Gość: m.
IP: 193.151.26.*
09.07.06, 15:48
Wczoraj podczas burzy chyba mi spaliło coś w komputerze. Listwa była
wyłączona, ale kabelek sieciowy niestety tkwił w karcie.
Objawy są takie: po próbie uruchomienia coś w środku zaczyna mruczeć, tak jak
zwykle, ale dysk nie startuje, po chwili wszystko milknie; ekran pozostaje
czarny. Prąd w gniazdku jest. Padła też sieć telefoniczna - aparat jest w
porządku, ale sygnału nie ma; telefon stoi tuż przy komputerze.
Jeszcze nie otwierałam obudowy. Czy są jakieś widoczne znaki uszkodzenia
poszczególnych części? Nie będzie mi szkoda płyty głównej czy karty
sieciowej, ale boję się o dane na dysku. Nie wszystko miałam zarchiwizowane.
Czy ktoś miał podobny problem, jakie straty i co robić?