Do mam dzieci szkolnych:)

24.09.05, 08:29
Zastanawiam sie jak to jest w szkole u Waszych dzieci z nazwiskami:)
Czy dzieciaki nie mają problemów nie tyle z nauczycielami/Ci czasem potrafia
byc czepialscy/ co z uczniami,którzy jak wiadomo nie zawsze są zyczliwi a
czesto bardzo wszystkiego ciekawi.
Ja mam dwuletnią córę ale czasem mysle jak to bedzie,kiedy pójdzie do szkoły.
Moze nie ma z tym problemu,ale moze spotkałyscie sie z jakąś
sytuacją,nieprzyjemną z tego powodu iż małzenstwem nie jestescie?
    • lulajka83 Re: Do mam dzieci szkolnych:) 12.10.05, 13:37
      dzici moga sie przyczepic do wszystkiego. bardziej to zalezy od tego czy twoje
      dziecko bedzie z tych dzieci ktore sa przez wszystkich lubiane-wtedy nikt sie
      nie czepi a jak sie czepi to szybko zostawi. gorzej jest bedzie raczej ofiara w
      szokle wtedy moze miec przerabane, ale wcale nie koniecznie z powodu rodzicow,
      tlyko np z powodu koloru wlosow, dziwnego imienia, bo jest za gruba, zbyt
      piegowata, zbyt brudna, za biedna albo za bogata. powodow jest tysiace.
      • holka007 Re: Do mam dzieci szkolnych:) 27.10.05, 22:45
        pewnie masz racje,ale znam jedną pare,która po jakims czasie zycia w
        konkubinacie i 'dorobienia' sie córki,wzięła slub tylko ze względu na to 'co
        wszkole powiedzą'...dla mnie to jakies chore tym bardziej ze juz nie mieszkaja
        razem:)
    • deczi Re: Do mam dzieci szkolnych:) 28.10.05, 12:21
      Ja dzieci nie mam, ale moja koleżanka owszem. I to z kolesiem, z którym już od
      dawna nie jest. Więc ona ma swoje nazwisko, syn - tatusia i jeszcze jest jej
      obecny partner z trzecim nazwiskiem. W szkole problemów nie ma, ale słyszałam,
      że jakaś "życzliwa" sąsiadka donosiła gdzieś, że w tym mieszkaniu to trzy osoby
      mieszkają i każda ma inne nazwisko:-))

      pozdr.
      D.
      • holka007 Re: Do mam dzieci szkolnych:) 29.10.05, 23:18
        hehe nie ma jak 'zyczliwa sąsiadka' :)))))))
        • deczi Re: Do mam dzieci szkolnych:) 31.10.05, 11:02
          Nooo. Nasi sąsiedzi są bardzo mili. Niektórzy, nie wiedzieć czemu, myślą, ze
          jesteśmy małżeństwem.
          pozdr.
          D.
          • holka007 Re: Do mam dzieci szkolnych:) 02.11.05, 12:38
            Wiesz co tez mam takie wrazenie ze uwazają nas za małzenstwo;)))))
            • deczi Re: Do mam dzieci szkolnych:) 02.11.05, 12:59
              Nas za małżeństwo uważa taka para starszych ludzi. Na szczęście nie jesteśmy na
              tak przyjacielskiej stopie, żeby zadawali nam szczegółowe pytania i nękali
              zainteresowaniem o potomstwo.
              Czasami wobec innej sąsiadki mam problem, bo ona chce coś od
              mojego "konkubenta", a ja wtedy nie wiem, co powiedzieć: "mój
              chłopak", "mąż", "narzeczony" czy może o imieniu... Na szczęście to sporadyczne
              sytuacje.
              pozdr.
              D.
    • arieletka4 Re: Do mam dzieci szkolnych:) 30.11.05, 11:17
      Wiesz co, holka, przypomniała mi się w nocy historia z życia mojej rodziny.
      Otóż, mój wujo ma córkę, teraz 10-letnią. Kiedy miała te 7 latek i poszła do
      szkoły, miala co nieco problemów, bo inne dzieci pytały ją, dlaczego ma inne
      nazwisko niż mama. Dziewuszka pytała o to rodziców, i wiesz, zdecydowali się
      wtedy, że wezmą ślub, ze względu na to, żeby dziecko nie miało problemów. No i
      się pobrali. Ja z kolei mówię mojej kaśce, że tak się czasami zdarza, że mama
      ma i nne nazwisko niż tato, i na razie to łyka. Co będzie potem?? Nie wiem,
      może w końcu ludzi przestaną takie rzeczy dziwić. Pozdro :)
      • holka007 Re: Do mam dzieci szkolnych:) 30.11.05, 12:55
        no właśnie może z czasem bedzie to juz jakąs tam normą,ze można miec inne
        nazwisko niż mama czy tata...ale w naszej "tolerancyjnej" polsce to raczej nie
        prędko:)))))
        • aiczka Re: Do mam dzieci szkolnych:) 31.03.06, 17:18
          Ale przecież jeszcze w może być tak, że mama nie zmieniła nazwiska, wychodząc za
          mąż. Ja się z tym zetknęłam w podstawówce, był to przypadek mojej wychowaczyni.
          Rodzice mi wytłumaczyli, że nie chciałą się nazywać W. (raczej nie
          reprezentacynje nazwisko, w porównaniu z jej panieńskim) i szczerze to
          zrozumiałam. I było mi żal jej córek, które się tak musiały po tatusiu nazywać
          (tzn. wiem, że mogli przy ślubie zadecydować inaczej, ale widać tego nie zrobili).
      • aiczka Re: Do mam dzieci szkolnych:) 31.03.06, 17:15
        > się pobrali. Ja z kolei mówię mojej kaśce, że tak się czasami zdarza, że mama
        > ma i nne nazwisko niż tato, i na razie to łyka.
        Moim zdaniem to jest dobrze powiedziane. Kiedyś jak byłam mała, trafiliśmy przy
        oglądaniu szopki (w kościele) na ślub, na którym był obecny dzidziuś. Oczywiście
        chciałam się dowiedzieć, jak to możliwe. Powiedziano mi, że czasem się tak po
        porstu zdarza, że niektórzy już przed ślubem mają dziecko i przyjęłam to z
        pełnym zrozumieniem i tego zrozumienia nie straciłam z wiekiem.
        Myślę, że w ogóle dzieciom dobrze jest mówić przy różnych okazjach, że czasem
        jest tak, czasem inaczej.
    • jaga_a Re: Do mam dzieci szkolnych:) 08.12.05, 14:09
      nie jestem mamą szkolnych dzieci, ale chciałam w sprawie nazwisk... przecież w
      USC pani/pan urzędnik pyta (jest też taka rubryka na świadectwie małżeńskim)
      jakie nazwisko będą nosić dzieci... więc w normalnym/legalnym małżeństwie jest
      możliwość, że to nazwisko będzie inne u mamy, inne u taty, a dzieci mają albo
      takie, albo takie... więc nie wiem, czemu ludziska tak się dziwią, że dzieci się
      inaczej nazywają...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja