Gość: put
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.09.06, 19:01
Kupiłam w supermarkecie laptopa, który miał mi zastąpić stary komputer, co
się akurat zepsuł.
kupiłam go jako TOSHIBA celeron M380, 256MB memory 533mhz,
(i tak jest napisane na opakowaniu, które zachowałam)
jednak gdy wchodzę w system pokazuje 160Ghz 192MBRAM.
Komputer był w promocji, ale z normalną gwarancją, kupiony więcej niż 5 dni
temu, ale mniej niż 2 tygodnie, zarejestrowałam windowsy kupione razem z
laptopem i sprzęt (na osobnej stronie).
Jedyna różnica tuż przy kupnie którą zauważyłam to fakt, że w instrukcji było
na pisane o 1 roku gwarancji, a na etykiecie promocyjnej 2 lub 3 lata, ale
machnęłam na to ręką.
Komputer przy rozpakowywaniu w supermarkecie i pierwszym uruchomieniu robił
wrażenie fabrycznie zapakowanego, ale ku mojemu zaskoczeniu był ciepły od
spodu, a więc na pewno chwilę wcześniej uruchamiany.
Zainstalowane oprogramowanie dodatkowe TOSHIBY i nortona było mordęgą o czym
przekonałam się w domu. Było płatne(np. po 60 dniach) i wymagało w większości
odinstalowania.
Mam wrażenie, ale nie pamiętam, nie jestem pewna, że pokazywało inne wartości
niż windowsy, które powoli i konsekwentnie czyszczę z tych pseudonakładek
pszeszkadzających w pracy.
Czuję się wyraźnie oszukana, ale czy warto cokolwiek z tym robić?
Jakie szanse ma klient w takiej sytuacji?