Dodaj do ulubionych

A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami...

07.02.10, 22:55
...trawką i kokainą - jest to pytanie głównie do rezydentów i osób,które miały
z tymi używkami styczność będąc w Meksyku. Interesują mnie ceny, jakość i
dostępność. Gdzie najlepiej pytać o te umilacze egzotycznego urlopu, jak to
wygląda od strony prawnej i ile powinno kosztować turystów - nikt nie lubi się
dawać naciągnąć. Jeśli ktoś ma coś przeciwko używkom, to proszę się nie
wypowiadać, a tym bardziej nie oceniać ani umoralniać w tym temacie. Forum
jest anonimowe i uważam, że każdy ma prawo pytać o co chce !!! Pozdrawiam i
czekam na rzetelne odpowiedzi ;) :* :P
Obserwuj wątek
    • wojtek.kozlowski Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 08.02.10, 01:14
      hm, daleki jestem od umoralniania. W koncu glupota jest nieuleczalna.
      Co do Twojego pytania, to mysle, ze nie otrzymasz odpowiedzi.
      Natomiast jesli polecisz, to masz szanse przeprowadzic badania
      empiryczne ( trudne slowo). O jakosc, ceny i dostepnosc proponuje sie
      zapytac u Immigration Officera na lotnisku lub na najblizszym
      posterunku policji. Natomiast masz szanse na podzielenie sie
      wrazeniami z wakacji spedzonych w meksykanskim wiezieniu. Proponuje,
      po tym przezyciu (polskie wiezienie to sanatorium w porownaniu)
      podzielic sie wrazeniami ze swoimi znajomymi. Bo na Forum nikogo to
      raczej nie zainteresuje !!!!!!!!!!!!!
      bez pozdrowien:
      W.K.
      • inusia69 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 08.02.10, 10:02
        Widzę, że używasz w swoich wypowiedziach "trudnych słów", a słabo u ciebie z
        czytaniem,więc napisze jeszcze raz - proszę tylko o konkretne odpowiedzi na moje
        pytania, nic więcej.Jeżeli ktoś ma coś przeciwko to zapraszam na inne fora. Czy
        temat nikogo nie interesuje - zdziwił byś się mój drogi, dlaczego tak wiele osób
        wybiera właśnie Meksyk na wakacje. Ale cóż przecież najłatwiej jest obrać własny
        punkt widzenia i krytykować innych. Podkreślam, że w moim temacie pytam o ilości
        tylko na własny użytek i ciekawi mnie czy inni podzielą się swoimi doświadczeniami.
        • wwo74 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 08.02.10, 10:45
          Tak, tysiące osób, które wybierają się do Meksyku lecą tam właśnie w tym celu
          :))))))))))))))))))))
          Ja też myślę, że najlepiej w temacie zorientowana jest meksykańska policja.
          Najlepiej tam zapytaj. Tylko nie zapomnij dodać, że na własny użytek bo jeszcze
          pomyślą,że chcesz zahandlować.
          A gdyby miało się okazać, że ceny Ci nie odpowiadają lub też obawiasz się, że
          zorganizowanie działki dla siebie zajmie Ci trochę czasu i nie wytrzymasz ani
          jednego dnia bez używek to weź trochę ze sobą. Tak tylko na początek. Na
          lotnisku i tak sprawdzają bagaż losowo. Na pewno nie trafi na ciebie. A jeśli
          będziesz mieć pecha i cię skontrolują to tez powiedz, że to tylko na własny użytek.
