Dodaj do ulubionych

Nie wiem co myśleć...

24.11.21, 22:57
Jestem z moim facetem od ponad 3 lat. Przyszedł czas, że zaczynam poważnie zastanawiać się nad przyszłością tego związku. Zamiast ku lepszemu idzie ku gorszemu... Chodzi o obowiązki w domu, kwestie finansowe, w szczególności to drugie. Ja mam dwójkę dzieci on jedno. Jego dziecko mieszka z nami, jedno moje z nami a drugie moje u drugiego rodzica (ze względu na szkołę). Nie mamy wspólnych dzieci. Dzielimy się rachunkami (on płaci jeden dodatkowo więcej 300 zł). Zakupy w tygodniu robię ja, on w weekend, opłacam swoje studia 550 zl/MC, płacę alimenty 700 zł, część rachunków, przedszkole 220 zł. Ogólnie zarabiam 3000 zł. Mój partner zarobki 6500, płaci część rachunków, za paliwo do samochodu (samochód jest jego, nie mam prawa z niego korzystać jako kierowca, tylko jako pasażer co zdarza mi się raz w tygodniu), płaci za obiady swojego dziecka 140 zł- to są jego wydatki. Zauważyłam od jakiegoś czasu, że on nie kwapi się do kupowania produktów do domu typu: chemia, jakieś wyposażenie (odkurzacz, żelazko), jakieś ozdoby (mieszkamy w jego mieszkaniu). Nigdzie właściwie nie chodzimy (do kina, restauracji, pubów), raz byliśmy z dziećmi na wycieczce, każdy płacił za swoje dzieci i paliwo na pół. Stoimy przed decyzją kupna nieruchomości. Rozmawiałam z nim na temat raty kredytu, że teraz nie jestem w stanie udźwignąć połowy raty, nawet nie jestem w stanie odłożyć tyle samo pieniędzy na wkład własny. Stwierdził, że sprawiedliwa jest opcja płacenia równo po połowie i że nie będzie inaczej. Jeżeli weźmiemy ślub, to będzie też intercyza... A ja mam coraz większe wątpliwości. Mam swój honor, nie chcę być niczyją utrzymanką, ale w tej chwili nie jestem w stanie zarabiac więcej, robię co mogę... Po to się kształcę, podnoszę kwalifikacje. Co by było gdybym straciła pracę? Wydaje mi się, że zostałabym z problemami sama. Byłam przez chwilę w takiej sytuacji i nawet nie zapytał czy potrzebuję pomocy. Co myślicie o tym wszystkim?
Obserwuj wątek
    • nida21 Re: Nie wiem co myśleć... 26.11.21, 14:33
      Witaj Onataka!
      Słusznie masz wątpliwości, że coś jest nie tak. Mam takie wrażenie, że wieje w Waszym związku chłodem.
      Nie ma u Was wspólnoty interesów i tu nie chodzi mi o to, że nie macie wspólnego dziecka. Jestem po 40-letnim
      małżeństwie i nigdy kwestie wydatków, czy opłat nie były postawione na ostrzu noża jak u Ciebie. Pieniądze były wspólne i wspólnie decydowaliśmy na co je wydamy. Mieliśmy do siebie zaufanie.
      W Waszym związku Ty stoisz na pozycji przegranej np. jeżeli chodzi o to, że mieszkasz z dzieckiem w Jego mieszkaniu. W każdej chwili możesz zostać poproszona o opuszczenie tego mieszkania. Ciekawa jestem, czy masz dokąd się wyprowadzić. Ślub z tak zimnym mężczyzną nie jest dobrym rozwiązaniem. Po ślubie lepiej nie będzie, a tylko gorzej. Także wzięcie wspólnego kredytu hipotecznego na mieszkanie nie jest w Twojej sytuacji dobrym rozwiązaniem, bo bardziej sobie skomplikujesz życie w razie rozstania. Jeżeli nie masz mieszkania, sama powinnaś postarać się o kredyt na małe mieszkanie, żeby sobie i dziecku zapewnic podstawę egzystencji.
      Partner myśli tylko o sobie i swoim dziecku, więc Ty też myśl o sobie, o swojej przyszłości. Super, że podjęłaś studia, bo w ten sposób kiedyś możesz więcej zarabiać. Przewidujesz, że w razie utraty pracy zostaniesz sama
      z problemami, bo przez chwilę byłaś w takiej sytuacji, bez jego zainteresowania. Żyjesz z nim wspólnie, ale jakby osobno. Sama na pewno dasz sobie w życiu radę, a zasługujesz na zainteresowanie, ciepło, bycie kochaną, szczęśliwą.
      • stasi1 Re: Nie wiem co myśleć... 26.11.21, 18:17
        . Jeżeli nie masz mieszkania, sama powinnaś po
        > starać się o kredyt na małe mieszkanie, żeby sobie i dziecku zapewnic podstawę
        > egzystencji.

        Skoro nie jest w stanie wpłacac połowy sumy na wspólne mieszkanie to jak ma wpłacać całość na swoje własne? Nawet małe?
        Cóż nie mają wspólnoty interesów, niestety. Każdy żyje swoim życiem. Może pan nie chce się dzielić swoim majątkiem bo ma więcej.
        Ale mieszkając iu pana pani nie ponosi kosztów wynajmu mieszkania, to dla niej plus
        • onataka Re: Nie wiem co myśleć... 27.11.21, 19:36
          Ewidentnie ma problem wydać jakiekolwiek pieniądze na moją osobę. Mam wrażenie, ze dla niego to jest strata. Nigdy, poza urodzinami i świętami, nie dostałam od niego czegokolwiek tak bezinteresownie. Oczywiście sam zaznacza, ze on nie chce, zebym na niego wydawała pieniądze. Ale szkoda, ze nie widzi wkładu niematerialnego, jaki6wkladam w jego mieszkania. A tak licząc wszystkie wydatki na zycue, to zdecydowanie więcej z siebie daję.
          • stasi1 Re: Nie wiem co myśleć... 27.11.21, 20:25
            Pewnie wyjdzie nam abyś zakończyłem ten związek bo raczej nie rokuje na przyszłość. Musisz się zastanowić co i jak bo to twoje życie. My jak ci złą decyzje podyktujemy to i tak pewnie z tego powodu nie będziemy mieć koszmaru. Ty możesz nie mieć gdzie mieszkać
      • onataka Re: Nie wiem co myśleć... 27.11.21, 19:34
        Tak, wieje chłodem. Pytanie, po co w ogóle chciał się z kimś wiązać? Z perspektywy czasu widzę, że to człowiek, który nie potrzeby posiadania rodziny. Z rodzicami nie utrzymuje kontaktu. Przez całe zycie 2 poważne związki, które trwały po 5 lat. Co do dziecka, pewnie i dba o jego interesy, ale tak szczerze to nie lubi też na syna wydawać pieniądzy. Słuszne stwierdzenie, że tak naprawdę, każde z nas prowadzi odrębne życie. Studia w czerwcu całe szczęście kończę. W razie czego jestem w stanie wynająć sobie mieszkanie. Tam naprawdę jedynym plusem jaki mam z tego związku jest to, że nie płacę za wynajem mieszkania....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka