Nikt Go nie chce...

20.09.06, 11:57
Jestem w związku z mężczyzną ,który ma sześcioro rodzeństwa ,żonę i
niewidomego tatusia,no i ten tatuś nie ma się gdzie podziać,to Go dali do
mnie tej najgorszej ,która rozbiła małżeństwo...Teraz im to nie
przeszkadza,że zajmuje się ich ojcem taka konkubina ,jak to jest,kiedy
wszyscy chcą mieć spokój i pewne rzeczy nie mają znaczenia?
    • myszmagda Re: Nikt Go nie chce... 20.09.06, 16:18
      Cóż, tak to bywa, że w trudnych sytuacjach część osób umie stanąć na wysokości
      zadania, a część umywa ręce. Szkoda, że oceniając innych, nie każdy potrafi
      spojrzeć krytycznie na siebie. Życie pokazało, że nie jesteś taka zła, za jaką
      rodzina Połówka Cię miała, a oni nie są tacy idealni, za jakich się uważali.
      Dobrze byłoby, gdyby ta sytuacja sprawiła chociaż, że spojrzą na Ciebie
      inaczej, ale raczej nie spodziewałabym się rewolucyjnych zmian. Przypuszczam,
      że rodzeństwo Twojego Połówka szybko przyzwyczai się do do tego, że to Wy
      zajmujecie się ojcem i uzna to po prostu za Wasz obowiązek, a nie szczególne
      poświęcenie. Może chociaż z nie-teściem złapiesz dzięki temu doświadczeniu
      lepszy kontakt? Życzę siły...
    • mili_vanili Re: Nikt Go nie chce... 24.09.06, 13:49
      bądź asertwna: jeżeli nie będzie ci pasowało zajmowanie się tym człowiekiem,
      uważasz, że tym obowiązkiem powinniście się podzielić, to powinniście z
      Połówkiem jasno to powiedzieć.
      Nie liczyłabym na drastyczną zmianę nastawienia rodziny do ciebie jeżeli od
      własnego ojca *umywają* ręce. Jeżeli jest ich szescioro to teoretycznie opieka
      nie powinna być ogromnie uciązliwa (np. u każdego cztery miesiące, każdy miałby
      dwuletnią przrwę w opiece, a kombinacji jest przecież bardzo dużo)
      Trzymaj się i nie daj się wykorzystywać
Pełna wersja