krzysiek_z_opola
08.10.06, 10:47
Witam.
Po krotce przedstawie moja sytuacje:
Jestesmy w zwiazku prawie 4 lata, oboje dobiegamy 30-tki, od 2 lat mieszkamy
razem. Mielismy za soba chwile szczesliwe, bywaly klotnie - ale zawsze sie
godzilismy. Moja połówka zawsze mowila ze mnie kocha, ja tez jej to mówiłem
ale rzadko, bardziej chciałem to okazywać czynami...
Chiała abyśmy się pobrali, ale zwlekałem...
5 miesiecy temu moja połówka wyjechałą zagranice w celach zarobkowych,
pisalismy do siebie maile, sms-y... itd. Dostałem z początku kilka takich
maili, w każdym było że tęskni, kocha... Po jakimś czasie wymiana stała się
prawie jednokierunkowa - pisałem ja, otrzymywałem odpowiedzi "suche" - o
pieniadzach, niewaznych sprawach...
Dowiedzialem sie że mnie zdradziła, zakochala sie [podobno na amen] w kims
kilka lat starszym [obcokrajowiec],
po rozwodzie, z dzieckiem, zamieszkała z nim...
Twierdzi że on ja kocha, dba o nią...
Wiem też że jednak coś do mnie czuje, w końcu byliśmy razem tyle czasu, wiem
że bedzie chciala po powrocie podjac decyzję co wybrać, ale ostatnie nasze
rozmowy przez internet byłu dla mnie bardzo smutne, przypominała mi przykre
rzeczy, pisała że kocha, ale miłość nie wystarczy, że teraz ma troche spokoju
i nie wie czy nie chciałaby żeby tak zostało.. Tak jakby chciała mnie zrazić
do siebie.
Ważna rzecz: ona nie wie, że ja wiem o wszystkim (prawie wszystkim).
Chcę z nią porozmawiać w cztery oczy, wyznać co czuję, wręcz wykrzyczeć, bo
prawda jest taka, że bardzo ją kocham, myślę o niej, chcę z nią żyć,
chcę żebyśmy wszystko sobie powiedzieli, chcę jej przebaczyć, [już jej
przebaczyłem tylko muszę jej to powiedzieć].
Chciałbym też zakończyć ten konkubinat a zacząć ... sami wiecie.
Czy sytuacja jest do uratowania?
Co mam jej powiedzieć , co zrobić aby ze mną została? Jestem gotów na wszystko.
Proszę o odpowiedzi tylko osoby z podobnymi doświadczeniami/przezyciami.
a może na inne forum sie zgłosić?