Dodaj do ulubionych

Jak reagujecie na "życzliwe" zainteresowanie ...?

20.01.06, 19:30
Witajcie,
Pierwszy raz tu piszę. Jestem z moim niemężem od 11 lat, o 6 mieszkamy razem.

Często spotykam się z róznymi komentarzami nt. naszego zwiazku, głównie od
dalszych znajomych np z pracy.
Oto niektóre z nich:
No dobrze, ale kiedy slub?
Dla kobiety to ważne żeby wyjsc za mąz.
11 lat to juz jak stare małżeństwo, slub trzeba brac jak sie jest zakochanym.
Ślub bardziej związuje, nie można się tak po prostu rozstac.

itp. Jak mi sie przypomną inne to dopisze.

Śmieszą mnie i jednoczesnie irytują takie komentarze, wszystkie wygłaszane z
zyczliwości dla mnie oczywiscie.
Spotykacie sie z czyms takim? Jak reagujecie?
Obserwuj wątek
    • arieletka4 Re: Jak reagujecie na "życzliwe" zainteresowanie 21.01.06, 16:19
      Hmmm, my tam po prostu nie obnosiliśmy się zbytnio z naszym konkubinatem :))
      Mam wrażenie, że wielu naszych (niezbyt bliskich) znajomych do tej pory nie
      orientuje się, że nie mamy ślubu :)) Ci, co wiedzą, jakoś tego nie komentują,
      a przynajmniej nie robia tego przy nas. Raz koleżanka zaczęła wykład na temat
      tego, że slub jest potrzebny dziecku, bo inne dzieci... itp. na co
      odpowiedziałam, ze poki dziecko ma oboje kochajacych rodziców, to nie jest
      ważne, czy papier jest, czy go nie ma. Koniec, żadnych innych komentarzy nie
      było.
    • myszmagda Re: Jak reagujecie na "życzliwe" zainteresowanie 23.01.06, 10:36
      Przede wszystkim, witaj na naszym forum!
      Co do Twojego pytania, to osobiście raczej się nie spotykam się z tego typu
      komentarzami. Owszem, czasem ktoś pyta mnie o plany ślubne, ale są to raczej
      nowopoznani ludzie, którzy pytają nie z chęci moralizowania, ale dlatego, że po
      prostu są ciekawi naszych zamiarów. Kiedy odpowiadam, że jeszcze nie teraz,
      przyjmują to do wiadomości i nie wracają do tematu. Rodzinie i bliskim znajomym
      charakter naszego związku zupełnie nie przeszkadza, a nawet są tacy, którzy
      chwalą nas za wybór drogi życiowej i przestrzegają przed ewentualną zmianą
      frontu (najczęściej osoby, których małżeństwa się rozpadły).
      Jeśli spotakłabym się z uwagami, z jakimi Ty się spotykasz, to po prostu
      odpowiedziałabym, że ślub to żadna gwarancja, gwarancją udanego związku jest
      miłość i zrozumienie. Zapytałabym też mądralińskich, dlaczego wokół tyle
      rozwodów i zdrad, skoro ślub jest lekarstwem na całe zło. Skoro niektórzy Twoi
      znajomi traktują akt małżeństwa jako smycz, która ma przy nich utrzymać
      partnera, powiedziałabym, że wolę mieć wolną drogę, gdy coś się w związku
      zepsuje, a nie ciągnąć go tylko ze względu na stach przed rozwodowymi
      formalnościami. To zaś, że jesteście tak długo razem nie znaczy przecież wcale,
      że nie jesteście już w sobie zakochani - przeciwnie, świadczy o dojrzałości
      Waszego uczucia. Najbardziej chyba jednak rozbawiło mnie stwierdzenie, że
      "dla kobiety to ważne żeby wyjsc za mąż". Dla częsci kobiet tak, dla części nie
      i Ty właśnie należysz do tych drugich. Niech ci mądralińscy zajrzą na nasze
      forum, to zobaczą, że jest nas więcej :)