          Opisz po powrocie jak było. O ile coś zapamiętasz :)
    • inusia69 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 08.02.10, 23:23
      Tak na szybko,choć chciałam uniknąć tego typu dyskusji,ponieważ męczą mnie
      rozmowy z infantylnymi, nudnymi i widać mocno zakompleksionymi ludźmi. Ludzie
      ci, najwidoczniej nie potrafią uszanować czyiś próśb i koniecznie w ten czy inny
      sposób, oczywiście czysto teoretyczny bez żadnych przekonujących argumentów
      muszą za wszelką cenę narzucać swoje zdanie w myśl zasady "moja racja jest
      mojsza niż twojsza". Posuwają się przy tym jak by nie patrzeć do niezrozumiałych
      dla mnie przykładów i porównań - bo jak inaczej zinterpretować wypowiedź
      monsieur W.K. o "penetracji odbyty" ,gdzie jeszcze raz proszę o przeczytanie
      tych kilku pytań z początku tematu i mojej prośby jedynie o konkretne odpowiedzi
      (twoje życie seksualne, czy też może niezaspokojone rządzę powinieneś raczej
      opisywać na innych forach, ja pytam jedynie o Meksyk ). W całej tej jałowej
      dyspucie nie otrzymałam nawet pół odpowiedzi na interesujące mnie zagadnienie,
      jedynie po raz kolejny spotkałam się ze sprzeciwem, napiętnowaniem i potępieniem
      ze strony mieszkańców tego naszego ciemnogrodku. W dodatku tylko i wyłącznie
      dlatego,że zapytałam o temat niewygodny, ba nawet powiedziała bym nielegalny,
      zakazany i ścigany prawem. Co innego gdy ludzie pytają o tequille czy jakiś
      Meksykański bimber i ilość jaką można zabrać ze sobą do Polszczy (UWAGA BO
      ZABIERAJĄ W TRAKCIE PRZESIADKI-moja rada wypić nie dać sobie zabrać), wtedy
      każdy się cieszy, wspomina i radzi - to tylko i wyłącznie potwierdza jak
      zacofani są nasi krajanie. Zaznaczę tylko, że w tym temacie nie namawiam nikogo
      do używek, ani ich nie potępiam, po prostu pytam o coś co się dzieje na co
      dzień, tuż obok, o coś co w innych krajach przestało być już dawno takim
      niechcianym tematem ,przestało być tematem tabu. A, dlaczego młodzi Amerykanie,
      Brytyjczycy i wiele innych nacji latają do Meksyku - chyba nie jest tajemnicą,
      ażeby poimprezować, pobawić się, odreagować i w tym właśnie pomagają te używki
      kiedy się z nimi nie przesadza. No ale skąd wy to możecie wiedzieć, skoro
      potraficie tylko krytykować w ten czy inny sposób. Założę się, że większość
      malkontentów którzy albo już wypowiedzieli swoje zdanie,albo dopiero zabiorą
      głos w tej dyskusji nie miała z kokainą ,powątpiewam że z marihuaną też,ale kto
      wie, do czynienia, nie jest tak monsieur W.K. ? Ciekawi mnie tylko co by się
      stało z tymi wszystkimi meksykanami którzy od samego początku tej "narkotykowej
      drabinki" pracują przy uprawach/produkcji, handlu, a nawet przemycie okoków oraz
      trawki i wyżywiają na tym ciężkim chlebie swoje rodziny, co by się stało gdyby
      świat nagle przestał tych używek potrzebować... (pytanie retoryczne!!!)

