Gość: WiValdi
IP: *.kutno.sdi.tpnet.pl
06.12.03, 22:17
Witam wszystkich.
Mam taki problem.
Byłem dzisiaj z żoną na giełdzie w Warszawie. Kupowaliśmy monitor iiyama. Na
moje nieszczęście zostawiłem żonę przy stoisku, aby obejrzała monitor czy jej
się podoba a ja biegałem za czymś innym (mało czasu). Jak przyszedłem monitor
był wybrany i zatwierdzony. Dałem żonie kasę żeby zapłaciła i odebrałem
gwarancję. Niepokój mój wzbudziło brak jednej części nalepki seryjnej na
pudełku i to że gostkowi druga (ostatnia) się porwała, ale powiedział że
przepisze i będzie ok Moja wina że nie sprawdziłem). Dopiero w drodze do domu
(daleko od W-wy) okazało się że żona nie poprosiła o paragon. W domu okazało
się że monitor ma wypalony kineskop tak jakby pracował długi czas na podbiciu
kontrastu oraz zabrudzenie na obudowie jakby po cenie sklepowej (wniosek -
stał na wystawie). Na dodatek znalazłem w pudełku drugą gwarancję wystawioną
22.11.2003 z nalepką seryjną - partacze - (ktoś musiał go zwrócić).
Proszę wszytkich o poradę czy jest szansa go oddać, wymienić lub odzyskać
pieniądze.
Może zgłoszenie oszustwa na policję poskutkuje - dwie gwarancje wystawione
tym samym charakterem pisma, stemple firmowe i podpisy tej samej osoby.
Nie myślałem że tak poważna firma (jeszcze nie wymienię nazwy) którą
widziałem za każdym razem na giełdzie może tak oszukiwać klientów (zwłaszcza
kobiety).
Bardzo was proszę o szybkie komentarze - jutro mogę dojechać na giełdę.