Słoneczna Chatka, Nr 70, ul. Skarbka

08.10.05, 10:36
Sama chodziłam do tego przedszkola. Teraz chodzi tam mój syn. Polecam je z
czystym sumieniem.
A oto konkrety:
1. Lokalizacja: W willi, dzielnica Grunwald, spory ogród, starodrzew i sporo
roślin, huśtawki, drabinki, piaskownice itp
2. 4 grupy- 3 i 4 latki są w osobnych grupach! Nie wiem jak liczne są inne
grupy, ale w 3latkach jest 17 dzieci
3. u 3latków są dwie wychowawczynie (na zmianę) i pani do pomocy. Wszystkie
fajne.
4. Dodatkowe zajęcia: basen (idą pieszo na Olimpię, myślę, że ok. 15 min,
rodzice muszą odebrać dzieci z basenu), rytmika, angielski codziennie,
Kolorowe Nutki, kółko taneczne (może jeszcze inne , o których nie pamiętam)
5. Opłaty jak na państwowe to chyba wysokie. mój mały korzysta z ww zajęć
(oprócz basenu) i płacę ok. 350,- miesięcznie.
6. Rozkład dnia: Dzieci można przyprowadzac od 7:00, a odbiera się chyba do
16:00. 8:30 - śniadanie, 12:00 - 2gie śniadanie, 14:00 - obiad. W
międzyczasie zabawy, edukacja, rytmika itp
7. Nie ma leżakowania. Dzieci nie noszą fartuszków. Każde dziecko ma swoją
poduszkę i po posiłkach kładą się na dywanie na sjestę, a pani czyta książkę.
8. Są dwie łazienki: po jednej na dwie grupy. Dzieci myją ząbki.

W tym przedszkolu paniom się naprawdę chce. Czytałam o jakimś na Batorego,
czy na Chrobrego, gdzie jedna wychowawczyni puszczała często dzieciom bajki
na Video. U nas nie ma TV (przynajmniej w naszej sali) i już.

Za to po 1,5 miesiąca uczęszczania do przedszkola młody podśpiewuje sobie
chyba z osiem piosenek, byli już na wyciczce w ogrodzie botanicznym, był
pierwszy koncert kolorowych nutek, był teatrzyk( aktorzy byli w przedszkolu),
a na korytarzowej gazetce pojawiają się coraz to nowe prace.

Szczypią się z tymi dziećmi, przepraszam, że tak mówię, ale za moich czasów
było inaczej. Jak ktoś nie chciał jeśc to siedział nad obiadem do
podwieczorku, a inni się bawili. Obecnie jest to nie do pomyślenia. Na
pierwszym zebraniu jeden z tatusiów poruszył następującą sprawę: Dlaczego
nalesniki były posmarowane dżemem? Jego córka nie lubi dżemu i nie zjadła i
była głodna, a gdyby dostała suchego to by zjadła. Za moich czasów chybaby
wszyscy lali. A on został potraktowany poważnie i SIC! następnym razem
dziewuszka dostała naleśnika bez dżemu.
Panie są b. otwarte na kontakty z rodzicami. Każda ma raz wtygodniu dyżur i
można bezpośrednio z nią w spokoju rozstrząsać kwestię dżemu. Panie prowadzą
zeszyt, gdzie zapisują spostrzeżenia na temat każdego dziecka osobno.

Więcej na razie nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Na wiosnę będą dzrzwi
otwarte, a w maju-czerwcu festyn w ogródku, to dam znać.
    • nina761 Re: Słoneczna Chatka, Nr 70, ul. Skarbka 08.10.05, 13:23
      Czytałam na ich stronie że są przedszkolem dwujęzycznym. Czy możesz mi
      powiedzieć czy to się ogranicza tylko do zajęć z lektorem czy jest troszkę
      bogatsze?
      • emi1777 Re: Słoneczna Chatka, Nr 70, ul. Skarbka 09.10.05, 19:31
        Ano, chyba tylko do zajęć. Angielski jest codziennie, ale nie cały czas, tylko
        przychodzi lektor i ma zajęcia, chyba przez godzinę, albo 45 min.
        Nasze trzylatki dopiero zaczęły te zajęcia (od października). Mamy ze starszych
        roczników mówiły, że dostawały do domu płyty z piosenkami i wierszykami.
        Ale nie ma tu "zagranicznych" dzieci, ani przy "zwykłej" zabawie nie używają
        angielskiego.
        • nina761 Re: Słoneczna Chatka, Nr 70, ul. Skarbka 09.10.05, 20:29
          dzięki
    • monstermama NA pewno na Batorego NIE puszczają bajek 10.10.05, 14:49
      Moje dzieci chodzą do jedynego przedszkola na os. Batorego (nr 97) i na pewno
      to nie o tym przedszkolu słyszałaś!
      Tutaj nie puszczają bajek, bo jedyny mały telewizorek jest zepsuty;)

      Pozdrawiam Magda
    • emi1777 Re: Słoneczna Chatka, Nr 70, ul. Skarbka 12.10.05, 12:40
      Ano, widzisz, pewnie masz rację. Przy czasie poszukam kiedyś tego postu i
      sprawdzimy gdzie to dokładnie było.
      Jeszcze dwa słowa o Słonecznej Chatce:
      Całe przedszkole było w poniedziałek na wycieczce w gospodarstwie agrotur.
      Oglądali konie, świnki, króliczki i resztę cielaków. Dostali jeść i pić i
      jechali autokarem + mikrobus. Wrócili spóźnieni, brudni, zmęczeni i pełni
      wrażeń. To był obraz szczęśliwych dzieci.
      Na to idzie wysoka składka "Na Radę Rodziców": 40,- miesięcznie.
Pełna wersja