      A tymczasem :

      "Od stycznia 2008 roku, zginęło tam ponad 7 tys. osób w wojnach między gangami
      handlującymi narkotykami. Mówi się, że jest to jedno z największych zagrożeń dla
      stabilności Meksyku od dziesięcioleci.

      Meksykańskie władze od miesięcy apelowały do USA o współpracę i dostrzeżenie
      drugiej strony medalu, którą jest gigantyczne zapotrzebowanie [popyt] na
      kokainę, metaamfetaminę i marihuanę w Stanach Zjednoczonych. Do tego w
      porachunkach między gangami, w większości używano broni pochodzących nie z
      Meksyku a z Ameryki – szacuje się, że może to być nawet 90% broni...

      ...Jednocześnie z eskalacją przelewu krwi w wojnie gangów narkotykowych, w
      Waszyngtonie rozgorzała dyskusja nad pomysłami jak rozwiązać ten problem. Padały
      najróżniejsze propozycję od zaostrzenia regulacji dotyczących broni palnej w
      południowych stanach, po legalizację narkotyków. Uważam, że ten ostatni pomysł
      jest godny rozważenia, szczególnie jeśli jesteśmy świadomi, że dostęp do
      narkotyków jest niemal powszechny – 87% amerykańskich nastolatków uważa, że „z
      łatwością” mogą kupić marihuanę.

      Zalegalizowanie handlu narkotykami i obłożenie go podatkiem, który pokryje
      koszty negatywnych konsekwencji nałogu [tak jak jest to z papierosami czy
      alkoholem], z pewnością ucywilizowałoby cały proces. Z całym szacunkiem dla
      przeciwników takiego rozwiązania, uważam, że należy rozpocząć taką dyskusję, tym
      bardziej, że skala przemocy [7 tys. ofiar] zmusza wszystkich do merytorycznej
      rozmowy. Wszelkie „moralno – wychowawcze” kwestie, jakby nie były ważne, wydaje
      się, że nie są wstanie przeważyć korzyści z legalizacji narkotyków ani nigdy
      jeszcze nie sprawdziły się. Kto wie, być może całkowicie by to zlikwidowało
      wielki cywilizacyjny problem w Ameryce Południowej, która od lat nie radzi sobie
      z kartelami narkotykowymi?.."

      Na koniec dodam, że wykonuje wolny zawód - jestem artystką i narkotyków nie
      uważam za coś złego. Podczas moich dotychczasowych podróży od Wysp Kanaryjskich,
      Wielkiej Brytanii, przez Maroko, Tunezję, Egipt do Włoch, Grecji, Ukrainy oraz
      Turcji nigdy nie miałam problemu z zakupem trawki. W żadnym innym kraju nie
      spotkałam się również z takim oporem przy próbie nawiązania dialogu na jej
      temat, jak tu na tym forum. A może powinniśmy brać przykład z Czechów, którzy
      wyszli z założenia, że jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu ? Ale tam
      kler nie wtrąca się do władzy i nie ustala standardów myślenia ani poglądów. Mój
      mąż jest Czechem i innej tak bardzo znaczącej różnicy w tych dwóch systemach nie
      zauważamy. To tyle na dzisiaj, jestem zmęczona i idę spać.

      P.S. Monsieur W.K. za resztę porad dotyczących Meksyku dziękujemy, przydadzą
      się. Jednak wakacje postaram się umilić sobie sama i po powrocie postaram się
      opisać jak było. Pana rady nie będą w tym temacie dłużej potrzebne.
      adios amigo !
      • wojtek.kozlowski Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 09.02.10, 04:12
        Widze, ze dalej masz klopoty z czytaniem ze zrozumieniem tekstu.
        WIEC BEDE PANI ARTYSTKO PISAL POWOLI I DUZYMI LITERAMI. TO NIE TO
        FORUM. MUSISZ SOBIE SZUKAC INFORMACJI GDZIE INDZIEJ !!!!!!!!!!!!!!!
        A na koniec mala konkluzja; nie zamierzam juz Ci odpisywac, bo nie
        walczy sie z kretynami bo zeby z nimi walczyc trzeba sie zrownac z
        nimi poziomem i wtedy przegrywa sie bo maja wieksze doswiadczenie !!
        A jak ci zle w tym ciemnogrodku, jak to okreslilas Polske, to opusc
        ten Kraj na zawsze. Nie sadze, zeby ktos plakal potem. O, najlepiej
        pojedz do polnocnego Meksyku.
        • inusia69 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 09.02.10, 11:47
          Ja też już kończę z panem polemikę, ostatnie co mam wszystkim do powiedzenia
          monsieur W.K. to, że nie jest pan jednak takim znawcą Meksyku na jakiego pan tu
          pozuje. Mianowicie, postanowiłam jednak wczoraj poszperać trochę w internecie,
          skontaktowałam się z kilkoma znajomymi i oto niespodzianka, zarazem rewelacja
          która nie odbiła się głośnym echem w komercyjnych mediach. Stąd nie dziwi mnie,
          że pan nic o tym wcześniej nie wiedział ! Oto i kilka artykułów które znalazłam
          na stronach indymedialnych (to takie niezależne, niezakłamane media i nie
          tylko... ):

          "Meksyk: narkotyki na własny użytek legalne

          22-08-2009 11:17

          W Meksyku posiadanie niewielkich ilości narkotyków - w tym marihuany, kokainy,
          amfetaminy, a nawet LSD i heroiny - nie będzie karane
          Nowe prawo z zadowoleniem powitali prokuratorzy, uznając je za podyktowane
          zdrowym rozsądkiem, także w warunkach zdecydowanej walki, jaką rząd Meksyku
          wydał handlarzom narkotyków.

          Przedstawiciele Prokuratury Generalnej podkreślają zarazem, że w żadnym razie
          nie jest to legalizacja narkotyków. Agencja Associated Press pisze, powołując
          się na meksykańskich prokuratorów, że nowe prawo utrudni też skorumpowanym
          policjantom wymuszanie łapówek od tych, którzy po narkotyki sięgają okazjonalnie.

          Określono maksymalne dopuszczalne ilości narkotyków na użytek własny: 5 gramów
          marihuany (odpowiednik czterech jointów), pół grama kokainy (cztery "kreski"),
          50 miligramów heroiny, 40 miligramów amfetaminy i 0,015 miligrama LSD.
          Zatrzymani z dopuszczalną ilością narkotyków nie będą już pociągani do
          odpowiedzialności karnej.

          W Prokuraturze Generalnej wskazuje się, że w praktyce organy ścigania i tak
          przymykały oko na posiadanie niewielkich ilości narkotyków, mimo że prawo
          przewidywało za to surowe kary więzienia.

          Na mocy nowego prawa każdy przyłapany z dopuszczalną ilością narkotyku ma być
          zachęcany do terapii odwykowej. Dla zatrzymanych po raz trzeci terapia będzie
          obowiązkowa.

          PAP"

          źródło: pl.indymedia.org/pl/2009/08/46848.shtml
          wersja meksykańska : mexico.indymedia.org/

          oczywiście ciemnokrajanie mogą nie wierzyć indymedią, dla nich wersja od TVN:

          "14:09, 21.08.2009 /PAP

          Wielkie narkotyki w Meksyku - ostro zakazane. Małe - nie ma problemu. Od teraz
          posiadanie niewielkich ilości narkotyków - w tym marihuany, kokainy, amfetaminy,
          a nawet LSD i heroiny - nie będzie karane.

          Na mocy nowego prawa każdy, kto będzie posiadał niewielki ilości narkotyków,
          będzie zachęcany do terapii odwykowej. Ten, kto wpadnie trzeci raz - będzie
          musiał się leczyć obowiązkowo.

          Co ciekawe, nowe prawo cieszy także prokuratorów. Uznali oni, że podyktowane
          jest zdrowym rozsądkiem, nawet w czasach wielkiej wojny rządu z handlarzami
          narkotyków.

          Agencja Associated Press pisze, powołując się ogólnikowo na meksykańskich
          prokuratorów, że nowe prawo utrudni też skorumpowanym policjantom wymuszanie
          łapówek od tych, którzy po narkotyki sięgają okazjonalnie.

          Ile można mieć?

          Ustalono, że dopuszczalną "niewielka ilością" jest 5 gramów marihuany, pół grama
          kokainy , 50 miligramów heroiny, 40 miligramów amfetaminy i 0,015 miligrama LSD.
          Jeśli ktoś wpadnie z takimi ilościami, nie będzie pociągany do odpowiedzialności
          karnej.

          Oko przymknięte

          Tak naprawdę nowe prawo niewiele zmieni. W praktyce meksykańskie organa ścigania
          i tak przymykały oko na posiadanie niewielkich ilości narkotyków, nawet kiedy
          prawo przewidywało wysokie kary więzienia.

          kj/sk"

          źródło:
          www.tvn24.pl/12691,1615768,0,1,w-meksyku-posiadanie-narkotykow-legalnie,wiadomosc.html
          zaraz za Meksykiem poszła Argentyna:

          "
          Wczoraj Meksyk, dzisiaj Argentyna

          Submitted by Jan on Wed, 26/08/2009 - 10:21

          Kilka dni temu miała miejsce dekryminalizacja posiadania niewielkich ilości
          narkotyków w Meksyku.

          Wczoraj Sąd Najwyższy w Argentynie ogłosił, że karanie obywateli za posiadanie
          marihuany na własny użytek jest niezgodne z konstytucją. Wyrok został wydany na
          podstawie sprawy 19-latka, który został zatrzymany na ulicy z dwoma gramami
          marihuany i skazany na półtora miesiąca pozbawienia wolności. Odwołał się on do
          Sądu Najwyższego i... wygrał.

          W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że "każdy dorosły obywatel ma prawo do
          podejmowania decyzji dotyczących swojego własnego życia".

          Kary za posiadanie marihuany na własny użytek uznano za niezgodne z artykułem 19
          Konstytucji Argentyny:

          "Działania człowieka, które w żaden sposób nie naruszają porządku i moralności
          publicznej oraz nie szkodzą osobom trzecim pozostawiamy do oceny Bogu, i nie
          podlegają one pod władzę sędziów (...)"

          Przewodniczący Sądu Najwyższego Ricardo Lorenzetti powiedział także, że
          działania obywateli są legalne, dopóki nie stanowią realnego zagrożenia oraz, że
          "państwo nie może ustanawiać moralności".

          Wyrok ten spotkał się z również z krytyką ze strony niektórych środowisk (co
          jest bardzo ciekawe, bo wyrok nie jest osobistą opinią sędziów Sądu Najwyższego,
          tylko stwierdzeniem, że dany przepis jest niezgodny z Konstytucją, a więc
          środowiska te powinny raczej krytykować Konstytucję) - "Zwiększy się handel
          narkotykami, a osoby uzależnione nie będą miały niestety dostępu do leczenia",
          powiedział Claudio Izaguirre z Argentyńskiego Stowarzyszenia Antynarkotykowego.

          Sprawa ta bardzo przypomina ostatnie wydarzenia z Polski. Artykuł 31. pkt. 3
          naszej Konstytucji:

          "Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być
          ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym
          państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony
          środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób.
          Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw."

          W ciągu ostatnich miesięcy nastąpiły przełomowe zmiany w polityce narkotykowej
          na świecie- Meksyk, Argentyna, Ukraina, deklaracje Obamy na temat przyszłych
          zmian w USA- w Polsce musimy teraz oczekiwać na wyrok Trybunału Konstytucyjnego
          oraz udostępnienie opinii publicznej, projektu zmiany Ustawy o Przeciwdziałaniu
          Narkomanii."

          źródło: talkingdrugs.org/pl/wczoraj-meksyk-dzisiaj-argentyna

          Bardzo proszę o nie nazywanie mnie kretynką, bo na kretyna to wyszedł pan, będąc
          w sprawach o których nie ma pan zielonego pojęcia niedoinformowanym. Gadając o
          policji, więzieniu itp. Na szczęście ktoś mądrzejszy zadecydował za was temat
          zakończony, postaram się założyć drugi bez pana wypowiedzi - czysto informacyjny.

          Pozdrowienia dla którzy pomogli mi odkryć prawdę !!!
      • wwo74 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 09.02.10, 11:35
        Cywilizacja to dla ciebie zabawa z pomocą używek? Tobie pomagają? Współczuję. Ja
        potrafię się świetnie bawić bez tych używek. I miliony zacofanych krajan też.
        Co do zakompleksionych ludzi to właśnie oni potrzebują używek, żeby sobie dodać
        odwagi, żeby świat wyglądał lepiej, żeby … (sama sobie dopisz). Nie znam zbyt
        wielu powodów. Musisz być naprawdę niespełnioną artystką jeśli bez używek nie
        dajesz rady. Żal mi cię.
        Większość tych malkontentów faktycznie nie miała nic do czynienia z marihuaną,
        kokainą itp. I CAŁE SZCZĘŚCIE. Ale nie będę tutaj ci wyjaśniać dlaczego.
        Żeby ludzie ginęli w walkach gangów narkotykowych to musi to być bardzo
        dochodowy interes. A dochodowy jest wtedy gdy jest m. in. popyt. A popyt tworzą
        tacy jak ty. Pisać dalej co się za tym kryje?
        Co się stanie z Meksykanami po likwidacji handlu narkotykami? To co się dzieje z
        podobnymi do nich w innych krajach, gdzie narkotyków nie produkuje się na taką
        skalę albo wcale. Jakoś nie umierają z głodu.
        Jestem ciekaw czy podczas tych twoich podróży narkoturystycznych cokolwiek
        zwiedziłaś. Szczerze w to wątpię. Nie miałabyś wtedy za dużo czasu na ćpanie.
        • inusia69 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 09.02.10, 12:00
          Przeczytaj proszę ostatni post, wolno i ze zrozumieniem - to że ty czegoś nie
          chcesz, nie potrzebujesz nie znaczy że innym mają tego zakazać. Wolność
          człowieka, mówi ci to coś? Co do Meksyku, to nie masz zielonego pojęcia na jaką
          skalę jest to zjawisko, może zapytam w ten sposób - w jakim sektorze
          przemysłu/rolnictwa dał byś pracę tym wszystkim ludziom. Dał, phi, ty, jak
          pewnie sam jej nie masz :D Kończę temat - dowiedziałam się już wszystkiego co
          chciałam. Co do moich podróży, to zdziwiłbyś się jak marihuana zbliża i otwiera
          ludzi, ja w przeciwieństwie do całych tabunów turystów starałam się poznawać te
          wszystkie kraje od tzw. "kuchni" i obcować z prostymi ludźmi którzy tam żyją. W
          Polsce nie mieszkam od czterech lat, ale widzę, że zatwardziałe reguły myślenia
          i narzucanie swojej woli innym, ba nawet wszystkim wcale się tam nie zmienia.
          Mam nadzieję, że może kiedyś, mam jej jednak coraz mniej... Pa

          Zakładam ostatni temat i znikam z tego forum, zebrałam już całą resztę
          informacji potrzebnych mi do wyjazdu tu i na angielskojęzycznych forach które
          wszystkim polecam - tam ludzie wprost odpowiadają na pytania, albo nie zabierają
          głosu.
          • wwo74 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 09.02.10, 14:02
            Wolność człowieka owszem. Ale nie moim kosztem. Póki leczenie nałogowców odbywa
            się z moich składek na ubezpieczenia zdrowotne póty będę temu przeciwny.
            Nie muszę wyjeżdżać z Polski, żeby mieć pracę, która pozwala mi m.in. na urlop w
            Meksyku. Co do przepływu siły roboczej z jednego sektora do drugiego, reform
            całych branż to w historii świata, również w Polsce, miało to już miejsce wiele
            razy. Ale skąd ty, artystko, możesz o tym wiedzieć. Poczytaj trochę na ten temat
            i doucz się. Ponoć po używkach lepiej wiedza do głowy wchodzi :D
            • lazybutsu Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 09.02.10, 21:37
              Drodzy Panowie,

              Panie Wojtku, do tej pory z miłą chęcią czytałam Pana posty -
              tymbardziej zaskoczył mnie i zniesmaczył wątek o kretyniźmie i
              defloracji. Sama nie jestem fanką tak zwanych "narkotyków twardych"
              (miękkich zresztą też nie), wierzę nastomiast w zasadę, która mówi,
              że ludzie powinni się wzajemnie szanowac. Robi Pan wrażenie
              człowieka światłego, tymbardziej dziwi mnie, ze z taką łatwością
              przyszła Panu do głowy ta seria mocnych inwektyw.

