pracowity dzień, uff

09.12.05, 20:30
Pobudka o 9.00, trzeba wyjść z psem. Potem śniadanko - wszak bez śniadanka
nie ma efektywnej pracy. Gazetka. Potem przydałoby się umyć włosy, żeby
zdążyły wyschnąć. Można włączyć komputer. Oczywiście pocztę trza sprawdzić,
bo może coś ważnego przyszło. No to od razu na forum, bo to blisko. Potem nie
ma wyjścia - trzeba otworzyć dokument w Wordzie. Popatrzeć na niego, pogrubić
tytuł. Och, pora zdjąć turban i rozczesać włosy. Połówek chce herbaty, to od
razu sobie zrobię też. Mieszkanie zaniedbane, tyle pracuję, że nie mam dla
niego czasu, to póki się woda gotuje mogę trochę ogarnąć. Herbata gotowa,
trzeba wypić w spokoju, przecież nie będę pracować i pić. Gazetka będzie w
sam raz. Poczty dawno nie sprawdzałam. Połówek pyta, co zjemy na obiad. To
poważna sprawa, trzeba to omówić. Popatrzmy na dokument Worda. Dopiszmy jedno
zdanie. Ciężko idzie, jestem taka zmęczona tą ciągłą pracą. Trzeba trochę
posiedzieć bez ruchu, albo zajrzę na forum. I na inne forum, i jeszcze jedno.
Ostatnie. Pies piszczy, trzeba wyjść. Ale przecież ja pracuję! Niech połówek
wyjdzie. Jestem taka skonana, że musze się odprężyć, poczytam sobie książke
przez chwilunię. I sudoku jeszcze nie rozwiązane. O cholera! Już 14.00.
Szybko obiad zjeść, ogarnąć się i do pracy! Dokumenta sobie prześlę na
skrzynkę, to w pracy popracuję w spokoju:P Tylko najpierw porozmawiam z
kierownikiem, potem z koleżanką. Ludzie przychodza, ja w takich warunkach nie
będę pisać! W domu skończę, wieczorem. 19.00 bim bom! Do domciu, hurra!
Najpierw kolacyjka, bom zgłodniała. A teraz spać się chce, przecież nie będę
pracować o tej porze. Organizm przefchodzi już w fazę spoczynku. Książeczka
ciekawa, forum czeka. Kieliszeczke czegś dla rozluźneinia po stresującym
dniu. Kto by pracował wieczorem, to nieludzkie. Jutro skończę.
Ufff, znowu dzień minął, tyle się napracowałam! Ja kompletnie nie mam na nic
czasu!
    • holka007 Re: pracowity dzień, uff 09.12.05, 23:40
      no faktycznie zapracowany dzien,ale juz wiemy jaki masz rozkład jazdy:))i kiedy
      sie mozna Ciebie na forum spodziewac:))))

      A mój bardzo pracowity dzien:
      Pobódka 8,30,szybko śniadanko dla połówka do pracy potem dla małej,dla siebie
      kawka.Mała ogląda poranne programy dla dzieci więc po zrobieniu drugiej kawki
      trzeba zobaczyc poczte bo przecież "ludzie czekają" na wiadomości co tam u mnie
      ciekawego słychać:)) i na forum koniecznie luknąć:))Juz za chwilke wdrapuje się
      na mnie Julka,która jak twierdzi "musi pracować" więc word idzie w ruch i tak
      się uczy 10 min,pisac na kompie,a ja w tym czasie szybciutko ogarniam
      mieszkanko.Godz.11 córa musi zjeść 2 sniadanie więc i ja w końcu sobie cos
      przegryzę i tak nam schodzi z robieniem i jedzeniem z godzinke,a skoro juz 12 to
      trzeba na swieże powietrze iść i rozruszać kości.Na spacer przeznaczamy jakieś 2
      godzinki więc mozna tez zakupy jakies zrobic.Juz wracamy do domu jest 14,szybko
      łobuzowi robic zupke albo coś innego na obiadek,mała w tym czasie sie zabawia
      sama lub mi pomaga.Obiadek się gotuje więc trzeba posprzątać,rozwiesić pranie
      ,które gdzies w międzyczasie sie chyba samo włączyło;))naszykować cos na obiad
      połowkowi,dac corce jedzonko i juz mozna z powrotem zajrzeć na kwitnące forum i
      odpisać na maile,moze sie znajdzie chwilka na małe przerabianie zdjęć.
      O kurcze juz 16,30 raz dwa robić obiad,jula się krząta między nogami i nie
      pozwala na pospiech więc juz nerwy sie "budzą":))Ale zdązyłam zrobić obiadek na
      czas/jak by nie był to połówek musi poczekać,i trzeba liczyc ze po całym dniu
      wcale nie bedzie głodny:)))))/ No to stoimy w oknie i czekamy na "tatusia",oo
      tatus się spóźnia:((więc idziemy oglądac "Allo,allo" i juz nie czekamy w oknie
      na tatusia:)))Połowek przychodzi przed 18,wspólnie oglądamy serial i sikamy ze
      smiechu.Obiadek zdążył ostygnąć i trzeba odgrzewać.Do 19 siedzimy wszyscy na
      kanapie "obżarci":)))i to jest nas czas na rozmowy i zabawy taty z córką.
      Juz 19 Jula ogląda bajki,tatus zazwyczaj siada do pracy a mama dalej
      sprząta,prasuje czy co tam akurat trzeba zrobić,ale dziś połówek idzie na
      firmowe opijanie najmłodszego dzidziusia w firmie,ktore wlasnie wczoraj
      wieczorkiem się urodziło.I nasz wieczór sie zmienia,mama oddaje sie robieniu
      kartek,mała bawi sie z "wójkiem",który po tatę przyszedł i wychodzą o 20.
      mama dalej przy kompie,córka dołacza sie i juz male spięcie i kłótnia o
      myszke...ustępuję i ide coś szybkiego na kolacje zrobić.Godz.21,30-22 mała
      wreszcie usypia,mama ma komp tylko dla siebie więc korzysta jak moze i własnie
      kurcze to pisze:))))))))))

      Ale "pracowity dzień":))
      pozdrowionka ide dalej robic te kartki bo mnie w koncu wiosna zastanie i bede
      mogła co najwyzej wielkaocne zrobic:)))))))A i spac trzeba jeszcze:)
      Dobranoc kobitki:))))
Pełna wersja