      Nie przejmuj się prymitywnymi złośliwościami. Pozdrawiam!
      • kamcia_79 Re: Jak reagujecie na "życzliwe" zainteresowanie 23.01.06, 13:09
        Cóż, raguje podobnie do was, ale temat wraca jak bumerang. mam jakis opornych
        znajomych (nie wszystkich oczywiscie) głownie to starsze babki w pracy.
        Nie przejmuje sie tym, tylko troszke mnie to meczy czasami, jak kolejny raz
        nawiązuje sie dyskusja na ten temat i nie umiem po prostu uciąc jej jakims
        którtkim komentarzem tylko daje sie wciagac w rozmowę, emocjonuję się, szukam
        argumentów potwierdzających mój punkt widzenia, tylko po to zeby po tygodniu
        znów usłyszec to samo.
        Pozdrawiam
    • moboj Re: Jak reagujecie na "życzliwe" zainteresowanie 24.01.06, 20:22
      jedynymi osobami, które przejawiają takie niezdrowe zainteresowanie połączone z
      chęcią pouczania są: moja chrzestna i do niedawna jeszcze rodzice połówka.
      ciotkę przestałam odwiedzać - metoda drastyczna, ale skuteczna. z "teściami"
      porozmawiał połówek i stanowczo dał do zrozumienia, że nasze życie to nasza
      sprawa i chcemy je ułożyć po naszej myśli, a poglądy ludzi postronnych
      niekoniecznie nas interesują. też drastyczne, ale komentarze się skończyły -
      ciekawe na jak długo:)
      reszta ludzi, czyli nasi przyjaciele, moi rodzice cieszą się, ze wspaniale nam
      się żyje:):):)
    • aiczka Re: Jak reagujecie na "życzliwe" zainteresowanie 31.03.06, 11:43
      W naszym przypadku pytają głównie koledzy, którzy sami się dopiero co pobierali
      albo zaraz pobierają. "A kiedy wy?".
      Ja zwykle zdziwiona sugestią odpowiadam "Eeee, na razie tego nie planujemy...".
      Mój kochany wymyślił strasznie złośliwy tekst: "Jak wy się będziecie rozwodzić!"
      ^_^.
      Mnie bardziej ze strony tych znajomych irytują stwierdzenia "was też to czeka".
      Chodzi o roczne przygotowania do pompatycznych, kościelnych ślubów z wielkimi
      weselami (szukanie kościoła, ubrań, tortów, sali, kwiatów, odbywanie nauk
      przedślubnych itd.), którym my zawsze się trochę dziwimy i nie rozumiemy
      związanych z nimi problemów.
      Tymczasem jeśli kiedyś będziemy brać ślub, to wyłącznie w Urzędzie i przy
      udziale najbliższej rodziny, której przykro byłoby w tym nieuczestniczyć.
      Jest w ogóle coś takiego, że jak ludzie się zastanawiają nad światem, to pewnie
      dopuszczają możliwość, że nie wszyscy mieszkają w bloku spółdzielczym, gotują na
      gazie, chodzą w niedzielę do kościoła etc. Ale w życiu codziennym o tym
      zapominają, mówią, nie pytając o sytuację:
      - Ale to spółdzielnia powinna wyremontować... (nie mieszkamy u spółdzielni),
      - Ale przecież teraz to można mieć z kablówką internet... (u nas nie ma kablówki
      w promieniu kilku km)
      - Ale to jak będziesz chciała brać ślub, to będziesz wtedy musiała do
      bierzmowania iść... (nigdy nie miałam zamiaru brać innego ślubu niż cywilny)
      etc. etc.
      Ale dobra, rozumiem. Ja też zwykle zakładam, że inni żyją tak jak ja. I też się
      w odwecie dziwię "Dlaczego mamy wyruszyć później? Eee, na Mszę chcecie iść?" etc.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka