"bieliźniany" żart

05.01.06, 00:14
Przypomniał mi sie stary (baaardzo) dowcip. Dobrze komponuje się z tematem
bielizny:
W dawnych czasach biznesmen, z zagranicznej podróży służbowej, postanowił
żonie przywieźć na pamiątkę biustonosz. Odwiedza więc ekskluzywny salon i
prosi panią ekspedientkę o pokazanie mu kilku egzemplarzy tej bielizny. Ale
pani jest dociekliwa:
- A jaki model Pana interesuje?
- ?
- Mamy w sprzedaży modele: "jabłko", "śliwka", "gruszka", "melon"...
- A ma Pani model "uszy jamnika"?
    • sloggi Re: "bieliźniany" żart 05.01.06, 21:52
      Zatem powinien kupić gorset.
    • zettrzy Re: "bieliźniany" żart 19.02.06, 04:42
      ha ha
      W latach studenckich biznesmen z Egiptu wynajal mnie w spoldzielni Plastus jako
      przewodnika po Warszawie. Okazalo sie nie mial zamiaru zwiedzac miasta, a z
      jezykiem tez dawal sobie rade. Czego potrzebowal to kobiety ktora by
      zrealizowala zamowienie handlowe jego "siostr", jak sie wyrazil, bo on za cene
      zycia by nie wszedl do sklepu z bielizna. Zamowienie obejmowalo liste chyba z 50
      roznych stanikow, gorsetow, pasow do ponczoch i takich tam, w rozmiarach tak
      imponujacych ze zwatpilam czy istnieja. No ale przyjelam zadanie, wiec poszlismy
      do duzego sklepu bodajze na Swietokrzyskiej, on sie krecil na trotuarze palac
      papierosa, ja z owa lista i kilem pieniedzy realizowalam zamowienie. Jak sie
      okazalo wszystko bylo, ale pani ekspedientka malo ze smiechu nie umarla z tych
      rozmiarow, no i jak jej powiedzialam dla kogo to. Harem, tak harem, pelen kobiet
      o taaaaaaakich ksztaltach.
      Uszy wszystkich jamnikow na swiecie bledna przy tym wspomnieniu.
Pełna wersja