Dodaj do ulubionych

pokrewny wątek

08.11.05, 12:09
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=31306047
W przypadku mojego związku nierealne oczekiwania familii względem hucznego
wesela są jednym z czynników hamujących. Nie głównym, ale poważnym. Co
ciekawe, nasi rodzice nie mają nic przeciwko cywilnemu ślubowi i skromnemu
przyjęciu, za to dalsza rodzina już widzi się w świeżo zakupionych wdziankach
pląsających między suto zastawionymi stołami, a o ślubie cywilnym to aż
strach powiedzieć.
A u Was?

pozdr.
D.
Obserwuj wątek
    • holka007 Re: pokrewny wątek 10.11.05, 12:05
      Prawde mówiąc to nie czytałam całego wątku,ale myslę ze u nas byłoby podobnie
      jak u Ciebie deczi,choc pewnie rodzina nie męża nawet by nie pomyslała o jakichs
      pretensjach/bo tam inna kultura,zwyczaje itp/ ale z moja to by była niezła
      jazda,czesc by sie obraziła itd.Ja nawet myslałam kiedys ze slub wezmiemy 'po
      cichu' tylko my i świadkowie,ale jakos tak wyszło,ze nie mamy go do tej pory i
      prwde mówiąc wcale nam sie nie spieszy,choc wiem ze jak juz sie zdecydujemy na
      slub to bedzie on tylko cywilny i z najblizsza rodzina/a reszte mam gdzies;)/
      Ale ostatnio nad tym duzo myslałam i doszłam do wniosku ze nie lubie byc 'w
      centrum uwagi' to mnie strasznie peszy,bo jestem niesmiała i taka rola 'gwiazdy
      wieczoru' zupełnie mi nie odpowiada a jak wiadomo wesele skromne czy nie i tak
      byłabym panną młodą;))))
      Narazie starazmy sie o druga dzidzie a potem pomyslimy moooooze o slubie:)))
      pozdrawiam serdecznie
      • deczi Re: pokrewny wątek 10.11.05, 16:26
        Właśnie, nie masz wrażenia, że mężczyźnie wszystko łątwiej uchodzi płazem? Jak
        żyje z partnerką bez ślubu, to ona wysłuchuje częściej familijnych pretensji,
        jak pije, to "widocznie tak musi być", jak zdradza, to "widocznie musi". A
        kobietę zaraz by okrzyknięto ladacznicą, latawicą, wyrodną matką i w ogóle
        sodomaigomora.

        A co do bycia zwiezdą na weselu to mam takie same odczucia. Nie znoszę takich
        imprez, nie lubię być w centrum zainteresowania. A najgorsze są te wszystkie
        sprawy organizacyjne - rezerwacje, wybieranie żarcia, zaproszenia (spróbuj nie
        pojawić się osobiście! nawet z drugiego końca świata i z noga w gipsie) latanie
        za kiecą, butami, fiokowanie się... Wiem, ze sa osoby, którym sprawia to
        przyjemność i czują się w tym jak ryba w wodzie, ale nie należę do nich.

        pozdr.
        D.

        • holka007 Re: pokrewny wątek 10.11.05, 17:05
          no własnie dlaczego tak jest ze ich to wszystko jakos omija?
          nawet nie mpozna miec do nich o to pretensji i w razie czego sie na nich
          'wyzyc',ze jak to oni mają fajnie a my nie;)))
          O a co do tych spraw organizacyjnych to ja sie zupełnie nie nadaje,niby wszystko
          pamietam itd,ale jak przychodzi co do czego to mnie to zajecie poprostu
          przerasta,naszczescie w najblizszej przyszłosci nic szczegónego organizowac nie
          musze:)))))
        • aiczka Re: pokrewny wątek 31.03.06, 16:12
          > Właśnie, nie masz wrażenia, że mężczyźnie wszystko łątwiej uchodzi płazem? Jak
          > żyje z partnerką bez ślubu, to ona wysłuchuje częściej familijnych pretensji,
          > jak pije, to "widocznie tak musi być", jak zdradza, to "widocznie musi". A
          > kobietę zaraz by okrzyknięto ladacznicą, latawicą, wyrodną matką i w ogóle
          > sodomaigomora.

          Tak, trochę masz rację. Też czasem sobie tak myślę.
          Ale za to jako mali chłopcy słuchają bajek, w których zawsze to chłopcy są
          niegrzeczni i źli a dziewczynki dobre i miłe. Ja nie tego nie zauważyłam jako
          dziecko, tzn. - takiej wymowy książeczek. Ale mój Połówek mówił, że to było dla
          niego przykre.
    • myszmagda Re: pokrewny wątek 22.11.05, 16:39
      Cóż, a ja chętnie przyjęłabym na siebie rolę panny młodej, choć zdecydowanie
      tylko w gronie najbliższej rodziny. Dla mnie to niezwykła sprawa, taki ślub,
      ale pod warunkiem, że będzie skromniutki i nie będzie na nim jakichś ciotek,
      wujków i kuzynów siódma woda po kisielu. Mój ślub będzie romantyczny, ale nie
      będzie to bal na 1000 par, kosztujący fortunę. Chciałabym uczcić ten dzień, bo
      w duszy o nim marzę, chociaż nie uważam, że bez niego jest mi gorzej.
      • deczi Re: pokrewny wątek 23.11.05, 09:48
        Witam!
        Tak mi się skojarzyło - mamy znajomą parę, która żyje razem jakieś dwa lata i
        choć z początku wspominali o ślubie, teraz ucichli, bo właśnie rodzina
        oczekiwała, że zaproszą wszystkich pociotków, nawet takich, których w życiu nie
        widzieli, a oni woleli więcej bliskich znajomych. Brak kasy to drugi powód -
        kupili i urządzili sobie mieszkanie.
        pozdr.
        D.
        ps. Idą święta, zawsze wtedy słyszymy w życzeniach coś na temat naszego ciągle
        nielegalnego związku...
    • moboj Re: pokrewny wątek 27.11.05, 17:27
      u mnie jest tak: moi rodzice do niczego się nie wtrącają: kwestie ślubne,
      kwestie posiadania potomstwa, jego liczby itp uważają za nasze prywatne i wręcz
      intymne, czyli takie, o które się nie pyta. ooo, za to rodzina połówka pyta aż
      nadto często. takie historyjki Wam opowiem: kiedyś jak byliśmy na 3 roku
      studiów i moi rodzice z rodzicami połówka przyjechali do nas w odwiedziny
      teściowa wyjechała z tekstem: "moglibyście już wziąć ślub, bo moja rodzina na
      wsi nie zgadza się, żebyście tak żyli":):):) no ja myślałam, że wytarzam się na
      podłodze ze śmiechu:):):) kolejna historyjka: wigilia, akurat byliśmy świeżo po
      obronach prac magisterskich, skończyliśmy studia, teściowa składa nam życzenia
      i mówi tak: "ja sobie życzę, żebyście w nadchodzącym roku wzięli ślub, bo na
      studiach to mogliście sobie jaja robić a teraz trzeba żyć poważnie":):):) no i
      takich klimatów jest mnóstwo:) u niej wesele to takie na 200 osób, żeby całe
      miasto widziało, tren na 5 kilometrów, kiecka beza z hulahopem w środku itp.
      kiedy żenił się brat połówka, na weselu było więcej znajomych i sąsiadów
      sproszonych przez teściową niż znajomych państwa młodych. ja nienawidzę takich
      imprez, gwiazdą show też nie mam ochoty być, a kasę wolę wydać na urządzenie
      mieszkania, które w czerwcu odbieramy.
      no i tak to wygląda. teściowie odczepili się od nas po tamtej wigilii, kiedy
      połówek wytłumaczył mamusi, że ślub i nasze życie to nasza prywatna sprawa. dla
      teściowej właściwie kwestia byłaby obojętna, gdyby nie to, co ludzie powiedzą:)
      • deczi Re: pokrewny wątek 27.11.05, 20:02
        Podejrzewam, że w 99% przypadków problemem najbardziej doskwierajacym jest
        właśnie to: "co ludzie powiedzą". Ale oczywiście gdyby zadać pytanie wprost,
        czy dla pana/pani ważna jest opinia innych, to większość odpowie, że nie.
        D.
        • holka007 Re: pokrewny wątek 29.11.05, 15:18
          > Podejrzewam, że w 99% przypadków problemem najbardziej doskwierajacym jest
          > właśnie to: "co ludzie powiedzą". Ale oczywiście gdyby zadać pytanie wprost,
          > czy dla pana/pani ważna jest opinia innych, to większość odpowie, że nie.
          > D.
          dokładnie,mam podobne wrazenie i choc moja najblizsza rodzina raczej nigdy mi
          tego nie powie np,mama ale mysle,ze ma własnie taki problem czyli "co ludzie
          powiedza"
          • moboj Re: pokrewny wątek 29.11.05, 20:46
            kiedyś przypadkiem usłyszałam jak teściowa swojej koleżance opowiadała,
            że "tak, tak, na pewno już niedługo wyznaczą datę ślubu". widzę, ze bardzo się
            wstydzi, no ale to już jej problem.
    • aiczka Re: pokrewny wątek 31.03.06, 15:23
      > Co
      > ciekawe, nasi rodzice nie mają nic przeciwko cywilnemu ślubowi i skromnemu
      > przyjęciu, za to dalsza rodzina już widzi się w świeżo zakupionych wdziankach
      > pląsających między suto zastawionymi stołami, a o ślubie cywilnym to aż
      > strach powiedzieć.
      > A u Was?
      U nas nikt nie pyta o nic dalszej rodziny. ^_^
    • aiczka Re: pokrewny wątek 31.03.06, 16:08
      Ja mam takie szczęście, że jestem "drugim pokoleniem". To znaczy, że już moi
      rodzice zadeklarowali, że nie wezmą udziału w żadnym weselu (mimo, że dziadziuś
      już się właśnie na wielką imprezę). Mieli ślub cywilny w obecności dwóch babć,
      swoich rodziców i rodzeństwa, potem obiad w restauracji.
      Tymczasem u mojego ukochanego starsza siostra wzięła ślub w ogóle bez wiedzy i
      obecności najbliższej rodziny i tylko powiadomiła po fakcie. To było oczywiście
      przykre dla rodziny, ale teraz ma za to obniżone ślubowe wymagania.
      • myszmagda Re: pokrewny wątek 01.04.06, 23:59
        Dawniej łatwiej było wziąć ślub bez pompy... Moi rodzice pobierali się w stanie
        wojennym i ich impreza musiała zakończyć się przed 22:00 :) Robili ją,
        oczywiście, w domu, zapraszając najbliższą rodzinę i przyjaciół. Wspominają to
        jednak bardzo miło... Co do wymagań rodziny, to moja nie ma żadnych... Nie-
        teściowa powiedziała natomiast, że gdybyśmy wzięli cichy ślub, tylko ze
        świadkami, to ona jest jak najbardziej za, bo zdaje sobie sprawę, że duża
        impreza nie ma sensu. I że nie obrazi się absolutnie, jeśli któregoś dnia
        zakomunikujemy jej, że jesteśmy już małżeństwem. Ale, broń Boże, nie naciska na
        nas, żebyśmy sformalizowali związek.
        • aiczka Re: pokrewny wątek 03.04.06, 11:50
          > Dawniej łatwiej było wziąć ślub bez pompy...
          No, właśnie. Jak czytam książki "z epoki" to też z nich wynika, że keidyś ludzie
          rozumieli, że młodzi chcą przeznaczyć pieniądze na mieszkanie a nie na wesele. A
          teraz czytam np. na tym forum, że ktoś nie bierze ślubu, bo nie ma pieniędzy, bo
          woli na razie urządzić mieszkanie...
          To jest jakiś obyczajowy krok wstecz. Mam na myśli: powrót do tego, co było
          wcześniej; nie chcę się jakoś deprecjonująco wypowiadać o hucznych weselach. Tak
          jest też w ogóle z braniem ślubu. Mnie się wydawało normalne, że ludzie sobie w
          dzisiejszych czasach razem zamieszkują, zwłaszcza młodzi. Zdziwiłam się
          strasznie, kiedy znajomi zaczęli wcześniej brać śluby...

          • arieletka4 Re: pokrewny wątek 03.04.06, 18:00
            aiczka napisała:

            > > Dawniej łatwiej było wziąć ślub bez pompy...
            > No, właśnie. Jak czytam książki "z epoki" to też z nich wynika, że keidyś
            ludzi
            > e
            > rozumieli, że młodzi chcą przeznaczyć pieniądze na mieszkanie a nie na
            wesele.
            > A
            > teraz czytam np. na tym forum, że ktoś nie bierze ślubu, bo nie ma pieniędzy,
            b
            > o
            > woli na razie urządzić mieszkanie...
            > To jest jakiś obyczajowy krok wstecz. Mam na myśli: powrót do tego, co było
            > wcześniej; nie chcę się jakoś deprecjonująco wypowiadać o hucznych weselach.
            Ta
            > k
            > jest też w ogóle z braniem ślubu. Mnie się wydawało normalne, że ludzie sobie
            w
            > dzisiejszych czasach razem zamieszkują, zwłaszcza młodzi. Zdziwiłam się
            > strasznie, kiedy znajomi zaczęli wcześniej brać śluby...
            >
            Czy ja wiem?? Ślub to naprawde ważny krok w życiu i moim zdaniem trzeba sobie
            kwestię ewentualnego małżeństwa dobrze przemyśleć, a i tak nie ma się
            gwarancji,że będzie dobrze do końca życia. Mieszkanie, kasa mają tu znaczenie,
            owszem,jako pewne materialne zabezpieczenie niezależności ( nie ma nic
            gorszego,niż mieszkac z teściami , grrr :/) ale nie przeceniałabym ich jako
            najważniejszych. Znam ludzi, którzy brali ślub i żyli w wynajmowanym
            mieszakniu, bo , jak twierdzili, najwazniejsze jest bycie razem jako
            małżeństwo, bo innej formy związku sobie nie wyobrazali. I dobrze, ich prawo,
            ale jeżeli ktoś chce żyć bez ślubu, to nie potrzeba do tego zadnego pretekstu
            typu: nie mamy pieniędzy, mieszkania, pracy... Kazdy żyje, jak chce i jak
            potrafi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka