Gość: nanook
IP: 83.238.129.*
13.02.05, 17:44
Nie uzywam antywirusow i innych syfow obciazajacych system i zajmujacych pamiec. Profilaktycznie zainstalowalem dzisiaj Mks-Vira(z przymusu pod Win, bo juz nie ma wersji dos-owej). Wszedzie sie to powtykalo, od poczty, przez monitory jakies do firewalla i czegos tam jeszcze. Ludzie, przeciez to sie powoli mija z celem! Robaki internetowe i wirusy czesto robia mniejsze obciazenie dla komputera niz program ktory ma przed nimi chronic! Roznica jest taka, ze tamte zdarzaja sie czasami, a "antywirus" jest zawsze. Nie bede przeciez zmienial komputera z powodu zbyt slabej dla antywirusa wydajnosci.
Zrobilem wiec "skan", tak z zasady skoro juz zainstalowalem to cos. Musial jakos ukasic system podczas tego skanu, bo Windows zaswiecil swoim bluescreenem(TM) i przydarzyl mu sie reset. Wiec jak tylko system sie podniosl zaraz uruchomilem "usun instalacje".
Nie twierdze, ze MKS nie spelnia swej roli, bo z pewnoscia spelnia. I nie chodzi wylacznie o MKS ale o wszystkie programy antywirusowe tak rozbudowane.
Co za bezsens! A powiem Wam, ze wirusa nie mialem od blisko 6 lat bedac podlaczaonym do netu stalym laczem, uzywajac ciagle W98SE.
Przeciwko roznym robakom i backdoorom uzywam mozgu zamiast programu. Jak sie mysli to nic do systemu nie wchodzi. I wcale nie trzeba byc jakims geniuszem.
Uzywam tylko ZoneAlarm w wersji free, ktory przez ostatni rok zablokowal az zero atakow i niechcianych programow.
nanook