Dodaj do ulubionych

Sobotnie smutki...

30.09.06, 22:34
Siedzę, piję piwko i może napiszę nie do rzeczy, ale całe moje życie jest
ostatnio od rzeczy. Znów kłótnie i awantury. Wzajemnie się nakręcamy. Nie
jestem bez winy, ale Półówek też nie. Ostatnio wrzaski przeplatają się z
czułościami. Jakby ktoś nas widział, toby pomyślał - nienormalni. O, nie, w
naszym związku nie ma nudy!
Kopy dostaję z wszystkich stron. Od pogorszenia stanu zdrowia siostry się
zaczęło. Wydawało mi się, że ją tracę. Dosłownie i w przenośni. Bo i kontakt
nam się zaczął urywać (w sensie umiejętności dogadania się) i choroba ją
niszczyła do tego stopnia, że lekarze mówili o zagrożeniu życia. Byłam
przybita i nabuzowana. To odbiło się na moich relacjach z Połówkiem, który z
natury jest wybuchowy i też mnie po głowie nie głaskał, chociaż pomagał, jak
się dało. Z siostrą ostatnio leiej, ale boję się tym cieszyć, bo do
wyleczenia droga długa. Tymczasem Połówek wpadł chyba przeze mnie w doła i
zrobił się niesamowicie agresywny. Efekt domina. Jest dla mnie bardzo dobry w
jednej chwili, a paskudny w następnej. A ja też czepiam się drobiazgów.
Wczoraj i dziś skrzywdziłam go bardzo. I cofnąć czasu nie mogę...
Obserwuj wątek
    • myszmagda Re: Sobotnie smutki... 05.10.06, 09:59
      Mój dołek trwa, chociaż znów jesteśmy dobraną parą. Pod wpływem emocji w
      niedzielę napisałam do mojej nie-teściowej sms-a na temat kłótni, a ona zrobiła
      coś, czego się nie spodziewałam. Odpowiedziała nam, że nie wierzy już w nas, że
      zaczyna się oswajać z myślą, że, prędzej czy później, nasz związek się
      rozpadnie. Musi być z nami na prawdę niedobrze, skoro ona doszła do takich
      wniosków, bo dotąd była zawsze po naszej stronie, wspierała nas i godziła.
      Wiem, że nie powinnam się jej skarżyć, ale w sumie nie o to tu chodzi. Chodzi o
      to, że jedyna chyba osoba, która nie miała co do nas wątpliwości, teraz ich
      nabrała. A co, jeśli jej przepowiednie się sprawdzą...?
    • deczi Re: Sobotnie smutki... 07.10.06, 12:15
      Hej, Mysza, nie będę pisać pustych słów, że "może jeszcze...", bo nic nie wiem
      o Waszej sytuacji. Życzę więc tylko, żebyście byli szczęśliwi, jakkolwiek to
      szczęście ma wyglądać.
      A może dacie sobie trochę czasu na samotne przemyślenie sprawy? Czasami rozłąka
      pozwala zobaczyć wszystko z nowej perspektywy.
      • myszmagda Re: Sobotnie smutki... 10.10.06, 14:01
        Myślałam o tym, bo to pozwoliłoby nam nabrać dystansu, zatęsknić i zwyczajnie
        odpocząć od humorów partnera, ale Połówek nie dopuszcza myśli o takim
        rozwiązaniu. Jeśli jednak będzie to konieczne, to sądzę, że się zdecyduję. Na
        razie jest spokojniej, ale nie wiem, na jak długo...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka