Dodaj do ulubionych

Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczne

04.12.13, 20:39
Krótka informacja dla osób wyjeżdżających na wycieczkę objazdową „Wielka Konkwista” z Rainbow Tours . Informacja ta nie jest relacją z podróży a przeznaczona jest dla osób, które zainteresowane są wiadomościami dotyczącymi np. cen pamiątek, miejsc, gdzie warto je kupić, fakultetów, czy warto
z nich korzystać i innych praktycznych odpowiedzi, których sama przed wyjazdem szukałam. Postaram się wymienić najciekawsze zakupy wraz z cenami a także hotele, w których nocowaliśmy.
Dzień 1
Wylot z Warszawy do Paryża 23.10.2013 godz. 6:50. Przedstawiciel Biura Rainbow Tours wręczył nam bilet w postaci wydruku z maila i skierował nas do automatu, gdzie należało wydrukować sobie kartę pokładową. Przy automacie pracownik lotniska pomagał w wykonaniu tej czynności. Całość operacji polegała na zalogowaniu się na stronie Air France i wypełnieniu deklaracji celnej oraz wydrukowaniu karty pokładowej. Problem pojawił się dla osób, które nie znały języka obcego, gdyż deklaracja nie była w języku polskim. W Paryżu lądujemy po dwóch godzinach a lot do Meksyku mamy dopiero o 13:40. Lotnisko ogromne ale leci z nami pilot więc nie musimy szukać terminalu ani bramek. Wylot z terminala 2E z 40 min. opóźnieniem. Jest to podobno najwygodniejszy ze wszystkich terminali. Nie widziałam pozostałych ale tu rzeczywiście można było spokojnie wypocząć
i przeczekać do godziny wylotu. W samolocie otrzymaliśmy formularz migracyjny ( oczywiście
w języku angielskim lub hiszpańskim- tak więc warto wydrukować sobie przed wyjazdem ten formularz i spokojnie wypełnić aby mieć wzór do skopiowania- uwaga dla osób nie znających języków obcych. Wbrew pozorom w samolocie trudno kogoś prosić o pomoc). W Meksyku wylądowaliśmy o 18:50 tutejszego czasu, po cofnięciu zegarków o 7 godzin. Tutaj ogromna kolejka do odprawy i znów otrzymujemy kolejny druk do wypełnienia, tym razem jest to formularz deklaracji celnej ( najlepiej wypełnić wzór przed wyjazdem jak formularz migracyjny). Ważna uwaga – część formularza migracyjnego pozostaje dla nas i odbierany jest nam w trakcie odprawy przy wyjeździe
z Meksyku. Zagubienie tego druku wiąże się z kłopotami i dodatkowymi kosztami w wysokości 500 peso. Jeżeli chodzi o wymianę waluty na peso, to warto to zrobić na lotnisku ale poza bramkami
( skręcając w lewo za bramkami należy przejść około 80 m) , gdzie kurs jest najlepszy , choć przy wymianie żądają paszportu i wypełnienia dodatkowych druków a to wiąże się z czasem. Można również dokonać wymiany w trakcie objazdu, szczególnie nie ma z tym problemu w Mexico City, Acapulco, Oaxaca, San Cristobal . Wymieniając pieniądze należy prosić o drobne peso ( nie w setkach czy tysiącach), gdyż potem problem jest z wydawaniem reszty w trakcie zakupów ( nawet w małych sklepach nie chcą wydawać reszty nie mówiąc już o targowiskach). Ile wymienić? Trudno powiedzieć, to zależy jak kto jest oszczędny. Należy jednak wziąć pod uwagę, że obiady są we własnym zakresie i często je się je w restauracjach a tam ceny zbliżone do naszych. My wymieniliśmy 750 Euro ale kupiliśmy dużo pamiątek i prezentów. Można wymieniać po trochę: część na lotnisku
a resztę w trasie jak będzie taka potrzeba. Około godziny trwa przejazd z lotniska do hotelu San Francisco. Hotel prawie w samym centrum, zaledwie 3*, mówiąc delikatnie najgorszy w trakcie całego tego objazdu. W ciągu dnia swobodnie można poruszać się po ulicach miasta, po zmroku pilot nie zalecał samotnych wycieczek i do tego się dostosowaliśmy.
Dzień 2
W trakcie objazdu śniadania mamy od godz.7:00 a w trasę wyruszamy o 8:00. Tylko dwa dni pobudka jest o wiele wcześniej ale o tym później. Śniadanie serwowane, kontynentalne- zazwyczaj jajecznica
w różnych postaciach. Ten dzień poświęcamy na zwiedzanie miasta Meksyk zgodnie z programem oraz realizację pierwszego fakultetu w postaci rejsu barkami po kanałach wodnych w dzielnicy Xochimilco. W trakcie rejsu serwowany jest posiłek oraz tequila. Grają też Mariachi, z którymi można zatańczyć. Warto z tego fakultetu skorzystać. Po drodze odwiedzamy Coyoacan, miejsce urodzenia Fridy Kahlo oraz oglądamy już samodzielnie ( czas wolny) zocalo oraz katedrę z XVIw. Wokół zocalo pełno małych restauracyjek, ponieważ nie ma tu wiele do zobaczenia korzystamy z możliwości napicia się kawy. Wcześniej na forum czytałam, że w Meksyku kawa jest niesmaczna, być może znawca kawy to potwierdzi.
Dzień 3
Nadal zwiedzamy stolicę. Składamy wizytę w warsztacie obsydianu, gdzie proponują nam zakup wyrobów z tego kamienia. Pięknych wprawdzie ale „ceny jak z kosmosu”. Przykład: figurka boga słońca, bez ozdób, wysokości 25 cm –cena po negocjacjach 800 peso, podczas, gdy ładniejsze figurki ozdabiane kamieniami w Teotihuacan można kupić w cenie 300 peso. Zaznaczam, że są one również
z obsydianu. Koło piramid w Teotihuacan, zaraz przy wejściu na teren kompleksu warto dokonać zakupów ( nie na stojących tu straganach ale od handlarzy, którzy natychmiast nas oblegają) gdyż ceny są tu bardzo korzystne ( np. kalendarz aztecki na drzewie, kolorowy
o średnicy 35 cm-cena -350 peso, magnesy -30 peso, maska Pakala- 400 peso, można również kupić tu zawieszki z elementami kultury Azteków za 200- 500 peso ale czy to srebro to bardzo wątpię, raczej posrebrzane ale ładnie wyglądają). Przechodząc wzdłuż kompleksu od Piramidy Słońca do Piramidy Księżyca wciąż napotykamy na handlarzy przeróżnych pamiątek i tu warto je kupić, gdyż po wyjściu za bramkę wprawdzie stoi tam wiele budek i straganów ale ceny o wiele wyższe i towar mniej ciekawy. Zjedliśmy obiad w restauracji „ płacisz i jesz ile chcesz”. Wcale nie taniej jak na ceny
w Meksyku ( obiad za osobę kosztował 160 peso) i w dodatku menu nie za bardzo meksykańskie. Chcąc szybko wyliczyć koszty w złotych wartość w peso dzielimy przez 4 . Tego dnia zwiedziliśmy również Sanktuarium Matki Boskiej z Gwadelupy. Tutaj dostaliśmy 40 min czasu wolnego. Przed bramą wejściową na teren Sanktuarium znajdują się liczne sklepiki, gdzie można zakupić pamiątki przedmioty związane z tym miejscem. Warto dokonać tutaj zakupów ( bardzo duży wybór figurek Matki Boskiej, medalików, różańców, obrazków i wiele innych). Ceny są przeróżne w zależności od surowca, z którego jest wykonana dana rzecz, np. przepiękne różańce , gdzie w malutkim oczku przez szkło powiększające widać wizerunek Matki Boskiej w cenie 15 zł, figurki wykonane z jakiejś kości
( nie wiem z jakiej) w zależności od wielkości od 25 do 150 zł. Wieczorem pilot zaproponował fakultet – wyjście na Plac Garibaldi ale ku jego zaskoczeniu chętne były tylko cztery osoby, tak więc do wyjazdu nie doszło. Jednakże część osób udała się na ten plac we własnym zakresie organizując taksówkę z hotelu.
Obserwuj wątek
    • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 04.12.13, 21:09
      Dzień 4
      Opuszczamy Mexico City i udajemy się w kierunku Acapulco. Po drodze zatrzymujemy się
      w Cuernavaca. Zwiedzamy katedrę, gdzie zatrzymują nas sprzedawcy obrazków malowanych na korze drzewa. Tutaj cena ich jest bardzo dobra- większy można kupić za 30 peso, mniejszy za 20 peso. Później będzie możliwość jeszcze wielokrotnie ich zakupu ale moim zdaniem warto je zakupić właśnie tutaj. Mamy około 40 min czasu wolnego na zocalo, gdzie stoją wokół obwoźne garkuchnie oferujące takos, kosztują grosze – 3 szt. 18 peso a smakują wybornie i jeszcze sok sporządzony
      z mieszanki 8 owoców 400 ml- 22 peso i czego więcej trzeba do szczęścia? Trzeba jeszcze zaznaczyć, że w Meksyku można prowadzić negocjacje cenową wszystkich artykułów oprócz żywności, więc gdy kupujemy coś do zjedzenia cena jest ustalona, warto więc spytać wcześniej ( gdy ktoś liczy się
      z wydatkami). Dalsza podróż to Taxco, ale najpierw wizyta w warsztacie wyrobów ze srebra. Przed wyjazdem naczytałam się na forum jak bardzo tanie jest srebro w Meksyku. Ponieważ lubię srebro
      i z każdego wyjazdu mam jakąś srebrną biżuterię nastawiłam się ( bynajmniej psychicznie) na zakup tego typu wyrobów. I tu czekało mnie niemiłe zaskoczenie. Cena srebra w tym warsztacie jest co najmniej 2,5 do 4 razy wyższa niż w Polsce ( przykład: kupiłam króciutki, cieniutki łańcuszek w cenie 195 peso- taki sam w Polsce kupię za 16 zł, medalik- 285 peso- jego wartość w Polsce 35 zł ). Zrezygnowałam z dalszych zakupów w tym warsztacie a i zainteresowanie innych wycieczkowiczów nie było zbyt duże. W samym Taxco oglądamy kolonialne centrum miasta i katedrę Santa Prisca. Czas wolny . Udajemy się na posiłek do okolicznych straganów, takos- 6 szt, piwo- wszystko za 52 peso, tabliczka orzeszków zalanych miodem ok. 20 dkg- 20 peso, kokos pokrojony w kawałkach i polany słodko- kwaśnym sosem- 10 peso ( nie polecam, niesmaczy), chipsy w ostrym sosie- 30 peso. Nie warto chodzić do restauracji z pilotem, gdzie ceny są wygórowane a jedzenie niewiele ma wspólnego z kuchnią meksykańską skoro spokojnie można się wyżywić na ulicy, smacznie i tanio. Ale to decyzja indywidualna. Powiem tylko, że przez cały ten objazd nie miałam żadnych dolegliwości żołądkowych, choć mam bardzo wrażliwy żołądek i w innych krajach nie odważyłam się jeść z ulicy. Przy katedrze mieści się wiele małych sklepików oferujących wyroby ze srebra. Ceny nie są tu najniższe ale
      w stosunku do warsztatu różnica jest duża. Pilot stwierdził, że można spokojnie kupić te wyroby, gdyż jest to autentyczne srebro. Nie sprawdzałam, ale zrobiłam kilka zakupów: bransoletka, kolczyki
      z motywami kalendarza Azteków, medalik- cena wyjściowa za wszystko- 2280 peso, po negocjacjach 1600 peso za wszystko, ( dla porównania taka sama bransoletka w warsztacie kosztowała 1650 peso). Dokonując tu zakupu należy spytać sprzedawcę czy to srebro, gdyż są tu również wyroby posrebrzane. Choć można się zorientować po cenie, która jest znacznie niższa dla posrebrzanych wyrobów. Wieczorem zatrzymujemy się w hotelu Copacabana w Acapulco.Sam hotel bardzo przeciętny , tak jak i all inclusive ( nie ma porównania z późniejszym pobytem w Cancunie). W tym hotelu wypoczywają raczej tylko Meksykanie.
      Dzień 5
      Pobyt w Acapulco. W trakcie pobytu korzystamy z jednego fakultetu- skoki do wody ze skały śmierci- La Quebrada. My oglądaliśmy tą atrakcję późnym wieczorem. Wyjazd z hotelu 21:20, przejazd ok. 25 min. Występ miał się rozpocząć dopiero o 22:30 ale ze względu na fakt, iż zaczęło kropić odczekaliśmy około 10 min. i rozpoczęły się skoki. Niestety wielu z nas nie „ dopchało „ się pod samą balustradę a więc widok zapewniony mieliśmy tylko między głowami pozostałych osób. Jeżeli można byłoby wybrać godzinę ( pokaz odbywa się dwa razy w ciągu dnia- po południu oraz późnym wieczorem), to choć wrażenie nocą jest zapewne większe ja wybrałabym jednak wersję w ciągu dnia, po prostu więcej widać. Ale polecam ten fakultet i warto z niego skorzystać. Drugim fakultetem był rejs statkiem po zatoce. Nie byłam więc mogę powtórzyć jedynie opinię kilu osób, które z tego rejsu skorzystały: „nie jest wart poświęconego czasu i pieniędzy. Podziwianie kilku nadmorskich willi
      z dość dużej odległości nie jest aż taką atrakcją”.
      Dzień 6
      Tego dnia trochę się nam program przesunął.. Mieliśmy opuścić Acapulco o godz. 8:00. Jednakże nasz kierowca miał po drodze stłuczkę i załatwianie formalności trwało do 9:40. Tak więc na walizkach
      ( wymeldowaliśmy się po śniadaniu) czekaliśmy na nasz autokar. Przed nami 600 km, Cholula
      i Acatepec. W drodze zatrzymujemy się na posiłek. Tu mamy do wyboru Mc Donalda, bar na stacji paliw albo posiłek w – trudno to nazwać restauracją- miejscowym barze. Większość stawia jak my na prawdziwe meksykańskie danie. Za 80 peso kupujemy 2 dania mięsne w sosie mole z dodatkami
      ( kasza, ostro przyprawiona pasta z czerwonej fasoli, gotowane warzywa), jest jeszcze zupa za 15 peso ale nie ma szans już jej zjeść, dania są bowiem obfite. W Choluli znajduje się kościół zbudowany na jednej z największych piramid świata. My niestety tego nie widzimy, gdyż wokół zbudowane jest miasteczko a piramida jest zarośnięta. Nie zrobiło to na nas większego wrażenia, bo choć wnętrze kościoła jest pięknie zdobione ( zdjęć nie wolno robić), to mamy już ich za sobą dość dużo. Przed wejściem na wzgórze stoją kramy, gdzie można spróbować smacznych lodów- 14 peso, oraz wszelkiego rodzaju smażonych robaczków- cena od 20 do 35 peso za kubeczek ( taka miarka
      z plastikowych kubeczków). Przyznam, że kupiłam trochę tych robaczków przed powrotem do domu
      i zrobiły one dość duże wrażenie ( służyły jako „ zakąska” po wypiciu mezcala). Tego dnia oglądamy jeszcze dwa kościoły w Acatepec- jeden wewnątrz a drugi tylko z zewnątrz, gdyż jest już późno. Noc spędzamy w hotelu Plaza Poblana 3* w Puebli. Wprawdzie 4 km od centrum ale naprzeciw hotelu targowisko, pełno straganów, gdzie można coś kupić ( my przyjechaliśmy dość późno więc już stragany zamykali). Na lewo od hotelu duży supermarket Tamarindos otwarty do późna, więc tu również można zrobić zakupy. My zakupiliśmy kilka rodzajów sosu mole 540 g w miękkich opakowaniach kartonowych ( chodziło nam o wagę bagażu ) – cena 18 peso, salsa 360 ml -9 peso, wanilia koncentrat 500 ml- 14 peso, czekolada - koncentrat 589 ml- 38,50 peso, tequila Jarana 100 % agawa 1 l- 99 peso. Jak widać ceny bombowe ale niestety ograniczeni byliśmy wagą naszych bagaży, same figurki z obsydianu, maski, kalendarz z drzewa i pozostałe pamiątki, które kupiliśmy już miały swoja wagę a ile jeszcze przed nami. Spróbowaliśmy także chicharoni ( pieczona skóra ze świni), trochę jak chipsy. W sklepie sprzedają na wagę- 119 peso/ kg ale na spróbowanie wystarczy kawałeczek a jest to dość lekkie. Zresztą w każdym miejscu jak tylko była taka możliwość staraliśmy się próbować coś nowego.
      • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 04.12.13, 21:14
        Dzień 7
        Od rana zwiedzamy Pueble, przed wyjazdem 30 min. czasu wolnego na malutkim targowisku, warto tutaj kupić mezcal, ale należy się targować. Nie chcą obniżyć ceny poniżej 100 peso za 0,5 l butelkę nawet, gdy kupuje się większą ilość. Ale potem w Oaxace na targowisku trudno kupić nawet w tej cenie. Na targowisku wiele drobiazgów miłych dla oka ale ceny trochę zawyżone. Zatrzymujemy się na chwilę w miasteczku Tula, gdzie oglądamy najstarsze i największe drzewo w Meksyku- cyprys, wokół nas pojawiają się sprzedawcy pamiątek i kobiety oferujące coś jak naleśniki słodkie i chrupkie- smaczne- 20 peso. Późnym popołudniem jak zwykle pada a my wjeżdżamy właśnie do Oaxaki. Pilot nie za bardzo wie co z nami zrobić i początkowo decyduje się na zwiedzanie miasta a gdy wszyscy przemokli ukrywamy się w kościele. Przestaje padać i udajemy się na ogromne zadaszone targowisko. Tutaj najpierw pokaz w wytwórni czekolady, po poczęstunku można dokonać zakupu. Jest w smaku inna niż nam znana ale właśnie dlatego warto ją kupić. Za 5 tabliczek pakowanych razem
        ( 1 kg) zapłaciliśmy 74 peso. Mamy czas wolny 2 godz. Wydaje się to dużo ale my chcemy jeszcze coś zjeść, tutaj pilot poleca nam ( oczywiście znaną sobie ) bezpieczną – nie wiem jak to nazwać- garkuchnię, jadłodajnię ?, coś w tym rodzaju. Kupujemy „ platillo tipico” – 120 peso ale starcza na dwie osoby. Jest to zestaw różnych rodzajów mięsa podanych na różny sposób, w tym również
        w sławnym sosie mole. Polecam, choć niekoniecznie u tego właśnie restauratora, okazało się bowiem, że wokoło można było kupić to samo danie nie czekając na kolejkę. Targowisko przeogromne i jest to dobra okazja na wydanie kolejnych peso. Tutaj kupiliśmy swoją tequilę ( już po 108 peso za 0,5l), kalendarze na korze w cenie 20 peso mały, 35 peso duży, komplety : bluzeczki haftowane
        ( albo raczej wykańczane na szydełku) i spódniczki lub sukienki kosztują 400 peso ( z tym, że bluzki kolorowo haftowane we wzory typowo indiańskie kosztują wiele taniej – ok. 160 peso ale to jak ktoś lubi tradycyjne wzory). Noc spędzamy w Oaxaca w hotelu Mission zupełnie na odludziu.
        Dzień 8
        Na początek wytwórnia mezcalu. Po krótkiej prezentacji sposobu produkcji tego trunku następuje degustacja. Można tutaj zakupić mezcal w przeróżnych smakach , tequilę, różne likiery, więc jeżeli ktoś tego jeszcze nie zrobił to ostatnia okazja. Mezcal wytwarzany jest wyłącznie w stanie Oaxaca
        i tylko tutaj można go zakupić. W żadnym innym miejscu nie było takiej możliwości, oczywiście gdy pytaliśmy w supermarkecie to od razu kiwali głowami, że jest niedostępny. Ceny niestety jak
        w każdym warsztacie wyższe, choć nie porażające. 0,5 l butelka mezcalu- od 150 peso. W sprzedaży były również małe 100 ml buteleczki mezcala po 50 peso ( dość ładnie pakowane, tak na prezent) Kolej na Monte Alban, Milta- to kolejne stanowiska archeologiczne. Monte Alban przeszliśmy
        w ciągu 2 godz., Milta jest niewielka w porównaniu do pozostałych oglądanych miejsc. Przed wejściem na teren zwiedzania stoją rzędy stoisk oferujących przede wszystkim ręcznie haftowane, robione na szydełku naprawdę ładne wyroby. To nie tylko odzież damska i męska ( również haftowane koszule męskie) ale także serwety, koce, firany, zasłony, narzuty, i oczywiście sweterki, bluzeczki, sukienki i spódniczki. Jak wcześniej wspomniałam te haftowane we wzory regionalne są bardzo tanie, pozostałe w przystępnych cenach np. bluzeczka wykonana z bawełny na szydełku – cena od 150 peso, zasłony do pokoju 4 m x 2,5 m – od 1000 peso ( w zależności od haftu). Wydaje mi się, że te ceny były tu najniższe choć my mieliśmy zaledwie 30 min. więc niewiele zdążyłam obejrzeć poza tym co mnie interesowało. Noc w hotelu Calli na obrzeżach miasta Tehuantepec.
        Dzień 9
        Pobudka o godz. 5:00, wyjazd o 6:30. Tak wcześnie mieliśmy pobudkę jeszcze tylko raz, w dniu, gdy jechaliśmy do Acacpulco. Dziś w programie Park Narodowy Kanionu Sumidero, indiańska wioska San Juan Chamula oraz San Christobal. Niestety po drodze psuje się autokar i dzięki zaradności jednego z wycieczkowiczów miejscowym autobusem dostajemy się do najbliższego miasteczka ( to 1,50 godz. jazdy), ale wizyta w wiosce indiańskiej przełożona zostaje na dzień następny. Wokół przystani rozłożone kramy i stoiska, choć nie mamy zbyt wiele czasu na robienie zakupów warto przyjrzeć się maskom z drzewa, są bardzo tanie ( po negocjacjach 100 peso) , choć nie tak ładne jak te, które kupiliśmy w Chitzen Itza ( ale te były w cenie od 280 peso po negocjacjach wzwyż). Turla, gdzie wsiadaliśmy na motorowe łodzie ( na tyle duże, że zmieściła się na niej cała nasza 42 osobowa grupa) stąd rzeką Grijalva udajemy się w kierunku Parku Narodowego Kanionu Sumidero. Płyniemy ok 1,5 godz. widoki wspaniałe, piękna przyroda. Dalej kierunek San Christobal. Ok. 16: jesteśmy
        w hotelu, bez walizek, bo te zostały w zepsutym autokarze i dotrą do nas dopiero po godz. 20. Udajemy się więc na zwiedzanie miasta. Przed katedrą Św. Dominika targowisko i znowu możliwość wydania zbędnej kasy. Pilot w trakcie zwiedzania zaprowadził nas do wytwórni biżuterii ( i nie tylko- również innych wyrobów ) z jadeitu. Jak zwykle ceny bardzo wysokie. Na targowisku kupiliśmy piękną biżuterię z tym kamieniem i o dziwo sam pilot kupował razem z nami ( czyżby doszedł do wniosku, że w wytwórni naprawdę jest drogo?). Mnie zainteresował komplecik ( bransoletka, wisiorek na skórce i kolczyki ) z jadeitem, zapłaciłam 200 peso choć cena wyjściowa była 2 razy wyższa. Od chodzących za nami Meksykanek kupiłam plecione, kolorowe bransoletki, szt-10 peso i ładne charakterystyczne ( z okazji Święta Zmarłych) magnesy po 15 peso. Na głównym rynku obok katedry jest bank dość długo otwarty, gdzie po korzystnym kursie można wymienić walutę. Ponieważ mieliśmy trochę czasu wolnego poszliśmy coś zjeść: zupa z dużą ilością mięsa, takosy-3 szt., słodka drożdżówka, drożdżówka z jakimś mięsem w środku, pieczony na słodko banan, jakieś dziwne gotowane, zielone warzywo ( nie znam nazwy ale smaczne)- to wydatek rzędu 90 peso- dwie osoby spokojnie się najedzą. Naprzeciw naszego hoteliku Monika ( bardzo ładny, stylowy i wygodny) budynek Mercado del Artesanio- z kramami a obok hotelu piekarnia samoobsługowa z dużym wyborem słodkości. W ten wieczór było wiele imprez, pochodów związanych ze zbliżającym się jutrzejszym świętem. Przebrane dzieci chodziły zbierając „ słodycze albo psikus” ale zdjęć nie pozwolą sobie robić.
        • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 04.12.13, 21:17
          Dzień 10
          Jest 01.11.więc bardzo ucieszyła nas wiadomość, że właśnie tego dnia będziemy mieli możliwość zobaczenia jak obchodzone jest to święto w San Juan Chamula. W katalogu wizyta w tej wiosce jest fakultetem ale wiem, że kilka ostatnich wycieczek, w tym również i nasza miały to w programie. Nawet jeżeli będzie to fakultet to polecam skorzystanie z okazji bycia w tym miejscu. Wrażenie jest duże szczególnie, że jest to autentyczne miejsce zamieszkiwane przez potomków Majów. My mieliśmy to szczęście być tam w szczególnym dniu ale i bez takiej okazji warto tam być. Niestety
          i tutaj pieniądz ma znaczenie, więc jak wszędzie napotykamy również tutaj kramy pełne rękodzieła. Można w dobrej cenie zakupić wiele pamiątek, w tym malowane na skórze kalendarze Majów, Azteków ( od 150 peso wzwyż- w zależności od wielkości), skórzane paski, obuwie, koszulki i inne. Spędziliśmy w wiosce ( jest to właściwie miasteczko zamieszkałe przez ok. 60 tyś ludzi) ok. 2 godz.
          z pobliskiej góry przyglądając się uroczystościom na cmentarzu. Udało nam się również spróbować mocnego, lokalnego trunku o nazwie pox ( posz), który nawet w tym miejscu nie jest łatwo dostępny
          a związany z obchodami uroczystości . To coś jak bimber. Kupiliśmy małą flaszeczkę 150ml- 10 peso
          a odbywało się to w ten sposób, że z beczki Indianin wlewał trunek do zużytej butelki po jakimś napoju i zatykał korkiem z kawałka folii. Tylko my mieliśmy fart trafić w miejsce sprzedaży więc chętnych do spróbowania było wielu. Niektórym smakowało innym nie ale ważne, że spróbowaliśmy. W tej wiosce nie można robić zdjęć ani filmować a tym bardziej w kościele, ze względu na wcześniejsze wydarzenia dotyczące konfiskaty aparatów a nawet zamknięcia w areszcie pilot poradził nam aby schować aparaty i kamery i ich nie wyjmować. Zdjęcia zrobiliśmy jedynie przed kościołem nie kierując obiektywów w stronę Indian. Można zakupić na stoisku widokówki z wnętrzem kościoła
          i warto bo jest to zupełnie coś innego niż dotychczas i później widziane przez nas kościoły i katedry. Tu nie ma przepychu a kultura Majów miesza się z wiarą chrześcijańską Zresztą miasteczko słynie
          z indiańskiego folkloru, mieszaniny katolicyzmu i tradycji prekolumbijskich. Kończymy wizytę
          w jednym z ciekawszych dla mnie miejsc i udajemy się do Parku Narodowego Aqua Azul. Po drodze zatrzymujemy się na chwilę na plantacji kawy, gdzie można ją był również zakupić i na obiad
          w tutejszej restauracji. Czasu mamy mało, więc pilot wcześniej dzwonił, że będziemy więc posiłek podano dość szybko. Cena dania ok. 60 do 100 peso ale żebym się najadła to nie powiem. Park Aqua Azul. Mamy czas wolny na samodzielne oglądanie wodospadów i kąpiel. Jak zwykle po półtorej godziny zaczyna padać. To już nie deszczyk ale ulewa. Zdążyliśmy obejrzeć kaskady wodne
          i wykąpać się a jak zaczęło padać pooglądaliśmy kramiki, które rozłożone są wzdłuż schodków przy wodospadach. Z rzeczy, które widzieliśmy tylko tutaj jako prezenty można kupić ładne podkoszulki wyszywane elementami charakterystycznymi dla kultury prekolumbijskiej w cenie 120 peso,
          z nadrukiem były w wielu miejscach ale nie wyszywane. Inne to naszyjniki, które doceniłam dopiero po powrocie , wcześniej wydawały mi się trochę odpustowe, są robione z delikatnych koralików naciąganych na linki wg wzorów geometrycznych- po 40 peso. Nie odmówiliśmy sobie również smażonych w głębokim tłuszczu kukurydzianych pierożków z nadzieniem z kurczaka i soczewicy, razem z piwkiem -85 peso. Późnym wieczorem dotarliśmy do Palenque- hotel Tulijo Express, ładny
          z dużym basenem. Obok hotelu hipermarket. Pilot poradził nam zakupienie czegoś do zjedzenia na dzień następny, gdyż czekała nas 500 km droga do Uxmal z krótkim postojem nad Zatoką Meksykańską. To jedyny dzień w trakcie całego objazdu, gdy nie było możliwości zakupienia po drodze obiadu.
          Dzień 11
          Tego dnia cały dzień byliśmy w drodze , tylko rano w programie zwiedzanie Palenque. Wyruszyliśmy o 7:45 a że byliśmy o 10 min. drogi od stanowiska archeologicznego więc zaraz po godzinie ósmej zaczęliśmy zwiedzanie. Wokół cudowna dżungla, nie ma ogrodzenia więc zwierzęta podchodzą tu wprost na świątynie. Często można tu spotkać małpy pajączki, wyjce, papugi, węże, jaszczurki. To robi wrażenie i dla mnie było to najwspanialsze miejsce z wszystkich oglądanych w trakcie tego objazdu. My poruszaliśmy się wyłącznie po wytyczonych ścieżkach, , jednak osoby podróżujące same mają możliwość wejścia w dżungle i samodzielnie poszukiwać stanowiska archeologiczne. Są oczywiście dostępne mapy, aby się nie zgubić ale już nie idzie się tam gdzie pozostali a według własnego uznania. No ale cóż, my związani byliśmy z grupą. Do Campeche wyjechaliśmy o 10:45. Po drodze około 14 godz. zatrzymaliśmy się na kąpiel w Zatoce Meksykańskiej. Pilot bardzo zachwalał nam restaurację na plaży i tutejsze owoce morza ( nie wspomniał jednak o rzeczy dość ważnej- o cenie za ten posiłek). Jak się okazało obiad ( dość mocno powiedziane) dla dwóch osób
          w tej restauracji to wydatek wysokości ok. 1000 peso, dzieląc na 4 ( przelicznik na zł) to 250 zł.. Warunki natomiast 3*, przy plaży wprawdzie, ale bez działającej toalety, prysznica ( a przed nami daleka droga więc należałoby się opłukać ze słonej, morskiej wody). I jak się można było spodziewać kilka osób z naszej grupy mocno się zdenerwowało i swoje słuszne pretensje wyłożyli pilotowi. Każdy rozumie, iż pilot zawsze będzie nas prowadził w miejsca już „ ustawione”, gdyż zawsze ma z tego jakiś profit, jednak należałoby uprzedzić grupę o tych choć najważniejszych faktach np.: jest drogo, nie ma prysznica, toaleta w remoncie, kto chce niech kupuje ale to samo kupicie poza warsztatem kilka razy taniej itp. Tym bardziej, że jadąc tu mijaliśmy wzdłuż wybrzeża wiele innych restauracyjek i barów przy plaży „w lepszym stanie”. Ponadto reakcja pilota na zarzuty grupy była delikatnie mówiąc niewłaściwa, zamiast przeprosić i próbować chociaż wyjaśnić sytuację odpowiedział, że to go nic nie obchodzi bo taki jest program. Oczywiście koło 16 znów zaczyna padać, na szczęście my wyruszamy w dalszą drogę do Campeche. Późnym wieczorem docieramy na miejsce. Krótki spacer po zocalo, wizyta w katedrze ( widać, że pilot po wcześniejszej sprzeczce z wycieczkowiczami nie ma ochoty nas oprowadzać więc daje nam czas wolny ) i szukamy naszego hotelu na obrzeżach miasta.
          • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 04.12.13, 21:18
            Dzień 12
            Tego dnia w programie mamy zwiedzanie Uxmal- centrum religijnego Majów, następnie Celestun – rezerwat przyrody oraz Merida. Po dwóch godzinach jazdy jesteśmy w miasteczku Uxmal. To ciekawe miejsce ale aby zdążyć zobaczyć cokolwiek oraz spokojnie zrobić kilka zdjęć musieliśmy jak
            i poprzednio odłączyć się od grupy, gdzie pilot opowiadał historię cywilizacji Majów. Szkoda, że tutaj Rainbow Tours nie postarał się o bezprzewodowy system oprowadzania grup- tour guide, który
            w znaczny sposób ułatwiłby zwiedzanie nie pozbawiając nas jednocześnie ciekawych informacji.
            A tak należało wybierać albo słuchasz pilota albo spokojnie oglądasz zabytki. Mamy czas jedynie na wspinaczkę na dwie piramidy i szybkie przejście wzdłuż pozostałych budowli. My odłączamy się od grupy staramy się przejść jak największą część dostępnych zabytków. Po 45 min. czasu wolnego ok. 11:45 jedziemy do Celestun, gdzie wsiadamy po 6 osób na szybkie łodzie motorowe, z których obserwujemy przyrodę, w szczególności stada flamingów, pelikanów, czapli i innego ptactwa oraz krokodyle i jaszczurki. Największe wrażenie zrobił na mnie las namorzynowy, gdzie mogliśmy po kładkach zrobić sobie krótki spacer. Już po ciemku ( koło 17 powoli zaczynało się ściemniać) dotarliśmy do Meridy. Tutaj oglądamy wspólnie przez godzinkę zokalo i starówkę a potem 30 min. czasu wolnego. Ceny w Meridzie są wysokie. Jedynie hamaki i sombrera w dobrej cenie. Na hamakach należy się jednak znać aby kupić to co się chce. Z tego co mówił pilot dla jednej osoby warto kupić hamak rodzinny z bawełny, gdyż na tym pojedynczym nie można się wygodnie rozłożyć
            ( są hamaki robione z sizalu ale niewygodne bo „ gryzą” i zresztą trudno je kupić) cena początkowa od 1500 peso ale pilot wynegocjował kilku osobom w cenie 600 peso, cena sombrera zależy od wielkości , ozdób, jakości materiału z jakiego jest zrobione, ja osobiście nie byłam zainteresowana, ale wiele osób kupowało i to w dużych ilościach w cenie 160 do 700 peso. Po kolacji udajemy się sami na dalsze zwiedzanie miasta. Kilka osób chciało kupić tutaj alkohol ale okazało się, że jest dostępny tylko do godz. 17:00 a my przyjechaliśmy dużo później. Wieczorem na zocalo odbywał się koncert grupy lokalnych artystów, w tym również Mariachi, to był jakiś festyn i wiele osób również tańczyło. Kila osób zapisało się na fakultet- objazd po mieście dorożkami. Przyjechali zadowoleni, całość trwała 1,5 godz. Hotel Mision w Meridzie mieliśmy prawie w samym centrum, ładny, wygodny.

            Dzień 13
            Tego dnia dość wcześnie wyjeżdżamy. Najpierw Izamal- zwane Biało-Żółtym Miastem. Nic tam właściwie nie ma do zwiedzania więc poświęcamy temu miejscu zaledwie godzinę. Przed nami Chichen Itza i fakultet, na który czekam- kąpiel w cenote. Chichen Itza to odnowione starożytne miasto dwóch kultur Tolteków i Majów ale nie robi już takiego wrażenia jak Palenque. Wchodząc
            i wychodząc przechodzimy obok ustawionych w rzędzie straganów, tutaj jest duży wybór masek, posrebrzanych pamiątek z charakterystycznymi elementami kultury Majów, malowanych ceramicznych kalendarzy Majów i Azteków i wiele innych wyrobów. Jak wcześniej wspomniałam można tu wybrać najładniejsze maski z drzewa ( my wynegocjowaliśmy cenę 280 peso ). Są ładne posrebrzane wyroby : pierścionki, kolczyki, wisiorki, figurki, popielniczki. Wszystko to w bardzo dobrej cenie ( można płacić Euro i dolarami). Ja kupiłam zawieszkę bardzo misternie zrobioną z kalendarzem Majów za 183 peso i 2 dolary ( brakło mi już peso) i pierścionek za 7 dolarów. Tak pozbyłam się reszty peso. Nie będą mi już potrzebne, gdyż dziś jedziemy do Cancun a tam wolą dolary i Euro. Miasto Majów zwiedzamy przez godzinę, potem czas wolny na samodzielne zwiedzanie, również godzina i ruszamy do studni krasowych. To 15 minut drogi stąd. Osoby nie zainteresowane fakultetem pozostają jeszcze na 1,30 godz. na terenie kompleksu, potem po nich wrócimy. Cenote to studnie krasowe, do poziomu tafli wody wydrążony jest tunel, którym swobodnie przedostajemy się w dół. Ta studnia znajduje się na terenie hotelu, więc cale zaplecze jest dobrze przygotowane. Są przebieralnie ( w studni nie ma możliwości się przebierać), toalety, prysznice, jest czysto. Mamy 1,00 godz. na kąpiel i wracamy po resztę grupy do Chichen Itza. Teraz już obieramy kierunek na Cancun i hotel Great Parnassus. All inclusive obowiązuje nas od momentu zameldowania do wyjazdu ( pomimo wcześniejszego wymeldowania).
            Dzień 14
            Pobyt w hotelu
            Dzień 15
            Wymeldowanie do 11:30 , transfer na lotnisko o 14:25 i rozpoczynamy dwugodzinny lot do Mexico City. W samolocie serwis kawowy. Wylot z Mexico City do Paryża o 20:50 , tutaj pełny serwis.
            W Paryżu mamy tylko 1,50 godz. na przesiadkę do Warszawy . To chyba wszystkie ważniejsze informacje. Mogę jeszcze dodać, że ta podróż to super przygoda i warto w niej uczestniczyć. Co do pilota to pomimo całej wiedzy, którą Pan Paweł posiada wiele się jeszcze musi nauczyć. Przede wszystkim brak umiejętności organizacyjnych, kierowania grupą, nieumiejętność podejmowania konkretnych decyzji, zbytnie spoufalanie się z grupą odniosło zupełnie odwrotny skutek niż oczekiwany, grupa notorycznie spóźniała się ( ale też pilot co chwilę zmieniał decyzję co do godziny zbiórki, więc część osób, która odeszła od grupy nie słyszała informacji zmienionej), pomimo ustalonych miejsc w autokarze pilot miał problem z osobą, która zajmowała jego miejsce, nie potrafił sobie poradzić w sytuacjach trudnych, jak np. zepsuty autokar, wtedy zmuszał wycieczkowiczów do działania za niego. Ale wycieczkę polecam.


            • r16c Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 09.12.13, 14:11
              Proszę o informację dotyczącą kontroli na lotnisku w Meksyku po przylocie i przy wylocie.
              Czy wyrzucają wszystką żywność z walizek? Czy są za to jakieś kary? Jak przebiega kontrola po przylocie? Czy bardzo przestrzegana jest waga bagażu przy wylocie?
              Pozdrawiam i dziękuję.
              • gelati Spokoj ducha 09.12.13, 15:39
                Czy nie prosciej i mniej nerwowo byloby zapoznac sie z przepisami celnymi
                i przepisami bagazowymi linii lotniczych i stosowac sie do nich zamiast gryzc
                paznokcie ze zdenerowania i zadawac tego typu zalosne pytania na forum?
              • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 10.12.13, 17:22
                Kontrola na lotnisku jest zaostrzona, w szczególności przy wylocie z Mexico. Kontrolowani byliśmy nie tylko przy odprawie lecz również przy samej bramce przy wejściu do samolotu. Wybierano osoby z większym bagażem podręcznym wprost z kolejki do wejścia do samolotu. Wtedy oprócz badania zawartości bagażu sprawdzano ponownie jego wagę i wielkość. Nie polecam również przewożenia w bagażu podręcznym ( w drodze powrotnej) zakupionych figurek z obsydianu. Ja miałam z tym kłopot, gdyż celnik uparł się, że jest to dzieło sztuki ( tak było w Mexico i w Paryżu ), dzięki zamieszaniu jakie wywołał inny podróżujący przewożący jakiś płyn udało mi się. Celnicy zwracają uwagę na żywność
                i płyny, nie można ich przewozić ( dotyczy to również perfum powyżej 100 ml zakupionych w strefie bezcłowej w Mexico, w Paryżu je zabierali). Po przylocie do Mexico po odprawie przechodziliśmy przez bramki, gdzie czekał na nas celnik, odbierał formularz deklaracji celnej i wybiórczo kierował osoby do kontroli. Co do wagi bagażu to ważony był zarówno bagaż nadawany jak i ten podręczny, kto miał za dużą wagę ( a było u nas kilka takich osób) mógł przepakować się z bagażu głównego do podręcznego i odwrotnie ( nie robiono z tym problemu ) albo prosił inną osobę o pomoc. Tak było w czasie naszej podróży, nie wiem czy zawsze te kontrole są tak zaostrzone. Pozdrawiam
                • kuki145 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 30.12.13, 16:44
                  Jestem pod wrażeniem Twoich bardzo dokładnych relacji z podróży. Wyjeżdżam w styczniu i z pewnością z wielu wskazówek skorzystam.Proszę napisz jeszcze jakie ceny na lotnisku w Meksyku, głównie chodzi mi o kosmetyki ( porównanie z Warszawą). Jeszcze raz dziękuję za pomoc.
                    • a-k-k Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 19.03.14, 12:00
                      ip77, naprawdę podziwiam! Super robota! Przeczytałam „od deski do deski” i na pewno skorzystam :-) Wybieramy się na tą wycieczkę w sierpniu i chciałabym zapytać o kilka szczegółów.

                      1. Ile godzin w sumie zajęła wam cała podróż (Warszawa-Mexico City)
                      2. Automat do wydruku karty pokładowej: tutaj laik ze mnie totalny – czy można sobie wtedy samodzielnie wybrać konkretne miejsca w samolocie?
                      3. Przesiadka – czytałam na różnych forach, że bywa w Paryżu, Amsterdamie i jeszcze innych miejscach. Jak oceniasz lotnisko w Paryżu - da się bez problemu samodzielnie zlokalizować odpowiedni terminal (to tak na wypadek jakby pilot z nami nie leciał)? A może ktoś miał przesiadkę w zupełnie innym miejscu i zechce podzielić się informacjami...? W przypadku przesiadek w Stambule, RT zawsze dostarczało instrukcje na kartce w jaki sposób poruszać się po poszczególnych lotniskach – czy tak jest też w tym przypadku?
                      4. Waga bagażu – jaka była dozwolona podczas wszystkich lotów? Czy była różnica w dozwolonej wadze bagażu na przelocie Cancun – Mexico City?
                      5. Piszesz że w Meksyku dość dokładnie kontrolują bagaże i deklarację celną. W przepisach celnych przeczytaliśmy, że wolno mieć tylko 1 telefon /os. Rzeczywiście zwracają na to uwagę?
                      6. Jaka walutę lepiej zabrać: EUR czy USD?
                      7. W jakiej walucie płaciliście pilotowi za wycieczki fakultatywne? W katalogu RT przy danym fakultecie widnieją ceny w USD, a później w informacjach napisane jest aby na opłaty związane ze zwiedzaniem zabrać Euro... Czyżby jakiś błąd?
                      8. Czy można bez problemów zamienić przy wylocie Peso na Euro lub USD?
                      9. Czy podczas zwiedzania zdarzały się obiekty w których obowiązywały jakieś obostrzenia ubraniowe? Nie mam na myśli skrajności – chodzi mi raczej o to czy gdziekolwiek wymagano np. długich spodni.
                      10. Dzień 5, Acapulco – czy da się wziąć udział w obydwu fakultetach (rejs + pokaz skoków)?
                      11. Czy pojawiały się jakieś inne fakultety, nie ujęte w katalogu?
                      12. Jedzenie zapewnione przez biuro – czy zdarzają się posiłki typowo meksykańskie czy raczej bardziej europejskie?
                      13. Czy w trakcie lotu podawane są bezpłatne posiłki czy jedzenie w samolocie kupujemy we własnym zakresie?
                      14. Może ktoś jeszcze podpowie na których pilotów można trafić na tej trasie.

                      Z góry dziękuję za pomoc.
                      • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 29.03.14, 20:42
                        1. Ile godzin w sumie zajęła wam cała podróż (Warszawa-Mexico City)- mój wyjazd był z przesiadką
                        w Paryżu, wyjazdy w sierpniu są już bez przesiadki, więc dużo krótsze . Lot bez przesiadki
                        z Warszawy do Mexico City trwa 12 godzin, ale Wy polecicie do Cancun więc jeszcze + 2 godziny.
                        2. Automat do wydruku karty pokładowej: tutaj laik ze mnie totalny – czy można sobie wtedy samodzielnie wybrać konkretne miejsca w samolocie? Z tego co wiem, to miejsca są automatycznie przypisane, za wybranie miejsc należy dopłacić 40 euro ( tyle bynajmniej z naszej grupy dopłacał Pan, który ze względu na wzrost wybierał sobie miejsce. Podobnie było w hotelu w Cancun, gdzie kilka osób odprawiało się korzystając z Internetu, za wybór miejsc musieli dopłacić.
                        3. Przesiadka – czytałam na różnych forach, że bywa w Paryżu, Amsterdamie i jeszcze innych miejscach. Jak oceniasz lotnisko w Paryżu - da się bez problemu samodzielnie zlokalizować odpowiedni terminal (to tak na wypadek jakby pilot z nami nie leciał)? A może ktoś miał przesiadkę w zupełnie innym miejscu i zechce podzielić się informacjami...? W przypadku przesiadek w Stambule, RT zawsze dostarczało instrukcje na kartce w jaki sposób poruszać się po poszczególnych lotniskach – czy tak jest też w tym przypadku? Jak już wcześniej pisałam wycieczka w sierpniu będzie bez przesiadki, więc nie ma czym się martwić.
                        4. Waga bagażu – jaka była dozwolona podczas wszystkich lotów? Czy była różnica w dozwolonej wadze bagażu na przelocie Cancun – Mexico City? W przelotach wewnętrznych: bagaż podręczny- 5 kg, bagaż odprawiany 25- kg.
                        • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 29.03.14, 20:43
                          5. Piszesz że w Meksyku dość dokładnie kontrolują bagaże i deklarację celną. W przepisach celnych przeczytaliśmy, że wolno mieć tylko 1 telefon /os. Rzeczywiście zwracają na to uwagę? Nikt nas
                          o telefony nie pytał jedynie o kamery, aparaty fotograficzne i laptopy.
                          6. Jaka walutę lepiej zabrać: EUR czy USD? Nie ma znaczenia, wszędzie, a już na pewno na lotnisku można wymienić zarówno dolary jak i euro, zresztą my mieliśmy mieszaną walutę. Jednakże sam przelicznik przy wymianie dolarów na peso jest trochę korzystniejszy. Trzeba tylko pamiętać aby wymienić na drobne, bo potem jest trochę problemu z płaceniem za zakupy.
                          7. W jakiej walucie płaciliście pilotowi za wycieczki fakultatywne? W katalogu RT przy danym fakultecie widnieją ceny w USD, a później w informacjach napisane jest aby na opłaty związane ze zwiedzaniem zabrać Euro... Czyżby jakiś błąd? Pilot zbiera składkę w Euro ale potem fakultety wiele osób opłacało w peso.
                          8. Czy można bez problemów zamienić przy wylocie Peso na Euro lub USD? Można na lotnisku ale należy pokazać dokument wymiany „ w drugą stronę” tzn. Euro, USD na Peso.
                          9. Czy podczas zwiedzania zdarzały się obiekty w których obowiązywały jakieś obostrzenia ubraniowe? Nie mam na myśli skrajności – chodzi mi raczej o to czy gdziekolwiek wymagano np. długich spodni. W trakcie zwiedzania nie, choć trzeba wziąć pod uwagę, że każdego dnia zwiedza się wiele kościołów i katedr- i to już zależy od Ciebie jak do tego podchodzisz. W Cancunie byliśmy
                          w hotelu Great Parnassus i tam wejście do restauracji francuskiej możliwe było wyłącznie
                          w odpowiednim stroju ( suknie + buty na obcasie kobiety, koszula + długie spodnie i buty- nie sandały- mężczyźni)
                          10. Dzień 5, Acapulco – czy da się wziąć udział w obydwu fakultetach (rejs + pokaz skoków)? Oczywiście, przecież każdy fakultet to zarobek dla biura podróży, więc rejs odbywa się rano a wyjazd na skoki o godz. 21 wieczorem ( chociaż wolałabym tam być wcześniej, gdyż wieczorem mimo oświetlenia gorzej widać).
                          • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 29.03.14, 20:43
                            11. Czy pojawiały się jakieś inne fakultety, nie ujęte w katalogu? Nie, bo nie było na to czasu. Program jest dość napięty , dużo pochłaniają same przejazdy, tak że brak jest czasu na spokojne zwiedzanie. Wiele miejsc po prostu się „ zalicza”, wpadając dosłownie na godzinkę i dalej w drogę. Doszło nawet do spięcia z naszym pilotem, gdyż osoby, które chciały posłuchać historii związanej z danym miejscem opowiadanej przez pilota nie miały już czasu na zrobienie zdjęć i obejrzenie zabytków. My po prostu odrywaliśmy się od grupy ( obserwując oczywiście grupę z daleka) i sami obchodziliśmy zabytki. Wcześniej przed wyjazdem przygotowaliśmy się czytając informacje o zwiedzanych miejscach. Był to jedyny sposób aby zobaczyć coś więcej.
                            12. Jedzenie zapewnione przez biuro – czy zdarzają się posiłki typowo meksykańskie czy raczej bardziej europejskie? Staraliśmy się korzystać z tego co „ znaleźliśmy na ulicy”. Tylko w ten sposób można było spróbować prawdziwego meksykańskiego jedzenia. Kupowaliśmy posiłki tam , gdzie Meksykanie, w małych barach, z wózków z takosami , tortillami. Po raz pierwszy naprawdę skorzystałam z okazji jedzenia na ulicy ( no, może jeszcze gdy byłam w Indiach też próbowałam). Mam bardzo wrażliwy żołądek, więc zawsze się bałam jakiejś „ zemsty” ale w Meksyku nic mi nie było a jadłam wszystko. Jeżeli chodzi o biuro podróży, to w hotelach wyżywienie jest dokładnie jak napisano w folderze : śniadania i obiadokolacje - amerykańskie serwowane, w przerwach na obiad w trakcie zwiedzania posiłki w restauracjach, z których to biuro zawsze korzysta, więc wyżywienie dopasowane do naszego podniebienia. Jedynie w czasie pobytu w Acapulco i Cancun można naprawdę skorzystać z typowo meksykańskiego jedzenia.
                            13. Czy w trakcie lotu podawane są bezpłatne posiłki czy jedzenie w samolocie kupujemy we własnym zakresie? My mieliśmy catering w cenie biletu, z lotem Dreamlinerem jest trochę inaczej,
                            jest to lot czarterowy , więc wyżywienie jest odpłatne ale lepiej pytać w biurze podróży, bo być może coś się zmieniło.
                            14. Może ktoś jeszcze podpowie na których pilotów można trafić na tej trasie. Nasz pilot Pan Paweł miał dużą wiedzę ale chyba za małe doświadczenie, gdyż nie potrafił sobie poradzić z grupą. Patrząc jednak obiektywnie, to można trafić dużo gorzej co mnie się już zdarzyło na innym wyjeździe z tego biura, gdy pilot nie miał ani wiedzy ani doświadczenia. Życzę dużo wrażeń z wyjazdu.
                            • a-k-k Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 31.03.14, 09:15
                              Wielkie, wielkie dzięki za odpowiedź :-)
                              Nie wpadłabym na to, aby zachować dokumenty z wymiany euro na peso, dzięki że o tym wspomniałaś.
                              W terminie, który wybraliśmy, lecieć będziemy do Mexico City – jeżeli byłby rzeczywiście lot bezpośredni to byłoby super – wolę zapłacić za jedzenie podczas lotu niż koczować parę godzin na lotnisku przesiadkowym :-)
                              Ubrania – do sprawy podchodzę na luzie, zazwyczaj mam na sobie spodnie za kolano i koszulkę z krótkim rękawkiem, właśnie na wypadek zwiedzania świątyń, ale raz zdarzyło nam się, że w danym obiekcie wymagano całkiem długich spodni i musieliśmy szukać w walizkach dżinsów (średnio przyjemnie chodziło się w czarnych, długich dżinsach przy 38 st. upale), stąd moje pytanie.
                              Jedzenie – zazwyczaj staramy się próbować lokalnych dań właśnie „na ulicy” a z tego co piszesz będzie sporo okazji, aby takiego jedzenia popróbować.
                              Jeszcze raz dziękuję za wszystkie informacje.
                                • a-k-k Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 01.04.14, 09:55
                                  Maj może ale nie musi być ok. Tu znalazłam jakieś informacje na temat najlepszych terminów do zwiedzania: www.meksyk.com.pl/pogoda-klimat.xml; mezoameryka.pl/ ale na jednej stronie piszą, że maj jest ok, na drugiej że nie, możesz też sprawdzić w serwisach pogodowych jakie zazwyczaj panują tam warunki. Sama lecę w sierpniu, co też nie jest najlepszym wyborem ;-) Co do przelotów to nie wiem.
            • mht16 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 09.05.14, 02:57
              Witam, Sledzisz jeszcze watek?
              Wspanialy opis... Dzieki za cenne uwagi.
              Nie ma tylko jednego tematu - bezpieczenstwo.
              Wybieram sie trasa przez Ciebie opisana (bez Acapulco) cala rodzinka (2 dorosle + 2 dzieci 12-15). Dlatego tez temat ten mnie interesuje. Polska ambasada w MC - ostrzega przed podroza przez Chiapas, z kolei amerykanska uwaza ze jest tam spokoj. Jak to wygladalo z okien autokaru? Czy oprocz standardowych srodkow bezpieczenstwa (nie chodzic w nocy, w grupie, nie afiszowac sie, etc) - byly jeszcze jakies dodatkowe? Dzieki za info.
              • ip77 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 21.05.14, 14:25
                Witam! Odpowiadając na pytanie mogę jedynie posłużyć się doświadczeniem z wyjazdu mojego i wcześniej znajomi byli na tej samej wycieczce. Nie spotkaliśmy się z żadnymi " trudnymi" sytuacjami, wręcz przeciwnie we wszystkich odwiedzanych przez nas miejscach witano nas grzecznie ( jakby nie było przywieźliśmy ze sobą również ich dochody na następne miesiące). Bez problemu poruszaliśmy się wieczorami po miesteczkach, w których nocowaliśmy, nie budziły w nas strachu również targowiska, gdzie dokonywaliśmy zakupów. Jednakże zastosowaliśmy się do rady pilota i późnym wieczorem nie wychodziliśmy zbyt daleko poza hotel w samym mieście Meksyk. Poza tym miejscem nie odczuwaliśmy żadnego zagrożenia. Należy jednak przyjąć pewne zasady panujące w odwiedzanych miejscach, dotyczy to przede wszystkim naszego zachowania, jeżeli ktoś nie życzy sobie aby robiono mu zdjęcia ( co było dość częste w trakcie tego objazdu) to , gdy nie zastosujemy się do tego musimy się liczyć z różną reakcją fotografowanych osób. Zaznaczam jednak, że byłam na wyjaździe zorganizowanym, w grupie , gdzie o nasze bezpieczeństwo zadbało biuro podróży układając pewnie program zwiedzanych miejsc tak, aby był dla nas bezpieczny. Pewnie inaczej może być w przypadku indywidualnego wyjazdu ale o to najlepiej zapytać osoby, które w ten sposób podróżowały. Pozdrawiam
                  • grucha273 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 22.05.14, 00:16
                    Potwierdzam, byłam na tej wycieczce w styczniu. Super organizacja, dużo zwiedzania, bezpiecznie. My akurat włóczyliśmy się sami również po mieście Meksyk - po 23 nawet i czuliśmy się bezpiecznie. Nie obwieszeni aparatami, złotem, ani plecakami. Ludzie na nas w zasadzie nie zwracali uwagi. A co sie napatrzyliśmy na żyjące miasto to nasze.
                    I całkowicie potwierdzamy, że meksykanie często nie życzą sobie robienia im zdjęć. Potrafią być niemili. Zawsze trzeba zapytać, albo zrobić Baaarrrrdzooo niepostrzeżenie.

                    Miłego pobytu.
                    Grucha
                    • a-k-k Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 22.05.14, 08:44
                      Jak wyglądała kontrola na lotnisku jeżeli chodzi o telefony i żywność? Zawsze targam ze sobą telefon prywatny i służbowy a w przepisach mają, że wolno wwieźć tylko 1 szt.- zastanawiam się czy rzeczywiście robią z tym problemy... Chciałabym wziąć ze sobą też trochę słodyczy dla miejscowych dzieciaków – można wwieźć?
                      Byliście zadowoleni z pilota? Z tego co czytałam na różnych forach, to bywa różnie...
                      Pozdrawiam
                      • grucha273 Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 22.05.14, 22:33
                        My nie mieliśmy żadnych problemów z kontrolą, nikt nie liczył telefonów, a jedzenie (dla siebie) mieliśmy w walizce próżniowo zapakowane - żadnych problemów. Jeśli chodzi o słodycze dla dzieci...hmmmm szkoda ich zębów. One nie czekają na słodycze, cieszą się z kartek pocztowych, ale te co "podchodzą" chcą...kasy. To my turyści psujemy dzieci w krajach, które chcemy upodobnić do naszych. Po co????? Tam jest radośnie, zielono, bananowo, ananasowo i nie brak im słodkości zapewniam...
                          • a-k-k Re: Wielka Konkwista z R .T. informacje praktyczn 19.09.14, 14:56
                            Niedawno wróciliśmy i chciałabym wam podziękować za wszystkie informacje – bardzo się przydały ;-). Ip77 opisała wszystko bardzo dokładanie ale dorzucę kilka spraw.

                            Sama wycieczka: naprawdę ciekawa i warta polecenia, choć warto mieć świadomość, że bardzo dużo czasu spędza się w autokarze. Strefy archeologiczne są piękne, przyroda niesamowita, tylko trochę za dużo kościołów (trochę jak na pielgrzymce, ale może nie było czym wypełniać czasu przy długich przejazdach). Szkoda tylko, że w Cancun spędza się tylko 1 dzień, bo w okolicy jest mnóstwo fajnych miejsc do zwiedzania.

                            Fakultety: moim zdaniem warto i jeszcze raz warto, choć wolałabym aby RT po prostu doliczyło ich cenę do wycieczki od razu. U nas nie było wyjazdu na plac Garibaldi – za mało chętnych, przypuszczam, że ze względu na cenę. Mnie osobiście rozczarowała nieco „wioska” indiańska. Przede wszystkim to nie wioska a normalne miasteczko. Sam kościół rzeczywiście jest niesamowity. Za to na każdym kroku dzieci dopominały się o słodycze lub pieniądze a jak tylko zobaczyły, że coś się dla nich ma to był istny sajgon...

                            Lot: zdecydowanie polecam odprawę w domu. W przypadku odprawy w automatach na lotnisku w Warszawie był duży problem aby znaleźć miejsca blisko siebie. W drodze powrotnej w Mexico City część automatów wariowała i nie dało się wydrukować kart pokładowych.

                            Zakupy: w strefach archeologicznych na zakupy było mało czasu, zdecydowanie robiliśmy je w biegu ;-) ale dało się. Na targowiskach i w innych miejscach czasu spokojnie starczało.

                            Jedzenie: mi osobiście smakowało i głodna nie chodziłam. Na śniadania zazwyczaj dostawaliśmy jajecznicę, pastę z fasoli i nachos w sosie (jak dla mnie całkiem smaczne); czasem zdarzały się naleśniki/gofry/placki. Kolacje to zazwyczaj jakaś zupa, danie główne i deser (ciasto, owoce). Spokojnie można było się najeść. Czasem korzystaliśmy z obiadów proponowanych przez pilotkę – ceny w granicach 25-40 zł/os. Czasem jadaliśmy w lokalnych budkach – tam oczywiście było taniej. Wszędzie jedzenie było smaczne.

                            Hotele: nie było na co narzekać. Raz fajniejsze raz bardziej skromne, ale czyste i spokojnie można było przenocować. Ja nie miałam się do czego przyczepić. Wi-fi było, czasem dało się z niego skorzystać w pokoju, czasem trzeba było zejść do lobby. Tylko w Cancun wi-fi było płatne, w pozostały hotelach darmowe.

                            Transport: 5 razy zmieniano nam autokar... szkoda komentować...

                            Pilot: trafiliśmy na panią pilot, która opowiadała bardzo ciekawie i za to plus. Niestety duży minus za brak odpowiedniej reakcji gdy w 1 z autokarów wysiadła klimatyzacja. Rainbow trochę mnie przyzwyczaiło, że piloci często organizują lub pomagają organizować dodatkowe atrakcje (i zawsze uważałam to za plus tego biura). Niestety tym razem pilotka nie przejawiała chęci do pomocy/organizacji. Może ktoś wie czy coś się w Rainbow zmieniło, czy po prostu zależy to od danego pilota?

                            Co warto zabrać/zrobić:
                            - przejściówkę do kontaktów oraz rozgałęźnik (najlepiej z 3 gniazdami). Wszystko dużo wolniej się ładuje więc lepiej mieć możliwość ładowania kilku sprzętów na raz.
                            - w okolicach Mexico City bywa rano dość chłodno więc warto mieć ze sobą cieplejszą bluzę.
                            - krem z wysokim filtrem, łatwo można sie bez niego przypiec ;-)
                            - jeżeli ktoś nie zna hiszpańskiego to warto nauczyć się choć kilku podstawowych zwrotów lub mieć je ze sobą w formie pisemnej. Na początku mieliśmy problem z kupnem jedzenia bo niestety j.angielski nie zadziałał (nawet w Burger Kingu ;-) ).Dopiero w Cancun można było swobodnie porozumiewać się po angielsku.
                            - w autobusie lepiej nie siadać pod klimatyzacją - nie słychać co mówi pilot.

                            Jeżeli ktoś ma pytania to chętnie odpowiem a osobom które wybierają się do Meksyku (nie ważne z jakim biurem) życzę świetnej zabawy :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka