się tym
        zajmą, jak żartowniś to może beknie za niepokojenie ludzi po 22-giej.
Pełna wersja