              Cenę wolnosci człowieka ponosimy również z tytułu leczenia osób
              uzależnionych od alkoholu i papierosów oraz chorób powodowanych
              stosowaniem legalnych antystresorów. Czy wwo proponuje zatem
              prohibicję? Historię alkoholu i papierosów chyba wszyscy znamy.
              Bądzmy konsekwentni. Mniej hipokryzji -więcej konsekwencji.

              Nie zaogniając sytuacji -ocenę tego czy powyższy wątek jest na
              miejscu czy nie proponuję pozostawic administratorowi.
            • inusia69 Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 10.02.10, 01:34
              "Zalegalizowanie handlu narkotykami i obłożenie go podatkiem, który pokryje
              koszty negatywnych konsekwencji nałogu [tak jak jest to z papierosami czy
              alkoholem], z pewnością ucywilizowałoby cały proces."

              prosiłam o to abyś czytał uważnie, jednak z drugiej strony rozmowa rozwinęła się
              aż za bardzo w stronę tematów których tu wcale nie powinniśmy poruszać...

              "Póki leczenie nałogowców odbywa się z moich składek na ubezpieczenia zdrowotne
              póty będę temu przeciwny."

              Nareszcie argument który tłumaczy twoje poglądy na to zagadnienie, trafiło to do
              mnie, rozumiem cię.


              "Nie muszę wyjeżdżać z Polski, żeby mieć pracę, która pozwala mi m.in. na urlop
              w Meksyku."

              A kto powiedział, że ja musiałam - w moim przypadku sprawa wygląda zupełnie na
              odwrót, ja nie chcę tam wracać...


              "Co do przepływu siły roboczej z jednego sektora do drugiego, reform całych
              branż to w historii świata, również w Polsce, miało to już miejsce wiele razy."

              Fakt, nie wiem zbyt wiele na ten temat i przyznaje się, że wczoraj mnie poniosło
              przez grubiaństwo monsieur W.K. i tu znowu druga strona medalu bo poczytałam
              douczyłam się i sama znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, jednak
              temat "przepływu siły roboczej" itp. pozostawię innym.

              Ostatnia rzecz którą spróbuje ci zobrazować, bo mam wrażenie że jestem przez
              ciebie od samego początku poruszenia tego niewygodnego tematu postrzegana jako
              jedna z tych nałogowców. Nie korzystam z używek na co dzień, nigdy nie
              korzystałam. Pijasz alkohol ? Na imprezach, w klubach, u znajomych ? W
              środowisku w jakim ja egzystuje do tego alkoholu zazwyczaj znajdują się używki,
              raczej zawsze marihuana, czasami, raczej rzadko kokaina. Nic wielkiego. Nie
              twierdzę, że nikt z moich znajomych, bądź osób o których słyszałam nałogowcem
              nie jest, ani że nie potrzebował terapii uzależnień. Ale, to jest tak jak z tym
              alkoholem, tylko na wiele mniejszą skalę...
            • wojtek.kozlowski Re: A jak się rzeczy mają w Meksyku z używkami... 16.02.10, 20:13
              ah ci biedacy co ciezko pracuja przy produkcji, tych jak ze
              bezpiecznych uzywek, naturalnie branych tylko na wlasne potrzeby i w
              rozsadnych ilosciach:
              wiadomosci.onet.pl/2129336,12,tragiczne_skutki_kokainowego_eldorado,item.html
              oraz ci, co chcieli wspomoc te rodziny zatrudnione w "ogrodnictwie':
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7414407,Przysluga__ktora_konczy_sie_w_wiezieniach_Ameryki.html

              Rozumiem, ze teraz starsi wiezniowie, pouczaja ich, ze narkotyki sa
              be i groza paluszkiem !!!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka